Maturzyści żałują, że nie wybrali innych przedmiotów
Maturzyści nie mogą już zmienić przedmiotów, które będą zdawać na tegorocznym egzaminie dojrzałości. Na złożenie deklaracji mieli czas do 7 lutego. Teraz uczniowie przeżywają stres podecyzyjny. Dopada ich strach, że wybrali źle. Niektórzy wiele by dali, żeby zmienić swój wybór.
To normalne uczucie, jednak dla nastolatków nowe. Dlatego je bardzo przeżywają. Tym mocniej, im więcej krytycznych uwag słyszą od nauczycieli. Jeśli ktoś wybrał biologię, a teraz dowiaduje się od biologa, że tak złej klasy z jego przedmiotu jeszcze w tej szkole nie było, wpada w panikę. Może lepszym wyborem byłaby chemia?
Nie ma sensu krytykować uczniowskich wyborów, gdy nie da się już ich zmienić. Lepiej motywować pozytywnie niż negatywnie. Dlatego gdy moi uczniowie zdecydowali się zdawać na maturze język polski na poziomie rozszerzonym (i już nie mogę wybić im tego z głowy), proszę historyka, aby przy okazji jakiejś kartkówki powiedział, że orłami z historii nie są. Na szczęście nie wybrali na maturze historii, tylko język polski. Dobra decyzja!
Gdy zaś wybrali historię, wtedy dociskam im śrubę z polskiego i mówię, że orłami z mojego przedmiotu nie są, na szczęście na maturze będą zdawać historię, a nie polski rozszerzony. Jak się to zrobi umiejętnie, dzieciaki są szczęśliwe, że wybrały dobrze. Dlatego tych, co wybrali biologię, ma prawo krytykować chemik, natomiast biolog niech się ugryzie w język i cierpliwie uczy. Będzie dobrze.
Komentarze
@Gospodarz
Wybór przedmiotów rozszerzonych powinien wynikać z wymagań UCZELNI, czyli ci uczniowie nadal nie wiedzą CZEGO CHCĄ. Oczywiście tak można i do emerytury, ale na życiowy sukces bym nie liczył… 😉 Nawet uczeń, który wybiera 7 lutego jest 3 miesiące zaledwie przed maturą – za dobrze się JUŻ nie przygotuje. A był termin na koniec września ( 7 lutego był awaryjny, na sytuacje nadzwyczajne!) , który przeszkadzał głównie żurnalistom piszącym z sufitu miejskie legendy, o szkołach, które w 3 dziesięcioleciu XXI wieku w PL MASOWO nie dopuszczają uczniów do matury albo ich zmuszają do zmiany szkoły (na jaką?) , no ale ministra Bar(a)bara niejaka Nowacka głównie od żurnalistów i lobbystów dowiaduje się o problemach polskiej edukacji, więc termin wrześniowy zlikwidowała … 🙁
@belferxxx
Czy uczniom przeszkadza termin lutowy zamiast wrześniowego?
Nie.
Więc w czym problem?
A w 2 dziesięcioleciu XXI wieku, albo w II połowie 1 dziesięciolecia zdarzało się niedopuszczanie i sugestie zmiany szkoły?
Bo czy masowo czy nie, to całkowicie bez znaczenia.
@Róża
Czy MASOWO czy nie MA znaczenie. W wypadkach drogowych GINIE w PL 2 TYSIĄCE osób rocznie – likwidujemy ruch drogowy czy wprowadzamy POWSZECHNE (łącznie z autostradami !) ograniczenie do 30km/h wsparte PROGAMI co kilometr ??? BYWAJĄ lekarze czy nawet nauczyciele mordercy i gwałciciele – likwidujemy szpitale i szkoły???
A termin lutowy daje maturzystom ZŁUDZENIE, że z DECYZJAMI można jeszcze „pojutrać” … 🙁
@Róża
I jeszcze jeden przykładzik – Iran zaatakowano prewencyjnie, zabijając masę ludzi, w tym ok.DWUSTU dziewczynek, bo MÓGŁ kiedyś zaszkodzić USA i Izraelowi, jak to uzasadniono. W zasadzie jest NIEZEROWE prawdopodobieństwo, że komuś kiedyś zrobisz krzywdę (np.zabijesz!), więc ktoś może pomyśleć, że PREWENCYJNIE trzeba cię zutylizować … 😉 Tok myślenie powyżej ci pasuje??? 😉
@belferxxx
Ci uczniowie, którym zależy (albo rodzicom) w większości do matury są obłożeni korkami po sam sufit. I nie od lutego. A ci którym na wysokim wyniku nie zależy – mają prawo(!) mieć taki jaki mają. To jest dobrowolny egzamin, dobrowolność jest po stronie ucznia, może to się sprawczość nazywa czy jakoś tak…
A dlaczego ten uniczek z odpowiedzią na pytanie jak to było w 2 dziesięcioleciu i 2 połowie 1 dziesięciolecia?
