Chwała donkiszotom
Opowieść Cervantesa to jeden z chwalebnych mitów założycielskich nowożytności. Odklejony od rzeczywistości szlachcic z Manczy przeobraża się wraz z swym giermkiem w symbol ,,kontrastu między poezją a prozą życia – napisał nasz wybitny leksykograf Władysław Kopaliński. ,,Mania Don Kiszota jest cechą wszystkich reformatorów niezrozumianych przez współczesność, ludzi cnotliwych i mądrych, których występne i zdemoralizowane społeczeństwo uważa za obłąkanych”.
W polityce ,,prozą” jest dziś wykpiwanie cnót ludzkich i obywatelskich, zdrowych odruchów sprzeciwu wobec zła. A to one są ,,poezją”, myśleniem i działaniem pod prąd, w opozycji do dominującej dziś populistycznej narracji, że ,,czarne jest białe, a białe czarne”. Ten sprzeciw nie jest wyrazem słabości, jak chcą nam wmówić populiści, lecz dowodem ,,siły bezsilnych”. Tej siły, która kierowała dysydentami w bloku sowieckim, od ZSRR przez KOR i inne środowiska ówczesnej opozycji antykomunistycznej w Polsce po ich odpowiedników w Węgrzech i Czechosłowacji.
Byli w mniejszości, prześladowani przez tajne służby, zniesławiani przez reżimowe media nadzorowane przez władzę, traktowani z nieufnością przez społeczeństwo jako ,,prowokatorzy” i ,,agenci zagraniczni”. Pochodzili nie tylko ze środowisk inteligenckich, ale i klasy ludowej. Kiedy pojawiła się historyczna szansa zmiany ustroju na demokratyczny, wykorzystali ją bez wahania. Działali w duchu tego, co nazwano ,,etyką odpowiedzialności”. Prezydentem Czechosłowacji został więziony wcześniej Vaclav Havel, premierem Polski – Tadeusz Mazowiecki, a jej prezydentem Lech Wałęsa, pierwszy przywódca Solidarności. Ci donkiszoci końca XX wieku popełnili na swych urzędach błędy, a jednak podwaliny, które położyli, przetrwały do dzisiaj.
Czy przetrwają czasy obecne, w których ton nadają populiści, nacjonaliści, skrajna prawica, a nawet faszyści, spychając do defensywy siły demokratyczne? Patrzę na tę sytuację z pewnego dystansu. Mam swoje lata, doświadczenie życiowe, długą i niewybiórczą pamięć. Sam byłem jako student ,,donkiszotem”, marzycielem o Polsce wolnej i demokratycznej. Moje marzenie się spełniło szybciej niż się spodziewałem. Cieszyłem się, zaangażowałem po stronie transformacji.
Teraz na stoicki dystans, przywilej wieku dojrzałego, nie ma jednak miejsca, bo znów nadszedł czas próby. Nawrocki jako prezydent, Czarnek jako kandydat na następcę Tuska, to wyzwanie, jakiego też się nie spodziewałem, ale w sensie negatywnym. Nie spodziewałem się, że na Nawrockiego zagłosują miliony. Znam oczywiście wyjaśnienia socjologów i polityków, dlaczego woleli Nawrockiego niż Trzaskowskiego i jakie błędy popełniają demokraci. Wiem, że to się dzieje nie tylko w Polsce i jaką rolę odgrywa w tym Trump, a jaką Putin.
A jednak faszyzm, brutalna siła, zamordyzm znów są dla wielu bardziej atrakcyjne niż rozmemłana i rozgadana demokracja. Dlatego chwała współczesnym donkiszotom w polityce, kulturze i społeczeństwie, którzy stawiają czoło tym ponurym zakusom budowy ,,nowego, wspaniałego świata”. Ja wolę stary, niedoskonały, ale demokratyczny na dobre i złe. Lepszego jak dotąd nikt nie stworzył. Dla niego nie ma znośnej alternatywy.
Komentarze
Głos współczesnych donkichotow to głos wołających na puszczy. Nie przebije się przez media społecznościowe, które kształtują opinię społeczną w Polsce. Rolki na tiktoku kształtują poglądy młodych, pisowskie szczujnie tych starszych. Czarno widzę przyszłość.
Są dwie sprawy: idee liberalne, demokratyczne, piękne w swoim przesłaniu, jeśli nawet ich realizacja odbywa się z błędami i opornie, oraz siła i zdecydowanie w ich obronie, kiedy są zagrożone. Trwanie w uporze, że nie możemy…nie uchodzi…to wbrew prawu…uważam za lekkomyślne sekciarstwo, które skończy się Czarnkiem jako premierem czy innym duce. Tak być nie może i dopuścić do tego nie wolno.
Piękny przykład z Cervantesem:))) Jest tak gorąco, że nie jestem w stanie wydostać się spod wiatraka i poszukać książki, więc rzekę, co pamiętam. Don Kiszot jest niewątpliwym marzycielem-idiotą, choć budzącym sympatię czytelnika. Całkiem odmienny jest jego giermek Sancho. Prosty człek, który daje się uwieść marzycielowi i staje się jego wspólnikiem, ale i obrońcą oraz tym, który ma świadomość rzeczywistości. To jest chyba konieczny element w marzycielstwie. Moja kochana lektura młodości
Aaaaa-men !
@jacobsky
Tak, dziękuję, a teraz oglądnę sobie drugi raz mecz Francja-Norwegia.
Dla współczesnych Don Kiszotów, Dulcyneą z Toboso, damą serca, którą musi mieć każdy błędny rycerz, jest demokracja i wolność jednostki zapewniana przez instytucje państwa. Gdy się jednak okazało, że zła czarownica zamieniła Dulcyneę w wulgarną wieśniaczkę, była to tragedia dla Don Kiszota, która złamała jego ducha.
Znam oczywiście wyjaśnienia socjologów i polityków, dlaczego woleli Nawrockiego niż Trzaskowskiego i jakie błędy popełniają demokraci.
Od lat skolowani sa nie tylko politycy czy „zwykli” wyborcy. Bo skolowani sa nawet uczeni politolodzy jak prof. M. Migalski z Uniwersytetu Śląskiego. W Rzepie wywiad z nim, a w nim takie dwie wypowiedzi.
