Jeszcze łacina nie umarła
Paneuropejskie stowarzyszenie Via Nova proponuje, by język łaciński uznać za oficjalny język Unii Europejskiej. Nie widzę realnej szansy, by tak się stało, ale lubię takie ekscentryczne pomysły. Wbrew pozorom nie chodzi tu o macki Watykanu, lecz o alternatywne podejście do kwestii europejskiej tożsamości.
Bo czyż łacina nie jest w istocie wyjątkowym produktem Europy? Niby umarła wraz z upadkiem imperium rzymskiego, a przecież jego język, łacina właśnie, wciąż żyje. Nie tylko w terminologii naukowej, w literaturze i sztuce, oczywiście w teologii, lecz także w komunikacji potocznej. Na co dzień wciąż używamy łacińskich słów i zwrotów, mimo że łaciny nie znamy w takim sensie, jak choćby angielskiego. Co ciekawe, łacina przeniknęła nawet do współczesnej kultury masowej, w tym do popularnych seriali filmowych, np. „Lost” czy „Spartacus”, których bohaterowie chwilami mówią w tym języku.
Mało tego: są stacje radiowe nadające od lat audycje po łacinie. Sam odwiedziłem redakcję łacińską finlandzkiego nadawcy publicznego. Przygotowywała regularne serwisy informacyjne po łacinie („Nuntii latini”) dla miłośników tego języka na całym globie, nadawane na falach krótkich. I znów wbrew pozorom potencjał językowy klasycznej łaciny wystarcza, by tworzyć neologizmy na oznaczenie idei, rzeczy i wynalazków, które pojawiły się w późniejszych wiekach aż do naszej „postmodernistycznej” (słowo wzięte wprost z łaciny) epoki.
Dziś rolę języka globalnego (lingua franca) odgrywa angielski w wersji amerykańskiej lub brytyjskiej. Rywalizuje z nim hiszpański (wywodzący się z łaciny, podobnie jak inne języki rodziny romańskiej). Indie i Chiny, należące do najstarszych kultur i tworów państwowych na naszej planecie, w tej konkurencji nie zdołały wystartować. Podobnie jak rodzina języków słowiańskich, w tym ruszczyzna.
Nie powiodła się też próba z esperanto i innymi sztucznie stworzonymi językami, które miałyby spełniać rolę pomocniczego środka komunikacji globalnej. Próbę z esperanto jako językiem międzywojennej Ligi Narodów, prekursorki ONZ, storpedowała Francja zazdrosna o status swego języka narodowego jako języka światowej dyplomacji.
To napięcie między zazdrością o ponadnarodową rolę własnego języka narodowego a naciskiem globalizacji też trwa od co najmniej XIX w. Komisja Europejska sonduje właśnie, czy wspólnota zgodziłaby się na przygotowywanie unijnych dokumentów w języku angielskim zamiast, jak dotąd, we wszystkich językach państw członkowskich. Francja i Włochy nie są zachwycone, choć korzyść – oszczędność wydatków i funduszy – wydaje się ewidentna.
Jak zawsze zatem do gry wchodzą ambicje, interesy i polityka. Wielka Brytania opuściła Unię, uprawia swoją politykę „specjalnych relacji” z USA, które dziś otwarcie wymuszają na Unii ważne decyzje, to czemu Unia miałaby jeszcze nadawać status uprzywilejowany językowi ojczystemu Trumpa? Ale z drugiej strony i tak nie mogą się go pozbyć, bo angielszczyzna od XX w. – czy nam się to podoba czy nie – jest i pozostanie w przewidywalnej przyszłości tym, czym przed wiekami była łacina w świecie śródziemnomorskim. Wygrała w tej rywalizacji z greką, arabskim, językami romańskimi. Żaden język nie zdobył takiego wpływu na cywilizację ludzką.
Niemniej czuję sympatię do takich lingwistycznych nonkonformistów jak owo słoweńskie stowarzyszenie Via Nova. Paradoks naszego powojennego losu zrządził, że w latach szkolnych i uniwersyteckich uczyłem się łaciny w Polsce odciętej od wolnego świata murem berlińskim. Moi nauczyciele byli wymagający, ale bez przesady. W liceum łacinnik musiał być imigrantem ze Lwowa, ale nic o tym nie opowiadał. Deklinacji i koniugacji trzeba się było uczyć na pamięć, czytanki tłumaczyć na literacką polszczyznę. Wkuwałem więc dość chętnie, czując, że to nie jest pozbawione sensu, choć takim mogło się wydawać w PRL i w ogóle w epoce Beatlesów, na których przebojach uczyliśmy się z prawdziwym zapałem języka wrogich rzekomo imperialistów.
I faktycznie nauka nie poszła w las. Pomagała uczyć się francuskiego, hiszpańskiego, włoskiego. A że nauka każdego języka jest też furtką do historii, kultury i cywilizacji jego kraju, korzyść była podwójna. Mam duszę filologa, a zawód dziennikarza, bardzo przydatna kombinacja. Jako publicysta i obywatel jestem po stronie paneuropejskiej, choć wiem doskonale, że jedność Europy to wciąż projekt w budowie, a ostatnio w turbulencji.
