Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa, ale pod nową nazwą
MEN szuka sposobu, jak uczynić edukację zdrowotną przedmiotem obowiązkowym i nie doprowadzić do wybuchu niezadowolenia. Jednym z pomysłów jest zmiana nazwy i usunięcie z podstawy programowej najbardziej kontrowersyjnych treści.
Przedmiot nazywałby się „Zdrowie 1”. Obejmowałby wyłącznie treści, które nie budziłyby sprzeciwu środowisk kościelnych i prawicowych. Młodzież uczyłaby się o zdrowiu ciała z pominięciem narządów płciowych i zagadnień seksualnych. Na wszelki wypadek o ciele mówiono by jak najmniej, więcej za to o zdrowiu umysłowym, psychicznym, duchowym. Jak wiadomo, gdy duch jest zdrowy, to i ciało mniej choruje.
MEN chce się dogadać z przeciwnikami obecnej formuły tego przedmiotu, dlatego jest gotowe na daleko idące ustępstwa. Szkoda, że Barbara Nowacka nie parła do kompromisu rok temu. Teraz występuje w roli przegranej (uczniowie i rodzice zagłosowali nogami przeciwko edukacji zdrowotnej). Kościół – jako zwycięzca w tym sporze – będzie chciał narzucić ministrze swoją wolę. I zamiast „Zdrowia 1” będziemy mieli „Zdrowie duchowe”., czyli prawie religię.
Więcej tutaj.
Komentarze
@Gospodarz
Lepiej bym tego nie napisał – teraz niejaka Nowacka przeżywa podobną metamorfozę WIZERUNKOWĄ, jak 10 miesięcy temu jej niedoszły szef w kancelarii prezydenta RP Kamala Trzaskowski. Dziś to o niej można powiedzieć „Jakie poglądy ma Barbara Nowacka? WSZYSTKIE” … 😉
Zamiast spokojnie wrzucić treści o zdrowiu w podstawę programową biologii, co można było zrobić od samego początku, bez wrzasków i tupania.
@Nimbla
Ale przecież 10 miesięcy temu nie chodziło o TREŚCI tylko WIZERUNEK=PR niezłomnej lewicowej ministry i przyszłej szefowej kancelarii prezydenta RP Kamali Trzaskowskiego … 😉
” Młodzież uczyłaby się o zdrowiu ciała z pominięciem narządów płciowych i zagadnień seksualnych. ”
Nareszcie jest kompromis….od pasa w górę w szkole a od pasa w dół u księdza na plebanii.
„Kamala Trzaskowski” – kapitalnie powiedziane! Jak widzialem tego gogusia to jakbym patrzyl na Kamale – kandydatke tylko dlatego ze odpowiedniej plci i w kolorze.
@belferxxx
Dlaczego nauczyciele zgadzają się na ten pomysł forsowany przez posła M. Józefaciuka, żeby powołać rzecznika praw nauczycieli, a nie samorząd zawodowy? To jest tak bardzo zły pomysł, że aż szkoda gadać. Rzecznik ustawia osoby, na rzecz których rzecznikuje w roli ofiary jakiegoś stosunku, a samorząd przeciwnie, w roli profesjonalisty, osoby zaufania publicznego. Jakieś zaćmienie umysłowe.
Teraz uczeń i rodzic ma być profesjonalistą, przed którego nadużyciami trzeba bronić nauczyciela postawionego w roli osoby zależnej od nich?
Czy sami rzecznicy mają jakiś autorytet? Poza RPO, którego autorytet urzędu został zbudowany w dużym stopniu dzięki osobowości prof. Łętowskiej – nie za bardzo.
Bardzo śmieszne. Ani Kamala nie jest pedofilem, ani Trzaskowski – alfonsem.
