Dość bojówkarstwa w polityce
Rozróba bojówki Bąkiewicza w Berlinie nie może być tolerowana w państwie prawa. Ani w Niemczech, ani w Polsce. Tak samo jak „patrole” pod protektoratem posła Brauna, czepiające się ludzi na warszawskim Dworcu Centralnym pod pretekstem antymigracyjnym. Tolerowanie grup udających jakąś służbę mundurową lub samoobronną przez państwo polskie jest sprzeczne z naszym prawem i wystawia na szwank jego autorytet. Mimo to nasze państwo reaguje płochliwie albo wcale.
Policja, resorty spraw wewnętrznych, obrony i zagranicznych zachowują się, jakby nie dostrzegały poważnego problemu: mamy w Polsce zorganizowane bojówki nacjonalistyczne, podkładające nogę władzom państwowym, w szczególności rządowi. Co gorsza, sponsorowane politycznie przez prawicową opozycję. Dzieje się to w momencie, gdy Rosja i jej piąta kolumna w Polsce nasila ataki w ramach swej napaści na niepodległą Ukrainę. Polska jest najbardziej atakowanym przez Rosję – cybernetycznie i metodami sabotażu, dywersji, rozbudzania nastrojów antyrządowych – państwem członkowskim UE i NATO. Bojówki nacjonalistyczne swymi rozróbami de facto pomagają Rosji w tej brudnej wojnie.
Nieprzypadkowo przecież rozróba w Berlinie zdarzyła się tuż przed podpisaniem polsko-niemieckiego porozumienia w sprawie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa między oboma państwami. W obronie rozrabiaczy przemówił Kaczyński owładnięty podwójną obsesją: na punkcie Brukseli i Berlina. Dla niego porozumienie jest kolejnym „nożem” wbitym przez Niemcy w plecy Polsce, tak jak unijny program SAFE. A rozrabiacze – bitymi przez Niemców ofiarami. Skąd my to znamy? Tak, tego samego języka użył niegdyś niedoszły premier, a może prezydent, Jan Rokita.
Niemiecka policja interweniowała, gdy grupa Bąkiewicza zignorowała jej ostrzeżenia, że łamie przepisy porządkowe i odrzuciła jej propozycje przeniesienia manifestacji nacjonalistów w inne miejsce albo pojedynczego, a nie grupowego podchodzenia do „głazu pamięci”, elementu pomnika budowanego przez Niemców ku czci polskich ofiar niemieckiej agresji i okupacji w latach 1939-45. W tych konkretnych okolicznościach manifestacja była prowokacją, co słusznie wytknął organizatorom i wykonawcom Kosiniak-Kamysz. Była zaplanowaną akcją polityczną, mającą pogorszyć relacje polsko-niemieckie pod hasłem „Niemcy biją Polaków”.
Na domiar złego posłużono się w niej krzyżem. Na tej samej nacjonalistycznej zasadzie sięgnięto po krzyże przed wielu laty, gdy ówczesna prawica podniosła krzyk w obronie karmelitanek mających opuścić teren obozu Auschwitz-Birkenau na mocy porozumienia między przedstawicielami Kościoła a środowiskami żydowskimi. Ostatecznie papież Wojtyła nakazał wykonać porozumienie. Krzyże na żwirowsku przylegającym do obozu stawiano setkami. Inicjator tej „repolonizacyjnej” akcji został usunięty ze spornego terenu przez policję, krzyże przeniesiono do pobliskiego klasztoru franciszkanów, karmelitanki przeniosły się w inne miejsce. Pozostawiono krzyż upamiętniający wizytę Jana Pawła w Auschwitz. Uff. Uszanowano pamięć polskich ofiar – więźniów Auschwitz – i wrażliwość wyznawców judaizmu, dla których krzyże w miejscu zagłady miliona Żydów były nie do przyjęcia.
Co z tego? Bąkiewicz znów dał znać o sobie, kiedy niedawno zrobił demonstrację pod Auschwitz w rocznicę pierwszej deportacji Polaków do obozu. Tę samą rocznicę próbował wykorzystać negacjonista Braun pod hasłem, że obóz był wybudowany dla Polaków i potrzebna jest „bitwa o pamięć historyczną”. A kto pada ofiarą tej „bitwy”? Oczywiście ofiary żydowskie, których było wielokrotnie więcej. Braun z Bąkiewiczem najpewniej pojawią się za chwilę w Jedwabnem w tych samych nacjonalistycznych celach. Taka to „bitwa o pamięć historyczną” – wbrew prawdzie, w kontrze do Kościoła, nastawiona na mobilizację sił antysystemowych pod kątem przyszłorocznych wyborów.
Państwo, które nie ma siły i woli politycznej, by stawić opór bojówkom i wszelkim samozwańczym „stróżom porządku”, atakującym konstytucyjny fundament jego funkcjonowania, nic nie zyska na bierności, a może stracić wszystko. A przecież wystarczy, by państwo stosowało demokratycznie stanowione prawo.
Komentarze
Ta banda łobuzów już dawno powinna znaleźć się za kratkami. Nie tylko z powodu łamania prawa. Czytam, słucham i patrzę na te, mówiąc Żulczykiem – „polskie, wiejskie, chamskie ryje” – i mam ochotę wziąć z kuchni jakieś narzędzie i go użyć. W końcu ktoś nie wytrzyma, zrobi to za mnie i poleje się krew. I co? Wojna domowa? O to chodzi wycofanej, diabli wiedzą, z jakiego powodu władzy? Wszystko to bardzo dziwne…
„Państwo, które nie ma siły i woli politycznej, by stawić opór bojówkom i wszelkim samozwańczym „stróżom porządku”, atakującym konstytucyjny fundament jego funkcjonowania, nic nie zyska na bierności, a może stracić wszystko. A przecież wystarczy, by państwo stosowało demokratycznie stanowione prawo.”
100/100
Nic dodać, nic ująć.
Komu to Niemcy pognietli płaszcz lub kapelusz w samolocie Lufthansy ?
A teraz „Nie z nani te numery, Bąkiewicz” – zawyrokowała berlinska ORPO.
Skubane Niemczury nie odpuszczają naszym. Kolejny niemieckim przyczynek do wojny polsko-polskiej, o czym świadczy histeryczna reakcja herr Kaczyńskiego.
Mam zawsze ubaw gdy słucham bajań naszego prawactwa o potwornym, egzystencjalnym zagrożeniu jakie dla Najjaśniejszej stanowią Niemcy a jednocześnie to samo prawactwo głosi, że te same Niemcy to kraj zdegenerowany, upadający, bez przyszłości.
@Kalina
W sojuszu z ZSRR wszystko było jasne. Wrogowie byli znani. Teraz ja też czasem jestem zagubiony.
Umowy, formaty, sojusze. Za wszystko musimy płacić.
Pozdrawiam!
Ta banda łobuzów już dawno powinna znaleźć się za kratkami.
Łącznie z ich protektorem i sponsorem, niejakim Żarynem.
Nie od dzisiaj krzyż to kirpan katolików. I dlatego nie sądzę, aby krucjaty Brauna i Bąkiewicza były „w kontrze do Kościoła”. W każdym razie nie słyszałem, aby potępienie tego bezprawia padło z jakichś świątobliwych ust. Może to ośmieliłoby Tuska, Siemoniaka i Kierwińskiego?