Pierwsza (o dopłatach do składek emerytalnych dla artystów):
Moja ocena nie dotyczyła merytorycznej strony tej sprawy, tylko politologicznej i moralno-etycznej….Dziwię się, że oni [KO] to procedują. Że się z tego nie wycofali. Rozumiejąc chyba, iż postępują wbrew emocjom społecznym.
Interpretuje to jako: Niech sie przestana „wymadrzac” i ida za vox populi.
I druga:
Trzaskowski w kampanii czasami mówił językiem Konfederacji, dlatego nie zagłosowałem na niego w pierwszej turze. Nie akceptowałem odwoływania się do taniego populizmu…
To jak teraz? Raz „wymadrzanie” sie szkodzi a populizm nie. A drugi raz na odwrot? Jak to mozliwe, ze aktywnemu profesorowi, taki brak logicznej spojnosci w analizie nie podpadl?
I jak tu „zwykly” wyborca nie ma byc skolowany?!
@Red. Szostkiewicz
Proszę raczej obejrzeć rozmowę red. Terlikowskiego z prof. Grzegorzem Motyką, znawcą problematyki ukraińskiej w TVN24. Jest bardzo ostro
@Gospodarz
W tym Bożym świecie w którym dzisiaj rządzą, jak Pan powiada, populiści, nacjonaliści, skrajna prawica czy wręcz faszyści, gdzie się podziały siły wynikające z woli wyborców, no gdzie? Przecież demokratyczny ratunek od zamordyzmów różnego rodzaju wymyślono już ponad wiek temu i on wciąż jakoś trwa, tu i ówdzie.
Dla większości narodów w Europie udaje się wciąż żyć w demokracjach, lepszych czy gorszych. Nad Wisłą też. Wiec trzymajmy fason i nie dajmy się złym zakusom, takim czy owym. Ten blog zdaje się promować rozwiązania wynikające z woli sił demokratycznych.
@profesor
🙂
Robienie wody z mózgów . Don „walczył” z równymi sobie o władzę, ani mu się śniło o jakiejś demokracji. Nie szukał sojuszników. Don dziś , aby utrzymać władzę zawiera sojusze z zakutymi, średniowiecznymi łbami, a Sancho sprzedaje jego zbutwiałe poncha.
Kalina – piękny przykład z uwiedzeniem przez wielkich romantyków prostego luda, co skończyło się kilka razy niemalże końcem świata. Wszystko jeszcze przed nami.
Miotamy się pomiędzy Scyllą patriotyzmu powstańczego, który wygubił parę najlepszych pokoleń, a Charybdą pozytywnej pracy dla dobra pokoleń przyszłych, Braun raczył stwierdzić, że w Królestwie Polskim 1815 – 1830 było więcej wolności niż w III RP. Kim jest Braun – kiedyś wyciszony intelektualista współpracujący z Pomarańczową Alternatywą? Zadziwiająca owadzia metamorfoza zadziałała wbrew logice, łagodny motyl zmienił się w zasuszoną, nacjonalistyczną poczwarkę.
Gospodarz poruszył strunę, którą współczesnej prawicy brzmi jak zgrzyt żelaza po szkle. To nie oni, byli w pierwszym szeregu reformatorów, to nie ich załgane hasła niosły Polaków ku wolności. Bez Don Kiszotów ludzkość byłaby mrowiskiem napędzanym chemicznymi impulsami, ale jakże łatwo ich wzloty można zamazać brudem zapomnienia i nienawiści i sobie przypisać zasługi.
Nasze życie jest zbyt krótkie żeby nawiedzeni talibowie odbierali radość z odrodzonego , demokratycznego Państwa i proste oczywiste prawdy, przedstawiali jako herezje zagrażające Bogu i Ojczyźnie,
@leśnyszum
Oj tam, oj tam….przecież walczył, aby stać się godnym serca Dulcynei:)))
@Orteq
27 czerwca 2026
19:15
Demokracja to nie tylko wolne wybory. A juz z pewnoscia nie „dyktatura wiekszosci”. Demokracja to przede wszystkim niezbywalne prawa jednostki, ochrona mniejszosci (przed wiekszoscia!), praworzadnosc, podzial wladzy, wzajemna kontrola wladz i instytucji itd.
A takich demokracji jest na Swiecie coraz mniej 🙁 Bo wszelkiej masci ideolodzy, autokraci a nawet (techno)faszysci je destabilizuja od wewnatrz pod haslem realizacji „woli ludu”.
Nie wspominajac o publicznie zadeklarowanych wrogach demokracji jak np. Peter Thiel i jego kompani z Silicon Valey. Ich ideologicznymi ojcami i matkami sa René Girard (Mimetische Theorie), Carl Schmitt (Politische Theologie), Ayn Rand (Objektivismus / Libertarismus)). Ci miliarderzy i bilionierzy walcza z demokracja w imie ich osobistej wolnosci aby mogli bez wszelkich ograniczen robic wszystko co im do glowy wpadnie! I maja do tego niestety wprost nieograniczone srodki 🙁
„Nawrocki się przestraszył i zaczyna jęczeć, że to niby tylko tak trochę było ważne, ale w sumie nic nie zmienia, że właściwie nic się nie stało, że relacje polsko-ukraińskie pozostają dobre, a w ogóle to była tylko taka wzajemność i czy już moglibyśmy przestać o tym gadać?
Mamy kretyna w akcji – możemy podziwiać.
Za chwilę w Gdańsku Polska miała roztaczać plany polskiego zaangażowania w odbudowę Ukrainy, Moskwa płonie, a Nawrocki stanął nagle po stronie Putina i upokorzył Zełeńskiego, przekreślając szanse polskich firm na miliardowe zlecenia…
Po prostu modelowy przykład polskiej głupoty w natarciu. Najpierw się Nawrocki napiął i nabzdyczył, stanął na piedestale autorytetu polskiego państwa, wspiął sie na polski honor, a jak mu Zełeński ten order odesłał kurierem, jak zobaczył w jakie bagno wdepnął, to chciałby zakończyć temat – o czym informuje jego minister, niejaki Leśkiewicz.
