Początek reformy oświaty i strajk nauczycieli mogą wypaść w tym samym czasie

ZNP nie akceptuje przyszłorocznych podwyżek na poziomie 3 proc. Domaga się znacznie wyższych. Ma mocny argument, aby zmusić rząd do negocjacji. Może ogłosić pogotowie strajkowe w pierwszym dniu reformy, czyli 1 września 2026. Dla rządu byłaby to wizerunkowa katastrofa.

Jeszcze mocniejszym argumentem byłby prawdziwy strajk, choćby tylko ostrzegawczy i jednodniowy. To też bardzo by zepsuło pierwszy dzień obowiązywania Kompasu Jutra. Taka okazja szybko się nie powtórzy, związkowcy nie powinni jej przegapić. Lepiej strajkować w pierwszych dniach reformy niż w czasie matur (o możliwym strajku nauczycieli tutaj).

Barbara Nowacka ma świadomość ryzyka blamażu, dlatego po raz kolejny zapewniła, że do końca kadencji pensje nauczycieli zostaną powiązane ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce (szczegóły tutaj). Byłoby pięknie i wspaniale, ale tym obietnicom nie można wierzyć. Procedowanie ustawy będzie się ślimaczyło, aż stanie się jasne, że uda się dopiero w następnej kadencji. A to już jest bardzo niepewne.

Reklama