Dobrze, że w Oświęcimiu uwzględniono „wrażliwość wyznawców judaizmu”. Szkoda tylko, że w całym kraju nikt nie ma zamiaru uwzględnić wrażliwości ateistów, dla których obecność tych katolickich kirpanów na każdym kroku jest nie do przyjęcia. Ale najwyraźniej tylko wiara daje prawo do posiadania „wrażliwości”.
@babilas
Zachowuje się Pan, jak miejscowe prawactwo wykorzystujące sytuację do prowokacyjnych enuncjacji. Dobrze Pan wie, że prof. Żaryn nie był sponsorem Bąkiewicza, a jedynie prezesem Instytutu, który miał być przekazicielem kasy dostarczanej przez Glińskiego wybranym podmiotom. Takim podmiotem był Bąkiewicz. Bardzo to niziutkie.
@babilas,
Łącznie z Zarynem plus EPiSkopatem i przeorem Jasnej Góry
To jest skoordynowana akcja niszczenia demokratycznego porządku, organizowana przez PiS i Kancelarię Prezydenta. Szantażowanie krzyżem było w Polsce wielokrotnie stosowane i zawsze policja i służby ulegały szantażystom. Niemcy pokazali zadymiarzom, jak demokratyczne państwo radzi sobie w takiej sytuacji. Banda hipokrytów gardłujących w obronie Bąkiewicza liczy na poparcie kościoła w szerzeniu antyniemieckiej fobii, a to nie jest takie pewne.
@ Pan Szostkiewicz,
Naprawdę nie mogę zrozumieć skąd ten brak sprawczości ze strony polskiego rządu. Po prostu ręce opadają! Aż trudno uwierzyć w to, że ten „koalicyjny zestaw” potrafi rozwiązać poważne problemy, jeśli okazuje się takim (parafrazując „klasyka”) miękiszonem, kiedy trzeba okazać zdecydowanie państwa, a jak trzeba to i użyć siły państwa. Tu nie trzeba żadnych nowych instrumentów prawnych, organizacyjnych i fizycznych. Wszystko co trzeba jest pod ręką. No, ale łatwiej jest nakazać deportację ukraińskiego młodzika z bajeranckim samochodem nad Morskim Okiem, kiedy wystarczyło łupnąć porządny mandat karny, niż dać sobie radę z kilkoma osiłkami o „prawdziwie polskim” rodowodzie.
@chandra
Plus media typu telewizji na R i telewizji na T. Oczywiście, że to była skoordynowana akcja, w Krakowie M.Wasserman momentalnie wrzuciła podziękowania i wyrazy solidarności z Zadymiarzem B. do sieci, no bo przecież to polscy obywatele pobici przez niemieckich bojówkarzy w mundurach. Czysty orwellizm.
Dobrze Pan wie, że prof. Żaryn nie był sponsorem Bąkiewicza, a jedynie prezesem Instytutu, który miał być przekazicielem kasy dostarczanej przez Glińskiego wybranym podmiotom.
Kilkukrotnie powtarzane kłamstwo nie staje się prawdą. Żaryn jako prezes „instytutu” naruszał Ustawę z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz.U. 2009 nr 157 poz. 1240), a ponadto (napisany przez siebie samego) regulamin, nie mówiąc już o innych, dobrze udokumentowanych malwersacjach.
Boleję wraz z Panią, że te młyny mielą wolną i władza jest „wycofana, diabli wiedzą, z jakiego powodu”.
Skądinąd trudno się przynajmniej trochę nie uśmiechnąć, kiedy „silny człowiek”, damski bokser, obrońca tradycji skamle, że policja go bije.
Siła demokratycznej władzy opiera się na procedurach . Polska „zaradność” polega na łamaniu procedur.
Gierkowskie – „wiecie, rozumiecie” było w gruncie rzeczy głęboką krytyką ustroju.
Wszyscy wiedzieli, że jest do d… , a zły-dobry sekretarz robi co może, żeby ideologiczne absurdy, które rzekomo wyznaje omijać w życiowej praktyce. Postępowanie wielu ministrów cechuje podobna, polityczna schizofrenia. Kosiniak , Siemoniak, wcześniej Bodnar zadziwiająco łatwo poddawali się nacjonalistyczno- kościelnemu szantażowi i zarzutom o bezczynność, bądź nadmierną opresyjność, w zależności od tego co się akurat przyśniło Kaczyńskiemu.
Wymierne efekty są aż nadto widoczne: rosnące zdziczenie kiboli , przegrane wybory prezydenckie, frustracja policji. PiS będąc w istocie partią złodziei i gamoni wybił się na micie sprawczości.
Rząd Tuska sprawny w relacjach międzynarodowych, pozyskiwaniu środków , unijnych, ekonomii państwa -przegrywa z żałosnymi nieudacznikami, którzy idą na całego maksymalnie grzejąc emocje i nie oglądają się na wiarygodność stawianych zarzutów .
Czasu mamy niewiele, czy konsekwentne realizowanie procedur wystarczy żeby przezwyciężyć fałszywą narrację patoprawicy? Tak, pod warunkiem , że Ziobro Morawiecki i Obajtek staną przed sądem .
@Chandra Unyńska:
Proponuję dzisiejszy tekst w KP:
https://krytykapolityczna.pl/kraj/citizengo-ordo-iuris-tusk-2027-ultrakonserwatywna-prawica/
Ctitizen GO, z córką Roberta Bąkiewicza, Blanką, dysponowała w ub. roku budżetem 30 milionów na kampanię. Dla porównania — oficjalne koszty propagandy wszystkich kandydatów na prezydenta w ub. roku to 72 miliony. Jedna organizacja więc, polityczna, choć nie partyjna, prowadziła kampanię na poziomie 42% kampanii prezydenckiej. A chyba widzieliśmy, jak dużo było plakatów, bilbordów, czy materiałów w internecie w ub. roku.
Chcę powiedzieć, że Bąkiewicz ma lepszych sponsorów niż prezydenta z PiSem. I tak, Citizen GO, to ta organizacja, która dla Klementyny Suchanow stanowiła przesłankę do nazwania Ordo Iuris, organizacją sponsorowaną przez Kreml. Bo nie Ordo Iuris bezpośrednio, ale Citizen GO, które koordynuje takie organizacje jak Ordo Iuris, dostawało pieniądze od kremlowskiego oligarchy.
@babilas
Niewątpliwie wielokrotnie powtarzane kłamstwa m. in. przez Pana na temat Instytutu i Żaryna nie staną się rzeczywistością. Zwłaszcza że rozpoczęta z werwą akcja medialna utknęła w miejscu po kilku podobnych w treści artykułach, a jej inicjatorzy szybko załapali, że w razie pozwu sądowego nie mieliby żadnych argumentów, a tylko ubytek na kontach. Dziś już nikogo sprawa nie obchodzi, zaś znajdujący się w moim sąsiedztwie różowy neon (tak, tak:))) informujący, że tu znajduje się Instytut…im. Narutowicza, jest jedyną tego duractwa i nieuczciwości pamiątką
Dlaczego Bąkiewicz robi bezkarnie to co robi? Robi, bo może sobie na to (także finansowo) pozwolić. Bąkiewicz był przez lata finansowany z publicznych dotacji przyznawanych przez rząd PiS i osobiście przez resort sprawiedliwości Ziobry.
Na jego Straż Narodową czy Fundację Andegavenum poszły dziesiątki milionów złotych (plus liczne nieruchomości) głównie z tzw. Funduszu Patriotycznego oraz IDMN. I co? I nic, psińco!
