Najbardziej sfeminizowany zawód
Polski nauczyciel najczęściej jest kobietą. Jak wylicza ZNP, aż 84 proc. kadry pedagogicznej jest płci żeńskiej. Kadra kierownicza oświaty też jest sfeminizowana, ale nie aż tak bardzo.
W jednym liceum, gdzie pracuję, dyrektorem i wicedyrektorem są mężczyźni. W drugiej szkole jest pół na pół. W pokoju nauczycielskim często dyskutuje się o wyższości jednej płci nad drugą. Jedni wolą, jak w szkole rządzi kobieta, a inni preferują rządy mężczyzny.
Niedawno rada pedagogiczna wybierała przedstawicieli na konkurs na stanowisko dyrektora (po dwa głosy mają pracownicy i rodzice, po jednym związki zawodowe, po trzy kuratorium i wydział edukacji). Choć w gronie pedagogicznym dominują panie, na przedstawicieli wybrano dwóch mężczyzn.
Teraz trzeba będzie im podać wytyczne, czym mają kierować się podczas konkursu: wyłącznie kompetencjami kandydatów czy również płcią?
Komentarze
@Gospodarz
No jak to komentarz w hiperpolitpoprawnej Polityce, to jak można mieć wątpliwości – w polskiej szkole za mało jest dyrektorów gejów ew.lesbijek, a już szczególnie brakuje dyrektorów TRANS. Jakby żadnej z tych kategorii nie było wśród kandydujących OSÓB, to ostatecznie może być kobieta, ale koniecznie PROGRESYWNA jak Bar(a)bara niejaka Nowacka albo Staszek!!! Co w progresywnej Łodzi – mieście basenowego Jońskiego czy niejakiego Treli np. da się łatwo osiągnąć – kuratorium i ratusz zagłosują ZGODNIE 😉
Z całym szacunkiem, Gospodarzu, ale dosyć słaby wpis, głównie plotki i personalne rozgrywki z pokoju nauczycielskiego. A szkoda, bo temat arcyciekawy. Można by się np. zastanowić, dlaczego zawód nauczyciela w Polsce (w innych miejscach na świecie zresztą też) jest tak sfeminizowany? Czy to dlatego, że kobiety mają biologicznie lepsze predyspozycje do tej pracy, wydajniej uczą, lepiej się opiekują uczniami? Czy może dlatego, ze jest to zawód trudny, frustrujący, nędznie płatny i cieszący się niskim prestiżem społecznym, wiec mężczyzni „wspaniałomyślnie” zostawiają go kobietom, tak jak np. zawód pielęgniarki czy sprzątaczki?
A druga sprawa: jaki wpływ na jakość edukacji ma ta przewaga kobiet? Niektórzy sugerują, że negatywny, szczególnie w przypadku chłopców. Bo kobiety nauczycielki mają podświadomą tendencję, żeby ustawiać proces edukacyjny „pod dziewczynki” – wybierają zadania, które bardziej interesują dziewczynki, np. kolorowanie kwiatków zamiast budowania z klocków. Albo premiują wsród uczniów zachowania, do których dziewczynki są bardziej socjalizowane, tj posłuszenstwo, pilność, sumienność, porządek, i w konsekwencji dają chłopcom średnio gorsze oceny. Ciekawe zatem, jaka byłaby szkoła, gdyby więcej nauczycieli było mężczyznami?
@naels
Ten zawód jest sfeminizowany bo nie był zbyt wysoko, mówiąc oględnie, opłacany ale też dlatego, że nauczycielkom ułatwiał opiekę nad własnymi dziećmi. Ale gdybać zawsze można … 😉
@belferxxx
Ale im wyżej, tym mniej sfeminizowany, chociaż na uczelniach również nie był zbyt wysoko, mówiąc oględnie, opłacany.
Coś w tym jest co pisze gospodarz. Gdybym miała wymienić najbardziej jęczących, fejsbukowo medialnych
nauczycieli, to będą to mężczyźni.
