Piękna synergia
Kto jeśli nie poeci, pisarze, eseiści, literaccy tłumacze mogą bronić piękna ludzkiego świata swymi piórami przed barbarzyństwem obecnego czasu? I na szczęście starają się bronić, jak tylko mogą, czyli słowem wolnym od nienawiści. U nas jednym z frontów tej walki jest stawianie oporu zalewającej nas za sprawą nacjonalistów fali nienawiści do Ukraińców. Niemal codziennie pojawiają się w obiegu publicznym głosy wzywające do opamiętania się. Oto trzy świeże przykłady. Nie ma innej drogi w walce ze złem, jak mieć odwagę mówić prawdę i bronić prawdy, choćby nasz głos przebijał się tylko do mniejszości.
Polski PEN Club (założony przez Stefana Żeromskiego sto lat temu; mam zaszczyt być członkiem jego obecnego Zarządu) wydał 16 czerwca oświadczenie: „Nie ma naszej zgody ani naszego milczącego przyzwolenia na antyukraińską nagonkę w Polsce. Niemal codziennie dochodzi w Polsce do aktów agresji słownej i fizycznej wymierzonych w Ukraińców i obywateli polskich wspierających Ukrainę. Dzieje się to na ulicach i w Sejmie. Kłamliwą kampanię antyukraińską nacjonaliści rozpętali w mediach społecznościowych i w sympatyzujących z nią mediach tradycyjnych. Kampania ta narusza polskie prawo i dewastuje debatę publiczną”.
Na stronie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 24 czerwca ogłoszono oświadczenie nie tylko polskich, ale i ukraińskich zrzeszeń obywatelskich oraz działaczy społecznych z obu krajów.
Piszą: „Współpraca polskiego i ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego rozwija się nieprzerwanie od wielu już dekad. Zapewniamy was, że nie przerwą jej ani nie osłabią ostatnie wydarzenia polityczne. Nasza przyjaźń trwa i jedynie krzepnie w obliczu rosyjskiej agresji i dzięki heroicznej walce narodu ukraińskiego za wolność waszą i naszą. Wspólnie działaliśmy i będziemy nadal działać na rzecz niepodległych, bezpiecznych, demokratycznych i zaprzyjaźnionych Ukrainy i Polski, w których szanowane są prawa i wolności człowieka”.
Dzień wcześniej, 23 czerwca, wydał oświadczenie Ukraiński PEN Club:
„Pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu obecnego zaostrzenia stosunków między Polską a Ukrainą. Dziś, gdy wraz z Wami, nasi drodzy polscy przyjaciele, partnerzy i koledzy, jesteśmy świadkami nieprzyjaznych gestów ze strony części polskich polityków i obywateli, wzniecana przez nich ksenofobia niczym lawina chce zniszczyć nasz wspólny dorobek oraz dziedzictwo naszych poprzedników. Nie ma innej drogi – musimy razem przeciwstawiać się temu i wytrwać we wspólnej walce o wolność naszą i waszą”. „Ukraiński PEN nadzwyczaj ceni sobie stosunki z Polską. Wierzymy w zwycięstwo rozsądku w chwili tak ciężkiej próby”. „Wyrażamy nasz szacunek i wdzięczność wobec tysięcy Polaków wspierających Ukrainę, bardzo cenimy sobie słowa solidarności, które wybrzmiały w oświadczeniu naszych przyjaciół z Polskiego PEN Clubu z 15 czerwca, a także w wielu innych polskich głosach”.
Tak się tworzy piękna synergia ludzi słowa i pióra w słusznej sprawie. Ponad wszelkimi różnicami doświadczeń, sympatii politycznych i światopoglądów. W tym sensie ludzki świat jest piękny, zjednoczony w różnorodności w obliczu zła. Nienawiść podsycana przez nacjonalistów takiej synergii nie przemoże.
Niedawno rosyjskie pociski uderzyły w Ławrę Peczerską. Częściowo stanął w płomieniach najstarszy, tysiącletni klasztor prawosławny na historycznej Rusi Kijowskiej. Niszczenie takich sanktuariów w jakiejkolwiek wojnie jest barbarzyństwem szczególnym, bo uderzającym zarazem w tożsamość historyczną, religijną i kulturową. Taka zbrodnia musi przerażać i oburzać. Oznacza bowiem chęć unicestwienia narodu w sferze duchowej, a nie tylko fizycznej.
Uważam, że wszystkie powyższe oświadczenia są ostatecznie protestem przeciwko temu. I że tylko synergia działań polityków oraz obywateli dobrej woli może się skutecznie przeciwstawić takiemu złu.
Komentarze
Geopolityka prawem kaduka
Kiedy polityczna tępota spotyka się z moskiewską narracją: dlaczego hucpa europosła Jakiego zasługuje na bezwzględny, publiczny bojkot.
