Co szósty nastolatek dokonał samookaleczeń
Przerażający obraz polskich nastolatków wyłania się z raportu MEN pt. „Diagnoza Młodzieży 2026”. Żyją w chronicznym stresie i przemęczeniu, cierpią na depresję, doświadczają bullyingu rówieśniczego, dokonują samookaleczeń. Bogusław Śliwerski nazywa ten raport kompromitacją autorów oraz ministerstwa. Ma wartość makulatury.
Jak czytamy w raporcie, samookaleczeń dokonało aż 17 proc. nastolatków. Profesor Śliwerski zwraca uwagę, że liczba ta została podana bez kontekstu metodologicznego. Nie wiemy, czy chodzi o jednorazowe samookaleczenie, czy o powtarzające się zachowania o charakterze klinicznym. Z raportu się tego nie dowiemy (pełna analiza Śliwerskiego tutaj).
„Diagnoza Młodzieży 2026” została ogłoszona przez MEN z pompą (szczegóły tutaj). Będzie miała wpływ na pracę nauczycieli. Na podstawie danych trzeba będzie opracować programy wychowawcze. Krytyczny komentarz Śliwerskiego uzmysławia, że stan młodzieży jest inny, niż przedstawiono w raporcie. Gorszy czy lepszy, tego nie wiemy. Na podstawie danych zawartych w raporcie MEN chce rozpocząć dialog z młodzieżą, zapytać, jak możemy pomóc. Chodzi o prawdziwy dialog i o prawdziwą pomoc czy o kolejną fikcję?
Komentarze
@Gospodarz
Jak chodziłem do szkoły, to świadectwem molojeckiej krzepy (!) u części uczniów zawodówek był , przeniesiony z więziennej subkultury, zwyczaj robienia sobie „sznytow” … 😉
https://wyborcza.pl/7,75410,32666642,krall-tokarczuk-swietlicki-w-sprawie-muzeum-literatury.html
@ Gospodarz
Nawet Michnika & GW zdenerwował bezczelnością gensek KO Pogłos Kierwiński promując po trupach przedszkolankę Michalec. A potem będą się dziwić, że nawet TO środowisko ma opory żeby na KO oddać głos… 😉 BTW wzgardzona konkurentka przedszkolanki Michalec Agnieszka Celeda z Łodzi pochodzi… 😉
Nie ma przedszkolanek, są nauczycielki wychowania przedszkolnego, niedouku.
@amikol
OK czy to coś zmienia – nadal się „nauczycielka wychowania przedszkolnego” Michalec nie nadaje na dyrektora Muzeum Literatury, podobnie jak przedszkolanka Michalec a nawet dyrektorka przedszkola Michalec … 😉
No nie wiem, Wśród autorek opracowania są współpracowniczki Śliwerskiego z APS – jedna cała profesor i jedna dr hab. Oba stopnie naukowe przechodziły przez Śliwerskiego jako Naczelnego Pedagoga Kraju, który od lat zasiada, gdzie trzeba i piastuje, co należy, więc bez jego zgody mysz się na Gubałówkę ploskiej pedagogiki nie prześliźnie!
Jak można tak krytykować swoje współpracowniczki?
Jak można było nie zauważyć, że przy większości danych są podane źródła?
ploskiej -> polskiej
Ciekawe, czy Śliwerski w ogóle przeczytał ten raport. Bo gdyby jednak, to może skomentowałby jakoś np. informację, że „73% dzieci w wieku 12-14 lat wie, gdzie znaleźć pornografię online”.
Kim trzeba być, by ze zdania „17% uczniów w wieku 13-17 lat dokonało samookaleczeń
w ciągu ostatnich 12. miesięcy, a w okresie 2013-2024 liczba prób samobójczych wśród młodzieży w wieku 13-18 lat wzrosła około sześciokrotnie.” wybrać tylko jego pierwszą część i skupić się na braku precyzyjne definicji samookaleczenia? Próbę samobójczą też trzeba profesorowi definiować?