NIK pisze sprawozdania, KAS kontroluje, CBA informuje, aktualny dyrektor Instytutu (Leszczyński) pisze listy do Żurka a prokuratura wstrzymuje rozliczanie FM. Przez trzy lata z ponad setki przewalonych przez IDMN milionów udało odzyskać się raptem jeden!
PS. Przynajmniej filmiki i memy w mediach socjalnych po berlińskiej prowokacji Bąkiewicza były zabawne. Pozostaje tylko niesmak, że niemiecka
Polizei zrobiła w kilka minut to, co Policja w Polsce powinna robić od kilku lat. Brak adekwatnej reakcji na prowokacje kończy się zwykle ich eskalacją, a w konsekwencji osłabieniem państwa i utratą władzy.
Brawa dla niemieckiej policji . Pokazali jak należy postępować z chuliganami.
Polska policja powinna brać przykład.
@ Lubicz56
18 czerwca 2026
14:39
Nie można się oprzeć wrażeniu (zresztą nie tylko w tej sprawie, ale także w bardzo wielu innych), że „nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go…”. I tak właśnie kilka koterii urządza sobie medialnie widowiskowe, ale jałowe wyścigi za kolejnymi króliczkami. A przy okazji kurzem gonitwy można trochę przykryć nowe, warszawskie „ośmiorniczki”, a może trafniej – „aferę hazardową”.
Problem polega na tym ze niemiecka policja nie ma problemu zeby zrobic porzadek z tego rodzaju osobnikami. Tego natomiast nie moze zrobic polska policja. Od razu bylby glosny wrzask z calej prawicowej strony ze bija naszych.
Polskie państwo jak zawsze, silne wobec słabych i słabe wobec silnych.
Mówiliśmy im zaraz po wyborach, tylko nie spieprzcie tego, podświadomie wiedząc że spieprzą, bo inaczej nie potrafią.
@Kalina:
Zamiast wypisywać impertynencje, warto zapoznać się ze stanem faktycznym:
https://www.rp.pl/polityka/art42947181-prokuratura-wstrzymuje-rozliczenie-glosnego-funduszu-z-czasow-pis-instytut-narutowicza-prosi-o-pomoc-ministra-waldemara-zurka
Z powyższego wyraźnie widać, że post-ziobrowskie śpiochy w prokuraturze blokują rozliczanie przekrętów i ukaranie malwersanta.
@Kalina: inicjatorzy szybko załapali, że w razie pozwu sądowego nie mieliby żadnych argumentów, a tylko ubytek na kontach
Proszę nie brać własnych projekcji za rzeczywistość. Procesy, o ile do nich dojdzie, będą miały charakter karny, a nie cywilny. Ubytek na koncie będzie mieć jedynie Żaryn (honorarium adwokata), no chyba że Bąkiewicz w rewanżu za te miliony pokryje mu koszty.
Jest tu poruszona sprawa Jana Żaryna w kontekście Bąkiewicza.
Jan Żaryn (broniony przez @Kaline) publicznie bronił przyznania środków finansowych organizacjom Bąkiewicza. Nigdy nie odciął się od decyzji przyznania organizacjom Bąkiewicza środków finansowych. Zatem jest w pełni odpowiedzialny politycznie (może i karnie też?) za to, co dzisiaj @Kalina nazywa „banda łobuzów która już dawno powinna znaleźć się za kratkami”.
Przypomnę @Kalinie że gdyby nie wsparcia finansowe to ta „banda łobuzów” by zajmowała się czymś innym, a nie bojówkami dla podniesienia wsparcia dla PiSu przez „mierzwę” (ulubione nazewnictwo @Kaliny).
Specjalnie dla @Kaliny:
Skutek to tylko reakcja, pochodząca z przyczyn, które należy rozpoznać i będzie mniej skutków, które Tobie i mi nie odpowiadają.
Bąkiewicz i jego skrajnie nacjonalistyczne organizacje działają bo takie jest zapotrzebowanie skrajnie nacjonalistycznej prawicy, która doskonale wie, że na „mierzwę” do dobrze działa i przynosi efekty w postaci głosów na skrajne prawicowe partie. Do tego jeszcze dorzucić poparcie przez dużą część instytucji krk tych „łobuzów” i efekt łatwo przewidzieć w polskim niedojrzałym do demokracji społeczeństwie. Na tym bazuje PiS, Konfederacje no i oczywiście spora część polskiego Episkopatu.
Niektórzy twierdzą że im gorzej w kraju tym lepiej dla wszystkich skrajnych partii no i oczywiście też dla krk. Ja się z tym zgadzam.
Kalina
17 czerwca 2026
18:49
” Dobrze Pan wie, że prof. Żaryn nie był sponsorem Bąkiewicza, a jedynie prezesem Instytutu, który miał być przekazicielem kasy dostarczanej przez Glińskiego wybranym podmiotom.”
Tylko przekazicielem….i co ? nie zgłaszał uwag?….nie protestował ?
Nie było mu wstyd ?
Tak dla uzmysłowienia z kim mamy do czynienia:
Blanka Bąkiewicz – genetycznie ma coś z tego tatusia – jest formalnie częścią Ordo Iuris, ale jest twarzą i koordynatorką Citizen GO Polska, organizacji, która działa w tej samej międzynarodowej sieci co Ordo Iuris.
Jej rola polega na mobilizacji społecznej, podczas gdy Ordo Iuris pełni rolę zaplecza prawnego.
W praktyce oznacza to współdziałanie w tych samych kampaniach, choć bez formalnego połączenia instytucjonalnego.
CitizenGO, Ordo Iuris i środowisko Roberta Bąkiewicza (w tym jego córka Blanka Bąkiewicz) współtworzą w Polsce sieć organizacji o profilu ultrakonserwatywnym, aktywnych w kampaniach społecznych.
Według analiz, ich działalność ma realny wpływ na politykę, a kampania „nigdy się nie kończy”.
CitizenGO
— Międzynarodowa platforma petycyjna o profilu skrajnie konserwatywnym.
— W Polsce prowadzi intensywne kampanie antyaborcyjne i anty-LGBT.
— Według doniesień, w ciągu dekady urosła dziesięciokrotnie i stała się jednym z głównych narzędzi wpływu konserwatywnej międzynarodówki.
— Prowadzi akcje uliczne, kampanie billboardowe i masowe petycje (np. 44 tys. podpisów ws. kliniki Abotak).
— inne „akcje”.
Jak te środowiska współpracują?
— CitizenGO zapewnia masowe kampanie, petycje i mobilizację społeczności.
— Ordo Iuris dostarcza zaplecze prawne, analizy, projekty ustaw i ekspertyzy.
— Środowisko Bąkiewicza (Roty, Ruch Obrony Granic) zapewnia aktywizm uliczny i medialny.
Blanka Bąkiewicz jest łącznikiem między CitizenGO a ruchem jej ojca.
Według analiz politycznych, ta sieć organizacji tworzy spójny blok wpływu, który oddziałuje na debatę publiczną i decyzje polityczne w Polsce.
Blanka Bąkiewicz
— Córka Roberta Bąkiewicza, lidera środowisk narodowo‑konserwatywnych.
— Występuje jako koordynatorka CitizenGO Polska.
— Aktywnie prowadzi kampanie antyaborcyjne, m.in. przeciw klinice Abotak, informując o działaniach prokuratury i zbiórkach podpisów.
— Wysyła newslettery i komunikaty w imieniu CitizenGO, np. wzywając prezydenta do reakcji na wytyczne Ministerstwa Zdrowia.
— Jest także twarzą działań Ruchu Obrony Granic i Rot Niepodległości, środowisk związanych z jej ojcem.