Korzystając z uroków wolności słowa, warto czasem głośno nazwać rzeczy po imieniu, bo poziom debaty publicznej w wykonaniu niektórych postaci po prostu poraża. Weźmy na warsztat ostatnie popisy Patryka Jakiego. Publiczne ogłaszanie prezydenta walczącej Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, „wrogiem Polski” – i to w momencie, gdy ważą się losy bezpieczeństwa całego regionu – to nie jest zwykłe polityczne pieniactwo. To podręcznikowa demonstracja postawy „przyjaciela Putina”. W końcu na Kremlu zacierają ręce, słysząc z Warszawy dokładnie taką samą narrację, jaką sami suflują światu.
Mark Twain zauważył niegdyś złośliwie, że „lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”. Nasz europoseł najwyżej najwyraźniej tej rady nie znał. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że te skrajnie szkodliwe harce wynikają z porażającej wręcz tępoty intelektualnej i braku elementarnej wiedzy geopolitycznej. To, co miało być popisem „doktorskiej” analizy, okazało się zwykłym, podwórkowym pokrzykiwaniem, tyle że ubranym w piórka chybionego autorytetu. To klasyczny przejaw politycznego amatorstwa oraz mentalnego prymitywizmu, którego w zdrowym życiu publicznym po prostu nie da się tolerować.
Sytuacja ta przypomina genialną diagnozę Juliana Tuwima, który pisał o ludziach, dla których „bebechy zastępują mózg, a edukacja polega jedynie na obrastaniu w tytuły, pod którymi kryje się wciąż ta sama, naga tępota”. Sam dyplom doktora – zwłaszcza ten zdobywany w ekspresowym tempie i w cieplarnianych, partyjnych warunkach – z nikogo inteligenta jeszcze nie uczynił. Garnitur od krawca i akademicki blichtr nie ukryją bowiem mentalności, która z dresiarską swobodą próbuje dziś demolować polską rację stanu.
W imię dobrze pojętego interesu społecznego, ochrony kraju przed eskalacją wojny i zwyczajnej, ludzkiej przyzwoitości, takie antypaństwowe popisy zasługują wyłącznie na jedno: głęboki, ironiczny i absolutny bojkot. Czas zacząć wymagać od osób mieniących się politykami czegokolwiek więcej niż tylko głośnego krzyku i rażącej niekompetencji. Próbując uprawiać wielką geopolitykę za pomocą dresiarskich metod, europoseł staje się żywym pomnikiem słynnego aforyzmu Stanisława Jerzego Leca: „Błoto stwarza czasem pozory głębi”. Niestety, w tym przypadku pod warstwą hucpy i tytułów naukowych nie ma żadnej głębi – jest tylko polityczne błoto, które próbuje nas wszystkich wciągnąć w niebezpieczną, międzynarodową awanturę.
Całość tej smutnej, politycznej hucpy najlepiej chyba podsumowuje prosta, przedszkolna rymowanka, idealnie oddająca poziom powagi naszego bohatera:
Jaki, Jaki z Samotraki
w piaskownicy się bawi,
ale przyńdzie kryska na Patrysia,
gdy znowu majtadoły zasiusia
i humor mamusi poprawi…
Kto jeśli nie poeci… Akurat tak się złożyło, że czytałem nie tak dawno opracowanie o początkach faszyzmu. Głębokich korzeniach. Hitler był wtedy austriackim kapralem w armii niemieckiej a Mussolini socjalizującym dziennikarzem…
Gabriele D’Annunzio … bardzo dobry poeta. Jego płomienna retoryka i poetyckie uniesienia wkręciły Włochy w I WŚ, co kosztowało Włochy wstyd i ok. 600 tyś poległych i traumę narodową taką, że nauczony retoryką i stylem oratorskim D’Annuzio’ego, Mussolini wyczuł bluesa, podchwycił koncept wypracowywany przez poetę (faszyzm) i… the rest is History.
Do czego zmierzam : są poeci i poeci, pisarze i pisarze, filozofowie i filozofowie. Osobiście nie wierzę w misję szczególną takiej czy innej grupy twórczej czy intelektualnej. U podstaw wszystkiego są ludzie, na pozór przypadkowi, podatni, zagubieni lub nie mający wielkich, głębokich rozterek egzystencjalnych, ale w rzeczywistości ludzie mający potencjał równy sile nitrogliceryny. Jedno nieostrożne zdanie, jeden iskrzący wiersz, jeden wyrazisty obraz, który wywoła wstrząs i bum ! Jedno ostrożne i wyważone zdanie może ukoić ból w piersi, dać ulgę i uspokojenie.
Niestety, dziś Pen Club przegrywa z X czy z inną tubą. Intelektualiści o wyniosłych ideałach i szlachetnych pobudkach stoją mali wobec zawodowych macherów od kolektywnego lodu całych segmentów społeczeństw złożonych ze zwykłych ludzi, stoją wobec macherów takich D’annuzio, tyle że namnożonych i zorganizowanych w dywizje czy armie trolli. Mleko się rozlało, pasta do zębów wyszła z tubki, gin wylazł z lampy, ale nade wszystko the shit hit the fan i ufajdalo nas wszystkich.
Tak to jest z tą siłą przekonywania poetów i pisarzy, taka jest dziś cena strachu.
