Nauczyciele się leczą

Pani w rejestracji chciała mnie zapisać do lekarza specjalisty na październik. Gdy jednak powiedziałem błagalnym głosem, że jestem nauczycielem, wcisnęła mnie na listę w sierpniu. Wyjaśniła, że kolejka składa się z samych nauczycieli. Wszyscy wykorzystują wakacje, aby się leczyć.

Ta wizyta wypadła mi nagle, do innych lekarzy zapisywałem się co najmniej pół roku wcześniej. Nie było łatwo, gdyż lekarze w tym czasie mają urlopy. Na szczęście zawsze ktoś dyżuruje. Do takich osób próbują dostać się nauczyciele. Jedna z umówionych dawno temu wizyt wisi jednak na włosku. Gdy się zapisywałem, pani w rejestracji nie była pewna, kiedy ten lekarz idzie na urlop. Oby nie wtedy, kiedy wypada mój termin. W ciągu roku szkolnego nie mogę się leczyć, mam dwie klasy maturalne.

U ortopedy prawie sami nauczyciele (głównie ból kręgosłupa z powodu pochylania się nad sprawdzianami). U lekarza rehabilitacji też nie brakuje nauczycieli. Ci, którzy nie cierpią na nadciśnienie, dostają skierowanie do kriokomory. Najbliższy termin za pół roku. Jeżeli wypadnie w ferie zimowe, to może być. Wszyscy prosimy o zapisanie nas na drugą połowę stycznia (w Łodzi ferie są od 18 do 31 stycznia) albo dopiero w następne wakacje.

Reklama