@Gospodarz
Ponad DWA LATA Bar(a)bara niejaka Nowacka ze swoim wiernym giermkiem Staszkiem opowiadali w mediach jak to UKRÓCĄ WAGARY!!! No i właśnie ogłosili, ustami głównego PR-owca MEN Lawery, że … już im się odechciało tej walki z wagarami… 😉
@ Róża
Kolejny raz pytam , kto to są „nauczyciele”? Bo jest ich 700 tysięcy??? 😉
@PR
Wyrządzasz swoim faworytom NIEDŹWIEDZIĄ PRZYSŁUGĘ próbując deprecjonować ich zwycięskich(!) konkurentów. Bo Kamala Trzaskowski i Kamala Harris byli tak śmiesznie NIEUDOLNI i jednocześnie ZAROZUMIALI, że mając WSZYSTKIE ZASOBY medialne i finansowe przegrali NAWET z taką konkurencją … 😉 To tak jakby usprawiedliwiać marny występ biegacza tym, że przegrał NAWET z kulawym … 😉
@belferxxx
A jakie stanowisko opublikowało OSKKO w tej sprawie zaostrzenia frekwencji:
„Nasze środowisko nigdy nie występowało o zaostrzenie prawa w omawianym zakresie, z powodów praktycznych, co wyjaśniamy poniżej.
(…) w praktyce szkoła nie może zakwestionować usprawiedliwienia przekazanego przez rodziców lub pełnoletniego ucznia (…). Musiałoby powstać szczegółowe ustalenie powodów usprawiedliwienia oraz narzędzia weryfikacji. To znowu komplikuje regulacje prawne bez gwarancji ich skutecznego działania.
Odczuwalnym, mało dostrzeganym problemem jest plaga spóźnień, często wynikających z lekceważenia sprawy przez rodziców. Realnie tracą na tym uczniowie – i spóźniający się i ich koleżanki i koledzy, którym spóźnienia przeszkadzają w nauce.”
Jasne i logiczne, prawda?
@Róża
To jest NIESPRZECZNE! 😉
No samorząd zawodowy by Ci się raczej nie spodobał – podobnie jak w samorządzie sędziowskim nauczyciele oceniali by w nim sami siebie…. 😉
A rzecznik to INSTYTUCJA – zależy od tego jakie ma UPRAWNIENIA. Oczywiście konkretni ludzie, którzy to robią, ale bez UPRAWNIEŃ niewiele zdziałają. Chodzi o to żeby nauczyciel nie zostawał SAM w konfrontacji z roszczeniowymi rodzicami/uczniami, urzędnikami i politykami ….
A generalnie to temat ZASTĘPCZY …
@Róża
OSKKO prezentuje słuszne wątpliwości co do REALNOŚCI takich regulacji w OBECNYM stanie prawnym. Bo w krajach CYWILIZOWANYCH to jednak jakoś robią, więc DA SIĘ tylko pewnie nie wystarczy zmienić 1 przepis … 😉
Tyle, że to nie OSKKO przez ponad DWA LATA opowiadało dzień w dzień w mediach o ukróceniu WAGARÓW tylko Bar(a)bara niejaka Nowacka ze swoim wiernym giermkiem Staszkiem … 😉
@belferxxx
Dlaczego miałby mi się nie spodobać? Jest dużo zawodów, które mają ten samorząd.
Całkiem nieźle wiem jak działa samorząd zawodowy.
Są zebrania, wybiera się delegatów, delegaci potem wybierają władze. Delegaci gromadzą sobie wcześniej głosy poparcia. Płaci się obowiązkowe składki i obowiązkowo należy się do samorządu. Samorząd organizuje szkolenia. Poza tym może uchwalać zasady etyki, prowadzi postępowania dyscyplinarne (one nie wyłączają odpowiedzialności przed sądem) i rozwiązuje problem – kto zabiera głos oficjalnie w imieniu jakiejś grupy zawodowej – właśnie samorząd jest od opiniowania, nie licytowanie się na głupoty na Facebooku.
Być może nauczycielom nie spodobałoby się, że te uprawnienia nie są oszałamiająco szerokie.
Ale z tym rzecznikiem nie czuje Pan, że to wtopa, dla autorytetu nauczycieli. Rzecznik jest dla „klienta”, strony słabszej. Jest Rzecznik Praw Pacjenta, nie ma rzecznika praw lekarza, jest samorząd lekarski. Bo lekarz jest ustawiony w roli profesjonalisty, a nie klienta/ewentualnej ofiary. A nauczyciele dążą niestety do samoośmieszenia.