Pytanie jednak brzmi: skoro nic się nie zmieniło, to po co było to robić!? Czy naprawdę Nawrocki jest aż tak głupi?
Niestety tego dżina nie da się ponownie zamknąć do butelki. Oto dwa powody dlaczego:
(1) Nawrocki dokonał gestu w przestrzeni symbolicznej, która jest często ważniejsza niż przestrzeń realnych zdarzeń. To z tej przestrzeni płynie poczucie indywidualnej tożsamości ludzi, zbiorowej dumy – a upokorzenie narodu, który przeżywa właśnie egzystencjalne zagrożenie własnego bytu nie pójdzie w niepamięć tylko dlatego, że kancelaria Batyra chce już „zamknąć temat”;
(2) jak uczy Marcel Mauss w swoim genialnym eseju o darze – daru nie można po prostu odebrać bez konsekwencji. Obdarowywanie jest jedną z najważniejszych form budowania relacji – a odebranie jest gestem wykluczenia poza symboliczną wspólnotę „nas”. W ten sposób Nawrocki dał sygnał polskim masom kryjącym do tej pory swoją niechęć do Ukraińców, że nienawiść jest dozwolona. I proszę co mamy: nieprawdopodobny wylew antyukraińskiego hejtu, który zakleja gównem oczy.
Gesty symboliczne nie należą do swoich autorów ich konsekwencji nie da się kontrolować. Tysiące ludzi zaczynają interpretować ten gest jako przyzwolenie, potwierdzenie własnych emocji albo dowód, że ich niechęć była słuszna. I to dotyczy obu stron – teraz Polacy i Ukraińcy będą mogli się nienawidzić w sposób dużo bardziej uzasadniony. Uzasadniony przez głupotę Batyra.
PS: Moja książka o końcu świata jest już do kupienia w przedsprzedaży, do czego zachęcam: https://rafalbetlejewski.pl/…/ostrzezenie-przed-koncem…/”
Tylko tępa ciemnota twierdzi, że ten skretyniały agent nie jest głupi…
I dalej Polska gównem zakwita… a tak wielu twierdzi, zwłaszcza prawdziwych katolików, że jest coraz piękniej i pachnie.
Pani @Kalino: były dwa wywiady z prof. Motyką w tym samym dniu w TVN24 i w obu tych wywiadach prof. Motyka wyjaśniał w podobny sposób ,na czym polega ogromny błąd Nawrockiego i polskiej Prawicy w relacjach z Ukrainą. Nie jestem historykiem z zawodu i mogę pewnych kwestii nie rozumieć, ale ja się całkowicie zgadzam się z przesłaniem prof. Motyki ,tym bardziej, że moja rodzina ma w pamięci dużo dramatycznych zdarzeń w relacjach z Rusnakami (jak się wtedy 1945-48- w tamtych okolicach-koło Sanoka mówiło), o których już kilkakrotnie na blogu Szanownego Gospodarza pisałem. Otóż moim zdaniem prof. Motyka akcentuje podstawową kwestię psychologiczną, która mnie przekonuje na 200%. Ukraina walczy o suwerenność od 4 lat, ponosi ogromne straty, przezywa ogromne dramaty, jest nieustannie dewastowana(ogromne zniszczenia materialne), poniżana przez Trumpa, poprzednio przez Orbana ale od kilku tygodni coś się zmienia, Ukraina odzyskuje nadzieję, że może nie przegra, ludzie nauki ,żołnierze, pokazują, że Ukraina intelektualnie nie jest gorsza od innych, a często lepsza, że ma pełne prawa do samostanowienia i teraz niejaki Nawrocki traktuje ich, jako gorszy sort, którym można pomiatać, który można pouczać itd. No więc Zełeński ,znieważony śmiertelnie przez Nawrockiego chce pokazać Nawrockiemu i wyniosłym Lachom, że nie z nami takie numery. Gdyby Nawrocki zrobił to,co zrobił, gdy Ukraina była w głębokim kryzysie kilkanaście miesięcy temu, to Zełeński by przełknął tę obelgę, ale teraz, gdy Zełeński i cały naród ukraiński ma dużo kart w ręku, to nie przełknie dalszych upokorzeń tym bardziej, że widzi, iż Europa rozumie, że Nawrocki jest dość prymitywnym ,zarozumiałym bokserem. Ukraina po prostu nie zapomni tych upokorzeń i to jest podstawowy błąd Polski zarówno w relacjach z Ukrainą ,jak i resztą Europy
@pielnia11
Najwyraźniej słuchaliśmy różnych wywiadów:)))
P. Pielnia. Ukraina odzyskuje nadzieję…Piszę to wbrew sobie . Nieodległy przodek pracował, jako zarządca u znanego magnata /może tylko ekonom/ ? Po powstaniu styczniowym car zesłał go na ziemie obecnie polskie – tak, też tak bywało. Ukraina już wtedy „odzyskiwała nadzieję”, może wtedy Polacy zaczęli mówić ” rezuni”. W latach trzydziestych i póżniejszych, kiedy Rosja chciała ruszyć do Hiszpanii Ukraina znowu ” odzyskiwała nadzieję”, ze objawami nie mogli pogodzić się nawet prości żołnierze radzieccy i prości żołnierze niemieccy. W rodzinie wspomnianego przodka, pozostałej na ziemiach polskich życie zawdzięczają i Niemcom i Armii Czerwonej. W latach pięćdziesiątych Ukraina odzyskiwała nadzieję , bo PRL zgodziła się przyjąć swoich obywateli z ziem wschodnich, ale kosztem wprowadzenia straży obywatelskich we wsiach polsko ukraińskich przynajmniej do roku 62. Teraz znowu Polska dała im nadzieję i sytuacja rozwija się dziwnie podobnie. Oni odzyskują nadzieję , a my ?
Ba, w dzisiejszych czasach trudno się połapać w sytuacji, gdyż nie wszystko jest takie, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Na jednym biegunie mamy Giorgię Meloni (pozytwnie zaskoczony), po drugiej stronie bylego już brytyjskiego premiera Keira Starmera (jedno wielkie rozczarowanie), a gdzieś pośrodku sytuuje się zagadkowa postać Pétera Magyara.
