Skarga na Nowacką
Barbara Nowacka dała podmiotom publicznym zaledwie 7 dni na zgłoszenie uwag do projektu rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych. Wywołało to burzę niezadowolenia wśród nauczycieli, chociaż nie wszystkich.
Jeden ze związków zdecydował się poskarżyć na Nowacką do premiera, drugi natomiast nie zajął stanowiska w kwestii czasu, można więc sądzić, iż postanowił wyrobić się w terminie. Na skargę zdecydowała się tylko oświatowa „Solidarność”.
Związkowcy argumentują, że należy im się co najmniej 30 dni na zaopiniowanie rządowego projektu. Dlatego zawiadomili Donalda Tuska o zaniedbaniu, jakiego rzekomo dopuściła się ministra edukacji. Niechże premier nią potrząśnie.
ZNP opiniuje, nie skarży, ma jednak sporo krytycznych uwag, również w kwestii szybkiego tempa wdrażania reformy i nieprzygotowania szkół na tak gwałtowne zmiany. Uwagi te jednak są kierowane do ministry, a nie do premiera.
Donald Tusk już parę razy wtrącał się w działania MEN. To zachowanie zachęciło przeciwników Barbary Nowackiej do szukania pomocy u premiera. Szef rządu reagował tak szybko i ochoczo na skargi, iż powstało wrażenie, że tylko na to czeka. Nie ma lepszego sposobu na upupienie pracowników i zamienienie ich w martwe kukły niż ciągłe wtrącanie się do ich pracy. Jak premier znowu potrząśnie Nowacką, reformę można śmiało wyrzucać do kosza.
Info o siedmiodniowych konsultacjach tutaj. Skarga związkowców tutaj.
Komentarze
@ Gospodarz
Ponieważ niezadowolenie ZNP niczym Bar(a)barze niejakiej Nowackiej nie grozi, to ma TEN związek i jego postulaty etc . w … nosie 🙁
To się w Kompasie czegoś tam chyba brak SPRAWCZOŚCI nazwa czy jakoś tak … 😉
@Róża, poprzedni wpis
Uczeń w liceum powinien pisać jedną wypowiedź, poziomem złożoności odpowiadającą rozprawce, raz w miesiącu. Nie wszystkie muszą być związane z językiem polskim.
@PR
Jeśli zna Pan jakichś licealistów i znajdzie takiego, który pisze w liceum jedno wypracowanie w miesiącu, to proszę dać znać.
@Róża
Moje koleżanki 🙂 Prowadziliśmy specjalne zeszyty na recenzje teatralne, filmowe i takie tam. Koszmar. W sensie, piętnastolatek jest już na tyle samoświadomy, że wie, że pisze banialuki. A przepisywać nie było skąd, bo nie było internetów. Tymczasem głowa pusta. Więc ja chyba pisałem rzadziej niż raz w miesiącu, choć nie pamiętam, co na to mój polonista. Zdałem. Z czasem pióro się wyostrza, nawet jak pisze bzdury.
@Róża
I jestem pewien, że gdyby matematyk czy fizyk, chemik raz na semestr zadali jakieś zadanie domowe pisemne, a następnie omówili rozwiązanie nie tylko pod względem logicznym („o, tu jest błąd”), ale i techniki PISANIA rozwiązań zadań z matematyki, fizyki czy chemii, to by im z głowy korona nie spadła*. Równie spokojnie widzę pisemne prace np. z historii.
No ale oczywiście tak naprawdę już powyższego nie widzę. Bo jeżeli na ocenę, to 4/5 klasy wręczy nauczycielowi pracę Sztucznego lub Wujka Gugla. A jeżeli nie na ocenę, to po co się przemęczać?
*Oczywiście pod warunkiem, że nauczycieli matematyki, chemii czy fizyki ktoś uczył techniki pisania, w co szczerze wątpię.
** Zapomniałem o rodzicach. W podstawówce połowa klasy wręczyłaby pracę rodziców.
@PR
Tak jest w szkołach poza Polską, uczniowie piszą eseje dotyczące różnych dziedzin nauki, żeby nauczyć się np.logicznie tłumaczyć, zrozumiałym językiem itp.
U nas nawet na polskim nie pisze się już wypracowań. 1,2 rocznie. Ten przedmiot stał się kursem historii literatury, przerabia się kawałek, potem sprawdzian z wiedzy pamięciowej. Arcy ważnej i potrzebnej oczywiście. Z innych przedmiotów głównie testy a, b, c albo prawda/fałsz.
I zdziwienie, że uczniowie nie potrafią po takiej edukacji pisać. No ale jak widać niczego nie trzeba zmieniać. Jest ok.
Jeffrey Epstein pracował w latach 70. jako nauczyciel matematyki i fizyki w „elitarnej prywatnej szkole Dalton School na nowojorskim Manhattanie”.
Może to coś znaczy, a może nie znaczy nic.
To jest temat tygodnia, miesiąca, roku, dekady:
Według badania CBOS dodatkowe zajęcia pozalekcyjne opłaca swoim dzieciom już 80 procent rodziców. Przed maturą na korepetycje chodzą już niemal wszyscy uczniowie, a ceny prywatnych lekcji rosną w zawrotnym tempie.
Tak oto doczekaliśmy się prywatyzacji edukacji. Zupełnie jak z ochroną zdrowia.
