Nie wszyscy nauczyciele mają wakacje
Nie mają wakacji nauczyciele, którzy zostali zatrudnieni na umowę do końca czerwca. Organy prowadzące wymuszają na dyrektorach taką formę zatrudnienia: tylko na czas trwania nauki, byle nie płacić za wakacje.
Małopolska kurator oświaty Gabriela Olszowska nazywa taką umowę skandaliczną i wzywa nauczycieli do buntu. Powinni zażądać od dyrektora przekształcenia umowy, aby objęła cały rok szkolny (od 1 września do 31 sierpnia). Jeżeli to nie pomoże, należy wystąpić do sądu (więcej o sprawie tutaj).
W Łodzi dyrektorzy też tak zatrudniają nauczycieli. Ale tylko tych, którzy się na to zgadzają. Jak nauczyciel się stawia, a innego kandydata nie ma, wtedy dyrektor ustępuje i zatrudnia na umowę o pracę do końca wakacji. Zdarza się, że w tej samej szkole jeden nauczyciel ma umowę do 26 czerwca (dzień rozdawania świadectw w tym roku), a drugi do 31 sierpnia. I to jest najgorsze świństwo.
Komentarze
@Gospodarz
Przede wszystkim WAKACJI ( a nie płatnego urlopu!) nie mają nauczyciele zajęci np, w rekrutacji oraz ci z przedszkoli …. 🙁
GW jakby z opóźnieniem czytała pański blog:
– Kiedyś dostałam biżuterię – kolczyki i bransoletkę od znanego jubilera. To była ostatnia klasa szkoły podstawowej, z którą pracowałam przez pięć lat. Czułam się niekomfortowo, kiedy wzięłam kwiaty, a prezent oddałam. Uczniowie byli rozczarowani, rodzice mieli pretensje – opowiada Dorota, nauczycielka szkoły podstawowej. – Wiedziałam, że to drogi prezent i po prostu nie mogę go przyjąć. Stałam z tymi kwiatami na środku sali i tłumaczyłam, że prezent jest kosztowny, że są zasady, że nie mogę. To uczucie zażenowania pamiętam doskonale i… smutny wzrok dzieci.
Najnowszy raport „Internet dzieci 2026”, współtworzony przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, pozwala zobrazować słowa Nowackiej liczbami: 32 proc. dzieci w wieku 7–14 lat miało kontakt ze stronami zawierającymi treści pornograficzne.
Do tego najbardziej znana witryna z pornografią, czyli pornhub.com, była drugą najczęściej wyświetlaną stroną przez osoby w tym wieku, zaraz po google.com
Wchodziło na nią ponad 250 tys. dzieci dziennie i przebywało tam niecałe 10 minut.
(…) Moje pokolenie wychowała pornografia. Wiedza o seksie przekazywana była wśród rówieśników w męskiej toalecie, przy pisuarach. I nie było to żadne liceum, ale wczesna podstawówka. Zbudowane na tej bazie wyobrażenia o tym, jakiego seksu chcemy, mogą później popsuć niejedną relację romantyczną. A będzie tylko gorzej, bo do „klasycznej” pornografii dochodzą coraz powszechniejsze treści deep fake – wygenerowane przez AI filmy i obrazy, które mogą zwizualizować najśmielsze fantazje seksualne, w tym także te odnoszące się do osób z naszego otoczenia.
(…) Wracając do edukacji zdrowotnej, ta od przyszłego roku szkolnego będzie obowiązkowa. Ale nie, nie miejcie złudzeń. Z programu z chirurgiczną precyzją wycięto i tak ubogie elementy edukacji seksualnej i stworzono nieobowiązkowy załącznik do zajęć pod nazwą „zdrowie seksualne”. (…) Tych nieobowiązkowych lekcji z edukacji seksualnej zaplanowano – uwaga – jedną rocznie w klasach 4-6, dwie w klasach siódmej i ósmej i trzy w szkołach ponadpodstawowych. Rocznie!
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32876314,nowacka-zamiast-edukacji-seksualnej-zostawia-uczniow-na-pornhubie.html
Raport: https://higienacyfrowa.pl/publikacje/internet-dzieci/
Niespotykana fala zwolnień nauczycieli. Co się wydarzyło w prestiżowym łódzkim liceum?
https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,32877035,w-szkole-dzieje-sie-zle-wielkie-odejscia-z-liceum-uniwersytetu.html
@PR
PR to wszystko tak strasznie i dramatycznie brzmi, kontakt z pornografią, w tym artykule nawet powiązany z niechcianymi ciążami – „mają przechodzić szybki kurs w Pradze, na korytarzu kliniki aborcyjnej?”.
