Włosi i wiolonczele

Z dzisiejszych dwóch ciekawych koncertów, w Filharmonii Narodowej i w Studiu im. Lutosławskiego wybrałam ten drugi (w ramach Łańcucha XXIII) i nie żałuję.

Po pierwsze dlatego, że bliżej domu, co przy dzisiejszych temperaturach miało pewne znaczenie. Po drugie – bo poświęcony był pamięci zmarłego 22 sierpnia zeszłego roku Marcina Bogusławskiego, znakomitego architekta i pasierba Witolda Lutosławskiego. Piękna postać, przez lata pracował w Norwegii i był autorem wielu tamtejszych budowli; w latach 80. wspierał polskie podziemie solidarnościowe, a na emeryturę powrócił do willi Lutosławskich na Śmiałej, gdzie się wychował. Bardzo serdeczny, byłam z nim w sympatycznym kontakcie i wiele razy mnie wzruszało, jak różnymi gestami przypominał swego ojczyma, z którym przecież nie był spokrewniony…

Program koncertu, zaprojektowany jak większość festiwalu przez Marcina Krajewskiego, miał swoją logikę i okazał się mieć także dużą urodę. W centrum znalazła się transkrypcja skrzypcowej Partity Lutosławskiego na wiolonczelę (i orkiestrę) dokonana przez Andrzeja Bauera, a wykonana świetnie przez Magdalenę Bojanowicz-Koziak z Orkiestrą Polskiego Radia pod batutą Macieja Tworka. Skrajnymi częściami tryptyku były dwa orkiestrowe dzieła włoskie z początku lat 50.

To fascynujące: w Polsce i krajach ościennych kwitł w tym czasie socrealizm, Niemcy zachodni czy Boulez kalkulowali swoje skomplikowane serializmy, a we Włoszech po prostu pisano muzykę, którą jedni uznaliby za formalizm, a inni za wstecznictwo. Tymczasem jest po prostu piękna. Każdy z tych utworów oczywiście inaczej, bo też każdy z kompozytorów był inny. Goffredo Petrassi żył prawie sto lat (1904-2003); nawet wykonywano go na Warszawskiej Jesieni w latach 60., pod koniec lat 80. i ostatni raz w 2003 r. Ceniony pedagog (wśród dziesiątek jego uczniów był m.in. Ennio Morricone – w filmie o nim mowa jest też o Petrassim) i płodny kompozytor, zmieniał parę razy styl, ale w 1953 r., z którego pochodzi Récréation Concertante (Terzo Concerto), hołdował jeszcze w pewnym stopniu neoklasycyzmowi, jednak też nie tak do końca. Trochę może się kojarzyć ze Strawińskim (który w tym czasie był świeżo po Rake’s Progress i zaczynał rzucać okiem w stronę dodekafonii), ale niektóre fragmenty mają coś z klimatu commedii dell’arte. Zaskakujące i wyraziste są początek i zakończenie, a w środku dzieje się wiele i ciekawie.

Giorgia Federica Ghediniego już odkrywaliśmy na Łańcuchu w zeszłym roku i tydzień temu (jak już wspomniałam o pedagogice Petrassiego, to Ghedini również był ważną postacią w tej dziedzinie: jego uczniowie to m.in. Luciano Berio, Niccolo Castiglioni, Claudio Abbado). I dziś poznaliśmy kolejne arcydzieło. L’Olmeneta. Koncert na orkiestrę z dwiema wiolonczelami koncertującymi ma w sobie zupełnie niezwykły liryzm; sam kompozytor pisał o nastroju jesiennym. Druga część nazywa się Caccia nell’Olmeneta – i rzeczywiście słyszymy myśliwskie rogi wzywające na polowanie (nie tylko zresztą w tej części). Muzyka jest na przemian wartka i kontemplacyjna; w tej szybkiej obie wiolonczele grają wciąż razem, nierozłączne (w sam raz dla małżeństwa wiolonczelowego – Magdaleny Bojanowicz i Bartosza Koziaka), a w wolniejszych głos oddany jest tylko jednej (trzecia część wydała mi się Mahlerowska, i kiedy przeczytałam omówienie w programie, zorientowałam się, że nie jestem w tym odosobniona). To współdziałanie wiolonczel ma być nawiązaniem do wiersza zaczerpniętego ze sztuki Gabriela d’Annunzio, mówiącego o dwóch roślinach, których korzenie się splątały. Wzruszająca muzyka.

Maciej Tworek przez ostatnich parę dekad znany był przede wszystkim jako asystent Krzysztofa Pendereckiego jako dyrygenta – czasem go zastępował, gdy zachodziła taka potrzeba; zwłaszcza w ostatnim tournee był wciąż gotowy do stanięcia za pulpitem. Tak szczerze, to pierwszy raz od lat zobaczyłam go w innym repertuarze. To dyrygent dyskretny, skromny i staranny. Nie było idealnie, ale wyglądało na to, że mają z orkiestrą niezły kontakt, i to już coś.

Jutro też zapewne udam się na Łańcuch. Niezwykle ciekawy program.

Reklama