Niemądra i niebezpieczna normalizacja skrajnej prawicy
I bądź tu mądry. W tym samym numerze „Polityki” Mariusz Janicki ostrzega, że postępuje w debacie publicznej wybielanie Grzegorza Brauna i całej skrajnej prawicy, a kilka stron dalej Stefan Chwin w rozmowie z Jakubem Majmurkiem mówi, że postrzega Brauna jako zręcznego manipulatora politycznego, wykorzystującego podatność pewnej części męskiej publiczności na teorie spiskowe.
Chcę wierzyć, że intencją pisarza było tylko wykpienie „paniki moralnej” dotyczącej skrajnej prawicy, a nie lekceważenie wdzierania się antysemityzmu i agresywnego nacjonalizmu do polskiej polityki. Dla mnie ustawiczne przekraczanie czerwonych linii w wykonaniu polityków PiS i obu Konfederacji jest skrajnie niepokojące.
Nie chciałbym doczekać się rządu, w którym Braun byłby ministrem czegokolwiek, i słuchać usprawiedliwień, że lepszy Braun niż Tusk u władzy. A takie deklaracje po stronie PiS już padają.
Trzy ugrupowania z największym obecnie sondażowym poparciem to KO, PiS i formacja Mentzena i Bosaka. Partia Brauna może liczyć na ok. 10 proc. Stefan Chwin pociesza, że to tylko 10 proc., czyli 90 proc. Brauna nie popiera. Fakt, ale to żadne pocieszenie dla wyborcy nieprawicowego.
Bo wśród tych 90 proc. znajdziemy masę sympatyków innych mutacji skrajnej prawicy, która ściga się z Braunem w antydemokratycznym radykalizmie.
Nie ma czego wybielać, bo brunatne zawsze wyjdzie na wierzch, gdy pojawią się sprzyjające mu okoliczności. W przedwojennej Polsce było już blisko do aliansu postpiłsudczykowskiej sanacji z ONR, w PRL komuniści narodowcy, „spadkobiercy ONR”, kazali wynosiċ się z Polski „syjonistom”.
Skrajna prawica musi mieć wroga – Żydów, „ciapatych”, Ukraińców, Niemcy, Unię Europejską, liberałów – inaczej nie chce i nie potrafi. Od haseł przechodzi do czynów, jeśli pozwala na to społeczeństwo. Na tym polega trik, by wdrażać ekstremizm powoli, krok po kroku, w garniturach, w „odzieży patriotycznej”.
Stefan Chwin pyta Jakuba Majmurka, czy widział kiedyś, jak ktoś krzyknął do kogoś „ty, Żydzie!” i zaczął go bić z tego powodu. Cóż, fizyczne napaści to późniejszy etap. Zaczyna się od hejtu w internecie, na wiecach, a sam Braun ma na koncie kilka incydentów antysemickich, jeden w Sejmie.
Żydowskie Stowarzyszenie Czulent podaje, że tylko w 2024 r. odnotowano prawie 1,5 tys. zgłoszeń takich incydentów, w tym dwa ataki fizyczne. Kilka dni temu na lotnisku w Balicach Polak obrzucał wyzwiskami grupę ortodoksyjnych Żydów, każąc im, by wracali do siebie. Mamy się cieszyć z tego, że jeszcze nie dochodzi do pogromów?
Komentarze
cyt. „W przedwojennej Polsce było już blisko do aliansu postpiłsudczykowskiej sanacji z ONR-em, w PRL komuniści narodowcy, ,,spadkobiercy ONR’’ kazali wynosiċ się z Polski ,,syjonistom’’.
Narodowcy wypływają w każdym ustroju – na powierzchnię wynosi ich poparcie sympatyków. W roku 1962 mojemu licealnemu koledze, synowi wysokiego oficera UB, wyrwało się w chwili szczerości że „skarżyć to się będziemy mieć na co dopiero kiedy sie dorwie do władzy taki jeden co się z nim nawet ruscy liczą”. Potem się przestraszył że za dużo powiedział i zdołałem jedynie wydobyć inicjały:”MM”. Więc sześć lat przed pamiętnym sześćdziesiątym ósmym „aparat” już przewidywał dalszy rozwój wydarzeń i udział w nich Mieczysława Moczara…. Wtedy ograniczyło się do wykonania jego rękami brudnej roboty, ale władzę wkrótce przejął „prozachodni” Edward Gierek – instynkt samozachowawczy Polaków zwyciężył.
Bardzo czujny komentarz.