A gdyby zbadali jak wyglądał kontakt dzieci z pornografią w momencie, gdy do Polski weszły gazetki pornograficzne i kasety wideo? Też by wyszło, że dzieci mają z tym kontakt, dokładnie w wieku SP.
A teksty o tym, że edukacja seksualna jest niezbędna, żeby uchronić nastolatki przed niechcianą ciążą? W czasach Internetu, gdy dzieci z SP ściągają wszystko z Chata?
Liczby:
– w 1990 r. matki nastolatki (czyli do 19 roku życia) – ok. 8 % wszystkich rodzących
– w 2021 – ok. 1,8 %.
– 1990 r. – 44 tys.dzieci urodzonych przez nastolatki
– 2000 r. – 27 tys. urodzeń
– 2023 r. – 5 tys.
@PR
„Gdzie jak nie w szkole mamy uczyć się (…) o tym jak faktycznie seks wygląda, by w pierwszej kolejności nie zrobiła tego pornografia”.
To z Pana zalajkowanego tekstu.
Naiwność. Niesamowita. Większość ludzi z mojego pokolenia jednak najpierw zobaczyła seks na filmie (to już czasy kaset wideo), zanim przeszli do praktyki.
A teraz ktoś wierzy, że wejdzie pani od biologii, w zacnym wieku, i opowie uczniom „jak faktycznie wygląda seks”? Albo pan od W-fu czy pani od Wychowania do życia w rodzinie. Tak, oczywiście, bo szkoły zatrudniają tłumy jakichś edukatorów seksualnych, którzy o niczym innym nie marzą.
Tak Pan to sobie wyobraża? Przychodzi pani od biologii i mówi „a teraz opowiem wam jak będzie wyglądał wasz pierwszy raz, a za tydzień jak kolejne, a za dwa tygodnie omówimy wszystkie techniczne różnice między nimi a tym co widzicie w porno”.
A za 3 tygodnie napiszecie z tego sprawdzian, bo EZ jest na OCENĘ.
@belferxxx
Dla Pana Tomasz Tokarz opisuje „braki nauczycieli”, zwłaszcza młodych.
@Róża
Tyle że tu chodzi o hipokryzję. Jak się sprawę całkiem zostawi, to faktycznie oddaje się pole serwisom pornograficznym. Ale też np. Wikipedii, blogom, ogólnie: Internetowi.
Co z kolei świadczy o tym. że szkoła dawno przestała być (niemal) jedynym źródłem informacji. W sprawie „edukacji seksualnej” szkoła nie jest chyba nawet głównym źródłem edukacyjnym (choć oczywiście większość tematyki omawiana jest na lekcjach biologii i, he, he, języka polskiego).
Więc tak sobie pomyślałem, że może zamiast robić osobne lekcje w liczbie 1-3 rocznie, co nie ma sensu żadnego, ministerstwo powinno zawalczyć z „pornolami” tą samą bronią – czyli stworzyć portal edukacyjny. Kto chce, niech klika, ogląda i czyta. I wtedy taka wiedza dotrze też do tych dzieci, których rodzice na żadną szkolną edukację seksualną się nie zgadzają.
@ Róża, PR
Kiedyś seksu uczyły burdele, pokojówki i pastwisko… 😉 Szkoła nigdy, chyba że toalety…
@PR
Niby tak, tylko, że MEN, szkoła może zrobić tylko i wyłącznie bardzo ugrzecznioną, mocno zachowawczą wersję. Ta wersja i tak dla uczniów będzie – po pierwsze nudna, po drugie nieodpowiadająca ich zainteresowaniom. Nie da im tego co chcą wiedzieć. Będą tego szukać na własną rękę. A wersja oficjalna menowska zostanie i tak uznana przez pół Polski za demoralizującą niewinne dzieci.
Internet zmienił rzeczywistość. Nieodwracalnie. Rozwiązania prawne, żeby coś dawały, musiałyby uderzać w firmy umożliwiające dzieciom oglądanie pornografii. Edukacja menowska nawet w Internecie musi być grzeczna, na więcej mogłyby sobie pozwolić organizacje pozarządowe.
