Szkolny rzecznik prawa ucznia dopiero za dwa lata. Niektórzy się nie doczekają

Nauczycielskie związki zawodowe dopięły swego. Obowiązek powoływania szkolnych rzeczników praw ucznia przesunięto na 1 września 2028. Nastolatkom się to nie spodoba.

Młodzież spodziewała się, że od nowego roku będzie już miała swojego rzecznika. Nie w kuratorium czy w ministerstwie, lecz pod ręką w szkole. Uczniowie starszych klas licealnych – przyszłorocznych trzecich i czwartych – nie doczekają się go wcale.

Rząd uległ żądaniom związkowców. Poszło o pieniądze. W ustawie nie przewidziano dodatkowego wynagrodzenia dla nauczyciela, który pełniłby w szkole funkcję rzecznika. Wykonywałby tę pracę w ramach swoich obowiązków. Dyrektor mógłby – wolna wola szefa – wynagrodzić ten wysiłek dodatkiem motywacyjnym. 

Nie byłaby to jednak zapłata za konkretną pracę na rzecz uczniów, lecz premia za wszystkie czynności zawodowe, dlatego związkowcy byli przeciw. Teraz rząd ma dwa lata, aby znaleźć sposób na wynagradzanie rzeczników. Przecież za darmo nie będą pracować (szczegóły tutaj).

Reklama