Gra warta Berka
Ci, którzy są „rozczarowani”, że koalicja Tuska „nie dowozi” rozliczenia PiS z ich ośmioletnich rządów, krzywią się zarazem na kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. A przecież oczyszczenie TK ze złogów pisowskich byłoby przełomem o potężnej wymowie politycznej. Berek mógłby w tym znacząco pomóc.
Nie jest politykiem partyjnym, tylko ministrem w rządzie Tuska i renomowanym prawnikiem. Nie weszły dotąd w życie przepisy nakładające czteroletnią karencję na członków rządu kandydujących na sędziów Trybunału w ramach przywrócenia jego funkcjonowania zgodnie z konstytucją. Te przepisy zdążył odesłać do obecnego TK Święczkowskiego jeszcze Andrzej Duda.
Więc o co chodzi krytykom po stronie niepisowskiej? Są wśród nich autorytety prawnicze i zasłużone organizacje strzegące praw obywatelskich, pierwsza liga. Są też „tuskosceptycy” w rządzie i koalicji rządzącej pokroju posłów Treli, Śliza czy Sawickiego. Są dziennikarze mediów niesympatyzujących z prawicą, specjalizujący się w tematyce sądowniczej, prawnej, politycznej. A jednak Tusk i jego otoczenie stoją przy kandydaturze Berka w przeświadczeniu, że to znakomity kandydat na sędziego TK, i w nadziei, że koalicja demokratyczna za nim masowo zagłosuje, a Berek obejmie we wrześniu wakat po odejściu jednego z obecnych jego członków, któremu skończy się kadencja.
Krytycy powtarzają, że nie miało być tak jak za Kaczyńskiego i Ziobry. Tylko gdzie tu jest analogia? Berek nie jest byłym posłem KO, karencja nie weszła w życie. Kaczyński z Ziobrą upolitycznili Trybunał po linii pisowskiej, czyniąc z niego narzędzie swej polityki wymierzonej w rządy prawa w rozumieniu konstytucyjnym. Trybunał „odbity” z rąk Święczkowskiego miałby szansę wrócić do obywateli według litery i ducha konstytucji.
Nawrocki nie mógłby liczyć, jak dotąd, na Trybunał w realizacji swych planów politycznych, których celem jest ustanowienie systemu prezydenckiego pod jego przewodem. Co tu „nie gra”? To, że zbliża się szansa przywrócenia Trybunału odpolitycznionego? Przecież wybrani już przez większość Sejmu sędziowie – pomiatani przez Święczkowskiego – będą mogli podjąć swoje obowiązki? Czemu mieliby upolityczniać TK na wzór Kaczyńskiego i Ziobry albo jakikolwiek inny? Czy takie domniemanie nie jest dla nich obraźliwe?
Czemu Berek nie miałby być jednym z nich, zamknąwszy okres, kiedy był ministrem i „prawą ręką” Tuska? Nie ma podstaw do takich spekulacji ani przykładów takiej usłużnej lojalności Berka względem Tuska. Są za to przykłady takiej lojalności względem Kaczyńskiego i Ziobry choćby Piotrowicza czy Pawłowicz. Uważam więc – wprost przeciwnie niż prof. Dudek – że kandydatura Berka nie jest poważnym błędem, za który Tusk srogo zapłaci w kampanii wyborczej.
Jest ryzykiem, czego dowodzą liczne krytyki ze strony niepisowskiej, ale również może się okazać sukcesem, o ile Sejm Berka wybierze, a Święczkowski, demonstrujący na każdym kroku arogancję i skrajną stronniczość, będzie musiał odejść i odpowiedzieć za swoje traktowanie legalnie wybranych sędziów i samej instytucji Trybunału jako prywatnego folwarku. Gra jest warta Berka. Tu cel i środki służą słusznej sprawie: odbudowie kluczowej instytucji naszego państwa.
