Zadeklarowali przedmiot i nie przyszli na egzamin
Coraz więcej uczniów w deklaracji maturalnej wskazuje tyle dodatkowych przedmiotów, ile może (maksimum sześć), a potem nie przychodzi na egzaminy. Albo przychodzi i oddaje pusty arkusz. Takie zachowanie to dla szkół katastrofa.
Deklarację wstępną maturzyści składają we wrześniu, ostateczną na początku lutego. Na sto dni przed maturą niektórzy wciąż nie są pewni, z jakich przedmiotów chcą zdawać egzaminy na poziomie rozszerzonym. Lekką ręką wpisują więc to i tamto, byle mieli z czego wybierać tuż przed maturą.
Po złożeniu deklaracji formalnie nie mogą już niczego zmienić: ani dodać, ani ująć. Mogą jednak oddać pusty arkusz albo nawet nie przyjść na egzamin (obowiązkowa jest obecność tylko na jednym dodatkowym egzaminie). Na świadectwie będą mieli wpisany wynik zerowy, jednak matura będzie zdana (zero z przedmiotu dodatkowego zalicza). Na studia z zerami na świadectwie maturalnym też przyjmują.
Jedna osoba nie zmienia statystyki, jednak wiele takich osób, które wycofały się z egzaminu i dostały zero, wpływa na wyniki szkoły. Będzie wyglądało, jakby nauczyciele źle przygotowali do egzaminów albo uczyli się tu słabi uczniowie. A może jedno i drugie. Tymczasem prawda jest inna. Zawiódł system, który pozwala nie ponosić konsekwencji za swoje wybory. Zapłaci szkoła, a nierozważny nastolatek wcale.
Komentarze
@ Gospodarz
No taki system wprowadziła jeszcze Kluzik- Drożdżówka w 2015 w ramach tworzenia POZORÓW utrudniania matury na żądanie KRASP. Wymóg(!) zdawania jednego przedmiotu rozszerzonego, ale … bez progu … 🙁 No i tak od 12 lat marnuje się ludzka praca i papier 🙁 No ale jest POZÓR… 😉
W Krakowie, jak przewidywałem, przegrał referendum Kamala Miszalski!!! 🙁 Teraz czas na parę innych miast, gdzie KO, pewna swej pozycji wyborczej, wydelegowała na ich prezydentów nie dobrych menedżerów z doświadczeniem w zarządzaniu dużymi organizacjami czy firmami, kandydatów na dobrych gospodarzy, tylko partyjnych aktywistów- gadułow. Bo się bała samodzielności takich dobrych włodarzy i ich niezależności od partyjnych kacyków… 🙁 No to teraz zapłaci … 😉
@Gospodarz
Deklaracji wstępnej już się nie składa. Przyszła Nowacka i zmieniła, bo wy wredni nauczyciele szantażowaliście uczniów – albo nie przystąpisz, albo gała. Także warto, Gospodarzu, być na czasie. Proszę nie dziękować.
@Krabeq
Nadal w wielu szkołach uczniowie składają deklaracje wewnętrzne (nie do CKE), aby można było ustawić egzaminy próbne (z jakich przedmiotów dla których uczniów). Wrześniowe deklaracje nie są wiążące, ale bardzo ułatwiają pracę.
Pozdrawiam
Gospodarz
@Krabeq
Warto być na czasie…. 😉 Teraz deklaruje się w lutym, co NIC nie zmienia, bo nadal wybór NA ZAPAS masy przedmiotów maturalnych nie niesie dla deklarującego ŻADNYCH konsekwencji 🙁 Niesie za to dla NAS – podatników, którzy za to PŁACIMY … 🙁 A z tymi szantażami to miejska legenda z sufitu Pezdy i paru innych żurnalistów była !!! No ale Bar(a)bara niejaka Nowacka ostatni kontakt ze szkołą miała przy swojej(!) maturze. A potem uczyła się i „pracowała” WYŁĄCZNIE w szkółce „wyższej” u swojego TATUSIA, więc edukację w PL i jej problemy „zna” z „Newsweeka” głównie … 😉
@belferxxx
Jacy ci nauczyciele biedni, krzywdzeni, ciągle tyle miejskich legend o nich.