Proszę przelecieć sobie jakie grupy mają rzecznika, a jakie samorząd. Jak można na własne życzenie ustawiać się w roli strony nieprofesjonalnej.
Wymienił Pan – żeby nie zostawał sam w konfrontacji z rodzicami, uczniami, urzędnikami, politykami – no i tu akurat pasuje nie rzecznik, tylko dyrektor. Tak jest np. w każdym szpitalu.
@belferxxx
Jeszcze ubezpieczenia. Samorząd załatwia ubezpieczenia na duże kwoty za niedużą składkę.
@belferxxx
Może nauczyciele wyobrażają sobie tego rzecznika jako jakąś instytucję, która pełni rolę osobistego prawnika?
Mimo, że to absurdalne wyobrażenie, wystarczy porównać z Rzecznikiem Praw Pacjenta, który teoretycznie powinien w takiej sytuacji być idealnie wystarczający dla każdego pacjenta.
@Róża Kontynuując dyskusję z poprzedniego wpis – te cele nie są dziwne.
Tu jest mapa z podziałem na regiony:
https://ec.europa.eu/eurostat/web/products-eurostat-news/w/ddn-20251006-2
Tylko W-wa wyraźnie przekroczyła zakładany odsetek populacji w wieku 24-35 lat posiadającej wykształcenie wyższe (poziomy 5-8 ISCED).
Jak to wygląda na świecie?
Unia Europejska (EU-27) 44%
USA 50%
Korea Południowa 70%
Japonia ok. 65%
Kanada ok. 67%
Singapur 55–60%
Chiny (dane szacunkowe) 25–35% (przy czym w miastach >50%)
Kluczem jest tu definicja „wykształcenia wyższego”
Poziom 3 to matura w liceum Gospodarza. To, niestety, nie liczy się za wykształcenie wyższe.
Poziom 4 to nasze szkoły policealne. To też nie jest wykształcenie wyższe.
Potem poziomy odpowiadające wykształceniu wyższemu:
Poziom 5: „Krótkie studia wyższe” / „policealne wyższe”, np.
Associate degree (USA), Higher National Diploma (UK),
Poziom 6: Studia licencjackie lub równoważne, zwykle trwające 3–4 lata, w Polsce to licencjat o inżynier
Poziom 7: Studia magisterskie lub równoważne, zwykle 1–2 lata, także MBA.
Poziom 8: doktorat
W Polsce brakuje poziomu 5, który odpowiada za wynik np. Korei. Nawet nie wiem, co to mogłoby być. Miedzy maturą a licencjatem nie ma nic, a poziom 4, szkoły policealne, to edukacyjna ślepa uliczka. Wszystko, całą „prawdziwą edukację” wtłoczyliśmy w akademickie szkoły wyższe.
Statystyka dotyczy przedziału 24-35 lat, bo to z grubsza obejmuje osoby robiące dyplom od licencjatu po doktorat.
@Róża
Skądinąd za to, również w Kompasie czegoś tam, Bar(a)bara niejaka Nowacka i jej wierny giermek Staszek oraz dyskusjach o edukacji, od ponad DWÓCH lat unikają dyskusji o takim zagrożeniu ŻYCIA i ZDROWIA uczniów w polskiej szkole jakim jest, wprowadzany u nas wyłącznie na zasadzie IDEOLOGICZNEJ, potworek zwany EDUKACJĄ WŁĄCZAJĄCĄ! 🙁 W warunkach organizacyjnych akurat POLSKIEJ szkoły, które zdecydowanie się różnią od organizacji szkół w krajach CYWILIZOWNANYCH to prawdziwe zagrożenie, dużo większe niż hejt w sieci czy myśli O samobójstwie, bo FIZYCZNE i namacalne 🙁 Skądinąd wzmaga i te wymienione wcześniej 🙁
To jak tam z EDUKACJĄ WŁĄCZAJĄCĄ np. jednostek z orzeczeniem o NIEDOSTOSOWANIU SPOŁECZNYM ??? 😉
@belferxxx
O tej edukacji włączającej słyszę od lat, na pewno już za PiSu. Pamiętam nawet jedna wiceminister była chyba od tego, a kurator Nowak występowała przeciw. I nie nasz polski to wymysł. Jeżeli nasze warunki organizacyjne różnią się od organizacji szkół w krajach cywilizowanych, to trzeba się zastanowić dlaczego. Średnia liczba uczniów w klasie SP niska na tle innych państw. Pieniądze nie niższe od średniej (PR to kiedyś wynalazł). Liczba uczniów przypadająca średnio na nauczyciela też niska na tle innych państw. Więc co jest u nas nie tak?
