Nuncjusz w Pentagonie
Papież Leon, choć rodak Trumpa, karku przed nim nie zgina. Gdy Trump groził unicestwieniem cywilizacji w Iranie, Leon potępił groźbę jako nieakceptowalną. Gdy ministrowie Trumpa oznajmiają, że Bóg jest po ich stronie, papież wzywa, żeby Boga do wojny nie mieszać i apeluje o zakończenie wojen na świecie. Wyraźny brak gotowości Leona do żyrowania siłowej polityki Trumpa uwiera prezydentowi i jego ekipie. Bo obnaża jej moralny cynizm i religijną obłudę.
Być może dlatego nuncjusz Christoph Pierre został wezwany na dywanik do… Pentagonu, gdzie miał od jednego z jego wysokiego szczebla urzędników usłyszeć rzeczy niebywałe. Im więcej dementi ze strony amerykańskiej i watykańskiej na temat tego spotkania – nie słyszałem, żeby posłowie papiescy składali gdziekolwiek wizyty w resortach wojskowych – tym bardziej relacja „The Free Press” daje do myślenia. Sam były nuncjusz posumował owo styczniowe spotkanie tak: „szczere, lecz bardzo serdeczne”. Czyli coś było na rzeczy.
Rzecz jasna, dyplomacja lubi dyskrecję. Gdy pojawia się kontrowersja, dyplomaci nabierają wody w usta. Nie bez kozery mówimy, że ktoś wypowiedział się lub zachował „dyplomatycznie”. Lecz w sprawie wojny i pokoju, śmierci i życia uniki dyplomatyczne pogarszają sprawę. Dobrze wiemy, że Trump zdolny jest do używania języka zgoła niedyplomatycznego, gdy nie osiąga swych celów lub napotyka na opór.
Jako pierwszy prezydent amerykański czasów współczesnych publicznie obrzucił wulgaryzmami reżim ajatollachów. Jego ambasadorowie nie mają problemu ze stawianiem do pionu władz państwa, w którym działają. Przekonaliśmy się o tym w Polsce na przykładzie ambasadora Rose’a.
Szum wokół wizyty nuncjusza w Pentagonie uderza w Trumpa ewidentnie, ale może ma konkretną przyczynę: wezwanie niektórych amerykańskich biskupów do niewykonywania sprzecznych z prawem i z etyką chrześcijańską rozkazów wojskowych.
To musiało rozgniewać Trumpa i jego ministrów, a także zastępcę Trumpa J.D. Vance’a, konwertytę na katolicyzm. Poczuli się opuszczeni i napiętnowani jako liderzy toczący wojnę z reżimem mułłów. Spodziewali się dołączenia Watykanu papieża Amerykanina, a wywołali kryzys w stosunkach z papiestwem. Szczególnie oburzające dla Watykanu musiało być grożenie przez Pentagon nową „niewolą awiniońską”, czyli próba wymuszenia lojalności Stolicy Apostolskiej względem Białego Domu Trumpa.
Szum minie, ale zaufanie katolików do „bogobojnych inaczej” w Białym Domu zostało bezpowrotnie naderwane.
Komentarze
Cieszę się, że miałam od początku „nosa” do nowego papieża, który tak bardzo różnił się od poprzednika, że od razu go polubiłam:))) Leon XIV już po pierwszych nalotach na Iran oświadczył, że Pan Bóg nie słucha modlitw tych, którzy rozpętują wojny. Mniejsza z tym, skąd wie, jakich modlitw słucha Bóg:))) Ważne, że potępił w ten sposób wojnę agresywną Izraela I USA
Co do „niewoli awiniońskiej” – nie raz europejska władza świecka usiłowała kręcić papieżami, co się kończyło rozmaicie. Mam nadzieję, że obecny papież doprowadzi łobuza z Waszyngtonu do Canossy.
Dla Trumpa i jego pomocników religia, wiara to tylko poręczna maczuga do okładania przeciwników. Nie ma to nic wspólnego z nauczaniem Kościoła. Leon XIV na takie plewy nabrać się nie dał więc automatycznie podpadł Trumpowi i został uznany za wroga.
To samo dzieje się w Polsce. Prawicowe gęby pełne bogoojczyźnianych frazesów, ostentacyjna pobożność i postępowanie niegodne chrześcijanina.