Co nie znaczy, że trzeba skapitulować.
Na zdjęciu w Polityce pod wpisanym tytułem: „Operacja Czarnek’ widać, jak Czarnek wali pałkami perkusyjnymi w bęben, na którym jest naklejone zdjęcie D. Tuska; czyli Czarnek wali pałką w Tuska, a gawiedź towarzysząca temu wydarzeniu pieje z zachwytu. Czy można niżej upaść w swoim buractwie, niż Czarnek?. Czarnek jest podobno profesorem z zakresu nauk humanistycznych . Czy jego nie wstyd być takim burakiem? Podobny przypadek opowiada pasjonująco @mintel opisując intelekt posła Jakiego, też doktora (podobno) z zakresu nauk humanistycznych. Gospodarz opisuje w swoim felietonie „Piękna synergia”:”Kto jeśli nie poeci, pisarze, eseiści, literaccy tłumacze mogą bronić piękna ludzkiego świata swymi piórami przed barbarzyństwem obecnego czasu?”
Jak poeci mogą dotrzeć do Czarnka i Jakiego ze swoim przesłaniem? ,jeśli Czarnek zajmuje się waleniem w bęben, a Jaki napuszcza Polaków na Zełeńskiego nazywając go wrogiem Polski? Moim zdaniem polscy humaniści powinni głośno i jednoznacznie potępić takie zachowania ,jak Czarnka i Jakiego i powinni ich wykreślić z grona humanistów, a zaliczyć ich do grona barbarzyńców. Dopóki świat intelektualistów będzie tak niemrawo i delikatnie potępiał takich Czarnków, dopóty naród będzie tonął w narastającym morzu prymitywu i barbarzyństwa
„Tak się tworzy piękna synergia ludzi słowa i pióra w słusznej sprawie. Ponad wszelkimi różnicami doświadczeń, sympatii politycznych i światopoglądów. ”
Sympatii politycznych chyba nie. Dziękuję Zarządowi za ten apel, ale zgadzam się z @Jacobsky, że „są poeci i poeci”. Ciekawe jak te „sympatie polityczne” rozkładają się w całym Polskim PEN Clubie i czy któryś z członków przyśle do Zarządu list, że popiera, ale …
@pielnia11
Jest jasne, że żadne apele niedobitków humanistów i intelektualistów nie dotrą do mierzwy. Mój apel jest: okopmy się, choćby w Okopach Św. Trójcy i brońmy kapitału kulturalnego i intelektualnego przed inwazją barbarzyńców. Nie należy rozmawiać z mierzwa, tylko skupić się jak osadnicy amerykańscy w obronie przed Indianami, i rozdawać razy i kopniaki. Strzelać nie możemy, nie mamy Winchesterów:))))
@Kalina
26 czerwca 2026
14:00
Okopuja sie obroncy. Bo jak widac nie odstraszyli drugiej strony od atakow. Jezeli trzeba sie bronic, to nie bez podstaw mowi sie, ze atak jest najlepsza obrona.
PS. Indianie tez sie bronili przed kolonizacja (i ludobojstwem). Niestety z pozycji slabszego a nie silniejszego. Nie mieli sojusznikow, wiec przegrali.
Dopóki świat intelektualistów będzie tak niemrawo i delikatnie potępiał takich Czarnków, dopóty naród będzie tonął w narastającym morzu prymitywu i barbarzyństwa.
Ja bym bardziej polegal na pieniadzach/gospodarce, ktore i tak rzadza Swiatem. Ponizej kilka obserwacji Michała Szułdrzyńskiego, red. Rzepy:
Ale Donald Tusk w wystąpieniu inaugurującym odbił się od wydarzeń bieżących. Choć nie padło nigdzie wprost odniesienie do sporu historycznego z Ukrainą o kult UPA, polski premier aluzyjnie wytłumaczył, dlaczego Gdańsk stał się gospodarzem imprezy. Bo to miasto, które było całkiem zniszczone, zostało odbudowane, i dzięki zjednoczeniu Zachodu przeciw Rosji, Ukraina też zostanie odbudowana. Gdańsk to nie tylko symbol tragicznej historii, ale i jej przezwyciężania. Do tego odniósł się w swym wystąpieniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, mówiąc o przezwyciężaniu historii i konieczności współdziałania dzisiaj. W ten sposób historyczne obciążenia, wiszące nad konferencją, zostały odwrócone, pokazane jako szansa, nadzieja na pojednanie, zjednoczenie i odbudowę.
…
Przedstawiciele Ukrainy byli do konferencji świetnie przygotowani. Stoiska ukraińskich firm wyglądały bardzo profesjonalnie, niczym nie odbiegały od stoisk, które widzimy podczas dużych konferencji biznesowych czy targów. Zaskakiwała również dobra organizacja ukraińskich samorządów. Każdy z regionów miał swoją przestrzeń, poszczególne samorządy miały profesjonalnie przygotowane materiały mówiące o skali zniszczeń, o potrzebnych środkach na odbudowę szkoły, przedszkola, przychodni czy szpitala.
