Bezmięsny zamach na dzieci

W nowym roku szkolnym wprowadzono nowe zasady żywienia dzieci w szkołach, w szczególności ograniczenie mięsa, więcej produktów roślinnych i preferowanie wody do picia. W niektórych mediach uznano to za zamach na zdrowie, życie i wolność dzieci, i na wszystkie inne świętości.
Szkoła wolna od ideologii! – wypisują w Internecie całkiem wolni od wszelakich ideologii i poglądów politycznych dziennikarze, blogerzy, politycy i działacze. – Precz z dietą planetarną! – Grzmią w wieszczących Armagedon tekstach. – Dzieci potrzebują mięsa, chłopcy potrzebują białka! Nadmiar cholesterolu wcale nie ma związku z chorobami, a niedobór cholesterolu szkodzi! – Takie i inne mądrości wyczytałem na internetowych forach.
Dieta planetarna to określenie wiążące unikanie mięsa z troską o ekologię zgodnie z zaleceniami naukowców. Produkcja mięsa zużywa bowiem rząd wielkości więcej zasobów niż uzyskanie tej samej masy pokarmu roślinnego. Wynika to z prostej zależności: zjadane przez człowieka zwierzęta same muszą wcześniej jeść pokarm roślinny, a ponieważ pożywienie służy w większości utrzymaniu i funkcjonowaniu organizmu, a w niewielkiej tylko części jego budowie, to masa każdego kolejnego poziomu troficznego znacznie się zmniejsza. Zdecydowana większość biomasy to producenci, czyli rośliny z planktonem roślinnym, większość reszty stanowią roślinożercy, znacznie mniej mięsożercy, a najmniej szczytowi drapieżnicy na samym cieniutkim czubku piramidy troficznej.
Skutki rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych w postaci niespotykanej fali upałów odczuwaliśmy jednak cały miesiąc temu, któżby o nich teraz pamiętał. Wróćmy więc do mięs, cholesterolu i tłuszczu.
Zaburzenia gospodarki lipidowej (lipidy to tłuszcze i podobne do nich związki) w postaci zbyt dużych stężeń tych związków we krwi występują u nas u prawie trzech czwartych dorosłych mężczyzn. Natomiast rzekomo groźny zbyt niski poziom cholesterolu to zjawisko prawie niespotykane. Oczywiście cholesterol, występujący wyłącznie w produktach zwierzęcych, jest nam niezbędny do życia: poprawia działanie błon biologicznych otaczających nasze komórki i stanowi substrat syntezy hormonów płciowych, gluko- i mineralokortykosteroidów, a także witaminy D.
Czemu więc nie jesteśmy zagrożeni jego niedoborem? Wróćmy do faktów. Skoro cholesterol istotnie występuje wyłącznie w organizmach zwierząt, a nie znajdzie się go w zjadanych przez te zwierzęta roślinach, to skądś te zwierzęta muszą go brać. Otóż one same go syntetyzują. Przypomnijmy teraz rzecz oczywistą dla każdego, kto w szkole uważał na biologii, a negowaną wyłącznie przez środowiska fundamentalistów religijnych bądź politycznych radykałów: my, ludzie, jesteśmy zwierzętami. Ergo: syntetyzujemy cholesterol. Z czego? Z wszystkiego.
Szlak syntezy cholesterolu zaczyna się od tak zwanego acetylo-koenzymu A. Koenzym A to po prostu przenośnik prostych grup chemicznych, natomiast dwuwęglowa reszta acetylowa to aktywowany octan. Tak, potrafimy tworzyć cholesterol z octu. A więc także i z utlenianego w organizmie do octanu alkoholu (używanie tego ostatniego jako głównego substratu syntezy stanowczo odradzam). Mało istnieje jeszcze prostszych związków. Acetyl powstaje także w metabolizmie znacznie bardziej skomplikowanych tłuszczów, cukrów, białek, w sumie prawie wszystkiego. Najpopularniejsze leki zmniejszające poziom cholesterolu, statyny, hamują właśnie syntezę cholesterolu. Natomiast kiedy oprócz jakże wydajnej syntezy dostarczamy sobie dodatkową porcję cholesterolu z boczku czy wieprzowiny, cholesterolu jest za dużo i pojawia się problem.

Cholesterolowi towarzyszą nasycone kwasy tłuszczowe. Określenie „nasycone” oznacza nieposiadające w swych łańcuchach węglowych podwójnych wiązań, do których można przyłączyć więcej wodoru, występujących w nienasyconych kwasach roślinnych, takich jak kwas linolowy, linolenowy czy dokozaheksaenowy. Sztywne podwójne wiązania uniemożliwiają dopasowanie się jednej cząsteczki do drugiej, tworząc zagięcia w łańcuchu. Zwiększają przez to płynność związku. Ma to szczególne znaczenie dla funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego. To dlatego jednym z suplementów diety są wielonienasycone kwasy tłuszczowe (ikozapentaenowy, dokozaheksaenowy) zalecane w szczególności u pacjentów z ADHD. Natomiast pochodzący głównie z mięsa nasycone kwasy tłuszczowe przerastają nam tkanką tłuszczową, a także osiadają w naczyniach krwionośnych, tworząc blaszki miażdżycowe.
Dochodzi do tego jeszcze używanie azotanów (III) w produkcji wędlin. W żołądku reszta azotanowa (III) NO2– reaguje z kwasem solnym, tworząc kwas azotowy (III) HNO2. Przyjmuje on kolejny kation wodoru, protonując się do nietrwałego kationu H2NO2+, który rozpada się na cząsteczkę wody H2O i kation NO+. Ten ostatni reaguje z aminami drugorzędowymi takimi jak występująca w naszych pokarmach białkowych prolina. W tej reakcji tworzą się N-nitrozaminy, znane z kolei z wchodzenia w nasze DNA i reagowania z zasadami azotowymi, co skutkuje nowotworem. Smacznego. Dlatego właśnie zwłaszcza czerwonego mięsa i wędlin należy unikać, co eksperci zalecają od lat.
Oczywiście żadnych podobnych wyjaśnień nie znalazłem w argumentach zwolenników objadania się salcesonem i schabowym. Żadnej biochemii, wzorów, mechanizmów, samo stękanie o wojnie ideologicznej. Biochemia jednak nie zna ideologii i nie obchodzi jej, czy mamy lewicowe, czy prawicowe poglądy. Niezależnie od wypowiadanych szumnych słów i politycznych obietnic nadmiar mięsa w diecie szkodzi. Od teraz przynajmniej w szkole niektóre dzieci będą jadły trochę zdrowiej. Inne z kolei przed zdrową i zmniejszającą ryzyko chorób kardiologicznych i onkologicznych dietą uchronią rodzice, jak to już zapowiadają. Bo jak widać, na zmianę nawyków żywieniowych dużej części dorosłych jest już chyba za późno.
Marcin Nowak
Komentarze
Szkoła wojna od ideologii!
Nadmiar na cholesterolu
czerwonego mięsa i wędlin należy omijać,
hamują właśnie jego syntezę cholesterolu
…
Pisane chyba w wielkim wzburzeniu?
Z bezmięsnym zamachem walczy dzielnie posłanka byłej Suwerennej Polski (teraz w PiS) Maria Kurowska:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z dniem 1 września wchodzi do naszych szkół rozporządzenie dotyczące żywienia w szkołach i przedszkolach. Jest to tzw. dieta planetarna. Drodzy państwo, na czym to polega? Otóż ideologia wkracza nam aż na szczebel żywieniowy. Teraz tylko dwa razy w tygodniu w szkołach czy przedszkolach można będzie podać potrawy mięsne, natomiast dwa razy będą musiały być potrawy wykonane tylko z roślin, nawet bez dodatku mięsa czy śmietany. Szanowni państwo, czy ktoś, kto wydał to rozporządzenie, ma opinię ekspertów, jak to wpłynie na zdrowie naszych dzieci? Rodzice obawiają się, że dzieci będą chodzić głodne, ponieważ mają inne przyzwyczajenia żywieniowe wyniesione z domu. Zagrożona jest więc egzystencja naszych dzieci.
I teraz, drodzy państwo, rodzice, organizujcie się. (Dzwonek) Nawiązujcie relacje z nauczycielami, z innymi rodzicami. Nie pozwólcie, aby wasze dzieci były krzywdzone w szkołach. Nie dosyć, że wprowadzono przymusowo edukację zdrowotną, choć przecież 70% rodziców nie wyrażało zgody i w zeszłym roku tyle dzieci nie uczęszczało na te nieobowiązkowe zajęcia, to dodatkowo jeszcze wprowadza się inne elementy tej obłąkańczej ideologii lewackiej, w której ma się za nic nasze dzieci, nasze życie, ludzi. To wymyślone ideologie ratowania planety. Rodzice, łączcie się ze sobą i ratujcie dzieci. Dziękuję. (Oklaski)
https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=64&dzien=1&wyp=338
Chwilowo nieobecna z froncie zamachu bezmięsnego z powodu walki z wersalką Cudaka:
https://wiadomosci.wp.pl/wersalka-miala-pojsc-w-ruch-kuriozalne-sceny-w-aws-7328244199299232a
Ale z pewnością wróci i nie da zrobić krzywdy słowiańskiej dziatwie przez lewactwo ze zgniłego zachodu 😉
Problem żywienia dzieci w polskich szkołach jest ważny, ale propagandowo rozgrywany fatalnie. Są przecież już mądrzy dyrektorzy szkół, którzy od lat mają takie zdrowe jadłospisy w swoich stołówkach i nikt nie wali w tarabany z tego powodu.
Ministerstwo mogło to zrobić bez rozgłosu, przez stosowne dyrektywy, stopniowo i mniej „boleśnie”, nie dając okazji do walki ideologicznej o cienkiego schabowego w grubej panierce 🙄
Pięć obiadów w tygodniu, w tym dwa bezmięsne to tylko szansa na poznanie innych smaków niż w domu, a robi się z tego krucjatę i zamach na zdrowie i kondycję biednych polskich dziatek, które to sobie rekompensują dopychaniem chrupek i batonów.
Edukacja zdrowotna to szansa dotarcia najpierw do rozumu młodych, którzy i tak coraz częściej stają się wegetarianami i weganami, choćby na znak protestu wobec zabijania zwerząt i rujnowania środowiska, w którym przyjdzie im żyć znacznie dłużej niż ich starym.
Inteligencja, proszę pana,
Najlepiej funkcjonuje z rana,
Dlatego cechują się stuporem
Ci, którzy przesypiają tę porę.
@markot
13 września 2026
10:08
Ministerstwo mogło to zrobić bez rozgłosu, przez stosowne dyrektywy, stopniowo i mniej „boleśnie”, nie dając okazji do walki ideologicznej o cienkiego schabowego w grubej panierce
To wedlug mnie marzenie scietej glowy. Bo jezeli ktos szuka walki ideologicznej, to powod nawet sam zmysli 🙁
Bledem jest sie w takie spory wdawac. Zamias stosowac metode „psy szczekaja, a karawana idzie dalej”.
@mfizyk
Pewnie, że powód do walki zawsze się znajdzie, ale podawanie go na talerzu to brak roztropności i przewidywania, podobnie jak wdawanie się w takie spory, które tylko utwierdzają oponentów w słuszności ataku.
PS
Do tematu pasowałoby nawet „psy szczekają, a karawan jedzie dalej” 🙁
U mnie akurat zbliża się referendum w sprawie tzw. Ernährungsinitiative
„Na rzecz bezpiecznego żywienia – poprzez wzmocnienie zrównoważonej produkcji krajowej, zwiększenie udziału żywności pochodzenia roślinnego oraz zapewnienie czystej wody pitnej”, która zakłada osiągnięcie wskaźnika samowystarczalności netto na poziomie co najmniej 70 procent poprzez:
— przekierowanie produkcji i konsumpcji w stronę żywności pochodzenia roślinnego zamiast zwierzęcego
— ograniczenie marnotrawstwa żywności
— zapewnienie różnorodności biologicznej, żyzności gleby oraz nasion i sadzonek o stałym składzie genetyczny
— wspieranie rolnictwa i przemysłu spożywczego uwzględniających ochronę środowiska i klimatu
Przeciwnicy straszą talerzem z roesti i sosem cebulowym bez tradycyjnego bratwurstu 🙄 I krzyczą NIE dla zmuszania do weganizmu!
Jeśli inicjatywa zostanie przyjęta (mam wątpliwości), to wymusi rewolucję w rolnictwie nastawionym głównie na produkcję zwierzęcą, zwłaszcza że na 70 proc. zagospodarowanej przez rolnictwo ziemi rośnie… trawa 🙁
Podobna inicjatywa w sprawie wody pitnej została odrzucona przez 60 proc. głosujących 🙁
mfizyk
13 września 2026
11:58
100/100
Gdyby rząd robił to po cichu wtedy podniósłby się jazgot, że to knucie za plecami obywateli, rodziców, etc..
Cokolwiek zrobi ten rząd katopislam orzeknie, że robi to na szkodę Polski i Polaków.
Nawet gdyby Tusk Kaczyńskiego po nogach całował ogłosiliby, że to dlatego żeby mu nogi odgryźć.
Choć może w takim przypadku mieliby rację 😉
Na horyzoncie widzę dźwigi, powstają nowe osiedla mieszkaniowe, a mieszkań stale brakuje. Dawniej planowanie przestrzenne uwzględniało przyrost ludności i miejsca pod szkoły i usługi publiczne oraz tereny przemysłowe.
W okresie gwałtownego zmniejszania liczby ludności w kraju zmienia się podejście do tych zasad.
Decydują deweloperzy, a u nich liczy się pieniądz. Trzeba mieć na uwadze możliwość zmian, gdy kilka metrów za naszym oknem wyrasta ślepa ściana budynku, a w spokojnym otoczeniu wprowadzany jest najem krótkoterminowy i zaczyna się balanga.
W osiedlu na którym mieszkam od dawna nie wybudowano żadnej szkoły, a te co są pochodzą z czasów Polski Ludowej. Zlikwidowano natomiast wszystkie zakłady pracy zatrudniające tysiące pracowników.
Lista tych zlikwidowanych zakładów byłaby długa. Na ich miejscu wyrosły osiedla mieszkaniowe. Skoro dwie szkoły podstawowe wystarczają na duże okoliczne osiedla to dobitnie świadczy o kryzysie demograficznym i zmniejszaniu się grupy dzieci i młodzieży w społeczeństwie. Ci co jeszcze są, powinni zatem jeść zdrowo i przybierać na wadze tyle ile potrzeba żeby mieć zdolności do życia, pracy i obrony przed nieprzyjacielem, skoro jest zagrożenie o którym się mówi.
Polskie jedzenie tradycyjne, czyli schabowy z ziemniakami i kapustą czy ruskie pierogi oraz jaja, nikomu nie zaszkodzą. Jedzenie ryb jest też jak najbardziej wskazane. Do tego owoce z polskich sądów. Najważniejsze są dobre nawyki w jedzeniu, a te wynosi się z domu. Niestety, z reguły te dzieci co są wychowują się w żłobkach i przedszkolach. Jak trafiają do szkół to już mają własne smakowe przyzwyczajenia i szkolny zestaw potraf może im nie przypadać do gustu.
Ministra mieszająca uczniom w talerzu powinna dbać o właściwy zestaw potraw, ale też o personel szkolny i kuchenny. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci
@markot
13 września 2026
13:15
Podobna inicjatywa w sprawie wody pitnej została odrzucona przez 60 proc. głosujących
Naprawe?! Takim wyborcom to juz nic nie pomoze 🙁 Trzeba przeczekac az sie sami wytruja. I miec nadzieje, ze reszta do tego momentu jakos przezyje.
@markot
13 września 2026
13:15
PS.
to wymusi rewolucję w rolnictwie nastawionym głównie na produkcję zwierzęcą, zwłaszcza że na 70 proc. zagospodarowanej przez rolnictwo ziemi rośnie… trawa
Kiedys gdzies czytalem, ze ca. 60%(?) gleby Ziemskiej to stepy (czyli trawa). I ze podobno nic innego tam nie bedzie roslo. Wiec tym bardziej potrzebna jest rolnictwu rewolucja technologiczna. Mlodi rolnicy to juz wiedza wiec eksperymentuja. A to permakultura, a to urban farming. Wiec jest nadzieja 🙂
@markot
13 września 2026
12:59
Pewnie, że powód do walki zawsze się znajdzie, ale podawanie go na talerzu to brak roztropności i przewidywania
A moze po prostu brak srodkow w ministerstwie, jak ilosc pracujacych nad tematem. A moze jakies braki intetektualne tam. A moze to byla tez taktyka va banque (a nuz nie bedzie „afery”, bo bedzie jakas inna „afera”).
Powodow moze byc duzo. Trudno gdybac.
W żołądku reszta azotanowa (III) NO2– reaguje z kwasem solnym, tworząc kwas azotowy (III) HNO2. Przyjmuje on kolejny kation wodoru, protonując się do nietrwałego kationu H2NO2+, który rozpada się na cząsteczkę wody H2O i kation NO+. ”
…………
„Do tego owoce z polskich sądów. ”
……………..
