Nadzorować i karać. Nauczyciele są rozliczani za wyniki egzaminów
Podstawówki wiejskie pustoszeją nie tylko z powodu niżu demograficznego, ale też z obawy przed niskim poziomem nauczania. Rodzice przenoszą dzieci do szkół w miastach, a regionalne władze szukają sposobu, jak zatrzymać ten proces. Jednym z pomysłów jest nadzorowanie i karanie nauczycieli. Domaga się tego wójt gminy Chojnice.
Najbardziej zagrożeni są nauczyciele matematyki. Z tego bowiem przedmiotu wyniki egzaminu ósmoklasisty są szczególnie złe. Od nowego roku matematycy muszą być przygotowani na liczne kontrole. Zapowiada je Anita Sznajder, odpowiadająca za oświatę w gminie. Wójtowi mogą jednak kontrole nie wystarczyć. Chciałby karać na przeróżne sposoby, a nawet wyrzucać z pracy. Dziwi się, że dyrektor szkoły jeszcze tego nie robi.
Motywacja negatywna, czyli kontrolowanie, nakazywanie, upominanie, udzielanie nagan, zabieranie dodatków, pozbawianie prawa do nagród, grożenie rozwiązaniem umowy, wyrzucanie z pracy, to popularny styl zarządzania. Dawniej właściwie nie znano innego. Dziwne jednak, że oburzonemu wójtowi jedynie to przyszło na myśl. W dużych miastach już wiedzą, że to nie działa. Opieprzy dyrektor jednego nauczyciela, a pięciu innych czuje się poniżonych, idzie na chorobowe i planuje zmianę miejsca pracy. W szkole nie ma kim robić. Nadzorować i karać? Tak się już ludźmi nie rządzi.
Więcej o problemie tutaj.
Komentarze
@Gospodarz
Generalnie szkoły średnie w Polsce gminno-powiatowej (w przeciwieństwie do wielkich miast!) przyjmują z pocałowaniem ręki każdego(!) absolwenta SP, który się zgłosi. Więc np. w takich Chojnicach uczniowie SP nie walczą o miejsce w wybranej czy wymarzonej szkole … 😉 W związku z tym egzamin E8 oraz przygotowania do niego mają w … nosie. Dla nich (czyli dla zdecydowanej większości 8-klasistów !) E8 to kosztowna dla nas, podatników, zbędna fanaberia MEN&Co … 🙁
@Gospodarz
Co do preferencji dla karania (a nie nagradzania za sukcesy !) jako sposobu motywowania, to przykład idzie z GÓRY – od niejakiej Nowackiej&Co i szefa IBE-PIB niejakiego Jakubowskiego (kiedyś wiceKluzika!) … 🙁 Warto np. zobaczyć co MEN zrobił z WŁASNĄ nagrodą PASJONACI albo z medalami (już teraz MEDALIKAMI!) KEN … 🙁
Niech podziękują wyborcom PiS. Po likwidacji gimnazjów różnica wyników egzaminów końcowych między miastem a wsią znacznie wzrosła.
@pan-kabak
Można prosić o źródło / potwierdzenie tej informacji?
(Akurat niczego innego nie można się było spodziewać, ale wolę pracować na twardych danych a nie na swoich wyobrażeniach o nich).
Polscy uczniowie uzyskiwali dość dobre wyniki do czasu istnienia gimnazjów jeszcze w 2018 we wszystkich trzech kategoriach byli klasyfikowani na 10 miejscu z matematyki. 10 z czytania i 11 z nauk przyrodniczych. Ich pozycja od czasu likwidacji gimnazjum spada i już w 2022 roku była o 4-6 pozycji niżej. Nie spadliśmy dlatego, że poziom innych krajów wzrósł. Uzyskiwaliśmy we wszystkich trzech trzech kategoriach grubo pona 500 punktów w 2020 było to o 225-27 punktów mniej.
Powrót do PRL-owskiego systemu edukacji to były fanaberie Kaczyńskiego. Trudno zgadnąć motywację Kaczyńskiego, tym bardziej, że Kaczyński był kiepskim uczniem przepychanym z klasy do klasy ze względu na powiązania jego rodziny z komunistyczną władzą, a w liceum nielegalną promocję załatwiał mu osobiście Jerzy Kuberski (późniejszy minister w rządzie Gierka, a w zasadzie Jaroszewicza w latach 70tych)
poprawka : o 25-27 siedem punktów mniej.
@PR
Nie ma twardych danych, zawsze była różnica w wynikach między dziećmi ze wsi/małych miast a dziećmi z dużych. Jedyne co wychodzi w wynikach, to, że bardzo się poprawiły wyniki PISA w czasie istnienia gimnazjów. I poprawiły się też wyniki uczniów najsłabszych. Z kolei ostatnie PISA pokazują duży spadek wyników, ale niewiadomo na ile to skutek likwidacji gimnazjów, na ile pandemii, w Polsce szkoły były dłużej zamknięte. Teraz będą kolejne PISA, z tym, że jeżeli będą słabe, to zrzuci się na pewno na ograniczenie prac domowych.
Poza tym w ostatnich PISA wyszło, że polscy uczniowie mają zrujnowaną wewnętrzną motywację do nauki, na pytanie czy lubią uczyć się czegoś nowego w szkole – odpowiedź wypada dla polskiej szkoły jakoś dramatycznie, poczucie przynależności do szkoły najniższe, samosterowność itp. Nie wiem jak było w czasie istnienia gimnazjów, ominęły i mnie, i moje dziecko.
Ale podstawówki obecne są tragiczne. Od 4 do 8 kl. zabija się w dzieciach jakiekolwiek zainteresowanie nauką w szkole, w większości SP.
Jest w tym ironia losu, polską szkołę urządziła Nowa Era, jej gotowce lecą na większości lekcji, a Nowa Era należy zdaje się do Finów, którzy podobno mają fajniejszą dla dzieci szkołę.
@ Róża \
Pandemia była wszędzie, każdy miał te same trudności do pokonania, a spadek wyników to nasz sukces.