Rankingi ruszyły
Wyniki egzaminu ósmoklasisty pokazują, że między szkołami podstawowymi są ogromne różnice. Nawet aż o ponad 50 punktów procentowych. Troskliwi rodzice zrobią wszystko, aby nie posłać dziecka tam, gdzie średni wynik z matematyki i polskiego wynosi 20-30 proc., lecz tam, gdzie przekracza 80 proc. To dopiero jest poziom!
Eksperci apelują do rodziców, aby nie kierowali się rankingami, szczególnie tymi, które oparte są wyłącznie na wynikach egzaminu ósmoklasisty. Nauka w szkole podstawowej to coś więcej niż przygotowywanie się do egzaminów. Weź to jednak powiedz rodzicom, którzy chcą dla dziecka jak najlepszej przyszłości. Czy szkoła, w której średnie wyniki z egzaminów są poniżej oceny dopuszczającej, daje szansę na rozwój?
Osobom, które są przeciwne rankingom, zawsze zadaję pytanie, do jakiej szkoły posłali swoje dziecko. A jak ktoś mówi, że studia nie są ważne, liczy się bycie szczęśliwym i spełnionym, a nie wykształcenie, to też pytam, czy dziecko studiuje. Czy wybrało szkołę branżową zamiast liceum? Czy zamiast studiować, poszło – oczywiście nie przystępując do matury, bo po co – od razu do pracy? Łatwo radzić rodzicom cudzych dzieci. Weź daj przykład, że wierzysz w to, co mówisz, iż rankingi, trzymająca wysoki poziom szkoła, dobrze zdana matura oraz studia nie mają znaczenia. Swoje dziecko poślij tam, gdzie wyniki z egzaminów są fatalne.
Ranking łódzkich podstawówek tutaj. Krytyczny głos eksperta tutaj.
Komentarze
Smutne, że kurator, przedstawiciel władzy, zajmuje się produkowaniem takich dyrdymałów.
Mamy rankingi, które pokazują nam jak wspaniałe wyniki są w szkołach niepublicznych.
I rankingi pokazujące szkoły publiczne z najsłabszymi wynikami.
I system edukacji przeżarty lobbingiem ze strony szkół niepublicznych. W tym miejscu pozdrawiam belferxxxa i jego autorytety.
Rolą kuratora nie powinno być publikowanie dyrdymałów na Fb, które dziennikarze słusznie oleją, a nauczyciele docenią zachwytem lajków.
Rolą państwa powinno być zajęcie się chorym finansowaniem szkół niepublicznych, które wybierają sobie dzieci z największym kapitałem rodzinnym, szkołom publicznym zostawiając te, których nie chcą.
To przedstawiciele państwa powinni uświadamiać społeczeństwo, że na świecie wygląda to inaczej.
Dawać odpór fałszywym argumentom lobbystów, którzy stworzyli sobie kółko wzajemnej adoracji. W tym miejscu ponownie pozdrawiam belferxxxa.
Który ma rzekomo bardziej lewicowe serduszko niż moje liberalne, ale ani słowem nie zająknie się o finansowaniu, bo podpadłby kumplom.
Czy takie rankingi naprawdę pomagają uczniom? Czy wspierają nauczycieli? Czy wzmacniają dyrektorów? Czy pomagają organom prowadzącym podejmować mądre decyzje? Czy może raczej budują atmosferę presji, uproszczeń i publicznego oceniania tam, gdzie potrzebna jest spokojna, uczciwa analiza?
Ja bym od organu nadzorującego (dobrze rozumiem, ze autor reprezentuje kuratorium?) oczekiwał nie tylko postawienia tych pytań, ale i choćby próby odpowiedzi.
Od zawsze w czołówkach rankingów szkół podstawowych znajdują się szkoły muzyczne. A przecież dzieci z tych szkół czas, które inne dzieci mogą poświęcić nauce czy choćby odpoczynkowi, poświęcają grze na swoim instrumencie. Odpowiedź jest prosta ja drut: szkoły muzyczne nie są szkołami rejonowymi. Wszystkie uczęszczające tam dzieci, absolutnie wszystkie, mają wspierające je rodziny. Tymczasem typowa szkoła rejonowa pełna jest „darów losu” – włącznie z dziećmi w wieku niemal maturalnym, które mają zakaz wstępu do klasy, z obawy przed demoralizacją.
Pytanie o to, co mierzą te rankingi, jest więc jak najbardziej zasadne. A i odpowiedź, że głównym czynnikiem determinującym pozycję w rankingu nie jest bynajmniej profesjonalizm i zaangażowanie nauczycieli – wydaje się bardzo prawdopodobna.
Nigdy w Polsce nikt nie poruszył publicznie kwestii Świętego Dogmatu Wolnego Wyboru Edukacyjnego, oświatowej Wolnej Amerykanki. Czyli sposobu na utrwalanie i powiększanie różnic społecznych. Nie będzie potomkom Belfraxxx plebs pluł w szkole w twarz! Ni miejsc na wyższych etapach edukacji zajmował! Szlachecki my naród, szlachecki lud, sarmacki szczep piastowy!
Nie dziwmy się więc, że tak zbudowany system edukacyjny produkuje durni dorównujących w swej ciemnocie reprezentantom MAGA – Make Ameryka Głupia Again.
Innymi słowy – rankingi potwierdzają, że w oświacie dzieje się to samo, co w służbie zdrowia. Cicha prywatyzacja. Przenoszenie ryzyka i kosztów na państwo i zysków do prywatnych kieszeni. Przecież gdyby ogłosić ranking szpitali, za główne kryterium przyjmując liczbę zgonów (może być i w proporcji do pacjentów), to wyszłoby, że szpitale niepubliczne zajmują najniższe pozycje – im szpital ważniejszy, tym niżej by się klasyfikował. Wszyscy domyślamy się dlaczego.
@PR
PR proszę spytać chata w jakim państwie szkoła niepubliczna
– otrzymuje publiczną dotację podobną do polskiej
– może pobierać czesne bez ograniczeń
– ma pełną swobodę wyboru uczniów
– może bez szczególnych ograniczeń rozwiązać umowę z rodzicem i usunąć ucznia, w tym ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Biedny chat nie zna europejskiego kraju poza Polską, w którym występują jednocześnie te warunki.
Wspomina, że kiedyś tak było w Chile, ale od 2015 reformują i nie pozwalają już na to.
Rankingi to patologia , która zawładnęła wszystkimi dziedzinami życia! Już w szkole poznajemy zasady cwaniactwa i granic przesuwanych bez miary! Wtórują im dorośli i tak się kręci!