Komentarze
Nie wiem, czy Tusk „zapłaci” czy nie. Durniów ci u nas dostatek. TK należało albo rozwiązać, albo wyprowadzić wiadomego wieprza przy pomocy policji, albo próbować rzeczony TK przejąć. Rojenia o apolityczności jakiegokolwiek organu państwowego mogą być udziałem jedynie ludzi odklejonych od rzeczywistości.
Pięknoduchy się krzywią, oni by chcieli zjeść ciastko i mieć ciastko. Marzy im się trybunał sprawny i praworządny ale nie chcą ubrudzić sobie rączek sprzątaniem pisiego bagna. Ktoś musi to zrobić, trzeba użyć niestandardowych metod, bo innego wyjścia nie ma. Pisowskiej stajni Augiasza nie da się uprzątnąć delikatnie i wytwornie. Trzymam kciuki aby to się udało ale boję się, że Nawrocki nie zaprzysięgnie Berka, ani żadnego innego kandydata, który będzie miał szansę zreanimowac trybunał.
Ci co sa przeciw Berkowi w TK mozna wedlug mnie podzielic na:
– zagorzalych wrogow rzadu i Tuska
– „zatroskanych” pozytecznych idiotow
– medialnych wyrobnikow zyjacych z klikbajtow
– „ciemny lud”
– no i mamy tez faktycznych i w miare bezstronnych ekspertow.
Z tymi pierwszymi kategoriami nie ma po co dyskutowac. A ci ostatni, jezeli sa przekonani, ze maja racje, polecam skarge do TSUE albo ETPCz. Tam moga merytorycznie i objektywnie dochodzic swoich racji. Tak jak to robiono za czasu PiS.
mfizyk
Hmm… razem do kupy będzie tego z 2/3 społeczeństwa 😉
@Handzia55
Batyr nie zaprzysięgnie…Przecież innych też nie zaprzysiągł, dlaczego mamy się przejmować Batyrem, dalibóg nie wiem. Obciąć mu dotację, od razu zacząłby śpiewać baranim głosem
@Jacobsky
21 sierpnia 2026
22:24
2/3 spoleczenstwa? Nie wiem, ale duza czesc z pewnoscia. I w 2027 trzeba bedzie „wyzyskac” ich glosy. Tyle, ze merytoryczna dyskuja sie tego nie da zrobic.
Jacobsky
21 sierpnia 2026
22:24
Hmm… razem do kupy będzie tego z 2/3 społeczeństwa
Owszem, taka jest prawda.
Taka jest rzeczywistość.
Ale czy to znaczy, że nie należy czyścić tej stajni Augiasza?
mfizyk
21 sierpnia 2026
21:22
100/100
Tak Kalina, tylko ograniczenie dotacji z powodu braku współpracy prezydenta z rządem w dobrych i ważnych dla państwa sprawach.
A co na temat kandydatury Pana Berka Red.Siedlecka?
Ale jakie nie było by jej zdanie premier powinien zrobić co zamierza bo moze zmieni obecny tragiczny stan TK.
Zwolennicy kandydatury Macieja Berka na sędziego TK powtarzają jako argument koronny, ze trzeba odbić TK. Trzeba. Ale dlaczego jedynym odpowiednim kandydatem ma być minister Berek ? Nie ma wśród sędziów niezaangażowanych w politykę równie dobrego i sprawnego prawnika ? Nie będzie chciał wykonywać planu szefa rządu ? TK chyba nie jest od tego – właśnie dlatego trzeba go odbijać, że jego członkowie wykonują polecenia szefa partii ich powołującej. Co do apolityczności Macieja Berka to chyba Gospodarz żartuje. Człowiek będący przez wiele kat jednym z najbliższych współpracowników szefa partii jest apolityczny ? Zresztą uchwalona przez rządzącą koalicję ustawa karencją obejmowała również ministrów, widocznie posłowie też słabo wierzyli w ich apolityczność. Duda zawetował więc poglądy uległy zmianie ? Jeżeli teraz Batyr zawetował ‚lex szarlatan’ to znaczy, ze działalności różnych cudotwórców już nie należy ścigać ?