@Róża
Tak nielubiany przez ciebie prof. Śliwerski jeszcze raz o „Diagnozie Młodzieży” ministry Bar(a)bary niejakiej Nowackiej ,,, 😉
https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2026/03/kompromitujacy-men-i-autorow-raport.html
@belferxxx
Pan zawsze z tą kategorią „bo ty nie lubisz”.
Do prof. mam taki sam stosunek jak do minister.
Lubi pofantazjować. Lubi opowieści, że w Finlandii, Singapurze czy gdzieś tam, to nauczyciel zarabia jak lekarz. O czym świadczy taki tekst z grzeczności nie napiszę.
Ostatnio w wywiadzie opowiadał, że 90 proc. nauczycieli ma wyższe wykształcenie, a osoba, która zdobywa wyższe wykształcenie to elita intelektualna społeczeństwa.
55 proc. kobiet w wieku 24-35 ma wyższe wykształcenie, w tej kategorii wiekowej większość to chodząca elita intelektualna. Te po pedagogice to pewnie w ogóle elita elit. I takie to wywody.
@belferxxx
Tak lubiany przez Pana prof. o pomyśle (który się tak Panu podoba) powołania rzecznika praw nauczycieli:
„On jest po prostu zbędny. Tak naprawdę to jest symboliczny akt degradacji autonomii nauczyciela – dajemy ci rzecznika, który będzie interweniował rzekomo w twoim imieniu, ale tak naprawdę mówimy – nie ufamy, że potrafisz samodzielnie funkcjonować w relacjach zawodowych, prawnych, instytucjonalnych, społecznych, komunikacyjnych.
Jesteś nieudacznikiem. (…) I to jest ta sama logika, jaką się stosuje wobec dzieci, wobec osób ubezwłasnowolnionych, wobec takich grup, które są uznane w społeczeństwie za strukturalnie niezdolne do artykułowania swoich interesów.”
„Jeszcze trochę i rodzice też będą żądać rzecznika praw rodziców, bo Konstytucja III RP jest ewidentnie od lat także w tym zakresie nieprzestrzegana. Szkoła ma być dla rodziców i ich dzieci, a jest odwrotnie.”
@belferxxx
A teraz coś o badaniach młodzieży w zw. ze szkołą, skoro te z diagnozy się Panu tak bardzo nie podobają, to dam od prof.:
„potwierdzają to wszystkie badania prowadzone wśród uczniów (…) TYLKO KILKANAŚCIE procent jest do niej pozytywnie ustosunkowane, A PONAD 80 PROC. postrzega ją negatywnie” (to o poczuciu identyfikacji ze szkolą, do której chodzą).
„W ubiegłym roku prowadziłem badania partycypacyjne z najzdolniejszymi uczniami szkół ponadpodstawowych w Łodzi. I oni na pytanie, co ci sprawia największą przyjemność w szkole, odpowiedzieli, że na pierwszym miejscu jest to przerwa międzylekcyjna. Na drugim, że jest to zastępstwo, bo wtedy nie ma żadnych lekcji, nie ma egzekwowania czegokolwiek, a zatem można grać. A trzecie to dzwonek na przerwę.
W tym roku robimy analizę opinii uczniów na temat korzystania z telefonów komórkowych i tabletów , i te wyniki będą niebawem, bo okazuje się, że edukacja szkolna WIEJE NUDĄ, KTÓRĄ TRZEBA JAKOŚ ZABIĆ.”
No prawie mnie Pan przekonał do prof., a w zasadzie do jego badań, obraz szkoły i ucznia w szkole jest w nich dużo, dużo mocniejszy niż w całej tej Diagnozie Młodzieży.
@ Róża
Praktycznie żaden krytyk(taki zawód!) literacki, filmowy czy muzyczny SAM żadnego dzieła nie stworzył, więc…. 😉
Dla mnie ważne jest CO zostało powiedziane, a nie KTO to powiedział, chyba, że próbuje moralizować!!!
Fizyk noblista Heidelberg, współtwórca mechaniki kwantowej, poza tym był nieco później prominentnym członkiem NSDAP i ulubieńcem Hitlera. Zapytaj jakiegoś fizyka, czy z tego powodu jego zasada nieoznaczoności jest nieprawdziwa… 😉 Podobnie u nas – Kaczmarski i Młynarski lali rodzinę, ale ich utwory cenimy, podobnie Broniewski i Osiecka byli uzależnieni od wódy, ale twórczość mieli wybitną… 😉
@Roza
Fizyk HEISENBERG…
@belferxxx
Ale ja zwróciłam uwagę, że prof. Śliwerski też robi badania. I wyniki tych jego badań są dużo bardziej drastyczne niż te krytykowane z Diagnozy.