Co to argumentu co jest bardziej prawdziwszym, najprawdziwszym zagrożeniem, to trzeba by się przyjrzeć liczbom, a nie fantazjować. Liczbom przedstawiającym skutki.
Co do uczniów zagrożonych niedostosowaniem – też nie wiem czy są jakieś rozwiązania, czy szkoły je w pełni wykorzystują, czy narzekają, ale przymykają oko. Co tam było robione w przypadku tego ucznia niedostosowanego z Głogowa? Poza pogadankami z pedagogiem.
@belferxxx
Czytam w Wyborczej o tym uczniu i nauczycielu z Głogowa.
O nauczycielu „Jestem uczennicą tej szkoły i mam z tym panem lekcje. Nauczyciel nigdy nie podniósł ręki na żadnego ucznia. Często zdarza się, że to uczniowie dokuczali nauczycielowi, jednak próbuje to ignorować”.
O uczniu – przeszkadza, przerywa lekcje, używa wulgaryzmów, śmieje się z innych uczniów, straszy, raz przyniósł gaz pieprzowy, raz e – papierosa.
Nie ma w artykule ani słowa o agresji fizycznej.
I co się działo w takich sytuacjach przed edukacją włączającą? Np. 10 lat temu? Uczeń patusowaty, chamski, ale chyba fizycznie nic nikomu nie zrobił, więc do żadnego poprawczaka czy czegoś w tym rodzaju nikt go nie wyśle. Nauczyciel spokojny, któremu uczniowie (nie tylko ten) często dokuczają.
Takie sytuacje dawniej też były. U mnie w SP były jakieś akcje, że chłopaki coś tam robili panu od ZPT, i byli to również chłopcy z rodzin nauczycieli akademickich. Jedna akcja dość gruba. Różnica była w reakcji rodziców, nie biegali po mediach, tylko w domu robili awanturę dzieciom.
@Róża
I jeszcze coś dla Ciebie „ocena funcjonalna” – pewnie nie zauważyłaś … 😉
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid037cP2YviiZSEzmAvHGrrPmBepf62QUwWADxAtopsmxsv7KpKZkRXhbUjfrjHomAcMl&id=61551011035716
@ Róża
Chyba nie te same teksty o Głogowie czytaliśmy… 😉
1. On miał 12 lat jak ta morderczyni, więc o żadnym poprawczaku mowy nie ma… 🙁
2.Rodzice i uczniowie twierdzili, że są zastraszeni przez synusia i mamusię ( jej podobizną mówi wszystko!). On bijał, przynosił do szkoły noże i inne podobne narzędzia… 🙁
@ Róża
Edukacja włączająca w USA – uczniowie z deficytami intelektu( ale nie agresywni dla kolegów- tacy mieli nauczanie indywidualne w domu) razem zajęcia typu WF, udział w życiu społecznym szkoły etc., ale matematyka ( dla 14 latków) ” biznesowa” (4 działania i procenty!) w małej grupie że specjalnym nauczycielem od edukacji specjalnej … 😉 Jest różnica? Szkoła publiczna stan NY …
@belferxxx
Zauważyłam, że nikt w tym momencie nie wie czy to każdy nauczyciel robi każdemu uczniowi, czy tylko niektórzy niektórym. Nawet weszłam w to. Przy założeniu, że tylko niektórym, w razie problemów, to robi się to szybko. Jak różne psychotesty, czyli w większości przypadków zaznacza się odpowiedź po środku, jak w sposób widoczny dziecko z czymś sobie nie radzi, to 1-2, jak radzi to 4-5.