@PR
Epstein, Polański i Soros (z tego samego środowiska!) byli Żydami z Europy środkowej… 😉
Może to coś znaczy, a może NIC … 😉 BTW lata 70-te to szczyt rewolucji seksualnej … 😉
@Róża
Rozumiem, że skoro nie jest OK, to Twoja recepta jest taka, że trzeba tupnąć nogą i zarządzić żeby było OK… 😉 A może wiesz (znasz przyczyny!) DLACZEGO (pomijając Twoją wersję głupich i leniwych nauczycieli jako wytłumaczenia!) jest tak, że nie jest OK … 😉
3 lutego 1905 – W Kielcach doszło do strajku młodzieży gimnazjalnej domagającej się wprowadzenia nauczania w języku polskim.
Uczniowie sprzeciwili się rusyfikacji i zażądali m.in. wprowadzenia języka polskiego jako wykładowego. Należący do najlepiej przeprowadzonych w Królestwie Polskim strajk, doprowadził do wydalenia ze szkół wielu osób. Podjęły one naukę na tajnych kompletach, prowadząc dalszą działalność protestacyjną. Polegała ona na organizowaniu demonstracji oraz wymierzeniu represji łamistrajkom.
W wyniku strajku władze wyraziły zgodę na nauczanie języka polskiego po polsku i posługiwanie się nim w czasie przerw.
(historia.org.pl)
@belferxxx
A nawet pytałam Pana wielokrotnie jakie są przyczyny.
Natomiast teraz uważam, że to bez znaczenia.
Pamiętam jak wchodziła reforma Zalewskiej. Jak nauczyciele alarmowali, że to katastrofa, że te podstawy są nie do zrealizowania, że uczniowie nie dadzą rady. Potem była cała masa artykułów o wykończonych uczniach i przeładowanych podstawach i o tym w jakim stopniu nauczyciele nie są w stanie ich zrealizować, utrwalić.
O przeładowaniu dzieci wiedzą teoretyczną, masą niepowiązanych faktów, które mają pamięciowo przyswajać. Zero praktyki, doświadczeń. Nadal mamy takie artykuły, np. PR przytacza fragment dzisiejszego artykułu Wyborczej, że przed maturą prawie wszyscy już są na korkach.
A teraz czytam, że żadnych zmian nauczyciele sobie nie życzą bez kolejnej podwyżki. Dzieci są zakładnikami, już nie przeszkadza, że podstawy to zbitki treści do wykucia, niemożliwe do zrealizowania itp.
Nie przeszkadza, to nie przeszkadza. Nic poza niżem wymuszającym ostrą konkurencję o ucznia nie rozbije tego betonu. W niżu ostatnia nadzieja.
Czytałam też wielokrotnie, całymi latami teksty np. Pawła Lęckiego :
„Szkoła powinna oferować poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. Nie powinno polegać to na tym, że uczeń w wieku 13,14 lat MUSI DOKONAĆ WYBORU PROFILI swojego życia na podstawie wyjątkowo ograniczonych danych. To nie jest sprawczość a wyjątkowo trudny obowiązek. TEGO TYPU WYBORY POWINNY DOKONAĆ SIĘ ZNACZNIE PÓŹNIEJ”.
W IB są później, na świecie są później.
A teraz czytam reakcje nauczycieli oburzonych pomysłem, żeby przesunąć wybieranie profilu, żeby to nie było wymagane na koniec SP.
I myślę, że to dom wariatów.
@Róża
A dla Ciebie podstawowym źródłem informacji o szkole są teksty z sufitu żurnalistów GW czy Newsweeka walczących o WIERSZÓWKĘ – gratuluję naiwności !!! 😉
@Róża
W krajach CYWILIZOWANYCH uczeń sobie wybiera/mu wybierają POZIOM niektórych przedmiotów już na poziomie zakończenia nauczania początkowego. A w w szkole zwanej średnią (klasy 7-8 SP i nasze LO) WYBIERA z SZEROKIEJ palety przedmiotów i na pewno nie uczy się ich KILKUNASTU, a jednocześnie góra 5 czy 6!!! 😉
@Róża
W tej chwili uczeń w klasie I LO nie MUSI ale MOŻE dokonać wyboru profili – zależy jaką szkołę WYBIERZE. I są takie, gdzie to się dzieje w klasie I, a są takie, gdzie w III. W IB owszem wybiera się 6 przedmiotów (i WYŁĄCZNIE ich się uczy), ale wcześniej są możliwe klasy pr-IB i inne przygotowawcze do programu IB…
@belferxxx
Ale w tych pre IB uczą się wszystkiego. Potem wybierają.
I nie jest prawdą, że uczeń może wybrać profil kończąc SP, ale nie musi.
W zdecydowanej większości musi. Tylko w prywatnych liceach nie musi. I w Witkacym czyli b.dobrym liceum, ale z jakimś autorskim programem. A więc jest to możliwe, ale są to licea na zasadzie wyjątków od reguły.
W pozostałych musi. Nie ma klas ogólnych w I kl.
I to stoi na głowie. Bo uczniów bardzo zdolnych w jakiejś dziedzinie i pewnych tego, że od początku liceum chcą mieć jakiś przedmiot na poziomie trudnym jest garstka. To ten typ, który w SP ma konkursy kuratoryjne, a w LO od razu jest nastawiony na olimpiadę. Plus jakaś garstka na 100 proc. przekonanych, że chce być lekarzem. Nie mam na myśli tych, których mama jest przekonana, że jej dziecko ma być lekarzem.
