UFO po raz piąty

I znów Ukrainian Freedom Orchestra wyrusza w trasę. Tym razem, wraz z tradycyjną inauguracją w Operze Narodowej, zaplanowano siedem koncertów: w St Paul Cathedral w Londynie, w Concertgebouw w Amsterdamie, w Elbphilharmonie w Hamburgu, w National Concert Hall w Dublinie i dwa razy w David Geffen Hall w Nowym Jorku.

Co roku mamy nadzieję na koniec wojny, ale jak na razie płonną. Dalej więc odnotowuję te występy – nie byłam tylko w 2023 r., ale można tu znaleźć moje relacje z 2022, 2024 i 2025 r. Na początek całego przedsięwzięcia napisałam też artykuł do papierowej „P” (zalinkowany we wpisie), w którym umieściłam trochę historii osobistych poszczególnych członków/członkiń i właśnie do niego zajrzałam, żeby stwierdzić, że część wymienionych przeze mnie muzyków nadal gra w orkiestrze, a część nie. Koncertmistrz jest nadal ten sam, Marko Komonko, i to on tym razem grał solo w hymnie ukraińskim w opracowaniu Jurija Szewczenki – to już tradycja, że UFO gra to na koniec koncertu.

Początek też ukraiński: zamówiony na tę okazję utwór orkiestrowy Gloria autorstwa Bohdany Frolyak, znakomitej kompozytorki ze Lwowa, której dzieła były już w Polsce wykonywane, m.in. oratorium Duszo sprawiedliwa na Dniach Muzyki Ukraińskiej i opera dla dzieci Wojna, która zmieniła Rondo – na Warszawskiej Jesieni. Gloria jest inna, to jakby pobrzmiewanie dzwonów, w którym można wysłyszeć i akordy durowe, i chromatykę. Solenna, uroczysta, mocna wypowiedź, jakby z nadzieją na zwycięstwo.

Dla kontrastu po niej – Rückert–Lieder Mahlera z Julią Kleiter jako solistką. Ogromnie mi się ta śpiewaczka podoba, rzadko słyszy się taką kulturę wokalną. Może trochę czasem przykrywała jej głos zbyt masywna orkiestra, zwłaszcza dęte, ale brzmiała pięknie.

Masywnie zespół brzmiał też w VII Symfonii Beethovena, osobiście nie przepadam za taką wersją tej muzyki, ale czuło się mocne zaangażowanie i znów posmak nadziei w triumfalnym, radosnym finale. Czy nadzieja jest uzasadniona? Trudno powiedzieć, ale wciąż ją mamy.

Jedno jest już chyba nieuleczalne u publiczności: klaskanie między częściami, a na finał – jeszcze na ostatnim wybrzmieniu. Ech…

Reklama