Szkolny rzecznik praw ucznia dopiero za dwa lata. Niektórzy się nie doczekają
Nauczycielskie związki zawodowe dopięły swego. Obowiązek powoływania szkolnych rzeczników praw ucznia przesunięto na 1 września 2028. Nastolatkom się to nie spodoba.
Młodzież spodziewała się, że od nowego roku będzie już miała swojego rzecznika. Nie w kuratorium czy w ministerstwie, lecz pod ręką w szkole. Uczniowie starszych klas licealnych – przyszłorocznych trzecich i czwartych – nie doczekają się go wcale.
Rząd uległ żądaniom związkowców. Poszło o pieniądze. W ustawie nie przewidziano dodatkowego wynagrodzenia dla nauczyciela, który pełniłby w szkole funkcję rzecznika. Wykonywałby tę pracę w ramach swoich obowiązków. Dyrektor mógłby – wolna wola szefa – wynagrodzić ten wysiłek dodatkiem motywacyjnym.
Nie byłaby to jednak zapłata za konkretną pracę na rzecz uczniów, lecz premia za wszystkie czynności zawodowe, dlatego związkowcy byli przeciw. Teraz rząd ma dwa lata, aby znaleźć sposób na wynagradzanie rzeczników. Przecież za darmo nie będą pracować (szczegóły tutaj).
Komentarze
2028 to już będzie PO wyborach! Jak to mówił Zagłoba w kwestii Niderlandów „Daję bo NIE MOJE!” … 😉
BTW Królowa Maciusia I czyli Bar(a)bara niejaka Nowacka afiszowała się z TYM projektem jako swoim SZTANDAROWYM gdzie się dało, zwłaszcza w mediach. Ale gdy przyszło zaanonsować spektakularną KLĘSKĘ i zmierzyć się z nią oraz odpowiadać na kłopotliwe pytania, do Sejmu wysłała zastępczynię, na dodatek z INNEJ PARTII Paulinę Piechnę-Więckiewicz … 😉
@Gospodarz
Kwestia rzeczników (w tym krajowego za 20 tys. miesięcznie!) była tylko wisienką na torcie ABSURDALNOŚCI&SZKODLIWOŚCI całego projektu Królowej Maciusi I czyli niejakiej min.Nowackiej!!! Warto poczytać i posłuchać akurat w TEJ kwestii kolegi z Łodzi Józefaciuka … 😉
@belferxxx
ZNP działa w swoim interesie. Po tym jak wszyscy zobaczyli stosunek nauczycieli do praw ucznia – nikt nie da nauczycielom Izby. Bo samorząd to postępowania dyscyplinarne, żadna władza Wam tego nie odda.
A ZNP nie chce powołania samorządu.
Na samorząd członkowie muszą obowiązkowo płacić składki, więc kto by płacił jeszcze związkom. I zostaniecie z tym zacnym państwem ze związków jednych i drugich.
I z Józefaciukiem xd.
Dla uczniów/rodziców też lepiej, żeby zajmowały się tym kuratoria czyli państwo, a nie samorząd.
@ Róża
Wszystkie takie izby i samorządy działają tak, jak państwo w którym są! Gdy państwo jest z dykty to i samorządy są na papierze – podobnie jak te obligatoryjne (!)Rady Szkół niejakiej Nowackiej… 😉
@Róża
Rozumiem, że Twoja recepta na polską edukację jest taka jak niejakiej Nowackiej :
„ZADEKRETOWAĆ możliwie SZCZEGÓŁOWO CO i JAK ma robić szkoła/nauczyciel, a potem wynająć KOSMITÓW, którzy to wiernie co do szczegółu WYKONAJĄ, niezależnie od REALNEJ sytuacji. Najważniejsza jest jednak KONTROLA -im bardziej szczegółowa i im więcej KONTROLERÓW – zawodowych i WOLONTARIUSZY, którzy nawet nie muszą być KOMPETENTNI, tym lepiej!” 😉 Poślij syna do takiej szkoły …. 😉
Jeżeli rzecznikiem ma być nauczyciel danej szkoły, podległy służbowo dyrektorowi tejże szkoły, to proponuję od razu zapisać, że tym rzecznikiem, w miarę możliwości, ma być małżonek dyrektorki. Wiele spraw się w ten sposób uprości.