Po raz kolejny też Ukraińcy pokazali, że znają się na budowaniu korzystnej narracji. Jeden z polskich ekspertów od odporności zwrócił moją uwagę na wystawę przygotowaną przez Ukraińców, upamiętniającą konkretne historie ludzi, którzy pomagają Ukrainie przetrwać rosyjską agresję: maszynista pociągu, strażak, ratownik, elektryk naprawiający zniszczoną infrastrukturę energetyczną. Wraz z profesjonalizmem samorządów, tworzyło to spójną historię walczącej Ukrainy i zachętę dla sponsorów i wszelkiego rodzaju donatorów, chcących wesprzeć ten kraj.
https://www.rp.pl/komentarze/art44704571-michal-szuldrzynski-piec-zaskoczen-z-konferencji-odbudowy-ukrainy-w-gdansku-po-sporze-o-upa
Do pani @kaliny:pisze pani, że z humanistów i intelektualistów pozostały tylko niedobitki. J est to dla mnie informacja przerażająca. Nie sądziłem, że tak jest. . Natomiast co do osadników amerykańskich skupiających się w obronie przed Indianami, to trochę wyczuwam w tym dysonans, bo to tzw. „osadnicy ” byli imperialistycznymi najeźdźcami na odwieczne ziemie indiańskie i tubylcy mieli święte prawo bronić swoich ziem przed najazdem osadników, a że byli słabsi, to przegrywali i zwycięzców się obecnie nie sądzi. Jest to niechlubna i haniebna skaza na amerykańskim obrazie „wolność i demokracja” . Władze Stanów Zjednoczonych ogłosiły, robiąc ludziom wodę z mózgów, że na zachód od terytoriów Stanów (na zachód od Missisipi) są to ziemie niczyje, więc hulaj-dusza i ….obecnie wspaniałe westerny. Osadnicy (min.z całej Europy) zajmowali tereny niby bezludne, a system sędziowski w Stanach natychmiast przyznawał im status własności zajętych ziem, które przecież dotąd były własnością tubylców. Żeby łatwiej było osadnikom tępić Indian,to stworzono przekaz, że Indianie, to pół – ludzie, których można bezkarnie tępić. I to robiono. I tak powstały dzisiejsze Stany Zjednoczone. Tak samo wcześniej robili Hiszpanie i Portugalczycy w obu Amerykach. To samo robili Rosjanie za Uralem przez stulecia( I. Rzeczpospolita robiła podobnie na Dzikich Polach….). Pani jest z wykształcenia historykiem, więc na pewno pani o tym wszystkim wie lepiej ode mnie. Pozdr.
Najnowszy sondaż IBRISu donosi, że następuje gwałtowny wzrost popularności Nawrockiego w Polsce. Po prostu wstyd się przyznać, że jest się Polakiem
Trepiarstwo polskie–niepolskie
(kadencje nacjonalizmu chrzescijańskego)
……………………………………………………………….Seleukosowi
W Pisdowie, gdzie historia od dawna krąży jak zły wiatr,
stratyfikacja trepów przypomina pradawny rytuał:
z mętnej toni zawsze wynurzają się ci sami —
kastraci odwagi, kurduple ducha,
staruchy o żabich oczach, które widzą tylko to,
co im każą widzieć.
To nie ludzie — to emanacje odstojnika,
z którego nic nie znika,
bo pamięć w tej krainie nie oczyszcza,
lecz konserwuje brud jak relikwię.
Każdy od pokoleń zbierał haki na każdego,
jakby to był jedyny język,
jedyne dziedzictwo,
jedyne prawo plemienia.
A teraz, gdy pseudopolityczny wyrój
znowu się podnosi,
wyciągają te brudy jak amulety,
jak zaklęcia,
jak broń,
którą można jeszcze raz
przebić własną ojczyznę.
Bo im się nie spieszy.
Bo pisdowianin — mentalny, nie geograficzny —
jak był, tak pozostał ślepy na to,
że świat się zmienił,
a on wciąż stoi w miejscu,
czekając na zbawcę z zewnątrz.
Teraz
robią wszystko, by kagiebowski Putin
został im nowym Mesjaszem,
tym, który „zbawi ojczyznę”,
a sąsiada obedrze z ambicji
na wieki wieków.
Kręć się, kręć, wrzeciono polskiej hańby —
bo pamięć wybiórcza w tym narodzie
jest jak pradawny demon:
odradza się z pokolenia na pokolenie,
karmi się resentymentem,
żywi się strachem,
a w chwilach próby
szepcze do ucha to samo zaklęcie:
„Nie pier… — za Ruska zawsze się nom dobrze żyło.”
Jest najnowszy sondaż
Czy Ukraina powinna oficjalnie przeprosić Polaków za decyzję dotyczącą nadania jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA?”.
Odpowiedź „zdecydowanie tak” wskazało 47 proc. ankietowanych, a „raczej tak” – 25 proc. Przeciwnego zdania było 8 proc. badanych, którzy wybrali odpowiedź „raczej nie”, oraz 3 proc. wskazujących „zdecydowanie nie”.