PR proszę sobie poszukać tekstów piosenek Skolima, to facet, który daje po kilka koncertów dziennie, kilkaset rocznie, obskakuje wszystko, ogromna popularność. On śpiewa o seksie, a jego piosenki na przeróżnych festynach, dniach Mławy, dożynkach śpiewają z nim babcie, mamy i córki. Dziewczynki w wieku przedszkole, SP.
„Wyglądasz idealnie”, „Temperatura” – to śpiewają dziewczynki na koncertach Skolima, mamy są dumne.
Mamy rozdwojenie, w szkole ma być cnotliwie, poza szkołą wszystko można wcisnąć dzieciom. I tak zostanie, bo szkoła to narzędzie polityczne.
Warto sprostować kłamstwa i pomówienia w medium, w którym się pojawiły.
Wg dziennikarza występującego w PR 1, sygnalista „ordynator Emil” został wyrzucony nie za to, że coś tam sygnalizował, tylko za dopisywanie się do dyżurów, na których nie był, do zabiegów, których nie wykonywał. Rzekomo są świadkowie, którzy twierdzą, ze okropnie zwyzywał tego młodego lekarza i że „cię za… gówniarzu” (dziennikarz nie chciał dokończyć, a ja się zastanawiam, co to mogło być za słowo? zaszczyci Orderem Stetoskopu Białego?). Jak wiemy, tak wylewny przed dziennikarzami, w prokuraturze zamilkł. I co medium, to inna wersja.
I tyle. Sprawa na pewno ma drugie i trzecie dno i nic, co się wydaje, że jest, nie jest. Nawet to, kto tu jest Dobry, kto Zły, a kto Brzydki.
@ Róża
Nawet GW przeciw PR niejakiej Nowackiej i Tuska. . 😉
https://wyborcza.pl/7,75398,32871795,miliardy-z-kpo-na-cyfryzacje-to-finansowanie-pozorowanej-udawanej.html
@belferxxx
A dlaczego Pan pisze jak dziecko – „nawet GW przeciwko …”?
Nic rzeczowego nie ma Pan do powiedzenia?
Mamy wywiad z panią podpisaną nauczycielka przedszkolna. W wywiadzie wymienione sumy na cyfryzację i rozwój AI w 8 tys. SP i 4 tys. szkół ponadpodstawowych. Już samo to słabo łączy się z przedszkolami. Gdzie szkoła ponadpodstawowa, a gdzie przedszkole.
Pani powołując się na przeróżne badania naukowe tłumaczy dlaczego dzieci powinny przebywać i uczyć się na podwórku.
Ja się z tym zgadzam. To Pan się z tym nie zgadza.
Przecież to ja całym sercem popieram to co mówi nielubiany przez Pana dr Dudek – Różycki, że lekcje przyrody to powinny być również lekcje w terenie.
To Pan to krytykuje.
Ja się z tym nie tylko zgadzam, ja to wcielałam w życie. Wielokrotnie odrabiałam lekcje za dziecko, a dziecko było w tym czasie na podwórku. Pobierało tam z kolegami edukację na świeżym powietrzu. Ja w tym czasie w domu odrabiałam prace zespołowe za calutką grupę. W wywiadzie pani opowiada jak to życie w naturze wpływa na rozwój, zdrowie psychiczne w przyszłości, jak źle wpływa odbieranie dziecku tego.
No to przecież właśnie tego nie pozwoliłam dziecku odebrać w imię zapełniania zeszytów ćwiczeń NE, robienia makiet itp. Pana to oburzało. To, że podwórko z kolegami było ważniejsze wg mnie niż odrabianie nic niewnoszących prac domowych.
To Pan jest przeciwny lekcjom doświadczalnym i w terenie, o których ciągle mówią w zw. z reformą.
Nawet nie dowiedziałam się nigdy DLACZEGO.
Zostawmy małe dzieci, to nie Pana działka.
Mógłby Pan napisać co Pan sądzi o cyfryzacji w szkołach. Jak to powinno wyglądać?
Jak Pan widzi to dla 13, 15, 17 latka?
Pytam poważnie.
Przypominam Pana upodobanie do chińskiej edukacji. Jak to tam u małych Chińczyków wygląda? Lecą już ostro z AI w edukacji, prawda? Jak powinno u nas?
Pod art. Wyborczej jest komentarz jakiegoś rodzica, który napisał, że u jego córki w LO (warszawskie LO z pierwszej dziesiątki) uczniowie na lekcji informatyki w ogóle nie otwierają komputera, nauczyciel rysuje coś na tablicy.