Nie da się nie ubrudzić wyrzucając z mieszkania chama utytłanego w gnoju. Ale to nie znaczy że trzeba się również w tym gnoju utytłać tak jak on.
@Wyborca112
Jak się zwał, tak się zwał, byleby „wziąć głodem” to towarzystwo
Kolejny dowód na bezbrzeżną durnotę tego społeczeństwa, także tę część rzekomo liberalno-demokratyczną. Nowa „sprawa Gorgonowej”! Nie wiem dokładnie, o co chodzi, wystarczy, że za sprawą sabotażu PiSowca o nazwisku Meitz, czy coś podobnego, wyciekła wersja robocza raportu prof. Mróz-Gorgonowej przygotowana wstępnie z błędami z udziałem AI. Rozpętała się więc nagonka i niewyobrażalny hejt, który skłonił panią profesor do rezygnacji. Ukazała się już wersja ostateczna raportu, ale nikt go nie komentuje, bo co to kogo obchodzi…Chodziło wyłącznie o kopa dla rządu Tuska, nic więcej
Prawicowe argumenty przeciwko kandydaturze p. Berka są tak głupie, że nie podejmuję się komentować.
Argumenty niepisowskich zwolenników niepokalanej czystości działań władzy również tracą na znaczeniu, bowiem sami nie mają oferty wybrnięcia z czasów bezprawia.
Sam TK jest instytucją skompromitowaną i bez większego znaczenie teraz i na przyszłość.
Obecny rząd, na fali oburzenia z 2023r mógł był spełnić obietnice dane wyborcom i rozliczyć bezprawie choćby symbolicznie, postanowił jednak się nie spieszyć, w wyniku czego mamy nową normalność: apatię i bylejakość.
Obawiam się, że to się nie zmieni niezależnie od nazwisk osób zaludniających różne „odzyskane przez pis” instytucje.
@mfizyk
Wszystkich „Buńczucznych Berkowiczów” podzieliłbym na dwie kategorie. Pierwsza to ta, która nie zna odpowiedzi na pytania, które zadał @epmg i które zadałem wcześniej na poprzednim blogu. Ci milczą, nie wiedząc co powiedzieć. No i druga, która nie rozumie tych pytań i ogranicza się do epitetów oraz argumentów ad personam. Wyrażają oni „mądrość”, która ich wyróżniania od „idiotów”, a która brzmi:
Z Berkiem na koń siędziem
My z premierem na czele
i jakoś to będzie…
Na przykład weźmiemy głodem całe to towarzystwo…
@epmg
22 sierpnia 2026
9:44
trzeba odbić TK.
A zastanowiles sie dla kogo? Dla politykow? Dla ciebie? Dla sedziow? Dla praworzadnosci?
Liczy sie to, co sie po „odbiciu” stanie. A nie kto i jak „odbija”.
Jagoda, mfizyk,
Tak trzeba czyścić. To jest cel.
Natomiast co do metody …
Nie, nie jest to zawieszenie wymierzone w domyśle w Tuska i w jego nominata. Nie jest to kolejne „niedasie”.
Rozjaśnić w głowach „ciemnego ludu” – jak ? W obliczu sytuacji, gdzie krk buszuje w systemie edykacji, a edukowani buszują na całego w internecie, a ten (podobnie jak krk) nigdy nie kłamie i zawsze ma rację. Obecne „ofiary” systemu edukacji to chyba już w większości dzieci zrodzone z rodziców, którzy przyszli na świat po 1989, a więc, jeśli chodzi o „ciemny lud”, owe dzieci to już druga (de)generacja tegoż ludu. Może krk ma obecnie mniejszy wpływ, ale internet… Uff.
