Ukraina chce wyborów
Nie dość, że agresja Rosji nie ustaje, a nawet się nasila, w Ukrainie podnoszą się głosy, by mimo stanu wojennego zorganizować zaległe wybory prezydenckie. Zełenski znalazł się pod presją obywatelską. Zaszkodziły mu afery korupcyjne w jego otoczeniu i przetasowania w rządzie, w szczególności dymisja popularnego młodego ministra obrony Fedorowa. Na ulice wyległy tłumy domagające się przywrócenia go na stanowisko. Zełenski zdymisjonował następcę Fedorowa, ale jego samego nie przywrócił. Fedorow miałby szanse wygrać wybory prezydenckie, Zełenski niekoniecznie, choć wciąż ma silne poparcie społeczne i pewno by wygrał w pierwszej turze.
W tajniki i zawiłości polityki ukraińskiej czasu wojny się nie wgłębiam, ale dylemat: organizować wybory podczas wojny czy czekać z nimi, póki wojna się nie zakończy, w państwach demokratycznych zdarzył się nie jeden raz i różnie go rozwiązywano.
Wolne i uczciwe wybory to znak rozpoznawczy demokracji jako formy organizacji państwa i społeczeństwa. Muszą odbywać się cyklicznie według kalendarza i dawać wyborcom szansę wymiany władzy lub przedłużenia jej mandatu.Widmo utraty władzy powinno motywować rządzących do działań odpowiedzialnych i korzystnych dla państwa i obywateli. Ten bicz nie zawsze działa i wtedy mamy kryzys systemowy, jak dziś w Polsce między ośrodkiem prezydenckim a rządem i w Ameryce Trumpa. Jednak może być tak, że zamiast prób zażegnania kryzysu dochodzi do jego wzmożenia. Na przykład takiego jak „wybory kopertowe” u nas podczas pandemii.
Ówczesna władza chciała je przeprowadzić zgodnie z kalendarzem, ale nie licząc się ani z trudnościami prawno-administracyjnymi, ani, co ważniejsze, z zagrożeniami, na jakie narażała wyborców. I tu jest pies pogrzebany: wybory muszą być nie tylko uczciwe i wolne, lecz także bezpieczne. A wybory podczas zarazy albo wojny nie są bezpieczne ani dla organizatorów, ani dla wyborców. Dlatego podczas ostatniej wielkiej wojny wybory parlamentarne przypadające w Wielkiej Brytanii na 1940 r. przełożono i przeprowadzono w 1945, gdy wojna dobiegła końca. Pod niemieckimi bombami spadającymi na miasta brytyjskie organizacja wyborów o czasie była po prostu niemożliwa technicznie, logistycznie, humanitarnie i politycznie.
Teraz z takim wyzwaniem musi się zmierzyć Ukraina. Nie ma luksusu, jaki podczas wojny mieli Amerykanie: gdy po izolacjonistycznych wahaniach dołączyli w końcu do Aliantów, wojna nie zagroziła jednak ich terytorium. Wysłani na front japoński i europejski amerykańscy żołnierze walczyli i ginęli, ale w ich państwie życie toczyło się względnie normalnie, a nie pod bombami i w systemie kartkowym, jak w Brytanii. I wybory prezydenckie w 1944 r. odbyły się w Stanach zgodnie z kalendarzem. Spełniały wszystkie warunki potrzebne do ich przeprowadzenia. Wygrał demokrata Roosevelt. Szczęśliwy kraj, który wielkiej wojny nie doświadczył na swoim terytorium i może praktykować demokrację, choć toczy wojnę daleko od siebie.