W tych momentach, gdy mógłby napisać Pan coś mądrzejszego niż większość pań z SP, które pojęcia nie mają o świecie, pan wchodzi w klimat „nawet GW coś tam krytykuje”. Tyle ma Pan do powiedzenia o komputerach, tabletach, laptopach, AI w szkole?
@PR
Czyli radny LO Kasprzyk i jego PÓŁTORA MILIONA są OK podobnie jak salonik VIP dla aktywu KO w stolicy??? 😉
@PR
Nie „nadzorowała” za drobne 40 tys. rocznie wiceprezydentka Machowska Szpitala Południowego w 4- osobowej radzie? Inna wiceprezydentka Kaznowska na sesji rady Warszawy nie czytała, zamiast wyjaśnień afery, przez ponad GODZINĘ, przypadkowych (!) regulaminów??? 😉
@ Róża
Lekcje przyrody POWINNY być w terenie, tylko tego nie zapewni ZAPIS w podstawie programowej !!! Potrzebne są ZASOBY i WARUNKI, których w szkole BRAK… 🙁 Co bardzo ładnie, na przykładzie pokazówki Dudka, „stypendysty” MEN&IBE, dla IBE , pokazał np. nielubiany przez ciebie Jarek Pytlak na blogu… 😉
@ Róża
To jest blog i zyskują pod nim, a nie miejsce formułowania złożonych koncepcji.. 😉
@belferxxx
Czy ja proszę Pana o złożone koncepcje?
To jest zwykłe pytanie, takie – powiedz z grubsza jak to widzisz – szkoła, laptop/komp./tablet i nastolatek.
Coś czy całkiem nic? Z zalinkowanego przez Pana art. wynika, że całkiem nic.
@belferxxx
Zaproptowałam chata, żeby streścił mi co Pana kolega napisał o pokazówce dr. Dudka – Różyckiego.
Co to zasobów i warunków:
– konieczność zapewnienia drugiego opiekuna podczas wyjścia poza teren szkoły
– koszt materiałów i sprzętu 200-300 zł.
Skąd się bierze ta konieczność drugiego opiekuna?
1. Spytałam dziecko czy zawsze wychodząc poza teren szkoły było dwóch opiekunów. Upiera się, że nie zawsze. Że wychodzili całą klasą z wychowawcą albo jednym nauczycielem. W LO i SP. W SP wychodzili też czasami z wuefistą na W-fie. Cała klasa.
Pobieżnie szukając przepisów wychodzi mi, że nie musi być 2 opiekunów na wyjście poza teren w czasie lekcji. Przepisy o 20 lub 15 osobach na opiekuna dotyczą wypoczynku, a nie lekcji.
Więc skąd ta konieczność?
2. Co do kosztów materiału i sprzętu. Czy to dycha na dziecko?
– czytałam, że ma być/ istnieje program dofinansowania do wyposażenia pracowni przyrodniczej, nauczyciel ma wykonać diagnozę potrzeb własnej pracowni. Dokładnie teraz.
– kiedyś był program Laboratoria Przyszłości. Też nauczyciele mogli podać czego im potrzeba. Moja kol. była wtedy dyr. szkoły. Opowiadałam Panu już tę historię. Zaproponowała dwóm nauczycielkom biologii, że domówi mikroskopy, żeby prowadziły lekcje z mikroskopami (sama jest biologiem, nie urwała się z choinki). Jedna jej odpowiedziała, że ona żadnych lekcji z mikroskopami robić nie będzie, bo … jest dyplomowana, druga powiedziała, że ona to by nawet chciała, ale jest po podyplomówce i nie umie, jak ta pierwsza nie chce jej pokazać, to ona tych mikroskopów też nie chce. Jeżeli to ma Pan na myśli pod słowem zasoby, to takie zasoby w stylu „dyplomowanej” z prywatnej firmy wylatują.
3. Dlaczego dzieci mają przynosić masę rzeczy na plastykę i technikę (albo rodzice się składają i ktoś kupuje), a na przyrodę niczego nigdy nie mogłyby przynieść? Skąd to założenie i upieranie się przy nim? Kiedyś każde dziecko hodowało w słoiku na gazie fasolkę, czy to szkoła dawała słoik, gazę, gumkę, fasolkę? Nie.
Już podawałam Panu przykłady co obecnie trzeba przynieść na pojedynczą lekcję techniki.
Np. kl. 5 Nowa Era:
tektura
kolorowe kartony brązowy, czerwony, pomarańczowy, żółty
pomarańczowa krepina
niebieska bibuła
klej
nożyczki
linijka
nożyk
ołówek.