Takich całkiem wyssanych z palca, ktoś wziął i wymyślił, że nauczyciele nie dopuszczali do matury. I cała Polska uwierzyła w wymysł p. Pezdy, a nauczycielom nie wierzy, że to nieprawda. Nieszczęście.
A co zapisano o maturach w umowie społecznej z nauczycielami, wywalczonej przez rodziców w LO im. Nowaka – Jeziorańskiego?
@belferxxx
https://blog.polityka.pl/chetkowski/2020/02/01/gdy-szkola-nie-dopuszcza-do-matury/
A tu nawet pan gospodarz, nie tylko ta niedobra pani dziennikarka, coś wspomina.
@Gospodarz
Co to jest „deklaracja wewnętrzna”? Nie ma czegoś takiego. A jeżeli jest – to niech szkoły nie narzekają, że „biurokracja”. Same sobie ją wymyślają…
Aaaa – i oczywiście wybór roku 2027 jako granicznego dla braku „progu” raczej przypadkowy nie był… Toż to wyborczy rok, więc po co ryzykować… W 2027 przyjdą kolejni i zapewne znów nastąpi „przesunięcie” ze względu na „reformę Nowackiej” i zapewne – zupełnie, zupełnie przypadkowo – do 2031 włącznie… 🙂
@ Róża
Już WTEDY napisałem, że to WYDUMANE!!! I nadal (!) tak sądzę!!! Bo to łatwo UCHWYTNE statystycznie i KOSZTOWNE dla organów prowadzących… 😉
@ Róża
Nauczyciel WF i paru absolwentów znanego warszawskiego LO tworzyli gang rabunkowy. Akurat wtedy, kiedy, po starej znajomości, katechetą był tam sam biskup! No i co to mówi o nauczycielach i biskupach, a także absolwentach??? 😉
@belferxxx
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,31631432,w-liceum-slyszeli-maszeruj-albo-gin-chca-rownowagi-w-dbaniu.html
„Nauczyciele i rodzice mają szanować ostateczne wybory ucznia dotyczące przedmiotów, które chce zdawać na maturze”
„Jako społeczność szkolna dbamy o należytą równowagę między OCZEKIWANIEM OSIĄGANIA NAJLEPSZYCH WYNIKÓW maturalnych uczniów mających wpływ na WYSOKĄ POZYCJĘ SZKOŁY W RANKINGACH, a dbałością o dobrostan uczniów (prewencja antydepresyjna”.
Zapis z umowy społecznej.
@belferxxx
Dlaczego problem został zminimalizowany? Ten zdaniem Pana nigdy nieistniejący problem, nieistniejący, bo Pan „tak sądzi”. Dlatego, że nauczyciele się ocknęli i doszli do wniosku – ej, nie możemy tak się zachowywać z powodu jakiegoś prywatnego rankingu?
Nie. Pod naciskiem mediów i MENów. Zakaz wstawiania ocen z matur próbnych, przesunięcie deklaracji na luty. Nacisk od góry i od dołu był na tyle duży, że podziałało.
@Róża
Ten „problem” gdyby był MASOWY wpływa na KASĘ samorządów i na dodatek jest łatwo uchwytny STATYSTYCZNIE. Organ prowadzący WIE, ile osób zaczęło w danym roczniku, ile zaczęło klasę IV i WIE też ile skończyło i JAK. To ELEMENTARNE dane. Również dostępne w MEN a nieużywane SIO pozwala z łatwością znaleźć takie przypadki. No chyba, że ktoś jest „inżynierem informatykiem” po szkółce TATUSIA … 😉
@Róża
Medialny(!) nieformalny zakaz Czarnka wystawiania ocen z próbnych matur powoduje, że jest ich MNIEJ, bo trzeba jeszcze klasówki robić dla wystawienia ocen. Co PRAWDZIWYM maturzystom raczej szkodzi … 🙁
Pezda z Newsweeka wraz ze swoim sufitem dla WIERSZÓWKI wymyślili, a niejaka Nowacka „rozwiązała” NIEISTNIEJĄCY problem!!!