Mamy całkowite odwrócenie proporcji. Uczniów bardzo zdolnych i w pełni zdecydowanych jest niewielu.
Liceów, w których uczeń nie musi wybrać profilu na etapie rekrutacji (czyli na koniec SP) jest bardzo niewiele.
Potem uczeń chodzi przez 4 lata na rozszerzenie, które już po roku, dwóch przestało go interesować. Nauczyciel musi przymykać oko, wiedząc, że maturę będzie zdawał z czegoś innego. Do tej matury z czegoś innego musi nauczyć się poza szkołą.
To jest chore czy nie?
My mamy mieć jakąś minimalną zmianę. Dość pozorowaną. Przesunięcie wyboru rozszerzenia. Nadal brak możliwości wyboru 6 przedmiotów i uczenia się tylko 6.
Już przy samym przesunięciu nauczyciele twierdzą, że to koniec świata. Co by pisali, gdyby uczeń mógł wybierać i uczyć się tylko 6? W sumie wiadomo.
Nie jestem w stanie pojąć dlaczego pedagodzy są przekonani, że dziecko kończące SP powinno już mieć obowiązek decydowania o kierunku swoich przyszłych studiów. W wieku 14-15 lat musi wiedzieć czy lekarz, czy prawnik, czy finanse itp.
Bardzo pedagogiczne przekonanie.
Przy czym o ile w przypadku matematyki i przedmiotów ścisłych ma znaczenie co jest w tym rozszerzeniu, ile się tam upcha, to w przypadku przedmiotów pamięciowych jak historia, WoS, biologia, geografia nie ma to znaczenia.
Nie ma znaczenia ile historii się upcha przyszłemu prawnikowi i ile geografii przyszłemu ekonomiście. Czy będzie się upychało przez 4 lata, czy przez 3 lub 2.
@belferxxx
Czy mógłby mi Pan napisać, tak mniej więcej, w jakim procencie dobrych, publicznych liceów warszawskich (pytam o warszawskie, bo te Pan na pewno zna) obowiązuje to o czym Pan zapewnia –
czyli –
„W tej chwili uczeń w klasie I LO nie MUSI ale MOŻE dokonać wyboru profili”?
@belferxxx
Dlaczego Pan pisze, że podstawowym źródłem moich wiadomości o szkole są teksty dziennikarzy?
Przecież to ja, a nie Pan przeszłam z dzieckiem zreformowaną SP. To ja wiem jak wyglądały zadania domowe, bo to ja je odrabiałam. I sprawdziany z Internetu. Wiem ile czasu zajmuje ich sprawdzanie, bo sprawdzałam. Dziecku dałam spokój, bo konkursy lubiło, więc uroki SP ja poznawałam. Przypominam, że mam słabość do prof. Szubartowskiego. Jego poglądy stosowałam w praktyce.
Co do korków, wiem jak to wygląda w liceach, nie spodziewałam się, że aż tak. I że tak się to zmieni w ciągu ostatnich lat, w tych rocznikach, które idą zreformowaną linią minister Zalewskiej.
@Róża
Cały czas demonstrujesz TU zbulwersowanie tym co jakaś żurnalistka z Agory czy Newsweeka na podstawie obserwacji swojego sufitu w pogoni za wierszówką napisała o szkole … 😉 A dowód swoich tez w stylu „moje dziecko” nazywa się anekdotycznym – w polskich szkołach jest tych dzieci koło PIĘCIU MILIONÓW i każde chodzi do INNEJ szkoły i ma INNYCH nauczycieli niż Twoje … 😉
@Róża
W POLSKICH szkołach publicznych w klasach pre-IB uczniowie faktycznie uczą się WSZYSTKIEGO. W krajach cywilizowanych – NIE. Samo IB ma też coś co się MYP nazywa i tam też nie ma KILKUNASTU obowiązkowych przedmiotów .. 😉
@Róża
I jeszcze jedno. W stolicy (i nie tylko) czasem ktoś się pomyli i wsiądzie do ZŁEGO autobusu. Czy z tego powodu wynika, że w mieście powinna istnieć tylko JEDNA – okrężna – linia autobusowa. A jeszcze niektórym pasażerom się w trakcie jazdy zmieniają PLANY – czy to znaczy, że, znacznie liczniejsza, RESZTA musi się do tych „nieogarów” dostosować??? 😉
@belferxxx
Pan uważa, że dziecko, które w wieku 14-15 lat nie wie ze 100 proc. pewnością kim chce zostać jest nieogarem?
Ja przeciwnie, uważam, że nieogarem jest człowiek, który marudzi i nie zmienia swojej sytuacji.
Dorosły.
Kiedyś w jakiejś czeskiej książce czytałam, że przeprowadzono tam badania czy ludzie pracują w zawodach, o których myśleli w liceum.
Wyszło im, że tylko lekarze i prawnicy.
Szkoły są pełne pracowników, którzy w liceum nie myśleli o tym, żeby zostać nauczycielem.
@ Róża
Jak nie wie, to wybiera klasę dla takich co NIE WIEDZĄ i takie powinny być! Jak WIE, to wybiera klasę dla takich co WIEDZĄ. I takie TEŻ powinny być! BTW A jak ze szkołami branżowymi (zawodowymi i technikami??? Też zamknąć bo jakieś nieogary mogą się pomylić??? 😉 A Ty chcesz dla każdego (!) IDENTYCZNEJ szkoły bo „ktoś” się może pomylić albo długo myśli 🙁 Co z tymi , którzy już WIEDZĄ??? 😉
@belferxxx
Pan w wieku 14 lat wiedział, że chce być nauczycielem fizyki?