W PRL nic o tym nie wiedziałem. Obowiązywała linia, że tylko jedna wspólnota, współpraca i integracja jest zgodna z duchem czasu i potrzebami Polski – ta w ramach RWPG i Układu Warszawskiego pod przewodem ZSRR. Szybko się zorientowałem, że niekoniecznie. Że istnieje alternatywa, do której niektórzy Polacy aspirowali. A gdy się zmaterializowała, inni Polacy z niej się nie cieszyli. Tak mamy, że mądrzejemy dopiero po szkodzie. Disce puer latinae, ego te faciam, mościpanie. Kto to powiedział, koteczku?
Komentarze
O, jak się cieszę! Disco puer latinae, ego faciam te mościpanie, rzekł Stafan Batory bodajże do ucznia Akademii Zamoyskiej, ale może kręcę.
W każdym razie nie znam łaciny tak jak król z Siedmiogrodu, ale kocham ją odkąd usłyszałam rozmawiających po łacinie dwóch panów na stopniach Pałacu Staszica w 1966. Jeden z nich to był podobno prof. Kumaniecki
PROCESJA PIONKÓW
(Wiersz biały dla obudzonych)
Świat płonie na krawędziach.
Algorytmy tną tkankę do kości.
A w salonie –
wciąż ten sam zapach lawendy.
Ciche szepty o kulturze dialogu.
O miłości bliźniego.
O tym, że nie wypada podnosić głosu.
Strach ma dziś twarz elegancji.
Inteligenci kryją się w cieniu własnych dyplomów.
Czekają.
Aż zło zmęczy się krzykiem.
Aż cynizm sam przeprosi za nieobecność.
Wierzą w zaklęcie:
„Jakoś to będzie”.
Tymczasem w Maryland,
pod zwiędłym cieniem polskiej parafii,
nowy rzeźbiarz historii odprawia swój teatr.
Karolek.
Prezydent z partyjnego nadania.
W garniturze skrojonym na miarę waszyngtońskich bankietów.
Przyjechał handlować lękiem.
Sprzedać własny rząd za uścisk dłoni jubilata.
Dziennikarze pytają o fakty.
O miliony. O bazy. O fort.
O Polskę pytają.
A on?
Odwraca plecy.
Faryzeusz w krainie dolarów.
Unika wzroku kamer.
Rzuca przez ramię, z wyżyn rzekomej świętości:
„Nie krzyczcie, drodzy państwo…
Kościół.
Modlitwa.
Panowie, przecież idę się pomodlić…”
O co się modlisz, rzekomy stróżu Ojczyzny?
O łaskę dla oligarchy?
O Fort Trumpa, który jest tylko fatamorganą?
Czy o to, by nikt nie zapytał,
dlaczego twój kumpel z Florydy ukrywa uciekinierów?
A intelektualiści w Warszawie milczą.
Analizują ton.
Zastanawiają się nad niuansem.
Bo przecież „trzeba zachować poziom”.
Nie widzą, że ta pobożność to ordynarna zasłona.
Zwykła, goebbelsowska sztuczka dla mas.
Zamiast prawdy – kadzidło.
Zamiast strategii – donos w imię Boga.
Trumpa zeskrobują już z fasad Nowego Jorku.
Centrum Kennedy’ego zmywa makijaż tamtej ery.
Świat się przesuwa.
Gracze wymieniają pionki.
A u nas wciąż trwa ta sama, samobójcza procesja.
Zasłonięta różańcem na pokaz.
Czas obudzić pięknoduchów.
Zabrać im lawendę.
W erze wojny o umysły,
milczenie z grzeczności
jest po prostu współudziałem.
Disce, disce…uparty smartfon
S A T O R
A R E P O
T E N E T
O P E R A
R O T A S
@profesor
Tak! 🙂
Jeszcze nie tak dawno studenci medycyny odmieniali przez przypadki np. „pęcherz moczowy” a diagnozy czyli rozpoznania na karcie wpisowej były pisane po łacinie. No cóż, świat idzie w uproszczenia a w medycynie językiem używanym do komunikacji jest angielski bo jest bardziej powszechny… Pan Redaktor pewnie żałuje, ja trochę też… bo miało to swój smaczek
😀
A dopiero co żona mnie pytała, co pamiętam ze szkolnej łaciny. Odpowiedziałem wymownym spojrzeniem…
Żona pytała w kontekście „botaniki przydomowej” (miscanthus sinesnsis ‚Strictus’). Ale tak się złożyło, że zapytała niedługo przed wizytą w kościele, gdzie przypadkiem trafiliśmy na zakończenie warsztatów śpiewania chorału gregoriańskiego — więc i mszę w całości po łacinie.
PS.