Ważne jednak, że są jakieś konkrety…
@belferxxx
Znaczy to by było źle gdybym posłała do szkoły, w której przestrzega się praw ucznia?
A widzi Pan, syn lubi chodzić do łazienki w czasie lekcji! I chodzi. Mówi, że prawie codziennie.
Porozmawiajmy o Wielkiej Oświacie. Wielka Oświata, jak wszystko, co jest Wielkie, przebywa za Wielką Wodą.
Prezydent Reagan wprowadził był niegdyś (2001) ustawę „No child left behind” (tłumaczyć nie muszę, bo teraz angielski jak niegdyś rosyjski). No i wiadomo, Ameryka promieniuje niczym Czarnobyl, tylko bardziej i na wszystkich częstotliwościach, w tym tych szkolnych, oświatowych, edukacyjnych. I ta zaraza prędzej czy później i u nas się zagnieździ.
Cele były zbożne: zlikwidować różnice w szkolnych osiągnięciach uczniów, uczynić szkoły odpowiedzialne za to, jak uczą – karą i nagrodą. Każde dziecko musi osiągnąć określoną biegłość w czytaniu i rachunkach. Tylko przyklasnąć!
Wprowadzono więc ustandaryzowane testy. Szkoły musiały testować swoich uczniów rok w rok już od pierwszej klasy szkoły podstawowej; te, których uczniowie nie osiągali określonych progów, musiały się liczyć z redukcją finansowania, restrukturyzacją (to inna nazwa na zwolnienia „grupowe”) lub nawet likwidacją.
Efekt? Szkoły przestały uczyć tego, czego nie było w testach. Tak więc niemal nikogo już nie obchodziło myślenie krytyczne, kreatywność, rozumowanie obywatelskie, refleksja moralna, refleksja filozoficzna, rozumienie świata mediów, zdolność do tworzenia własnej i oceny cudzej argumentacji. Plastyka, muzyka i teatr, przedmioty, które wyrabiają zdolność myślenia lateralnego oraz rozwijają wyobraźnię, zniknęły ze szkół, zastąpione przygotowaniami do testów. Szkoły w biednych rejonach, chcąc przetrwać, skoncentrowały się niemal wyłącznie na ćwiczeniu uczniów w odpowiedziach na pytania, które mogą pojawić się w testach. Prezydencki program nie zlikwidował różnic w poziomie wykształcenia. Doprowadził za to do zawężenia programów nauczania, nagradzania wiedzy odtwórczej, pamięciowej, karania za zadawanie pytań otwartych, a w jego ramach wychowało się całe pokolenie, które doskonale radzi sobie ze z góry znanymi pytaniami i bardzo słabo z problemami nowymi.
@Róża
W tej szkole z ustawy Bar(a)bary niejakiej Nowackiej nie tyle by przestrzegano praw ucznia, co zbierano by KWITY dowodzące ich przestrzegania oraz „d,pokrytki” dla uzasadnienia, że często NIE DA SIĘ … 😉
No i cały czas wszyscy by zajęci INTERPRETACJĄ paragrafów z różnych KWITÓW, bo oczywiście, za klasykiem, każdy interpretuje i stosuje przepisy „tak jak ON je rozumie” … A tu co SŁOWO to wątpliwość !!! Twojego syna i jego ROZWÓJ miano by w … nosie … 😉 Nie mówiąc już o kompletnym braku CZASU(zbieranie papierów jest czasochłonne, dyskusje o interpretacji TEŻ!) na zajmowanie się jego skomplikowaną duszyczką … 😉
@Róża
Istnieje Rzecznik Praw Pacjenta(a medycyna jest bardziej namacalna i dokumentowana od edukacji i wychowania!), a i tak na niektóre zabiegi, badania i wizyty czeka się LATAMI nawet w chorobie onkologicznej! 🙁 Mówi Ci to coś??? … 😉
@belferxxx
Rzecznik nic nie może, przecież to taka figura bez uprawnień.
Przestrzeganiem prawa zajmują się komisje dyscyplinarne w kuratoriach czy gdzieś tam. One rzeczywiście mogą, oskarżają, sądzą, zawieszają itp.
Są surowsze od sądów.
Więc te kwity już są zbierane. Zatem kwity się zbiera, mój syn chodzi spokojnie do łazienki.