„ministrowie Trumpa oznajmiają, że Bóg jest po ich stronie”
Jak to szło ? Historia lubi się powtarzać, tylko że za każdą następną powtórkę trzeba płacić wyższą cenę.
Czy coś w tym stylu.
Sprzączki do pasków pewnie już są w produkcji. Oczywiście w Chinach, bo taniej.
Za pierwszą lekcję historii zapłaciło coś ok. 70 mln ludzi.
Ile będzie kosztować następna powtórka z historii ?
Akurat wojna USA z Watykanem to chyba będzie najbardziej surrealistyczny epizod tej powtórki.
@handzia55:
To nie jest cecha samych tylko trumpisów. Może tyle, że trumpizm to realizuje z inteligencją i rozumieniem świata przedszkolaka, to ta postawa nie jest niczym osłonięta.
Ja to sobie tłumaczę, że to jak z klubami sportowymi. Teoretycznie klub sportowy służy sportowi — trenowaniu i rywalizacji. W praktyce, większość tych, którzy noszą szaliki klubów i się powołują na przywiązanie, nie uprawia sportu, tylko wyraża w ten sposób pewną potrzebę przynależności do grupy, całkiem często połączoną z agresją i fanatyzmem.
I z religiami jest podobnie. Teoretycznie one powinny prowadzić do Boga, bardzo często stanowią tylko zbiór rekwizytów do odróżniania obcych od swoich.
Gospodarz,
z linkowanego artykulu:
„The Free Press report inspired widespread concern on social media, including from Rep. Ted Lieu, D-California, a Catholic, who wrote on X about concerns the U.S. military would try to attack the Vatican, though most other observers did not seem to expect military action against the Vatican.”
Nie jestem pewien, ktora czesc tego wielokrotnie zlozonego zdania jest najbardziej groteskowa.
Czyzbysmy, mimo wszystko, nie doceniali Trumpa?
@PAK4
11 kwietnia 2026
20:14
…wyraża w ten sposób pewną potrzebę przynależności do grupy, całkiem często połączoną z agresją i fanatyzmem. I z religiami jest podobnie.
No, nie calkiem 😉 Bo za przynaleznosc do klubu sportowego dostanie sie moze znizke na stadion. A za przynaleznosc do „klubu” religijnego moze zycie wieczne. Niektore „kluby” dodaja jeszcze huryski 😉
Święte słowa handzi55 z 11.04;17:10,że papież piętnuje obłudę tę całej zgrai: „szczęść Boże”, a więc i w USA i w Polsce. Skrytykował Trumpa, ale jest jasne, że również potępia całą polską katobolszewię stale powołującą się na Boga i Maryję wiecznie dziewicę(zarówno Brauna, jak i pisowców Czarnka i Kaczyńskiego) i mam nadzieję, że rządząca koalicja w Polsce wykorzysta to inteligentnie w zbliżającej się kampanii wyborczej, szczególnie ma wschodniej flance Polski. Ta nieznośna obłuda apologetów Rydzyka głoszących: „Bóg jest z nami” musi zostać w końcu-dzięki min. stanowisku papieża -wykorzystana.
@PAK4, m,fizyk
Plemienna identyfikacja jaką daje religia, jest w Polsce podstawą kultu JP II- bynajmniej, nie w roli wędrownego, ubogiego filozofa. Trumpizm gromadzi redneck’ów – białych protestantów, w sprzeciwie wobec liberalnej demokracji, na jedno wychodzi.
Skomplikowana rzeczywistość naszego ziemskiego bytowania daje większe pole do popisu populistom niż filozofom otoczonym nimbem wiary.
Trump długie lata był pod wpływem pastora Normana Vicenta Pealea propagującego idę pozytywnego myślenia.
Nie wiem, czy wykreowany w umyśle prezydenta obraz świata pozytywnie wpłynie na nasz byt, jestem za to pewien, że prezydentura znakomicie poprawi egzystencję Trumpa i jego rodziny. Niech się biedak cieszy, w końcu niewiele mu zostało, a nam pozostaje życzyć zdrowia, na przetrwanie tego co zgotował planecie.
Krótka synteza oszustwa Trumpa w kwestii katolicyzmu…
(wojna mafii waszyngtońskiej z watykańską)
„Krucjata Donalda Trumpa.
