Czerwone czapki z głów!
Wyobraźmy sobie, że polski ambasador w Waszyngtonie zarzuciłby spikerowi Izby Reprezentantów USA, że krytykuje prezydenta Polski, i zagroziłby, że Polska zerwie ze spikerem wszelkie kontakty. Amerykanie odebraliby to jako nieakceptowalną ingerencję w politykę swego rządu. I tak samo my odbieramy atak ambasadora USA w Warszawie na marszałka Czarzastego.