@ Róża
Twój entuzjazm dla niejakiej Nowackiej i jej KWITÓW jest niesłuszny – rzecznik (szczególnie ten za 20 tysi miesięcznie to tylko drobny elemencie i wisienka na torcie ustawy, o której mówimy. Tam jest masa szczegółów (kilkadziesiąt stron!) o prawach i obowiązkach – widać jej nie czytałaś… 😉
@PR
W 2001 ( WTC) to był w USA Bush i to jr!!! A ten program wprowadził jego ojciec dekadę wcześniej… 😉
@ Róża
Te kuratoryjne komisje akurat tylko szastają NASZĄ kasą, bo zawieszonemu trzeba bulić, a postępowanie trwa latami!!! Mój znajomy, zawieszony za PiS , zdążył zostać ważnym naczelnikiem w stołecznym samorządzie, sprawa trwa, kasą leci i końca nie widać… 😉
Może zamiast od razu powoływać rzecznika praw ucznia – jak rozumiem, funkcję tę powinien pełnić nauczyciel – to powołać w każdej klasie wewnętrzny komitet uczniowski uczestniczący w wystawianiu uczniom ocen, Gwarantuję bezproblemowy i demokratyczny wybór jego członków oraz bardzo skuteczne i bezkosztowe jego działanie.
W perspektywie nieźle by było wymyślić stosowne rozwiązanie w stosunku do matur. Dałoby to przy tym asumpt do rozwiązania problemów powodowanych przez powszechnie krytykowaną CKE. Oszczędność nie do pogardzenia.
@belferxxx
Nadal nie podał Pan żadnego przepisu, którego miałabym się obawiać.
Ja mówię, że się nie obawiam.
Pan, że powinnam.
Zatem którego przepisu? Piłka po Pana stronie.
@Azefalista
Podobno jak w Rosji po Rewolucji Lutowej 1917 wprowadzono zasadę wyboru dowódców przez żołnierzy, to się jej armia rozpadła ostatecznie. A potem przyszli bolszewicy i większych problemów z przejęciem władzy nie mieli … 😉
@ Róża
Ilości, ILOŚCI… 😉
Kiedyś mówiono, że ilość przechodzi w jakość – tu też tylko NEGATYWNIE… 🙁
@Róża, Gospodarz
Coś dla Ciebie 😉
https://www.onet.pl/informacje/bbc-news-polska/seria-przypadkow-wykorzystywania-dzieci-wstrzasa-szkolami-w-paryzu/8y7h0z6,0666d3f1
@belferxxx
Duszyczka mojego dziecka nie jest aż tak skomplikowana, żeby przeszkadzał mu rzecznik, komisje dyscyplinarne, kuratoria itp.
To dziecko przyzwyczajone do autonomii, chce siku, to idzie, nie szuka dziury w całym.
Nadal nie doszliśmy do tego czy Pan zakłada jakąś autonomię ucznia. Chyba ani w wyjściu do toalety, ani w przygotowaniach do matury nie za bardzo.
Ale miałabym się bardziej obawiać rzecznika, czy tych co tam siedzą w kuratoriach, komisjach dyscyplinarnych niż nauczyciela, który nie dopuszcza żadnej autonomii? Brak autonomii szkodzi dzieciom.
@Róża
Autonomia ucznia to przede wszystkim możliwość WYBORU, a nie składnia skarg o wszystko i na wszystkich … 😉
@belferxxx
Ilość przepisów Pana przeraża? Ale wie Pan, że przy jakimkolwiek wolnym zawodzie, prowadzeniu jakiejkolwiek firmy jest tego nieporównywalnie więcej? Czy jak się jest w budżetówce to każdy przepis wydaje się straszny? Tak straszny, że nauczycieli uraził fakt samego istnienia skali podatkowej.
Na dodatek są to przepisy najprostsze z możliwych.
Czy Pan nie widzi, że ten rodzaj przepisów to takie dyrdymałki, które przeciętny uczeń ogarnie?
@belferxxx
Ale jak to? Nie podoba się Panu, że we Francji pilnowacze dzieci korzystali z autonomii i nie byli kontrolowani? Czy odwrotnie – nie podoba się Panu, że rodzice gdzieś składają skargi zamiast uznać autonomię, bo placówki oświatowe to miejsca relacji i „potrzeba nam zaufania, a nie kontroli”?
@belferxxx
Wyboru czego?