Pytam serio, niezłośliwie czyli rzadkość…
@belferxxx
Jeszcze raz – nie uważam, że 14,15 latek, który nie wie jaki zawód chce wykonywać w przyszłości, jest nieogarem.
Takie stwierdzenie jest po prostu głupie.
Wyboru studiów i zawodu można dokonywać później, kierując się zainteresowaniami, zdolnościami i perspektywami zawodowymi.
W każdym razie ja uważam, że nie należy mylić studiów z hobby, a jeżeli ktoś uważa inaczej, to niech się potem nie użala, że hobby okazało się jakieś mało dochodowe czy coś.
Poza tym – Paweł Lęcki – cytat dałam, całe lata powtarzał, lajkowany przez nauczycieli (!!!), że „nie powinno polegać to na tym, że uczeń w wieku 13-14 lat musi dokonać profili swojego życia na podstawie wyjątkowo ograniczonych danych (…) Tego typu wybory powinny dokonać się znacznie później”
– gdzie wtedy byliście? Dlaczego nie pisaliście, że to bzdura, że tylko nieogary nie wiedzą w wieku 14 lat kim chcą zostać?
Ja to bym w ogóle poszła na całość – tylko nieogary w wieku 14 lat nie potrafią wybrać zawodu, w którym zarobią satysfakcjonujące ich pieniądze w satysfakcjonujących warunkach, a wszystko to będzie umajone należytym prestiżem (!!!), czemu nie?
@ Róża
Ja rozumiem, że treścią Twojego życia jest przeżywanie i komentowanie tego, jeden z PÓŁ MILIONA nauczycieli napisał w necie, ale to nie jest powszechna przypadłość … 😉
@ Róża
Oczywiście… tego CO…
@ Róża
W wieku 15 (i wcześniej!) lat wiedziałem (!), że chcę być w mat- fiz bo to był TEN wybór, a nie ZAWODU czy nawet MIEJSCA PRACY! Choć po wsiach niektórzy tak mają… 😉 I znam DZIŚ masę ludzi w wieku 14-15, którzy też chcą do mat-fizu czy podobnie, a nie humu czy nie daj Boże biol-chemu.. 😉
@belferxxx
Ależ to jeden z tych nauczycieli, którzy widzieli się w tych różnych ważnych instytucjach od reformy, pamiętam nawet, że w roli szefa CKE, na przeszkodzie stanęły wymogi formalne. I popierany przez wielu nauczycieli.
Jeżeli Pan uważa, że to co jest obecnie jest ok, to ja nie uważam.
W 3 kl. jest około 14 przedmiotów obowiązkowych, ale w pierwszej już koniecznie wszyscy muszą podejmować nieodwracalne decyzje i pompować rynek korków.
To jest głupie.
Jest garstka uczniów o zdolnościach ścisłych.
Po IB też można studiować. Nie trzeba się uczyć kilkunastu przedmiotów w 3 kl. i nie trzeba wybierać w 1 kl.
To w starszych klasach powinny być wycinane przedmioty niewybierane, a więcej godzin wybieranych. Wybieranych świadomie, a nie na koniec SP, gdzie każdy uczeń jest obdarowany świadectwem z paskiem i zdaje łatwy E8, nieprzystający do rozszerzeń.
Poza tym ponownie podkreślam, że nie ma potrzeby upychania uczniom takiej masy treści z historii, biologii, geografii na rozszerzeniach, do żadnych studiów nie jest to potrzebne. Ani do prawa, ani do medycyny, ani do ekonomii.
Naszej szkoły nie da się zreformować, bo w każdym temacie będzie opór.
I żaden KEN niczego mądrego tu nie wymyśli.
Pana oburzało, że coś biorą nie wg polskiej tradycji czy jak to tam szło (głupio, więc nawet nie chce mi się cytować), tylko z jakiejś zagranicznej instytucji.
Ja bym chciała, żeby wszystko wzięli z zagranicznej, calutkie IB, niech już u nas niczego nikt nie wymyśla.
Znam chłopaka w polskim biol-chemie, który całą rozszerzoną matematykę i geografię musi robić na korkach, bo chce iść na ekonomię. I chłopaka w IB w szkole zagranicznej, który też chce iść na ekonomię. Ma matematykę, jakieś dwa przedmioty biznesowe plus coś tam z tej puli dodatkowych, z której trzeba coś wybrać, nie ma nawet W-fu.
Są równolatkami, jeden ma szczęście być za granicą w IB, drugi ma pecha być w polskiej szkole. Obaj w wieku 14 lat nie wiedzieli, że będą chcieli studiować ekonomię. Ten z polskiej szkoły był nawet laureatem i finalistą konkursów kuratoryjnych, więc nie taki znowu głupi. Konkursów z przedmiotów niepamięciowych. Ale ma pecha być w polskiej szkole, nie wcelował w ekonomię w wieku 14 lat.
@Róża
Nigdzie nie napisałem, że teraz jest OK.