Gdyby zastanowić sie ilu ludzi może to potencjalnie przeczytać ( pomijajac tu piszących ) byłaby to bm liczba dwucyfrowa , albo trzycyfrowa z jedynka na początku , mniej więcej tyle co w jakimś wiejskim kościele na mszy i ksiądz z ambony zamiast „Głodnego nakarmić , spragnionego napoić ” zaczyna rozprawiać i o kationach wodoru .
Polowa .. ee , „ćwiartka ” obecnych pomyślała by zapewne -„nie do wiary!” a reszta , trzy ćwiartki – „tfu na psa urok ! ” i wyszla .
Podobno w Afryce istnieje jeszcze plemię (chyba Masajów ?) które hoduje bydło
tylko po to aby pic jego krew i podobno (!) cholesterol , jego nadmiar , u nich nie występuje .
Przypomniało mi to moje bardzo dawne ” wczasy pod strzecha ” kiedy w trakcie turnusu „wydarzyły” sie urodziny leśniczego u którego spaliśmy .
Zostałem zaproszony do stodoły gdzie wisiał prawdopodobnie jeszcze „ciepły” cielaczek ( bylo dość ciemnawo a stodoła na skraju lasu itd.) i kilku facetów z pobliskiej wsi kieleckiej .
Podano mi , jako „honorowemu” gościowi dwie szklanki , jedna z wo’dka, a druga z jakimś niezidentyfikowanym ciemnym płynem i pouczono jak i w jakiej kolejności ( wo’dka przed i po .. )trzeba pic’ . Wyglądało to na jakiś proceder wtajemniczenia ” w cos’ „, bo to cos’ nie przypominało żadnego znajomego mi , smaku .
……….
„my, ludzie, jesteśmy zwierzętami. Ergo: syntetyzujemy cholesterol. Z czego?”
@olborski
Jakich sądów?
@Is
Schabowy szkodzi jak najbardziej. O tym jest właśnie ten tekst.
@Marcin Nowak
O „owoce z polskich sądów” należy najpierw spytać ls42 (13 września 2026, 15:10)
Olborski tylko zacytował 😉
@mfizyk:
Oczywiście, że masz rację — to świetnie pokazywało przecież robienie afery z „miasta piętnastominutowego”.
@mfizyk:
Pytam AI i ono mówi, że sawanny i obszary trawiaste to ok. 17% powierzchni.
Natomiast nie bardzo rozumiem, że „nic nie wyrośnie”, bo problem jest ekonomiczny, nie teoretyczny.
Religijny wpis pana Nowaka
Ludzie potrzebuja wiary. Pan Nowak tez. Chce ratowac planete poprzez ograniczenie produkcji miesaa. Nowa religia ratujacych planete przed agresywnym Homo Sapiens jest jak kazda inna religia. Ma swoich kaplanow jak trudna do zapomnienia szewdzka Greta i ma swoje masy powtarzajace do znudzenia za najgorszy na tej wspanialej planecie jest czlowiek. O co tutaj chodzi? Kaplani nowej religi chca wladzy. A my zwylki zjadacze chleba z szynka mamy im ja dac i bezmyslnie powtarzac za nimi te bzdury. Pamietam z totalitarnej komunistycznej przeszlosci akcje propagandowa na temat szkodliwosci jedzenia masla. Madrzy Polacy od razu wymyslil wierszyk „margaryna mleczna przeciw ciazy jest skuteczna”.
To AI stale mi coś poprawia jak już idzie do druku.
Tym razem z sadu do sądu zaprowadziła. Wiedziałem, że @olborski nie przepuści.
W sądzie kiedyś znalazła się sprawa z sadu. Młody rolnik założył sad w którym zasadził jabłonie, a wśród nich okazy specjalne i po kilku latach, gdy miały być pierwsze zbiory te mu wycięto. Z zazdrości
Gdyby dać sie ponieść „fantazji” i próbować wyobrazić sobie chleb bez masła , szynki i wiary w cos nieokreślonego żadna, definicja, .
………
https://www.msn.com/en-ca/science/general/no-coming-back-meet-chrysalis-the-58-kilometer-interstellar-ship-built-to-carry-2-400-humans-away-from-earth-forever/ar-AA2c7sqV
„Plan obejmuje zbiorowe wychowanie dzieci zamiast jednostek rodzin nuklearnych,(? olb. ) dobrowolne rozdzielanie urodzeń dla zarządzania populacją, zarządzanie i decyzje wspomagane przez AI oraz systemy zachowania wiedzy mające zapewnić ciągłość techniczną i kulturową przez pokolenia, które nigdy się nie spotkają.
W oświadczeniu zespołu problem psychologiczny wyłania się jako najgłębsze wyzwanie projektu. Przyszłi mieszkańcy, jak zauważa, mogą tak całkowicie przystosować się do życia na statku, że przybycie na nową planetę całkowicie wykracza poza ich ramy doświadczalne, co rodzi pytanie, które dokument pozostawia otwarte: czy te pokolenia nadal chciałyby realizować pierwotny cel misji? „
Andrzej Rysuje dla Wyborczej — na obrazku dziennikarka prowadzi wywiad z dzieckiem:
– A jaką dietę byś zaakceptował?
– Poselską.
@PAK4
13 września 2026
17:21
Wedlug AI ziemie rolne zajmują około 37–38% ogólnej powierzchni lądowej Ziemi. A sawanny, łąki i inne formacje trawiaste zajmują około 26% do 40%. Czyli te ostatnie to ok. 50% wszystkich mozliwych uzytkow rolnych.
Pytanie czy zamiast trawy mozna tam uprawiac tradycyjnymi metodami n.p. warzywa. Bo jesli nie to pozostaje tradycyjnym rolnikom tylko trawa jako pasza dla bydla.
@Slawomirski
13 września 2026
17:50
Niestety ludzie a nawet tzw. „suweren” bezmyslnie oddaja wladze byle komu. A to reklamodawcom, a to miliarderom, a to Sianoglowemu itd. To sie pytam, dlaczego nie ekologom czy klimatologom? Pewno by nawet lepiej na tym wyszli 🙂
@Slawomirski
13 września 2026
Ten akurat z religią nie ma nic wspólnego.
Lewactwo, to stan umysłu. Dokładnie, brak umysłu. Tylko dzieci szkoda
Lewactwo, to efekt pomysłu
Tych, którzy nie pojmują tego,
Że nawet wierzących trzystu
Nie zastąpi jednego myślącego.
A poza tym, dzieci nie szkoda,
Bo nie tylko rzadko są zdrowe,
To kiepska jest ich uroda.
Ale zawsze można zrobić nowe.
ls42
13 września 2026
15:10
” Ci co jeszcze są, powinni zatem jeść zdrowo i przybierać na wadze tyle ile potrzeba żeby mieć zdolności do życia, pracy i obrony przed nieprzyjacielem, skoro jest zagrożenie o którym się mówi.”
Święte słowa !
Bez schabowego zagrożona egzystencja posłanki Kurowskiej, dzieci i oczywiście narodu !
W PRL-u rząd przynajmniej bardzo umiejętnie wprowadzał zasady zdrowego żywienia….karki i marsz w kolejkę.
Pamięta pan ?
– Najwyższe przydziały (Kategoria górnicza): Górnicy pracujący pod ziemią otrzymywali nawet do 7 kg mięsa miesięcznie, ponieważ węgiel był kluczowym towarem eksportowym.
– Kategoria robotnicza oraz kobiety w ciąży: Otrzymywali średnio około 3,5–4 kg mięsa na miesiąc.
– Inteligencja i dzieci: Pracownicy umysłowi (np. nauczyciele, urzędnicy) oraz dzieci mieli najniższe limity, wynoszące zazwyczaj ok. 2–2,5 kg na miesiąc.
Pani Kurowska zapewne wybrała by zawód górnika albo ostatecznie zaszła w ciążę.
Sądząc po emocjach, jakie wzbudziła w Polsce kwestia ograniczenia liczby obiadów z mięsem w stołówkach szkolnych, wygląda na to, że dzieci przeciwników nowej diety nie dostają nic innego do jedzenia i żyją tylko dzięki jedzeniu w szkolnej stołówce.
Biedne, głodujące dzieciaczki. Czy takim rodzicom nie należałoby tych dzieci odbierać?
Z innej beczki
Maria Strømme opublikowala prace na temat swiadomosci. Po kilku miesiacach jej publikacja zostala anulowana. Jest to dobry znak. Nie ma zgody w tym temacie ale jest dyskusja na ten temat. Gratuluje osobistej autorce odwagi i przemyslen ktore dzieli z nami.
„Maria Strømme proposes that consciousness is not an emergent property of neural processes, but is a fundamental field of reality from which space–time, matter, and individual minds emerge. It is a non-reductive, non-dual, cosmological theory, where solving the mind–brain problem requires reframing the ultimate, deep structural relation among consciousness, physics, individuality, and reality as a whole. The result is a non-dual metaphysics, where individual subjects of experience are not separate centers of consciousness in the deepest ontological sense; they are localized differentiations of a single field”
@Marcin Nowak
13 września 2026
19:17
Dlaczego nie pisze pan ze statyny zabijaja?
Statynt zabijaja. Zabily ojca mojego kolegi.
„an average of roughly 60 deaths per year are linked to statin-induced rhabdomyolysis”
Mecz finalowy singla mężczyzn wielkoszlemowego US Open ogląda aktualnie bezpośrednio na trybunach stadionu w Nowym Jorku 23 700 osób (według AI) oraz miliony przed telewizorami na całym świecie.
Po wygraniu dwóch setów blisko sukcesu był Zverev, ale trzeci set padł łupem Sheltona. W czwartym secie już w pierwszym gemie Niemiec przełamuje Amerykanina.
USA od 23 lat bez zwycięstwa w singlu mężczyzn w turniejach Wielkiego Szlema.
@Piotr II
Pamiętam, chociaż już nie muszę niczego pamiętać, poza rozkładem mieszkania w którym mieszkam (żeby trafiać swobodnie za potrzebą).
Na szczęście jeszcze zdrowy rozum mnie nie opuszcza i mogę tu co nieco napisać, w szczególności z przekazów medialnych w możliwie dużym skrócie.
Po drugim przełamaniu Amerykanina Sheltona Alexander Zverev pewnie zmierza do zwycięstwa w US Open.
To drugi tytuł w wielkim szlemie. Pierwszy był w Paryżu
Teraz uroczystość dekoracji finalistów US Open i podziękowania. Oklaski publiczności
Za wygranie turnieju US Open Alexander Zverev otrzymał czek na 5,5 miliona dolarów.
Warto było wygrać!
PS. Dobranoc!
Ledwo co zsunął się z drzewa,
A podniósł już rękę na brata
I wciąż mu się więcej zachciewa,
Zdobywcy, na gruzach świata.
@Slawomirski
13 września 2026
23:17
„an average of roughly 60 deaths
A czemu nie piszesz o tym ile (tysiecy? setek tysiecy?) statyny uratowaly?
Poszukaj w jakiejs bibliotece i nie probuj zmyslac.
Efekt Mandeli
Dzisiaj w telewizji przeprowadzono eksperyment w którym wzięło udział kilka zaproszonych do studia osób. Jedne pamiętały wydarzenia z przeszłości, inni niewyraźnie.
Młodzi Polacy wybrali się samochodem do Japonii. Przemierzyli wiele krajów. Przejechali przez Rosję, Chiny i Koreę. Po tej podróży powiedzieli, że Azja jest bezpieczna, a ludzie przyjaźnie nastawieni i pomocni. Nie musieli obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Tymczasem tutejsze media straszą nas wschodem. Czyżby dziennikarzy i polskich polityków opanował efekt Mandeli?
Od
Powinni przejechać przez Afganistan, Pakistan, Koreę Północna, Iran ( i tam strzelić kilka zdjęć manifestacji albo więzień) Syrię, Jemen.
Tu Isię piszesz banialuki, wyważasz nam otwarte drzwi mówiąc nam że to są luki triumfalne.
Łuki oczywiście O „lukach ” też można mówić długo
Bob Mackie:)
I jego najbardziej znana kreacja. Kiedys powiedzial ze ten projekt chyba bedzie na jego pomniku.
https://youtu.be/ouVY45aaQQ0?is=8MweFpyEAZeSbycO
Suknia Starlet teraz miesci sie w Smithsonian National Museum of American History.
RIP Mr Mackie
Dieta szkolna?
Odważę sie złamać etykietę blogową pisząc na temat, nie zaś LS42 wzorem o wszystkim innym.
Jako dziecko dostawałem „lunch box” do szkoły, a było w nim to co w domu uznawano za „zdrowe” (oczywiście wymieniało sie między sobą to i owo z tego co z domu było). W szkole było mleko i kakao. Jakieś cwierć wieku później Kuttersmukke na tej samej zasadzie naszym dzieciom „madpakke” dawała, mleko i kakao w szkole było. To było wówczas powszechnym po obu stronach Atlantyku – jedzenie domowe smaczne czy nie ale zdrowe. W czasach mojego dzieciństwa nie było jeszcze TV i talking heads w radiu, a gazety utrzymywały się z news , a nie reklam. W DK TV było „państwowe” bez reklam, program szedł dopiero po południu, dla dzieci jedynie 1.5 godziny całego kramu, Bamse og Kulling (Mis i Kurczak) zdrową dietę propagowały na zasadzie „du bliver hvad du spiser”. Dziatwa szkolna o madpyramiden się ucząc przyniesione z domu „tre halve” smørbrød konsumowała dochódy ze zbierania butelek po piwie ( 25 øre za sztukę) na „slik” i „soda vandet” obracając.
To dzisiaj brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Two income economy zapanowała, priorytety się zmieniły. Dziecko stało się „shopper in training”, a populacja poczęła żreć w biegu byle co własny grób kopiąc sobie zębami. Dziś bez tego ani rusz, economy colapses.
Skutki widoczne – nieustannie głupiejąca populacja coraz to bardziej na zdrowiu szwankuje, podczas gdy „mandaty” na żołdzie producentów i sprzedawców na wszelakie tony piejąc „O Sardes gore” wołają.
Czytam, na Nadwiślu w Sejmie o tym idzie, że schaboszczak niezdrowy. Nie doczytałem się czy „kebab” czy tez fish and chipos maja go zastąpić. Jak to się stało, że „młodzież” poza frytkami swiata nie widzi? Gdzie się te zupki wyborne podziały, gdzie te sałatki jarzynowe od których lepszych nie masz, gdzie ta bułka parka z serem i plasterkami pomidora oraz cebuli? Ja nigdzie tak zdrowo i smacznie jak w Polsce nie jadam. Nie mogli by to ci pożal sie Boże posłujący czym innym się zająć zamiast w rolę komitetu rodzicielskiego wchodzić, znaczy jak już im się szczekanie spowszednieje.
Es muss nicht immer schweineschnitzel sein.
Kościół, matka nasza nakazuje bezmięsny piątek, ale aż tak wierzący Sarmaci nie są. Więc co tu czynić? Rada w radę okrzyknięto Schaboszczak szkodliwym! Nie tylko, że Polsce szkodzi, Planecie szkodzi! Oczywiście możnaby również do diety z czasów Ludowej powrócić, ale nikt jakoś nie ma odwagi tego zaproponować, więc surogaty w robocie – dieta roślinna, i temu podobne trędy. W pewnym sensie nic nowego. W Ludowej śmierć groziła za przecanie mięsa do miast i miasteczek, masło szkodliwe było (margarynę rząd wespół z partią zalecali wtranżalać, znaczy jak była), a studiującym 1,5 litra oleju na miesiąc przysługiwało co mnie wonczas dziwiło bo smażyć na nim niewiele co było (kartofli brakowało), a języka polskiego jeszcze nie znając nie miałem wielkiego pojęcia o tym jaką to rolę olej w głowach sarmackich odgrywa.
Kortgesagt, bogaty w proteiny, witaminy i minerały schaboszczak dostarczy nie tylko proteiny niezbędne mięśniom i witaminy B-1, B-12 i B-6 ( każdy może sobie na własną rękę przeczytać jakie są niedoboru tychże skutki) a także selen, cynk oraz fosfor. Nie przeczę, sznycelkiem z fasolki, w grubej panierce z płatków drożdżowych, udekorowanym orzeszkiem brazyliskimi można by schabowego zastąpić, choć nie bardzo wiadomo kto takowy jeść zechce, a jeśli zechce czy atmosfera w szkole bedzie do zniesienia.
Żarty na bok. Nawet gdy jest problem mały …Mięsiwo, jak zresztą wszystko inne, należy spożywać z umiarem, pały nie przeginać ani wefte, ani wefte, zato telefoniki odłożyć, od kompa się oderwać i per pedes na boisko czy, pływalnię albo i do YMCA czy chociażby do parku. Sama dieta roślinna nie wystarczy. Jeść i kalorie spalać należy inaczej cała umowa na nic.
Akurat witaminy B12 jest w schabowym tyle, co w jogurcie, już w łososiu jest jej 10 razy więcej, w śledziu 30 razy, a w małżach ponad 200 razy więcej, ale w szkole, zwłaszcza polskiej, trudno oczekiwać ostryg 😉
O wątróbkach różnych nie wspominając (wołowa: 150 razy tyle).