@ Róża
W jakiej firmie – własność obojętna – kształtuje się LUDZI i to LATAMI, tydzień po tygodniu??? 😉
A we Francji problem polega na MORZU oskarżeń o różne rzeczy, słusznych w różnym stopniu albo WCALE.. . 🙁 No i znowu – gdzie są ci idealni KOSMICI i to ponad PÓŁ MILIONA ???
@Róża
Nie doczytałaś do KOŃCA tekstu z Onetu … 🙁
@belferxxx
Jeżeli kształtuje się latami, to tym bardziej nie zaszkodzi znajomość przepisów. I niełamanie praw tych, którzy są kształtowani latami. Żeby nie zostali ukształtowani na łamiących prawa innych.
@belferxxx
Czego to tam nie doczytałam na końcu tekstu z Onetu?
Że:
1. pracownicy nie są odpowiednio opłacani
2. szkoleni
3. NADZOROWANI (tego Pan chyba nie lubi)
4. brakuje środków i procedur ZGŁASZANIA NIEPRAWIDŁOWOŚCI (tego chyba jeszcze bardziej).
Ależ doczytałam, co do pkt 1 – nie wiemy ile zarabiają ci pilnowacze, to nie są nauczyciele, wiemy, że stosunek wynagrodzeń francuskich nauczycieli do średniej krajowej jest taki jak w Polsce. We Francji jest oddzielna osoba, nienauczycielska, do pilnowania na przerwach itp. Tak było tam od lat, mer Paryża powiedział, że też był molestowany przez takiego pilnowacza.
Co do punktów 2,3,4 – Pan bardzo nie lubi szkoleń, nadzoru i procedur zgłaszania nieprawidłowości.
Bo „szkoła to nie procedury, regulacje, to autonomia i relacje”. No to we Francji pilnowacze korzystając z autonomii budowali relacje.
@Róża
Dalej nie czytasz ze zrozumieniem – to byli ludzie(pracownicy NIEPEDAGOGICZNI!), którzy PILNOWALI dzieci w różnych momentach kiedy one nie miały NORMALNYCH ZAJĘĆ np. na stołówce czy po lekcjach! Jakie tu mogą być relacje? Ale dalej nie przeczytałaś uważnie i DO KOŃCA 🙁
@Róża
Nadal udajesz, że nie rozumiesz – uczniowie są RÓŻNI i zachowują się też w sposób skrajnie ZRÓŻNICOWANY. A na ich RÓŻNE zachowania trzeba REAGOWAĆ w sposób ADEKWATNY. I tego się NIE DA zapisać w KWITACH dowolnej długości. Można osiągnąć jedno – nauczyciel dla pewności, że niczego nie narusza, nie zrobi, nie zauważy itd. NIC … 🙁 I to dopiero będzie PROBLEM …
@belferxxx
Przeczytałam. Przytoczyłam przedostatni akapit.
Wiem, że to byli pilnowacze, a nie pracownicy pedagogiczni czyli nie byli nauczycielami. Wiem, że we Francji są takie osoby zatrudniane od lat.
Co do relacji, można mieć nawet z panią woźną albo panią w stołówce. Ja bardzo lubiłam np. z chłopakami ze starszych klas. Na przerwach. Bardzo lubiłam uprawiać w szkole relacje. Na lekcjach i poza lekcjami. I te z chłopakami na przerwach były dla mnie ważniejsze od tych z wieloma nauczycielami, bo ciekawsze. Pewnie większość nauczycieli po prostu nie przeszkadzała mi w życiu. Tak jak większość dorosłych, w wieku nastoletnim mało mnie interesowali. Olaboga! Napiszę jeszcze bardziej obrazoburczo, lekko irytowało mnie jak niektórzy nauczyciele, którzy mi się nie podobali, nie uważałam ich za ciekawych ludzi albo byli dziwakami, oczekiwali ode mnie jakiejś relacji, jakiegoś wyraźniejszego stosunku do nich.
Uczeń ma kilkudziesięciu nauczycieli w swoim szkolnym 12 letnim życiu. Tak jak nie z każdym uczniem nauczyciel ma ochotę mieć jakieś szczególne relacje, tak samo uczeń nie jest zainteresowany każdym nauczycielem.
Temat relacji uważam za wyolbrzymiany!!! Jak nauczyciel i uczeń do siebie pasują, to nic w relacjach im nie przeszkodzi! Tak po prostu jest, że z niektórymi ludźmi się przyciągamy.