CitizenGO jest częścią międzynarodowej sieci konserwatywnej, w której Rosja odgrywała rolę strategicznego sponsora.
Małofiejew i Komow byli kluczowymi postaciami w budowaniu tej sieci.
Powiązania te są dobrze udokumentowane w wielu niezależnych śledztwach.
Mapa powiązań między
Aleksiejem Komowem, Konstantinem Małofiejewem i CitizenGO,
opartą wyłącznie na publicznie udokumentowanych faktach z analiz think‑tanków, śledztw dziennikarskich i raportów organizacji badających wpływy polityczne.
Aleksiej Komow jest rosyjskim działaczem konserwatywnym, który występował w radzie CitizenGO i jednocześnie współpracował z Konstantinem Małofiejewem, znanym rosyjskim biznesmenem oligarchą i fundatorem inicjatyw społecznych.
Publiczne źródła opisują ich współpracę w ramach organizacji promujących „tradycyjne wartości”, takich jak World Congress of Families (WCF).
1. Aleksiej Komow → CitizenGO
Rola: członek rady / przedstawiciel środowisk konserwatywnych
→ Komow był członkiem rady CitizenGO, co potwierdzają archiwalne materiały organizacji i liczne analizy.
→ Reprezentował rosyjskie środowiska konserwatywne w międzynarodowych inicjatywach CitizenGO.
→ Uczestniczył w kampaniach i wydarzeniach organizowanych przez CitizenGO oraz powiązane organizacje.
Znaczenie: Komow był łącznikiem między rosyjskimi organizacjami konserwatywnymi a europejskimi strukturami CitizenGO.
2. Konstantin Małofiejew → Aleksiej Komow
Rola: współpraca w projektach społecznych i ideologicznych
→ Komow współpracował z Małofiejewem w ramach inicjatyw promujących „tradycyjne wartości”.
→ Występował jako przedstawiciel lub partner projektów wspieranych przez fundacje związane z Małofiejewem.
→ Obaj byli aktywni w World Congress of Families (WCF), gdzie Komow pełnił funkcję delegata.
Znaczenie: Komow działał jako reprezentant rosyjskich środowisk konserwatywnych w projektach międzynarodowych.
3. Konstantin Małofiejew → CitizenGO
Rola: pośrednia, poprzez wspólne inicjatywy i wydarzenia
→ Publiczne źródła opisują, że Małofiejew i CitizenGO pojawiali się w tych samych sieciach organizacji konserwatywnych (np. WCF).
→Nie ma jednak oficjalnych dokumentów potwierdzających bezpośrednie finansowanie CitizenGO przez Małofiejewa.
→ Powiązania mają charakter ideologiczny i organizacyjny, nie potwierdzony finansowy.
Znaczenie: CitizenGO i środowiska Małofiejewa działały w tej samej międzynarodowej sieci ideologii konserwatywnej, (ale brak dowodów na formalne relacje finansowe).
Rola Aleksieja Komowa w CitizenGO — najważniejsze fakty
1. Członek rady CitizenGO
Komow zasiadał w radzie dyrektorów CitizenGO, co dawało mu wpływ na:
— kierunki kampanii,
— strategię międzynarodową,
— relacje z partnerami w Europie i USA.
To nie była rola symboliczna — był jednym z najbardziej wpływowych członków rady.
2. Reprezentant rosyjskich darczyńców
Według śledztw:
— Komow był oficjalnym przedstawicielem rosyjskich sponsorów,
w tym Konstantina Małofiejewa, który miał współfinansować start CitizenGO kwotą ok. 100 tys. euro.
Komow był więc kanałem wpływu rosyjskich środowisk konserwatywnych na europejskie kampanie CitizenGO.
3. Łącznik między CitizenGO a Światowym Kongresem Rodzin (WCF)
Komow pełnił funkcję:
— delegata WCF w Rosji,
— organizatora wydarzeń WCF współfinansowanych przez Małofiejewa.
WCF to jedna z najważniejszych platform, na których spotykają się:
— CitizenGO,
— Ordo Iuris,
— amerykańscy i rosyjscy ultrakonserwatyści.
Komow był centralnym punktem tej sieci.
4. Budowanie międzynarodowej sieci wpływu
Komow odpowiadał za:
—kontakty CitizenGO z organizacjami w Rosji,
—współpracę z cerkiewnymi i politycznymi środowiskami konserwatywnymi,
— koordynację kampanii międzynarodowych (np. anty-LGBT, antygender).
W praktyce był architektem rosyjskiego odcinka sieci CitizenGO.
5 Powiązania z Małofiejewem
Komow jest:
— dyrektorem projektów w fundacji Małofiejewa,
— jego doradcą ds. inicjatyw społecznych,
— organizatorem wydarzeń finansowanych przez oligarchę.
Dlatego w wielu raportach określa się go jako „emisariusza Małofiejewa” w europejskich organizacjach konserwatywnych.
——————————
Finansowanie życia Roberta Bąkiewicza pochodziło z trzech głównych źródeł:
→Dotacje państwowe przyznawane jego stowarzyszeniom przez instytucje rządowe (głównie w latach 2020–2023).
→Środki z Narodowego Instytutu Wolności (NIW) — największy strumień finansowania.
→Zbiórki i darowizny — mniejsza część, ale obecna.
1. Dotacje państwowe (największe źródło)
Najważniejsze fakty:
Stowarzyszenia związane z Bąkiewiczem otrzymały kilka milionów złotych z funduszy publicznych.
→ Największe środki pochodziły z Narodowego Instytutu Wolności (NIW).
Dotacje były przyznawane na projekty dotyczące:
„ochrony dziedzictwa narodowego”,
„patriotyzmu”,
„bezpieczeństwa wydarzeń publicznych”,
„działalności społecznej”.
To były legalne dotacje, choć budziły kontrowersje polityczne.
2. NIW był kluczowym źródłem finansowania.
Najważniejsze organizacje:
— Stowarzyszenie Marsz Niepodległości
— Straż Narodowa
—Roty Marszu Niepodległości
Łącznie — według publicznych raportów — organizacje te otrzymały kilka milionów złotych. [a może kilkadziesiąt melonów?]
3. Zbiórki i darowizny
Bąkiewicz prowadził również:
— zbiórki internetowe,
— zbiórki podczas wydarzeń,
— darowizny od sympatyków.
To była mniejsza część finansowania, ale istotna dla bieżącej działalności beneficjenta.
————————————–
Tak dział od lat wielu „instytucja” jakiegoś obleśnego typa… z marginesu, nie można wykluczyć, że psychicznie zaburzonego idącego na rympał … pod opieką państwa na ideologicznej smyczy obcej agentury…
Wkurw zabija niepostrzeżenie… nie pozwól się zabić obywatelu !
A odczytanie listu Batyra na uroczystości w obozie zagłady przez BK to nie jest prowokacja?
@mintel
Sama prawda, tylko zżymam się na nazywanie tych macherów od rewitalizacji faszonacjonalizmu konserwatystami. Zacny konserwatyzm Churchilla umiera w ciemności, zagłuszany wrzaskami tych chamów i łobuzów.