Żarty na bok. Kotlet schabowy (130 g) panierowany i smażony w głębokim tłuszczu ma tyle kilokalorii (365) co 200 g grillowanego filetu z kurczaka + 30 g brązowego ryżu + sałatka z pomidorów.
To samo dotyczy witaminy B6 (podroby, ryby, owoce morza), która dodatkowo zawarta jest w drożdżach (największa ilość), kiełkach pszenicy, otrębach pszennych oraz produktach strączkowych.
Tradycyjny polski schaboszczak bogaty jest przede wszystkim w kilokalorie i cholesterol, a poza tym ciężkostrawny. W sam raz dla dzieci zwalnianych z WF i zawożonych do szkoły samochodem. Dlaczego mają żyć zdrowiej niż ich rodzice?
@Calvin Hobbs:
Akurat ta afera przyszła, gdy czytałem książkę Dr Idza o diecie, gdzie pisał zwłaszcza o wpływie na zdrowie psychiczne i mózg; w każdym razie kończył opisem diety, która jest dobra dla naszych mózgów. No i… nie ma w niej czerwonego mięsa. Są ryby (bodaj 1-2 w tygodniu), jest drób (dopełnienie do 3 razy w tygodniu mięsa). I to tyle.
Czerwone mięso jest dyskusyjne, jeśli chodzi o wpływ na zdrowie. To nie jest kategoria wysoko przetworzonej żywności (jak, powiedzmy, kiełbasy), która jest ewidentnie szkodliwa, ale jest — nawet przy dobrym przyrządzeniu — traktowana z pewną rezerwą. (Bo być może zastrzeżenia dotyczą przyrządzenia, a może nie tylko…)
PS
Jeśli schabowy miałby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie nastolatka na witaminę B12, to powinien zawierać 400-500 g samego mięsa. Tę samą ilość tej witaminy dostarczy 10 g wątróbki drobiowej np. w paszteciku podanym do zupy albo w kluseczkach w rosole.
Witaminy z grupy B są rozpuszczalne w wodzie i ich nadmiar jest wydalany, należy zatem dostarczać je regularnie.
@Calvin Hobbs
15 września 2026
4:47
zato telefoniki odłożyć, od kompa się oderwać i per pedes na boisko czy, pływalnię albo i do YMCA czy chociażby do parku. Sama dieta roślinna nie wystarczy. Jeść i kalorie spalać należy inaczej cała umowa na nic.
Wie wahr, wie wahr!
Tyle tylko, ze wprowadzenie edukacji zdrowotnej w polskiej szkole spotkalo sie ze wscieklym atakiem (szczegolnie prawicy). Czesc tych atakujacych to zwykle cwoki, ktore chca aby ich dzieci tez cwokami zostaly. Ale organizatorami nagonki byly oczywiscie staro-nowe „ylity”, ktore wlasne dzieci wysylaja oczywiscie na elitarne szkoly (nawet zagraniczne). Bo nawyk zdrowego prowadzenia sie w oczywisty sposob nie sluzy ludziom, to tylko „wroga ideologia” 😉
Aby realizować zamierzenia, które mamy już zaplanowane, potrzebne są pieniądze o które musimy rywalizować z wydatkami na obronność, a jesteśmy u progu konstytucyjnego progu zadłużenia, co nam ogranicza możliwość pozyskania kredytów z banków. Tak specjalista ochrrony przed powodzią odpowiedział dziennikarzowi Radia Wrocław na pytanie jak idzie.
Dzisiaj mija druga rocznica powodzi na Dolnym Śląsku, która dala się niektórym we znaki, czyli jak to się popularnie mówi dała popalić.
Poważnie mówiąc takiej skali zniszczeń dawno nie było. Woda niszczyła wszystko na swojej drodze. Tama w zbiorniku co miał chronić przed powodzią pękła i cała woda zgromadzona w zbiorniku przeciwpowodziowym popłynęła przez miasto. Było ciemno.
Teraz trwa na świecie wyścig zbrojeń, a to przesłania inne pokojowe inicjatywy.
Gorsza od powodzi może być tylko susza, podsumował dziennikarz przytaczając dane, a te są alarmujące. Jesteśmy w europejskim dołku
Bezsprzecznie chodzi o coś więcej niż się wydaje w sprawie prokuratura generalnego Ukrainy, który opuścił Ukrainę i przez Polskę ma zamiar udać się na Litwę, o czym pisze dzisiejsza Gazeta Wrocławska, a może już tam jest z zamiarem poinformowania spolecznosci międzynarodowej o tym co się dzieje na Ukrainie, a o czym jeszcze nie wiemy.
W skrócie można powiedzieć tak, jak jest wojna to jedni walczą, a innym się nie przelewa i muszą coś jeść.
Informacje są wyraźnie skąpe i jednostronne. Rządzi tam prezydent wyznaczony przez oligarchów, ktory się usamodzielnił i nie słucha poleceń płynących z Białego Domu. Ja uważam za całkiem prawdopodobny inny układ powiązań i poparcia, ale nie będę spekulował przedwcześnie.
PS. Kto lubi barszcz ukraiński?
@ls42
15 września 2026
10:42
Oj lesie, przestan spekulowac i poczekaj na fakty. A jak ci sie w miedzyczasie nudzi to pisz o innych faktach. Np. o zbombardowanych (zdronowanych?) pociagach, zacieznych „zoltkach” putlera, o TPPR Revival … 😉
Schabowy, a sprawa polska.
Przed laty był wyświetlany na „Arte” film dokumentalny o tym jak w późnych latach 50- tych
w USA naukowcy stwierdzili , publikując swoje analizy, że masło jest szkodliwe i zalecali margarynę.
Po latach okazało się, że zleceniodawcy badań niekoniecznie byli przedstawicielami tamtejszych służb zdrowia.
@zezem
W USA mieli też ekspertów dowodzących, że palenie papierosów nie szkodzi
W programach o jedzeniu otyli kucharze prawią tam o zdrowotnych korzyściach z jedzenia bekonu 😎
Pisałem tu jakiś czas temu o znajomych fanach braci Rodzeń. Dzięki ich „diecie” nabawili się dny moczanowej i rekordowych poziomów trójglcerydów, które teraz obniżają przy pomocy tabletek z „bigfarmy” 🙄
” Jesteśmy w europejskim dołku ”
…………
Miedzy być albo nie być na rosyjskiej górce w czasie syberyjskiej powodzi która zmywa bez śladu okoliczne wsie w dolinie nie ma żadnej różnicy bo do sklepu z „chlebem” kartoflami i burakami nie ma już po co jechać . Barszcz ukraiński bez buraków i kartofli eliminuje różnice miedzy go lubiącymi i nie lubiącymi go .
Tak samo (?) głodni czekają nie wiedząc .. ze wystarczyło by zmienić nazwę .
Byc’ głodnym w lesie na rosyjskiej górce ..( tzw. pol. „jesteśmy w lesie ” ) to nie zapowiada niczego dobrego a nawet , lepszego. cbdu
Polskę samochodem przejechałem.
Wyskoczyła mi nagle na drogę,
A gdy jej wstać z kolan pomagałem,
Podłożyła mi nogę.
Ps.
Będąc w rosyjskim lesie ( na górce ) ” na jagodach ” można spotkać niedźwiedzia , bez zapowiedzi .
Jak leci?
Jak krew z nosa
Kiedyś to pytanie i taka odpowiedź były na porządku dziennym. Ostatnio nawet starzy Polacy mówią „Jak się masz?” i jak tu reagować? Odpowiedź na tak postawione pytanie prosta nie jest i w grę wchodzi ciąg dolegliwości na które nie ma lekarstwa.
Jeszcze wzmianka o pogodzie i można się spokojnie rozstać aż do następnego spotkania.
Domokrążca (akwizytor, komiwojażer) to ktoś co dawniej chodzil od domu do domu i oferował towary lub usługi.
W Gazecie Wrocławskiej sprzed kilku dni (z piątku 11.09.2026) napisano o dwóch młodzieńcach z Ukrainy w wieku 22 i 23 lat (jeszcze nie karanych, pisze gazeta!), którzy oferowali tutejszym obywatelom narodowości miejscowej duże korzyści z inwestycji pieniężnych (w waluty, akcje spółek i surowce energetyczne). W ten sposób oszukali Polaków na co najmniej 1,5 miliona złotych.
Dawniej mówiono „ziarko do ziarka i zbierze się miarka”. Teraz idąc za informacją z gazety można dodać, że nie pozwolono tym „jeszcze niekaranym” obywatelom ukraińskim rozwinąć u nas skrzydeł. Pewnikiem zostaną wydaleni z Polski i będą zmuszeni rozwijać skrzydła gdzie indziej. Łatwowierni obywatele tutejsi pozostaną bez złudzeń i zapamiętają być może, że nie każda inwestycja się sprawdza, a szczególnie taka oferowana przez domokrążcę
@mfizyk
14 września 2026
10:08
To polykaj statyny i ciesz sie ze bedziesz zdrowszy.
Ja tego swinstwa do ust nie wezme.
Madra kobieta Maria Stromme twierdzi ze czasoprzestrzen jest produktem swiadomosci.
@zezem:
I zwraca się uwagę na to, kto prowadzi badania. (Zresztą, jeśli masz poważne źródło na temat diety, to raczej nie dostaniesz wyniku pojedynczego badania, tylko metaanalizy wielu badań.) Inna rzecz, że jeśli chodzi o masło to wiadomo o problemach z nim, natomiast „wczesne margaryny” bazowały na tłuszczach trans i były gorsze od masła. Z czasem (ale nie powiem kiedy, bo nie wiem), wymuszono na producentach margaryny zmiany i teraz margaryna ma być zdrowsza od masła.
@Slawomirski
15 września 2026
16:58
Ja bralem przez krotki czas. Bo (nadal) man za wysoki cholesterol (szczegolnie ten LDL). A nie udalo mi sie go w zaden sposob zbic.
Ale mam tez przyjaciela kardiologa, ktory mi wtedy powiedzial, ze jest 5 glownych przyczyn zawalow i udarow serca:
– Nadciśnienie tętnicze
– Zaburzenia lipidowe (LDL)
– Cukrzyca
– Palenie tytoniu
– Otyłość i brak ruchu
I poniewaz mam tylko jeden risc factor (LDL) to moge go tolerowac.
Kazdy ma swoja sytuacje zdrowotna i musi zrobic wlasna risc analysis. Bo jak to amerykanie chetnie mowia no risc no fun 😉
@ls42
15 września 2026
16:57
W ten sposób oszukali Polaków na co najmniej 1,5 miliona złotych.
Co za cieniarze! Niech sie ucza u Polakow (Zondakrypto, PiS). Oszustwo na ca. 300 milionow. Od razu widac kto potrafi a kto nie 😉
markot
15 września 2026 6:24
Jeśli schaboszczak, który opisujesz w czymkolwiek przypomina ten z który w domu rodziców Kuttersmukke podawano, to chyba jednie w tym, że oba z wieprzowiny sporządzone. Pork chops mojego dzieciństwa były przeważnie rosted, rzadziej cooked albo fried. W każdej postaci był to niezbyt gruby płat mięsz z kością, którego tłustą częśc łatwo było oddzielić – nawet w Marines kucharz potrafił takie dobrze zrobić. Zaś co jest „tłuste” nie wie kto DK style svinekam med svarer nie próbował z marchewką pływającą w miseczce z roztopionym masłem on the side (gule ærter robione na salted flæsk niewiele co mu ustęują). Sapiący trzyletni zapas B-12 w watrobie nosi i w tym rację Ci przyznaję, iż mało co lepiej się do uzupełniania takowego nadaje niż watróbka wołowa (w „sweet onion” przysmażonym na złoto wyborna). Łosoś, kogo na niego stać, też niezły choć clams ustępuje, ale od yugurtu, zazwyczaj „podrasowanego”, lepsze zsiadłe mleko.
@mfizyk
15 września 2026
18:43
Co to za kardiolog ktory nie powidzial ze stan zapalny naczyn jest powodem arteriosclerozy?
@markot
Eksperci.
Powtórzę się.
Jest pewne prawdopodobieństwo , jak rzucisz kamieniem to trafisz albo psa, albo…
Periodyki tudzież oglądalniki roją się od ekspertów.
PAK4
15 września 2026
18:17
… i teraz margaryna ma być zdrowsza od masła…
———————–
ma być. Do czasu.
Poszukuję nagrania utworu „Mięso” punk-rockowego zespołu „Włochaty” z początku lat 90-tych. Może ktoś ma link? Albo chociaż link do tekstu.
@Calvin
Naprawdę nie wiesz, jak wygląda tradycyjny polski kotlet schabowy? Nie żartuj. Porządny szpieg powinien znać klasyczne filary każdej kuchni 😎
Kotlet schabowy is a Polish variety of a breaded cutlet of pork coated with breadcrumbs. It is similar to Viennese schnitzel or Italian cotoletta, French côtelette de veau frite, North and South American milanesa, Spanish cachopo and Japanese tonkatsu.
Polski schaboszczak to wieprzowa wersja Costoletta alla milanese czyli kotleta cielęcego z kością, panierowanego w mące, roztrzepanym jajku i bułce tartej smażonego na maśle klarowanym, a w Polsce klasycznie na smalcu.
Dobrze zrobiony smakuje oczywiście wyśmienicie, ale nie powinien być podstawą zdrowego wyżywienia młodzieży szkolnej. Zwłaszcza że w placówkach taniego żywienia jest w nim mało mięsa, a dużo nasiąkniętej tłuszczem panierki.
Łosoś przestał już od dłuższego czasu być jedzeniem luksusowym, droższy od niego jest śledź, którego nie da się hodować.
Nigdy Nie Dowiecie Się, Spętane
Jak Okrutnie Brzmi Słowo: Matka
Pierwszy Rozdział Według Ludzkiej Czytanki
Przed Zgłoszeniem Się Do Rzeźni
Nie Zjadasz Mięśni Wołu, Świni Czy Cielęcia
Zjadasz Wołowinę, Wieprzowinę, Cielęcinę
Zjadając Nerki Myślisz O Cynaderkach
Konsumowany Mózg To Móżdżek, Język To Ozorek
Nie Zjadasz Płuc, Tylko Płucka
Nie Zjadasz Wątroby, Tylko Wątróbkę
Jedząc Flaczki Nie Myślisz O Żołądkach Krowy
To Cmentarz Trupów W Żywym Ciele
Pielęgnowane, Utuczone, Sprzedane I Zabite
Przerobione, Przetestowane, Zapakowane I Kupione
Upieczone, Ugotowane, Usmażone I Zjedzone
Wysrane Przez Twoją Dupę, Oto Co Jest Warte Życie
Za Poobcinane Głowy, Za Złamane Kręgosłupy
Za Zmaltretowane Ciała, Za Powyrywane Łapy
Za Wydłubane Oczy, Za Okaleczone Zwłoki
Za Przetrawione Wnętrzności, Za Pozdzierane Skóry
Za Uwięzionych Braci, Za Traktowane Batem Siostry
Za Wszystkie Ofiary Nafaszerowane Chemikaliami
Dzień Sądu Będzie Krwawy I Nie Będzie Przebaczenia
Człowieczeństwo Sięgnęło Rynsztoka
Dusza Ludzka Popłynęła Ze Ściekami
Dopóki Człowiek Nie Jest Gatunkiem Zagrożonym
Będziemy Go Tępić Bez Ograniczeń
Kiedy Stanie Się Gatunkiem Rzadkim
Wtedy Zamkniemy Go W Klatce
Podpiszemy: „Największy Drapieżnik Świata”
I Będziemy Patrzeć Jak Zdycha
Nie Usłyszysz Tu Słów Ewangelii
Bo Nie Jest To Dobra Nowina Dla Ciebie
Polowania, Walki Byków, Psów, Cyrki, Zoo, Futra, Kosmetyki
Zagrożone Gatunki, Fabryki Mięsa, Ubojnie, Żabie Udka
Wyścigi Koni, Leki, Handel, Testy, Badania, Transport
„Chroń Życie Póki Trwa”
Nie Wykłuwaj Oczu Kotom
Nie Potrącaj Psów
Nie Wiąż Skrzydeł Ptakom
I Ty Staniesz Się Celem, Moim Celem…
@markot
15 września 2026
21:29
Wyidealizowany antropomorfizm z psychopatycznym odcieniem szukajacy nieistniejacej nirwany.
Nie ma nic lepszego od mięsa mielonego
Nie ma nic lepszego od pięknego schabowego
Nie ma nic lepszego od tłustej słoninki
Nie ma nic lepszego od pięknej polskiej szynki
@Slawomirski
15 września 2026
19:05
stan zapalny naczyn jest powodem arteriosclerozy?
Pewno spowodowany kwantowa swiadomoscia 😉
Stary Profesor
15 września 2026
21:15
” Poszukuję nagrania utworu „Mięso” punk-rockowego zespołu „Włochaty” z początku lat 90-tych.”
https://youtu.be/3KyM-HKnRfo?si=9sEGruYs8mchGw-i
Tekst opublikował Markot.