Religijny fundamentalizm w armii USA
Nowa polityczno-religijna doktryna wojenna USA, oparta na fundamentalistycznej i ekstremistycznej retoryce protestancko-ewangelikalnej, będzie mieć katastrofalne konsekwencje. Także dla katolików.
Atak na Iran to część boskiego planu zapisanego w Księdze Apokalipsy, a Donald Trump wypełnia religijną misję, przygotowującą na Armagedon i powrót Jezusa Chrystusa na ziemię. Takie przesłanie przekazują amerykańskim żołnierzom ich dowódcy, jak wynika ze skarg przysyłanych do Wojskowej Fundacji Wolności Religijnej.
Integralną częścią wpajanej żołnierzom ideologii jest też „chrześcijański syjonizm” – przekonanie, że „Bóg nadal błogosławi sojusznikom Izraela, a przeklina jego wrogów”.
Czy nowa doktryna wojenna Trumpa zniszczy relacje między religiami” – pyta Massimo Faggioli w ostatnim TP.
Na podstawie analizy Massimo Faggioliego, wybitnego teologa katolickiego i historyka Kościoła, relacje między Donaldem Trumpem a frakcjami religijnymi, zwłaszcza katolickimi, stanowią niebezpieczny zwrot w stronę amerykańskiego nacjonalizmu chrześcijańskiego . Faggioli argumentuje, że ruch ten, który czasami nazywa „trumpizmem”, nie jest prawdziwie konserwatywny, lecz raczej „ultranowoczesną” mieszanką nacjonalizmu, populizmu i religijnego fundamentalizmu, która wypacza Ewangelię i podważa praworządność. (Commonweal Magazine)
Kluczowe aspekty analizy Faggioliego:
„Amerykanizm” i fundamentalizm religijny: Faggioli twierdzi, że jesteśmy świadkami powrotu „amerykanizmu” – XIX-wiecznej koncepcji potępionej przez Watykan – w którym amerykański katolicyzm przyłącza się do nacjonalistycznego ruchu populistycznego, a nawet zostaje przez niego wchłonięty.
Nowa oś „Trump-Strickland”: Wskazuje na oś „Trump-Strickland” (mając na myśli biskupa USA Josepha Stricklanda), która łączy „ahistoryczny, autorytarny fundamentalizm radykalnego katolicyzmu z nacjonalistycznymi impulsami”.
Zniekształcenie wiary: Faggioli twierdzi, że ta rodząca się religia polityczna ma charakter nacjonalistyczny i wykluczający, gdyż opiera się na mrocznej wizji chrześcijaństwa, która kontrastuje z wizją Watykanu, a szczególnie papieża Franciszka.
Wojna z prawdą: Opisuje ten ruch jako „wojnę przeciwko prawdzie i przeciwko wierze”, która wiąże się z fałszowaniem faktów historycznych i doprowadzeniem do „wielkiego zwrotu”, który zagraża wiarygodności zarówno Kościoła, jak i amerykańskiej demokracji.
Wpływ na Kościół: Faggioli wyraża obawę, że „milczenie duchowieństwa” na temat tego ruchu może doprowadzić do faktycznego połączenia katolicyzmu amerykańskiego z ruchem chrześcijańskim Trumpa, co zaszkodziłoby jego pozycji moralnej na świecie. (Commonweal Magazine)
[Analiza z 2025 r.] W swoim piśmie Faggioli podkreśla, w jaki sposób trumpizm „przejął” znaczną część amerykańskiego katolicyzmu, przesuwając go z tradycji świadomej społecznie w stronę „marki na sprzedaż dla tego, kto zapłaci najwięcej”.
[Wydarzenia z 2026 r.] W odpowiedzi na doniesienia o nietypowym spotkaniu Pentagonu i Watykanu (kwiecień 2026 r.) Faggioli zauważył, że papież Leon XIV (hipotetyczny papież w tych raportach z lat 2025/2026) miał na celu pełnienie roli przeciwwagi dla polityki zagranicznej Trumpa, którą opisywano jako mającą konotacje religijne i „mesjanizm polityczno-religijny”.
[Skupienie na wojsku] Analiza Faggioliego porusza kwestię „wojowniczego katolicyzmu”, który wyłania się na tym politycznym gruncie. Niektórzy obserwatorzy (wspomniani w jego komentarzu) odbierają to jako zachętę do znalezienia się w „rozdrożu” w katolickiej nauce społecznej, gdzie trzeba wybierać między wspieraniem nacjonalistycznego „amerykańskiego snu” a obroną wartości demokratycznych.