Tego luksusu nie ma Ukraina. Rosyjskie bomby, rakiety i drony codziennie zabijają nie tylko żołnierzy, ale i osoby cywilne. Niszczą budynki mieszkalne, galerie handlowe, zabytki klasy światowej, stacje kolejowe, elektrownie. Rosja nie ma problemu z łamaniem praw wojny. Putin nie odpuszcza i grozi państwom wspierającym walkę Ukrainy z Rosją. Ostatnio Brytanii i Francji, nieprzerwanie Polsce i państwom bałtyckim. Jak w takich warunkach miałyby przebiegać wybory w Ukrainie? Trudno sobie wyobrazić, że mogłyby spełnić wszystkie warunki potrzebne, by uznać je wolne, uczciwe i bezpieczne. Zarzuty na tym tle od razu by się pojawiły na scenie politycznej, a propaganda kremlowska by je nagłaśniała. Cóż, decyzja należy do Ukrainy, ale sądzę, że Churchill odradzałby Zełenskiemu zgodę na wybory w reżimie stanu wojennego. Nie tylko dlatego, że łaska wyborców na pstrym koniu jeździ, o czym sam się przekonał, gdy przegrał wybory w 1945 r.
Również dlatego, że zmęczenie wojną w piątym roku jej trwania niesie wielkie ryzyko, że wybory zdestabilizują i tak już mało stabilną sytuację w polityce ukraińskiej. Zełenski jest dla mnie postacią szekspirowską. Cokolwiek powiedzą jego krytycy, trzeba uznać, że zrobił wiele dla Ukrainy. Zaczynał jako populista, stał się rozpoznawalną w całym świecie twarzą mężnego oporu napadniętego państwa i narodu. Nie każdy prezydent zdałby w tak tragicznej sytuacji egzamin z przywództwa. On zdał, bo Ukraina wciąż walczy i nie rezygnuje ze swych ambicji dołączenia do Zachodu mimo protestów Rosji. Zełenski ma prawo ogłosić wybory dopiero wtedy, gdy bomby przestaną spadać na Ukrainę.
Komentarze
…
Dzis w niedziele jest w Ukrainie Dzien Flagi a jutro Dzien Niepodleglosci. Z tej okazji w Kijowie bedzie dwudniowe posiedzenie krajow nordyckich i krajow baltyckich z Ukraina. Znaczy formatu NB8 i Ukrainy. Z pewnoscia sprawa wyborow bedzie dysskutowana i dalsza pomoc Skandynawii Ukrainie.
Mysle ze rzad ukrainski i tak Zelenskyj jak Fedorow maja wspolczesnych Skandynawow (przykladowo) do rozmow, zamiast Churchilla dzis. Z onym Churchilem, moglaby byc rozmowa Zelenskj/ Fedorow jak „chlopa z obrazem” 😎
Pzdr Seleuk
Przypomne, ze w 2014 Putin ingerowal w wolne wybory w USA. Trudno ocenic z jakim skutkiem. Ingerowal w Bulgarii. Ingerowal takze w wybory w Moldawi. I prawie je wygral. A jego mozliwosci ingerencji w Ukrainie sa jeszcze wieksze. Wiec ten, kto wierzy w wolne i uczciwe wybory w czasie wojny w Ukrainie jest co najmniej naiwny.
Notabene, zaluzmy, ze Zelenski czy inny prozachodni polityk by te wybory wygral. Czy putler by je uznal? Stawiam dolary za orzechy, ze nie.
@mfizyk:
Akurat wojna może dawać Ukraińcom do ręki narzędzia by bardziej zwalczać rosyjską dezinformację, niż w przypadku Mołdawii, Rumunii (pominąłeś), Polski…
Tam problemy są dwa.
Pierwszy, to fizyczne bezpieczeństwo procesu wyborów, o czym pisze tu Red. Szostkiewicz.
Drugie to fakt, że prawo głosowania mają ludzie, który znaleźli się pod rosyjską okupacją. Tej częsci się nie da przeprowadzić.
@mfizyk
Załenskiego Putin też nie uznaje. Ale ma Pan rację – wybory byłyby zmanipulowane. Naiwnością jest sądzić, że nie ma w Ukrainie rosyjskiej V Kolumny
„Marco Rubio zapewnił w poniedziałek o niezmiennym poparciu Stanów Zjednoczonych dla suwerenności Ukrainy. W 35. rocznicę ogłoszenia niepodległości tego kraju sekretarz stanu USA podkreślił również zaangażowanie Waszyngtonu w wysiłki na rzecz wynegocjowania trwałego zakończenia wojny z Rosją.