Opowiadał mi kiedyś jeden nieznajomy, że w zakładach karnych, a mówiąc prościej w więzieniach, ważna jest dyscyplina i spokój na oddziałach. Dlatego jedzenie dla więźniów musi być smaczne i kaloryczne.
Dba o to personel kuchenny i nie może dopuścić do tego aby skazani narzekali.
Z literatury można się dowiedzieć jak zbuntowana załoga wyrzucała kucharza za burtę, a awantura zaczynała się zazwyczaj od jedzenia czegoś, czego nie dało się jeść.
@markot wymienia w swoim zapisie na tutejszym blogu wiele produktów co źle przechowywane mogą ulec zepsuciu i nie powinny być uwzględniane w więziennym menu.
Ostatnio czytałem, że na jakimś amerykańskim lotniskowcu stojacym na kotwicy w Zatoce Ormuz marynarze byli niezadowoleni z pobytu i jeden nawet zaprotestował przeciwko przedłużającemu się pobytowi na nieznanych wodach, jak ci piraci z Karaibów. Z pewnością chodziło o monotonne i niesmaczne jedzenie.
Czy taki dłuższy pobyt bez ruchu nie jest podobny do sytuacji skazańca?
Gdyby jeszcze podawano codziennie świeże owoce i dobrze wysmażone mięsa, a nie paczkowane porcje żywności, sytuacja na pokładzie mogłaby być zupełnie inna i o protestach marynarzy mowy by być nie mogło.
Tak więc o skazanych na dłuższy pobyt w miejscach odosobnienia, administracja i zatrudniony tam personel muszą dbać i pilnować aby pożywienie mieli smaczne i urozmaicone. Politycy też powinni o tym wiedzieć bo im samym może się to przydać biorąc pod uwagę co w obecnej sytuacji może im grozić
Czytalem te ksiazke w polskim ‚drugim obiegu’ choc juz po przybyciu do Australii.
Dla czytelnika ‚nieobrzydliwego’ tylko.
Zadziwiala mnie doskonala organizacja tego mikrospoleczenstwa pomijajac pewne znaczace ‚niedogodnosci’.
Opis w linku, ta literatura to wyzyny ‚naturalizmu’.
„Mięso” 1981, autor (ur. 1952), zyjacy w Niemczech od ’83 – Martin Harniček
https://share.google/z3K6DU3FnB9o49rNV
Dziwne, ze autor nie doczekal sie porzadnego biograficznego hasla w Wiki.
Martin Harníček — Wikipédia
https://share.google/uXl3dSIIbfquFRyyI
Sygnatariusz ‚Karty 77’.
P.S.
Fragment opisu wydania ksiazki z zalacznika przetlumaczonego z powyzszego linku.
«Viande», la fable carnassière du dissident Martin Harnicek – Le Temps
„Mięso”, mięsożerna bajka dysydenta Martina Harniceka
„Mięso” przedstawia miasto, w którym ludzie są ograniczeni przez bardzo specyficzną dietę… Ta miażdżąca krytyka wszystkich autorytarnych społeczeństw pojawia się dziś po raz pierwszy w języku francuskim.
W 1980 roku w Czechosłowacji w formie samizdatu krążyła dziwna powieść.
„Mięso”
Martina Harnička oczywiście nigdy nie zostałoby zaakceptowane przez cenzurę; miało krążyć w ukryciu. Dzięki współudziałowi Václava Havla tekstowi udało się przekroczyć Żelazną Kurtynę i zostać opublikowanym w Toronto w Kanadzie w 1981 roku.
Ta kanibalistyczna dystopia ukazuje się dziś po raz pierwszy po francusku nakładem Monts Métallifères, wydawnictwa z siedzibą w Broye w departamencie Saône-et-Loire, i dołącza do kolekcji Pb82 (ołów w układzie okresowym pierwiastków). Wydawca od samego początku wyjaśnia swoje podejście: „Wbrew hegemonii literatury poprawiającej nastrój
wierzymy w wyzwalające właściwości
złego samopoczucia
: tylko dyskomfort sprawia, że kwestionujemy pewne rzeczy. Ta kolekcja jest zatem poświęcona mrocznym, ponurym, brutalnym i opresyjnym powieściom, które eksplorują najciemniejsze zakątki ludzkiej egzystencji. Nie wyklucza to przyjemności czytania ani humoru, ale to absurdalny i farsowy humor ratuje nas przed szaleństwem w obliczu horroru”.
Reszta za subskrypcja….
“ Łosoś przestał już od dłuższego czasu być jedzeniem luksusowym, droższy od niego jest śledź, którego nie da się hodować.”
Co za brednie.
Po przeszukaniu danych przy pomocy ai odezwie sie jej inkarnacja pod innym nick, potwierdzi jej wersje i poprowadzi wymiane opinii. Tzw: expert opinion.
PAK4
15 września 2026 6:36
„red meat”? znaczy takie nie obrabiane termicznie lub tez nie obrobione termicznie do końca? Czyli surowe i półsurowe? Tu wszystko od jakości mięsa i od tego jak go orzyrządzono zależy, a i tak nie każdy żołądeki colon to toleruje. Za młodych lat dobre było „rare”. Z czasem poprzez medium-rare i medium do well done dotarłem, ale zbyt często tego nie jadałem i nie jadam. Pieczenie i mięsiwa gotowane preferuję, choć mielone z patelni też być może – w dzieciństwie ulubioną potrawą były kotleciki mielone z cielęciny ze szpinakiem gotowanym, przetartym i doprawionym czosnkiem oraz ziemniaczkami z wody lub ewentualnie z marchewką duszoną na masełku zamiast szpinaku. To była Babci po kądzieli kuchnia. Kiedy samemu trzeba było kuchcić żeglując jadałem zupki zawiesiste i mięsiwa (w tym ryby) gotowane – latwiej gdy tłuszcz z patelni wokół nie pryska. Na lądzie, na własnym garnuszku królowały: sztuka mięsa, gulasz, gołąbki, kalarepa nadziewana mięsem i bigos. Od DK czasów ryby i „owoce morza”poczęły więsiwa wypierać. Obecnie przynajmniej dwa razy w tygodniu na pierwsze zupka na bulioniku, a na drugie warzywa. bigosik „postny”, pory z masełkiem, bakłażan,szparagi, czy też kalafiorek, szpinak czy marchewka z groszkiem albo i fasolka (szparagowa) w towarzystweie kartofelków i jajek, ewentualnie zapiekanka z makaronu z jajkiem i pomidorami czy squash w plasterkach.
markot
15 września 2026 21:26
Wytrząsasz wodę z oszu czy ktoś Ci nasiusiał do kawy?
Red meat = mięso z dużą zawartością mioglobiny, mięśnie czerwone, poprzecznie prążkowane
Wołowina, wieprzowina, baranina, dziczyzna…
Risks
Contains higher amounts of saturated fats than white meat. The American Cancer Society notes that high or processed red meat intake is linked to increased health risks
Kalarepa nadziewana mięsem plus sos pomidorowy to super smaczne połączenie 😎
Dla nadania właściwej perspektywy może warto przypomnieć że większość osób jeszcze jeszcze jakieś 30-40
lat temu we Polsce nie jadła codziennie mięsa a z pewnością nie schabowego czy fileta. Filet drobiowy w różnych wersjach , schabowy trafiały na szczególne okazje. Prędzej trafiło się gotowane mięso w różnych wersjach (wywar stanowił podstawę zupy) rozmaite podroby, kaszanki . Co do łososi i innych ryb jeśli je zalecamy to powinno się najpierw zagwarantować że faktycznie są zdrowe – łososie hodowlane, bałtyckie ryby niekoniecznie kumulacja metali ciężkich , leki itd. Posłance K. warto byłoby podsunąć argument religijny – w domu mojej babki wszyscy włącznie z dziećmi praktykowali post 3 razy w tygodniu – nie jedzono wówczas nie tylko mięsa ale też nie stosowano śmietany, masła itd.
Wczoraj kupiłem w sklepie mięsnym dwie ładne golonki, a w pobliskim warzywniaku warzywa i owoce.
Dzisiaj na obiad będzie na tych golonkach zupa z groszku i marchewki powiedziała moja żona. Nikt nie gotuje smaczniej, a w rankingu zup ta dzisiejsza znajduje się wysoko. Na pierwszym miejscu u nas jest rosół, po nim pomidorowa. Kolejne miejsce zajmują barszcze (biały na żeberkach i czerwony na burakach), a potem zupa ogórkowa. Zalewajka to mistrzostwo kulinarne, palce lizać. Kiedyś lista zup była dłuższa, teraz już bez przesady.
Za to z pieczystych najlepsze są rolady wołowe, wyśmienita karkówka, schab pieczony, i drób. Kurczak zagrodowy, kaczka, indyk nie mają konkurencji.
Na słodko placki z jabłkami, naleśniki z serem też urozmaicają dania obiadowe.
Do tego kompoty i desery.
Najważniejsze są jednak śniadania. Ostatnio preferuję ryby. Pstrąg, trewał, halibut, łosoś w plastrach, śledzie do wyboru. Różne rodzaje serów. Na początek awokado z cytryną. Kilka rodzajów wędlin i kielbas. Sałatki z pomidorów, roszponki i rukoli z dodatkiem drobno pokrojonej cebuli. Miody i konfitury. Oczywiście pieczywo. Chleb żytni i rustykalny. Bułki.
Smacznego!
PS. W Radiu Wrocław rozmowa z wojewodziną o planach inwestycyjnych. Te są rozległe i szerokie jak mój stół śniadaniowy
Dziś w ofercie Lidla dziki łosoś pacyficzny – 29.90 zł/kg
Przeciętne ceny łososia atlantyckiego w Polsce 74-100 zł/kg, w promocjach (częste) taniej.
Śledzie matiasy 75 zł/kg
Wołowina 28-200 zł w zależności od rodzaju mięsa.
W Szwajcarii świeży łosoś atlantycki 17-45 CHF/kg, śledzie matjes – 45 CHF/kg trudne do zdobycia.
Promocje łososia co tydzień.
https://www.salmonprices.com/
@o8
Dawnymi czasy, kiedy na chłopskim stole pojawiała się kura to był znak, że ktoś zachorował: chłop albo kura.
Dzisiaj jedzenie drobiu przestało być przywilejem zamożnych, ale w Polsce nadal najwięcej z mięs jada się wieprzowiny.
Zarówno mięso jak i ryby z masowej produkcji albo łowisk skażonych metalami ciężkimi albo radioaktywnymi zagrażają zdrowiu konsumentów w krótszej lub dłuższej perspektywie 🙁
Ryby z Bałtyku to jest hazard zdrowotny, zwłaszcza ulubione przez niektórych wątróbki dorszowe pełne dioksyn 🙁
Post jest zawsze godny polecenia. Wczoraj u mnie na obiad były ziemniaki gotowane w mundurkach i matjes w oleju z czerwoną cebulą.
Dzisiaj ratatouille z własnych warzyw. Pomidory, cukinie i papryka nadzwyczaj udane po tych upałach
@Calvin Hobbs:
Mięso czerwone, czyli ssacze: wieprzowina, wołowina, króliczyna, czy jak się na nią mówi…
@zezem:
Rozumiem, że jesteś po stronie mitu, że co naturalne to zdrowe?
@markot:
Też musiałbym wiedzieć dokładniej, ale jak krytykowanoe niektóre ryby dostępne na rynku, jako szkodliwe (bo ciężkie metale), to rozważano przypadek ich codziennego spożywania. Nie sądzę, by przy jednym-dwóch posiłkach w tygodniu robiło to istotną różnicę (dawka czyni truciznę).
@PAK
Oczywiście, że chodzi o spożywane dawki lub jednostronne menu, zdominowane przez jeden rodzaj pożywienia lub sposób przyrządzania. Ziemniaki uchodzące za zdrową żywność, ale jedzone głównie jako frytki smażone na rzadko wymienianym oleju, nikomu nie służą , Natomiast rzadko jedzony hamburger z mięsa wysokiej jakości i przyrządzony na domowym grillu to już co innego
Podaje tylko jako ciekawostke, pierwszy raz slysze, ze jest mi (powinno byc) az tak dobrze
Canberra named world’s best city for quality of life again
Vincent Samaras
September 15, 2026
Canberra has been ranked the best city in the world for quality of life for the second year in a row, taking out the top spot in the 2026 Oxford Economics Global Cities Index.
The annual index assesses 1,000 cities around the world across five categories: Economics, Human Capital, Quality of Life, Environment and Governance.
According to Oxford Economics, “The Quality of Life category contains indicators that measure the benefits of living in each city and residents’ wellbeing, covering financial and health outcomes, as well as access to amenities.”
While Canberra ranked first globally for Quality of Life, the capital also ranked 13th for Governance, 89th for Environment, 140th for Human Capital and 211th for Economics.
The report identified Canberra’s strengths as high life expectancy, high educational attainment and higher income equality, while its weaknesses included less economic diversity, a smaller GDP and larger temperature anomalies.
Canberra was one of seven Australian cities to make the global top 100.
The 10 best cities in the world for quality of life in 2026:
1. Canberra
2. Bergen
3. Singapore
4. Grenoble
5. Bern
6. Oslo
7. Luxembourg City
8. Dresden
9. Ghent
10. Paris
@mfizyk
15 września 2026
22:54
„In mid‑November 2025, AIP Advances published Maria Strømme’s article, “Universal consciousness as foundational field: A theoretical bridge between quantum physics and non‑dual philosophy.”
@mfizyk
15 września 2026
22:54
AI Mode Conversation: is atherosclerosis inflammatory diseaseis atherosclerosis inflammatory diseaseYes, atherosclerosis is a chronic inflammatory disease. While it was historically viewed simply as a passive buildup of cholesterol and lipids blocking the arteries, decades of medical research have proven that inflammation plays a primary role in every stage of the condition
@act
Poza Singapurem i Canberrą znam te wszystkie miasta, w jednym mieszkałem i mam tam rodzinę, nawet dzisiaj tam byłem i padał deszcz, co ostatnio wszystkich niezmiernie cieszy 😎
Inne rankingi wybierają w Szwajcarii zawsze Zurych, wybór Berna to niespodzianka, ale cieszy, bo jest nie tylko ładniejsze, ale też bardziej kameralne i łatwe do poznania go na piechotę.
Ciekawe, jakie słabości mają te inne miasta, ale wszystkie mają interesujące i ładne okoliczności przyrody i jakąś wodę w pobliżu albo i w centrum.
Nie groszek, a młoda fasolka szparagowa była w składzie dzisiejszej zupy. Także młoda marchew ręcznie krojona na drobno. Do tego pietruszka, seler, por i przyprawy, ale to golonka dawała smak zupie. Zamiast golonki mogą być wieprzowe żeberka.
Dobór składników jest najważniejszy. Rosół musi być na dobrej wołowinie i udkach oraz skrzydełkach z kurczaka. Do tego zestaw świerzych warzyw i przyprawy.
TREWAL to smaczna ryba z południowych oceanów (wybrzeże Nowej Zelandii, Australi czy Argentyny).
PS. Musiałem dodać aby poprawić swój poranny wpis na tutejszym blogu.
ls42, 17:05
ano nie poprawiles, ortografia do bani: ‚swierzy’, ‚Australi’.
@Slawomirski
16 września 2026
16:11
AI trzeba umiec zadawac pytania.
Spytaj ja „How to avoide atherosclerosis” a dowiesz sie wiecej. Tez to co mi powiedzial moj kardiolog.
A jak ty zapobiegasz zapalnym stanom naczyn? Aspiryna, lewoskretna vitamina C, ….?
mfizyk
16 września 2026
17:21
To skomplikowany problem. Genetyczny aspekt to ciliopatie i zwiazane z nimi tetniaki. Srodowiskowy to niehigeniczny tryb zycia. Leczenie chirurgiczne nie jest leczeniem przyczynowym.
@act
Wiem. Nie wiem dlaczego i skąd te literówki. Staram się pisać poprawnie
ls42,
wyrazilem tylko rozczarowanie, bo zwykle, rzeczywiscie, piszesz gramatycznie poprawnie.
@Slawomirski
16 września 2026
17:34
Czyli nie robisz nic? „Fun” zwycieza z risc analysis?
„Najważniejsze są jednak śniadania ”
(…) „Kilka rodzajów wędlin i kielbas. Sałatki z pomidorów, roszponki i rukoli z dodatkiem drobno pokrojonej cebuli. Miody i konfitury. Oczywiście pieczywo. Chleb żytni i rustykalny. Bułki. „(..)
„Nie wiem dlaczego i skąd te literówki ”
…………………
To przez kilka rodzajów wędlin i kiełbas z chlebem rustykalnym na śniadanie .(!)
Chleb rustykalny , tylko z kartoflami bez cebuli to na obiad i kolacje.
Cebula z miodami i konfiturami na śniadanie , „wali na mo’zg ” (-,) sąsiadów mijanych na schodach , w windzie i tutejszych blogowian .