A może doszedł do tego fragmentu: „Wczesne dane Państwowej Komisji do spraw
przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu dzieci do lat 15 wskazują, że w ok. 76%
przypadków nadużyć dochodziło w domu lub innym znanym dziecku środowisku,
a w ponad połowie przypadków otoczenie nie zauważyło wcześniej sygnałów krzywdzenia (PKDP, 2021). W konsekwencji aktów przemocy 22% nastolatków deklarowało samookaleczenia, zaś 9% próby samobójcze, silnie powiązane z doświadczeniem przemocy rówieśniczej i seksualnej (FDDS, 2023)”
Czy w powyższym kontekście jakiekolwiek znaczenie ma, czy ktoś zrobił sobie scratching czy odrąbał rękę?
Dla pedagoga ważniejsza jest „poprawność metodologiczna” czy dobro dzieci? A może to już nie pedagog, tylko politruk? Politruk honoris causa. Multiplex.
17% Taki odsetek uczniów klas VII oraz klas trzecich szkół ponadpodstawowych dokonywał w ciągu ostatniego roku samookaleczeń, co pokazuje, że autodestrukcja jest zjawiskiem występującym często, a nie incydentalnym. (Dębski i in., 2025)
Czyli nie przeczytał.
Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść
niepokonanym
Jeśli coś można zarzucić temu raportowi, to przechył w stronę diagnostki negatywnej. Czyli na tym, co należałoby poprawić. Trudno jednak naprawiać złożony system bez świadomości jego mocnych stron.
W Zespole Szkół Samochodowych w Radomiu nauczycielki straciły dostęp do jedynej damskiej toalety. Ale nie wszystkie. Tylko te, które zeznawały w postępowaniu dyscyplinarnym pani dyrektor.
@Gospodarz
Wg Polsat news Bar(a)bara niejaka Nowacka zostanie zrekonstruowana… 😉
@Gospodarz
Nowacka za tydzień miała ogłosić decyzję w sprawie Edukacji Zdrowotnej, w tym jej „obowiązkowości” – pewnie zechce się kreować(!) na męczennicę walki o ten przedmiot… 😉
@PR
PR z tym dobrem dzieci to Pan zażartował.
Gdyby Pan poczytał co wypisują przeróżne samozwańcze autorytety, to by się Pan za głowę złapał. Dobro dzieci to ostatnie o co w tym chodzi.
Kosztem dzieci chcą ratować swoje sfrustrowane ego.
@PR
Tak o jednym profesorze pedagogiki może pisać tylko INNY profesor pedagogiki – sfrustrowany, pazerny i niespełniony!!! I te Kielce się zgadzały! Wylazł z ciebie wielki szkodnik& pasożyt polskiej edukacji KONARZEWSKI Krzysztof – dziś z kieleckiej SWGnG … 😉
@belferxxx
PR to ma być Krzysztof Konarzewski? Ten ur. w 1948?
Prof. Mankiewicz o pseudoreformie niejakiej Nowackiej i nie tylko… 😉
https://www.rp.pl/plus-minus/art43991221-nauczyciel-uczniowie-nauczyli-sie-doskonale-udawac-ze-cos-rozumieja
@belferxxx
Poczytałam parę wywiadów z tym prof. Konarzewskim, niegłupie.
„Małe oddziały, wbrew potocznym opiniom, ŹLE SŁUŻĄ ROZWOJOWI DZIECI, ponieważ nie zapewniają im DOSTATECZNIE BOGATYCH DOŚWIADCZEŃ SPOŁECZNYCH i ZANADTO EKSPONUJĄ POSTAĆ NAUCZYCIELA. W istocie jest to eksperyment niespotykany w cywilizowanym świecie. Gdybym był ojcem takiego dziecka, umierałbym z niepokoju.”