Nawet uczniom zdolnym, których badał, w szkole podobają się tylko przerwy, puste zastępstwa i dzwonki na przerwę, używają tabletów i tel., bo ZABIJAJĄ NUDĘ szkolnej edukacji.
Z tego co kojarzę, to prof. nie należy do tych, którzy winę przerzucają na uczniów czy rodziców.
@belferxxx
A poza tym nie czuje Pan, że to nie ma żadnego znaczenia co pisze prof. I calutka reszta. Była okazja, jedyna, ostatnia zmienić szkołę. Była i się skończyła. Za 1,5 roku wchodzi PiS, już zapowiedzieli powrót do tego co było. Jest pozamiatane. Szkoła zostanie taka jaka jest. Z takim samym szacunkiem społecznym, na jaki sobie zasłużyła.
A tymczasem jeszcze raz to Panu napiszę (może się Pan przejrzeć w moim charakterze jak w lustrze)
– Pan i pana kol. fizyk wychodzą z siebie, bo MEN z IBE zapisują 3 godz. przyrody z naciskiem na coś poza tępym uczeniem się dzieci kartka po kartce podręcznika
– propozycja 3 godz. przyrody, zblokowanych w celu wyjść w teren i doświadczeń, podpisana jest przez panów kolejnego kolegę, który wiedział, że reforma nie przewiduje nawału pieniędzy zrzucanych na szkoły
– inwektywami za to obrzucacie dr. D. – R. , znosi to naprawdę z klasą. Nie wiem czy nie wiecie kto jest pod tym podpisany, czy udajecie.
Ale ma Pan jeszcze jednego znajomego, pewnie też z harcerstwa.
I teraz Panu dam całość jego wypowiedzi:
„Zdawałem maturę w roku 1971. Mieliśmy wtedy chyba nie więcej niż 30 godzin tygodniowo (nie licząc religii, na którą chodziliśmy na plebanię). Przy sześciodniowym tygodniu pracy szkoły dawało to średnio 5 lekcji dziennie (słownie 5 lekcji). Około roku 1980 zaczęły się wolne soboty i tygodniowy wymiar czasu pracy zmniejszył się z 46 do 40 godzin tygodniowo. Jednak uczniowie nie skorzystali z proporcjonalnego obniżenia czasu zajęć – dotychczasową siatką zajęć została rozłożona na 5 dni, co dało średnio już 6 godzin dziennie. A potem zaczęły pojawiać się dodatkowe godziny, bo weszły jakieś tam nowe superważne przedmioty. I doszliśmy do tych 37 godzin tygodniowo co daje średnio 7,4 godzin dziennie. Jakoś nikt nie protestował – ani uczniowie, ani rodzice, ani nauczyciele, ani związki zawodowe. Jest to o tyle ciekawe, że dowodzi, że jednak kolejne rządy starają się lekceważyć postulaty nauczycieli ale jednocześnie OBAWIAJĄ SIĘ ICH, bo przecież proporcjonalne obniżenie wymiaru siatki godzin musiałoby pociągnąć ZNACZNE ZWOLNIENIA NAUCZYCIELI i tak oczekiwane ZMNIEJSZENIE KOSZTÓW BUDŻETOWYCH. Ja wracając ze szkoły po 5, góra 6 lekcjach, a w soboty po 4, miałem czas odpocząć, odrobić lekcje, zająć się swoimi zainteresowaniami, poczytać lektury i co tam jeszcze mi pasowało np. Niezwykłą historię kwantów.
NIE DZIWMY SIĘ, ŻE DZISIAJ UCZEŃ PO 8 LEKCJACH JEST ZUŻYTY CAŁKOWICIE I FIZYCZNIE I PSYCHICZNIE.
DZIWMY SIĘ TEMU, ŻE NIKT W TYM NIE WIDZI PROBLEMU.”
Pięknie napisane i uczciwie.
Dał Pan pod tym serduszko.