Pozostałych nauczycieli nie pamiętamy. Nie mają większego wpływu na nasze kształtowanie, wychowanie niż sąsiad. Są uczniowie, którzy potrzebują większego zainteresowania ze strony nauczycieli np. z uwagi na sytuację domową, rodzinną, biedę, tacy akurat częściej spotykają się z obojętnością niż dużym zaangażowaniem. I niewiele tu można zmienić.
Czy jest Pan absolutnie pewien, że każdy Pana ex uczeń powiedziałby, że miał z Panem relację, która była wg niego dobra i w ogóle dla niego WAŻNA? Jeśli nie, to czy tak było z winy przepisów, regulacji, procedur? Może po prostu nie pasowaliście do siebie. I w takiej sytuacji chyba można oczekiwać od nauczyciela, żeby dobrze uczył (dobrze tłumaczył tę fizykę klasie) i nie łamał praw ucznia. I to wystarczy.
Czy Pan mnie teraz rozumie? Są nauczyciele i uczniowie, którzy nawiążą ze sobą dobre i ważne relacje. Są tacy, którzy ich nie nawiążą. I wystarczy nie dopuścić do tego, żeby nauczyciel stał się jakimś koszmarnym, niszczącym wspomnieniem dla takiego ucznia. Niech dobrze tłumaczy klasie (nawet nie indywidualnie temu uczniowi) i niech nie łamie jego praw, a potem niech się rozejdą bez złych wspomnień każdy w swoją stronę.
Wracając do Onetu. Zapewne chodzi Panu o ostatni akapit. Że aktywiści twierdzą, że podobne problemy jak w Paryżu występują w całym kraju.
Wiem, wiem, to straszne słowo aktywiści! Obsesyjka. Niektórzy nauczyciele mają obsesyjki na punkcie ubrań uczennic, a niektórzy na punkcie aktywistów. Niektórzy w obu kwestiach, Pan tylko w jednej, xd. Te porozbierane panny tak Pana nie ruszają.
Może ci aktywiści mają rację, mer Paryża, który twierdzi, że również był molestowany w latach szkolnych przez takiego pilnowacza, uczył się w dzieciństwie na prowincji w regionie Charente – Maritime.
@belferxxx
Co to za argument, że uczniowie są różni?
Wszyscy są różni, pacjenci, klienci, dzieci rodziców. I wobec wszystkich trzeba przestrzegać prawa.
Pan mi sugeruje, że nauczyciele są tchórzliwi i nierozgarnięci? Nie są w stanie przeczytać, zrozumieć, zapamiętać prostych przepisów co tam uczeń może czy nie może? To niech idą na szkolenie. Mnóstwo ludzi musi zrozumieć, pamiętać, stosować.
@Róża
Inaczej rozumiemy słowo „relacja MIĘDZYLUDZKA” … 😉
Nadal nie czytasz uważnie i ze ZROZUMIENIEM. W tekście jest mowa o EPIDEMII oskarżeń tych „pilnowaczy” o WSZYSTKO, a szczególnie pedofilię, której oznaką może być WSZYSTKO… 😉 Pedofile się ZDARZAJĄ, ale w takiej MASIE i KONCENTRACJI to nieprawdopodobnie. Przy czym z tekstu wynika, że już POGŁASKANIE czy PRZYTULENIE płaczącego PRZEDSZKOLAKA żeby go uspokoić może tak zostać zakwalifikowane, tymczasem (prawie) KAŻDY psycholog Ci powie, że kontakt fizyczny (nie seksualny) jest ważnym elementem RÓŻNYCH POZYTYWNYCH relacji, szczególnie dla MAŁYCH DZIECI . Bo one takiego opiekuna/kę utożsamiają emocjonalnie z MATKĄ/OJCEM . A teraz sobie wyobraź, że jesteś taką pilnowaczką i jakiś dzieciak w Twojej grupie płacze …
@Róża
OK to tak praktycznie. Jesteś nauczycielką i obok Ciebie dwóch uczniów bije brutalnie(!) trzeciego. Żeby uprzedzić Twoją odpowiedź – nie odpowiadają na wezwanie do przerwania. No i CO ROBISZ??? 😉
Uczeń siedzi niebezpiecznie na parapecie 3 piętra. Na wezwanie do zejścia nie reaguje. CO ROBISZ ???
………………………………..
……………………………….