Pokazujesz piękny przykład POZORNEGO a głośnego eliminowania równie POZORNEGO, wymyślonego problemu. Taki Miś Nowackiej dla ubogich … 😉
@belferxxx
1. A jednak problemu obecnie jakby mniej….
2. Zakładając, że można by było wstawiać oceny za próbne, dzięki czemu byłoby więcej próbnych
czy mógłby mi Pan rozpisać kiedy byłyby te próbne?
Np. wrzesień, listopad itd.
@Róża
Ja robiłem po lekcjach (to 3 h) CO MIESIĄC od października, oczywiście dla chętnych, w klasie IV. Ale już nie musiałem robić(i sprawdzać!) klasówek. A jak nauczyciel ma robić coś, co wymaga MASY CZASU (przygotowanie, przeprowadzenie, sprawdzenie!), co nie leży w jego obowiązkach nauczenia i wystawienia ocen, to może sobie spokojnie DAROWAĆ. Czas musi poświecić na KLASÓWKI żeby wystawić OCENY, a doba ma nadal 24 godziny. Bo POKRĘTNE manipulacje przepisami – Czarnek zaczął, a radośnie zaakceptowała niejaka Nowacka(o INTERPRETACJI decyduje ten, kto MA WŁADZĘ!) mają i drugą stronę. Nie da się z nich wywieść OBOWIĄZKU robienia próbnych matur czy wręcz PRZYGOTOWANIA do MATURY. Był kiedyś taki MISYJNY zwyczaj, ale ZANIKA szczęśliwie dzięki „fachowcom” z Królowej Maciusi I niejakiej Nowackiej MEN … 😉
@Róża
Był taki słynny wielki „problem” państwowy alkotubek. Nawet rząd się zbierał, przed kamerami oczywiście, żeby go rozwiązać. Podobnie „zwalczano” dopalacze i wiele innych „problemów” państwa. Jakieś skojarzenia ??? 😉
@Róża
Widzę, że jesteś miłośniczką rozwiązań w stylu zabijania MUCHY na (cudzym!) nosie ŁOPATĄ !!! Współczuję rodzinie …
@belferxxx
Nie widzę niczego złego w tym, że uczniowie mają składać deklarację w lutym, nie znam ucznia, który widzi w tym coś złego.
A co do tego oceniania matur próbnych
– tzn. uczeń, który zdaje np. historię i WoS albo biologię, albo geografię ma we wrześniu umieć dokładnie wszystko to co było od I kl. do 3 kl.?
We wrześniu, październiku, listopadzie?
I z tego miałby wystawioną ocenę na I półrocze 4 klasy? Ocena na I półrocze nie z tego co jest w I półroczu, tylko ocena z całości? I już we wrześniu ma to umieć?
I z polskiego też ma we wrześniu umieć całą tę historię literatury, treść lektur?
@belferxxx
Chciałam dopytać – czy Pan wierzy, że uczeń we wrześniu czwartej klasy umie wszystko co było przez 3 lata czyli 3 klasy z geografii albo biologii? To najczęściej zdawane rozszerzenia po ang. i mat., przedmioty pamięciowe. Jakie oceny na półrocze z tego by wyszły? Słabe?
@ Róża
Można arkusz tak dostosować żeby sprawdzał rzeczy już przerobione czyli z tych 3 lat… 😉 A potem stopniowo w kolejnych miesiącach rozszerzać zakres! To dość oczywiste – po co papier marnować gdy planeta płonie… 😉
@ Róża
Człowiek, który NIE WIE do czego się przygotowuje się po prostu nie przygotowuje. A jest takie przysłowie o łapaniu srok za ogon… 😉 Przy czym to mniej szkodzi w historii, geografii czy WoS, ale w fizyce, matematyce, chemii czy informatyce bardzo!!! I nauczyciele też nie wiedzą czy tego ucznia przygotowywać czy nie – cenę płacą zdecydowani … 🙁
@belferxxx
No więc w październiku uczeń ma być przygotowany ze wszystkiego co było w klasach 1-3 LO plus we wrześniu w czwartej klasie. Ze wszystkich przedmiotów, z których zdaje maturę.