Szef amerykańskiej dyplomacji złożył Ukraińcom życzenia z okazji 35. rocznicy niepodległości, którą Ukraina ogłosiła 24 sierpnia 1991 r. Zapewnił przy tym o trwałości współpracy między Waszyngtonem i Kijowem.
„W Dniu Niepodległości, kiedy Ukraińcy oddają hołd historii swojego narodu i świętują jego odwagę, innowacyjność i odporność, Stany Zjednoczone podkreślają swoje silne zaangażowanie na rzecz rozwijania naszych więzi gospodarczych i bezpieczeństwa oraz torowania drogi do pokoju i dobrobytu dla obu naszych narodów.” – przekazał Rubio w oświadczeniu opublikowanym przez Departament Stanu.
Goście na obchodach w Kijowie
W związku z obchodami rocznicy niepodległości Ukrainy w poniedziałek do Kijowa przybyli Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydenci Mołdawii i Estonii Maia Sandu i Alar Karis oraz premier Luksemburga Luc Frieden.” (dziennik.pl)
@Szanowni Gracze w klasy,
tego Churchilla (Winston mu zreszta bylo) to ja wzmiankowalem tylko przypadkowo. On moze z kumplem Roosevelt nie byc wzorem do nasladowania dla politykow ukrainskich. Ukraincy maja swoj panteon. Panowie obaj wzmiankowani, w scisle demokratycznym duchu, scisle zaznaczam, zarzadzili Operacje Przeciagania pod Stepka (w language to Operation Keelhaul). Przeciagani byli kozacy donscy, kozacy kubanscy i terek kozacy z rodzinami swoimi. Wielu z nich nigdy Zwiazku Radzieckiego nie widzialo, ale na przeciaganie byli podatni. Niewielu rowniez przezylo to demokratyczne przeciaganie, a zgromadzono ich w obozach w Austrii i Italii, pod pozorem „nowych miejsc zamieszkania na Zachodzie”. Wszystko demokratycznie…
https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Keelhaul
To moze byc tak, ze ten Zelensky slyszal cos o przeciaganiu i rzeczonych autorow, Winstona i Franklina, za doskonalych demokratow nie uwaza. Aby za wzor ich brac w wyborach, moze nie uwazac slusznie. Z tymi historycznymi odnosnikami to trzeba ostroznie…
Pzdr Seleukos
mfizyk
23 sierpnia 2026
21:36
” A jego mozliwosci ingerencji w Ukrainie sa jeszcze wieksze. Wiec ten, kto wierzy w wolne i uczciwe wybory w czasie wojny w Ukrainie jest co najmniej naiwny. ”
Ukraina ma z tym potężny problem bo i po zakończeniu wojny ingerencja Rosji w wyniki wyborów w Ukrainie szybko się nie skończy.
W prawie ukraińskim obowiązują analogiczne do polskich rozwiązania uniemożliwiające organizację wyborów w czasie wojny i trwania stanu wojennego.
Konstrukcja prawna opiera się na przepisach konstytucyjnych oraz ustawowych:
• Konstytucja Ukrainy (art. 83): Wprost stanowi, że w przypadku wygaśnięcia kadencji parlamentu (Rady Najwyższej Ukrainy) w czasie trwania stanu wojennego lub stanu wyjątkowego, jej uprawnienia zostają przedłużone do dnia pierwszego posiedzenia nowo wybranego parlamentu po zakończeniu tego stanu. Ustawa zasadnicza zabrania również wprowadzania zmian w Konstytucji w tym okresie (art. 157).
• Ustawa „O reżimie prawnym stanu wojennego” (art. 19): Zawiera bezpośredni zakaz przeprowadzania wyborów Prezydenta Ukrainy, wyborów do Rady Najwyższej, wyborów do parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu oraz organów samorządu terytorialnego, a także referendów.