@belferxxx
Jaki to ma związek z ustawą?
@ Róża
Oczywisty – NIC nie robisz żeby nie stworzyć choćby CIENIA okazji do oskarżeń o naruszenie ustawy – zwłaszcza, że to się dzieje szybko, a tu KILKADZIESIĄT STRON i na dodatek na pewno BRAK tam recepty na TĘ konkretną sytuację, bo ŻYCIE niesie ich SETKI TYSIĘCY . Więc odwracasz wzrok, zajmujesz się czymś innym, udajesz, że NIC nie widzisz … 🙁 Takie historie już testowano. Co roku amerykańska policja zabija około TYSIĄCA ludzi. Ale gdyby zaostrzono przepisy o użyciu broni (one są proste!), to przestałaby robić COKOLWIEK bo RYZYKO byłoby za duże dla policjanta. I wtedy dopiero by się ZACZĘŁO 🙁 Więc Amerykanie, jako ludzie PRAGMATYCZNI, te tysiąc trupów rocznie tolerują …. 😉 Mimo różnych tam BLM Murzynów …
@belferxxx
Jakie są tam nowe przepisy, które dotyczą tej sytuacji? Co się zmienia?
@belferxxx
Pomijając to, że nie bardzo widzę związek z ustawą to proszę wpisać to pytanie do chata. I dodać – podaj podstawę prawną działań. Dostanie Pan dokładny sposób postępowania, zestaw przepisów.
A jak już Pan przeczyta, to może mi Pan napisać jakim cudem Pan tego nie wiedział? Czy wiedział, ale znowu mi Pan próbuje sugerować, że w szkole pracują osoby o obniżonej inteligencji. Ja przez Pana molestuje dziecko, ciągle zadaje mu pytania, żeby sprawdzić co odpowiedziałby „zwykły” człowiek, o niezbyt dużym doświadczeniu.
Co ustawa o prawach ucznia tu w ogóle zmienia? Które jej przepisy?
@belferxxx
Czy jako pedagog głaskał Pan po plecach nieletnie dziewczynki?
Pan też trochę głupka udaje. Inaczej odbieramy gdy obca kobieta przytula dziecko, a inaczej gdy mężczyzna głaska obcą dziewczynkę po plecach, przytula. Tak po prostu jest. I będzie.
I chyba w tych sprawach niewiele Pan wie o życiu.
Jak byłam dorastającą dziewczyną, nie małą, ale dorastającą, to wielokrotnie zdarzało mi się poczuć takie ukradkowe (!), pseudo przyjacielskie gesty panów, z tego typu lepkie ręce do kobiet. Zacnych panów, żadna patologia. I wyczuwałam podtekst.
I nie mówiłam rodzicom, bo wiedziałam, że musieliby się wxurwić, ostro zareagować itp., a ja tego nie potrzebowałam, miałam wygląd niewinnej dziewczynki, ale ostrą duszyczkę i sobie świetnie radziłam. Ale rozumie Pan co napisałam – byłam świadoma tego, że obowiązkiem mojego taty byłoby się w takiej sytuacji wxurwić.
Więc te tłumaczenia o tych psychologach …
Może by Pan trochę jakiegoś instynktu poużywał, zdrowego rozsądku. Przypomniał sobie czy głaskał jakąś uczennicę czy harcereczkę po plecach i przytulał będąc dorosłym mężczyzną. To nigdy nie będzie odbierane jak przytulenie dziecka przez nauczyciel-KĘ. A jak Pan dalej będzie głupka udawał to opowiem Panu co takich wujasów pociąga, jakie ubrania, fragmenty ciała u dziewczyn dorastających czyli od końcówki SP (!).
Dziecko można pogłaskać po główce. Głaskanie po plecach? Obcy facet obcą dziewczynkę?
@belferxxx
„KAŻDY psycholog Ci powie, że kontakt fizyczny (nie seksualny) jest ważnym elementem RÓŻNYCH POZYTYWNYCH relacji”, ja tu bym dorzuciła jeszcze: KAŻDY fizjoterapeuta Ci powie (coś tam o masażu pleców)
https://zpruszkowa.pl/wyluzowany-wuefista-czy-przekroczenie-granic-skargi-na-nauczyciela-w-zanie-wplywaly-przez-caly-rok-ale-rzecznik-dyscyplinarny-ich-nie-zobaczyl