@Piotr II
18 CZERWCA 2026
20:40
Zaprotestowałam jedynie przeciwko przypisywaniu Żarynowi finansowania z własnej, nieprzymuszonej woli bandy Bakiewicza. Niemniej i Żaryn, i Bąkiewicz niewątpliwie należą do tej samej opcji prawicowej, choć róźnią sie głęboko poziomem kultury politycznej i osobistej. To, co mnie odrzuca od Bakiewicza, to jego gotowość do prowokacji i przemocy w imię, cholera wie, jakich interesów. Wyglada na to, ze kremlowskich. Prof. Żaryn zaś jest spokojnym, kulturalnym prawicowcem pragnacym Polski narodowo-katolickiej i w tym kierunku działa jako historyk i pracownik naukowy UKSW. Nie podzielam bynajmniej jego pogladów, niemniej uznaję, ze ma do nich prawo, wiec nadal bedę protestować przeciwko mieszaniu go z hołotą polityczną i społeczna.
@lukipuki
18 CZERWCA 2026
18:46
Może bym i uwierzyła w pańska tezę o utrzymywaniu Bakiewicza z pieniedzy państwowych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gdyby nie dane przekazane przez @mintela na temat powiązań córki Bakiewicza – koordynatorki organizacji miedzynarodowej Citizen GO. Sprawa ma, jak sie wydaje, szerszy zasieg, a akceptacja Żaryna dla finansowania Bakiewicza jest oczywista dla kazdego, kto sprawował kierownicze stanowisko i musiał zdobywac pieniadze na swoja działalność na zasadzie „coś za cos”. Ja tak miałam przez wiele lat, wiec sie nie oburzam, choć sie nie ciesze. Radziłabym sprawdzić bilans działalności Instytutu Myśli Narodowej, a głównie liczbę i jakość wydawnictw, zanim Pan rzuci kamieniem.
@lukipuki
18 CZERWCA 2026
19:23
Tez sie z tym zgadzam i widzę eskalacje tych nastrojów, czyli czarno widzę
@sceptnick, 18 czerwca 2026, 16:06
Mnie zwyczajnie już ręce opadają i nie mogę dalej patrzeć na ten marazm. Tusk kombinuje jak koń pod górę a jego podwładni i koalicjanci zachowują się jak pijane dzieci we mgle. A co gorsze, ponieważ o tym bez owijania w bawełnę głośno mówię, to moi przyjaciele zaczynaja mnie ostro sforować – Jerzy, jak tak można? Ano nie tylko można ale i trzeba. Wracamy do polityki „ciepłej wody w kranie” a czym to się kończy to chyba wszystkim powinno być wiadome. Powtórka z historii nie jest mi do niczego potrzebna.
Pozdro
@otu, 18 czerwca 2026, 16:16
… Od razu bylby glosny wrzask z calej prawicowej strony ze bija naszych …
Właśnie na tym polega prowokacja. Każda, nie tylko polityczna. Pytanie brzmi, czy lepiej zignorować wrzaski, czy odwrócić wzrok i udawać, że nic się nie stało. W polityce, niezależnie od reakcji, zawsze otrzymasz rachunek. Różnica tkwi jedynie w jego wysokości.
@Piotr II re Żaryn: Tylko przekazicielem….i co? nie zgłaszał uwag?….nie protestował? Nie było mu wstyd?
On tylko wykonywał rozkazy. Ta linia obrony skompromitowała się już podczas procesów norymberskich.
mintel
Tylko co my możemy z tym zrobić ?
Olać prawo czy może, wzorem Tego Prawdziwego obrońcy wszystkiego, powołać pluton egzekucyjny i wysłać ich za przestępcami ?
Bo jak na razie to zgodnie z prawem można tylko kraść a nie starać się przywrócić prawo !
@Kalina piszesz że „Prof. Żaryn zaś jest spokojnym, kulturalnym prawicowcem pragnacym Polski narodowo-katolickiej i w tym kierunku działa jako historyk i pracownik naukowy UKSW.”
O tym trąbie tu od kilku lat, że PiS zmierza do narodowo-katolickiej Polski.
Dla przestrogi polecam się zainteresować Hiszpanią za czasów Francisco Franco, który wprowadzał w Hiszpanii narodowy katolicyzm podlany faszyzmem wraz z nacjonalizmem i jak to się kończyło dla osób o innych poglądach politycznych.
Żaryn nie musi być tyranem i takim jak Bąkiewicz, wystarczy że będzie wykonywał rozkazy tyranów. Zaznaczam, narodowy katolicyzm podlany nacjonalizmem i faszyzmem to prosta droga do krwawej wojny domowej. Czy tego chcesz, broniąc Żaryna, który nie kryje się ze swoim narodowym katolicyzmem?
„Dziękuję, Panie Prezydencie, za ułaskawienie mojego Taty od haniebnego, całkowicie bezpodstawnego i bezprawnego wyroku . (…) . To nie był tylko wyrok na mojego Tatę. To był wyrok na naszą rodzinę, wartości, które reprezentujemy, i miliony osób, które myślą podobnie. Ale dziś – zwyciężyła odwaga, uczciwość i wytrwałość. I choć ten rząd próbuje zniszczyć wszystko, co uczciwe, prawe i wolne – nie uda mu się nas złamać. Bo jesteśmy silniejsi niż ich kłamstwa. A prawda i dobro zawsze zwycięży. Z wielka wdzięcznością i prosto z głębi serca, Blanka Bąkiewicz – córka najodważniejszego człowieka, jakiego znam – przekazała wówczas na X”.
„To nie pierwszy raz, gdy córka Bąkiewicza angażuje się w sprawy z nim związane. Dziewczyna w marcu 2026 brała wraz z ojcem udział w obchodach Święta Narodowego, upamiętniającego rewolucję z 1848 roku. Z tej okazji ulicami Budapesztu przeszedł wówczas marsz zorganizowany pod hasłem „Marsz Pokoju”. Na przedzie pochodu niesione były dwa transparenty, na których wypisano słowa: „Marsz Pokoju” i „Nie staniemy się ukraińską kolonią”.
Wtedy na marszu pojawiły się też dobrze znane twarze polskiej polityki, w tym Marcin Romanowski (były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS), który od końca 2024 roku mieszka na Węgrzech, a w Polsce jest poszukiwany. Na Węgrzech dostał schronienie i ma azyl. – Biało-czerwone i czerwono-biało-zielone flagi obok siebie – tak jak przez wieki w naszych wspólnych zmaganiach o wolność. Dziś ta walka trwa nadal. Walczymy o wolną Polskę i wolne Węgry – o Europę suwerennych narodów, która potrafi obronić swoje granice i bezpieczeństwo, swoją kulturę i cywilizację! – napisał Romanowski na platformie X. – podejrzany i tropiony o złodziejstwo publicznej kasy liczone w miliony…
„Niemiecka policja skuła kajdankami w Berlinie Roberta Bąkiewicza i inne osoby z Ruchu Obrony Granic. Na nagraniach, które obiegły media społecznościowe, widać funkcjonariuszy próbujących odebrać krzyż członkom ROG. Doszło do szarpaniny. Głos w sprawie zabrała córka Bąkiewicza, Blanka Bąkiewicz. –
Niemiecka policja skuła kajdankami w Berlinie Roberta Bąkiewicza i innych aktywistów Ruchu Obrony Granic – przekazała w sieci. Zaapelowała też o wsparcie: – Z tej strony Blanka, córka Roberta. Tata razem z Pawłem, Ryśkiem i innymi z ROG został brutalnie pobity i aresztowany przez niemiecką policję w Berlinie! Tata ma najprawdopodobniej połamane żebra. Potrzebujemy Waszego wsparcia na pomoc prawną w Niemczech – napisała”.