Faggioli podkreśla, że takie porozumienie stanowi poważne zaburzenie, utrudniające Kościołowi jednoczesną obronę „bezwarunkowych dążeń do amerykańskiego snu” i „demokracji, rządów prawa i praw człowieka”. (Australian Broadcasting Corporation)
———————————————————-
Aż się nie chce wierzyć, że Watykan uśpiony czasem Franciszkowego pitu-pitu,
przegapił antypapieską krucjatę Steve’a Bannona, byłego doradcy Trumpa, który spokojniutko montował koalicję przeciwko Franciszkowi i „kulturowemu marksizmowi w Kościele”. Zrozumienie znalazł u wpływowego konserwatywnego kardynała i najważniejszego dziś (2019) włoskiego polityka.
„W niewielkiej sali konferencyjnej leżącego na uboczu Watykanu XV-wiecznego pałacyku odbywa się konferencja zorganizowana przez Dignitatis Humanae Institute (DHI). Jak można przeczytać na stronie internetowej tej instytucji, została ona założona, by „pomagać chrześcijańskim politykom bronić wiary„. Wśród kilkudziesięciu gości zasiadających w drewnianych ławach są m.in. były watykański dyplomata kard. Renato Martino oraz Flaminia Giovanelli, podsekretarz Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Oficjalnym tematem jest problem ubóstwa, ale główny prelegent mówi o czymś zupełnie innym”. (Marcin Łuniewski, rp.pl)
—————————–
Tak to miłościwie nam panujące mafie polityczno-kościelne – nie mające nic wspólnego z ideologią chrześcijańską – … walczą o swoje wpływy i kasę.
Mam szczerą nadzieję, że to zmierza do ostatecznego, pardon, rozpierdolu… cokolwiek miałoby to znaczyć.
——————————————————————–
Polecam fotografię w TP – mówi więcej niż tekst…
Członkowie Biura ds. Wyznań Religijnych Białego Domu modlą się nad prezydentem Donaldem Trumpem w Gabinecie Owalnym (sic!), Waszyngton, 7 marca 2026 r. // Fot. Molly Riley / White House
https://www.tygodnikpowszechny.pl/krucjata-donalda-trumpa-religijny-fundamentalizm-w-armii-usa-193067?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=post
Donald Trump zapowiedział blokadę Cieśniny Ormuz!
To kolejny pomysł amerykańskiego prezydenta który budzi mieszane uczucia, ale głupie to nie jest. Iran nie może zarabiać na przepuszczaniu tankowców uważa Trump. Zamykając cieśninę chce doprowadzić do jej otwarcia. Na to bym nie wpadł
Był czas, gdy Stalin pytał polityków; ile dywizji ma papież? Dzisiaj doszliśmy do paradoksalnych czasów, gdy największym zagrożeniem dla religii i wiary staje się urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych AP.
Z jednej strony przyjmuje hołdy przedstawicieli rozmaitych wyznań i pozwala się tytułować nowym Jezusem. Z drugiej strony jego administracja zwalnia głównego katolickiego kapelana armii USA. Sam Trump nastawiony na robienie wspaniałych własnych biznesów, grozi zwolnieniem wszystkich kapelanów katolickich, jeśli nie będą grzecznie popierać jego wspaniałych pokojowych akcji wojskowych, w wyniku których nie zawahał by się zniszczyć cywilizacji ludzkiej w ograniczonym zakresie. Stąd i przymusowa wizyta nuncjusza papieskiego w Pentagonie. Sam „amerykański” papież Leon XIV wyraźnie dał wszystkim do zrozumienia, że Bóg nie wysłuchuje wszystkich modlitw, nawet tych pochodzących z kręgów pomarańczowego Jezusa. Szkoda, że papież Leon dyplomatycznie nie wyśle najważniejszego Donalda do lekarza specjalisty. Czyżby obawiał się, iż Donald może być nowym mesjaszem – takim od krypto-mamony?
,,Szum minie, ale zaufanie katolików do „bogobojnych inaczej” w Białym Domu zostało bezpowrotnie naderwane”
Nie wiem jakich katolików zaufanie ,,zostało naderwane” bo Polscy katolicy (wiem: okropna generalizacja) swojego kukurydzianowłosego idola kochać raczej nie przestaną.