Panie stanowią tło, te mniej rozgarnięte są od lajkowania i pisania komentarzy „w punkt”, „powinien pan wydać książkę”. I budują ego panów funkcjonujących w bańkach, które dają im złudzenie wpływu i rozczarowanie, że po zmianie władzy nie stali się odpowiednio oficjalnie wpływowi.
@Róża
Akurat specyfika pracy na uczelniach jest inna i niezbyt sprzyjająca wychowaniu swoich(!) dzieci. No i dość długo nad zatrudnionymi wisi widmo ROTACJI … 😉
@belferxxx
To jednak są jakieś przywileje pracy w szkole, których nie ma gdzie indziej.
Mam kol., które do pracy w szkole przeszły z korpo, jak zaczęły rodzić dzieci.
@Róża
Rotacja jest TYLKO na uczelniach. A rytm pracy szkoły pokrywa się z rytmem dzieci nauczycielek – żaden PRZYWILEJ … 😉
@belferxxx
Ale fajna logika – urlop pokrywający się z dniami wolnymi od szkoły dziecka nie jest żadnym przywilejem…
To co z tymi kobietami na KP, którym nijak się nie pokrywa, one mają jakąś karę pracowniczą czy co?
Zwiększony wymiar urlopu to typowy przykład przywileju.
@ Róża
To jest specyfika(!) zawodu, a nie przywilej!!! Bo ma parę wad – nie masz, jak w innych zawodach, WYBORU terminu (a nie każdy nauczyciel ma małe(!) dzieci) musisz jechać w największym tłoku i drożyznie, niekoniecznie przy dobrej dla danego miejsca pogodzie… 🙁
@belferxxx
Pan daje najśmieszniejsze argumenty nauczycielek.
Większość rodziców mimo wszystko jeździ na urlop dokładnie wtedy kiedy dzieci mają wolne w szkole.
2 tyg.urlopu wezmą na wyjazd w wakacje, tydzień na ferie zimowe, do tego po parę dni, żeby mieć jakiś długi weekend przy majówce, Bożym Ciele, coś w okolicy świąt. I koniec urlopu. Proszę im zaproponować 2 miesiące wolne w wakacje, 2 tyg.ferii zimowych, 2 tyg. ferii bożonarodzeniowych, wolny czwartek, piątek przed Wielkanocą i wtorek po, wolne bez brania urlopu przy majówkach itp. I spytać czy to będzie gorzej.
Napiszę coś fajnego, byliśmy w wakacje ze znajomymi nauczycielami i dziećmi na wyjeździe, dzieci się przyjaźnią, mogą razem uprawiać jakieś wakacyjne sporty. Oni zdziwieni, że mój mąż po kilka godz. dziennie z laptopem i tel., że jak to, tydzień wyjazdu, a on pracuje, mój mąż na to, że nie pracuje, że jego normalna praca to nie jest parę godzin, to jest urlop, ale świat z tego powodu się nie zatrzymuje. Dwoje z nich miało teraz ten roczny urlop. I żartowali, że to pierwszy miesiąc z 14 miesięcy ich urlopu. Potem pytałam męża ze śmiechem co on na to… powiedział brzydkie słowo. Nie pamiętam czy ze śmiechem.
@Róża
Nauczyciel pracuje do 45 lat w sumie(niektórzy więcej!)., a dzieci w wieku SP ma (o ile i jak ma 2-3!) około 10 lat!!! 😉
@belferxxx
I naprawdę Pan myśli, że gdyby mogli zamienić możliwość wyjazdu w takim terminie, w którym szkoły pracują na 3 miesiące płatnego wolnego przez te 45 lat pracy, to by nie chcieli?
Xd
@belferxxx
Jeszcze coś dołożę do argumentu „drożyzny”.
W Polsce jest 17 mln z kawałkiem pracowników. 13 -tkę dostaje 3 mln z kawałkiem. Tylko.
„Gruszę” też nie każdy, prawda?
To tak jakby jest z czego pokryć różnicę między „drożyzną” w sezonie, a „niedrożyzną” pozasezonową. I nie trzeba się martwić co zrobić z dziećmi przez 3 miesiące wolnego, czy pani świetliczanka będzie bardzo nafochowana jak się przyprowadzi dziecko 29 grudnia.