17 proc. respondentów nie miało zdania.
Sondaż pokazuje patriotyzm Polaków, w dużej części wsobny, bezwzględny, cierpiętniczo-butny, a zarazem odwetowy, instynktowny. Wet za wet, nie ma dyskusji.
TJ
Nie mieszkam w Polsce i siłą rzeczy nie śledzę zbyt szeroko wszystkich nurtów debaty publicznej. Ale przedwczoraj przyjechałem i poszedłem do Żabki. Pani ekspedientka zagadała do mnie, w gruncie rzeczy po rosyjsku, ja jej po rosyjsku odpowiedziałem. Ona wyraźnie była ukontentowana słuchając swego języka, ja ucieszyłem się jeszcze bardziej, że ktoś w ogóle rozumie te dźwięki, które z siebie wycisnąłem. Naprawdę wystarczy trochę życzliwości, żeby pobyt Ukraińców w Polsce uczynić bardziej znośnym czy też choć trochę go podkolorować.
Pen Cluby pisza, tylko do kogo to dociera. Na temat przyszlych stosunkow PL-UK jestem absolutnym pesymista. Wiekszosc Ukraincow (tych NA Ukrainie) nienawidzi Polakow, wiekszosc Polakow nie przepada za Ukraincami. Zmiana tego to bardzo trudny i czasochlonny proces.
P.S.
Wyczytalem ze Michnik z Agnieszka Holland maja dac jakis order Zelenskiemu. Strasznie sie obsmialem. „Ten brzydki Nawrocki zabral ci orla, tak? My ci tu zaraz wystrugamy jakis order, zebys nie plakal”
@1958
Pen cluby piszą, bo tak trzeba, czy się klika czy nie. W naszej relacji z Niemcami było jeszcze gorzej, a jednak mur runął. Próbują go odbudować między nami PiS i bojówki Bąkiewicza, a po stronie niemieckiej nacjonaliści z AdF. z Ukraińcami obalanie muru szło podobnie, jak z Niemcami: krok po kroku. Historyczny moment w przypadku relacji z Niemcami to uścisk Mazowieckiego z Kohlem w Krzy%osej, w relacjach z Ukraińcami to uznanie niepodległości ogłoszonej przez Ukrainę po rozpadzie Sowietów. Prezydent Bush uważał to za ryzykowny radykalizm, my słusznie wyrwaliśmy się przed szereg.kolejnymi etapami było poparcie przez polskich politykòw pomaranczowej rewolucji, czyli odklejenia się Ukrainy od Rosji, następnym cud solidarności roku 2022, kiedy masy dołączyły do polityków popierających przestawienie przez samych Ukraińców azymutu narodowego na Zachód. Ten postępujący proces zbliżenia naszych elit i społeczeństw oczywiście nie podoba się antyukraińskim nacjonalistom w Polsce i Kreml ten trend wspiera. Gest orderowy Nawrockiego oznacza próbę odbudowy muru. Jednocześnie PiS próbuje odbudować mur z Niemcami. Mamy więc jasną sytuację: nacjonaliści dążą do izolacji Polski w Europie i przestawienia jej z powrotem do rosyjskiej strefy wpłwów za przyzwoleniem Trumpa. To byłby koniec realnej polskiej suwerenności.
Wobec ogłoszenia wyników badań opinii publicznej Polaków:
Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu” zapytał Polaków, czy „Ukraina powinna oficjalnie przeprosić Polaków za decyzję dotyczącą nadania jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA?”.
Zdecydowanie lub raczej „tak” było w sumie 72 proc. ankietowanych.
Przeciwnego zdania było łącznie 11 proc. respondentów. 17 proc. uczestników sondażu nie miało zdania lub nie wiedziało, jak odpowiedzieć na wskazane pytanie. Sondaż został zrealizowany od 19 do 21 czerwca 2026 roku, na reprezentatywnej próbie 1 045 pełnoletnich Polaków.
… i ich jednoznacznej wymowy – zgodnej z poglądami jakie tu m.in. głosiłem od kilkunastu lat – o podłej jakości gminu polskiego-nie-polskiego – zawieszam swą twórczość komentatorską w Polityce jako pozbawioną podstawowej przesłanki dla takiej działalności – wpływu.
Tym, którzy dawali znaki „współmyślności” szczególnie dziękuję, a pozostałym cierpliwym czytelnikom, mimo wszystko życzę spokoju.
Sa też inne powody mojej rezygnacji, ale przy takim „święcie” nie będę dobijał „sprawców” wzmocnienia mego dyskomfortu.
W dawnych czasach „polityka” była „sztukę rządzenia państwem oraz dążeniem do realizacji dobra wspólnego wszystkich” dzisiaj, niestety, stała się brudną działalnością zdobycia władzy nad innym, jego wykorzystaniem i ograniczeniem wszelkich praw do działalności zagrażającej owej władzy.
Takie środowiska budzą mój organiczny sprzeciw.
