Bat na nietykalnych
Co robić, gdy obsadzeni na ważnych stanowiskach publicznych ludzie PiS bezkarnie łamią prawo, korzystając z immunitetów, by uniemożliwiać funkcjonowanie organów państwa? Pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy wykonują ich polecenia.
Prokurator Generalny Waldemar Żurek zapowiedział ściganie urzędników Kancelarii Prezydenta za doradzanie Karolowi Nawrockiemu, by nie odbierał ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów TK oraz zaprzysiężenia dwojga arbitralnie wybranych spośród nich na podstawie „badania życiorysów”.
– Widzieliśmy szefa Kancelarii (Zbigniewa Boguckiego – przyp. red.), który publicznie mówił: „badano życiorysy”. Zadajemy więc pytanie: na jakiej podstawie prawnej? Może to być niedopełnienie obowiązków nie tylko przez prezydenta, który odpowiada przed Trybunałem Stanu, ale głównie przez jego współpracowników w kancelarii – urzędników i doradców – którzy doprowadzili do sytuacji, w której sędziowie musieli zastosować inną formułę ślubowania wobec prezydenta – mówił dziennikarzom minister sprawiedliwości.
Skoro nie można wyegzekwować odpowiedzialności konstytucyjnej od prezydenta, bo nie ma większości sejmowej zdolnej postawić go przed Trybunałem Stanu, pozostaje próba pociągnięcia do odpowiedzialności jego doradców za podżeganie do złamania konstytucji.
Podobnie rzecz się ma z niedopuszczaniem wybranych sędziów TK do podjęcia obowiązków. Za umożliwienie im pracy odpowiada Kancelaria TK, jej Sekretariat i Biuro Służby Prawnej TK. Statut Kancelarii TK przewiduje: „Do zadań Sekretariatu Kancelarii należy w szczególności (…) obsługa organizacyjna Prezesa, Wiceprezesa i Sędziów TK” (par. 4. 1). Par. 6. 1. statutu powierza Działowi Finansowo-Księgowemu Sekretariatu Kancelarii „prowadzenie spraw związanych z gospodarowaniem funduszem wynagrodzeń (…)”. Par. 8. 1 powierza Działowi Administracyjno-Gospodarczemu „organizację zakwaterowania sędziów stale zamieszkałych poza Warszawą oraz obsługę administracyjno-gospodarcza potrzeb sędziów w Trybunale”.
Przypomnijmy, że czworo wybranych sędziów TK, mimo że złożyli przyrzeczenie, kierując je do prezydenta, i dostarczyli poświadczenie, że dotarło ono do Kancelarii Prezydenta, nie otrzymało gabinetów ani komputerów z dostępem do wewnętrznego systemu obiegu dokumentów. Nie są także wspierani przez Biuro Służby Prawnej Trybunału, nie mówiąc już o tym, że mogą nie otrzymać wynagrodzenia, choć musieli zrzec się innej pracy zarobkowej.
Za tę sytuację odpowiada w pierwszej kolejności prezes TK Bogdan Święczkowski. Jednak korzysta on z immunitetu sędziowskiego, który może uchylić jedynie Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK – czego, przynajmniej na razie, nie zrobi, podobnie jak nie uchyliło mu immunitetu w sprawie nadużywania inwigilacji, gdy był Prokuratorem Krajowym za rządów PiS.
Ale co innego urzędnicy Kancelarii i Biura Służby Prawnej TK. Szefowie tych jednostek podlegają prezesowi TK. W myśl prawa pracy powinni wykonywać jego polecenia służbowe, ale tylko wtedy, gdy nie są one sprzeczne z przepisami prawa. Pracownik, który wykona polecenie sprzeczne z prawem, odpowiada za jego złamanie i nie zwalnia go z winy fakt, że jest podwładnym.
A więc prokuratura, która – wedle zapowiedzi Waldemara Żurka zamierza ścigać urzędników Kancelarii Prezydenta za podżeganie do złamania prawa – może również ścigać szefów Kancelarii TK, Sekretariatu i Biura Służby Prawnej TK za wykonywanie poleceń uniemożliwiających pełnienie obowiązków czworgu sędziom TK.
Oczywiście kluczowe byłoby uznanie przez sąd karny (o ile dojdzie do aktu oskarżenia), że ślubowanie bez fizycznej obecności prezydenta, zawiadomionego o uroczystości, jest tak samo ważne jak złożone na jego zaproszenie w Pałacu Prezydenckim.
Z pozoru wygląda to na pociąganie do odpowiedzialności podwładnych za łamanie prawa przez przełożonych. Jednak obowiązek przestrzegania prawa dotyczy funkcjonariuszy każdego szczebla – każdy odpowiada za własne decyzje. W tym przypadku decyzją podwładnego byłoby wykonanie polecenia sprzecznego z prawem.
Nie doszłoby do złamania prawa przez przełożonych, gdyby podwładni odmawiali wykonywania ich poleceń. Między innymi po to, by zagwarantować, że sprzeczne z prawem polecenia nie będą wykonywane, powołano korpus służby cywilnej: wysokokwalifikowanych urzędników mianowanych na stanowiska na mocy ustawy o służbie cywilnej, a nie zatrudnianych i zwalnianych przez przełożonych, którzy chcą mieć posłusznych sobie ludzi. Niestety służba cywilna, osłabiana latami przez kolejne ekipy rządzące, została w dużej mierze zdemolowana podczas rządów PiS.
Ale odpowiedzialność urzędników za udział w łamaniu prawa pozostała i można ją egzekwować.
Komentarze
Dziękuję za ten wpis!