Ja też. To jest tak oczywiste, że mała klasa oducza dziecko samodzielności, skazuje na nauczyciela stojącego cały czas nad głową, skazuje na bardzo ograniczone kontakty społeczne, przeważnie uniemożliwia znalezienie osoby/grupy o podobnym temperamencie, zainteresowaniach, planach, prowadzi do marazmu, nie poprawia wyników, zabija pozytywną rywalizację.
Ponieważ zdolnych dzieci i dobrych nauczycieli jest niezbyt dużo, dla dziecka zdolnego może być katastrofą. Może trafić na uczniów słabych, niezainteresowanych nauką, z dominującą nad grupą osobą toksyczną. Bez szans na znalezienie sobie kogoś podobnego do siebie. I do tego trafić na słabego nauczyciela, cały czas stojącego nad głową. A w przypadku słabych nauczycieli najlepsze co mogą dać zdolnemu uczniowi, to nie przeszkadzać, zostawić w spokoju, a nie „zanadto eksponować postać nauczyciela”. Trzeba mieć trochę wyobraźni, żeby to rozumieć.
@belferxxx
I jeszcze wywiad Mazurka z prof. :
Prof: – Kiedy minister Handke robił reformę i wprowadzał gimnazja, też chciał dać podwyżki nauczycielom. Poszedł do ministra finansów i mówi, że tyle mu trzeba, na co Balcerowicz spojrzał na dokumenty i powiedział: „Ma pan przerosty zatrudnienia na poziomie stu tys. Jak pan ich zwolni, to będzie mógł dać podwyżki pozostałym, bez dodatkowych pieniędzy z budżetu.”
Red. Mazurek – Bądźmy szczerzy, część nauczycieli nie znalazłaby pracy nigdzie indziej.
Prof. – I tych trzeba by zwolnić w pierwszej kolejności!
To pewnie było ok. roku 1998.
Wg danych z Chata od tego czasu
liczba nauczycieli (przedszkola i szkoły) wzrosła o 10-20 proc.
Liczba uczniów spadła o 35-40 proc.
@ Róża
Konarzewski „wykazał” się za Hall – swoją hiper szczegółową konstrukcją podstawy programowej żeby, jak argumentował, „minister miał pełną kontrolę”, a potem jako szef CKE, który miał się za madrzejszego od Pana Boga, za co go słusznie po nieco ponad roku wywalono … 😉 Później Kluzik- Drożdżówka dała mu jeszcze zarobić w spotach reklamujących przymus(!) posłania 6- latków do szkoły… 🙁 To nie nauczyciele SAMI się w szkołach zatrudniali – obecna statystyka to głównie nacisk PSL i innych partii z wiejskim elektoratem na pozostawienie, również kosztem uczniów klas gigantów (36+!) w wielkich miastach, miniszkółek z 3-6 uczniami w klasie zamiast busingu… 🙁 Kompetencje (mierne i zastępowane fanatyzmem!) Balcerowicza dobrze określił prawdziwy(!) autor „jego” planu J.Sachs … 😉
Za Tuska to nawet uczniowie mają pod górkę: dzień wagarowicza przypada w sobotę.
@ Róża
BTW jedyna „uczelnia” , która Konarzewskiego zechciała to SWGnG na kieleckim za .. piu – to co nieco mówi o wartości jego „kompetencji” naukowych… 😉
@belferxxx
O Balcerowiczu nie będziemy rozmawiać, bo pamiętam własny (dziecko wykształconych rodziców, niebiednych na tamte czasy) standard życia przed Balcerowiczem i po, jestem antylewicowa. Poza tym powiedział prawdę.
@belferxxx
Czy mógłby mi Pan wytłumaczyć co ma wynikać z wywiadu pana kol. prof.?
Poważnie. Bo ja naprawdę nie wiem. Opowiada jak prowadzi lekcje w prywatnej szkole. To szkoła, w której jest mnóstwo nauki przez projekty i doświadczenia. Mnóstwo. Całkowicie odwrotnie niż w zwykłej publicznej.