Moja szkolna łacina raz była „mała”, bo jako profil matematyczno-fizyczny dostaliśmy tylko połowę lekcji, jakie miał profil biologiczno-chemiczny. A do tego nauczycielka wolała opowiadąć o Almodovarze niż o accusativus cum infinitivo. Co w sumie też było pouczające 🙂
@pak
I tu dotykamy aspektu kościelnego: wśród ultraortodoksyjnych katolików w Polsce,w Europie i w USA, symbolem oporu przeciwko soborowemu liberalizmowi jest łacińska msza trydencka. Od lat trwa w establishmencie KRK przeciąganie liny: poluznić czy zaostrzyć rygory odprawiania tej mszy, skądinąd formalnie pięknej.Biskupòw i papieźy ocenia się w tych ultrakatolickich kręgach głównie pod tym kątem, stąd Benedykt XVI stał się dla nich bardziej papieski niż papież, a Francisco czy Leon dużo mniej, bo zgodnie z duchem soborowym popierają odprawianie mszy w językach narodowych, co w globalnym świecie jest przecież oczywistą oczywistością. Przed tym ,,przełomem mszalnym’’ wierni owszem mieli poczucie obcowania z sakralną tajemnicą, ale większość nie mogła się doczekać finalnego amen, bo po prostu nie rozumiała liturgii. Wybór soborowy: dostępność i zrozumiałość przekazu liturgicznego – to przecież najważniejsza praktyka religijna w KRK – kosztem mistycyzmu uważam za słuszny z punktu widzenia przekazu wiary, czyli zasadniczego interesu Kościoła instytucjonalnego.KRK przechował depozyt Imperium Rzymskiego w postaci języka i prawa. Miało to zasadnicze znaczenie w historii cywilizacyjnej świata katolickiego, a nawet szerzej, świata zachodniego. Dziedzictwo greckie, bizantyjskie, jest też wielkie, lecz działa głównie w świecie prawosławnym, w którym przekaz religijny jest znacznie bardziej konserwatywny teologicznie i moralistycznie niż w KRK po Ii Soborze Watykańskim. Cóż ostatecznie wierni głosują nogami, nie tylko w kwestii mszalnej łaciny.
@Stary Profesor
@Redaktor
Co to jest „Arepo”?
@Adam Szostkiewicz
16 czerwca 2026
8:51
Benedykt XVI nigdy nie „nakazywał” odprawiania mszy po łacinie, a jedynie „dopuszczał”. Ale nawet to było za dużo dla prostackiego Franciszka
@Adam Szostkiewicz:
Sama łacina — jak w tym przypadku — to za mało na mszę trydencką. To była zwykła, posoborowa msza, tylko po łacinie i ze śpiewaniem chorałów gregoriańskich. Ksiądz obrócony we właściwym kierunku, żadnych sugestii odcinania się od struktur kościelnych, czy wyższości liturgicznej łaciny.
Dla mnie to była piękna msza, ale z wielkim zastrzeżeniem, że jest to wyjątek od reguły. Tu nawet nie chodzi tylko o łacinę liturgiczną, ale też o to, że nawet z udziałem chóru, organizuje się mszę tak, by wierni mogli śpiewać lub mówić, biorąc aktywny udział. Tu tego zabrakło — ale powtórzę, jako wyjątek, byłem zachwycony.
Rozumienie? Moja łacina szkolna ogranicza się dzisiaj do „Rosa alba puchra est”, ale jestem dość osłuchany z mszami wielkich kompozytorów, więc wiele stałych elementów mszy mógłbym próbować po łacinie wyrecytować… zacinając się, ale jednak — recytować ze zrozumieniem. Jeśli więc jestem, podobnie jak Pan Redaktor, po stronie zrozumienia, a nie „mistycyzmu języka”, to nie stanowiło to jakiegoś problemu.
I jak rozumiem, to podejście KK do mszy po łacinie jest tu podobne — jest ona dozwolona dla chętnych, Kościół jednak zwraca uwagę na fakt, czy łacina (a raczej ryt trydencki) nie jest pretekstem do podważania ważności soborów i papieży.
Pęcherz moczowy czy inny, ironią języka angielskiego w medycynie jest to, że dużo (większość?) nazewnictwa medycznego* to czysta łacina.
*Pewnie upraszczam, ale wiecie, o co mi chodzi 😉
Z sentymentem wspominam naukę łaciny i sztubacką wesołość, gdy z lubością, głośno i wyraźnie odmienialiśmy zaimek hic, hec, hoc.
latine/Latine, nie latinae!
@anakreont
Jeśli rzeczownik – łacina – to genetivus
@byniek
🙂
@kalina
Palindrom: siewca Arepo…. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwadrat_Sator-Rotas
@Redaktor
Super, dzięki
@anakreont
Latine znaczy – po łacinie
Nigdy w życiu nie uczyłem się łaciny, dlatego na studiach miałem wielki problem z nauką nazw gatunków roślin i zwierząt, bo ich po prostu nie rozumiałem i musiałem te nazwy wkuwać na tzw. „blachę”. Niestety ze względu na charakter studiów miałem do czynienia z zalewem nazw gatunkowych. Na półce mam dwutomowe dziełko Stanisława Kalinkowskiego pt. „Aurea dicta” i nieraz sobie je przeglądam. Nauka łaciny kształci. OStatnio wykształciała lekarza w jednym z warszawskich szpoutali, który okazał się tak pracowity i pojętny, że wypracował urbi et orbi ponad 11 godzin dziennie w szpitalu nie licząc innych miejsc, gdzie pracował i gdzie działał „społecznie”. On na pewno dokładnie poznał i zrozumiał łacińską maksymę „Pecunia non olet” i mocno wziął sobie do serca sentencję parafrzę z Seneki „Non scholae sed vitae discimus”. I tak oto znajomość łaciny połączyła ten wpis Szanownego Gospodarza tego bloga z jego poprzednim wpisem. Lekarz bowiem okazał się kretem pislamu w KO stosującym zasady propagandowej dywersji omawiane wcześniej przez Pana Szostkiewicza. I pislam znowu lepiej ulokował swojego kreta w roli radnego z ramienia KO, co powoduje iż nawet otwarcie przez samego premiera Polski (czy też wznowienie) połączenia kolejowego Łomży z resztą świata mocno traci pozytywistyczną, propagandową ostrość, nawet jeśli w istocie dla mieszkańców „likwidacja poprzez stworzenie” wykluczenia komunikacyjnego jest ważniejsza od wszelkiej propagandy „białej”, czy „czarnej”. Trochę jednak to wszystko przypomina to syzyfową pracę, którą jedna z posłanek z grona premiera Tuska skwitowała krótko: „Znowu krew w piach”, czyli jak to powiedział Horacy: „Fruges consumere nati”.