Rosół na skrzydełkach ( zwiniętych dawno temu – sic..! ) , to prawie jak zalewajka na kapłonie (!) bez podgrzybka(-o’w ) , skwarków , po przeszkoleniu po łebkach , a.po łepkach .( A. Jodł. W, Tasz. Z.P.P.i In.)
Wg. Sołżenicyna (!?) chleb rustykalny to żytnio – owsiano (…) z dodatkiem trocin .
Kapłon od Menonitów .
@mfizyk
16 września 2026
20:57
Jak to nic. Leczenie chirurgiczne oraz inwazyjne kardiologiczne. Jest ich niezliczona ilosc. Leczenie internistyczne jest mniej spektakularne.
@Slawomirski
16 września 2026
22:59
Czyli profilaktycznie nic nie robisz. Tylko symptomatycznie dajesz sobie przetykac zatkane „rury”? A spytalec swojego chirurga o procent powiklan i smierci?
Maria Stromme pisze w swojej wycofanej pracy:
„Roger Penrose and Stuart Hameroff’s Orchestrated Objective Reduction (Orch OR) theory represents a partial departure from this paradigm. While it anchors consciousness in biological structures—specifically, orchestrated quantum state reductions in brain microtubules—it also introduces a radical ontological shift. Orch OR proposes that these reductions are influenced by the geometry of spacetime itself and that primitive protoconscious events may occur independently of the brain, embedded in the fabric of the universe.10–13 In this sense, Orch OR straddles the boundary between materialist neuroscience and metaphysical speculation: higher-order awareness is seen to arise through biological orchestration, but the foundational ingredients of consciousness are conceived as fundamental features of reality. „
@mfizyk
16 września 2026
23:49
Tak teraz nie jest. Elektrofizjologia kardiologiczna to nie przetykanie rur. TAVI to nie prymitywna chirurgia sprzed 70 lat. Trzeba tez wiedziec kiedy nie interweniowac. Gdy pacjent ma aneuryzme mozgowa wielkosci pilki golfowej z wieloma naczyniami to sie im to mowi i nic nie robi.
Kiedys taki aktor w gruzinskim filmie leczyl wszystkie choroby pigulkami glukozy.
Teraz ludzie tez czekaja na cud w postaci tabletki.
Maria Stromme:
„Ultimately, this study challenges entrenched assumptions and invites a shift in perspective: rather than viewing consciousness as an epiphenomenon of matter, it places it at the very foundation of existence.”
Łosoś łososiowi nierówny podobnie jak śledź śledziowi. Od pewnego czasu każdy i jego brat łososia podrabia. W Costko na przykład promują „Norweskiego” łososia made in Turkey. Nie ma co o cenach „łososia” pisać mie podając czy takowy złowiony i gdzie czy też „responsibly” hodowany w jakiejś sadzawce czy na jakiejś norweskiej farmie (gdy takowy się wymknie w Norge alarm podnoszą, że populacja „dzikich” ulegnie „degeneracji”). Tu u mnie pierwszej jakości wieprzowina $15 za kilogram a pierwszej jakości łosoś $62 za kilogram, choć do łowisk nie aż tak daleko.
Śledzia można tu podobnie jak w Polsce dostać z „beczki” (znaczy jeśli się wie gdzie).
Można go dostać marynowanego na przeróżne sposoby, można wędzonego. O świeżo złowionego trudniej, trzeba zamawiać. Ten tu u mnie w ID w przetworach smakuje wszystkim tylko nie śledziem, a wędzony smakuje bardziej dymem niż śledziem. Island sild, którym w DK zajadaliśmy się tu nie uświadczyć (w Polsce można go było w sklepie rybnym dostać). Matias jedynie w szkle lub plastyku. Zamiast schabowego? osobiscie takim śledzikiem z kartofelkami w mundurkach nie pogardzę, choć nad łososia z szpinakiem nie przedkladam, jakie dziatwa szkolna ma w tej kwestii zdanie nie wiem – z czasów „Najlepsze ryby, to rzecz niechybna sprzedaje Polska Centrala Rybna” pamiętam hasło: „Jedzcie dorsze bo gówno jeszcze gorsze.” Pamiętam również, Kuttersmukke mówiła, ze dzieci, które w Danii ryby bez oporu konsumowały, w Polsce ryb, za wyjątkem wędzonych fląder i makreli jeść nie chciały „bo są ości”. Tym niemniej, w DK były filety z „grenlandzkiego” dorsza. Wystarczyło taki w jajku z odrobiną tartej bułeczki obtoczyć i na patelnię. Był znakomity tak na ciepło jak i na zimno. Natomiast pasztecik z wątróbek dorsza zdecydowanie odradzam, jak z DK pamiętam zawierała sporo rtęci. Swoją drogą, kompletnie nie rozumiem z jakich to powodów młodzież woli „frytki” od sałatek jarzynowych, te ostatnie w Polsce zdecydowanie bardziej smaczne. Czyżby powodem było to że frytki można jeść palcami?
olborski
16 września 2026 21:42
Wszystko to na śńiadanie można łącznie z jajkami na bekonie, ale jest dieta dla kogoś kto spala mnóstwo kalorii, a nie kogoś kto na telefoniku bez przerwy wisi, Dlatego zalecałbym płatki owsiane z dodatkiem owoców sezonowych (w zimie suszone śliwki), a do nich mleko.
Norweski łosoś z Turcji 😀
Amerykanów można kantować na różne sposoby 😀
Zasoby dzikiego łososia atlantyckiego są tak nikłe, że kwota połowu na cały świat wynosi 5 000 ton. Jego obecność w handlu jest zerowa.
Natomiast hodowla jest szeroko rozprzestrzeniona od Norwegii przez Chile, Kanadę, Szkocję, Irlandię po Wyspy Färöer, skąd pochodzi łosoś klasy premium.
Aktualnie w moim sklepie świeży filet z łososia norweskiego oferowany jest po 16,30 CHF/kg
Turcja jest światowym liderem aquakultury i produkuje rocznie 600 tys. ton ryb, ale to są dorady(gilthead seabream) i pstrąg tęczowy (rainbow trout) oferowany na międzynarodowych rynkach jako pod nazwą turecki łosoś
Dorady w moich sklepach pochodzą z tych hodowli, a także z hodowli greckich.
Sorry za „jako pod nazwą”, nie zauważyłem przed wysłaniem 🙁
Światowa produkcja łososia atlantyckiego w 2025 wyniosła 3,12 mln ton
@Slawomirski
17 września 2026
1:51
Najpierw zawalic sprawe (czyli dopuscic do zapalenia naczyn), a potem liczyc na cuda technologie. Co to kwantowa swiadomosc nie wymysli 🙁
Według dostępnych danych na świecie żyje 1,5 miliarda psów i kotów, a w Polsce 13,5 miliona, czyli procentowo więcej tego towarzystwa w odniesieniu do liczby ludności.
Taka duża gromada musi jeść. Dobrze odżywiony pies powinien wyładować zgromadzoną energię poprzez bieganie i sygnalizowanie zagrożenia.
Miałem dwa psy, łagodne jak baranki, ale jak za ogrodzeniem pojawił się duży pies szczekały głośno.
Nasi politycy bezpieczni w sojuszu z USA potrafią reagować na wydarzenia po sąsiedzku, a w sejmie to nawet zaszczekać.
Szczególnie jeden taki
W dzisiejszej Gazecie Wrocławskiej piszą o bystrym polskim policjancie, który zatrzymał 27-letniego Ukraińca na gorącym uczynku oszustwa.
Ten Ukrainiec wypłacał z bankomatu cudze pieniądze przy użyciu kodów BLIK.
Miał już przy sobie 6 tysięcy złotych. Grozi mu do 8 lat więzienia.
PS. W każdej gazecie co kupuję piszą o takich oszustach. Chyba przestanę kupować gazety i czasopisma aby nie pogłębiać niechęci do obcokrajowców
@ls42
17 września 2026
12:44
A jak cie okradnie Polak? To czujesz niechec do Polakow?
Puknij ty sie w glowe z twoimi „przemysleniami”.
@mfizyk
Wszędzie kradną, ale nie mam pretensji jak Amerykanie okradają Amerykanów, natomiast jak obcokrajowcy kradną u nas to mnie się to nie podoba.
Calvin Hobbs
17 września 2026
5:49
„Dlatego zalecałbym płatki owsiane z dodatkiem owoców sezonowych (w zimie suszone śliwki), a do nich mleko. ”
……………
To wyglada mi na popijanie niedojrzałych na oko , węgierek mlekiem . Moje bebechy „po przejściach ” , nie wytrzymałyby tego odkrywania Ameryki po raz kolejny . Dojrzale za to węgierki odkąd pamiętam ( od przedszkola chyba )nigdy nie miały pretensji , ze ” za wcześnie , albo co’s tam ” bo były macane jeszcze na drzewie .
(” miody i konfitury ” to raczej jakieś niedoszkolenie w przedszkolnym przeszkoleniu i tyle w temacie „ejaj ” )( ze niby spadziowy , gryczany , lipowy a każdy osobno na jedno śniadanie .. no bez jaj !)
_( a macanie węgierek polecam )
Dojrzałe węgierki poznaje się po tym, że jak potrząsnąć gałęzią lub całym drzewem, to spadają. Pierwsze śliwki robaczywki spadają same, bez potrząsania.
W domu rodzinnym był cały szereg poniemieckich śliw, z których robiło się powidła i zapas suszonych na zimowe kompoty, dodatek do żeberek oraz do bigosu, a także zwykłego pojadania. Suszyło się też gruszki (połówki) i plasterki szarych renet…
W podróży do Ukrainy w 2018 w Chocimiu przy twierdzy piłem taki kompot z suszu, niesłodzony, pasował do pierogów. Miał lekki posmak wędzenia…
Bizantyjskie śniadania korespondenta wrocławskiego pobudzają wyobraźnię 😉
Moje to świeży sok pomarańczowy, chleb domowy na zakwasie grubo posmarowany guacamole, na to plaster pomidora, herbata bez cukru. I to by było na tyle.
Zadzwoniła znajoma wracająca z 10-dniowego pobytu w prywatnym sanatorium w Borach Tucholskich. Podobno kurują się tam liczni polscy lekarze. Raportowała o kaszance z cebulką na śniadanie i golonce na obiad. Zachwycona.
@ls42
17 września 2026
14:23
No jasne, byc okradzionym przez Polaka to „patriotyczny zaszczyt”. A co, swoj to swoj 🙂
@markot
17 września 2026
15:55
„W podróży do Ukrainy w 2018 w Chocimiu przy twierdzy piłem taki kompot z suszu, niesłodzony, pasował do pierogów. Miał lekki posmak wędzenia…
U nas na Gornym Slasku to taki kompot byl na Wigilie. Mhhh…
@mfizyk
Bycie okradzionym przez Polaka (miałem ten zaszczyt) stawia cię w jednym rzędzie z Niemcami, Szwedami, Norwegami, Brytyjczykami etc. 😎
Polscy przestępcy na występach zagranicznych plasują się wysoko w rankingach międzynarodowych służb ścigania. Ich specjalność to przestępczość zorganizowana, kradzieże samochodów oraz zaawansowane oszustwa.
Nie wiem, kto mi się włamał do samochodu na Węgrzech i w Hiszpanii, ale w Gdańsku typowałbym kogoś miejscowego.
Podobno kurują się tam liczni polscy lekarze.
…
CH3CH2OH?
Sądzisz po zakąskach? 😀
Muszę spytać, czy na śniadanie bywał też żurek
Mfizyk
To nie Moczka?
Moje śniadanie, wymuszone, bo nie mam apetytu rano
Herbato z zieloną cytryną, chleb z grille-pain potarty czosnkiem , na to olej ( pléonasmes jest mówić że z oliwek) od znajomych z Portugalii i gesty przecier pomidorowy mojej produkcji Potem potrójne expresso i yaourt grecki najczęściej. Albo ser owczy baskijski
Czasem są resztki tarte ze śliwkami z rodzynkami grodu. Wydrążone i zamrożone.
Podziwiam Is42. Lucullus się chowa
Hodie Lucullus apud Lucullum cenat
Na marginesie
Jak można było się posługiwać takim językiem na co dzień?. Pytać gdzie są toalety, mówić że swędzi noga czy d…? To język do przemówień. Albo historii
« Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra? »
« Gallia est omnis divisa in partes tres. »
Amen. Ale to jest inna historia jak mówił Kipling
Amerykanie poinformowali polskiego premiera Donalda Tuska o zagrożeniu i się zaczęło. Wszyscy o tym mówią i komentują.
Jako obywatel osiadły daleko od linii frontu nie przejąłem się tymi ostrzeżeniami, ale mam na uwadze różne scenariusze skłaniające do przemyśleń.
Postanowiłem w pierwszej kolejności spożywać stare zapasy żywności i kupić nowe z dobrą datą. Muszę w tej kwestii zajrzeć do poradnika bezpieczeństwa. Nie mam jeszcze plecaka ewakuacyjnego. Namawiałem dzieci aby takie plecaki sobie kupili, ale bez skutku. Popatrzyli na mnie podejrzanie. Siostra jest w Hiszpanii, a wnuczka spędza wakacje w Portugalii. Im chyba nic tam nie grozi.
W telewizji powiedzieli, że nie ma wystarczająco dużo miejsc ukrycia i każdy powinien kombinować na własną rękę.
W tej sytuacji ja bym się tak nie wymądrzał jak nasz minister spraw zagranicznych i prezydent.
Ci dwaj powinni raczej udać się do spowiedzi i wyznać prawdę
Ahasverus
Jeśli mówisz „olej”, to powinieneś sprecyzować: rzepakowy, sojowy, słonecznikowy, z oliwek, ostu farbiarskiego, orzechów włoskich, pestek winogron etc.
Kiedy mówisz „oliwa”, to najwyżej dodajesz miejsce pochodzenia i np. zbierana i tłoczona na zimno tymi ręcami (tu pokazujesz własne ręce) 😎
@ahasverus
17 września 2026
18:38
Nie, nie moczka. U nas w domu byl tylko sam kompot. Z suszonymi sliwkami, wedzonymi gruszkami i figami. Mozliwie, ze figi byly z „rajchu”, nie pamietam.
Na deser oczywiscie makowki 🙂
@ahasverus
17 września 2026
18:57
Ta cytowana lacina to zachowany jezyk literacki. Jak np. pospolstwo sie wyrarzalo, to raczej nie wiemy.
Markot
Oliwa. Przyznam się , że zapominam czasami Nie mam prawie żadnego kontaktu z polskim.
Kupuję kilka baniek 5 litrowych myśląc że wystarczy na długo. Ale w przeciwieństwie do tego co o mnie myślą źli ludzie, mam dobre serce i serotonina , endorfiny wydzielam kilogramami , gdy sprawiam przyjemność ludziom , których lubię. Więc rozdaje. I szybko zanika. Ratatouille z moich warzyw, oliwę z Portugalii „od znajomego chłopa”, ogórki ormiańskie w occie i curry, confitures z prunes Węgierki i mirabelles . Gesty przecier pomidorowy do pi-cc-y!
Syn pożyczył netflix na Fauda. Niby fikcja, ale nie do końca. 07 oct jak w realu
Mfizyk
Pospólstwo mówiło łacina przeklinając jak woźnica. Ale struktura zdania jak z Cicerona. Lub Catona. Carthago delenda est Albo w komplecie : Ceterum censeo Carthaginem esse delendam. Zdania wulgarne widać jeszcze dziś w Pompei. X robi Y kowi laskę.
Seleucos coś nie może się pozbierać po upadku Kristoferssona. A mnie się podoba Mohamedsson A on przypomniał mi detale o nagrobku rzymskim gdzie było
Przeklęty będzie kto tu nasra albo naszczy.
W języku Cicerona
QUI HIC MINXERIT AUT CACAVERIT,
HABEAT DEOS SUPEROS ET INFEROS IRATOS.
Dosłownie : zbierze gniew bogów nieba i podzielni
Podziemi
Merde alors
Ahasverus
Z rozdawnictwem mam tak samo. Zbieram borowiki, suszę i rozdaję. Przywożę miód z różnych stron świata – to samo. Oliwę z Sycylii… Tu trochę przyhamowałem, bo już sam nie jeżdżę i tylko mi młodzi przywożą 5 litrów z zaprzyjaźnionego sadu oliwnego, gdzie wiele razy pomagałem przy zbiorze. Pomidory, ogórki, sałatę, cukinie, paprykę, kalarepę…
Dojrzewa fasolka szparagowa, też pewnie trochę rozdam. Jeśli kozice nie zeżrą w zimie sadzonek kalafiorów, to wiosną będzie zatrzęsienie.