Budzisz się rano, zerkasz do mediów i doznajesz olśnienia: oto nagle uznawany za „wstecznika” Terlikowski okazuje się całkiem normalnym i sympatycznym publicystą, podczas gdy pozornie liberalno-postępowy duet Stanowskiego i Mazurka… cóż, wypada mniej przekonująco.
Jeśli chodzi o polityków koalicji rządzącej, to dawno już przestałem się dziwić – raz tak, raz siak, a chwilę później, na owak. Siała baba mak …
Opozycja jak to opozycja, mąci gdzie tylko może a nawet więcej i dalej ale takie już jej psie prawo. Gdyby nagle przestali, to byłbym naprawdę zaskoczony albo nawet zaniepokojony, że coś gorszego knują.
PS. Don Kichot to archetyp idealistycznego marzyciela zmagającego się z brutalną rzeczywistością – a dzisiejszy świat jest, niestety, taki jaki jest. Internetowa rzeczywistość Trumpów, Farage’ów, Le Penów, Putinów i Musków.
pielnia11
28 czerwca 2026
11:42
” Motyka wyjaśniał w podobny sposób ,na czym polega ogromny błąd Nawrockiego i polskiej Prawicy w relacjach z Ukrainą.”
Jest Pan pewien że oglądał wywiad z prof. Motyką ?
Dulcyneo księżyc zgasł, Dulcyneo wstawać czas!~
Tyś jedyną dla świata nadzieją,
kiedy Brauny i Czarnki szaleją.Wciąż
Tobie wierząc z ogromną nadzieją,wciąż śpiewamy oh Dulcyneo.
Dulcyneo, ty złap gwóźdź, z tych balonów luft im spuść
Przemek co dzień ogląda Hitlera, jego gesty i miny przybiera
Podskakuje i nogi ugina, osrajnoga się tłumom przymila
trenując przed lustrem mocarza,z Bąkiewiczem obyczaj obraża.
Wierny osioł puścil gaz, Bąkiewicza zapał zgasł
pysk obity tampony miał w nosie. A w Berlinie zapomniał o kosie
to honoru poziomów pokłosie. Sancho giermek pogubił bambosze
wołał strasznie Dawajcie tu nosze!~
Dulcyneo wolności tyś fanką, bo poznałaś co faszyzm co Franco
nie postraszy ciebie Braun znów skrobanką.
Na corridę mu sprawić ubranko, Dulcyneo ty cudna rusałko
Niech mu byki zgotują rąbanko. VA banco
@mfizyk – 11:28
Owa ‚dyktatura większości’, jak zręcznie żeś to ujął, niekoniecznie ma podwaliny logiczne. Wynika to z samych założeń tej całości. Rzecz w tym iż inne dyktatury, te prawdziwe, trwają najczęściej w nieskończoność. Wiec prawdziwa demokracja zasadza się na tym żeby była rotacja władzy co jakiś czas jako ze świat się zmienia z jego upływem.
Cztery czy piec lat najczęstszych kadencji wyborczych wynikają z potrzeby zmiany. To wtedy wkraczają wyborczy którzy większościowo decydują o koniecznych przeobrażeniach. A te są niekoniecznie zbyt trudne do wydedukowania jeśli tylko ktoś chce czy umie.
Dzisiejsi wyborcy, ci na zachodzie w szczególności, juz to potrafią czynić. I tak to się kreci w kółko.
@Piotr z godz.20:44 pyta, czy na pewno oglądałem wywiad z prof. Motyką. Tak, oglądałem dwa wywiady z prof. Motyką. Jeden prowadzony przez pana Terlikowskiego, a drugi w chwilę później w Faktach po faktach i w obu pan Motyka tłumaczył, jaki błąd popełnił Nawrocki i ja się całkowicie zgadzam z tym, że działanie Nawrockiego było absolutnie nietaktowne i niemądre
Piotrze II: i dodam,że odebranie Orła Białego Zełeńskiemu przez naszego prezydenta było tak samo eleganckie i sensowne, jak wezwanie dzisiaj przez b.prezydenta Rosji-Miedwiediewa o oddanie przez Polskę Rosji naszego belwederu
Coraz częściej zdarza się rzecz taka mianowicie, że co wcześniej w głowie sobie analizuję, Redaktor za jakiś czas pisze, oczywiście nie słowo w słowo, chodzi o myśl, ideę, przesłanie. Interesujące.
Jakiś czas temu dotarło do mnie, że po raz pierwszy zaczynam się naprawdę bać o nasz kraj. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Po części to sprawka samego autora bloga i jego kolegów (wyrazy wdzięczności!), że dostałem, to coś wyjątkowego, 50 lat życia w wolności (urodziłem się gdy powstawał KOR) końcówki komuny, jej rozpadu, nie czułem, potem wolność, swoboda czytania tego co się chce, kształtowania postaw. To był czas szkolenia swojego wewnętrznego układu odpornościowego przed takimi truciznami jak faszyzm, rzeczony komunizm, antysemityzm. Nauczyłem się patrzeć na te wszystkie -yzmy, – izmy jak na fizyczne zagrożenie np. drapieżnika spotkanego na szlaku podczas górskiej wędrówki. Coś z końcówką na „izm” czego nigdy się nie obawiałem to humanizm i to jest to, do czego powinien ten szalony świat powrócić. Wszystkie ustroje zostały przetestowane w historii świata ze skutkiem negatywnym. Nic nie wyszło, niewypał za niewypałem. Od systemów kastowych w Indiach, podobnym platońskim w starożytnej Grecji ostro krytykowanym przez Poppera, feudalizmach, monarchiach czy najbardziej koszmarnych totalitaryzmach XX w. Tylko ta rozgadana, trochę irytująca demokracja daje to, na co człowiek czeka: max wolności przy możliwie jak największym zminimalizowaniu jednostkowego cierpienia. Wolę rozmawiać o niewątpliwych niedostatkach społeczeństwa materialnie nasyconego, o jego brakach, słabej literaturze, pewnym bezideowym dryfie nie wiadomo dokąd, ale wolę o tym prawić niż o wojnie, cierpieniu czy śmierci. Nic lepszego nie da się już wyprodukować w obrębie społecznej struktury. Jeśli mamy przesyt demokracji wróci zło i wojna, to są zależności czysto mechaniczne. Demokracja ma najniższy poziom entropii jako układ społeczny, inne systemy implikują więcej zła na bardzo wielu obszarach. Martwię się o młodzież, która zatonęła w technologicznej komie, odarta z dionizyjskiego szaleństwa, co powinno być jej domeną. Jest jakby czymś naszprycowana lub odwrotnie jakby jej kto (wielkie koncerny technologiczne!) utoczyl ze 3/4 zawartości krwi z żył. W rozmowach z nimi czuję, że odbijam się od jakieś niewidzialnej ściany. Odpowiedzi są złe i nie po mojej myśli. Mam wrażenie, że młodzi są pozbawieni jakichkolwiek zabezpieczeń przed np. grożącym Polsce faszyzmem. Czuję, że mogą dać się uwieść głosom z lasu z wiersza „Król Olch” Goethego. Oni nie dostrzegają zagrożenia.