1958
27 czerwca 2026
7:25
Wiekszosc Ukraincow (tych NA Ukrainie) nienawidzi Polakow, wiekszosc Polakow nie przepada za Ukraincami.
Podaj prosze zrodla.
mfizyk
Bylem NA Ukrainie wielokrotnie (fakt ze 20-15 lat temu) i jestem pewny ze spedzilem tam wiecej czasu niz ktokolwiek z tu piszacych. A ze legitymuje sie niepolskim paszportem, a na czole nie mam wytatuowanego orla, wiec moglem lepiej poznac miejscowych. Takie to „zrodla”.
Z innej beczki – bardzo szkoda mi tego mlodego lekarza od ktorego zaczela sie warszawska afera. Napewno bardzo fajny, inteligentny i dobry lekarz. Jak placili to bral. Pracowal ponad 300 godzin w miesiacu – niedowierzanie! Ja w porywach pracowalem duzo dluzej. No fakt ze zamechral tam troche z tymi dyzurami, ale troche wyrozumialosci i empatii prosze. Smiem twierdzic znajac ludzka nature ze przytlaczajaca wiekszosc „oburzonych” tez by tak robila gdyby mogla. Zreszta – przyznam sie bez bicia – wiele lat temu przed emigracja tez podrabialem podpisy i dokumenty i gdyby sie wydalo to trafilbym do pierdla na wiele lat. Wowczas uwazalem sie za geniusza – inni tyraja jak dzikie osly a ja jestem taki madry. Ale jak sie udaje, to czlowiek juz to traktuje ze niemal mu sie nalezy i zrezygnowac z tego jest psychologicznie niemoznliwe. Szczescie ze wyjechalem. Takze – Panie Doktorze, niech Pan tylko jakiejs depresji nie dostanie!
Pisał o tym Umberto Eco, pisali przedstawiciele szkoły frankfurckiej, napisał wreszcie Rafał Betlejewski, którego tekst pozwalam sobie zacytować w całości:
„Przedstawiam ten tekst, byście mogli rozpoznawać faszyzm tam gdzie rzeczywiście się pojawia – czyli w naszym życiu społecznym.
Faszyzm jest bowiem powtarzalnym sposobem organizowania lęku, hierarchii i przemocy. Może pojawić się w różnych społeczeństwach, pod różnymi symbolami, z inną religią, innym mitem narodowym i innym wodzem. Niekoniecznie w mundurze, choć ciągoty militarystyczne (w stylu wojowników Maryi) z pewnością mu towarzyszą.
Przede wszystkim jednak faszyzm pojawia się jako wyobrażenie porządku.
(1) Faszyzm wyrasta z przekonania, że świat stał się zbyt skomplikowany, różnorodny i niepewny. Odpowiada obietnicą prostoty: jeden naród, jedna prawda, jedna moralność, jeden przywódca. Wielość przedstawia jako słabość, kompromis jako zdradę, a demokrację jako bezsilną gadaninę. Obiecuje, że ktoś wreszcie zaprowadzi porządek.
(2) Jego podstawowym tworzywem jest męski szowinizm. Faszyzm wyobraża sobie społeczeństwo jako wspólnotę wojowników. Najwyżej ceni siłę, dyscyplinę, posłuszeństwo, dominację i gotowość do walki. Pogardza tym, co uznaje za miękkie: troską, empatią, wahaniem, negocjacją i podatnością na zranienie. Państwo ma być twarde, naród ma być męski, a polityka ma przypominać pole bitwy.
(3) Dlatego faszyzm niemal zawsze podporządkowuje kobiety. Kobieta nie jest w nim autonomiczną osobą, lecz matką narodu, strażniczką czystości i reproduktorką wspólnoty. Jej ciało zostaje uznane za dobro zbiorowe. Ma rodzić właściwe dzieci, podtrzymywać rodzinę i służyć biologicznej przyszłości narodu. Kobiety niezależne, bezdzietne, nieheteronormatywne albo odrzucające tradycyjne role przedstawiane są jako zagrożenie.
(4) Z tym wiąże się obsesja seksualna. Faszyzm chce kontrolować nie tylko granice państwa, ale także granice ciała. Określa, jakie związki są właściwe, kto może tworzyć rodzinę, kto powinien mieć dzieci i jakie pragnienia są dopuszczalne. Homoseksualność, emancypacja kobiet czy swoboda seksualna stają się w tej opowieści oznakami upadku cywilizacji.
(5) Faszyzm tworzy sferę mistyczną. Sferę wspólnoty odczuwania, realizująca się w formie zbiorowych obrzędów będących projekcjami wspólnotowej potęgi. Pojawią się mit narodu wiecznego, świętego i wybranego. Naród przestaje być wspólnotą obywatelską, a staje się nadprzyrodzonym bytem, któremu jednostka ma się podporządkować. Przeszłość zostaje przemieniona w legendę o dawnej wielkości, utraconej przez zdradę, dekadencję albo obce wpływy.