,,Dla mnie ustawiczne przekraczanie czerwonych linii w wykonaniu polityków PiS i obu Konfederacji jest skrajnie niepokojące.”. Dokładnie – wydawało się, że ,,już nic gorszego…” a tu…
Dlatego, gdy ktoś źle życzył źle Prezesowi, to przy całej nie-sympatii mówiłem, że niech żyje zdróe bo:
1. Znamy jego deficyty: odwagi męskuej i cywilnej, cwaniactwo etc.
2. W związku z powyższym Prezes poza pewne ramy nie odważy się wyjść.
Brałn, obawiam się, odkrył wzorem clowna z USA, że nie ma żadnych granic….
„Kilka dni temu na lotnisku w Balicach Polak obrzucał wyzwiskami grupę ortodoksyjnych Żydów, każąc im, by wracali do siebie. Mamy się cieszyć z tego, że jeszcze nie dochodzi do pogromów?”
Z całą pewnością tak, bowiem antysemityzm jest polską, genetyczną chorobą narodową.
Myślę, że opinia red. Janickiego bynajmniej nie kłóci się z tezą Stefana Chwina. Mnie też się wydaje, że Braunowi w gruncie rzeczy powiewa, czy w sejmie palą się świece chanukowych. Braun wie, że kreując się na antysemitę zbija kapitał polityczny. Brauna należy po prostu zdelegalizować niezależnie od szczerości jego antysemityzmu, aby polscy antysemicka i naziole nie mieli swojej reprezentacji
Może faktycznie, skrajność jest nie do uniknięcia, właśnie ze względu na np. podatność części społeczeństwa na teorie spiskowe lub zwyczajną chęć dominacji i władzy, za którą nie idą żadne profity poza samą dominacją. To jeżeli tak, to remedium nie tyle tkwi w ograniczaniu takich skrajności, co odwadze i determinacji przeciwstawiania się im. Dlatego tak istotna jest kontr-reakcja. Każdy, bez względu na poglądy, jeżeli wie, że jego działania na pewno napotkają reakcje, będzie ją wliczał w koszty działania. Bo kalkuluje. Tak jesteśmy skonstruowani. Braun i jego wyznawcy muszą wiedzieć, że każde działanie będzie się wiązało z kosztami, w rozmaitych wymiarach. I nie wolno okazywać obaw.
Pisałem już o tym wcześniej – normalizacja Brauna i umizgi w jego kierunku ze strony PiSu to kolejny Golem, którego ulepił Kaczyński w desperacji odzyskania władzy. Gdy okazało się, że rosnąca w siłę Konfederacja Mentzena nie da się zwasalizować i spełnić roli lekkostrawnej przystawki po kolejnym triumfalnym Machtergreifung, PiS rozpoczął grę na osłabienie Mentzena. Polegającą po pierwsze na rozbiciu, a przynajmniej wewnętrznym skonfliktowaniu Konfederacji, co jest zadaniem niezbyt trudnym, bo to środowisko niejednorodne, pełne potencjalnych i ambitnych liderów (Bosak, Wiper, Tyszka, etc). Chwilowo się nie udaje, Konfederacja (przynajmniej na zewnątrz) zachowuje spójność, choć triumfalny „marsz na Rzym“ zaczyna łapać zadyszkę i potykać się o własne nogi.
Po drugie, skoro Mentzen „zaszedł PiS od prawej“, to przecież i Mentzena można zajść od prawej za pomocą Brauna. Stąd powrót do koncepcji, którą lata temu zwerbalizował Kaczyński (że i brudną szmatą można wycierać): przeróżne balony próbne, wypowiedzi medialne i zachęty ze strony działaczy pod hasłem, że dla dobra Polski można przecież się dogadać. Kulminacją tych działań było wysłanie przed kamery politruka Żaryna, który przez bite trzy godziny przyjaźnie poklepywał się z Braunem po plecach, pijąc sobie z dzióbków i nasładzając się nawzajem zgodnie z kiplingowskim zaklęciem „ja i ty jesteśmy jednej krwi“. No bo i Żaryn ogłaszający w pisowskiej prasie wezwania do (dosłownego!) plucia na Tuska bardzo niewiele różni się od Brauna i jego „przykrych aktów symbolicznych“ (copyright Stefan Chwin).
Czy pamiętają Państwo gromkie nawoływanie publicystów „nie straszcie PiSem”? Jak to się skończyło wszyscy wiemy. Teraz mamy powtórkę z rozrywki. Wybielanie skrajnej prawicy to jakaś dziwna rozrywka pięknoduchów, tyle tylko, że śmiertelnie groźna dla Polski.