Ostatni pojedynek Nawrocki vs Zelenski pokazał w praktyce jak wygląda rozmowa dwóch ludzi z pozycji nacjonalizmu. Od obojętności do chłodu a potem nienawiści, zmierza się jak po sznurku. Zaczyna się albo od ważnej rzeczy, albo od jakiejś bzdury, głupoty, wrogowie tworzą się sami poprzez pączkowanie. Nacjonaliści wszystkich krajów nie połączą się, a pozabijają się i taka to jest droga. Nie umiem odpowiedzieć czy w tych czasach jest mniej Don Kichotów zatraconych dla wielkich spraw ludzi, czy tylko zostali zagluszeni przez zło, które zawsze robi wokół siebie wielki hałas. Naprawdę trudno odpowiedzieć na pytanie jak to w istocie wygląda. Wiem jednak na pewno, że idą takie czasy, że każdy z nich będzie na wagę złota.
@mfizyk:
> Demokracja to przede wszystkim niezbywalne prawa jednostki, ochrona mniejszosci (przed wiekszoscia!), praworzadnosc, podzial wladzy, wzajemna kontrola wladz i instytucji itd.
Piszesz o „demokracji liberalnej”. Nie jest przypadkiem, że były Viktor Orban, propagował model „demokracji nieliberalnej”. I że jest to model jawnie kwestionowany dzisiaj.
@volter
Ja bym tym Hiszpanom nie dowierzała. Oni mają przemoc i okrucieństwo w genach. Ale widocznie trzeba to paskudztwo mieć, żeby tworzyć taką literaturę, architekturę i taką sztukę. Wciąż mi się marzy posada salowej w Prado:))) Łapałabym dyżury w salach Velazqueza:))))
leśnyszum
28 czerwca 2026
13:46
Ja bym z tego nie bagatelizował. Ukraina uderzając w strategiczne cele, rafinerie, fabryki składy które są logistycznym zapleczem przejmuje strategiczną inicjatywę. To jeszcze mino zdrady Amerykanów . Trump pokazał jak potencjalnie jest wiarołomnym sojusznikiem a amerykańskie gwarancje są warte tyle co papier toaletowy.
Bez właściwej logistyki nie może rosyjska armia zagrozić bezpośrednio na froncie ,właściwą logistykę można zastąpić ludzkim armatnim mięsem a tej zaczyna brakować.
Stąd wśród „ruskich roli” pojawiła się inicjatywa by z powodu Wołynia zamknąć lotnisko w Rzeszowie uderzyć w logistykę UA. I tu można posunąć się dalej.
Nawrocki celowo eskalując nienawiść do Ukraińców i niepodległej Ukrainy bo do tego dąży, przygotowuje niejako do tego opinie publiczną. bo Wołyń .Nienawiścią do Ukraińców wykazywał się już w kampanii wyborczej , w Budapeszcie robił wszystko by jak najwięcej zaszkodzić walczącej Ukrainie.
O podejrzanych kontaktach Nawrockiego z ludźmi Putina jako prezesa IPN pisał Tomasz Piątek . Nawrocki to idealny materiał ideologiczny do zwerbowania , prawicowiec konserwatysta jak Putin, nienawidzi liberalnej demokracji , UE i Ukraińców. Pytanie nie powinno brzmieć czy został zwerbowany, ale kiedy i na jakich warunkach.
Tak przypomnę Wiktor Janukowycz, ile napsuł krwi narodowi ukraińskiemu.
FSB może to robić w Polsce i pewnie to robi werbować wśród prawicowych polityków ideologicznie są dobrym materiałem do zdrady.
@Kalina:
Nie wiem, czy ogladałaś takie podsumowania u Demagoga, gdy pytali o prawdziwość wypowiedzi polityków. Tak, Demagog się tym bardzo nie chwali (i słusznie, bo sprawdzanie, nawet zakładając, że Demagog bezbłędnie ocenia wypowiedzi; jest wyrywkowe i mocno zależy od analizowanych zgłoszeń), ale jest to pouczające. Bo wszyscy kłamią. Ale nie wszyscy kłamią tak samo. U Tuska przyłapań na kłamstwie i na prawdzie było tyle samo, gdy sprawdzałem (owszem, są jeszcze półprawdy i manipulacje jako kategorie). Ale u działaczy PIS kłamstwa przeważają, W Konfie jest gorzej, a u Brauna — najgorzej.
Ja mam odwrotne myśli, przez które czasem obrywa mi się za idealizm — każde odstępstwo od wartości wprowadza pewien koszt (powiedzmy dług), który trzeba będzie w polityce spłacić. Nie mam rachunku, który pozwalałby powiedzieć, że nigdy się nie opłaca; ale zwykle widzę, że ten koszt się pomija, uważając go za sprawę sumienia polityków. Bo nad wrzuconymi tematami, ideami, propagandowymi tezami, ich autorzy nie panują, a one sobie hulają bez ograniczeń.
@Orteq
28 czerwca 2026
21:42
Cztery czy piec lat najczęstszych kadencji wyborczych wynikają z potrzeby zmiany. To wtedy wkraczają wyborcy, którzy większościowo decydują o koniecznych przeobrażeniach.