@ Róża
W LO w matfizie przed rokiem 1980 samej matematyki było w każdej (!) klasie po 6 godzin matematyki, 4 – fizyki (i dodatkowo 2 astronomii w klasie IV!). Więc coś nie gra … A rok 1971 to była ostatnia matura w systemie 11-letnim (7+4)… 😉 Znajomych fizyków zdających maturę w roku 1971 raczej nie mam – jestem „ciut” młodszy… 😉
@ Róża
Pan D-R, szef fasadowego stowarzyszenia NPP sam NIE JEST nauczycielem tylko marnym wyrobnikiem UJ, który trochę chałtury w drogim krakowskim prywatnym LO, które, mimo super warunków, jakichś wymiernych sukcesów nie ma. Na promowaniu fasadowej „reformy” Bar(a)bary niejakiej Nowackiej& Jakubowskiego ( w stylu „weźmy się i ZRÓBCIE”)zarabia kupę kasy – „szkolenia”, kwity etc. i to wyjaśnia jego entuzjazm… 😉 Żeby zmienić szkołę w Polsce trzeba było od grudnia 2023 na czele MEN FACHOWCÓW – do dziś nie ma ANI JEDNEGO – dlaczego zapytaj Tuska 🙁
@belferxxx
Piotr Matys, komentarz na Pana fejsie, z serduszkiem od Pana.
@belferxxx
„W drogim krakowskim prywatnym LO, które mimo super warunków, jakichś wymiernych sukcesów nie ma”
Super
Dlaczego mi Pan wkłada broń do ręki? Nie wkłada, wciska. Wciska, więc wezmę.
Liceum dr. D. – R. – MIEJSCE …. 71 w Rankingu
Liceum pana kolegi, który marzy o wiekopomnym wpływie na świat ogólnopolskiej edukacji
– MIEJSCE …. 572
Xdddddd
@ Róża
Nie znam człowieka poza FB … 😉
@belferxxx
Proszę mnie nie rozśmieszać z tymi fachowcami.
@ Róża
Czyli na czele MEN stoi 5 (wcześniej jeszcze była kompetentna inaczej Mucha!) FACHOWCÓW??? 😉 Nazwiska, kompetencje i doświadczenie proszę… 😉
@ Róża
Porównujesz, jak zwykle, rzeczy nieporównywalne! 🙁
1. Małe LO przy SP (dla tych, którzy chcą zostać!) z drogim LO (które jest 71 w Polsce – w stolicy jest samych publicznych jakieś 25 sztuk lepszych!).
2. Pan D-R nie jest ani dyrektorem ani właścicielem tej szkoły tylko wynajętym chałturnikiem od chemii – to jak wyglądają „sukcesy” tego LO w chemii? 😉
3. Nigdzie (!) nie pisałem kto MA BYĆ szefem MEN – na miejscu Tuska bym poszukał np. wśród aktualnych kuratorów (byle nie z Krakowa czy Poznania!), ale widzę parę innych opcji… 😉 Za to łatwo powiedzieć, kto z braku doświadczenia i kompetencji być ministrem czy wice w MEN NIE POWINIEN ! I to jest obecne kierownictwo … 🙁
@ Róża
BTW Najlepszy sposób żeby ZASZKODZIĆ swojemu najlepszemu kandydatowi/kandydatce do MEN to publicznie ogłosić jego/jej nazwisko… 😉 Szczególnie w KO …
@belferxx
No znowu Pan to robi.
Proszę więc:
1. Czesne – u Pana kolegi wg internetu czesne w kl.1-3 LO – 2450, w kl. 4 – 3062.
W VIII PALO nie można znaleźć na stronie, w komentarzach na WaszaEdukacja ludzie podają, że czesne wynosi 2500, w preIB 2500, pierwszy rok IB 3100, drugi 3500 (komentarz z sierpnia 2025).
Albo zna Pan inne ceny, albo określenie „drogie” jest jakieś takie mocno relatywne?
2. Chętnie porównałabym sukcesy z chemii, skoro się Pan domaga, ale nie jest to możliwe. I żeby było jasne, szanse mają takie same. Najzdolniejsi w Krakowie idą robić olimpiady do V LO, w Warszawie do XIV.
Zarówno LO dr. D.-R., jak i LO Pana kolegi pozostaje przygotowanie maturzystów. Wyników z chemii u Pana kol. nie ma dostępnych, za mało zdających.
3. Możemy porównać te wyniki z przedmiotów ścisłych, które są dostępne. Matematyka podstawowa w 2025 – 88,6 proc do 64,9.
W 2024 – 84 proc. do 57,5. W 2023 pojawia się szansa porównania matematyki rozszerzonej (w 2024 i 2025 nie ma wyników z rozszerzenia mat. od pana kolegi), więc 86,1 proc. do …32,6 proc. W LO dr. D.- R. średni wynik rozszerzonej matematyki był wyższy od średniego wyniku w LO Pana kolegi o 53,5 p.p.
Jeżeli chodzi o chemię – wyników szkoły Pana kolegi nie ma, wyniki szkoły dr. D.-R. – 71,3 proc.
Wynik XIV LO – 71,4 proc.
@belferxxx
W sumie jak patrzę na te liczby, to oczom nie wierzę.
2,5 do 3 tys. za liceum z szóstej setki.