(6) Ten mit jest zawsze opowieścią o odrodzeniu. Kiedyś byliśmy wielcy, potem zostaliśmy poniżeni, teraz musimy się oczyścić i powstać na nowo. Faszyzm nie proponuje zwykłej reformy. Obiecuje narodowe zmartwychwstanie. Dlatego tak dobrze żywi się klęską, resentymentem i poczuciem zbiorowej krzywdy.
(7) Odrodzenie nastąpi przez pokonanie wroga – faszyzm dzieli społeczeństwo na ciało zdrowe i element chorobowy. Wrogiem mogą zostać Żydzi, migranci, mniejszości etniczne, osoby LGBT, feministki, komuniści, liberałowie, intelektualiści albo kosmopolici. Konkretna grupa może się zmieniać, ale mechanizm pozostaje ten sam: ktoś zostaje przedstawiony jako pasożyt, zakażenie, obca tkanka lub agent rozkładu.
( 8 ) Rasizm faszystowski nie zawsze musi przyjmować formę teorii biologicznej. Może działać jako nacjonalizm etniczny, religijny albo kulturowy. Wystarczy przekonanie, że jedni ludzie są naturalnymi gospodarzami kraju, a inni mogą w nim przebywać jedynie warunkowo. Faszyzm nie uznaje obywatelstwa za równe prawo. Ustanawia hierarchię przynależności.
(9) Faszyzm opiera się na hierarchii, której zwornikiem jest wódz. Nie musi to być realna osoba, może to być marzenie o wodzu. Społeczeństwo faszystowskie pragnie człowieka, który nie będzie pytał, konsultował ani negocjował. Wódz ma mówić bezpośrednio głosem narodu. Nie reprezentuje obywateli — on ich ucieleśnia. Krytyka wodza staje się zdradą wspólnoty, ponieważ przywódca zostaje utożsamiony z państwem i narodem.
(10) Faszyzm komunikuje się językiem przemocy. Nie traktuje jej jedynie jako środka ostatecznego. Nadaje jej wartość oczyszczającą. Przemoc ma odnowić społeczeństwo, zahartować młodzież, usunąć słabość i ukarać zdrajców. Marsz, mundur, bojówka i dyscyplina stają się szkołą polityki. Bicie przeciwnika może zostać przedstawione jako akt moralny, ponieważ wcześniej odmówiono mu pełnego człowieczeństwa.
(11) Istotna jest również pogarda dla intelektu. Faszyzm zwalcza krytyczne myślenie, złożoność i niejednoznaczność. Liczy się instynkt, wiara, krew, charakter i czyn. Wykształciuch staje się podejrzany, ponieważ zadaje pytania, podważa mity i komplikuje obraz świata. Faszyzm chce nie tyle prawdy, ile pewności.
(12) Rzecz jasna podstawą faszystowskiej wspólnoty narodowej jest faszystowska rodzina, której model jest zaskakująco spójny z tym, co lansuje Kościół katolicki. Role są wyraźnie rozdane: mężczyzna rządzi, kobieta rodzi. Ojciec reprezentuje władzę, dyscyplinę i porządek, matka ma reprodukować naród, wychowywać dzieci i strzec domowej moralności. Rodzina nie jest tu wspólnotą równych sobie osób, lecz małym państwem opartym na hierarchii, posłuszeństwie i kontroli.
(13) Faszyzm jest systemem kontroli myślenia, więc jest nieufny wobec wszelkiej indywidualnej twórczości, takiej jak sztuka, czy literatura. Faszyści tworzą własne ramy dopuszczalnej twórczości artystycznej, bohemę mając za degeneratów i sabotażystów. Sztuka ma służyć narodowi, państwu i jego mitom: wychwalać siłę, zdrowie, rodzinę, bohaterstwo i wspólnotę. Mieliśmy doskonałą prezentację tego podczas rządów PiS z wrogim przejęciem instytucji kultury.
Można więc powiedzieć, że faszyzm jest połączeniem kilku powtarzających się elementów: męskiej dominacji, podporządkowania kobiet, kontroli seksualności, mistycznego nacjonalizmu, rasizmu, potrzeby wroga, tęsknoty za wodzem, pogardy dla demokracji i wiary w oczyszczającą przemoc.
Faszyzm jest szczytowym osiągnięciem europejskiego chrześcijaństwa, dlatego może się odradzać wszędzie i w każdej chwili. A najgroźniejszy jest wtedy, gdy zaczyna uchodzić za zdrowy rozsądek.”
