Nauczycielu, kosztowny prezent nie jest dla ciebie, lecz dla szkoły
Chociaż era drogich prezentów dla nauczycieli skończyła się wraz z wprowadzeniem egzaminów zewnętrznych, wciąż niektóry rodzice potrafią być hojni. Z tego powodu przypominam koleżankom i kolegom, że do osobistego użytku są tylko prezenty drobne, np. kwiaty lub czekoladki. Natomiast prezenty kosztowne należą do szkoły, nie wolno zabierać ich do domu.
Jeżeli rodzice o tym wiedzą, nie ma problemu z dawaniem i przyjmowaniem prezentów. Czasem jednak nie wiedzą. Wychowawca otrzymuje piękny skórzany fotel, który pasowałby świetnie do domowego salonu. I pewnie taka była intencja darczyńców. Fotel jednak zostanie w sali, w której pracuje nauczyciel. To nie jest brak szacunku dla rodziców, którzy wykosztowali się na drogi prezent. To wyraz szacunku dla zasad, jakie panują w szkole. Byłoby najlepiej, gdyby rodzice oraz absolwenci wspierali finansowo placówkę, którą cenią, a nie jedynie wybranego pracownika.
Takie zasady z trudem przebijają się do świadomości Polaków, którzy potrafią mieć gest. Zwykle jednak koniecznie chcą obdarować człowieka, natomiast wobec instytucji bywają powściągliwi w okazywaniu wdzięczności. Zdarzają się jednak wyjątki. Pamiętam absolwenta, który po latach wyłożył pieniądze na remont sali, w której pracowała jego ukochana pani profesor. Nie mógł uwierzyć, że prowadzi lekcje w tak fatalnych warunkach. Remont został przeprowadzony z rozmachem: sala wyglądała, jakby została przeniesiona żywcem z pałacu.
Każda forma wdzięczności cieszy nauczycieli, również ta wyrażona tylko słowami. Kto jednak zdecyduje się dać nauczycielowi coś materialnego, powinien pamiętać, że kosztowny prezent jest darowizną na rzecz szkoły. Dlatego warto dołączyć stosowne oświadczenie na piśmie, aby nie było wątpliwości.