Tylko ja jestem za tym żeby uczniowie przynajmniej w LO mieli WYBÓR, a Ty chcesz żeby żadnego(!) WYBORU nie mieli bo się któryś może pomylić … 😉
@Róża
Ten twój chłopak w IB wybierając przedmioty MUSIAŁ np. wybrać matematykę ale decydował o POZIOMIE = otóż ten wyższy odpowiada I semestrowi politechniki i to nie świętokrzyskiej, a raczej warszawskiej. A trzeba wybrać MINIMUM trzy przedmioty na poziomie wyższym … 😉
@belferxxx
On wybrał 3 na poziomie rozszerzonym, mat., ang, geo.
A siedzi w szkole na bardzo wielu godzinach biologii i chemii. Bo musi. Nie może nie chodzić, nie pisać sprawdzianów z tych przedmiotów. To są dla niego ciężkie dupogodziny w szkole, a po szkole ma prawdziwą naukę. Jeszcze niech mu Nowacka wprowadzi te ograniczenia związane z frekwencją, wg nauczycieli byłby to ideał.
I nie przeszkadzałaby mu nauka matematyki na poziomie I semestru PW. Przeszkadza mu, że nie ma jej w szkole, bo w wieku 14 lat nie wiedział, że woli ekonomię, a nie medycynę.
Ale nauczycielom to jednak nie przeszkadza. Tak jak jest, jest elegancko. Nie ma głosów, żeby wybierać później, ale za to, żeby później rzeczywiście uczeń mógł wybierać te 6 przedmiotów, a nie chodzić na 14.
Nie ma takich głosów, prawda? Bo godzinki są ważne, z niczego nie można zrezygnować, bo zabraknie niektórym godzinek.
Jest tylko oburzenie olaboga, w I kl. bez rozszerzeń, koniec świata.
Taki mądry byłby ten nasz KEN.
@belferxxx
I jaki jest w tym sens, że ktoś siedzi na tym rozszerzeniu, mimo, że zdaje inne, bo inne jest mu potrzebne, nauczyciele przymykają oko, bo co mają robić w takiej sytuacji?
@Róża
W stołecznych szkołach średnich nauczyciele przynajmniej przedmiotów ścisłych mają godzin po uszy i wiele znacznie atrakcyjniejszych alternatyw płacowych – naprawdę nie chodzi o więcej godzin dla nauczycieli, chyba, że na wsi, ale to PSL z PiS … 😉
I z innej bajki – matematyka czy języki obce to są UMIEJĘTNOŚCI. A to wymaga CIĄGŁEGO treningu podobnie jak np. gra na instrumentach, tenis czy balet. Dlatego MA znaczenie czy w I klasie ten trening BĘDZIE czy NIE … 😉
@belferxxx
Geografię, biologię, historię, WoS itp. też trzeba ćwiczyć od I kl. w wymiarze rozszerzonym, bo inaczej nie da się zostać ekonomistą, lekarzem, prawnikiem itp.?
Nie trzeba.
I jak sobie radzą w IB?
Dostają się na studia, kończą je, może nawet rezygnuje na I roku mniej niż 40 proc. (takie mamy statystyki rezygnacji na I roku studiów).
Co oni robią w tym IB w I klasie, jeżeli niczego (pewnie poza ang.) nie ćwiczą?
@belferxxx
A co do rozszerzonej matematyki
-jaki był średni wynik w 2025
– jak wygląda rozkład wyników, te centyle
– jak tragicznie mało zdających miało dobre wyniki
– jak tragicznie dużo miało złe wyniki?
Komentarz dr Anny Widur
„Wynik rozszerzonej matematyki pokazuje TOTALNĄ NIEWYDOLNOŚĆ SYSTEMU NAUCZANIA. Do klas matematycznych trafiają uczniowie, którym wydaje się, że umieją matematykę, bo mieli z niej dobre oceny w podstawówce, a nawet bardzo dobrze napisali egzamin ósmoklasisty. Tyle, że to czego od nich wymagano w szkole podstawowej, to za mało na klasę z rozszerzoną matematyką w szkole średniej. Licea otwierają klasy matematyczne z uczniami, którzy nie powinni się w nich znaleźć. Ich się OSZUKUJE (!!!), że są w takiej klasie.”
A Pan nie widzi tej fikcji, tego układania profili od 1 kl. pod ten minimalny (!!!) procent osób, które zdały to dobrze. Minimalny. Mimo takiego obłożenia korkami tej właśnie matury zdecydowana większość uczniów siedziała od 1 kl. na lekcjach jak na tureckim kazaniu. Ale rozszerzenie od 1 kl. to świętość. Dla wszystkich.
@Róża
Geografia czy historia to INNY typ przedmiotu niż matematyka i języki obce … 😉 KROPKA
BTW Ekonomiście (prawdziwemu!) potrzebna jest bardziej matematyka niż np. historia, lekarzowi – fizyka bardziej od chemii czy biologii … 😉
BTW
W UK zdaje się maturę (A-level) z TRZECH przedmiotów zaledwie (za nawet z 2 z „podwójną” matematyką!) … 😉 I TYCH przedmiotów się uczy(ma się z nich lekcje!) przed maturą … 😉
@Róża
Po prostu powinien być WYBÓR – kto chce wybiera szkołę z rozszerzeniami już od klasy I LO, a kto chce – z rozszerzeniami nawet WYŁĄCZNIE w klasach III-IV LO. No ale oczywiście jak jest WYBÓR to są konsekwencje – te DOBRE i te ZŁE … 😉
@belferxxx
Więc tym bardziej widzi Pan jak rozszerzenia/licea oszukują uczniów. Przyszłym lekarzom nie oferują fizyki, tylko biol/chem, a niektóre nie robią w nim (biol/chemie) rozszerzenia z matematyki.
