Dyrektor szkoły dzwoni do emerytki

Dzwoni dyrektor do emerytki i mówi, że ma dla niej pół etatu. „Ale ja jestem starą babą. Mam 80 lat. Jak dzieci zareagują na taką staruszkę?”

Dyrektor nie ma wyjścia. Musi obsadzić wakat. Dał ogłoszenie w kuratorium, ale nikt się nie zgłosił. Dzwoni więc do emerytów. Trudno jednak znaleźć w miarę młodego emeryta, który nie dorabia. Trzeba już sięgać po 80-latków. Ci jeszcze są wolni.

Dzieci należy uczyć komunikacji ze starymi nauczycielami. Dla uczniów stary jest już 50-latek, a tu chodzi o naprawdę starych ludzi. Kiedy w moim liceum pojawiła się taka osoba, uczniowie pokazywali ją sobie palcami. Zachowywali się, jakby nie mieli w rodzinie prababci. Czyżby tylko nauczyciele tak długo żyli, a w innych zawodach już nie? 

Reklama