Zamiana demokracji na autokracje, dyktature wiekszosci, uciskanie mniejszosci itd. nie jest „koniecznym przeobrazeniem”. Jest z definicji zamachem na demokracje a nie uprawnionym demokratycznym wyborem.
Wolnosc wyboru konczy sie tam, gdzie taki wybor egoistycznie, ideologicznie czy w inny nieuzasadniony sposob ogranicza indywidualne i zbiorowe wolnosci. Wolnosc wyboru znaczy nie tylko wolnosc do wlasnych wyborow ale takze wolnosc od cudzych niuprawnionych wyborow. Znaczy np. wolnosc od dyktatury (wiekszosci czy technofaszystow) czy rzadow „krolow”. Nawet tylko niby czasowych.
@Cukiertort:
> Nauczyłem się patrzeć na te wszystkie -yzmy, – izmy
Ja tylko zuważę, że od ideologii nie ma ucieczki. Bo mamy taką narrację, że my jesteśmy normalni i nas się -izmy nie imają, ale tamci, zwariowani, są niebezpieczni bo jakiś -izm wyznają.
Powtórzę: od ideologii nie ma ucieczki. Dobrze sobie zdawać sprawę, że się jakąś wyznaje, że z jej perspektywy się patrzy na świat. Może to też taki hamulec bezpieczeństwa, gdyby zaangażowanie weszło za mocno.
> Wszystkie ustroje zostały przetestowane w historii świata
Nie sądzę 😉 Sądzę, że się rozwijamy i zmieniamy. I dzisiejsza dyktatura jest inna, niż ta sprzed 100 lat. Tak jak i demokracja jest inna od tej, sprzed 100 lat. Nie wiemy, jakie ustroje przyniesie przyszłość. Nie wiem, czy 50 lat temu, ktoś tu (OK, internetu nie było i blogów) spekulowałby o „spin dyktatorach”, jako o typie rządzących (choć prtototyp już rządził). Tak samo nie wiem, co będzie modne, jako ustrój, za kolejne 50 lat.
> max wolności przy możliwie jak największym zminimalizowaniu jednostkowego cierpienia.
Powiedziałbym, że współpraca międzyludzka jest wartościowa. A liberalna demokracja na to pozwala — wiele osób myśli, jak prowadzić państwo, województwo, gminę, albo w drugą stronę — grupę państw. Wymienia się opiniami, dyskutuje. Ludzie mają głosowanie, gdzie reagują na problemy, jakie się pojawiają. (Ja się serio boję technokracji, jako łatwo ignorującej problemy realnych ludzi, jak to mamy z longtermizmem w tej chwili.)
Nie wiem, czy chodzi o „wolność” i „cierpienie” — raczej powiedziałbym, że potencjał do zmian, uzgadniania, łączenia zbiorowego wysiłku.
> Martwię się o młodzież, która zatonęła w technologicznej komie
Młodzież, pod pewnymi względami, radzi sobie w tym cyfrowym świecie lepiej od nas — osób, które przekroczyły połowę swojego życia… To nie jest taki proste, że to tylko młodzież jest problemem.
> Mam wrażenie, że młodzi są pozbawieni jakichkolwiek zabezpieczeń przed np. grożącym Polsce faszyzmem.
Powiedziałbym, że wyuczono sporo wiedzy, ale mało empatii. I tego bym się bał, bo to faktycznie wygląda ryzykownie.
> Nacjonaliści wszystkich krajów nie połączą się, a pozabijają się
Niestety, na razie sobie pomagają w drodze po władzę.
@PAK4
29 czerwca 2026
7:33
„Demokracja nieliberalna” ma tyle do demokracji co piernik do wiatraka 😉
Niestety nie brak niewyksztalconych wyborcow, ktorym to wcale nie podpada. Bo przeciez sa wybory 🙁
@Cukiertort
29 czerwca 2026
0:19
Nacjonaliści wszystkich krajów nie połączą się, a pozabijają się i taka to jest droga.
Gdyby tylko siebie pozabijali, to bylby z tego wielki pozytek.
@PAK4
O żeż…kto to jest Demagog?
A co do prawdy, kłamstwa, mącenia wody etc…skłaniam się ku endeckiemu pojmowaniu etyki, czyli dualizmowi etycznemu. Jest etyka indywidualna, która obowiązuje jednostkę, oraz etyka związana z działalnością polityczną, a jej priorytetem powinna być racja stanu. Ta z kolei powinna być stale redefiniowana z uwagi na dynamikę sytuacji. To z kolei wymusza elastyczność postępowania. Wydaje się, że politycy ukraińscy to stosują: nie należy oczekiwać, że uznają zbrodnie UPA, a także że uznają choćby równowartość wpływów polskich i ukraińskich w regionie. Nie chcę krakać, ale wydaje mi się, że większą szansę ma alians ukraińsko-niemiecki niż ukraińsko-polski
@ Kalina 29 czerwca 2026 8:17
cyt: ” Wciąż mi się marzy posada salowej w Prado:))) Łapałabym dyżury w salach Velazqueza:))))”
A ja wciąż nie dowierzam, że La Sagrada Familia wymyślił człowiek bez boskiej pomocy…. I nawet wcześniejsze próbki kunsztu Gaudiego mnie nie przekonują.
@Kalina:
Organizacja fact-checkingowa: https://demagog.org.pl/
*
Bliżej mi do Sokratesa niż Dmowskiego 🙂
@dino77
Rozumiem:)))
Pani Kalino..jakos podskórnie czuję że ta funkcja nie przyniosłaby Pani satysfakcji.Pani potrzeby estetyczne to jedno ale oprócz tychże w życiu toczy sie brutalna krwawa corrida. Ostatnie relacje Ukraińsko -polskie tego dowodzą. każdy kraj ma swoich idoli…choć innych to może boli.