@Kalina:
W tej sprawie bliżej mi do papieża Franciszka niż Benedykta. Zresztą może się przekonamy, bo za jakieś 2 tyg. może dojść do schizmy w Kościele, bo dla SSPX łacina i ryt trydencki wydają się tylko pretekstem, a chodzi o pozycję i władzę.
@PAK4
Bardzo cenię sobie podejście mojego proboszcza, który stosuje metodę mieszaną. Po łacinie modlimy się i śpiewamy: Hosanna in excelsis Deo… Benedictus, qui venit…, Pater Noster…, podczas Podniesienia i Komunii. Natomiast reszta – po polsku. Przyznam, że lubię sobie pośpiewać po łacinie. Wiem, że żadna ze mnie śpiewaczka. W domu nawet kot mnie nie trawi, a w kościele, w tłumie mam odwagę:)))
@ Gostek Przelotem
Aż tak nie upraszczasz. Całe szczegółowe nazewnictwo to zangielszczona łacina.
Jeszcze co do łaciny: disco nie łączy się z genetiwem. Tu w grę wchodzi tylko przysłówek. Jeśli ja nie przekonuję Pana Redaktora, to proszę sprawdzić tytuły podręczników, między innymi autorstwa Tadeusza Sinki.
Polonia est omnis divisa in partes duas.
1. Carolus, metum vendis, sed fidem non emes.
Karolu, sprzedajesz strach, lecz nie kupisz zaufania.
2. Carolus, terga vertis, dum patria te spectat.
Karolu, odwracasz plecy, gdy ojczyzna patrzy.
3. Carolus, pietatem fingis, conscientiam fugis.
Karolu, udajesz pobożność, uciekasz przed sumieniem.
4. Carolus, verba tua sonant, sed facta tua silent.
Karolu, twoje słowa brzmią, lecz twoje czyny milczą.
5. Carolus, nomen Patriae profers, sed virtutem non profers.
Karolu, wymawiasz imię Ojczyzny, lecz nie okazujesz cnoty.
6. Carolus, theatrum agis, dum civitas labitur.
Karolu, grasz teatr, gdy państwo się osuwa.
7. Carolus, potentibus servís, civibus imperas.
Karolu, służysz możnym, rządzisz obywatelami.
8. Carolus, umbram sequeris, rem deseris.
Karolu, gonisz cień, porzucasz rzecz samą.
9. Carolus, qui perfugas celat, culpam partitur.
Karolu, kto ukrywa zbiegów, współdzieli winę.
10. Carolus, silentium tuum — confessio tua.
Karolu, twoje milczenie jest twoim wyznaniem.
11. Carolus, cultu splendes, sed consilio vacuas.
Karolu, błyszczysz strojem, lecz pustyś w radzie.
12. Carolus, sacra invocas, sed rem profanas.
Karolu, przywołujesz świętości, lecz profanujesz sprawę.
13. Carolus, verba mollia profers, dum acta dura celas.
Karolu, mówisz łagodnie, lecz ukrywasz twarde czyny.
14. Carolus, oculos camerae fugis, quia oculos tuos fugis.
Karolu, unikasz kamer, bo unikasz samego siebie.
15. Carolus, pietatem ostentas, sed utilitatem quaeris.
Karolu, pokazujesz pobożność, lecz szukasz korzyści.
16. Carolus, de patria loqueris, sed te ipsum serves.
Karolu, mówisz o ojczyźnie, lecz dbasz o siebie.
17. Carolus, fortunam colligis, sed honorem amittis.
Karolu, zbierasz wpływy, lecz tracisz honor.
18. Carolus, potentiam quaeris, sed auctoritatem non invenis.
Karolu, szukasz władzy, lecz nie znajdujesz autorytetu.
19. Carolus, qui metum spargit, ipse timet.
Karolu, kto sieje strach, sam się boi.
20. Carolus, memoria te iudicabit severius quam adversarii.
Karolu, pamięć osądzi cię surowiej niż przeciwnicy.
21. Snusi tranquillitatem non restituunt; tamen ius tibi — ut nobis civibus — est timere.
Snusy nie przywracają spokoju; jednak masz prawo — jak my, obywatele — bać się.
Ja podziwialem mojego juz niezyjacego ojca ktory potrafil cytowac z pamieci fragmenty poezji greckiej czy lacinskiej majac ponad 70 lat. Siostra ktora uczyla sie laciny w liceum zamiast szukac odpowiedzi w podreczniku pytala ojca ktory odpowiadal na zadane tematy.
Wiersz o obowiązkowej modlitwie Karola Now Rocky za oceanem trafia w sedno politycznego problemu w Polsce. Modlitwa za oceanem jak polityczna brzytwa, Nie każdy się jej chwyci, nie każdy się złapie, a kto jest przeciw, dostanie po papie.
