Miedwiediew chwali Nawrockiego

Bezdennie głupi kibolski nacjonalizm. Pogratulować Nawrockiemu gratulacji od Miedwiediewa za odebranie Orła Białego Zełenskiemu. Lepszą recenzję trudno sobie wyobrazić: „polski prezydent w końcu pozbawił orderu czczącego nazizm kijowskiego zwyrodnialca”. Byłemu prezydentowi Rosji wtóruje oddelegowany przez Putina do rozmów „pokojowych” z USA o Ukrainie Kiriłł Dmitrijew: „Polska nareszcie odkrywa sympatyków nazistów na Ukrainie”.

Nawrocki może odetchnąć z ulgą: już nie jest na czarnej liście wrogów Rosji. Pochwały ludzi Putina powinien sobie oprawić w złote ramy i zaczynać każdy dzień od ich lektury. Rosja wpisała go na listę użytecznych idiotów. Polityka „dumy narodowej” i paternalizmu wymierzona w Ukrainę przyniesie Polsce niepowetowane straty w relacjach z Kijowem i na scenie europejskiej.

Nie musiało tak być. Nie znamy opinii kapituły Orderu przedstawionej Nawrockiemu po zapowiedzi, że odbierze odznaczenie Zełenskiemu. Wiemy, że nie była jednomyślna, choć obecny skład kapituły jest w zasadzie jednorodny politycznie po linii pisowskiej. Można się domyślać, że choćby Zofia Romaszewska mogła zgłosić krytyczne uwagi. Następnie zapadła cisza. Zwłokę niektórzy odebrali jako pożądane odesłanie pomysłu na półkę. Jednak w miniony piątek gilotyna poszła w ruch, odbierając wszelką nadzieję na opamiętanie się ekipy prezydenta. Ogłosił decyzję sam, na szczęście z pominięciem premiera. Eskalacja stała się faktem.

Nawrocki po to pełni urząd prezydencki, by wzmacniać pozycję Polski, a nie ją osłabiać.

W szczególności powinien przemyśleć długofalowe skutki swej decyzji. Co z tego, że wiwatują nacjonaliści i faszyści, gdy Polska traci zaufanie i Ukrainy, i europejskiej koalicji chętnych do pomocy napadniętemu państwu. Premier Tusk musi się liczyć z tym, że – wbrew jego napomnieniom – nie znajdzie się dla Polski miejsce przy stole obrad dotyczących odbudowy Ukrainy ze zniszczeń wojennych spowodowanych agresją Rosji. Decyzja Nawrockiego położyła się długim cieniem na konferencji na ten temat zaplanowanej w Gdańsku. Taki jest fatalny bilans na chwilę obecną.

Ekipa Nawrockiego została wmontowana w antyukraińską propagandę Kremla. Od dawna jej bohaterem jest Braun, teraz – o wstydzie – wychwala ona Lecha Wałęsę i Nawrockiego. Na tym tle przykładem dojrzałości politycznej są wyważone, lecz pryncypialne reakcje polityków ukraińskich. W ślad za Zełenskim, który odesłał order Nawrockiemu, swoje odznaczenia zwrócili trzej byli prezydenci Ukrainy.

Obecny prezydent dołączył list będący dyplomatycznym majstersztykiem. Nie nabzdyczył się, nie spalił mostów. A równocześnie przypomniał, że skoro nie odebrano Orła Katarzynie II, Mussoliniemu i Schröderowi, to „Ukraina nie zamierza wdawać się w dalszy spór w tej sprawie”.

Co ważniejsze, podkreślił, że Ukraina pozostaje wdzięczna wszystkim państwom, narodom i przywódcom, którzy wspierają ją w walce o wolność oraz pozostaje otwarta na dialog z Polską, pozwalający uniknąć pogłębiania sporów wokół bolesnych kart historii, ale zarazem – że jest dumny z każdego ukraińskiego żołnierza i z milionów obywateli Ukrainy, którzy zasługują na bezwarunkowy szacunek za bohaterstwo w obronie przed rosyjską agresją.

Ten list Zełenskiego też powinien oprawić w ramy Nawrocki i powiesić w swoim gabinecie obok postu Miedwiediewa. Może lektura obu tych wypowiedzi pozwoli prezydentowi zrozumieć, jakiego bigosu nawarzył Polsce.

Reklama