7 mar Debiut z konieczności W wystawionej właśnie w teatrze w Łazienkach Rodelindzie Haendla zadebiutował w roli reżysera dyrektor Polskiej Opery Królewskiej Andrzej Klimczak. Nie było to wcześniej planowane.
4 mar Prégardien jako baryton Prégardien-ojciec, oczywiście. Zawsze zresztą jego głos wydawał się uniwersalny, a nie po prostu tenorowy. Na koncercie w Filharmonii Narodowej śpiewał tym razem właściwie wyłącznie dzieła barytonowe.
2 mar Kameralne urodziny 1 marca mówi się o różnych rocznicach, których obchody są mniej lub bardziej uzasadnione, ale dla nas najważniejsze są i pozostaną urodziny Chopina. W tym roku 210-te.
27 lut Podróże z kulturą Jak wiecie, uwielbiam jeździć i robię to często. Co prawda teraz tu i ówdzie bruździ koronawirus, ale miejmy nadzieję, że to się w końcu jakoś opanuje.
24 lut Pierwszy mój raz w Semperoper Dobrze jest w danym teatrze operowym obejrzeć na początek spektakl już „uleżany” – można wtedy mieć już pewne wyobrażenie o poziomie teatru. Ja trafiłam na Toskę – realizację, która miała premierę 11 lat temu.
22 lut Tylu kompozytorów… …bywało w Dreźnie i okolicach, lepszych i gorszych, znanych i mniej znanych, dłużej i krócej. Dziś pojechaliśmy szlakiem paru z nich. A wieczorem, na koncercie, słuchaliśmy Beethovena, który również to miasto odwiedził.
21 lut Berlińczycy z nowym szefem Kirilla Petrenkę zobaczyłam dziś na żywo po raz pierwszy – z jego obecną orkiestrą. Wcześniej oglądałam go tylko w sieci, kiedy dyrygował Łucją z Lammermoor w Monachium w reżyserii Barbary Wysockiej.
19 lut Scena dla muzyki polskiej na instrumenty dęte W ramach nowego projektu Instytutu Muzyki i Tańca zespół Gruppo di Tempera grał dziś w sali kameralnej FN program w sam raz na poprawę humoru.
16 lut Teatralny walor materiału Odrobiłam właśnie zaległość jeszcze z października: nie mogłam wówczas być na premierze Dydony i Eneasza Polskiej Opery Królewskiej, a teraz na krótko wróciła na afisz.
14 lut Chiaroscuro znaczy światłocień …i zrozumiałe jest, dlaczego kwartet założony przez Alinę Ibragimovą z kolegami z Royal College of Music tak właśnie się nazwał, kiedy tylko się go posłucha.