Kawa w szkołach zostaje
Są spore zmiany w zasadach żywienia i pojenia uczniów, kawa jednak zostaje. Miała być zakazana od 1 września 2026, jednak Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się na ten krok. Można więc będzie ten napój kupić w szkolnym sklepiku oraz w automatach.
Handlowcy nie byli pewni, jak się zachowała rząd, dlatego zachęcali młodzież do sięgania po kawę w butelkach. Można ją kupić w drodze do szkoły, wrzucić do plecaka i popijać nawet w czasie lekcji. Ministerstwo planowało bowiem zakazać sprzedaży, a nie picia kawy w szkole. Jak ktoś przyniesie swoją, może pić.
Uczniowie, którzy już się przestawili na kawę w butelkach, mówią, że jest o wiele mocniejsza od tej z automatu czy szkolnego sklepiku, w końcu to koncentrat. Daje prawdziwego kopa. Piją więc chętnie, nawet bez rozcieńczania. Niektórym nastolatkom aż się ręce trzęsą od przedawkowania kofeiny. Gdy chciałem spróbować, młodzież ostrzegła mnie, abym nie pił za dużo, bo jeszcze dostanę zawału. Wróciłem więc do szkolnej lury, legalnej i bezpiecznej.
Komentarze
Powinna być woda mineralna bezpłatna w szkołach.
Media donoszą: Karol Nowogrodzki zawetował ustawę, która wprowadzała elektroniczny dziennik lekcyjny!
Najciekawsze, że obie strony, rząd i krypto, tłumaczą, że chodzi o bezpieczeństwo danych osobowych.
Ale patriotycznego snusa można kopić w szkolnym sklepiku?
oskarżana o sympatie prawicowe niejaka Kataryna pyta: „Ile ta firma od Librusa zarabia rocznie na danych polskich uczniów, że sobie wylobbowała prezydencką ochronę swoich interesów?”
I internauci odpowiadają, na podstawie danych z KRS:
To żadna tajemnica – 25mln zł. [w pozycji „zysk = przyp. mój]
Warto zwrócić uwagę, że roczne przychody Librus to 90 mln złotych – tyle rodzice, szkoły i nauczyciele płacą tej firmie rocznie za dostęp do ich aplikacji.
Prezydent [(?)] wolał, żeby Polacy płacili wszystkim firmom z tej branży około 150mln
No, ale dane osobowe w prywatnych firmach są najbezpieczniejsze na świecie!
W poprzednim wpisie zamiast „oskarżana” powinno być „podejrzewana”, boć przecie sympatie prawicowe to nic zdrożnego.
Właścicielem firmy Vulcan jest wydawnictwo Nowa Era sp. z o.o., które z kolei jest częścią międzynarodowej fińskiej grupy edukacyjno-medialnej Sanoma.
Jeśli zaś chodzi o firmę Librus, to bezpośrednim właścicielem posiadającym 100% udziałów w spółce jest polski oddział amerykańskiej grupy doradczo-technologiczna Public Consulting Group (PCG) – PCG Polska Sp. z o.o., a ostatecznym beneficjentem rzeczywistym jest założyciel globalnego PCG, William Stephen Mosakowski.
Internety, np. niejaki Tomek, komentują to tak:
W 2025 roku firmy Vulcan oraz Librus zanotowały ponad 270 milionów przychodu.
– Zanotowały takie wyniki oferując produkty, które w ramach płatnych wyświetlają użytkownikom reklamy targetowane (tak – reklamy dostają tam również dzieci pow. 13 roku życia).
– Jednocześnie firmy potrafią pobierać opłaty od rodziców za pakiety „premium” na każde dziecko. Takie pakiety oferują takie wygody jak np. „powiadomienie push”, które – uwaga – są darmowe jeżeli chodzi o cenniki dostawców (Firebase Cloud Messaging i Apple Push Notification są darmowe).
– Tymczasem ustawa zakładała, że eDziennik będzie kosztował 200 mln złotych przez 10 lat.
