Jakim językiem mówią rodzice do dzieci?

Balkon mojego mieszkania wychodzi na boisko podstawówki. W ciągu roku szkolnego słyszę, jakim językiem zwracają się do uczniów nauczyciele. Natomiast podczas wakacji mam możliwość poznania mowy rodziców. Muszę przyznać, że rodzice nie przebierają w słowach. Mocne wulgaryzmy to dzisiaj norma.

Rodziców dziecko sobie nie wybiera. Ma też, przynajmniej do czasu, niewielki wpływ na to, jak najbliżsi się do niego zwracają. Siedzę na balkonie, piję lemoniadę i słucham najobrzydliwszych słów, jakie są w naszym języku, kierowanych do najmłodszych. Właściwie im mniejsze jest dziecko, tym większa skłonność mamy czy taty do poniżania.

Raz zwróciłem rodzicowi uwagę, ale dziecku było tak przykro i głupio, wręcz maluch chciał się zapaść pod ziemię ze wstydu, że postanowiłem więcej nie interweniować. Trochę wtedy trwało, zanim rodzic pojął, o co mi chodzi, natomiast jego synek rozumiał od razu. I od razu się wstydził, do tego mocno i długo. Rodzic nie wstydził się wcale.

Reklama