Ale też sporo dostaję: gruszki, śliwki, jabłka, pigwy, figi (!)…
olborski
17 września 2026 15:15
Nie bardzo wiem co to takiego „niedojrzałe węgierki”. Śliwek węgierek nie zrywa się z drzewa, same spadają, wystarcy nim potrzasnąć. Co do suszonych, to regularnie takowe spożywając mogę oznajmić, iż na perystaltykę mają działanie dodatnie bebechów nie wykręcając. Natomiast pierogów z kompotem jakoś jeść mi sie nie zdarzyło (co innego z owocami). Ze śliwkami dobre są knedle. W DK mieliśmy w ogrodzie śliwy – Renklody i Victorie. Tu w ID węgierki nazywane są „prunes”. Kuttersmukke wyśmienite powidła z nich robi, za którymi zwłaszcza moja duńska synowa przepada. Poza tym, zawsze myślałem, że „susz” to zeschłe igliwie, kompot bywał z suszonydh owoców.
Na śniadanie? W lecie, obowiązkowo chlebek razowy z Niemiec z białym serkiem bułgarskim lub też polskim twarogiem, czasami z francuskim serkiem kozim. Sałatka z pomidorów z cebulką podlana extra virgin oliwa i balsamicznym octem z CA on the side. Do tego kawy dwie filiżanki. W zimie płatki owsiane gotowane na parze do których dolewam mleka i wrzucam owoce suszone przeważnie prunes. Wiosną i jesienią dwa jajka na miękko, jajeczniczka, lub jajka na twardo w plasterkach, chlebek przeważnie razowy. Owoce.
Co do kompotu, to ten z jabłek, śliwek i fig suszonych, żadziej z truskawek. Gruszek w takowym brak, te są podawane osobno w sosie waniliowym.
Zaś co do fig, to nigdzie nie jadłem tak smacznych jak na Bornholmie.
Swedes have the Stockholm syndrome…
Miało być „rzadziej z truskawek”. W odróżnieniu od Szwedów mam ortograficzny syndrom.
@Ahasverus,
w systemie parlamentarnym Danii/ Szwecji i czesciowo Norwegi nie wystepuje tzw „pozytywna investytura” (w language jest to fachowo nazywane Non-investiture system). To odroznia Szwecje/ Danie/ Norwegie od wszystkich innych parlamentarnych demokracji w Swiecie. Bez wyjatku wszystkich innych (tam gdzie sa). System ten zaczal powstawac w Skand na poczatku wieku XX. W Danii zostal skodyfikowany w polowie lat 50-tych, w Szwecji w 1974roku. Simona M wyglad a nie rozumie terminu (pojecia), co dalo oplakane resultaty w kommunach (co mnie nie martwi, a nawet wprost przeciwnie). Blizszego szczegolu nie udzielasz Ahasverus, czemu to ona ma Twoja sympatie. Mojej sympatii (niewiedza) nie ma.
Na sniadanie jadam jajka po benedyktynsku i lososia. Pzdr Seleukos
Seleucos
Z zewnątrz inaczej to wygląda niż od środka. Dlatego Ty masz sympatię do naszego Jupitera a ja nie.
Simona M może misie podobać, bo :
Liberałowie opowiadają się między innymi za:
* gospodarką rynkową i przedsiębiorczością prywatną;
* silnym naciskiem na edukację i szkolnictwo;
* integracją imigrantów i nauką języka szwedzkiego;
* prounijną polityką europejską;
* wzmocnioną polityką obronną;
* bardziej rygorystycznym niż dotychczas stanowiskiem w sprawie imigracji.
@Ahasverus,
co prawda to prawda, masz slusznego 😎 Dzieki zjawisku zwanemu paralaxa, trawa jest zawsze zielensza u sasiada. Stad bycmoze sympatia moja dla Cesarza Francuzow. Szczegolnie dla EU wielu szybkosci, to jego pomysl. Drobny problem w tym jest tylko taki ze wymienione przez Ciebie zalety (niewatpliwe zalety) mozna przydzielic/ przypisac pogladom wszystkich partii wystepujacych w Riksdagen. Bez wyjatku Ahasverus. Szwedzki system jest
https://en.wikipedia.org/wiki/Consensus_democracy
w bardzo wyspecializowandej formie. Teraz bedzie grubymi literami, co juz pisalem na przestrzeni wielu lat niezliczona ilosc razy
Rzady szwedzkie (dunskie tez) nie szukaja wiekszosci parlamentarnej, tylko TOLERANCJI parlamentarnej
Co jest bardzo duza roznica. I teraz zaczynaja „schody” dla polityka ktory chce zgromadzic rzad na najblizsze cztery lata. Simona Mohamsson nie zrozumiala tej finezji i „dala dupy” tam gdzie polityka szwedzka jest pichcona (w kuchni polityki). Teraz partie polityczne musza zawrzec umowe miedzy soba. Prawdopodobnie (jak zwykle) bedzie to umowa pisemna, jaka bedzie polityka przez najblizsze cztery lata, kto za ile i co… Simona w terj umowie brala udzialu nie bedzie.
Teraz zaczyna Ahasverus, pierwszy krok w polityce „non-investiture”. Talman Riksdagen sonduje ktorzy politycy maja szanse na zorganizowanie tolerowanego przez Riksdagen rzadu. Temu politykowi powierzy to zadanie. A nowy Riksdagen powie „sprawdzam”. Toleruje albo nie. Jak nie toleruje tej konstelacji, to talman ma jeszcze trzy podejscia, do nowych lub starych. W tym czasie partie powinny pozawierac miedzy soba umowy. W 2018 roku potzreba bylo ponad 130dni Ahasverus na tolerancje Riksdagen. To nie w kij dmuchal.
I tak Szwedzcy Demokraci jak i Liberalowie poniesli kleske w wiekszosci kommun i regionow (gdzie jest kasa). A ja jade na basen. Pzdr Seleukos
@Calvin
Słowo susz oznacza po polsku wysuszone rośliny lub ich części: owoce, warzywa, zioła, a chrust z lasu to susz w znaczeniu potocznym.
Zeschłe igliwie to ściółka.
Kompot z suszu – tradycyjny polski napój bezalkoholowy, przyrządzany z gotowanych suszonych owoców.
Polski kompot to nie gotowane owoce do jedzenia, lecz wywar z nich, dzbanek płynu do picia. Owoce, z których został ugotowany poznaje się po smaku, zapachu i barwie cieczy.
Taki też był ten napój ukraiński, który zaproponowano mi do pierogów.
Pierogi z kompotem to jak bigos z piwem, hamburger z colą etc. Potrawa i napój do popijania.
Owoce z takich kompotów (truskawki, rabarbar, susz etc.) są na ogół rozgotowane i wygląd mają nieapetyczny, więc się je odcedza.
Gruszki w sosie waniliowym na pewno są ci podawane świeżo gotowane i bez skórki.
Gruszki tradycyjnie suszone są tylko przekrojone wzdłuż na pół, nieobrane.
Widuję przepisy na suszenie obranych i pozbawionych komory nasiennej, ale taka procedura wprawdzie przyspiesza suszenie, ale pozbawia owoce (i kompot) części smaku i aromatu.
Śliwki węgierki, o ile trafiają do handlu, raczej nie są strząsane. Taki luksus to tylko we własnym lub zaprzyjaźnionym ogrodzie. Większość owoców przeznaczonych na sprzedaż zrywana jest przed osiągnięciem optymalnej dojrzałości do spożycia i śliwki albo morele bardzo na tym tracą, bo po zerwaniu nie dojrzewają dalej jak np. gruszki albo banany.
@seleuk|os|
18 września 2026
8:31
Rzady szwedzkie (dunskie tez) nie szukaja wiekszosci parlamentarnej, tylko TOLERANCI parlamentarnej
Jak to wyglada w praktyce? Czy nie ma glosow przeciw jakiejs ustawie? Czy to tolerowanie jest na poziomie poslow czy partii/klubow?
PS. Czy wedlug ciebie w skan macie rzady z polityczna agenda czy raczej „techniczne” (politycznie neutralne)?
Nie ma nowych wiadomości poza jedną, a mianowicie polscy posłowie omawiali sprawę zmniejszenia spożycia alkoholu. W tym celu cały kraj ma zostać objęty strefą bezalkoholową w godzinach nocnych.
Specjalnie powołana komisja wyliczyła zyski ze sprzedaży alkoholu i ponoszone straty na skutek spożycia.
Wyszło tak: do budżetu samorządów wpływa rocznie kilkanaście miliardów złotych, a na naprawę szkód i leczenie alkoholików Skarb Państwa wydaje sto miliardów złotych. Różnica wyliczona przez ekspertów to 90 miliardów złotych, czyli tyle ile rocznie kosztuje obsługa długu.
Byłem zdziwiony tą kalkulacją wyliczoną przez ekspertów. No to trzeba ograniczać nocne libacje alkoholowe i mieć problem w oku widzenia. Podobno poza Konfederacją posłowie byli zgodni i skłonni do przyjęcia odpowiednich przepisów.
Moje zapasy alkoholu są ponad moje możliwości spożycia, a nie chcę nikogo obcego narazić na spożycie żeby nie powiększać dziury budżetowej. Żona mówi, wylej ten alkohol do zlewu żebym miała tu miejsce, ale jak wylać takie dobre trunki? No jak?
@Ahasverus,
troche w niedoczasie (pospiechu) porannym bedac, moze nie napisalem do Ciebie z calkowita uwaga, co powinienem 😉 Wiem ze doceniasz bardziej zniuansowane poglady, pozwole zatem zaprezentowac Tobie opinie o Liberalach i Simonie Mohamsson, nie byle kogo bo Leifa Lewin, professora (Skytteanus emeritus) najstarszej na swiecie katedry (1622) nauk politycznych w Uppsala Universitet
https://www.uu.se/en/department/government/about-us/history
Text jest oczywiscie po szwedzku, ale mysle ze bedziesz mial duzo uciechy Ahasverus, tlumaczac na francuski. Pozwole sobie ja napisac, za Leif Lewin: Szwecja nie bylaby dzis czym jest, gdyby inne partie nie ukradly Liberalom ubran, w czasie ich kapieli 😎 Przetlumacz sobie, zachecam…
https://www.dn.se/debatt/liberalerna-ar-sveriges-mest-framgangsrika-parti-jo-faktiskt/
pzdr Seleukos
@Mfizyk,
jak mozna uprawiac polityke bez polityki? Ja nie slyszalem takiej orkiestry (gluchej)…
Liberalowie sa najmniejsza partia aktualnego Riksdagen, 19 miejsc z 349. Jezeli talman powierzy Simonie utworzenie rzadu, a reszta poslow nie zaglosuje przeciw, to Simona bedzie premierem i utworzy rzad z pozostalych 18 poslow L, jednopartyjny liberalow ofkors. Znaczy z 330 poslow pozostalych, przynajmniej 311 musi Simone i jej rzad ”tolerowac”. Glosujac obojetnie z trzech mozliwosci (tak/ nie/ bez glosu). Znajduje to nieprawdopodobne, ale teoretycznie mozliwe 😎
Nastepnym krokiem w (nie)polityce polityki szwedzkiej Mfizyk jest glosowanie Riksdagen nad budgetem. Tu jeszcze gorzej. Bo dosc czesto zdarza, ze rzady mieszczanskie musza realisowac budget lewicowych i odwrotnie. Lewicowe mieszczanski. W roku wyborczym ofkors, znaczy co cztery lata. Ale nie bede juz Ciebie po manowcach dalej wloczyl. 😉
pzdr Seleuk
@seleuk|os|
18 września 2026
12:03
jak mozna uprawiac polityke bez polityki?
No wlasnie! I dlatego jakos nie widze duzej roznicy miedzy dzialaniami rzadow i parlamentow miedzy Szwecja a np. Niemcami. Bo rzad, ktory ma wiekszosc, nie musi byc tolerowany (jest mu to obojetne). Dlaczego mialby zabiegac o tolerancje opozycji? W swoich rzadach powinien oczywiscie zabiegac o poparcie wiekszosci spoleczenstwa (jezeli chce byc znowu wybrany).
Jesli rzad jest mniejszosciowy, to wtedy albo jest tolerowany (jego ustawy przechodza bez glosow przeciw). Albo szuka zmiennych wiekszosci. Takich rzadow (mniejszosciowych) w Niemczech nie pamietam. A w Szwecji? Wedlug mnie ostatni rzad tez byl wiekszosciowy, chociaz Szwedzcy Demokraci nie mieli swoich ministrow. Ale mieli umowe koalicyjna, ktora przez rzad realizowali.
PS.
Bo dosc czesto zdarza, ze rzady mieszczanskie musza realisowac budget lewicowych i odwrotnie. Lewicowe mieszczanski. W roku wyborczym ofkors, znaczy co cztery lata.
To mi wglada bardziej na szantaz niz na tolerancje 😉
This is a true story.
The Quileute Indians called it Sol Duc’-a land of „sparkling water.” According to Indian legend, long ago a dragon lived in the Soleduck Valley. One day, he met another dragon from nearby Elwha Valley and the two proceeded to fight over their land. During their fight, they cleared the timber above the treeline and left bare areas that can still be seen today. The dragons also lost some of their skin, which is hanging in the trees and clinging to the rocks as moss lichen. The two fought for years and were an equal match. Wren neither dragon could win the fight, they crawled back to their caves and cried.
The dragons’ hot tears are the source of Sol Duc Hot Springs.
History
Sel Duc Hot Springs Hitany
Sol Duc is a Native American word for „Sparkling water”. In the 1880’s, Theodore Moritz nursed a Native with a broken Leg back to health. In gratitude, the Native told Moritz of the „firechuck” or magic waters.
Moritz staked a claim, built cedarlog tubs and soon people were coming great distances to drink and bathe in the healing water.
Michael Earls, the owner of Puget Sound Mills and Timber Company claimed he was cured of a fatal illness after visiting Sol Duc. When Moritz died in 1909, Earls bought the land from his heirs and built a $75,000 road to the springs from Lake Crescent. Three years later, on May 15th, 1912, an elegant hotel opened.
The grounds were immaculate – landscaping, golf links, tennis courts, croquet, bowling alleys, theater, and card rooms. A three-story building between the batfhouse and hotel held the sanitarium. With beds for 100 patients, a laboratory, and x-ray, it was considered one of the finest in the west.
Four years later in 1916, sparks from a defective chimney flue ignited the shake cedar shingling on the hotel roof. The water had not yet been turned on, as it was early in the season. Wires were short-circuited on the organ and Beethoven’s „Funeral March” began to play as the hotel was consumed in flames in just three fours.
The resort of today may be more modest than the one that existed then, but people still enjoy the „hot tears” of the Sol Duc Dragon.
@markot
17 września 2026
16:30
O wiele wiecej niz z wlamania do samochodu tracisz gdy rzad popdnosi podatki. Drobny zlodziej jest do zaakceptowania. Wyrafinowany i perfidny polityk to prawdziwe scierwo.
markot
18 września 2026 8:44
Dzięki za wyjaśnienia, ale nie ma zgody. Ściółka to jest coś czym sie wyściela. Zeschłe igliwie w lesie jest „ściółką”, a nie w stajni czy oborze. Poza lasem jest używane jako izolacja termiczna lub do użyźniania głeby. Istotną cechą rzeczonego jest to, że suche, stąd susz, na podpałkę świetny. Suszone owoce to „suzone owoce”, suszone grzyby to „suszone grzyby”, żaden „susz”.
Z kompotem zaś tak, że najlepsze w nim i jego działaniu na perystaltykę są te gotowane owoce. W dobrym kompocie ani jabłka, ani śliwki, ani figi na miazgę sie nie rozpadają. Truskawki zresztą też nie. Taki kompot podawała moja bardzo rosyjska babcia i taki podaje moja bardzo polska żona. Kompot to nie wywar.
Gruszki i jabłka czy brzoskwinie w deserach jeśli gotowane są prawie z reguły bez skórki. Wyjątkiem tu jabłka pieczone, które bez skórki całkowicie by się zdeintegrowały. Zależnie od gustu, skórkę można spożyć lub nie. Różne są teorie jadania świeżych owoców ze skórką. Osobiście te, które nie pochodzą z naszego ogrodu, po umyciu obieram nie mając zbytniej ochoty nadziewać się tym wszystkim co ze spryskiwania zaobsorbowała, ani też konsumowa protein z żyjątek co w niej siedzą. Wiem, dietetycy różnego autoramentu twierdzą iż nie masz to jak skórka i wystarczy ją „starannie” umyć, ale mnie to zbytnio nie wzrusza.
Wędzone jadam mięsa i ryby, z których nie masz od Idaho Rainbow Traut lepszej.
Slawomirski
Drobny zlodziej jest do zaakceptowania
Co rozumesz przez „drobny”?
Za ukradziony samochód i rzeczy w nim dostałem wysokie odszkodowanie, za portfel z gotówką tylko wartość portfela 🙁
Ale od złodzieja można się przynajmniej ubezpieczyć 😎
seleuk|os|
18 WRZEŚNIA 2026
11:49
Dziękuję. Dwa interesujące artykuły. Kiepasa historia w pierwszym. Dobra analiza w drugim.
Co ciekawe, liberałowie się podzielili w przeszłości z powodu gorzały!
W zasadzie Liberałowie przegrywają i są małą partią , bo wygrali. Bo społeczeństwo szwedzkie jest liberalne i ogolnie podziela idee liberałów. Ponadto inne partie przebrały się za liberałów zmieniając jedynie kolor wstążki we włosach
We Francji jest odwrotnie. Ale to jest ten urok Galii Cała para na lewo.