I na tej podstawie będzie miał wystawiane oceny.
I Pan uważa, że to się opłaca uczniowi?
Taki sposób wystawiania ocen. Oceny nie z jakichś 3 małych sprawdzianów tylko od początku czwartej klasy oceny wystawiane ze wszystkiego co było przerobione od pierwszej klasy? Byłyby dużo gorsze. Bo część matur to przedmioty pamięciowe.
@belferxx
Tego tłumaczenia o tej cenie, którą płacą zdecydowani też nie rozumiem. Na rozszerzeniu nauczyciel przygotowuje klasę do rozszerzenia, na boczku uczeń może powiedzieć, że nie zdaje, jeśli ma ochotę, ale i tak nauczyciel klasę przygotowuje. Jaka w tym strata dla zdecydowanych, że ktoś nie jest?
@Róża
Róża, nauczyciel dla ucznia niezdającego matury REALIZUJE PROGRAM i wystawia oceny, a nie przygotowuje do matury – 3 h i egzamin z CAŁOŚCI, umiejętność radzenia sobie na tym egzaminie z tablicami danych, kalkulatorem „naukowym”, długością i formą egzamin(trwa tyle ile 4 klasówki), konsekwencjami faktu, że sprawdza maturę osoba, która ucznia nie zna, ani nie wie jak był uczony itp. itd.. Przy czym w wielu przedmiotach ścisłych, które są SEKWENCYJNE czyli jedno wynika w nich z drugiego, nie da się powiedzieć, że uczeń „zna materiał „klasy IV jeśli nie zna i nie rozumie tego, na czym ten materiał się opiera … 😉
„wredni nauczyciele szantażowaliście uczniów – albo nie przystąpisz, albo gała.” – tak było! Czy dalej jest?
O wielki Baalu Perspektyw! Kłaniamy ci się nisko!
@ Róża
Nie udawaj nierozgarniętej – idzie o przedmioty PROFILOWE … 😉
@ Róża
Przygotowanie uczniów do matury to są m.in. te próbne matury. Jak je pisze dużo uczniów, to że względu na CZAS trzeba ich robić mniej… 😉 Na dodatek praca z grupą w dużej większości zdecydowaną wygląda inaczej niż z grupą, która jeszcze (?) nie wie … 😉
@ Róża
Bardzo ładnie odkrywasz rolę ROSZCZENIOWEGO rodzica. Teraz tak spróbuj z LEKARZEM swoim lub syna – oczywiście na NFZ … 😉 Albo z mechanikiem samochodowym…. Tyle, że oni mają Ciebie taką jedną (!), a w pojedynczej klasie 4 LO może być ich 36+, a i klasa też niekoniecznie jedna… 😉
@PR
A ty znowu Konarzewski opowiadasz BAJKI, jakie wymyślają SPRZEDAWCY dyplomów z SWGnG na kieleckim za.. piu z frustracji, kompleksów i poczucia głębokiej niekompetencji- zajmij się opowiadaniem o swoim dyrektorowaniu w CKE czy o swojej podstawie programowej 10 razy obszerniejszej od poprzedniej żeby, na podstawie wpisów w dzienniku, MINISTER mógł dokładniej KONTROLOWAĆ NAUCZYCIELI … 😉
@belferxxx
Taką przyjęliśmy konwencję – ja roszczeniowego rodzica, a Pan betonowego nauczyciela.
Oceny z próbnych są dla ucznia niekorzystne.
Po prostu łatwiej dostać wysokie oceny z 3 małych sprawdzianów. Uczeń jesienią nie pisze próbnych na b.wysokie wyniki. Uczeń w ogóle przeważnie prawdziwe matury pisze na wyższe wyniki niż pisał próbne. Oceny na podstawie próbnych byłyby gorsze. Nie mam racji?