@babilas
W zasadzie się zgadzam z tą rozpisaną precyzyjnie na wiele punktów definicją faszyzmu. Nie trzeba wiele wysiłku umysłowego, by odnaleźć wiele, jeśli nie wszystkie wymienione cechy faszyzmu w polityce PiS i pozostałych ,,konfederacji”. Natomiast konluzja, choć efektowna, mnie mniej przekonuje. W długiej i wielonurtowej historii europesjkiego chrześcijaństwa, ukształtowanego na wzór starożytnego Rzymu, a nie judaistycznej sekty Jezusa, odnajdziemy wiele przykładów idących pod prąd tej definicji faszyzmu, choćby w monastycyzmie benedyktyńskim, ruchach odnowy typu franciszkańskiego czy mistyki reńskiej, a w czasach bliższych w katolicyzmie i protestantyzmie sprzeciwiającym się ludobójczej kolonizacji Nowego Świata, niewolnictwu i oczywiście doktrynie nazistowskiej. Moim zdaniem faszyzm tak zdefiniowany znajdziemy w tym, co nazwano ,,systemem kościelnym”, ale nie w Kazaniu na Górze, a szczególnie w Ośmiu Błogosławieństwach, czyli nie we wierze opartej na tym ewangelicznym fundamencie. Znajdziemy faszyzm także w niekatolickich i niechrześcijańskich doktrynach i praktykach religijnych. Być może może wszędzie tam, gdzie religia jest elementem systemu władzy państwowej, jak było w Rzymie.
@1958
27 czerwca 2026
10:39
Dziekuje za szczerosc.
babilas
27 czerwca 2026
11:07
Pisał o tym Umberto Eco, pisali przedstawiciele szkoły frankfurckiej, napisał wreszcie Rafał Betlejewski
Mój komentarz
Dokładnie tak, a Kościół polski jest dostawcą mistyki oraz ezoteryzmu dla PiSowsko-konfederackiego ludu, opiekunem zachowań obrzędowych i myślenia o państwie w duchu niemal mesjanistycznym, co absplutnie nie podlega dyskusji, bo tak jest i tyle.
Przywództwo, które usiłuje zrealizować PiSowska kadra z p.o. prezydentem na czele, to mesjanizm, ludowy mesjanizm, wiara w szatana (wina Tuska) w szczęśliwe przebudzenie narodu, lepszość narodu, porządek i dobrobyt (nie będą nas okradać, nie będziemy nikomu płacić), które są dwiema stronami ludowego mesjanizmu, ludowego podświadomego rozumienia państwa (pierwotnie stada).
Symptomatycznym przykładem wspierającym takie myślenie jest obrona granic polskich przez bojówki Bąkiewicza, w tym wyprawa do Berlina z niesieniem publicznym krzyża mającego stanąć przy symbolicznym pomniku polskiego cierpienia.
TJ
@Adam Szostkiewicz
Tak, ostatni akapit tekstu Betlejewskiego jest non sequitur (między innymi z przyczyn, o których Pan pisze), ale chciałem zachować integralność jego wypowiedzi.
Postępująca dezindustrializacja Zachodu powoduje, że pojawiła się cała masa ludzi zbędnych z punktu widzenia systemu. Rozwój AI powoduje, że masa ta powiększać się będzie o ludzi kolejnych, tym razem bardziej wykwalifikowanych i z większymi aspiracjami (które nie mogą być już zaspokojone). To są wręcz cieplarniane warunki dla kiełkowania i rozwoju faszyzmu.
do 1958: no, nie przypuszczałem, że na blogu Redaktora A. Szostkiewicza wyczytam wyznanie dumnego z siebie złodziejaszka, który bezwstydnie przyznaje się do kradzieży i przy tym nie ma żadnych wyrzutów sumienia, a wręcz przeciwnie: ma podziw do swoich umiejętności złodziejskich. Czyli głosisz maksymę, że:” tylko głupi nie kradnie”. Nie rozumiem jednak dlaczego po wyjeździe z Polski przestałeś tak „inteligentnie” postępować tam, gdzie obecnie jesteś ?. Życzę nadal powodzenia
@babilas:
Jeśli problemem jest dezindustrializacja, a teraz nadejście AI, to dlaczego nie skrócić ustawowego czasu pracy, czy nie obniżyć wieku emerytalnego?
Myślę, że problemem nie jest dezindustrializacja i nie musi być AI (patrz też Magnifica Humanitas, bo Leon XIV, mimo rozwlekłego stylu, mówi chyba o wszystkich najważniejszych problemach, nie tylko AI). Problemem jest model gospodarczy, który dominuje w myśleniu. Rozwój Zachodu, to był „fordyzm” — od tezy Forda, że warto dobrze płacić pracownikom, bo są też klientami, więc dobrobyt pracowników oznacza wzrost gospodarczy, sukcesy w sprzedaży i produkcji.
Dzisiaj, praktycznie wszystkie pomysły jakie słyszę od rządzących na rozpędzenie gospodarki, to zmniejszenie dochodów i prawa pracowników, by zmniejszyć koszty produkcji. I nie jest tu ważne, czy zrobisz to „broniąc niezawisłości waluty narodowej” i dewaluując ją względem innych; czy może podwyższając wiek emerytalny — by sięgnąć po rzeczy, które są i w Polsce.
Partie niby się trochę różnią, ale w tej sprawie mało — podlegają duchowi czasów. Jeśli nie dajesz nadziei na lepsze życie masom, to możesz tylko bazować na ich lęku, że przez obcych będzie im gorzej. Obcych: uchodźców, Brukselę, Ukraińców, artystów, ekologów itp.