Tak działa ta bandyterka … a potem apele „na żebraka” o kasę na sfinansowanie swoich gier i zabaw na polecenie kacapskiej agentury… wzniecać masówki i robić ludziom wodę z mózgu…
Te chwasty trzeba tępić …
——————–
„lanka Bąkiewicz, córka Roberta, została koordynatorką tajemniczej katolickiej organizacji CitizenGO. Czym ona jest i co ją łączy z Rosją?
Wybór między Karolem Nawrockim a Rafałem Trzaskowskim „to wybór między życiem i śmiercią”. Pod tym hasłem w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej witryna CitizenGO Polska (dalej CGP) prezentowała w sieci kolorowe zdjęcia uśmiechniętego kandydata PiS z adnotacją: „Za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci”, oraz czarno-białe fotosy skrzywionego kandydata Platformy z dopiskiem: „Za aborcją do 12. tygodnia ciąży”. Mimo że CitizenGO to podmiot zagraniczny (hiszpański), w dodatku finansowany z Rosji (o czym dalej), ujawnienie przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową obcej ingerencji w wybory nie wywołało burzy. Większy szum wzbudziła wiadomość o zatrudnieniu w CGP Blanki Bąkiewicz, córki samozwańczego obrońcy kościołów i granic.
Wychowana w Pruszkowie Blanka, która jest najstarszym z pięciorga dzieci „Bąka”, nie miała lekko. Gdy była mała, jej tato – właściciel firm budowlanych Syl-Bud i Sir-Bud – splajtował, a potem nie był w stanie spłacić siedmiomilionowego długu. Ratował się fikcyjnym rozwodem z mamą Blanki – Sylwią. Po bankructwie został działaczem narodowym i od tego czasu dzieci częściej widywały go w internecie niż w domu.
Zanim Blanka związała się z CitizenGO, pracowała m.in. jako stewardesa. W czerwcu 2023 roku założyła konto na Twitterze (dziś X). Przeglądam: są tam filmy przedstawiające ekscesy imigrantów w Europie, wyrazy solidarności z liderką francuskiej ultraprawicy Marine Le Pen, ostrzeżenia przed nadciągającą wraz z ruchem LGBT „homo-adopcją”, informacje typu „w Wielkiej Brytanii wsadzają do więzienia za publikację memów” i inne tezy, które mój pierwszy rozmówca, Tomasz Piątek – dziennikarz, pisarz i tropiciel ruskich wpływów w Polsce – określa jako „zgodne z rosyjską narracją”.
Prezydenta Ukrainy Blanka nazywa we wpisach „kurduplem” albo „pajacem”.
Niełatwo ustalić, kto jeszcze poza Blanką tworzy polski oddział CitizenGO. Organizacja jest bardziej hermetyczna niż Opus Dei, które również opisywałem.
CGP nie ujawnia adresu („jesteśmy w 15 miastach na czterech kontynentach”) ani aktualnych władz. Ma stronę internetową bez polskiego numeru telefonu. Mimo że zbiera datki, które można odliczyć od podatku, nie występuje w Krajowym Rejestrze Sądowym. W zakładce „o nas” da się przeczytać jedynie, że organizację tworzą „liderzy społeczni i eksperci w dziedzinach: rodzina, życie oraz wolność”, a petycje w obronie tych wartości podpisało za pośrednictwem platformy prawie 20 milionów ludzi z całego świata. Trzy procent z nich – czyli około 600 tysięcy – wpłaciło również pieniądze.
Mój informator z konkurencyjno-siostrzanej fundacji Instytut Ordo Iuris (już stamtąd zwolniony) twierdzi, że aktualnie Citizen zatrudnia w Warszawie nie więcej niż dziesięć osób.
Pierwszym dyrektorem oddziału polskiego została w 2013 roku 24-letnia wówczas dziennikarka redakcji katolickiej TVP Magdalena Korzekwa, pochodząca ze śląskiej wsi Boronów, późniejsza autorka takich książek jak „Marzenia Boga o człowieku” oraz „Bóg, człowiek i miłość”. Tę ostatnią wydała fundacja Nasza Przyszłość, którą kieruje redemptorysta Grzegorz Moj, prawa ręka ojca Tadeusza Rydzyka w radiowej części ośrodka toruńskiego. Jego organ prasowy – „Nasz Dziennik” – w trakcie niedawnej kampanii wyborczej prowadził wspólnie z CGP stronę internetową Zapolske.pl, na której można się było modlić w intencji wybranych polityków prawicy.
– Korzekwa weszła do CitizenGO jako ideowa, nieopierzona jeszcze aktywistka antyaborcyjna – mówi mi Klementyna Suchanow, dziennikarka i feministka, autorka książki „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze”. – Początkowo ciągnęli projekt we dwoje z mężem Zbigniewem Kaliszukiem. Z czasem pojawiło się wokół kilkanaście osób.
– Słyszałem, że mniej niż dziesięć.
– Niewykluczone. W sieci sprawiają wrażenie większej grupy, bo są sprawni, szkoleni, mają pieniądze i międzynarodowe wsparcie. Gdy w 2016 roku hakerzy wykradli i ujawnili zawartość skrzynki mailowej prezesa CitizenGO, Ignacia Arsuagi, okazało się, że Korzekwa dostawała sute przelewy z Hiszpanii, korzystała na koszt organizacji z hoteli i restauracji, podróżowała… Była ustawiona. Zaczepiłam ją kiedyś w związku z tym na Twitterze, lecz nie chciała rozmawiać.
W roku 2019 Korzekwa – już po studiach prawniczych i psychologicznych – odeszła z Citizena, by założyć wraz z mężem własną fundację pro-life o nazwie Grupa Proelio. Teraz sami zbierają datki i tworzą petycje typu: „Dość zabijania nienarodzonych w szpitalu w Oleśnicy!”.
Drugim szefem polskiego Citizena był Paweł Woliński z Lublina, ojciec czwórki dzieci oraz członek Rady do spraw Rodziny przy Ministerstwie Polityki Społecznej za czasów Zjednoczonej Prawicy.
Klementyna Suchanow: – Pytałam go osobiście, czy wykonuje polecenia z Hiszpanii, on twierdził, że nie, lecz potem, jak słyszałam, odszedł dlatego, że Madryt nie pozwalał mu realizować własnych projektów.
W roku 2023 lublinianin zasilił chrześcijański portal ojcowski Tato.net, który należy do Fundacji Cyryla i Metodego. Na jej własnej stronie czytam, że FCM powstała, by „promować jedność narodów słowiańskich” poprzez „kontynuację dzieła świętych braci misjonarzy”. Kieruje nią Marek Pankiewicz, który przedstawia się w sieci jako dziennikarz i trener zawodowy z trzynastoletnim doświadczeniem pracy na Bałkanach (szczególnie w Serbii), a także jako „orędownik idei pansłowiańskiej, kultywator tradycji cyrylometodejskiej, miłośnik Prawosławia”.
Kto jest obecnie szefem Citizena – nie ustaliłem.
Klementyna Suchanow ma swoje typy, lecz nie udało mi się ich potwierdzić. Koordynatorka Blanka Bąkiewicz nie chciała ze mną rozmawiać, podobnie jak pisarka Korzekwa i tato z Lublina.
Formalnie biorąc, projekt CitizenGO jest jedynie platformą do zbierania datków i podpisów pod petycjami „w obronie życia, rodziny i tradycyjnych wartości”. Działa w około 50 krajach, bardzo aktywnie w Afryce. Każdy autograf pod petycją zamienia się w mail wysyłany do rządów, władz korporacji i organizacji typu UE, WHO czy ONZ.