Mówi, że „uczniowie muszą na praktycznych przykładach zrozumieć, że istotne wnioski naukowe wynikają z obserwacji eksperymentalnych albo trzeba je dedukować z eksperymentów myślowych”.
„W miejsce bierności intelektualnej -zrozumiałej, bo do tej pory wykonywali ściśle polecenia nauczycieli, gdyż WIĘKSZOŚĆ NAUCZYCIELI TAK TO SOBIE WYOBRAŻA – powoli pojawia się intelektualna aktywność.”
„Ten zaklęty krąg: zakuć, zaliczyć, zapomnieć trzeba jakoś przerwać. Bo on powoduje, że szkoła jest bezsensem dla uczniów”
Poza tym zdaje się mówi, że nowa PP z fizyki lepsza od obecnej.
Co ma z tego wynikać?
Poza tym, że on uczy dzieci myślenia, a większość nauczycieli ścisłego wykonywania ich poleceń. Oraz że SP oparta na ZZZ jest bezsensem dla uczniów (święta prawda).
@belferxxx
A czytał Pan artykuł, który był parę dni temu na Wyborczej „Rodzice uczniów: dzieciom potrzeba mniej sprawdzianów i kartkówek, a więcej nauki”?
O spotkaniu społeczności szkolnej ( jaka śliczna nazwa) w jakiejś SP w Sosnowcu.
Rodzice z RR wystąpili z inicjatywą zmian.
Tam jest piękny obraz szkoły, typowej publicznej SP. Piękny, bo prawdziwy. W przeciwieństwie do wyobrażeń Pana, Pana obu kolegów i wszystkich mędrkujących prof. pedagogiki razem wziętych.
Zaczyna się słowami „Nauczyciele ciągle oceniają uczniów, przez co niektórym brakuje nawet czasu na prowadzenie lekcji”.
„Głównym tematem spotkania była rozmowa o sposobach oceniania uczniów oraz o równowadze pomiędzy sprawdzaniem wiedzy a procesem uczenia”. Mówili o systemie opartym na sprawdzianach i kartkówkach, rodzice prosili o projekty, doświadczenia.
Rodzice wnosili, żeby nauczyciele nie przeprowadzali więcej niż jednego dziennie sprawdzianu lub kartkówki, a tygodniowo więcej niż dwóch sprawdzianów i 3 kartkówek. Oraz żeby każda klasa miała jeden(!) dzień w tygodniu bez testowania. Żeby dzieci miały prawo do poprawy, żeby miały prawo skopiowania sprawdzianu, żeby w domu można było przeanalizować błędy.
Czy Pan to w ogóle rozumie?
Dzieci z SP.
Rodzice proszą, żeby chociaż jeden dzień, jeden dzień w tygodniu miały w szkole bez testowania(!). Dzieci z SP.
Żeby tygodniowo nie było więcej sprawdzianów niż 2, kartkówek więcej niż 3. Dzieci w SP.
Żeby mogły zrobić zdj. tego sprawdzianu, żeby ten biedny rodzic tego zadręczonego dziecka, mógł chociaż zobaczyć co ono robi źle, czego ma je nauczyć.
Czy Pan w ogóle rozumie jaki to jest paździerz,
To nie jest edukacja. To jest dręczenie dzieci.
Nie wiecie skąd się bierze najniższe poczucie przynależności polskiego ucznia do szkoły?
Stąd.
Nie z mediów, złych rodziców, złych ministrów.
Nigdzie w Europie nauczyciele nie fundują takiego czegoś dzieciom.
A może Pana autorytety mają coś do powiedzenia na ten temat? Nic? I dziwi się Pan, że z mojego punktu widzenia niewiele mają do powiedzenia?
To wstyd. Straszny wstyd. Mnie skręca jak czytam co się robi dzieciom w polskich publicznych podstawówkach.
Tam się znalazł ktoś kumaty w RR.