@Kalina
29 Czerwca godz.13.32
Napisałaś, że alians niemiecko-ukraiński ma większe szanse niż polsko-ukraiński. Możemy za to podziękować naszej prawicy et consortes. Oni robią wszystko, aby nas skłócić ze wszystkimi sąsiadami. Niedługo tylko Bałtyk zostanie bez żalów i pretensji. Chociaż, kto to wie. Może Braun albo jakiś inny oszołom zgłosi pretensje, że za zimny, za mało patriotyczny.Zarty żartami ale zachowanie tych wszystkich „patriotów „ „obrońców polskiej suwerenności „ przypomina mi zachowanie jednego z mieszkańców mojej ulicy. Skłócony ze wszystkimi sąsiadami, nawet z tymi, co mieszkają kilka domów dalej. Do wszystkich ma pretensje o wszystko. Głosuje oczywiście na PiS, resztę wyklina od komuny.
Cóż się dziwić, jaki elektorat tacy wybrańcy.
Kalina
29 czerwca 2026
13:32
@PAK4
O żeż…kto to jest Demagog?
A co do prawdy, kłamstwa, mącenia wody etc…skłaniam się ku endeckiemu pojmowaniu etyki, czyli dualizmowi etycznemu,
Mój komentarz
Owszem można i tak definiować etykę – dwuznacznie w zależności od obszaru społecznego, w którym ona ma działać. Taka definicja wygląda jak np. dualizm poznawczy czy dualizm naukowy, czym potrafią się posługiwać zarówno politycy jak i upolitycznieni naukowcy.
Pierwsi czyniąc to idą w zaparte – nie ma ocieplenie klimatu, to jest teoria upolityczniona naziklimatyczna, gazy cieplarniane są, ale ich wpływ na klimat nie jest istotny, itd. Upolitycznieni naukowcy zaś tłumaczą, że w atmosferze są naturalne gazy i nic istotnego poza lokalnymi wahaniami temperatury się nie dzieje.
TJ
Demokracja nieliberalna… Coś, jak bycie trochę w ciąży.
@jacobsky
To chyba Zakaria wymyślił to określenie na demokracje fasadowe. Wybory się odbywają, ale zawsze wygrywa partia rządząca, działają partie,media, NGOsy, ale pod kontrolą centralnego ośrodka władzy, jak przez 16 lat na Węgrzech za Orbana. Prawa i swobody obywatelskie przyznaje się tym, którzy potakują władzy, na przeciwników wysyła się prokuratorów i policję, a sądy obsadza się swymi kolesiami. ideał Kaczyńskiego, Ziobry itp. A mimo to coraz więcej ludzi, w tym nieprawicowych, wzrusza ramionami: a co mi tam. Tak jakby postępującą faszyzację w polityce i społeczeństwie uważali za wymysł demokratów i liberałów.
@Handzia55
To tylko moje spekulacje. Opieram je na znajomości dziejów Ukrainy w XX w. począwszy od lat przed I wojną oraz na prostym wnioskowaniu znając interesy gospodarcze Niemiec i polityczne Ukrainy. Polska i Ukraina są konkurentami w regionie, a Niemcy są zainteresowane odbudową Ukrainy. Polska prawica jest durna, bo jej działania nie przynoszą żadnych korzyści poza wzmożeniem emocjonalnym. Chyba że założymy, że to jedna wielka agentura kremlowska.
@tejot
Tu nie chodzi o definicje, ale o priorytet. Jeśli za priorytet uznamy polską rację stanu, będzie ona miała pierwszeństwo przed np. praworządnością
PAK4
Młodzież nie jest problemem, tylko ona sama ma problem polegający na skrajnym oderwaniu od realnego świata. Młodzi przenoszą do „chmury” swoje relacje, w chmurze szukają informacji, inspirują się w znacznej mierze sztucznym światem, tam toczy się większość ich życia. Czyli coś, co w początkowym mocno idealistycznym założeniu, miało dać im niespotykaną wcześniej wolność odebrało ją w subtelny, podstępny sposób.Obawiam się, że na długo, jeśli nie bezpowrotnie.
Technologia w służbie autorytarnej władzy- diaboliczna wizja kontroli społeczeństw przez big-techy wespół z rządami państw. Współpraca, wymiana informacji, współrządzenie poprzez modelowanie nastrojami jednostek i całych grup. Włos się jeży na głowie. To już w pewnym sensie się dzieje. Patrz oszukani Amerykanie, którzy łyknęli bajkę, że Trump i Musk wraz z resztą smyków poprawi ich los. Koncertowo dali się zrobić w konia. Zagadka- gdzie najczęściej zaglądali w poszukiwaniu pewnej wiedzy na temat aktualnych danych, sytuacji itd.
Pogląd, że jesteśmy skazani na ideologię to kapitulacja umysłu, który potrzebuje instrukcji z zewnątrz, żeby w ogóle zaczął działać. Gdzie pojawia się ideologia, ramy czyli pewność kończy się inteligencja. Tak właśnie uczą w szkole, czyli nie uczą. Masz się nie wahać, masz wiedzieć, klepać formuły. To dlatego mają się coraz lepiej faszyści – szkoła oduczając myślenia na własną rękę otwiera furtkę dla powtórki tego koszmaru.
@tejot:
Gdy byłem młodym pracownikiem, hej, to przyszło w pracy do jawnego dzielenia premii. I każdy mógł wstać i powiedzieć, jak ją należy podzielić. I każdy dawał bardzo racjonalne argumenty, że tak a nie inaczej. Starszy kolega trącił mnie w ramię: „Każdy uważa, że najlepszy jest taki podział, który da mu najwięcej. Zobaczysz jak zmienią zdanie, gdy ich sytuacja się zmieni”.
No i tak, miał rację. Gdy inaczej rozłożył się nasz wkład pracy w kolejnym roku, te same osoby, używały innych racjonalnych argumentów, by lansować podział. Taki jaki pasował do ich sytuacji w tym roku.
I, jak znam tych ludzi, to nie byli nieuczciwi. W sensie, że postępowali niezgodnie z sumieniem, że głosili podział premii, który był sprzeczny z ich sumieniem. Po prostu, zyski zmieniały sposób myślenia podświadomie.
To trochę to, co piszę do cukiertorta o -izmach. Podlegamy takim siłom. I czasem są w tym ludzie nieuczciwi. Może nawet często. Ale nie jest to jakaś norma.
PS.
