Nadchodzi reforma. Część władzy trzeba będzie oddać uczniom
Po powrocie z wakacji nauczyciele dowiedzą się, że część władzy muszą oddać uczniom. Tak zakłada wchodząca do szkół reforma Kompas Jutra. Jak to zrobić, dowiedzą się z poradnika „Sprawczość w szkole”. Podczas czytania niejednemu nauczycielowi podniesie się ciśnienie.
Najbardziej jednak zdenerwuje się dyrektor. W poradniku przeczyta, że szkoła powinna część środków finansowych przekazać dzieciom (s. 188). Władza bez pieniędzy jest bowiem pozorna. Aby uczniowie nauczyli się funkcjonować w demokratycznym społeczeństwie, muszą posiadać swój budżet i z niego finansować własne pomysły. W każdej szkole powstanie zatem budżet uczniowski, dysponować nim będzie samorząd szkolny.
W poradniku nie ma jednak ani słowa o tym, komu trzeba będzie zabrać, aby dać uczniom. Reformowanie nie polega jedynie na tworzeniu doskonałych pomysłów, ale również na policzeniu kosztów oraz wskazaniu źródeł finansowania. Podzielenie się władzą z uczniami pięknie brzmi, niechże dzieci uczą się rządzić. Gdy jednak przyjdzie do dzielenia się również pieniędzmi, może już nie być tak pięknie.
Komentarze
Pieniądze ze sprzedaży ciast i ciasteczek na kiermaszach? Teraz w szkole chyba znowu ma być zakazane wszystko co niezdrowe, słodkie, słone itp. To nawet raz w tygodniu mogą sobie robić na przerwach kiermasz, zarabiać i zarządzać, nikt nie zabroni jeść „domowego ciasta” z kiermaszu. I mamy aktywistki się ucieszą z pieczenia ciast.
Syn Sylwii zdobył w rekrutacji 130,5 na 200 możliwych punktów. Nigdzie się nie dostał. Teraz bierze udział w rekrutacji uzupełniającej: – Mieszkamy pod Warszawą. Obawiam się, że nie dostanie się nigdzie blisko domu i będzie musiał codziennie jeździć półtorej godziny do szkoły – martwi się Sylwia.
Brzmi jak argument za choćby częściową rejonizacją szkół średnich. Z drugiej strony – czy 130 to dużo. czy mało?
(…) W tym roku miasto wybrało w przetargu nowego dostawcę systemu (…) i nie włączyło do niego powiatów pod Warszawą. W związku z tym nie było wspólnej listy, a uczniowie mogli zostać zakwalifikowani jednocześnie w dwóch systemach: warszawskim i powiatowym. Ostatecznie sami musieli wybrać, do której szkoły chcą iść i potwierdzić swoją decyzję oryginałami dokumentów.
To właśnie ten mechanizm, a nie tylko sam wzrost liczby kandydatów do szkół średnich, stoi za tegorocznymi rekordowymi progami punktowymi. Miejsca w szkołach powiatowych były przez jakiś czas zajęte przez uczniów, którzy chcieli uczyć się w Warszawie (lub na odwrót) i tylko czasowo „trzymali” drugą opcję jako rezerwę. Dla systemu rekrutacyjnego, który liczył dostępne miejsca, wyglądało to tak, jakby było ich mniej niż w rzeczywistości, więc progi punktowe wzrosły sztucznie wysoko.
Dalej jest informacja o kobiecie z Pruszkowa, która zapisała syna w TRZECH różnych systemach rekrutacji (Warszawski, Pruszkowski i Komorowski).
Według danych publikowanych przez Kuratorium Oświaty w Warszawie, po pierwszym rzucie rekrutacji w liceum im. Tadeusza Kościuszki w Pruszkowie zostało 96 wolnych miejsc, a w IV LO im. rtm. W. Pileckiego w Piasecznie – 102.
W rekrutacji uzupełniającej progi punktowe w tych szkołach spadają drastycznie, nawet do 110-120 punktów – w porównaniu do niemal 175 punktów w pierwszym rzucie. Widzę wokół zapłakane dzieci, które nie mają żadnych wakacji. Niektóre muszą czekać na wyniki uzupełniające do 6 sierpnia, żeby w ogóle dowiedzieć się, czy i gdzie się dostały”
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32943259,mielismy-dobe-na-przeniesienie-papierow-nowy-system-rekrutacji.html
Nie widzę tu problemu, że „komuś trzeba zabrać”. Jeśli uczniowie w drodze ankiet i głosowania uznają, że trzeba wyremontować toalety zamiast budować „izbę pamięci”, to dlaczego nie? Widzę natomiast problem w rozbuchanej biurokracji i „sprawozdawczości”. Cytuję:
„Ocena efektów: włączenie uczniów w proces ewaluacji, np. przeprowadzenie przez
samorząd ankiety satysfakcji i opracowanie miniraportu zmiany (co powstało, kto
korzysta, jakie zmiany zauważono, jaki jest odbiór), stworzenie wystawy/galerii „przed i po” w holu szkolnym i na stronie internetowej szkoły”.
Ankiety, raporty, ewaluacja, prezentacje…Zgroza.
A Gospodarz wie, że w Łodzi w ciągu 20 lat ubyło 100 tys. mieszkańców?
@Stary Profesor – zgroza jak zgroza, przygotowanie do pracy w pierwszej z brzegu korporacji czy innej spółce skarbu państwa. są zatrudnieni ludzie do pisania raportów, ludzie do czytania raportów, do opracowywania szablonów raportów, do koordynowania zawartości raportów….