CG stosuje także naciski zakulisowe. Szef organizacji, wspomniany przez Suchanow Hiszpan Ignacio Arsuaga – pięćdziesięciodwuletni ortodoksyjny katolik i ojciec piątki synów – przyznaje w rozmowach z dziennikarzami, że omawia strategie kampanii wyborczych z partiami prawicowymi: Fideszem na Węgrzech, Ligą (dawniej Północną) we Włoszech, hiszpańskim ugrupowaniem Vox i Alternatywą dla Niemiec. W Polsce najbliższą Citizenowi partią jest PiS, choć na Facebooku organizacji można też znaleźć pochwały wobec Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
(…)
Wysłałem rzecznikowi ABW pytanie: czy monitorują CitizenGo Polska i z jakim skutkiem? Na odpowiedź czekałem tydzień, by niczego się nie dowiedzieć. „Agencja rozpoznaje i monitoruje wszelkie zagrożenia, które mogą godzić w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród kierunków naszych działań są m.in. neutralizowanie aktywności obcych służb wywiadowczych, przeciwdziałanie szpiegostwu, ochrona kontrwywiadowcza kraju…”. I tak dalej – zero konkretów.
Blanka Bąkiewicz: Jesteśmy silniejsi od każdego rządu
Za to już nazajutrz po wysłaniu pytań Hiszpanom dostałem mail od samego Ignacia Arsuagi:
„Dołączyłeś do naszej organizacji, aby wspólnie z nami bronić życia i rodziny przed nadchodzącymi zagrożeniami. Tylko od czego zacząć? Kiedy założyłem tę organizację ponad 10 lat temu, jednym z moich głównych celów było zapewnienie, że nikt nie poczuje się samotny w walce. Wyobraziłem sobie świat, w którym takie głosy jak Twój mają znaczenie. To jest świat, który budujemy w CitizenGO„.
Dalej znów trochę mowy-trawy i nigdzie odpowiedzi na moje pytania o Rosjan. Tylko apel:
„Polub nas na Facebooku i zostaw komentarz, śledź nas na X (Twitterze) i oznacz nas w swoim tweecie, używając frazy @CitizenGO_PL, wesprzyj nas, dołączając do trzech procent naszych użytkowników-darczyńców, którzy aktywnie stają w obronie życia i wolności. Sto procent Twojej darowizny zostanie przeznaczone na mobilizację milionów podobnie myślących osób. Z serdecznymi pozdrowieniami, prezes CitizenGO Ignacio Arsuaga”.
Jako niezadowolony z odpowiedzi darczyńca powtórzyłem pytania dosadniej: Czy możecie mnie zapewnić, że nie bierzecie pieniędzy od Moskwy?
12 września nadeszła odpowiedź od osoby podpisującej się jako Bernardeta Z.:
„Dziękuję za Pana wiadomość i za podzielenie się swoimi obawami. Chciałabym zapewnić, że CitizenGO jest organizacją niezależną, której celem jest obrona wartości życia, rodziny i wolności. Nasze działania są transparentne i nie mamy żadnych związków z Kremlem„.
Przez kolejne dni dostałem jeszcze tuzin innych maili od CGP, w tym jeden od samej Blanki Bąkiewicz. 2 października koordynatorka napisała do mnie:
„Witaj Piotr. Wyobraź sobie, że za jedno zdanie, za jedno słowo – trafiasz przed sąd jak przestępca. Że prokurator z urzędu przeszukuje internet i gazety, śledzi kazania, rodzinne rozmowy, komentarze w sieci – i wszczyna postępowania, bo ktoś śmiał powiedzieć prawdę: że są tylko dwie płcie, że rodzina to mama i tata, że ideologia LGBT niszczy dzieci. Taką rzeczywistość chciał nam zafundować rząd Donalda Tuska ustawą o tak zwanej mowie nienawiści, która miała kneblować usta i zamieniać wolnych obywateli w zastraszonych poddanych.
Ale mam dla Ciebie naprawdę dobre wiadomości, Piotr! We wtorek, 30 września Trybunał Konstytucyjny orzekł jasno – ustawa jest niezgodna z Konstytucją i nie wejdzie w życie. To ogromne zwycięstwo, nasze zwycięstwo! Niech ten dzień będzie dla nas znakiem, że gdy stoimy razem, jesteśmy silniejsi od każdego rządu i każdej ideologii.
Z wdzięcznością, Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO”.
PS
Podawałem uparcie liczbę dzieci ważniejszych bohaterów, bo ta ma znaczenie. Podczas edycji ŚKR w Weronie w 2019 roku amerykański zwolennik Putina Steve Turley, który przedstawił się jako spec od demografii, tak odpowiedział na uszczypliwości włoskich dziennikarzy nazywających uczestników zjazdu „sfigati”, czyli incelami:
– Nie jesteśmy prawicowymi looserami. Nie jesteśmy średniowieczni. Konserwatyści są bardziej płodni, dzięki czemu za dwa pokolenia będą stanowić 75 procent ludzkości, a za dziesięć pokoleń 99 procent. Jesteśmy przyszłością świata!”
(Piotr Głuchowski, wyborcza.pl, DF)
Tak to działa – niestety – ciemnota rodzi ciemnotę…
Instytucje kościelne i para kościelne to rozsadnik zła i umysłowej tępoty.
@lukipuki
Powtarzam i robię to od miesięcy i lat: nie podzielam poglądów prof. Żaryna, co nie znaczy, że odmawiam mu prawa do ich posiadania. Ale co innego jest upowszechnianie swoich poglądów drogą wykładów i publikacji, a co innego wprowadzanie ich w życie metodami gen. Franco. Na to zgody nie daję i raczej nie spodziewam się po Żarynie takich planów
@JA48
19 czerwca 2026 12:13
mintel
Tylko co my możemy z tym zrobić ?
Olać prawo czy może, wzorem Tego Prawdziwego obrońcy wszystkiego, powołać pluton egzekucyjny i wysłać ich za przestępcami ?
Bo jak na razie to zgodnie z prawem można tylko kraść a nie starać się przywrócić prawo !
Praktycznie i skutecznie – przy tym poziomie dewastacji państwa i jego instytucji publicznych i niezgłębionej demoralizacji i niekompetencji ich funkcjonariuszy oraz niewiarygodnej bezczelności mafii kościelne – przeciętny inteligent polski NIC nie może zrobić poza obroną siebie i swoich najbliższych w granicach swoich materialnych, psychologicznych i kulturowych możliwości.
Wyjazd z kraju nie jest – jak uczy historia wielu „karier” – nie jest najlepszym rozwiązaniem, choć oczywiście znane mi są wyjątki,
W obliczu poczucia dramatu nieprzezwyciężonego kryzysu instytucji państwa,
można zrozumieć ten paraliżujący bezwład ludzi dostrzegających konsekwencje przedłużania się tego stanu rzeczy – degeneracji kolejnych generacji młodych ludzi.
Metafora ryby bez wody idealnie oddaje ten stan – można mieć pełnię sił, ale gdy całe otoczenie jest zatrute, sama chęć do działania staje się absurdem.
Kiedy dominującą walutą w przestrzeni publicznej staje się cynizm, prywata i krzyk, klasyczne recepty brzmią po prostu naiwnie lub wręcz obraźliwie.
