Nauczyciele nie chcą być wychowawcami. Nie za te pieniądze
Na palcach jednej ręki można policzyć w szkole nauczycieli, którzy chcą być wychowawcami. Czasem trudno znaleźć nawet jednego. Dyrekcja stosuje różnego rodzaju sztuczki, aby każda klasa miała wychowawcę.
Karta Nauczyciela gwarantuje minimalny dodatek za wychowawstwo na poziomie 300 zł brutto miesięcznie za całą klasę. To ok. 10 zł brutto za opiekę nad jednym uczniem przez 30 dni. Wysiłek duży, a zapłata marna. W niektórych gminach władze podniosły ten dodatek do 500 zł. To cenny, ale wciąż rzadki gest wobec nauczycieli.
Ciągłe troszczenie się o dzieci nie tylko zajmuje dużo czasu i wymaga mnóstwa umiejętności, ale też prowadzi do szybkiego wypalenia zawodowego. Łatwych klas już nie ma. Wychowawcy dbają o uczniów, często też o rodziców, natomiast o wychowawców mało kto dba. Jak nie dbają jeszcze zwierzchnicy, zaczynając od dyrektora, a kończąc na wizytatorze, tylko wymagają i kontrolują, depresja murowana.
Parę razy byłem świadkiem, jak na wieść o przydziale wychowawstwa nauczyciel wpadał w histerię. Dawniej taka postawa też nie mieściła się w głowie, a teraz, no cóż, zdarza się coraz częściej. Mnie też nogi zrobiły się jak z waty, a oddech krótki i urywany, gdy dyrekcja powiedziała, że być może będę od 1 września wychowawcą. Mało się od tej wieści nie rozchorowałem.
Komentarze
@Róza, poprzedni wpis
A czy uprzywilejowanie szkół niepublicznych w Polsce nie jest aby pochodną uprzywilejowania KK?
Rodzice tworzą rankingi wychowawców…
@PR
Takie rozwiązania wprowadzono chyba od razu jak zaczęły powstawać szkoły niepubliczne po 89 r.
Trudno tak powiedzieć, że chodziło tylko o Kościół.
Kościół przed 89 r. był związany z opozycją, po 89 r. powstawały szkoły katolickie, ale też różne społeczne, demokratyczne itp. Kościelne miały być nie czerwone, pobożne, pozostałe miały być odwrotnością betonu, pruskiej szkoły, przyjazne, demokratyczne, z podmiotowością ucznia, dostały pieniądze i miały być miejscem przetestowania nowoczesnych rozwiązań, które potem można wprowadzać do publicznych. Co z tego wyszło. nic dobrego, są lobbystami w swoim interesie, ze szkodą dla uczniów ze szkół publicznych.