To zestaw na jedną lekcję. Skąd on się wg Pana bierze? Ze szkoły? Nie, rodzic ma to kupić. Przecież nie ma Pan w domu niebieskiej bibuły, pomarańczowej krepiny, i kartonów w 4 wymienionych kolorach.
Kolejna lekcja ma jeszcze lepsza listę. To jest wypisane w podręczniku NE i dzieci naprawdę muszą to przynosić. Wśród 10 rzeczy, które mają mieć na lekcji są …2 zawieszki do skarpetek.
No proszę się zwierzyć – ma Pan zawieszki do skarpetek? A wie Pan skąd się je bierze, gdzie się kupuje? Bo jak zlecałam mężowi zakup, to nastąpiła między nami wymiana brzydkich słów, albowiem był pewien, że go podpuszczam i nie chciał słuchać moich szczegółowych wytycznych skąd ma je wziąć.
Reasumując
czy to nie Pana powiedzonko „Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu”?
Pasuje?
@ Róża
Oczywiście DYSKUSJA pod nim… 😉
@belferxxx
Bardzo mnie też ciekawi dlaczego w kwestii tego finansowania głos w imieniu szkół publicznych zabierają przedstawiciele szkół niepublicznych?
Może Pan coś chciałby o tym napisać?
Sami mają zajęcia z doświadczeniami, rodzice płacą.
Dlaczego zakładają (Pana autorytety), że w szkole publicznej rodzic, który musi kupić mnóstwo badziewia na technikę, nie kupiłby niczego na przyrodę? Bo jest głupi? Bo nie chce lepszej przyrody, woli wtłaczanie dziecku na pamięć podręcznika do głowy i testy drukowanki NE?
10 zł na dziecko, niech będzie ciekawa lekcja raz w miesiącu chociaż. Musi być zarezerwowana tylko dla szkół Pana autorytetów? To nie pierwszy tekst o kosztach, kiedyś dawał Pan już tego z Katowic.
A Pan, czy Pan zna jakieś szkoły publiczne, w których rodzice coś finansują, płacą większe składki na RR?
@ Róża
Jeden rodzic by kupił, a drugi, jak ty, kontestował… 😉 Bo szkoła publiczna MA BYĆ bezpłatna…
No ale wyjście w teren to formalnie wycieczka – jak klasa w SP ma 25 uczniów, to musi być DWÓCH opiekunów , a nie jeden nauczyciel przyrody… 😉 No i ci opiekunowie mają jakieś lekcje przed i po – zmieszczą się w 45 – 60 minut?No i wreszcie jest kwestia bezpieczeństwa – taki szpadel z pokazówki Dudka w IBE czy nawet saperka to, zwłaszcza w rękach wyluzowanego 10- latka, wyjątkowo niebezpieczne narzędzie … Kto pójdzie siedzieć czy będzie bulić??? 😉
W latach sześćdziesiątych miałem przyrodę czasem w terenie, ale to były inne czasy, inni rodzice i uczniowie … 😉
@belferxxx
1. To nie jest prawda. Lekcja poza terenem szkoły, na której realizuje się PP, nie jest wycieczką. Nie musi być dwóch opiekunów. Proszę poszukać, poczytać.
Nie tworzyć problemu uzasadniając nieprawdziwymi argumentami.
2. Lekcje przyrody mają być blokowane. Co najmniej dwie w bloku. Więc drugi Pana argument jest również nieprawdziwy.
3. Powtórzę – rodzice kupują wszystko na plastykę, technikę. WSZYSTKO.
Jak nazywa się taka sytuacja, gdy panowie ze szkół niepublicznych, w których są lekcje doświadczalne, usilnie wciskają, że w publicznych nie może ich być.
A Pan? Dlaczego nie wspomniał słowem, że zna szkoły, w których jest wyższa składka?
Troszczycie się o pozostałych?
Żeby nie mieli.
Hipokryzja?
I dlatego dostaje Pan piany, jak przytaczam cokolwiek co gdziekolwiek napisał dr. hab, M. B. ?
Bo brakuje mu hipokryzji? Ja to się stało, że jest Pan zagotowany, bo bystry człowiek mówi prawdę? Tak bardzo zagotowany, że zaocznie diagnozuje mu autyzm czy coś tam? To nie autyzm się nazywa. W języku „bezpośrednim” nazywa się to cojones.