TJ
Czy ktoś pamieta jeszcze matury zdawane również z łaciny? Dla maturzystów wywodzących się z kilkujęzyczności w domu, dodanie jeszcze jednego języka to był drobiazg. Wiec żeśmy się popisywali swa mądrością w klasie bez umiaru.
Och ta łacina. Ona wcale nie na brzydkich wyrazach się zaczyna.
Kalina
Słusznie
Rzymianie pisząc nazwę ich języka używali zawsze L majuscule. Genetivus czy nominativus.
Dla mnie łacina była wspaniałym językiem. Coś jak matematyka. Logiczna i precyzyjna ze strukturą zdania sztywna. Uczyłem się łaciny medycznej ale do egzaminu należało umieć 50 łacińskich sentencji. To do dzisiaj pozostało. Znajomość przysłów pozwoliła przyswoić pewne gramatyczne zasady.
Po: inter contra trans ad per post ect jest zawsze accusatif Per aspera ad astra. Nec hercules contra plures
Po com pro sub jest ablatif. Et cum Spiritu Tuo
Pamietam jedna kontrole. Było 20 zdań do przetłumaczenia. Pani G, wzięła moja kartkę aby zobaczyć co tam wymyślam. Byłem po 19 zdaniu. I mówi mi: Nie ma błędu , łacina to pana język ojczysty?
W dwudziestym zdaniu zrobiłem 5 błędów
Ale to było łatwe, bo słownictwo medyczne
Dla mnie msza po łacinie jest po prostu piękna.
Na ślubach dzieci przyjaciół « traditionalistes « część modlitw jest zawsze po łacinie. I śpiewy tudzież
@anakreont
Sorry, ale Pan nie wie, o czym mówi. Disce puer latinae…to cytat z motta króla Batorego:)))) Zapewne nie znał prof. Sinki i nie wiedział, z jakim przypadkiem łączy się czasownik disco:))) Jeśli nie łączy się on z genetivem, przy czym się nie upieram, to zapewne łączy się z accusativem, co dałoby nam wynik: latinam. Przysłówek latine (po łacinie) jest nie do obrony, gdyż oznaczałby, że puer ma się uczyć nie wiadomo czego w języku, którego nie zna:)))
Tzw. sztuczna inteligencja wprowadzi translatory do powszechności. Mój asystent AI skontaktuje się z Twoim asystentem AI. I nie będzie to język ludzi. A ludzie będą mówili językami ojczystymi, bo z tłumaczeniem nie będzie problemu. Przynajmniej z tzw. językiem potocznym. Ciekawostką jest, że język polski, słynący z trudności, przez właśnie ten fakt jest jednym z najbardziej precyzyjnych języków do poleceń AI.
@Orteq
A są jakieś brzydkie wyrazy w łacinie? Oczywiście nie te, którym my nadaliśmy brzydki wydźwięk, tylko te, którymi obrzucano się w starożytnym Rzymie, a choćby i w średniowiecznej Europie? Zupełnie nie kojarzę. Cyceron wyzywał Katylinę, ale jakoś tak…opisowo:)))
@kalina
🙂
@kalina
O, tak! Były przekleństwa, wulgaryzmy i klątwy, jak w każdym ludzkim języku:
https://en.wikipedia.org/wiki/Latin_obscenity
Na moim pierwszym roku prawa jeden ze studentów zdawał u Kupiszewskiego egzamin z prawa rzymskiego po łacinie. Już wtedy to było kuriozum (45 lat temu, prawie dokładnie – gdzieś w środku czerwca), choć łaciny uczono w liceum w klasach humanistycznych. Z ciekawości zapisałem się na lektorat z tego języka, ale co mi z tego zostało ? Nic. To nie jest jazda na rowerze, że raz nauczona zostaje na całe życie. Nie żałuje, bo nie ma czego. Życie wymusiło na mnie naukę i/lub dopieszczenie i biegle władanie dwoma innymi językami, w tym jednym dość mocno osadzonym w łacinie. Paremie w oryginale plączą się po głowie (w końcu zdałem „rzym” u tego samego Kupisza na bd, tyle że po naszemu), żadnego pożytku praktycznego z nich nie mam, bo nie pracuje w branży, a podwójna nomenklatura systemu Linneusza ma zastosowanie głównie w mikrobiologii, gdzie nie wszystkie bakterie czy innych drobnoustrojów sprowadzono do formy językowej lokalnej (np. gronkowiec czy paciorkowiec).
Msza po łacinie ? To był chyba najlepszy ruch kościoła, że pozbyl się z liturgii tej skamienieliny. Czy to pomogło ? Z pewnością nie zaszkodziło.
@lalecznik:
Musiałbym sprawdzić dokładnie, ale chodzi o jedno badanie, gdzie generalnie dobrze wypadły języki indoeuropejskie. Polski najlepiej, ale nie wiem, jaka była dokładność badania. A bez „plus-minus błąd”, trudno ocenić, czy polski był rzeczywiście lepszy, czy losowo go wybrało z grona indoeuropejskich; a przynajmniej słowiańskich (bo tu wskazuje się „niską kontekstowość” jako zaletę dla AI).
A indoeuropejskie… cóż, stanowiły główny materiał do uczenia modeli językowych, więc mamy trochę mało twórczy wniosek, że systemy są dobre w tym, do czego zostały stworzone.
PS.