• Ciągłość władzy wykonawczej (art. 108 Konstytucji i art. 11 ustawy o stanie wojennym): Urzędujący Prezydent wykonuje swoje uprawnienia do czasu objęcia urzędu przez nowo wybranego prezydenta. Wybory powinny zostać zarządzone i przeprowadzone po wygaśnięciu stanu wojennego.
A zatem nie. Nie można przeprowadzić wyborów. Głosy o wyborach to element wojny informacyjnej rosyjskich służb.
Po czterech latach wojny Zełenski składa Putinowi „poważne propozycje” rozejmu.
Z trudem będzie odmówić na takie dictum uważają eksperci wojskowi.
Każde „poważne propozycje” powinny zostać wzięte pod uwagę, ale jak zatrzymać rozpędzony wojenny walec?
Ile fabryk broni straciłoby zamówienia, a ludzie dobrze płatną pracę?
Wojna to świetna sprawa – wszystko można usprawiedliwić, wszystko i wszędzie. , Demokracja, nawet ludowa nadal jest tylko dla demokratów, może dlatego, że wszelkie -zmy szybciej przynoszą zyski zaangażowanym. Nawet prawo stanu wojennego sprytnie ustawione, przecież nie tylko na Ukrainie mówi, że szkodliwy przywódca podczas wojny zyskuje szlachetny polor. Po wojnie świat miał iść ku lepszemu , EU nawet w to wierzyła, ale na wschodzie poczynając od Odry demokracja nigdy się nie przyjęła. Aby się całkiem pognębić , sadzam sobie czasem wnuczkę na kolanach i włączam Republikę.
Niestety ale sytuacja na Ukrainie należy do tych nierozwiązywalnych.
Gospodarz przytacza racjonalne przesłanki za nieprzeprowadzaniem wyborów. Wojna, bezpieczeństwo i KONSTYTUCJA Ukrainy…
A jednak…
Wybory pełnią też funkcje nazwę to, psychospołeczne. Po pierwsze gdyby nie rosyjska agresja to najpewniej Zełenski prezydentem by nie był. Poparcie dla niego pikowało, rozbudzone przez jego obietnice wyborcze nadzieje okazały się zawiedzione.
Jak wiemy w godzinie próby Zełeński okazał się bohaterem. Stanął na wysokości zadania a Ukraina (a przynajmniej jej elity polityczne) wzniosły ponad swój normalny stan…Niestety, z normalizacją stanu wojny wróciła (a może nie wróciła tylko wylazła z nory gdzie się przyczaiła) ukraińska ,,normalność”? Korupcja, układy, kleptokracja? Co gorsza prezydent ewidentnie jest częścią tej nie-normalności, choćby za sprawą swoje przybocznego Jermaka. Ba, działania jakie podjął w celu przejęcia i zablokowania działań ukraińskiej służby antykorupcyjnej NABU wyglądają jak przyznanie się, że ,,wiedział i uczestniczył”.
Nie jest to szczególnie budujące i motywujące dla ponoszącego codzienne krwawe ofiary społeczeństwa? Przypominam, że w ramach ratowania swojej słsbnącej pozycji pozbył się niezmiernie popularnego ministra obrony Fedorowa. Nie wiem czy ów minister był takim ,,organizatorem zwycięstwa” jak np. L. Carnot ale…dawał nadzieję. Na inne spojrzenie, inne metody. Oprócz bomb i krwi najważniejszą amunicją na wojnie jest nadzieja. Przecież w 1939r Polska była rozgromiona po tygodniu walk a jednak walki trwały jeszcze 4tyg bo żołnierze mieli nadzieję, że w końcu Zachód ruszy i pomoże…
Co argumentu, że nie powinno się zmieniać władz w trakcie walki i przywołuje się przykłady Churchilla i Roosvelta – cóź nie zawsze tak było. Pierwszą WŚ we Francji i UK kto inny rozpoczął a kto inny kończył. W obliczu krwawego impasu uznano, że zmiana władz może dać nowy impuls znużonym społeczeństwom i armiom.