Wybór z kolei mat/fizu oznaczałby konieczność nauki na korkach biologii i chemii, bo w rekrutacji na medycynę są obowiązkowe.
Dodam, że to oburzenie na brak rozszerzeń już w I kl. motywowane jest najczęściej … medycyną, że jak to potem będzie na medycynie. Jakby po IB nie szli na medycynę. Bez rozszerzenia czegokolwiek w I klasie.
@Róża
Są licea, gdzie praktycznie wszyscy są po olimpiadach czyli bardzo dobrzy i zdecydowani. I są inne, do których przychodzą tacy, którzy nie wiedzą czego chcą, a i z przygotowaniem i talentami średnio. No i tych chcesz cały system ZUNIFORMIZOWAĆ pod tych, którzy NIE WIEDZĄ CZEGO CHCĄ a i talenty mają takie sobie. A system powinien mieć propozycje dla jednych i drugich i, póki co, MA. Ty chcesz tych zdolnych tego pozbawić 🙁 No i powtarzam pytanie „Co ze szkołami ZAWODOWYMI – branżowymi i technikami, gdzie też się WYBIERA i to znacznie bardziej WĄSKO niż w mat-fizie, biol-chemie, humie, humie etc.
BTW zapytaj syna – zdaje się że uzdolniony i zainteresowany ściśle czy chce profilu od klasy I czy wyboru od klasy II lub III.
BTW uczyłem kiedyś w szkole, gdzie do reorganizacji Handkego było tak jak to tu reklamujesz. Klasy I-II miały profil ogólny, a od klasy III następował NOWY PODZIAŁ na klasy już sprofilowane. No i uczniowie narzekali strasznie na SPOŁECZNĄ stronę tego procederu – ZGRANE już klasy I i II były ROZBIJANE i grupy powstawały NA NOWO… 🙁
@belferxxx
Wrócę do rozszerzenia z matematyki.
Rozkład wyników jest tragiczny. Bardzo dużo bardzo słabych, mało średnich, minimalnie mało wysokich.
„Wynik rozszerzonej matematyki pokazuje TOTALNĄ NIEWYDOLNOŚĆ SYSTEMU NAUCZANIA”.
A jak jest w IB – czytam, że z tego ich wyższego poziomu wyniki są dokładnie odwrotne. Najwięcej uczniów otrzymuje oceny 4,5,6, a proporcje najwyższych ocen (6-7) są znaczące (np. 24 proc. i 21,6 proc.). Bardzo niskie oceny 1-2 stanowią bardzo małą część (poniżej 2 proc.).
Może oni mają rację? Nie udają, że uczą każdego chętnego rozszerzenia. U nas udajemy nawet, że uczymy tych, którzy nie chcą do niej przystąpić, ale za późno zrozumieli, że to nie dla nich. Za późno czyli powyżej 14-15 roku życia, gdy wybrali profil mat/fiz, mat/biol/chem, mat/inf, mat/geo. Czyli jeden z większości dostępnych.
@Róża
Te oceny wynikają ze STATYSTYKI , a nie odwrotnie. Takie IB ma procedury wystawiania ocen. Ma też bezpieczniki dla JEDNOSTRONNIE a wybitnie uzdolnionych 😉 Ale IB jest przepustką na czołowe uczelnie, więc musi dbać o akceptację przez nie poziomu i JAKOŚCI egzaminów … 😉
@belferxxx
Tzn. że obecny system jest ułożony pod 100, 100 z kawałkiem laureatów i finalistów z danego przedmiotu?
System obejmujący wszystkich? I to jest ok?
Nie ma liceów, w których wszyscy mają olimpiadę (nie liczymy olimpiad o mleku i żołnierzu). Są klasy, kilka na krzyż na całą Polskę, w których bardzo wielu ma. I układamy pod nich system dla milionów uczniów? To może zostawić te kilka klas olimpijskich, a pozostali niech mają coś bliższego IB.
A nie coś co tworzy dramatyczny rozkład wyników matury rozszerzonej bijąc po oczach tym pozorowaniem i niewydolnością.
Nie mieszajmy tu ludzi, którzy idą do zawodówek. O technikach szkoda gadać, tam mają po 40 lekcji, nawrzucane wszystko co się da, siatki godzin to patologia.
A co do uczniów o zdolnościach ścisłych, to wcale nie jest tak, że wszystkim odpowiada bardzo ograniczony i definitywny wybór przedmiotów. Albo fizyka albo chemia, nie można dobrać kursu z inf., jeżeli nie jest się na rozszerzeniu z inf. Itd. Czasem mat/fiz chce iść na medycynę, czasem biol/chem chciałby nauczyć się informatyki, bo AI w medycynie itp. , ale ma więcej historii niż inf i fiz.
