Pułapki „związku notarialnego” dla par jednopłciowych

Pary tej samej płci nie zyskają, ale stracą na zawarciu związku proponowanego w ustawie „o statusie osoby najbliższej w związku”. Natomiast rząd zastawił na siebie pułapkę: niechcący umożliwił wymuszenie prawa do adopcji parom jednopłciowym, które zawrą „związek notarialny”.

Rząd przyjął tę ustawę i ogłosił to jako sukces. I niewątpliwie jest to sukces rządzącej koalicji, która starając się w 2023 r. o głosy, zobowiązała się do rozwiązania kwestii związków partnerskich dla par jednopłciowych. Z tego zobowiązania został wprawdzie w tytule ustawy tylko „związek”, ale i tak rząd może ją przedstawiać jako spełnienie swoich zobowiązań.

Ustawa w komunikacie rządu określana jest jako „odpowiadająca na potrzeby społeczne, które zgłaszane są od wielu lat”. Jednak oczekiwania par jednopłciowych i społeczności osób LGBT+ nie dotyczyły jakiejkolwiek formy legalizacji związku, ale zrównania go z małżeństwem. Tego wymaga wzgląd nie tylko na sprawy życiowe i praktyczne, ale przede wszystkim na konstytucyjną zasadę równości godności ludzkiej.

Fakt, że w tej koalicji i przy tym prezydencie oczekiwania tego nie dałoby się spełnić. Jednak to nie oznacza, że lepszy „związek notarialny” z ograniczonymi prawami niż nic, skoro pary jednopłciowe, które nie zawrą tego „związku notarialnego”, będą mogły – prawda, że nieco bardziej skomplikowaną drogą – uzyskać wszystkie prawa małżeńskie.

A to dzięki listopadowemu wyrokowi TSUE (C‑713/23) w sprawie polskiej pary jednopłciowej, której aktu zawarcia małżeństwa w Niemczech polskie urzędy nie chciały zarejestrować. Wyrok uznaje odmowę rejestracji w Polsce związku jednopłciowego zawartego za granicą za naruszenie zasady swobodnego przepływu osób i obywatelstwa Unii odczytywane w świetle Karty Praw Podstawowych: prawa poszanowania życia prywatnego i rodzinnego i zakazu dyskryminacji m.in. ze względu na orientację seksualną. I podkreśla, że rejestracja związku małżeńskiego oznacza poszanowanie wszystkich praw łączących się ze statusem małżonków.

TSUE w tym wyroku uznał też za niezgodne z prawem Unii twierdzenie pojawiające się w odmownych decyzjach urzędów, a także sądów krajowych, że „transkrypcja [czyli rejestracja aktu zawarcia małżeństwa] byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP” (art. 107 prawa o aktach stanu cywilnego). TSUE orzekł, że podstawowe zasady porządku prawnego RP nie mogą być sprzeczne z prawem Unii.

Dla realizacji tego wyroku wystarczy, aby szef MSWiA zmienił rozporządzenie, w którym jest wzór wniosku o rejestrację małżeństwa, które nastąpiło poza granicami RP. Są tam rubryki dotyczące danych osobowych „mężczyzny” i „kobiety”. Wystarczy zmienić je na „osoba 1” i „osoba 2” lub „małżonkowie 1 i 2”. Nie potrzeba do tego głosowania w Sejmie czy podpisu prezydenta, a więc żmudnych negocjacji wewnątrzkoalicyjnych.

Jednak można się spodziewać, że szef MSWiA będzie zwlekał, a oficjalna narracja będzie taka, że nie wystarczy zmiana rozporządzenia, bo trzeba pozmieniać wiele ustaw itd.

W tej sytuacji szybszą drogą może być odwołanie się do sądu administracyjnego w przypadkach, gdy urzędnik stanu cywilnego odmówi rejestracji jednopłciowego małżeństwa zawartego. Wszystkie sądy w Polsce związane są wyrokami TSUE dotyczącymi interpretacji prawa Unii.

Jest tylko jedno ale: małżeństwo, aby obejmował je ten wyrok TSUE, musi być zawarte przez osoby, które w kraju Unii, w którym je zawarto, „rozwinęły lub umocniły życie rodzinne”. Co to konkretnie znaczy, zinterpretują sądy, ale na pewno wyklucza to sytuację, gdy para zawarła związek, wyjeżdżając w tym celu na kilka dni z Polski.

Co do korzystania z ustawy o statusie osoby najbliższej w związku – zawarcie „związku notarialnego” może uniemożliwić zawarcie małżeństwa za granicą.

Ustawa może natomiast częściowo rozwiązać problem społeczny, jakim jest niechęć do zawierania małżeństw przez osoby różnej płci. Zawarcie „związku notarialnego” może się im wydać bezpieczniejsze ze względu na łatwość jego rozwiązania, a jednocześnie jakoś ukonstytuuje „rodzinę” i może zachęcić do podjęcia decyzji o posiadaniu dzieci.

Ta społeczna korzyść jest jednocześnie słabością ustawy: w „związku notarialnym” hetero można będzie wspólnie przysposobić dziecko (na adopcję zezwalają już dzisiejsze przepisy), ale w związku homo – nie. Tymczasem tak z orzecznictwa TSUE, jak ETPC wynika, że w ramach tej samej instytucji prawnej takie różnicowanie jest dyskryminacją. A więc brak możliwości adopcji dzieci przez związki notarialne jednopłciowe można będzie zaskarżyć i wywalczyć adopcję.

Konkluzja wyroku TSUE:

Artykuł 20 i art. 21 ust. 1 TFUE, odczytywane w świetle art. 7 i art. 21 ust. 1 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, należy interpretować w ten sposób, że: stoją one na przeszkodzie uregulowaniom państwa członkowskiego, które ze względu na to, iż prawo tego państwa członkowskiego nie dopuszcza małżeństw osób tej samej płci, nie zezwalają na uznanie małżeństwa legalnie zawartego przez dwóch mających tę samą płeć obywateli wspomnianego państwa członkowskiego w trakcie korzystania z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim, w którym rozwinęli oni lub umocnili życie rodzinne, ani na transkrypcję w tym celu aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego tego pierwszego państwa członkowskiego, w sytuacji gdy transkrypcja ta jest jedynym przewidzianym przez to państwo środkiem umożliwiającym takie uznanie”.

Reklama