Wajnbergoza c.d.

26 lutego minęło 30 lat od śmierci Mieczysława Wajnberga. Na ten dzień zapowiadano otwarcie nowej strony – dokładnie się nie udało, ale teraz już jest.

Działające pod tym linkiem Uniwersum Wajnberga to interaktywna mapa stworzona przez Instytut Mieczysława Wajnberga, na której uwzględnione są zarówno miejsca związane z obecnością i działalnością samego kompozytora, jak też z jego recepcją na świecie. Można sobie po niej spacerować i dowiadywać się, co działo się i dzieje w poszczególnych miejscach. Oczywiście z czasem te informacje będą uzupełniane i w razie potrzeby też poprawiane (konieczność jednej poprawki widzę od razu: w opisie mapy Göteborg, nie Götheborg). Ale już można zauważyć, że wokół kompozytora dzieje się coraz więcej, niekoniecznie z powodu jakichś rocznic. A jest jeszcze wiele luk, wiele utworów dotąd niewykonanych, np. część oper. Dużo jest jeszcze do odkrycia.

A tymczasem w Operze Narodowej odbędzie się wznowienie Pasażerki, a właściwie pożegnanie z inscenizacją Davida Pountneya, która pokaże się tu ostatni raz 8, 10 i 12 marca. Główną rolę Marty zaśpiewa tym razem Nadja Stefanoff, ta sama, która wykonywała tu niedawno w Ariadnie na Naxos partię Primadonny/Ariadny, a więc zapowiada się świetnie.

Będziemy poza tym zapewne znów częściej słuchać Wajnberga. Właśnie wróciłam z koncertu, który był właściwie wydarzeniem dyplomatycznym, nie otwartym – był to koncert z okazji Dnia Solidarności Rumuńsko-Polskiej. Ustanowiony trzy lata temu, upamiętnia podpisanie w 1921 r. sojuszu obronnego między krajami; w tym roku po raz pierwszy został uczczony wydarzeniem kulturalnym. Wystąpił znakomity Arcadia Quartet z Cluj-Napoca z bardzo ambitnym programem: na początku co prawda krótkie i przyjemne trio Aubade George’a Enescu, ale potem IV Kwartet smyczkowy Bartóka, najtrudniejszy do słuchania z wszystkich (ja akurat go uwielbiam, ale wyobrażam sobie, jak wiele osób w publiczności musiało się męczyć), a po nim II Kwartet Wajnberga – ten powstały w Mińsku, który po latach został przerobiony na Symfonię kameralną nr 1. Pięknie go zagrał – i nic dziwnego, bo to kolejny zespół, który uległ wajnbergozie: też nagrywa komplet tych kwartetów, już ma na koncie cztery płyty. Bartóka też nagrał całość, ale ich jest tylko sześć. Miejmy nadzieję, że niedługo znowu tych muzyków usłyszymy.

Reklama