@Róża
Obecny ZUNIFORMIZOWANY w PL, w przeciwieństwie do krajów CYWILIZOWANYCH system jest ułożony pod PRZECIĘTNOŚĆ i PONIŻEJ bo nawet do szkół średnich-maturalnych uczęszcza 90% populacji 🙁 A system powinien być ZRÓŻNICOWANY i dawać WYBÓR by KAŻDY (no prawie!) mógł znaleźć coś dla SIEBIE. A tak polska szkoła nie jest dobra dla NIKOGO 🙁 Przy czym każdy WYBÓR, jak w ŻYCIU, ma plusy i minusy, brak wyboru – per (życiowe!) saldo każdego – same MINUSY. BTW ludzie się mylą np. dobierając w pary. No to może wprowadzić metodę sekty Moona – dwa długie losowe szeregi kobiet i mężczyzn odwrócone plecami, a potem robią w tył zwrot i już mamy np. tysiąc małżeństw … 😉
@Róża
W PL, nie licząc olimpiad juniorów, jest 16 województw, w każdym swoje konkursy, a w nich w sumie po 200-250 laureatów na województwo. Czyli w PL to ich będzie jakieś CZTERY TYSIĄCE, a nie STU 🙁
Jak coś WYBIERZESZ to NIE WYBIERZESZ czegoś innego – JEDNOCZEŚNIE nie można MIEĆ CIASTKA i ZJEŚĆ CIASTKO … 😉
@belferxxx
Pisząc 100 miałam na myśli olimpiady robione już w liceum. Jeżeli chce Pan liczyć konkursy dla podstawówek dające punkty w rekrutacji, to akurat one pokazują, że poza dziećmi, które mają konkurs z mat. i idą do mat/infu, jest mnóstwo dzieci, które mają konkurs z historii, geog. , języka itp. i idą do …mat/infu. Konkurs z czegokolwiek służy jako wejściówka do obleganych klas o zupełnie innym profilu.
Napisał Pan – ludzie się mylą dobierając w pary.
No właśnie, dlatego nie tylko nie każemy ludziom w wieku 14-15 lat dobierać się w pary i brać ślub. My im nawet na to nie pozwalamy. Jeżeli już wtedy dobiorą się w parę, to i tak każemy im poczekać z ostateczną decyzją kilka lat.
Unika Pan odniesienia się do tych wyników z rozszerzonej mat. Średnia 33 proc., mediana 28.
Napisał Pan, że w IB oceny wynikają ze statystyki, a nie odwrotnie. To jak to przełożyć u nas? Uznać, że czwórka to np. dwadzieścia parę procent?
Unika Pan odniesienia się do tego argumentu, że w SP dzieci mają stawiane wysokie oceny, egzamin jest łatwy, więc wybierają profil nie mając świadomości, że do rozszerzenia są za słabi.
„Licea otwierają klasy matematyczne z uczniami, którzy NIE POWINNI SIĘ W NICH ZNALEŹĆ. Ich się OSZUKUJE”. I to jest ok? I tak ma być?
Naprzyjmować do tych mat/fizów, mat/biol/chemów, mat/infów, mat/geo, napędzić rynek korków i jeszcze narzekać olaboga jakie te dzieci nieudane.
@belferxxx
Średnia z tej rozszerzonej matematyki w technikach to 16 proc. To jest moc. Nie wiem dlaczego ma być utrzymywane coś tak idiotycznego.
@Róża
Znasz wierszyk „Osiołkowi w żłoby dano… ” albo termin z reklam ubezpieczeń emerytalnych JUTRANIE. Są ludzie, którzy UNIKAJĄ i ODKŁADAJĄ dokonanie WYBORU. Trzeba ich brać pod uwagę, ale czemu WSZYSCY mają się do TAKICH dostosować ??? 😉
@Róża
Czyli postulujesz likwidację techników – to jest konkret! A teraz poszukaj poparcia … 😉
Co do wystawiania ocen w IB algorytm statystyczny jest dużo bardziej skomplikowany, ale mniej więcej tak – oni zakładają, że w kolejnych latach REALNE umiejętności populacji zdających nie zmienia się.
Są zapewne JAKIEŚ licea, które otwierają klasy mat-fiz ze słabymi uczniami bo INNYCH nie mają. Kiedyś takich liceów by nie było po prostu, a ich dzisiejsi uczniowie(właściwie odpowiednicy) w zawodówkach … 😉
BTW zapytaj syna czy woli klasy I-II w LO bez rozszerzenia z matematyki/języka i potem rozszerzenia w klasach III – IV czy rozszerzenie z matematyki i języka od klasy I … 😉
@Róża
Piły do drewna można użyć do czyszczenia paznokci – zakazać pił???
No niestety regulamin rekrutacji do LO jest taki, że przedmiot zaliczonej olimpiady/konkursu w SP nie ma wpływu na przydział do konkretnego profilu. I z tego korzystają np. rosyjskojęzyczni Ukraińcy czy Białorusini. Ale taki uczeń po konkursie humanistycznym czy językowym będzie, jako NIEKUMATY skrajnie, po prostu BIEDNY w takiej klasie. Coż jednak można poradzić na głupotę RODZICÓW… 🙁
Finalistów olimpiad matematycznej, informatycznej, chemicznej, fizycznej, astronomicznej, technicznej i astronomicznej jest w sumie około SZEŚCIUSET, a nie 100. Ale obok nich są nieolimpijczycy, którzy na serio i z talentem planują STUDIA TECHNICZNE i jest ich MASA – sama(!) PW KILKA TYSIĘCY rocznie przyjmuje … 😉
@Róża
BTW znam dziewczynę(uczyłem!), która po wybitnych sukcesach olimpijskich podjęła studia matematyczne na Cambridge, a po roku jej się odmieniło – wróciła do Polski by studiować medycynę. Jej tylko nieco mniej utytułowana matematyczno-fizycznie młodsza siostra taką decyzję podjęła w klasie maturalnej. Czy z tego ma wynikać, że nawet na I roku Cambridge nie powinno być specjalizacji dyscyplin ???