4. Zwracam honor W-fistom. Naprawdę, żadnego różnicowania pensum. Niech robią w 8 godz. 2 etaty.
Bez złośliwości mówię, że zasługują na podwójne wynagrodzenie. Jedyna grupa wśród Was (tak wynika z tego co Pan pisze), która nie bredzi „kto pójdzie siedzieć czy będzie bulić”.
Gdyby byli jak reszta, to kazaliby pisać dzieciom kartkówki z zasad sportów zespołowych, puszczali filmiki, prezentacje.
Nie pozwoliliby się dzieciom ruszyć, bo kto będzie bulić.
Ależ to głupie i wstrętne.
Naprawdę dotarło do mnie, że jako grupa są jedynymi, którzy w całości zasługują na szacunek.
Bez sprawdzania danych wiadomo, że mają najwięcej wypadków na lekcjach. I mimo tego nie usadzili nieruchomo dzieci.
@belferxxx
Jak Pan dobrze zapromptuje chata to wskaże Panu, które elementy świadczą o stronniczości tekstu Pana kolegi, mimo pozorów obiektywizmu.
@ Róża
KAŻDE wyjście z grupą uczniów poza teren szkoły, nawet do kina obok,jest wycieczką z odpowiednimi formalnościami i rygorami odpowiedzialności! Blokowanie niewiele zmienia!
Co do kupowania – już słyszę te odmowy, tak jak w przypadku składek na ksero czy radę rodziców… 😉
Na WF dziś uczniowie używają góra tak niebezpiecznych narzędzi jak piłka. Szpadel czy saperka to „trochę” niebezpieczniejsze narzędzie, nawet wojsko uczy zabijania saperką. Co do jaj – po pierwsze większość nauczycieli przyrody to będą kobiety, a po drugie trudno od dziesiątków tysięcy ludzi by podejmowali istotne ryzyko w imię oderwanych od ziemi pomysłów, na dodatek za dziadowska kasę… BTW Teorie spiskowe to nie jest dobry pomysł na dyskusję o edukacji… 😉
@belferxxx
1. Nie, nie każde jest wycieczką. Jest kategoria wycieczka i kategoria wyjście. No nie wierzę, że nie potrafi Pan znaleźć w Internecie o co chodzi. A z chata potrafi Pan korzystać, zapromptować, żeby rozpisał o co chodzi?
A co z techniką i plastyką? Mógłby Pan spytać córkę czy kupuje coś dziecku do szkoły, na lekcje, czy potrzebne są jakieś farbki itp. Czy słyszy wtedy odmowy, czy na zebraniach rodzice zgłaszają, że nie kupią farbek.
Na tej lekcji było ile szpadli? Każdemu po szpadlu dr D. – R. wręczył?
A co z NOŻYCZKAMI na plastyce i technice?
2. A więc jednak?!?
Przyroda poza ławką i podręcznikiem to oderwany zdaniem Pana od ziemi pomysł? Narażający na śmierć, wiezienie, niewypłacalność. Xddddddddd
@belferxxx
Ale jak to tak poważna sprawa – więzienie – to jakiej kasy byłoby warte takie ryzyko?
@ Róża
Ojciec twojego idola prof. dr hab. z IM PAN był szefem ZHR – to takie „harcerstwo” , które zmusza dla odznak swoich członków do przepływania jezior po ciemku, w ubraniu i często bez asekuracji. Czasem się któryś utopi – nie wiem czy to dobry wzorzec dla szkoły… 😉 ZHR nie uznaje też prognoz pogody bo … 100 lat temu ich nie było, czasem są trupy… 🙁
@belferxxx
Już wyciągał Pan to harcerstwo. Może jakiegoś dziadka w jakimś niewłaściwym wojsku jeszcze Pan znajdzie. Jak Kurski Tuskowi.
Pisałam już, że ja na obozy jeździłam z czerwonym harcerstwem, bo takie akurat było pod ręką, harcereczka ze mnie żadna, fajni chłopcy byli. I proszę się tak nie rozkręcać, bo opowiem śmieszną historyjkę jak zastępca komendanta ubzdurał sobie, że się we mnie zakochał. A nie mialam 17 lat. Więc tacy święci i super odpowiedzialni w tym ZHP to też nie byli. Ani nawet super rozgarnięci.
A panu M. B. co by nie mówić rozgarnięcia nie brakuje.
@belferxxx
Ale jak to prof. dr. hab.? Niedawno mnie Pan poprawiał, że dr. hab. Coś się zmieniło?