Na Ukrainie dochodzi jeszcze czynnik ewidentnego ubabrania prezydenta, na czym skrzętnie żeruje raszystowska propaganda. Co gorsza uparte trwanie Zełeńskiego na stanowisku będzie wodą na młyn raszystów i konsumentów ich propagandy. Rosja nie próźnujr i zdsjr sobir sprawę, że każdy ujawniony przypadek korupcji obecnego ukĺadu rządowego to kolejny krok by zachodnie społeczeństwa przekonać, że ,,nie warto” bo jedni są warci drugich…
Alr jak napisałem jest to kociokwik bo nawet względy prawne uniemożliwiają wybrnięcie z niego.
Nie sądzę by Ukraina chciała wyborów. Są tylko pewne grupy, które widzą w tym swoją szansę. Wyborów na Ukrainie prawdopodobnie bardziej chce Rosja niż Ukraina.
@Slawczan:
Wczoraj chciałem coś podobnego napisać, ale… wygląda na to, że to bardziej złożone — zresztą, z tego co słyszę, to rację ma KMP.
> Gospodarz przytacza racjonalne przesłanki za nieprzeprowadzaniem wyborów. Wojna, bezpieczeństwo i KONSTYTUCJA Ukrainy…
Konstytucję pod presją oczekiwań społecznych można zmienić. Zresztą tworząc ją, raczej nie spodziewano się tak długiego stanu wyjątkowego i trwającej latami pełnoskalowej wojny. Ale…
> Niestety, z normalizacją stanu wojny wróciła (a może nie wróciła tylko wylazła z nory gdzie się przyczaiła) ukraińska ,,normalność”? Korupcja, układy, kleptokracja?
To było cały czas; i cały czas było tematem polityki ukraińskiej. To znaczy różne organy tej polityki próbowały zwalczać korupcję i oligarchów (czego chcieli zwykli Ukraińcy); inne zaś blokowały te poczyniania. Zresztą i Zełeński jest tu postacią niejednoznaczną — doszedł do władzy jako marionetka oligarchy, ale próbował go odsunąć; jednocześnie jednak — jak piszesz — blokuje działania antykorupcyjne…
Dobrze jednak chyba utrafił KMP — oczekiwanie wyborów nie ma być czymś powszechnym, tylko głosem mniejszości, wprowadzonym przez jednego polityka do obiegu medialnego. I owszem, to też znaczące, że taki głos się pojawia i do nas dociera, ale jednak to nie sugeruje jakiegoś poważnego nacisku na rząd i prezydenta, by te wybory przeprowadzić.
Wojna w Ukrainie nie może przysłonić wojny na Bliskim Wschodzie.
https://www.teleman.pl/tv/Glos-Hind-Rajab-2671290
Głos Hind Rajab, (The Voice of Hind Rajab)
Dramat obyczajowy Francja/Włochy/USA/Tunezja/Arabia Saudyjska/Wielka Brytania/Cypr 2025.
Występują: Saja Kilani, Motaz Malhees, Amer Hlehel, Clara Khoury
Reżyseria: Kaouther Ben Hania
Gaza, 29 września 2024 roku. Wolontariusz Czerwonego Półksiężyca Omar (Motaz Malhees) odbiera dramatyczny telefon od uwięzionej w ostrzeliwanym samochodzie przerażonej sześciolatki. Hind Rajab błaga go o ratunek. Wraz z pozostałymi wolontariuszami m.in. Nisreen (Clara Khoury) i Raną (Saja Kilani) starają się utrzymać z dziewczynką kontakt telefoniczny i jednocześnie robią wszystko, by zorganizować transport i jak najszybciej dotrzeć do niej karetką. Bez wsparcia wojska ich przełożeni nie chcą jednak ryzykować życia kolejnych ratowników. Szanse na ocalenie Hind maleją z każdą minutą. Nominacja do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy.
W filmie odtworzony jest głos dziecka z nagrania telefonicznego.
Oględziny wraku pokazały, że do samochodu oddano 335 kul.