Thème Polska: Wajnberg
W Audytorium Orchestre National de Lyon muzyka polska jest w tym sezonie gościem specjalnym. Polscy wykonawcy też, ale niekoniecznie.
Dziś np. na koncercie kameralnym (który odbył się w pięknej neoklasycznej Sali Moliera nad Saoną, w dzielnicy Vieux Lyon – to miejsce dla kameralistyki tej instytucji) wystąpiło dwóch muzyków dobrze znanych w Polsce: skrzypek Linus Roth i pianista José Gallardo; a do tego dwóch muzyków z Lyońskiej orkiestry: altowiolista Jean-Pascal Oswald i wiolonczelista Edouard Sapey-Triomphe.
Linus Roth, który, jak pamiętamy, nagrał wszystkie utwory Wajnberga z udziałem skrzypiec, wciąż jest z tym kompozytorem związany emocjonalnie i to słychać (jak mówią znajomi muzycy, wykonujący go i wielbiący jego talent, wajnbergoza jest nieuleczalna). Widać było, że to on był motorem tego koncertu, tym bardziej, że zapowiadał kolejne utwory. A program był dobrany na zasadzie kontrastu: najpierw Trio smyczkowe, trochę z Szostakowicza, trochę z muzyki klezmerskiej, ale bezapelacyjnie noszące piętno tej szczególnej osobowości. Potem Roth zagrał II Sonatę na skrzypce solo – ów cykl siedmiu gier i zabaw, żartobliwy, ale też z cieniem, i bardziej abstrakcyjny. Na koniec pierwszej części jeden z najpopularniejszych utworów Wajnberga, właściwie hit – Rapsodia na tematy mołdawskie w wersji na skrzypce i fortepian, czyli coś jeszcze innego, lżejszego. Zapowiadając ją Roth powiedział, że właściwie powinna się nazywać Rapsodia żydowska, bo jest oparta na tematach klezmerskich (a Wajnberg ją tak nazwał, bo nie mógł inaczej). To nie do końca prawda, bo znajdują się tam też znane tematy rumuńskie, które usłyszymy także u Enescu.
Podobnie jak w Warszawie, w Lyonie na koncertach kameralnych nie ma tłumów, a przy tym kilka osób wyszło w przerwie. Powinni żałować, bo Trio fortepianowe to dzieło wyjątkowe, o niezwykłej mocy, które przewyższa całą resztę wykonanych w programie utworów. Ci, co zostali, przyjęli wykonanie z entuzjazmem (bisować się czegoś takiego nie da). Widać było, że szczególnie cieszył się wiolonczelista, że może tego wieczoru pograć nie w orkiestrze, tylko „na widoku”. Piękny wieczór.
Pojutrze kolejny koncert z polskiej serii – też na nim będę. Polski sezon wspiera Instytut Adama Mickiewicza, Instytut Polski w Paryżu, konsulat polski w Lyonie i nasze Ministerstwo Kultury.
Komentarze
To może drobiazg, ale blog PK awansował do listy imiennej w zakładce „Blogi”, obok p. Szostkiewicza, Chętkowskiego et al. 🙂
U mnie nie widać. ???
Ale że na głównej? To jo. Tu po lewej stronie bez zmian.
W wersji „desktopowej” po wejściu na polityka.pl i najechaniu myszą na „blogi ” pierwsza z lewej Siedlecka, potem Szwarcman i następni.
W telefonie po rozwinięciu menu (trzy poziome kreski) i rozwinięciu „Blogi” trzeba było najpierw kliknąć w „wszystkie blogi”, żeby dotrzeć do naszego 😉
Teraz pojawia się nazwisko.
No faktycznie. Miło ze strony koleżeństwa.
Prawdę mówiąc, jak się przyjrzeć, to zrobili to być może po to, żeby przy okazji schować Hartmana. To mi się już mniej podoba. Jego blog jest przecież szeroko czytany, choć skasowano tam komentarze, żeby nie przenosić rynsztoka, takiego, jaki ma na fb. Obecnie mój blog rzeczywiście wysoko stoi w czytaniu – kiedyś bywał na miejscach 7-9, obecnie nawet 2-3; to są dane z kwietnia, bo później już nie rozsyłano statystyk blogowych (koleżanka awansowała, więc pewnie nie ma głowy, żeby się tym zajmować). Ale tak jest już od jakiegoś czasu, mógł więc na tę belkę dużo wcześniej wskoczyć. Moje podejrzenie wzbudził fakt, że na belce pokazała się też Siedlecka, która jest mniej czytana, chyba że to się od kwietnia zmieniło.