Jeśli przyjąć, że zbiory „ciemny lud” i „zagorzali wrogowie rządu i Tuska” zazębiają się w jakimś stopniu (z pewnością się zazębiają, ale nie koniecznie w każdym przypadku), to wychodzi na to, że robi się coraz bajdziej rojno w tym grajdołku. Jak przekonać do Tuska i do rządu ich zaciekłych wrogów ? Lobotomia ? Elektrowstrząsy ? Argumenty racjonalne raczej nie dotrą. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że dany rząd (w tym przypadku Tuska) zawsze działa w oparciu o racjonalne przesłanki. Wcale też nie jest powiedziane, że wszyscy chcą słuchać racjonalnych argumentów, i nie dlatego, że są ciemni z definicji, ale po prostu dlatego, że tak już mają i tyle.
Można tak jeszcze długo.
Czyszczenie jjakiejkolwiek stajni, nawet mitycznej, nijak ma się do przemeblowywania w głowach sporej części społeczeństwa. Jak to zrobić w demokracji, gdzie istnieją swobody i prawa, ale w której np. system edukacji, podobie jak TK, stanowi arenę gry politycznej i promowania tekiej czy innej ideologii ? O mediach nie wspomnę. Chyba naljepiej taki zabieg przemeblowywania w głowach w udał się w przedwojennej Japonii i w Niemczech, no i w cccp, tylko co z tego ? Żadna pociecha. Żaden przykaklad do naśladowania. „Niedasie” tymi metodami.
A więc jak ?
@mfizyk
Dla kogo odbić TK? Dla NAS. Żebyśmy mogli paraliżować prawicę i Belweder. Czasu jest niewiele.
Jacobsky
22 sierpnia 2026
15:01
…A więc jak ?
Moim zdaniem należy stosować „spiralę milczenia”:
Spirala milczenia to teoria komunikacji społecznej, według której ludzie rezygnują z głośnego wyrażania swoich poglądów, jeśli czują, że są one w mniejszości.
Robią to ze strachu przed izolacją i odrzuceniem przez otoczenie. W efekcie opinia dominująca wydaje się jeszcze silniejsza, a alternatywne głosy całkowicie cichną.
Jak działa ten mechanizm.
Obserwacja otoczenia:
Ludzie stale sprawdzają, jakie poglądy dominują w społeczeństwie i mediach.
Strach przed samotnością: Osoby o odmiennym zdaniu boją się krytyki, żartów lub odrzucenia.
Wyciszanie mniejszości: Z obawy przed karą społeczną wolą nic nie mówić.
Wzmocnienie większości: Głośna większość rośnie w siłę, co pogłębia milczenie przeciwników.
Pochodzenie pojęcia:
Autorką tej koncepcji jest niemiecka badaczka Elisabeth Noelle-Neumann.Opisała ją w latach 70. XX wieku, badając zachowania ludzi w debatach publicznych i wyborach.
Przy całym szacunku i przyznaniu racji przytaczanym przez Ciebie argumentom, powtarzanie ich pomaga katopislamowi.
Nie należy ich nieustannie przywoływać w Internecie.
Zamiast tego wykorzystywać konsekwentnie reguły spirali milczenia.
Patrzyć jakim mistrzem w jej stosowaniu jest Krk i brać z niego przykład.
Uczyć należy się choćby i od samego diabła, w jakimkolwiek jego wcieleniu.
Jacobsky
22 sierpnia 2026
15:01
…A więc jak ?
Z pewnością nie tak:
Silni wciąż razem? Ile jeszcze wytrzyma elektorat Tuska. Nawet twardziele miękną (Rafał Kalukin, Polityka, 20 SIERPNIA 2026)
To jest strzelanie do własnej bramki.
Czytelnikom Polityki nie są „odkrycia” Kalukina do niczego potrzebne.
Przeciwnicy nie przeczytają, a jeżeli już to zatrą ręce.
Jest to klasyczny tekst pisany z połamaniem zasad skutecznej komunikacji uwzględniającej spiralę milczenia.
Kalukin mógł spokojnie z niego zrezygnować.
Służy jedynie podkreśleniu: patrzcie na mnie, ja wam powiem, bo wiem.
Czytelnicy Polityki wiedzą to i bez niego.
Redakcja Polityka wybija to w Internecie na plan pierwszy.