Poza tym część uczniów pisze sporo rozszerzeń, bo tak są ułożone przeliczniki w rekrutacji.
W czwartej kl. nadal jest jakaś PP, którą się realizuje i ocenia. To nie jest kurs do matury złożony z oceniania przez cały rok matur próbnych. Podkreślam – oceny na podstawie próbnych byłyby gorsze niż normalne oceny z materiału z 4 kl., więc byłoby to niekorzystne i niesprawiedliwe.
Uczniowie sami sobie układają co chcą zdawać i w JAKIEJ KOLEJNOŚCI do czego chcą się przygotować. W październiku nie mają powtórzonego wszystkiego co było w klasach 1-3. I nie muszą mieć! Muszą w maju. I sami decydują czy zależy im na dobrych ocenach czy tylko na dobrych wynikach matur. Albo że im nie zależy. Gdyby mieli być przygotowani z tego co było w kl.1-3 jesienią, to MUSIELIBY POWTARZAĆ TO LATEM, W WAKACJE.
To się nazywa autonomia?
@Róża
Albo się ktoś do matury przygotowuje SERIO i NA POWAŻNIE, albo kombinuje jakby tu śpiewać do końca znany przebój „Już za rok matura … ” Jak się przygotowuje SERIO, to można mu POMÓC. W przeciwnym wypadku NIE i nawet NIE WARTO. Tak samo jak NIE DA SIĘ wyleczyć chorego, który SAM nie wie, czy chce czy ma już dość … 😉 Często się mówi o „WOLI ŻYCIA” jako czynniku decydującym! Ani odchudzić osoby, która też DEKLARATYWNIE mówi, że chce, ale … BEZ WYSIŁKU … 😉 Szczególnie się tego nie da zrobić mając pod opiekę za jednym zamachem nie JEDNĄ osobę tylko np. SIEDEMDZIESIĄT …
@belferxxx
Ten tekst to już w stylu OKE…dla jego czytelników.
Oceny w 4 kl. stawia się za 4 klasę.
Za cztery lata łącznie ocenę stawia się na maturze.
Mógłby Pan wprost napisać szczerze
– czy uczeń, który chce dobrą ocenę ma się uczyć w wakacje? Czy ma powtarzać to co było w klasach 1-3 latem, bo po rozpoczęciu roku w czwartej klasie ma to wszystko już super umieć, nie w maju, tylko od razu? Z kilku przedmiotów?
Jak Pan rozumie autonomię ucznia, maturzysty?
@belferxxx
Ze strony UW, rekrutacja na prawo:
„W rekrutacji jest brane pod uwagę pięć przedmiotów”.
„Najwięcej punktów można uzyskać wybierając poziom rozszerzony matury ze wszystkich wymaganych przedmiotów”.
Wybierają 3 albo 4 rozszerzenia. Mają umieć je w październiku? Jakieś historie, Wosy, pamięciowe.
Na medycynę liczy się rozszerzenie z mat., chem., biol. Często zdają też rozszerzony ang. Mają w wakacje uczyć się biologii?
Bo niewygodne jest sprawdzanie sprawdzianów.
Przewiduje Pan jakąś autonomię ucznia?
@belferxxx
Czy tylko ranking, ranking, trzeba im wmówić, że oceny są nieważne i cisnąć, cisnąć od września?
Niech siedzą latem i kują.
Belfrexxxie lato przed klasą maturalną jest od tego, żeby żyć, kąpać się w morzach i jeziorach, chodzić po górach, grać w piłkę, balować i całować z dziewczynami.
@Róża
To jest w stylu URZĘDNIKÓW z MEN! Co to znaczy, że oceny w IV klasie stawia się za IV klasę ? To skoro pisanie i czytanie było na początku SP, podobnie z tabliczką mnożenia, to oni mogą nie umieć czytać ani pisać oraz liczyć ??? 😉 Co do pozostałych „idei” – nie sądzę żeby stosując je dało się DOBRZE(czyli satysfakcjonująco dla danej osoby!) przeżyć życie, oczywiście nie nazywając się Rockefeller, a i tu bywa różnie … 😉 Bo wszędzie ta wredna konkurencja się czai, która potrafi LEPIEJ, a teraz doszła ta z Azji … 😉
@belferxxx
Ma Pan na myśli sposób spędzania wakacji?