Używając AI komercyjnie, płacimy za tokeny (zresztą i możliwości AI ocenia się w „tokenach”, które może system uwzględnić). I w tym przypadku języki bardziej „kompaktowe”, jak angielski, mają wyraźną przewagę.
PS.2.
A propos — encyklika Magnifica Humanitas powstała po włosku, a nie po łacinie — no i zgaduj zgadula, co dawało przewagę włoskiemu nad łaciną ;D
@Kalina:
To ja bym powiedział „Carmina Burana”. A najlepiej znajdź poezję z oryginalnego zbioru, a nie utwór Orffa. Nie, żebym pamiętał jakieś przekleństwa… ale sporą część tworzyła tam (oryginał, nie Orff) łacińska poezja średniowieczna o tematyce antyklerykalnej.
@Adam Szostkiewicz
16 CZERWCA 2026
23:56
Cuuuudne…. Juz wiem, komu powiem: ty, ty, ty…sopione jeden. I zadna cenzura mnie nie zaczepi, bo przeciez łachy nie znaja łaciny:))))
@lalecznik
W zeszłym roku zabawiłam nieco czasu w Bari, w Apulii. Wiadomo, południe Włoch, wszyscy żyją, jak chcą, sklepy otwierają się z niechęcią o różnych porach. Można umrzeć z głodu, jeśli się tego nie przewidziało. Szczęśliwie zauważyłam, że otworzył się pobliski sklep „wielobranżowy”. Właściciel – cudny grubas z brzuchem, jak z filmów Vittorio de Siki, był mną wyraźnie zainteresowany. Chciałam dowiedzieć się, kiedy znów otworzy sklep, ale okazało się, że nie zrobię tego ani po angielsku, ani po francusku. Ale nic to, Baśka. Facet wyjął pudełko z tłumaczem i poinformował mnie, że jeśli do niego zadzwonię, otworzy sklep o każdej porze. Jak tu nie cenić romantyzmu wyrażanego dziś przez podejrzane pudełka?
@pak
To prawda, że współcześnie encykliki pierwotnie powstają w języku aktualnego papieża, więc w przypadku Leona prawdopodobnie po angielsku lub hiszpañsku, a nie po włosku. Pierwsza encyklika papieża Amerykanina została symultanicznie ogłoszona w wielu językch, w tym po arabsku i polsku, ale nie po łacinie. Praca nad wersją łacińską – a tradycją kościelną jest, by encykliki były dostępne w tym języku – musi potrwać choćby dlatego, że trzeba stworzyć łacińskie odpowiedniki współczesnych terminów technologicznych. Dla miłośników łaciny to uczta intelektualna studiować encykliki w tym języku i pogłębiać przy ich pomocy własną znajomość tego języka.
@PAK4
Dzięki:)))
Jeszcze łacina nie umarła póki my……
To bardzo cenne i rzadkie. U nas postępowi ministrowie ed narodowej postanowili, że łacina i greka są elementami segregacji socjalnej i nauczanie tych języków jest forma rasizmu społecznego. Więc nie należy wprowadzać łacinę pod strzechy lecz ją wyprowadzać z « dobrych domów » To łatwiej.
To jest symptom ogólnej degradacji cywilizacji.
Kiedy cywilizacja kraju upada, jednym z objawów jest degradacja jego języka. Nie mówię o ewolucji i błędach w wymowie i gramatyce, które jutro staną się normą; mówię o języku, który się zubaża, zniekształca się, traci kontakt z rzeczywistością i zdaje się wyrażać myśli szaleńca – monotonny, zubożały i absurdalny. Obserwowano to u jakobinów, bolszewików i nazistów.
Pismo oddaje sens mowy. Gramatyka jest wynikiem historii języka. A obecne straszne mody pisma inkluzywnego są zbrodnia na kulturze
Uczniowie w UK zdający egzamin z francuskiego mogą obecnie pisać francuskim inkluzywnym
Député.e.s
Robię się stary , co to siedzi na kanapie i narzeka.
Pamięta ktoś może napis Latine ‘ na płycie nagrobnej w Urbs Po polsku było
Niech będzie przeklęty ten , kto tu nasra albo naszczy
…
Wszystkim milosnikom lacinskich i greckich textow, rekommenduje Perseus Digital Library (encyklik tam nie ma 😎 )
https://www.perseus.tufts.edu/hopper/
pzdr Seleukos
@Adam Szostkiewicz:
1) Tak, o to chodziło mi w uśmieszku/zgadywance dla lalecznika: brak w łacinie odpowiednich wyrażeń, dla zapisania treści tej encykliki.
2) Napisałem, że powstała po włosku, bo taką (na szybko) znalazłem informacje. Na pewno tłumaczenia się zauważalnie różnią (pokazywał to ks. Strzelczyk) i wersja angielska uchodziła za jedną z błędami w tłumaczeniach, a nie „oryginalną”.
Zainteresowany, przeprowadziłem kilka testów.
Polish isn’t just adaptive — it’s uniquely good at absorbing and blending foreign structures without losing its own grammatical spine. That’s why your mixed‑domain test worked: Polish lets you splice English technical terms straight into a Polish syntactic frame and the meaning still lands cleanly.
Here’s why Polish handles code‑switching so gracefully:
1. Highly inflected grammar = strong internal scaffolding
Even if you drop an English noun or verb into a Polish sentence, the surrounding morphology does the heavy lifting.