Jeśli chodzi o pieniądze i podziały, to nie zawsze musi być złe. Bo to też sposób nacisku na uczciwe podziały, gdzie żaden punkt widzenia nie będzie zmarginalizowany. O ile mamy dobrą, liberalną demokrację z ładnie rozłożynymi siłami głosów.
@Cukiertort:
> Młodzież nie jest problemem, tylko ona sama ma problem polegający na skrajnym oderwaniu od realnego świata.
Na dniach wpadały mi badania, że to starsi, choć mówią o niebezpieczeństwach mediów społecznościowych, czy AI, sami częściej od młodzieży dają się im oszukać.
> Młodzi przenoszą do „chmury” swoje relacje
W maju bawiłem w Słowacji. I kolejno odwiedziłem dwie wsie: romską i słowacką. I cały czas chodzi za mną kontrast. Bo w romskiej wsi, na ulicach wydawało się, że są wszyscy — chodzili, palili, ktoś grał na gitarze, inni prali dywany. W słowackiej było sterylnie — przejeżdżając widziałem dwie osoby: kobietę biegnącą do samochodu, oraz mężczyznę z kosiarką. I
I jak nie popieram palenia tytoniu, tak za mną chodzi, co robili inni mieszkańcy tej słowackiej wsi. Przenieśli do „chmury” swoje relacje? Zasiedli przed ekranami? Bo w „realnym świecie” ich nie było.
Nawiasem mówiąc, podrzucam filmik — analiza z Financial Times dotycząca demografii:
https://www.youtube.com/watch?v=6lFXmDk-tps
Z polskiego na nasze: głównym czynnikiem kryzysu demograficznego są ekrany. I to już trwa trochę…
> Technologia w służbie autorytarnej władzy
Dlaczego od razu państw? Podrzucę jeszcze jeden link (Polskie Radio):
https://www.youtube.com/watch?v=5SF2upmMZiU
Moją uwagę zwróciły to stwierdzenie, że jeśli na YT mówisz o działaniu algorytmów YT, to twój materiał będzie miał przez YT ograniczone zasięgi. Nie jest zakazany, ale o wiele rzadziej będzie polecany, by dotrzeć do mniejszej liczby osób. To działa. I nie stoją za tym państwa. Państwa, czasem, próbują przeciwdziałać. I raczej nikt nie użyje słowa „cenzura” — raczej się powie słowo „algorytm”.
> Zagadka- gdzie najczęściej zaglądali w poszukiwaniu pewnej wiedzy na temat aktualnych danych, sytuacji itd.
Za poprzedniego zwycięstwa Trumpa — Fox News 😉
Dopowiadam: straszysz mnie młodzieżą i chmurami, ale to tylko nowa odsłona zjawiska, które znamy — z radia i telewizji zwłaszcza. To radio tworzyło potęgę austriackiego akwarelisty. To telewizja wylansowała Trumpa. Pisałem tu już, bo chodzi za mną cały czas, jak śmierć księżnej Diany i śmierć mojej Mamy zbiegły się w czasie. I jak widziałem krewnych, którzy przeżywali bardziej to, co im dawała telewizja, niż to, co widzieli w realnym życiu. Potem, w czasie żałoby po katastrofe smoleńskiej, zmarł mój sąsiad. Pana znałem od dziecka i lubiłem. A jakoś przeżywałem śmierć pary prezydenckiej, której osobiście nigdy nie poznałem, a nie dobrego człowieka, którego znałem kilkadziesiąt lat.
Podobnie piszę tu o Wołyniu. OK, to nie moja historia, bo przodkowie związani byli raczej z dawnym pograniczem polsko-niemieckim, ale pamiętam jak kilkanaście lat temu, na tym blogu, dopominałem się o pamięć o Wołyniu, jako zapomnianą; bo dużo się mówiło o Katyniu, ale o Wołyniu nie. Przez ten czas wszystko się zmieniło — przyszedł film Smarzowskiego, Wołyń stał się modny, zaczęły się ekshumacje, na samochodach wiejskich osiłków pojawiły się nalepki, że pamiętają, rosną polskie oczekiwania w stosunku do Ukrainy. I odwrotnie — po okresie pewnej otwartości w Katyniu zaczęto stawiać pomniki opracwcom. Czy przybyło krewnych i ofiar Wołynia w tym czasie? Czyżby liczba osobistych przeżyć zaczęła rosnąć 70 lat po wydarzeniach?
PS.
Przepraszam, odpowiadając tejotowi napisałem Cię z małej litery. Jakoś mi się wydawało, że tak się piszesz…
@Adam Szostkiewicz
29 czerwca 2026 17:12
@jacobsky
To chyba Zakaria wymyślił to określenie na demokracje fasadowe.
Fareed Zakaria pisał o demokracjach nieliberalnych (illiberal democracies). Jego kluczowa teza: można mieć wybory bez liberalizmu, czyli system, który formalnie jest demokratyczny, ale realnie ogranicza prawa jednostki, media i instytucje kontrolne.
Zakaria w słynnym eseju The Rise of Illiberal Democracy (1997) argumentował, że:
– w wielu krajach odbywają się wolne wybory, ale
– rządzący nie przestrzegają zasad liberalizmu:
# niezależności sądów,
#wolności mediów,
#praw mniejszości,
#ograniczeń władzy wykonawczej.
To prowadzi do systemu, który wygląda jak demokracja, ale nie spełnia jej kluczowych funkcji.
W użyciu są też metafory: demokracja fasadowa udaje, że działa; demokracja dekoracyjna udaje, że wygląda demokratycznie.
Demokracja fasadowa to pojęcie dobrze opisane w literaturze politologicznej.
– instytucje demokratyczne formalnie istnieją (wybory, parlament, konstytucja), ale w praktyce nie mają realnej władzy – decyzje zapadają zakulisowo, faktyczna władza należy do wąskiej grupy wpływów, często działającej niezgodnie z prawem.
System wygląda jak demokracja, ale nie spełnia jej funkcji.
Df i dd metafory na podobnych rodzajów/ typów „demokracji”, różnice w akcentach.
@metaxa
Zgdadza się; rozmawiałem z nim raz z Warszawie podczas spotkania założcielskiego Wspólnoty Demokracji. Był rad, źe do Polski tak szybko dotarła jego koncepcja.