Tylko tak dalej a zwycięży katopislam i pismo zejdzie do podziemia.
Ale stamtąd wykopią Szanowną Redakcję.
@kalina
Źe też trzeba pisać takie oczywistości ludziom czytatym i pisatym…
TK powstał u schyłku PRL. Reżimu nie uratował, ale przydał się po zmianie ustroju, gdyż takie instytucje funkcjonują w każdym państwie demokratycznym jako zabezpieczenie przed próbami obchodzenia lub łamania konstytucji.Nie wszystkie decyzje TK były udane, np. W sprawie aborcji za prezesa Zolla, ale co do zasady funkcjonował należycie rozpatrując sprawy zgłaszane przez najròźniejsze osoby i instytucje.Ale w epoce pisowskiej TK był potrzebny nie obywatelom, lecz òwczesnej władzy jako waźne narzèdzie utrwalania systemu ,,centralnego ośrodka władzy’’, czyli KC PiS, któremu ma podlegać całe pañstwo, w tym władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Ta transkrypcja ustroju centralizmu demokratycznego w wersji prof. Erlicha, mentora prawniczego Kaczyńskiego, dokonywała się w nowych realiach postprlowskich, ale cel był ten sam: monopolzacja władzy w jednym ośrodku de facto wyjètym spod kontroli publicznej. TK miał ten system – w oczywisty sposób antydemokratyczny, antykonstytucyjny i autorytarny – legitymizować swoimi orzeczeniami. Zarzucanie przez prawicę i nie tylko przez nią, bo też autorytety prawnicze, źe kandydatura Berka do TK jest nie do przyjęcia, bo zastąpi jedno, pisowskie upolitycznienie tej kluczowej instytucji kolejnym upolitycznieniem tym razem z winy Tuska kompletnie mnie nie przekonuje, a nawet oburza, bo wszystkich nowych sędziów TK wybranych przez obecny Sejm zgodnie z procedurami uznaje za pionki w jakiejś politycznej rozgrywce KO.
@Jagoda
Dokładnie tak: ludzie podlegają odruchom stadnym, nieliczne jednostki nie dające się wepchnąć do zagrody są odrzucane jako czarne owce. Poznałem ten mechanizm w latach studenckiej aktywności opozycyjnej. Wielu ludzi ze strachu odwracało się od nas, jakbyśmy byli prowokatorami ówczesnej władzy, a KOR przejawem walk frakcyjnych w PZPR. Strach paraliżuje logiczne myślenie. Jego wytwarzaniu służą teorie spiskowe: w PRL opozycję i Solidarność przedstawiano jako ekspozyturę zachodniego imperializmu, dziś Kaczyński i jego naśladowcy przedstawiają Tuska jako agenta Niemiec, Brukseli albo Moskwy w zależności od okoliczności. Ciemny lud dotąd to kupuje, także ze strachu, źe rozbity PiS nie będzie już w stanie utrzymywać go dalej daninami socjalnymi. Czynnik strachu przed KRK w XXI wieku słabnie, inne szatany przebrane w sukmany albo w rogatywkach tu działają: strach przed oskarżeniem o ,,ojkofobię”, brak patriotyzmu itd.
@Stary Profesor
22 sierpnia 2026
12:52
Jak ktos ma pytania, to powinien szukac na nie odpowiedzi. A jezeli ich nie znajdzie, to moze sobie te pytania wlozyc do pamietniczka.