@belferxxx
O tym z Głogowa czytałam tylko w Wyborczej Wrocław. O uczniu jest tyle –
„W piśmie do dyrekcji piszą (rodzice innych uczniów) o systematycznym zakłócaniu przebiegu zajęć lekcyjnych, zastraszaniu innych uczniów, używaniu wulgaryzmów wobec rówieśników i nauczycieli”.
„Mama, z którą rozmawiała Wyborcza podkreśla (…)
– Przez lata zgłaszaliśmy w szkole, że chłopiec im grozi, wyśmiewa je i straszy. Zdarzyło się również, że przyniósł gaz pieprzowy i e- papierosa – opisuje”.
O biciu i nożach w Wyborczej nie ma.
I gdzie dawniej uczyli się tacy uczniowie? Przeklina, straszy, wyzywa, wyśmiewa – nie było takich w szkołach? Przynoszących papierosy? Takie patusowate dzieci z meliniarskich rodzin np. gdzie się uczyły?
@ Róża
1.Kiedyś uczniowie żadnych „żółtych papierów” nie mieli! Dyscyplinowali sami rodzice delikwenta, a jak nie to otoczenie – koledzy, ich starsze rodzeństwo i rodzice, nauczyciele… 😉
2. Czy sądzisz, że w Głogowie żurnalista akurat GW przeprowadził dogłębne śledztwo??? 😉
@ Róża
No i przede wszystkim dla takich (!) były SZKOŁY SPECJALNE…
@belferxxx
No właśnie, takie dzieci były w szkołach zawsze. Zwykłych, w specjalnych były opóźnione.
Różnice wyglądały tak jak Pan opisał. Ich rodzice „nie stawiali się”. Nauczyciele mogli na nie wrzeszczeć, a nie do psychologa na pogadanki wysyłać, a uczniowie musieli sami sobie radzić. Tak jak Pan opisał. Jak moje młodsze rodzeństwo było zastraszane, to tata pytał mnie czy on ma iść do szkoły, czy ja to z kolegami załatwię, xd. Bo wiedział, że to będzie skuteczniejsze. Ja mieszkałam w lepszej dzielnicy, więc w mojej szkole dzieci z takich rodzin było mało, to były rodziny wielodzietne, biedne, nadal pamiętam nazwiska. Mój mąż mieszkał w dzielnicy bardziej mieszanej, więc był przyzwyczajony, że działa tam prawo pięści (i nikt tego edukacją włączającą nie nazywał), u niego w szkole trafiali się też nauczyciele bijący uczniów, u mnie takich nie było.
@belferxxx
Nie wierzę w to, że w USA nie ma w szkołach uczniów agresywnych, szkoły są całkowicie wolne od przemocy, a każdy uczeń wyzywający, straszący rówieśników ma nauczanie w domu. Nie wierzę. Zwłaszcza w tak zróżnicowanym, kolorowym społeczeństwie. Ze strzelaninami w szkołach.
Rozumiem, że podał Pan przykład, że uczeń odstający nie chodzi na matematykę dla wszystkich. U nas też tak bywa. Ma oddzielnie matematykę, a wspólne michałki.
Akcja w Głogowie była na lekcji…michałka.
Nawet ciekawy jest tam wątek, specjalnie wybieram dla Pana. Uczeń nie chciał wyjść do pedagoga, powiedział, że chce skończyć przepisywać z tablicy (zauważył to Pan w tych opowieściach?).
W USA też michałki w stylu technika polegają na przepisywaniu z tablicy? Potrafią tak w tej Ameryce?
@Róża
Rozumiem, że tam byłaś i widziałaś … 😉 Większość LOKALNYCH reakcji jest mniej pozytywna dla tego patusa – wystarczy na mamuśkę popatrzeć. No a GW politpoprawna jak zwykle … 😉
@Róża
Dla tak DYSFUNKCJONALNYCH były po prostu SZKOŁY SPECJALNE, do których kierowano niezależnie od widzimisię patomamuś … 😉 BTW u mnie w klasie chyba 3 był taki jeden agresywny. No i przyszedł brat kolegi z klasy 6 – dał mu raz w splot słoneczny i … później był spokój …
@Róża
Akurat USA to kraj prawników. I edukacja jest tam dość długo obowiązkowa. Szkoła i jej „organ prowadzący” (gmina = okręg szkolny!) by poszły z torbami po JEDNYM wypadku, wcale niekoniecznie śmiertelnym … 😉 Ot jak w przypadku pani, która w Drive In oblała sobie (sama!) przyrodzenie gorącą kawą i dostała MILIONY $ odszkodowania. … 😉 Więc organy prowadzące dmuchają na zimne … 😉
@belferxxx
Byłam tam tak samo jak Pan.