Kto tan szagajet prawoj? Lewoj, lewoj, lewoj. Majakowski.
Nasza centro prawica (innej nie ma) aby przeżyć, przebiera się za lewicę. Vive Robespierre et Thorez. Macron to ni pies ni wydra. Tak jak soc dem u ciebie, wygrał wybory nie przedstawiając żadnego programu. Ale SD szwedzkie, twoi współobywatele ukarali. U nas nagrodzili. No i mamy 15 lat socjalizmu czeków bez pokrycia.
Bo jest abyssins ignorancja ekonomii wśród społeczeństwa. Jeżeli mi przejdzie chandra, to ci prześlę dane ostatnich badań Ino siądź i płacz
Mohamsson podoba mi się bo jest przykładem integracji Tak jak ty
Kiepasa? Miało być : ciekawa Abysalne nie abyssins
@Calvin
Ja też rozróżniam kompoty do jedzenia od polskich kompotów do picia, więc twój wykład na ten temat wyważa otwarte drzwi.
Co do ściółki, to w lesie jest to naturalna warstwa martwych szczątków roślinnych i zwierzęcych (liści, igliwia, gałązek) leżąca na dnie lasu
A w oborze, chlewie lub stajni, boksach i klatkach – słoma, suche liście, trociny lub siano dla ciepła i wygody zwierząt, a także dla ich higieny.
Słowa miewają po wiele znaczeń, powinieneś to wiedzieć jako Amerykanin.
Skoro tak bardzo lubisz i znasz pstrąga tęczowego, to myślę, że żaden Fishmonger nie nabierze cię już na „tureckiego łososia” 😀
Ahasverus
Wciągnąłem sobie wczoraj 3 odcinki serialu (factual drama) „Prisoner 951”. Myślałem, że będzie sześć i resztę odłożyłem na dzisiaj, ale są tylko 4, za to prawie godzinne. Oglądałeś?
Oni tak to już w Scan mają, że premierem zostaje ten /ta kogo partia najwięcej straciła. Czy to Janteloven skutek, dobre pytanie – nie myśl, że jesteś lepszy od innych.
Stawiam dolary przeciw żołędziom, że Szwecki Rzecznik Orzecznik powierzy tworzenie rządu Socjaldemokratom, którzy tym razem „najgorszy” w swojej histori wyborczy wynik mieli. Partia biurokracji, dławiącej polityki wysokich podatków, , klikokracji i kolektywizmu będzie rząd tworzyć i nadal próbować co z tego da się Szwedom narzucić.
Jak pisałem Szwedzi na kompleks Sztokholmski cierpią orzekającego Rzecznika nie wykluczając.
@Calvin
Kompot z suszu (jabłka, śliwki, gruszki) podaje się tradycyjnie na polską Wigilię. Nie miałeś okazji spróbować?
Polski kompot do picia ma za zadanie gasić pragnienie, jest zatem gotowany z owoców o intensywnym smaku, który wystarczy na nadanie go dużej ilości wody np. rabarbar, truskawki, suszone owoce. Podobnie jak amerykańska kawa, którą mi serwowano wszędzie, a po której spałem jak dziecko, bo jak powiedziała jedna bawarska bohaterka filmu Bagdad Cafe (Out of Rosenheim) – This is not coffee, this is brown water!
W telewizji emerytowany generał przedstawiał swój punkt widzenia.
Dosyć to było skomplikowane i nie jestem w stanie przedstawić tu streszczenia tego co powiedział. Potrzebne są szkolenia z zakresu wojskowości.
Teraz ja
Amerykanie ostrzegli premiera Donalda Tuska. Premier w sejmie przekazał to ostrzeżenie politykom. Jest w Internecie i każdy może wysłuchać tego co premier miał do powiedzenia. Nie muszę streszczać.
Dzisiaj na Lubelszczyźnie zawyły syreny alarmowe. Jedni reagowali, inni pozostali obojętni. Dlaczego nie ewakuowano dzieci ze szkół ktoś zadał pytanie. Bo dzieci na otwartym terenie w przypadku ataku terrorystycznego byłyby bardziej zagrożone niż w przypadku pozostania w szkole, tłumaczono.
PS. Gdyby w szkołach były schrony nie byłoby problemu gdzie się ukryć. To zadanie rządu/samorządów
markot 18:34
ogladalismy obaj, wrazenia pod poprzednim wstepniakiem.
Szukaj: ‚prison’ – u niego „Prisonnie’re”, u mnie jak u Ciebie. U mnie z oryginalnych 4 zrobili 5 odcinkow.
@markot
18 września 2026
18:16
Drobny zlodziej zarabia samodzielnie. Nie jest czlonkiem zorganizowanej grupy przestepczej.
Przykro mi ze ukradli tobie samochod. Mnie cos takiego nie spotkalo.
Kolejny generał w telewizji
Gdzie będzie stała amerykańska baza wojskowa w Polsce zapytała dziennikarka.
Najlepiej jak będzie kolo Poznania odpowiedział generał. Popieram tą lokalizację.
act
Faktycznie, Ahasverus nawet mi podpowiedział, ale wtedy przez dwa dni w ogóle nie miałem czasu na blog i jakoś przeleciało niezauważone, sorry 🙁 i jeszcze ten ocet 🙄
Markot
Już pisałem do Act o Prisonnière. Historia prawdziwa, świetnie grana. Aktorka tak samo piękna jak oryginał Szlag trafia gdy pomyślisz że taki wspaniały gościnny wykształcony naród , spadkobierca wyrafinowanej cywilizacji, jest pod butem skorumpowanych mafiosów określających się jako przedstawiciele Boga na ziemi i obrońcy jego praw. Szlag ognisty trafia.
Compote. u nas to taki przecier jabłkowy brzoskwiniowy itp. Kupuje się go dzieciom a nie tylko Skoki litrowe Kiedyś sam robiłem z moich jabłek. U mojej matki kompot to pokrojone ze skórką jabłka, gotowane z kilkoma goździkami i łyżką cukru na garnek wody.
Na wigilię był gruszewnik z suszonych gruszek.
Często piszesz o poniemieckim sądzie, poniemieckim domu. Ileż to tragedii ludzkich się w tym chowa. Jedni wygnani , zastąpieni przez wygnańców. Opuścić rodzinny dom, sad , który się sądziło i pielęgnowało, groby rodzinne. A może to mój głupi sentymentalizm?
Nigdy nie starałeś się dowiedzieć, kto tam mieszkał?
Przyjaciel, lekarz, jest synem Niemców którzy po wojnie wylądowali we Francji Chyba są tam jakieś strefy cienia, nie bardzo grzebie w tej historii. Tak jak w rodzinie mojej Frau. Byli uciekinierami z Opolszczyzny. W tragiczną zimę 44/45 uciekali, najstarszy syn zmarł i pochowali go w śniegu, bo ziemia była zmarznięta a armia czerwona goniła. Grobowiec jego rodziny jest utrzymywany kosztem gminy, bo okazały. Chce tam ze mną pojechać.
Inny juz chyba zmarł, bo nie mam nowin. Miał 9 lat gdy wygnali ich spod Ełku. Bywał tam często , kościół gdzie jego rodzice brali ślub jest pięknie utrzymany ale z domu rodzinnego zostały : Drei große Eichen. Mówił mi że chce aby jego ciało skremować po śmierci i prochy rozsypać w mazurskim jeziorze bo jego dusza tam została. I płakał stary facet
@Orca
18 września 2026
17:58
NW jest ciekawym miejscem w Ameryce. Geologia i geografia sa fascynujace. A tubylcy tak samo jak polscy gorale z Podhala maja do opowiedzenia swoje juz niegreckie mity.
Ahasverus
Gdyby przedwojenni właściciele lub ich potomkowie sami próbowali odwiedzić swoje strony i ten dom, to by była możliwość ich poznania, ale czynne poszukiwanie ich przez nas nigdy nie było tematem. Historia „repatriowanych” rodzin kresowych była wystarczająco traumatyczna. A matka przez całe lata próbowała przekonać ojca do kupna domu „gdzieś w Polsce”, najlepiej w okolicach Poznania.
Za mojej pamięci nie było tam żadnego materialnego śladu po tych ludziach poza domem i pięknym ogrodem, o który staraliśmy się dbać jak oni. Niczego z drzew i krzewów nie wycinaliśmy, dosadzaliśmy tylko nowe. Nawet teraz mam w ogrodzie cebulę „siedmiolatkę” z tamtego ogrodu, a rodzeństwo – winoroślę na swoich domach. Matka nawet robiła z tych winogron domowe wino, które całymi latami usiłował wyłudzić od niej „na mszalne” lokalny proboszcz. Proponował nawet kupno (!) ale była nieustępliwa, poza tym go nie lubiła jako człowieka.
Kiedyś bawiąc się na podwórku wygrzebałem z ziemi kolorowe szklane kulki – marmurki, które długo traktowałem jak skarb. Żadne dziecko w sąsiedztwie nie miało takich…
Wspominałem o mojej podróży do Ukrainy w 2018, chciałem znaleźć jakieś ślady po domu, w którym urodził się, a potem uciekał z niego przed banderowcami mój ojciec, jego rodzeństwo i rodzice. Nie spotkałem nikogo, kto by pamiętał tamte czasy, dom zniknął, została tylko rzeka, ale i woda w niej niczego nie pamiętała…
Sławo,
Podoba mi sie porownanie do innych tradycji i legend.
Jest zwiazek z mitologią grecką. Kiedy podróżnicy z Grecji płyneli wzdłuz brzegu obecnego Zachodniego Wybrzeza podziwiali szczyty gór. Ich uwagę zwrociły góry obecnie nazywane Olympic Mountains i szczególnie szczyt obecnie nazywany Mount Olympus. Greccy podróżnicy stwierdzili, ze piekno tej gory zasługuje na miejsce zamieszkania boga greckiego Zeus, jako alternatywa.
Stąd nazwy, Olympic Mountains, Mount Olympus, stolica stanu Olympia i kilka innych miejsc i gróg.
…dróg…. NIE …gróg…
Wonders of Pacific Northwest
https://youtu.be/UK3cQ7E6H3w?is=pXrN1c-97TQ5Ffhj
WA, OR, BC, ID
Enjoy
markot
18 września 2026 18:29
Do picia są soki owocowe, najlepiej bez dodatku cukru i wywary z ziół wszelakich. Kompoty się jada. Nikt jak dotąd mnie nie zapytał czy swój kompot już wypiłem.
Moim zdaniem im dany język ma więcej słów tym mniejsza wieloznaczność. Język polski zawiera przynajmniej o połowę mniejj słów niż jezyk angielski, zaczem logicznie rzecz biorąc Polak bardziej powionien być z wieloznacznością obyty. Lepiej wykształcony Amerykanin ma w swoim „vocabulary’ gdzieś tak oko. 50 tyśięcy słów z których zaledwie ok. jednego tysiąca w konwesacji z non-native speakers używa – stąd zapewne ta notion się wywodzi, iż jako Amerykanin powinenem wiedzieć, że słowa maja wiele znaczeń. Co w rzeczywistości jest całkowicie błędne, ponieważ w pełni to do mie dotarło dopiero wtedy kiedy zacząłem się na codzień posługiwać języjiem duńskim, w którymto sama intonacja wystarczy żeby słowo, a nawet całe zdanie, nabrało przeciwnego znaczenia. Inaczej mówiąc Ty i ja posługujemy tak róznymi werslami tak języka polskiego jak i angielskiego, a myślę że z rosyjskim podobnie o niemieckim już nie wspominając.
Powołanie do nostalgii to słówiańska przypadłość. U zarania lat dziewiędziesiatych ubiegłego stulecia, miałem okazję odwiedzić okolicę w której rozciągały się kiedyś „dobra” rodzinne mojej babci. Lasy owszem były, pola też ale zabudowa na wzór radziecki była, znaczy to co z czasów carskich zostało tak kompletnie zdewastowane, że nawet śladów po nim trudno było się doszukać. Radzieckiemu towarzyszowi, który ze skóry wychodził z ciekawości co mnie do tych zapadłych kątów ciągnie przy poł litra na dwuch wytłumaczyłem, że polować lubię i lasy tam piękne na daczę miejsca wypatruję. Posiadłości rodziców Kuttersmukke co w czasie wojny nie spłonęło lub w powietrze wyleciało, Ludowa przejęła i kompletnie zdewastowała. Część z tego udało się odzyskać jak sztandar wyprowadzono. Reszta hektar po hektarze jest wciąż wykupywana od małorolnych przez Ludową nimi obdarowanych, w miarę jak starzy wymierają, a młodzi w pogoni za pełnią życia do miasta czy za granicę się wynoszą.
No cóż babcia miała nadzieję, ze mnie w gwardyjskim mundurze kiedyś (choćby z nieba) zobaczy, a teściowa miała nadzieję na polskiego zięcia. Najwyraźniej do ich oczekiwań nie dorosłem.
@Orca
18 września 2026
21:06
Milo wspominam Olympia beer z Washington state. To byl rok 1982. Snieg i blekitne niebo w Cascade Mountains. Na nalpece byl napis „It’s the water”. Podobno jest teraz produkowane w Saskatoon w Kanadzie. Ale woda z South Saskatchwean river jest juz inna.
Sławo,
Miło ze masz wspomnienia z WA. Ja raz spotkalam turystow z Polski w bardzo odleglym miejscu o nazwie Salmon Cascades. Oni rozmawiali ze soba po polsku. Powiedzialam “dzien dobry” zaskoczona obecnoscia turystow z Polski. Oni byli rownie zaskoczeni ze w tak odleglym miejscu ktos ich powital po polsku. Oni byli z Wroclawia.
W temacie piwa. Pazdziernik to OctoberFest. W Leavenworth mozna wypic kufel nimieckiego piwa. Do tego kawał bratwurst i kiszona kapusta.
Piwo z WA: znam Rainier beer (nazwa od wulkanu Mount Rainier):)
Calvin Hobbs
18 września 2026
22:23
” Język polski zawiera przynajmniej o połowę mniejj słów niż jezyk angielski, zaczem logicznie rzecz biorąc Polak bardziej powionien być z wieloznacznością obyty. ”
A gdzie tam im do języka niemieckiego :
Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz.
Tu to dopiero można łączyć, przestawiać, tworzyć….klocki LEGO.
Piotr II
19 września 2026 0:44
speciallægepraksisplanlægningsstabiliseringsperiode też nie do pogardzenia.
Calvin Hobbs
18 września 2026
22:23
Język polski zawiera przynajmniej o połowę mniejj słów niż jezyk angielski, zaczem logicznie rzecz biorąc Polak bardziej powionien być z wieloznacznością obyty.
Obywam się.
W tej chwili: bestowe szlagiery of tze jers.
To nie wic.
Grundstücksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsübertragungsverordnung – widnieje w oficjalnym słowniku DUDEN
To język prawniczy, tzw. Beamtendeutsch.
Donaudampfschifffahrtselektrizitätenhauptbetriebswerkbauunterbeamtengesellschaft
@Calvin
Imagine, masz ogród pełen owoców: truskawki, maliny, agrest, czereśnie, porzeczki czerwone i czarne, wiśnie, papierówki, grafsztynki (gravenstein) renety, gruszki, śliwki, winogrona. Do tego rabarbar. W lesie poziomki i czarne jagody oraz borówki (brusznice). Jak to zagospodarowujesz i z czego robisz sok do picia, najlepiej bez dodatku cukru?
Moim zdaniem do picia jest woda, a owoce do jedzenia, najlepiej na świeżo i surowe, na zimę w przetworach (kompotach, syropach, konfiturach, suszone, mrożone)
Ty i ja posługujemy tak róznymi werslami tak języka polskiego jak i angielskiego…
I owszem.
Miałem taką znajomą Polkę, wykształconą germanistkę, która też uważała się za ekspertkę od języków. Kiedyś w rozmowie zeszło na filmy z Bondem i ona mówi: najbardziej podobał mi się Sin Konnery.
– Szon
– Nie! Przecież w angielskim ea czyta się jako i 😎
Innym razem mówi o perfumach Ane-Ane
– 😯 Może Anais-Anais (Anaïs Anaïs)? Z akcentem na i, a nie na e?
– Nie, ais czyta się jak e
Dalszych dyskusji zaniechałem.
@Calvin
Ciekaw jestem, czy była ci dana w Ludowej okazja do delektowania się czarną kawą zbożową, klasycznym napojem na obozach harcerskich, wykopkach, czynach społecznych?
Kawa „Turek” produkowana jest do dziś.
Inicjatywa rządu polegająca na wzmocnieniu przejść granicznych z Ukrainą i zabezpieczeniu pograniczników miejscami schronienia przed atakiem ze wschodu jest jak najbardziej warta uwagi i społecznego poparcia. Stamtąd mogą nas zaatakować, mówią i powtarzają polscy politycy.
Pamiętam jak przez długie dziesięciolecia po IIWŚ mówiono stale o możliwym ataku z zachodu i tam przygotowywano się do obrony na linii rzeki Odry i Nysy Łużyckiej.