@A. Szostkiewicz
Zarzut braku apolityczności właściwie da się postawić każdemu, bo każdy gdzieś tam pracował, z kimś się stykał służbowo bądź prywatnie. Pieknoduchy, o których pisałam wcześniej, kryteria apolityczności wywindowały na niebotyczny poziom. Gdyby traktować je serio, to by je spełniał tylko człowiek, który przeżył życie zamknięty w szklanej kuli. Sedno sprawy tkwi gdzie indziej. Chodzi o to, czy prawnik będący sędzią TK potrafi zachować niezawisłość, czy okaże się odporny na sugestie, naciski, delikatne prośby i tego rodzaju działania. Dotyczy to wszystkich prawników, sędziów, prokuratorów, adwokatów i radców prawnych. Patrząc na dzisiejsze środowisko prawnicze, widzę, że zbyt wiele osób ma wyjątkowo giętkie kręgosłupy i pilnie patrzy skąd wieje wiatr. Takich ludzi w TK ani w żadnym innym zawodzie prawniczym być nie powinno. Kwalifikacje prawnicze da się zmierzyć, natomiast prawdziwej niezawisłości, ani zważyć ani zmierzyć się nie da.
@Stary Profesor
22 sierpnia 2026
12:52
PS.
Tu moja odpowiedz do „zatroskanego” epmg
https://blog.polityka.pl/szostkiewicz/2026/08/21/gra-warta-berka/#comment-449105
@Adam Szostkiewicz
23 sierpnia 2026
Trochę wspomnień z zamierzchłych czasów:)))
Byl rok 1968. Na I roku historii w sesji letniej musiałam zdać egzamin p.t. Wiedza o Polsce i swiecie współczesnym, czy cos w ten deseń. Jako lekture uzupełniajaca miałam do przeczytania: Andrzej Burda. [Pozaparlamentarne organy kontrolne w świecie zachodnim]. Streszczam tytuł, bo dokładnie go nie pamietam. Chodziło własnie o wszelkie trybunały, które mogły storpedować ustawy parlamentu. Byłam negatywnie nastawiona do PRL-u i jego nauk prawnych, niemniej wywód autora mnie przekonał i taka opinię mam do dziś. Dlaczego kilku, czy kilkunastu ludzi zwiazanych z jakąś opcja ideowa, jako ze kazdy myslacy człowiek jakies poglady ideowe ma, powinni kontrolowac parlament. A wiec jestem dzieckiem PRL-u!
@Jacobsky
22 sierpnia 2026
15:01
Juz wielokrotnie twierdzilem, ze oswieceniowy projekt po rewolucji francuzkiej nie wypalil. W sensie ze przez edukacje wszyscy beda madrzy i beda podejmowac tylko madre decyzje. Ten mit trzyma sie od ponad 200 lat do dzisiaj. Notabane ciekawe czy dociagnie do 2000-go mitu chrzescijanskiego 😉
Drugim mitem jest, ze dojzale demokracje podejmuja same dobre decyzje (polityczne, spoleczne, gospodarcze).
Mozna dlugo i teoretycznie o tym dyskutowac (np. jak stworzyc „nowego, demokratycznego czlowieka”). Ale w rzeczywistosci liczy sie praktyka. Czyli jak zdobyc wiekszosc. Bo bez tego wszystkie teorie pozostana „na papierze”. Wiec wedlug mnie polecam porzucic teoretyzowanie i zajac sie stosowniem metod, ktore aktualnie sie sprawdzaja w demokratycznym zdobywaniu wiekszosci. Czyli praktycznym i skutecznym stosowaniem populistycznych metod. Dla osiagniecia swoich celow i zniweczenia tych populistycznych celow.
Parafrazujac Billa Clintona: It’s the practice, stupid.
mfizyk
23 sierpnia 2026
11:09
Mój komentarz
Co jest coraz bardziej oczywiste, że to nie mądrość, racjonalność w decyzjach, w postepowaniu decyduje, a sterowność wyborcami, która w dużym stopniu zależy od instynktów.
Nałożenie na instynkty wiedzy (mądrości) nieco przesłania ich wpływ na myślenie odbiorców, lecz wystarczy trochę podnieść temperaturę przekonywania, a mądrość schodzi na drugi plan.