Example:
• “zdeployować”
• “zdebugowałem”
• “przepushujesz to na repo?”
The English root is irrelevant — the Polish inflection tells you exactly what’s happening.
2. Free-ish word order absorbs foreign syntax
Polish can tolerate English word order patterns without breaking.
You can say:
• “To jest very tricky case”
or
• “Very tricky case to jest”
and both are intelligible.
3. Polish speakers are culturally used to lexical borrowing
Especially in technical, scientific, and IT domains.
English terms often carry more precise meaning than their Polish equivalents, so mixing becomes a feature, not a bug.
4. Polish allows semantic layering
You can express the Polish nuance while keeping the English technical specificity.
Example:
• “To jest subtle, ale nie w sensie ‘subtlety’, tylko bardziej w sensie ‘fine‑grained distinction’.”
English gives the technical granularity.
Polish gives the conceptual shading.
5. LLMs actually handle Polish code‑switching better than many other languages
Because the training data includes a lot of bilingual Polish–English internet text, especially in tech communities.
So your mixed prompt wasn’t just linguistically natural — it was statistically familiar.
Prompty mimo mieszania dwóch języków, nie powodowały halucynacji.
Jakby nie było, to tekst zastępczy używany przy kompozycji graficznej zaczyna się od „Lorem ipsum”. Wystarczy wygooglować „Lorem… „.
Tak więc łacina owszem – żywa i używana, choć nie rozumiana. Liczą się jednak krój czcionki i inne rzeczy, a tekst po łacinie to wypełniacz uniwersalny.
@kalina
Na jakiej podstawie twierdzi Pani ironicznie, że nie wiem, kto to powiedział? Sama wcześniej zechciała Pani o tym poinformować nieuków w odpowiedzi na zapytanie Pana Redaktora, skierowane do „koteczka” (notabene Pan Redaktor błędnie postawił przecinek przed „mościpanie”, oddzielając dopełnienie od podmiotu i orzeczenia). Przy okazji gratuluję Pani znajomości łaciny (cytuję: „Disco puer latinae”). Nie mogę też wyjść z podziwu, że rozpoznaje Pani pisownię słowa wypowiedzianego przez Batorego i wie, że kończyło się ono właśnie na „ae”, choć wtedy już zarzucono antyczną wymowę tej dwugłoski. Końcowego argumentu nie komentuję, świadczy bowiem o kompletnym niezrozumieniu sensu wypowiedzi króla.
P.S. Mam nadzieję, że Redakcja nie usunie mojej odpowiedzi, szanując prawo do dyskusji. Ton narzuciła @kalina.
@Ahasverus,
napis „qui hic minxerit aut cacaverit, habeat deos superos et inferos iratos” (whoever peees or nasty here will be the wrath of the gods of heaven and hell) jest epitafium(???) niejakiego Gaiusa Caeciliusa Flora, znaleziona w Rzymie 1603 ale gdzies aktualnie zagubiona w Anglii 😀
https://romaninscriptionsofbritain.org/inscriptions/3528
pzdr Seleukos 😉
@jacobsky
No tak, ale te wszystkie uwagi i wspomnienia osobiste obchodzą bokiem temat główny: paneuropeizm, który tym razem sięga po łacinę w opozycji do panamerykanizmu, dylematu i zmory w dzisiejszej Unii Europejskiej. Ideą założycielką Unii była integracja demokratycznych państw Europy. Ten cel wciąż jest przedmiotem sporu między transnacjonalizmem a nacjonalizmem, między zwolennikami miękkiej federalizacji – sam Churchill mówił pochlebnie o ,,Stanach Zjednoczonych Europy’’, przewidując tarcia i konflikty na tym tle w przyszłości. Dziś tendencja jest przeciwna: dyskutujemy nie o pogłębianiu integracji, lecz o suwerenności państw narodowych. A w epoce Trumpa o pokusie ,,technofaszyzmu’’, jako rzekomo najlepszej odpowiedzi na wyzwania globalizmu. Idea paneuropejska ginie w tym sporze. Unia niby się ma dobrze, a w rzeczywistości przenika ją niepokój i poczucie pewnej bezradności w konfrontacji z ideą ,,pokoju drogą siły’’ i presją nieustających antyunijnych ataków od wewnątrz i od zewnątrz. Łacina na to nie pomoże, ale jest symbolicznym apelem o powrót do źródeł i we wspólnocie europejskiej, bezprecedensowym w historii programie ponadnarodowej współpracy, i w całej Europie jako mateczniku chrześcijañskiego uniwersalizmu. Podobny projekt, ONZ, boryka się z podobnym kryzysem tożsamości.
SATIRA ALEGORICA
Verbis confringam — iterum confringere pergam,
vos, quibus ad reditum Carolus mare transtra tremescunt,
quae narrat caeli secreta et murmura Divi:
hic minuta numerant, illic duplicare laborant,
tamquam longior aura ferat nova fata silenti.
Interea Dottore, mente severus,
confessus quantas decursu collegerit undas.
At corvorum grex, metu vivens, fraude superbus,
ex Dottorum ingentem fingit monstrumque figurat,
non ut intellegant, sed ut plebem pascere possint,
hiemis adventu rumoribus implet egentem.
Vos, qui adventus alienos fata putatis,
at proprios monitores pavorem fingitis,
carmina spernitis — quia carmina gratia tangit,
et gratia vos urit magis quam scoria ferri.