Może Pan dać linki do artykułów, z których wynika, że ten uczeń robił coś innego niż opisano w Wyborczej? Bo próbuję znaleźć, bezskutecznie.
Czy dla takich uczniów są szkoły specjalne?
Chyba dla opóźnionych, a nie patusowatych? Do dzieci niepełnosprawnych umysłowo nie dorzuca się chyba dzieci patusowatych.
Dzieci patusowate, jeżeli nie były opóźnione, chodziły do zwykłych szkół. W moich szkolnych latach, mojego dziecka. Szkoły publiczne nie są tylko dla dzieci z dobrych domów, nigdy nie były. Jaki rejon, taki trafia się skład uczniów. To nie Eton z czesnym 60 tys. funtów.
Znalazłam opis zdarzenia na podst. wstępnych ustaleń prokuratury –
„Według wstępnych ustaleń prokuratury chłopiec zakłócał porządek zajęć i krzyczał do nauczyciela
– Nauczyciel polecił mu, aby opuścił klasę i udał się do gabinetu pedagoga szkolnego, ale uczeń tego polecenia nie wykonał. W związku z tym doszło do incydentu, podczas którego nauczyciel miał szarpnąć chłopca, uczeń upadł na podłogę. Chłopiec miał powiedzieć do nauczyciela jeszcze coś niewłaściwego, następnie ten skierował do 12- latka słowa niecenzuralne – relacjonowała prokurator. (…)
Prok. Łukasiewicz przekazała też, że 12 – latek ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Według tego orzeczenia dziecko sprawia problemy wychowawcze, przejawia objawy agresji w stosunku do otoczenia” (Radio Zielona Góra, 2 dni temu).
O biciu, przynoszeniu noży nic nigdzie nie mogę znaleźć.
@ Róża
Po prostu niektórych trzeba odizolować (!) od otoczenia bo stanowią istotne(!) zagrożenie dla innych!!! Zobacz – takie tygrysy czy lwy nic złego nie zrobiły , a siedzą w ZOO w klatkach. Bo są zagrożeniem!!! A spróbuj je wypuścić to TY pójdziesz siedzieć… 😉
@belferxxx
Ale czy on naprawdę stanowi istotne?
Jest przeszkadzający, wulgarny, wyzywa, straszy.
Są jednak uczniowie gorsi, tacy, którzy naprawdę biją, tacy, którzy rzucają ławkami, krzesłami. Przynoszą noże, a nie e-papierosa.
Co robił na tej lekcji? Gadał głupoty, przeszkadzał, zrobił nauczycielowi zdjęcie i nie chciał usunąć, nie chciał iść do pedagoga, bo „chciał skończyć przepisywać”.
Rozumiem, że jego zachowanie było irytujące, sama mam krótki lont i lubię powrzeszczeć na męża, więc rozumiem, że nauczyciel się zagotował, ale czy to zachowanie ucznia było niebezpieczne? Nie biegał z nożyczkami na technice, tylko zrobił zdj. i gadał jak potłuczony, może przeklinał. To jest istotne zagrożenie?
@ Róża
On generalnie bił i przychodził z nożem, gazem etc. To było permanentne! I mógł to zrobić również na tej lekcji, na której na dodatek nie było nauczyciela wspomagającego ! Ale to nie jest kwestia tylko tej lekcji, ale całokształtu… Żurek też tym razem (!) nie przejechał kobiety na pasach, ale ma duże szanse nawet na zakonnicę w ciąży… 😉
@belferxxx
Nie znalazłam artykułów o biciu i przychodzeniu z nożem. A Pan nie daje linków do takich.
Poza tym akcja była jednak na tej lekcji.
I teraz z tej lekcji zrobimy, że to uczeń szarpał?