Mówimy o WAKACJACH. Wg Pana sukces zawodowy odnoszą ci, którzy w wakacje uczą się do matury? A to dobre. Belfrexxxie matura to nigdy nie było coś aż tak bardzo trudnego dla ludzi, którzy odnieśli wymierny finansowo sukces, żeby poświęcać na nią wakacje.
@belferxxx
Pan w ogóle ciągle sugeruje, że ja jestem jakaś pseudonowoczesna, a ja jestem konserwatywna jak Mentzen. Ostatnio jakaś burza wielka wokół niego, bo powiedział, że ma radę dla młodych ludzi – mają uczyć się, pracować i balować. Na co mój mąż do dziecka – i ma rację.
A co do ocen w IV kl. – powtórzę – uczeń na początku IV kl. nie pamięta wszystkiego co było w trzech wcześniejszych z biologii, historii itp. Ma czas na powtórzenie do maja. Nawet jeśli ktoś ma obsesje na punkcie rankingu, to i tak nie może odebrać tej resztki autonomii uczniom.
@Róża
UCZNIOM/rodzicom zależy na maturze, bo od tego ich studia zależą. Na takie prawo czy medycynę NIE KAŻDEGO przyjmują, a to jest dla ucznia PRZYSZŁOŚĆ … 😉 Tu nie idzie ani o oceny ani o rankingi. Oczywiście można uczniów ŁUDZIĆ, że „DOPIERO za rok matura, za pół roku”… . Z drugiej strony wolę np. lekarza, który UMIAŁ się uczyć fizyki, chemii, biologii, angielskiego czy matematyki w LO i robił to starannie i NA MAXA, niż takiego co w szkole liczył na łut szczęścia, kruczki prawne z regulaminów, statutów i kodeksów … 😉 Oraz oczywiście chciał „w szkole „dobrostanu” … 😉
Profesor Sliwerski – NAJWAŻNIESZE jest na końcu … 😉
https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2026/05/potencja-pedagogiki-szkolnej-czyli.html
@belferxxx
A Pan nie widzi, że ten pomysł wychowawczy, który Pan uparcie lansuje to pomysł bardziej na – jak wychować dziecko uzależnione od pracy w budżetówce?
Dziecko dorastające bez żadnej (!) autonomii, na każdym kroku kontrolowane przez nauczyciela i mamę siedzącą w librusie, wykonujące wyłącznie ich polecenia. Nawet po skończeniu 18 lat. Pomysł na fujarę.
@belferxxx
Pan zna wielu lekarzy i prawników, którzy uczyli się w wakacje do matury? Z tych zarabiających?
@belferxxx
Czy Pan pisze o tych biednych mniej lotnych, których teraz mama od I kl. obkłada korkami z 3 przedmiotów?
@ Róża
Ilu lekarzy pracuje w budżetówce, ilu informatyków czy prawników albo inżynierów??? 😉 Ale FACH i jego pdstawy (!) trzeba znać, poza budżetówką nawet bardziej… 😉
@belferxxx
Ale to dobrze, że Czarnek powstrzymał te pomysły wymuszania nauki w wakacje na uczniach.
I to z powodu rankingu prywatnej firmy xd.
Ranking zamiast autonomii, xd.
@belferxxx
Pan się zapędza. Jaki fach? Matura?
Dla prawnika matura z historii to ma być fach?
Żadna matura pamięciowa nie jest fachem.
Dobra, napiszę to, wszyscy mężczyźni, których znam (może jestem taka niemoralna) grubo zarabiający, naprawdę mieli więcej w młodości licealnej kontaktów z płcią przeciwną w wakacje niż kucia w wakacje. To pewnie ma związek z testosteronem czy czymś takim. Ten ciąg na bramkę. Rok szkolny jest w zupełności wystarczający na przygotowanie się do matury. Wakacje są od przygotowania się do życia.