Gdy systemowe rozwiązania nie działają, a rzeczywistość wydaje się nie do naprawienia, jedyne co pozostaje, to zmiana perspektywy z „ratowania świata” na radykalny minimalizm życiowy i psychiczny:
A. Wewnętrzna emigracja i bojkot
a1. odcięcie kroplówki z jadem:
Całkowity bojkot mediów informacyjnych, publicystyki i komentarzy na portalach. To nie jest ucieczka od realiów, tylko odcięcie dopływu toksyn, które karmią poczucie bezradności.
a2. selektywna aspołeczność:
Ignorowanie debat politycznych w gronie znajomych czy rodziny. Odmowa uczestnictwa w plemiennych wojnach jako akt osobistej higieny.
B. Strategia mikro-świata – zmiana perspektywy
b1. skupienie na mikroskali:
Skoro nie da się oczyścić całego zbiornika wodnego, uwaga wędruje wyłącznie na najbliższe otoczenie – na własny dom, warsztat, ogród czy książkę.
b2. ocalenie własnego rozumu:
Przeniesienie energii na rzeczy absolutnie niezależne od państwa i samorządu – literaturę klasyczną, sztukę, rzemiosło, naukę języka czy naturę…
C. Stoicki pancerz
c.1 zaakceptowanie upadku:
Przyjęcie do wiadomości, że pewne procesy historyczne i społeczne muszą się przetoczyć, a jednostka nie ma na nie wpływu. Stoicyzm uczy, by nie spalać się tym, czego nie da się kontrolować.
c.2 ochrona autonomii:
Świadomość, że nie da się zmienić otoczenia, pozwala skupić się wyłącznie na tym, by samemu nie dać się „zgównić” i zachować wewnętrzną integralność.
Gdy brakuje czystego powietrza, najważniejszym zadaniem staje się po prostu przetrwanie w jak najmniej poturbowanym stanie.
@mintel
20 czerwca 2026
14:30
Stoicyzm uczy, by nie spalać się tym, czego nie da się kontrolować.
Piekna „akademicka” postawa 😉
Mam „tylko” dwie objekcje. Pierwsza czysto teoretyczna: Skad (objektywnie) wiadomo czego nie da sie kontrolowac? A do czego tylko nie zna sie akurat skutecznego sposobu?
I druga, juz czysto praktyczna: Po co komus stoicyzm, jezeli jego sensem zycia jest „nakrecanie sie” dla czystej przyjemnosci, aby zapelnic pustke zycia? Zamiast szukania rozwiazan?
To by bylo tyle, co ja mysle o politycznych „przemysleniach” czesci (wiekszosci?) wyborcow.
@mfizyk
21 czerwca 2026 11:05
…
Experimentum de stultitia
Quaeris, sapiens insatiabilis, unde scientia fluat,
Quid regi possit, quidve in inani pereat?
En experimentum durum, conclusio evidens:
Stultitia finem nescit nec regulas habet.
Ipsius profunditas explorari, gradus metiri possunt,
Cum aliquis bilem effundit, quasi sapientiam sitiens.
In theoria methodos, vias rationesque quaeris,
In praxi vero in propriae frustrationis rete mergeris.
Visne hoc inani pasci et querelas usque multiplicare?
Nulla stoica tranquillitas te retinere valet.
Ad has sapientes disputationes responsum breve est,
A saeculis notum, sed tibi triste:
Ignorantia non est argumentum – clama quantum vis,
Nam proprius scientiae defectus te maxime angit.
Sed memento tandem, cum alte metiris:
Stultorum infinitus est numerus – dixit sapiens oculus.
________________________________________
Eksperyment z głupotą
Pytasz mędrcu nienasycony, skąd ta wiedza płynie,
Co kontrolować się daje, a co w próżni ginie?
Oto twardy eksperyment, wniosek oczywisty:
Głupota nie zna granic i nie miewa rygorów.
Można badać jej głębię, mierzyć jej poziomy,
Gdy ktoś wylewa żółć, na mądrość rzekomo łakomy.
Teoretycznie szukasz metod, sposobów i racji,
A praktycznie sam toniesz w sieci własnej frustracji.
Chcesz się karmić tą pustką i żale wciąż mnożyć?
Żaden stoicki spokój nie zdoła cię zatrzymać.
Na te mądre wywody odpowiedź jest krótka,
Znana od wieków, choć dla ciebie smutna:
Ignorantia non est argumentum – krzycz sobie do woli,
Bo twój własny brak wiedzy najbardziej cię boli.
Lecz pamiętaj na koniec, gdy mierzysz głęboko:
Stultorum infinitus est numerus – rzekło mądre oko.
________________________________________
Epilog
Contra stultitiam frustra nituntur di etiam…
Skoro według klasyków nawet bogowie walczą z głupotą nadaremnie, tym bardziej stoik nie będzie marnował energii na jej kontrolowanie. Żyj w swojej pustce i mierz jej głębię dalej. Kolejnych „objekcji” nie przewiduję.
@mintel
22 czerwca 2026
23:16
Cos malo stoickie te wywody. Twoje czy twojej „sztucznej glupoty”?
Bezradność trepa polskiego na obczyźnie – porażająca…
Modelowy produkt antyineligenckego nacjonalistyczno-katolickiego populizmu… dryfujący ku hybrydzie lewacko-prawackiego zamordyzmu polskiego.
@creep hunter
23 czerwca 2026
13:16
Jak widac mintel ciebie do stoicyzmu tez nie przekonal.
q.e.d.
😉
@mfizyk
23 czerwca 2026 14:01
Ja tylko ze stoickim spokojem zakamuflowane mendy łowię i piętnuję …
Mendzia Polska nie ma żadnych szans…na rewolucję mentalną i pożądaną przemianę blokująca autodestrukcję państwa na własne życzenie, mam świadomość, że to wcale nie musi się udać – niestety.
Menda pisdna to potęga…
@creep hunter
23 czerwca 2026
19:44
Obojetnie czy po epicku czy po stoicku, miedzy szukac a znalezc jest zasadnicza roznica. No, chyba ze juz samo trafienie kula w plot uwaza sie za sukces 😉
@mfizyk
Jeszcze mi się nie zdarzyło bym pomylił mendę – trepa polskiego – z kimś innym.
Te jałowe pierdnięcia „małego fizyka” przypomniały mi anegdotę o sporze filozofa z fizykiem.
Na spotkaniu towarzyskim (lub debacie uniwersyteckiej) profesor fizyki postanowił dogryźć profesorowi filozofii.
Chcąc zdefiniować „istotną różnicę” między ich profesjami i wykazać bezcelowość tej drugiej, rzucił z wyższością: „Filozofia to jak szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym w ogóle nie ma żadnego kota”.
Fizyk uważał to za oczywisty fakt – filozofowie debatują o rzeczach abstrakcyjnych, nieuchwytnych i potencjalnie nieistniejących (czyli bezcelowo szukają).
Filozof bez zbędnej zwłoki odpalił fizykowi:
„Ma pan absolutną rację, panie profesorze.
To jest właśnie filozofia. Ale fizyka różni się od niej tylko jednym szczegółem…Fizyk również wchodzi do tego ciemnego pokoju, szuka czarnego kota, którego tam nie ma… i nagle krzyczy: ZNALAZŁEM!”
Mam w swoich zbiorach również elitę mend – okazy tzw. mendy mend to wybujałe mendy – dominują czarnki, przydacze i mendy stanowskie…
@creep hunter
24 czerwca 2026
16:35
Filozofem zy fizykiem jeszcze(?) nie jestes. Ale krzyczec „ZNALAZLEM” juz potrafisch 😉 Jeszcze „troche” i kto wie, moze naprawde znajdziesz.