Straszna teoria, coraz straszniejsza w epoce, gdy przekazy są rygorystycznie planowane, celowane w różne typy odbiorców i błyskawicznie niesione w dół, wszerz i wzdłuż sprawnymi środkom przekazu, takim jak internet i TV (wzajemnie się przenikające). Dziś te nośniki informacji, a w dużej części propagandy, są doprowadzona do takiej dostępności, że wystarczy wziąć do ręki pilota i strzelać podczerwienią lub różnymi blue tooth w ekran TV lub wodząc palcami po ekranie smartfona wybierać błyskawicznie żądaną tematykę, rodzaj informacji, który ma do nas przyjść.
TJ
@mfizyk:
> Juz wielokrotnie twierdzilem, ze oswieceniowy projekt po rewolucji francuzkiej nie wypalil.
Jak to: nie wypalił? Czyżbyśmy nie żyli w państwie demokratycznym? Czyżby nie obowiązywały, plus minus, prawa człowieka?
Ja przy podobnie sformułowanej przez Ciebie myśli się zgodziłem, ale tam ta myśl mówiła coś w duchu: należy ludowi dać się wypowiadać, a on będzie rządził się mądrze, ku swojemu szczęściu. Ten „mit” dawno opisano, zrobił to choćby Marks, zwracając uwagę, żepraktycznie lud podlega manipulacjom wielkich graczy…
Ale demokracja miała tę piękną cechę, że się potrafiła reformować. Wprowadzano zasady dla działania mediów, nakładano ograniczenia na finansowanie kampanii… Zwiększono w ten sposób udział racjonalnej dyskusji, zmniejszono udział propagandy. Mieliśmy państwowe, ale niezależne od rządu instytucje zarządzające radiem i telewizjom z jednej strony, a liberalną edukację (tj. szeroką, dającą przygotowanie nie tylko zawodowe, ale i obywatelskie) z drugiej. Dzisiaj już to nie działa tak, jak powinno, czemu winny jest m.in. przytaczany tu Clinton, bo to on, wspierając amerykański sektor internetowy, wyjął go spod prawa.
>Czyli praktycznym i skutecznym stosowaniem populistycznych metod.
To politycy próbują robić — ja w innej dyskusji z Tobą wyrzucam naszej koalicji, że robi to przeciwskutecznie, ale wbrew Tobie wskazuje, że oczywiście to robi. To co jednak ważniejsze, to pewien powrót do regulacji, która by wyciszyła kłamliwą propagandę. Bo nawet zakładając Twoje założenia, że porzucamy demokrację, wprowadzamy jakąś formę technokracji, która sprytnie manipuluje ludźmi by realizować technokratyczną agendę, to pozostanie nam problem „sprzężenia zwrotnego” ze społeczeństwem, które wskaże na występujące problemy i pozwoli je naprawiać, pomoże też nadawać im właściwe miary i pozycje. Tymczasem propaganda i to przesłania, bo ludzie nie potrafią mówić o tym, o czym się nie mówi — czyli o tym, co nie jest przedmiotem propagandy.
@mfizyk
Mnie się wydawało i nadal wydaje, że wiarygodność rządzących jest dość istotna. A jeżeli sposób ‚odbijania ‚ jest nieistotny, to po co jakieś podchody z min. Berkiem ? Wysłać policję, wyprowadzić Święczkowskiego, ogłosić, że teraz szefem TK jest sędzia X i sukces gotowy. Potem się okaże, co będzie.
W ogóle świetnym pomysłem jest nie zważanie na sposób osiągnięcia celu. Tyle że już nie nowym. Cel uświęca środki’ znane jest od wielu lat.
@PAK4
23 sierpnia 2026
14:54
Tak, masz racje, ze Oswiecenie duzo osiagnelo. Trzeba by tylko jeszcze sprawdzic, czy to osiagnelo wylacznie dzieki podniesieniu edukacji (co dla mnie jest tym wspomnianym mitem).
Ale niezaleznie od powodow tych osiagniec, nadal przypuszczam, ze Oswiecenie sie wypalilo. Czego osobiscie zaluje. Wiec nie zamykam oczu na aktualny polityczny i spoleczny rozwoj (a raczej upadek i to od dekad(?)). Trzeba szukac nowych metod aby ratowac, co sie z tych osiagniec Oswiecenia jeszcze da uratowac.