Niejaki Nowogrodzki oraz Cieszyński używają dzisiaj nowomowy lobbystów. Były Minister Cyfryzacji stwierdził, że rząd mógłby stworzyć backend dla firm tego typu, które dalej sprzedawałyby produkt niewarty tej ceny.
Bronią firm, które oferują g***iane produkty stworzone jedynie po to, aby wyrabiać KPI dla swoich udziałowców.
Niejaki Rzep pisze tak:
Żeby była jasność – większość szkół obecnie korzysta z e-dziennika. I tam już są dane naszych dzieci.
Różnica polega na tym, że dostawcami tych e-dzienników są prywatne firmy, z czego największa, Librus ma z tego tytułu 90mln złotych przychodu rocznie i, kompletnym przypadkiem, jest własnością amerykańskiej korporacji PCG.
Weto prezydenta jest de facto chronieniem interesów tych firm przed wprowadzeniem ogólnopolskiego, darmowego systemu.
Argumenty N***kiego przeciwko są naprawdę idiotyczne:
Argument 1:
Zarzuca np. że „ustawa nie określa szczegółowych standardów szyfrowania danych”.
TAKICH RZECZY NIE WPISUJE SIĘ DO USTAW, tak by ustawa nie musiała być zmieniana za każdym razem jak wejdą jakieś nowe standardy technologiczne.
Przykładowo ustawa o mObywatel nie narzuca żadnych szczegółowych standardów tylko określa ogólne obowiązki zapewnienia „bezpieczeństwa i integralności danych przetwarzanych w systemie mObywatel”.
Argument 2:
„Ogromny koszt” to kolejna bzdura – 200mln złotych dla naszego kraju to nic. Plus minus koszt budowy 7 kilometrów autostrady… Ale rozumiem – lepiej, żeby szkoły i rodzice tyle co roku płacili korporacjom.
Argument 3:
„Chaos organizacyjny” – bo system ma ruszyć od września 2027 r…
N***ki zapomniał, że system ma być NIEOBOWIĄZKOWY – nikt nie będzie zmuszał szkoły czy rodziców do przejścia na niego, jeśli do tego czasu nie będzie działał tak, jak powinien. Z jednej strony państwo działa za wolno, by potem krytykować, że jednak za szybko. Jak mówi przysłowie – jak się psa chce uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.
Ogólnie to kolejne bezsensowne weto, którego jedynym celem jest wkładanie kija między szprychy, tak żeby narzekać, że rząd nic nie robi.
Czy ktoś mógłby te argumenty rzeczowo skontrować? Dyć przecie Właściciel Kawalerki nie chodzi na pasku zagramaniczych korpo?
@PR
PR czy Pan spadł z księżyca? To nauczyciele nie życzyli sobie tego państwowego dziennika. Proszę sprawdzić co się działo na Fb i jak chwalą decyzję prezydenta. Jacy są dumni i nieświadomi kompletnie niczego. Oni nie łapią, że to zyski spółek fińskich, amerykańskich. Wystarczy im radość z tego, że rodzice jednak będą musieli płacić za powiadomienia, a samorządy za całą resztę, a potem poużalają się, że samorządy na coś tam edukacyjnego nie dają kasy. To środowisko, które dla zasady oprotestuje wszystko.
@Róża
Jak na razie JEST wersja próbna na poziomie kiepskiego DEMO, a nauczyciele mają ponieść KOSZTY prowadzenia podwójnej dokumentacji, radzenia sobie z niedoróbkami i błędami oraz (to masa pracy i CZASU!) przejścia ze starego dziennika na nowy. Librus pojawił się akurat za „pierwszego Tuska” – wtedy trzeba było tworzyć SWÓJ albo z poziomu PAŃSTWA negocjować z firmą warunki dla WSZYSTKICH szkół … 😉 Na dodatek mają MIEĆ (i OPŁACIĆ!) swój prywatny smartfon do logowania dwuskładnikowego. BTW pracowałem na Librusie prawie od początku jako nauczyciel i wystarczyła mi w domu i szkole PRZEGLĄDARKA bez aplikacji … 😉