Poetae castum decet et gravitate modestum,
satirae vero flamma vorax simulacra,
et sal, qui vulneribus lapsus acrius urit
illos, qui viros se fingunt, sed lumina fugiunt.
Ergo iterum dico: verbis confringere pergam,
donec fracta cadant vestrae simulacra theatri.
Satyra juvenalisowa
Słowem was zmiażdżę — i zmiażdżę powtórnie,
wy, co mdlejecie zawsze, gdy Carolus zza morza wraca,
niosąc opowieść o rozmowie z Boskością:
jedni liczą jej sekundy, drudzy mnożą je w górę,
jakby długość błysku miała zmienić wasz los.
W tym czasie Doktor ze stolicy, mąż wielce uczony,
wyznaje, jak wiele zebrał z nurtu w minionym roku.
I zaraz stado kruków, co żywi się strachem,
lepi z Doktora ośmiorniczki wróżb —
ramię po ramieniu, sens po sensie,
by gawiedź miała mięso, a nie prawdę.
Wy, którzy z cudzych powrotów czynicie wyrocznie,
a z własnych doradców — amulety paniki,
nie znosicie wierszy, bo w wierszach jest wdzięk,
a wdzięk was parzy bardziej niż żużel.
Poecie przystoi powaga i czystość,
lecz satyrze — ogień, który zjada pozory,
i sól, która piecze, gdy spada na rany
tych, co udają mężów, a drżą przed spojrzeniem.
Dlatego powtarzam: słowem was zmiażdżę,
i zmiażdżę powtórnie — aż pęknie wasz teatr.
@anakreont
Perfekcjonizm dobra rzecz, ale gorzej, gdy zamienia się w pedanterię. Wtedy staje się czepialstwem. Przecinki szanuję, błędy interpunkcyjne zdarzają się każdemu, czasem za sprawą automatycznej korekty, która też popełnia błędy. Co do meritum, pozostaniemy przy swoich zdaniach. A szantaż w ostatnim zdaniu jest nieelegancki.
@anakreont
Przepraszam, ale Pan kompletnie nie wie o co chodzi w tej żartobliwej rozmowie. Mimo to uparcie próbuje dotrzymać kroku. Proszę już dać sobie spokój:)))
Pytał ktoś o obscena w łacinie klasycznej – w rozkwicie niespotykanym później.
Przyklady – tylko 2 z 115.
Gaius Valerius Catullus
Carmen 115
Mentula habet instar triginta iugera prati,
quadraginta arui: cetera sunt maria.
cur non divitiis Croesum superare potis sit,
uno qui in saltu tot bona possideat,
prata arua ingentes silvas saltusque paludesque
usque ad Hyperboreos et mare ad Oceanum?
omnia magna haec sunt, tamen ipsest maximus ultro,
non homo, sed vero mentula magna minax.
PL
Ten ch… ma prawie trzydzieści jugerów łąki,
czterdzieści pól uprawnych, pozostała część to morza.
Dlaczego bogactwem Krezusa pobić nie może,
Ktory z tak wielką łatwoscią dobra zajmuje:
łąki, pola uprawne, duże lasy i wąwozy
Ażdo Hiperboreadów, do morza i oceanu?
To wszystko jest ogromne, ona sam jednak największy,
Nie jest człowiekiem, lecz wielkim, groźnym ch… !
Mentula conatur Pipleium scandere montem:
Musae furcillis praecipitem eiciunt.
PL
Ten ch… próbuje wspiąć się na Piplejską górę,
Muzy jednak strącają go widłami głową w dół.
Panie Redaktorze,
Zgadza się, tylko czemu łacina ? Czemu nie esperanto ? Ten ostatni język i stojąca za nim filozofia bardziej pasują do filozofii zjednoczonej/sfederowanej Europy. Łacina może się brzydko kojarzyć. Esperanto nikomu nie zawiniło, no może za wyjątkiem tych, którzy między innymi chcą łaciny na mszy.
@mintel
Dobry zwyczaj nakazuje podawać nazwisko tłumacza/tłumaczki. Proszę podać.
@jacobsky
Była taka próba w Lidze Narodów, ale nieudana. Mocarstwa zazdrośnie strzegą swoich języków narodowych. To ich ,,soft power’’.
@Adam Szostkiewicz
18 czerwca 2026
Przepraszam za karygodne przeoczenie w cytowaniu tych przekładów
Gaiusa Valeriusa Catullusa:
Carmen 115
Carmen 105
W obu wypadkach przekładów:
„(in Polish by Marcin)”
@mintel
Nie rozumiem. Powtarzam prośbę o podanie nazwiska tłumacza i źródła cytowanych wierszy w jego przekładzie.
@Adam Szostkiewicz
19 czerwca 2026 9:02
https://en.wikisource.org/wiki/Translation:Catullus_115
wersja oryginalna /łacińska i angielska
Polskie wersje są z prywatnego forum gdzie obie propozycje przekładu, w brzmieniu dosłownym jaki podałem, podpisane są jedynie imieniem „Marcin”.
W wypadku dalszych wątpliwości służę pomocą.
mintel
Ok, dziękuję za informację, choć prywatne forum i nieznany autor ,,Marcin” wyglądają mi na amatorów, a ja spodziewałem się kogoś ze znanych i uznanych tłumaczy, których w polskiej filologii klasycznej nie brakuje. .