Reforma edukacji zrobi z dzieci tłuste i leniwe koty?

W Dniu Dziecka zapewne wszyscy pracownicy szkoły dwoili się i troili, aby uczniom było przyjemnie. MEN chce, aby nauczyciele w ten sposób odnosili się do wychowanków zawsze. Głównym celem edukacji ma być dbanie o dobrostan dzieci. Nie wszystkim się to podoba.

Artur Szymanek, twórca profilu „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora”, uważa, że dziecko nie jest zwierzęciem domowym, np. kotem, aby dbać przede wszystkim o jego dobrostan. Domowy kot nie ma żadnych obowiązków, ma się tylko wylegiwać i mruczeć z samozadowolenia, natomiast dziecko ma obowiązki. W szkole powinno się uczyć, a nie wylegiwać. Stawianie wymagań nie jest żadną opresją. Opinia ta wywołała dużą dyskusję (więcej tutaj).

W tej dyskusji nie chodzi tylko o przyszłość dzieci, ale przede wszystkim o los reformy edukacji, jaka za kilka miesięcy wejdzie do przedszkoli i podstawówek, a za rok również do szkół ponadpodstawowych. Filarem Kompasu Jutra ma być dbanie o dobrostan uczniów. Podstawy programowe mają być tak skonstruowane, aby dzieciom było przyjemnie. Szymanek krytykuje ten cel, a tym samym podważa sens reformy edukacji. Nic dziwnego, że spotkało się to z żywym odzewem nie tylko wśród nauczycieli. Po co nam kocia reforma?

Reklama