@belferxxx
I co tam prof. pisze:
„Szkoła wychowuje także wtedy, gdy deklaruje neutralność. Wychowuje przez sposób traktowania uczniów, przez kulturę oceniania,(…), przez to czy uczy odpowiedzialności za siebie(..)”.
„edukacja zaczyna się od człowieka, a nie od procedury; od relacji, a nie od systemu, od odpowiedzialności, a nie od wskaźnika.”
A tymczasem Pan w ramach kultury oceniania i nauki odpowiedzialności chciałby móc wymuszać ocenami to, żeby uczeń uczył się w wakacje i budował wskaźniki w rankingu.
Ja więcej, dużo więcej autonomii dawałam dziecku jak było w przedszkolu niż Pan dałby 18 letniemu uczniowi czwartej klasy.
@Róża
Akurat ZNAM sporo wybitnych prawników czy lekarzy, z kierownictwem WUM włącznie czy kolejnymi szefami Sanepidu. Oni niekoniecznie musieli uczyć się w wakacje – wystarczyło, że EFEKTYWNIE wykorzystywali czas w ciągu roku szkolnego i nawet wtedy mieli go sporo na inne zainteresowania.
Co do FACHU. Na przykładzie lekarza pochodzącym od lekarza – cała prawie medyczna DIAGNOSTYKA i TERAPIA, te wszystkie USG, rezonanse magnetyczne, lasery itp. itd. opierają się na TECHNOLOGII, a ta z kolei na fizyce i chemii. Żeby ROZUMIEĆ tę technologię potrzebne jest dobre opanowanie fizyki i chemii na poziomie mat-fizu/biol chemu z LO. Przy czym NIGDY nie wiadomo, jakie fragmenty AKURAT będą do tego potrzebne, zwłaszcza, że jedne WYNIKAJĄ z drugich. Przy czym technologia się ROZWIJA. Więc jak się chce zawodowo rozwijać lekarz, to mu jest ta fizyczno-chemiczna podstawa potrzebna. Oraz np statystyka choćby z matematyki … 😉 Tego wszystkiego NA RAZ nie da się nauczyć jednocześnie NA GWAŁT i NA ZAWOŁANIE … 😉
@belferxxx
No więc zdolnym wystarczy efektywnie uczyć się w ciągu roku szkolnego. A niezdolnych przestańcie zmuszać do wyrabiania rankingu nauką w wakacje. Jak się nie nauczą w ciągu roku, to najwyżej się nie dostaną. Pan nie ma pojęcia jakie osoby teraz dostają się na medycynę, z przedmiotów ścisłych ciężko myślące, wyuczone pod matury na korkach od I kl. Te mamy ugadujące korki z 3 przedmiotów na 4 lata LO, zna Pan? I jeszcze potem często dzielą maturę na dwa lata, w jednym zrobią wynik z chemii, w drugim z biologii. Taką metodą na medycynę można wyuczyć prawie każdego.
Co do Pana ślicznej opowieści o fizyce w LO dla lekarzy – czy Pan się odkleił? Jaka fizyka? Jaki mat/fiz/biol/chem?
Nie ma takiego profilu. Fizyka w biol/chemach czy biol/chem/matach jest taka jak w humanach.
To ja Panu pisałam (a Pan się kłócił, że nie mam racji), że uczeń biol/chemów przez to profilowanie b.ścisłe, które jest obecnie, nie może się nauczyć ani fizyki, ani informatyki (AI będzie w medycynie mocno).
A gdyby nauczyciel próbował nauczyć biol/chemu czegoś z fizyki i nie daj Boże zrobił z tego sprawdzian, to ci rodzice ustawiający 4 lata korków pod medycynę, go zjedzą. Bo dla nich fizyka to to samo co historia, przeszkoda w sukcesie maturalnym, nie uczyć, nie wymagać.
No ale w sumie przyzwyczajacie ich do tego, że liczy się tylko matura. Tak mi to wygląda z Pana opowieści.