@belferxxx
1. A widzi Pan – co do tych sióstr – inteligentne kobiety podejmują decyzje późno, za to takie, żeby potem nie użalać się nad sobą, są nieogarami/jutranami czy przeciwnie?
2. Napisałam, że obecny system ułożony jest pod 100, 100 z kawałkiem laureatów i finalistów z DANEGO przedmiotu, „danego” czyli jednego, a nie wszystkich łącznie. Więc nie trzeba mi tu pisać że jest 600, a nie 100.
Co do pozostałych studiujących kierunki ścisłe – nadal upieram się, że po IB, gdzie nie ma rozszerzenia w I kl., również ludzie studiują. I medycynę, i kierunki bardziej ścisłe.
3. A teraz o tych rodzicach – kiedyś nabijał się Pan trochę z rodziców wiejskich, że nie chcą zamykania swojej małej wiejskiej szkółki z powodu ambicji (użył Pan słowa ambicja). Nie zgadzam się z tym, oczywiście xd. Robią to z powodów życiowych, chłopskiego, zdrowego rozumu.
Śmieszny rodzic to jest inny rodzic, ten właśnie, który wepchnie dziecko na konkurs z historii czy jakiegoś losu żołnierzy, papieży, kardynałów po to, żeby uzbierać punkty do klasy ścisłej, w liceum, którego nazwa prestiżowo brzmi, wiedząc, że to dziecko olimpiad robić nie będzie, rozszerzenie będzie jechać na korkach od I kl., ale jak to ładnie brzmi gdzie się uczy i w jakim towarzystwie.
To rodzic pierwszy chętny do trójki klasowej, Rady Rodziców, zaangażowany i pełen troski. Poznał Pan takich?
@belferxxx
„Wszystkie oddziały są oddziałami eksperymentalnymi, w których prowadzony jest tutoring rozwojowy, a decyzję o rozszerzaniu nauki wybranych przedmiotów uczniowie podejmują przed rozpoczęciem TRZECIEGO TRYMESTRU KLASY DRUGIEJ (olaboga!). Do tego czasu plany nauczania klas zróżnicowane są jedynie ze względu na nauczane języki obce.”
„Uczniowie potrzebują zatem UMIEJĘTNOŚCI I ODWAGI ROZPOZNANIA SWOICH MOCNYCH I SŁABYCH STRON, również odnalezienia pasji, co wymaga pozostawienia im dłuższego czasu na podjęcie ŚWIADOMEJ decyzji w tym zakresie”.
Źródło – Witkacy.
Kto to tam tak mądrze wymyślił? Pytam serio, bo pewnie się Pan orientuje. Jakaś grupa osób czy jeden konkretny lider?
A teraz efekty
– w rankingu maturalnym są dokładnie na tym samym miejscu co Witkowski, III Gdynia, wyżej niż XIII Szczecin i Toruń.
Jakim cudem? Sprawdziłam wyniki nawet z rozszerzeń ścisłych. Nie odbiegają.
@Róża
1.Te siostry podjęły DECYZJĘ i jej koszty na SIEBIE – nie kazały WSZYSTKIM uczyć się TEGO SAMEGO bo a nuż jednemu na WIELE TYSIĘCY coś się odmieni … 😉
2. Taki Lem czy Boy-Żeleński byli (praktykującymi!) lekarzami, a zostali wybitnymi pisarzami. Przy czym po kierunkach ścisłych i technicznych można potem wykonywać praktycznie DOWOLNĄ profesję – znam sporo takich osób. W DRUGĄ STRONĘ to nie idzie – po historii, politologii, dziennikarstwie, etnografii itd. nie można JUŻ zostać matematykiem czy inżynierem albo informatykiem.
Już pisałem, ale powtórzę – z podobną jak u Ciebie ideologią (bo a nuż ułamkowi PROMILA się odmieni i pójdzie na elektronikę!) udawano(!) w PRL uczenie humów całek … 😉
3. No a teraz pomyśl o takiej nieprofilowanej klasie licealnej 36+ jak to w bogatej stolicy. Razem są potencjalni(!) chętni do huma i do mat-fiza, bo chcą na politechnikę. Jednym potrzebny jest wysoki poziom matematyki i sporo treningu, a ci do huma mają wręcz przeciwny INTERES. No jak ma z nimi matematyk pracować? Oczywiście poziom się obniży do tych co chcą do huma – stracą DWA LATA ci co chcą na politechnikę. A z umiejętnościami matematycznymi jest jak ze sportowymi czy artystycznymi. Szkółka tenisowa dla chętnych do tenisa dla zdrowia i rekreacji to nie jest to samo co trening talentów. A talent nietrenowany odpowiednio usycha. Przy czym szczyt możliwości nie jest naukach ścisłych i sporcie jak w historii czy prawie koło lat 65 – wypada około 35 roku życia … 😉
@Róża
No masz przykład z Witkacym – są RÓŻNE możliwości ustawiania rozszerzeń i jest WYBÓR.
Z drugiej strony w olimpiadach, szczególnie ścisłych, Witkacy jest w tyle za Murzynami … 😉
Co do matur. W samej czołówce olimpijskiej tak około POŁOWY maturzystów ma na koncie przynajmniej finały olimpiad czyli WOLNY WSTĘP niezależnie od wyników matur byle zdanych. Więc tu motywacja słabnie … 😉