Kobieta poszła z tym najpierw do Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego. Cwany ruch. Eksperci WOM przyznali jej rację i dali jej argumenty odwołujące się do wiedzy pedagogicznej i psychologicznej, więc szkoła nie mogła jej zbyć.
Proszę sobie zestawić wywiad z Pana kolegą i jego opowieści z tym co naprawdę dzieje się w prawdziwej szkole.
O drugim Pana koledze nawet nie warto wspominać. W jego szkole w kl. 4-6 w ogóle nie ma ocen, poza 3 przedmiotami. Ale pierwszy „kładłby się Rejtanem”, gdyby kiedykolwiek jakikolwiek MEN próbował coś odgórnie zmienić w tym horrorze testowania dzieci ze zwykłych SP.
Bo autonomia…
Wolałabym tę matkę z RR w KENach/MENach niż Pana autorytety.
Sitwizm* na różnych poziomach instytucji systemu edukacyjnego i jego kadr zabił na kilka pokoleń, a może nawet do końca istnienia naszej państwowości chory system edukacyjny chorego plemienia, bo nie społeczeństwa obywatelskiego.
To agonia bowiem figura trepa** – obywatelskiej szmaty zdominowała to co nazywamy Ojczyzną.
A trep rodzi i (nie)wychowuje większego trepa…
Ten eksperyment nie mógł się udać…
———————————-
* Sitwizm to potoczne określenie oznaczające działanie w ramach zamkniętej, nieformalnej grupy (sitwy), której członkowie wspierają się wzajemnie w celu osiągnięcia korzyści osobistych, często z pominięciem zasad uczciwości (etyka) czy merytokracji (kompetencje / aktualizowane).
Jest to pojęcie bliskoznaczne z:
– nepotyzmem (zatrudnianie rodziny).
– kolesiostwem (obsadzanie stanowisk znajomymi).
-klientelizmem.
** trep = menda + matoł – znikoma (albo brak) inteligencji lub sztywność myślenia.
menda – osoba podła, nikczemna, wzbudzająca pogardę
matoł – osoba głupia, nierozgarnięta
@ Róża
Jesteś chodzącym dowodem, że nie tylko dzieciom, ale i dorosłym nadmiar internetowej sieczki informacyjnej z socjali i nie tylko może zaszkodzić emocjonalnie i nie tylko… 🙁 Ja naprawdę nie nadaję się na interpretatora i tłumacza wszystkiego co się tam pojawia – szkoda życia … 🙁
Jeśli nauczyciel nie stawia ocen, lecz próbuje uczniów zainteresować i skłonić do myślenia, to mniej więcej po miesiącu na jego lekcjach z zainteresowaniem sięgają mniej lub bardziej dyskretnie po smartfony i odpoczywają od szkolnego kieratu, rozwijając indywidualnie swoje zainteresowania. Dodam, że pomysłowość i konsekwencja rodziców doszukujących się niekompetencji i stronniczości w ocenianiu pociech warta jest najwyższego podziwu i potrafi sięgać po rozstrzygnięcia na sali sądowej – o ile sięgnięcie po opinię ekspertów nie da jednoznacznego rozstrzygnięcia. A siła uzasadnionego emocjonalnego sprzeciwu w oczywisty sposób jest bardziej sprawcza – a więc słuszna – od zawikłanych meandrów rzeczywistości – która przecież, co niewykluczone, może się okazać artefaktem.
@belferxxx
Przytoczyłam fragmenty z wywiadu Pana kolegi dla rp.pl, który Pan tu zalinkował.
A następnie zestawiłam z artykułem Wyborczej o SP w Sosnowcu i inicjatywie Rady Rodziców.
Tak dla kontrastu. Ta SP w Sosnowcu to typowa publiczna SP, oparta na ZZZ, bez doświadczeń, z nadmiarem testów i ocen.
To były 2 artykuły prasowe. Nie socjale. Co do socjali – kto lajkuje wytwory AI z Katowic? Xd