W domu na Cisowej

Krakowski Salon Elżbiety i Krzysztofa Pendereckich wchodzi do gry dzięki obecnej gospodyni tego miejsca, Dominice Pendereckiej, we współpracy ze Stowarzyszeniem im. Beethovena i Instytutem Adama Mickiewicza.

To miejsce – w odróżnieniu od Lusławic – zawsze było prywatne. Przewijało się oczywiście przez ten dom mnóstwo gości, ale były to raczej spotkania towarzyskie i święta. Koncert, który właśnie się tu odbył, był bodaj pierwszym w tym wnętrzu – pani Dominika wyznała, że było to jej marzeniem, aby dom w ten sposób znów ożył. A przy tym okazuje się, że jest tu wspaniała akustyka – wysokość salonu i duża ilość elementów drewnianych na pewno ma na to wpływ.

Było to podsumowanie wokalnych kursów mistrzowskich, które odbyły się w tym tygodniu, zarówno tutaj, jak w siedzibie Sinfonietty Cracovii. Prowadzącymi byli Tomasz Konieczny oraz dwaj korepetytorzy operowi: Anton Ziegler z Opery Wiedeńskiej (który towarzyszył wszystkim śpiewakom) i Piotr Jaworski, który jest również dyrygentem (dziś go nie było). W kursach uczestniczyło dziewięcioro śpiewaków, a jego przedmiotem była muzyka polska i niemiecka. O większą obecność tej ostatniej w repertuarze naszych solistów apelował prowadzący kursy – w końcu to jego specjalność, więc ma poczucie misji. Nic więc dziwnego, że obok Moniuszki czy Karłowicza słuchaliśmy przede wszystkim Wagnera, a także Richarda Straussa i Ericha Wolfganga Korngolda.

Młodzi śpiewacy (trzy sopranistki, dwa tenory, trzy barytony i jeden bas) to w większości wciąż adepci albo niedawni dyplomanci. Dopiero rozpoczynają życie sceniczne. Każdy z nich ma inne zalety i problemy. Tomasz Konieczny przed każdym występem opowiadał krótko o danym soliście/solistce. Niektórzy wyróżniali się aktorstwem, jak bas Sebastian Rutkowski z Bydgoszczy (który został już przez Koniecznego przyjęty do Opery Wrocławskiej) czy Joanna Zaucha z Krakowa. Byli tacy, co wyróżniali się piękną barwą głosu, jak trzej panowie Mateuszowie: Ługowski, Michałowski i Kulczyński. Monika Radecka, która na Baltic Opera Festival śpiewała rolę Jadzi w Polskim weselu Józefa Beera, a w najbliższym sezonie w Operze Narodowej ma wykonywać rolę Salome z dzieła Richarda Straussa, dała jej przedsmak wykonując ostatnią, przejmującą scenę.

To były pierwsze w tym roku kursy i jedyne wokalne – planowane są jeszcze: we wrześniu pianistyczne, prowadzone przez Krzysztofa Jabłońskiego, w listopadzie dla trębaczy (Gabor Boldoczky), będą też kompozytorskie pod kierownictwem Pawła Mykietyna. Wszystkie będą gościć na Cisowej. Genius loci się liczy.

Reklama