Konflikt, czyli różnice interesów, wpisany jest w nasze życie społeczne, prywatne, wewnętrzne.
Konflikt rodzi konieczność dokonywania wyboru. Wyboru jednej opcji i rezygnacji z innej. Zawsze opowiadając się za czymś trzeba też z czegoś zrezygnować.
Generalnie mamy trzy podstawowe typy konfliktów:
* plus – plus („osiołkowi w żłoby dano”)
* plus – minus (przyjemność vs nielubiany obowiązek)
* minus – minus („wybór między dżumą a cholera”)
W sporze o dr Berka mamy do czynienia z tym trzecim typem konfliktu.
Tymczasem niektórym się wydaje, że z tym drugim. Że mamy możliwość wyboru między tym co dobre a tym co złe. To znaczy, że są odklejeni od rzeczywistości.
Nie mamy takiego wyboru.
Trzeba spojrzeć w oczy rzeczywistości i nie uciekać w pobożne życzenia.
Możemy albo zaakceptować fakt, że trzeba zareagować na konflikt typu minus – minus tak, żeby nie stracić demokracji. Nawet tej pokiereszowanej.
Albo oddać walkowerem władzę katopislamowi.
Całą reszta to czcze hamletyzowanie.
@epmg
Niby tak, ale co jeśli cel jest słuszny, a środki nikomu krzywdy nie robią? To właśnie sprawa Berka.
@epmg
23 sierpnia 2026
16:06
Mnie się wydawało i nadal wydaje, że wiarygodność rządzących jest dość istotna.
Rzeczywiscie wiarygodnosc rzadow PiS byla wielka. Obiecali 400+ i dali, obiecali przejac TK i zrobili, obiecali rozprawic sie z niezaleznymi sedziami i prokuratorami i to zrobili (w jakiejs czesci).
A aktualny rzad koalicyjny? Obiecal „odbic” TVP i zrobil. Ale zamiast uznania za wiarygodnosc dostal wybrzydzanie, ze przeciez tak nie mozna, bo obiecal to zrobic w bialych rekawiczkach 🙁
Wiec probowal rozprawic sie z przestepcami z PiS przy pomocy niezaleznych prokuratorow i sedziow. I co? Zamiast uznania krytykuje sie Bodnara i Zurka za nieskutecznosc 🙁
Wiec ja sie pytam gdzie tu jest wlasna wiarygodnosc takich krytykow?
@mfizyk:
> Trzeba by tylko jeszcze sprawdzic, czy to osiagnelo wylacznie dzieki podniesieniu edukacji (co dla mnie jest tym wspomnianym mitem).
Ale przecież nikt nie twierdzi, że tylko dzięki edukacji.
> Ale niezaleznie od powodow tych osiagniec, nadal przypuszczam, ze Oswiecenie sie wypalilo.
A bo to pierwszy raz?
Cywilizacja europejska ma te dwa bieguny — empiryczną racjonalność, do której odwoływało się Oświecenie, oraz nieracjonalną mistykę, czy jak nazwać biegun przeciwny, który wydał choćby teozofię. (Właśnie jestem pod wrażenie, jak wiele antyaintelektualnych nurtów wywodzi się z teozofii.) Przechodzi między tymi biegunami. Jak mógłbym powiedzieć, że modny jest nurt antyintelektualny i antyoświeceniowy (Mroczne Oświecenie to przecież prawdziwy tytuł manifestu, lansowanego przez część z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata; a treść wzywa do odwrócenia Oświecenia); tak silny jest głos empiryczno-racjonalny, który nabrał w tym sporze samoświadomosci.
@PAK4
24 sierpnia 2026
7:18
Ale przecież nikt nie twierdzi, że tylko dzięki edukacji.
Znam tu na blogu wiele wypowiedzi, ktore stawiaja wszystko na edukacje wyborcow. I wcale nie maja zamiaru sie sami edukowac w skuteczniejszych metodach wygrywania wyborow 😉