Teraz odwrotnie. Postawiono płot na granicy z Białorusią, zasieki na granicy z Rosją i trzeba to kontynuować na granicy z Ukrainą. Im szybciej i mocniej będziemy chronieni, tym lepiej. W tych ciężkich czasach lepiej być oblężoną twierdzą niż terenem po którym przemieszczają się cudze wojska
@ls42
19 września 2026
11:02
Pamiętam jak przez długie dziesięciolecia po IIWŚ mówiono stale o możliwym ataku z zachodu i tam przygotowywano się do obrony na linii rzeki Odry i Nysy Łużyckiej.
Jako dziecko to w takie bajki mogles jeszcze wierzyc. Bo niby kto mialby tam PRL zatakowac? Bratnie NRD?
Co naprawde polskie wojsko mialo za zadanie to opisuje major reserwy M.Fiszer:
6. Pomorska Dywizja Powietrzno-Desantowa powstała w Krakowie w 1957 r. W tym samym roku na polecenie Układu Warszawskiego rozpoczęto przygotowania do ofensywy przeciw NATO, chcąc wykorzystać przewagę konwencjonalną, by uniknąć nuklearnego odwetu przy zajmowaniu Europy Zachodniej. Polskie zadanie obejmowało podbicie Danii i Szlezwiku-Holsztynu, co ze względu na duńskie wyspy wymagało desantu morskiego. Dlatego w 1963 r. do 6. Dywizji dołączyła 23. Dywizja Desantowa, przemianowana na 7. Łużycką Dywizję Desantową.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2357627,1,1668-dzien-wojny-a-jesli-rosja-zaatakuje-polske-te-elitarne-jednostki-beda-miec-kluczowe-znaczenie.read?src=mt
Marnych „przyjaciol” w TPPR miales, ze ci tego nie zdradzili.
W 7 dni do rzeki Ren, po 10 – w Amsterdamie
W 6 godzin w Warszawie
4 lata do Kramatorska…
@mfizyk
Różnica między naszymi komentarzami na blogu polega na tym, że ja piszę jak było i jest, a ty szanowny piszesz jak mogłoby być gdyby sprawy ułożyły się inaczej. Jest to tak zwana próba robienia czytelników w konia. Tutaj mało kogo możesz swoimi argumentami przekonać bo każdy z szanownych komentatorów wie swoje i cudze go nie wzrusza, a nawet mało obchodzi, chociaż każdy z uprzejmości stara się do meritum odnieść (pod warunkiem, że ma czas i pieniądze).
Dzisiejsza sytuacja wygląda tak, że premier Donald Tusk próbuje na wschodzie, a prezydent Karol Nawrocki leci na zachód. Każdy podąża w inną stronę.
Ich drogi rzadko się łączą w tym samym punkcie, a wypowiedzi się różnią. Ci co pisali obowiązującą w Polsce konstytucję powinni wziąć pod uwagę charakter miejscowych obywateli i otoczenie zewnętrzne, ale tego nie zrobili i stąd całe nieszczęście.
Nie ulega wątpliwości, że granica państwa powinna być ufortyfikowana i szczelna na całej długości. Francuzi przed IIWŚ o tym nie pomyśleli i Niemcy dali im łupnia swobodnie omijając linię Maginota
Po 24 latach z poziomu A2 do A3 obniżono ocenę ratingową Polski.
Oznacza to droższe kredyty z czym należy się liczyć. Tym samym pieniędzy na fortyfikacje zabraknie, a przecież budowa umocnień granicznych może być traktowana jako inwestycja pokojowa, świadcząca o tym, że nigdzie dalej niż tu gdzie jesteśmy się nie wybieramy.
Tym samym dalibyśmy odpór twierdzeniu, że mamy jakieś niecne zamiary podbijać cudze terytoria.
Is
To prawda. Przeszło przez Ardeny. Wykorzystując drogi w lesie. Kto by pomyślał. Ardennes nie do przejścia.
Natomiast la ligne Maginot została przez nich też przekroczona tak… z nawyku.
@ls42
19 września 2026
13:06
Opinie to mozesz sobie miec jaka chcesz.
Ale twoim fake newsow i bledom logicznym nie odpuszcze.
@mfizyk
Taak, Północno-zachodni Teatr Działań Wojennych…
To mówisz, że wszystkie te Pershingi stacjonujące w Europie Zachodniej były ze strachu przed uderzeniem Breżniewa z Gierkiem na Danię?
Pamiętam, że w 1976 Szwajcaria była wreszcie perfekcyjnie przygotowana na drugą wojnę światową 😎 Wykończone i doposażone kolejne bunkry i 600 tysięcy chłopa pod bronią wraz z regimentem konnym, batalionami rowerowymi i kompanią gołębi pocztowych napełniały respektem potencjalnych najeźdźców.
Aż tu nagle zimna wojna się skończyła i wszystko poszło na zmarnowanie 🙁
A teraz znowu się zbroją, ale Trump kantuje i opóźnia dostawy, wychodzą nieporozumienia co do ceny zamówionych samolotów, starych czołgów niesposób się doliczyć…
Przynajmniej zapasy wina, makaronu i ananasów w puszkach ma chyba każdy obywatel w swojej piwnicy
markot
19 września 2026 9:35
Opisujesz Kuttersmukke ogród w DK w którym również były białe porzeczki. Sok był z malin i z czarnych porzeczek (ten z jabłek kupowaliśmy). Jak pamietam, konfitury z truskawek i wiśni były, galaretki z jabłek i czerwonych porzeczek, dżemy z agestu i śliwek. Jedyne co pamiętam suszone, to grzyby. Nie pamietam żebyśmy coś wędzili.
Przechowywane były jedynie jabłka. Całą restę należało zjeść, czy kto lubi czy nie lubi. na surowo, w pierogach, knedlach czy w postaci zupek. W zamrażalce były pierogi i knedle w, zupki w szkle szły do piwniczki. W tym wszystkim przychodziły z Niemiec w sukurs moja teściowa i siostra Kuttersmukke, poczem ona tam z dziatwą jechała pomagać. Do mnie należały nalewki.
Znajoma germanistka? Na początku znajomości z Kuttersmukke wspólnym językiem był angielski ona mówiła tym, który z GB przywiozła, a ja tym przywiezionym z CA. https://www.youtube.com/watch?v=7neNVN-k4tQ
markot
19 września 2026 9:43
W Ludowej nie było mi danym niczego kosztować. Kuttersmukka przywoziła ze swoich tam wypraw z dziećmi coś takiego co sie nazywało INKA. „Turecką” kawę pijałem w Jugosławii.
@markot
19 września 2026
18:00
O stacjonowanie Pershingow walczyl Kancerz Schmidt. W odpowiedzi na sowieckie SS-20. Przypomne, ze Schmidt (razem z W. Brand) byl oredownikiem nowej polityki wschodniej Niemiec. Ale nie byl naiwny co do celow SS-20.
@Calvin
Jasne, że amerykański angielski i brytyjski angielski różnią się między sobą, ale żadne z was raczej nie mówiło Sin Konery (Pronunciation: /ˈʃɔːn ˈkɒnəri/ (shawn kon-uh-ree)
na Seana C.
Moja babcia mówiła „churchil”, bo tak stało w gazecie, ale ona nie miała za sobą nauki choćby podstaw angielskiego 😉
Suszone owoce różnego rodzaju można kupić chyba we wszystkich krajach świata.
Nearly half of dried fruits sold are raisins, followed by dates, prunes, figs, apricots, peaches, apples, and pears
Mieliśmy swoje, więc suszyliśmy zwłaszcza śliwki, gruszki, jabłka, czarne jagody (przydatne w celach medycznych).
„Inka” to już późniejszy wynalazek, to kawa zbożowa instant, jak kawa Marago czyli polska odpowiedź na „neskę” (Nescafé).
Soków ani konftur czy dżemów nie dawało się zrobić bez cukru, jedynie powidła śliwkowe z dobrze dojrzałych węgierek były trwałe bez dodatku cukru jako konserwantu.
Kawa turecka w Jugosławii raczej nie była zbożowa, lecz prawdziwa, gotowana w tygielku.
@markot
a w małżach ponad 200 razy więcej, ale w szkole, zwłaszcza polskiej, trudno oczekiwać ostryg
„Komuna chce karmić chrześcijańskie dzieci szczeżujami!”
Soków ani konftur czy dżemów nie dawało się zrobić bez cukru
Czy (czysto technicznie, nie smakowo) pasteryzacja/apertyzacja nie wystarczy?
markot
19 września 2026
Co to to nie, ale wiele słów każde z nas wymawiało zdecydowanie inaczej.
W DK mieszkaliśmy w pobliżu dość rozległego jak na ten kraj lasu. Czarnych jagód było jak na lekarstwo, znalezienie poziomek było równie prawdopodobne jak kwiatu paproci w polskim borze, a borówki w DK nie rosły. Zato było zatrzęsienie dzikich malin i sporo grzybów, których nikt nie zbierał. Z sokami nie ma problemu jeśli pija się je świerzo zrobione. Kiedyś przypalił mi się dżem z truskawek. Żeby niepowodzenie zatuszować dodałem do niego koniaku. Teściowa nachwalić się go nie mogła. Następnym razem nie dodawałem cukru. Zamiast tego dodałem więcej koniaku i w słoiku, na samym wierzchu toż pod zakrętka umieściłem nasączony spirytusem krążek wycięty z filtra do kawy. Wierz mi albo nie, ale sie nie popsuł i po otwarciu słoika smakował wybornie. Tym niemniej, ze względu na dzieci trzeba było tej metody produkcji poniechać.
Kawa po turecku w Jugosławi istotnie w tygielku była gotowana i taka mocna, że popijało się ją szklaneczką wody. Hej, łza się w oku kręci, ta kawa, rakija, żilawka, „brudet”, „miaso u żaru”, „palaczinke z czokoladom” i brzoskwinie, to były czasy.
znaczy dżem, a nie krążek.
Gammon
Jasne, że różne owoce można zapasteryzować bez cukru, ale kto to zje? Większość owoców jest po ugotowaniu kwaśna, zwłaszcza porzeczki. No i po otwarciu słoika, jeśli wcześniej sam nie „puścił”, trzeba zawartość szybko zużyć.
Świeżo wyciśnięty sok da się pić bez skrzywienia, jeśli jest np. z dojrzałych pomarańczy, jabłek, marchwi, malin, ale o wiele korzystniej dla zdrowia jest te owoce i warzywa jeść w postaci nieprzetworzonej. Więcej błonnika, mniej wolnych cukrów, lepsza sytość.
Jeśli już pić, a nie gryźć, to raczej robić smoothie.
Jabłko można utrzeć ze skórką i dodać do muesli, do tego owoce jagodowe, orzechy, rodzynki i mamy super food 🙂
W czasach przedlodówkowych człowiek wymyślił różne metody konserwacji jedzenia i jednymi z pierwszych było suszenie, wędzenie, fermentacja, poza tym solenie, cukrzenie, zalewanie alkoholem, octem, przechowywanie w tłuszczu.
Syropy owocowe, które można przechowywać bez chłodzenia, nie psują się, jeśli zawierają 65 proc. cukru. To samo dotyczy tradycyjnych konfitur gotowanych do naturalnego zagęszczenia. W starych przepisach zalecano metodę Calvina: krążek pergaminu nasączonego spirytusem na powierzchnię konfitur (gotowanych z cukrem), słój przykryć kawałkiem płótna, obwiązać wstążeczką i wstawić do chłodnej do spiżarni.
@markot
Podobnie z grubsza widzą to moje soczewki. W tym: alkohol nalany śladowo na powierzchnię przetworów owocowych trochę likwiduje problem „czy ja dostatecznie długo trzymałem to coś w tych-tam ~75℃?” oraz drugi: „ale czy to się zassie?”.
Wytrawne przetwory, cóż, do bezpośredniego spożycia nadają się dla potomstwa Czaka Norisa z Griszą z Czelabińska, ale można je dosłodzić po otwarciu.
Na śniadaniu u Rymanowskiego byli dzisiaj kandydaci na prezydenta Krakowa. Wybory odbędą się w przyszłą niedzielę. Poprzedni prezydent został odwołany w referendum.
Spotkanie odbyło się w miłej i kulturalnej atmosferze. Kandydaci mówili o problemach miasta Krakowa i zamierzeniach co zrobić aby poprawić.
Wszyscy kandydaci chcą ograniczenia czystej strefy transportu, którą uznają za zbyt rozległą. Krakow ma cztery obwodnice. Strefa czystego transportu wychodzi już poza drugą obwodnicę. Jeden z kandydatów chce tą strefę ograniczyć do ścisłego centrum.
Wszyscy kandydaci chcą bezpieczeństwa mieszkańców. Tu jest kilka problemów. Brak miejsc schronienia. Dużo dzików w mieście. Glośni turyści. Stare piece do wymiany.
Zadłużenie sięgające ośmiu miliardów złotych.
Jest co robić.
Pokazano sondaże. Na czele kandydat Łukasz Gibała. Na drugim miejscu senator Monika Piątkowska
Pominę program „Kawa na ławę” i posłuchajmy „Loży prasowej”, a tam inspiracje zza Oceanu.
Oferowane są spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Luksusowe za 100 tysięcy dolarów. Są też tańsze w większym gronie uczestników. Dziennikarze są zaskoczeni.
Mnie w takiej sytuacji bardziej interesuje zainteresowanie tą finansową ofertą. Jakie były koszty i zyski z tego przedsięwzięcia? Czy prezydent Nawrocki musiał wysupłać i zapłacić w USA podatek od przychodu?
Teraz mówią o obronie. Kto kogo będzie bronił i czy wywiąże się z tego obowiązku zgodnie z zapisem artykułu 5 ?
Czy wytrzymamy pierwsze uderzenie?
Czy jednak nie przesadzamy z tą obroną?
Powinniśmy chyba wiedzieć kto i z jakiego kierunku nas zaatakuje, żeby to natarcie odeprzeć. Co będzie jak nadleci milion rakiet prosto z nieba?
Pod tym papierem jest oczywiście szczelna, zakręcana pokrywka, To dodatkowe opakowanie ma budzić miłe wspomnienie spiżarni pełnej słoi i kamiennych garnków z różnym dobrem, przykrytych pergaminem (papierem pergaminowym odpornym na tłuszcze i wilgoć) i obwiązanych sznurkiem, aby utrudnić dostęp myszom i domowym łasuchom
„”kiedy chcę zjeść kiełbasę, to oczekuję kiełbasy ze świni, a nie roślinnego wyrobu z korzonków i soi, który ktoś dla marketingu nazwał kiełbasą” – ”
…………
Dla tych kto’rym wszystko kojarzy sie z kiełbasą , ( kielbasa z miodami i konfiturami na śniadanie) pytanie ; O czym to i ew. na tzw oko moze byc …- i czyje ?
„Wytrawne przetwory, cóż, do bezpośredniego spożycia nadają się dla potomstwa Czaka Norisa z Griszą z Czelabińska, ale można je dosłodzić po otwarciu ”
………….
Grisza .. ( np. Czechowa czy(….) innego ? ) to tzw Grigori i miec’ z nim potomstwo to jakby kielbasa z Czelabińska , z wielowiekowa, a przez to nieograniczona niczym przydatnością do spożycia .
Wg Wiki
„Chłopiec mający dwa lata i osiem miesięcy podejmuje swoją pierwszą wyprawę na zewnątrz w towarzystwie nieco niezdarnej niani i jest całkowicie przytłoczony różnymi bodźcami. Dotyczy to kotów, żołnierzy oraz rozmowy między nianią a jej przyjaciółkami, z których jedna daje mu pierwszy smak alkoholu. Po powrocie do domu matka Grishy zauważa, że ma gorączkę, którą leczy dawką oleju rycynowego. „
olborski
20 września 2026 14:17
Z czasem sprowadzą kiełbasę do naszego USA stamdartu i wtedy będzie wszystko jedno z czego jest zrobiona. Pół wieku temu, w DK próbowali sprzedawać kiełbaski wieprzowe røde pølser zrobione z mączki rybnej na zasadzie, że skoro świnia tym dokarmiana to czemu nie, a konsument od dawna do kotletów mielownych z ryby (fiske frikadeller) był przyzwyczajony. Wówczas to nie wypaliło. Jak się z tym sprawy mają od tego czasu niebardzo wiem.
Gammon No.82
20 września 2026 11:10
Z moich doświadczeń życiowych wynika, iż słodzenie cukrem to kwestia przyzwyczajenia. Jeśli owoce smakują bez cukru to sok z nich też.
markot
20 września 2026 14:05
A przeciery u was w domu były robione na zimę? W rodzie Kuttersmukke to prawdziwa mania. Poza tym, jak ktoś bez cukru nie może to zawsze jest miód.
W DK z od dawna z nieustającem zapałem uprawiano buraki cukrowe immigrantów z Polski do tego zatrudniając i każdej duńskiej spiżarni znalazlęs cukier i ocet. Ogórki były w occie z cukrem marynowane, nawet śledzie były w wersji na słodko. Dziatwa salmiak konsumowała z zapałem. Do wszystkiego można się przyzwyczaić.