Kwestie moralne, nauczanie Kościoła, mniej ich podniecają, bardziej zaś nienawiść do ,,lewactwa” i Brukseli, ,,Zachodu”, a tu ich idol nie zawodzi.
Zresztą: będą ,,myśleli” jak im algorytmy, proboszcz i Prezes każą…
@Kalina
11 kwietnia 2026 14:39
Obecny papież co najwyżej może ,,łobuza doprowadzić” do wściekłości – o ile zrozumie (w co wątpię) co ,,papież chciał mu powiedzieć. Doraźnie ,,front religijny” obrobią mu zielonoświątkowi fanatycy i walka z ,,lewactwem”. Podejrzewam, że wielu amerykańskich katolików nie wie gdzie jest Watykan a jak nawet wiedzą to raczej się nie przejmą bo jest ,,so small”.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2323883,1,krucjata-z-ameryki-czyli-katoliccy-nacjonalisci-tworza-jakby-kosciol-rownolegly.read
@lemarc
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2323883,1,krucjata-z-ameryki-czyli-katoliccy-nacjonalisci-tworza-jakby-kosciol-rownolegly.read
@mfizyk:
Ale to odbierasz bardzo braunistowsko (przepraszam — nie chodzi o politykę, raczej o rozumienie religijności). Przy okazji Tory słysząłem taką ładną metaforę — że Prawo jest jak znaki szlaku turystycznego i wskazówki. Jest mgła, idziesz na Babią Górę, widzisz wskazówkę którędy — i dochodzisz, nie gubiąc się po drodze.
Jak rozumiem nauczanie KK, to On też uważa się za takiego przewodnika, który prowadzi do Zbawienia. Ale „przewodnika” — mówi jak dotrzeć do Zbawienia, naucza że jego droga jest pewna i dobra, organizuje grupowe wejścia, gdzie opiekuje się wchodzącymi — ale nie obiecuje, że wejdzie na tę górę zamiast wiernego. (I, naucza też, że także ci od innych przewodników mają szansę dotrzeć do Zbawienia — choć ci przewodnicy nie znają tej dobrej drogi.)
Dlatego mi się podoba ta metafora klubu sportowego. Klub sportowy jest po to, by uprawiać sport. Sam nie zawsze masz możliwości — nie masz sprzętu, miejsca, doświadczenia, rad trenera, albo kolegów i koleżanki do gier zespołowych. To samo daje zorganizowana religia — miejsce do gromadzenia, przewodników/trenerów duchowych, wsparcie innych, którzy mają podobne pragnienia. I tu jest w porządku. Jednak wychowałem się w mieście pierwszoligowego (wówczas ekstraklasy nie było) klubu piłkarskiego i wiem, że większość kibiców uprawia sport o tyle, o ile sobie krzykną w centrum Zabrza „Ruch Chorzów pany!”, co wywołuje potrzebę biegu co sił w nogach w bezpieczne miejsce…
@Chandra Unyńska:
Plemienna identyfikacja jest w pewien sposób zrozumiała. Raz, przypominam ten „klub sportowy”; dwa — chrześciaństwo jest częścią naszej tradycji kulturowej, w Europie, czy Stanach — odwołując się do przeszłości, odwołujemy się do symboliki kultury chrześcijańskiej. Altright jest konserwatywny — odwołuje się, że kiedyś to było. A jeśli tak, to mamy chrześcijaństwo w pierwszym rzędzie* odniesień — ale chrześcijaństwo sprowadzone do symboliki i tradycji, bo już nie przeżywane, jako chrześcijaństwo.
Rzecz, którą próbuję przypomnieć, to to, że kibic przed telewizorem wcale nie uprawia sportu. Religia skupiona na symbolach, tradycji, czy tożsamości grupowej, nie prowadzi już do Zbawienia wiernych. To jest taka rzecz, z którą się szarpię — to przecież tak, jakby ktoś powiedział, że ludzie będą zdrowsi dzięki sportowi, gdy co niedzielę obejrzą przynajmniej jeden mecz na stadionie, jako kibice. Zresztą kolejni papieże… może „nie są po tej stronie” to byłoby trochę za mocno (raczej unikają przeciwstawiania jako stron tych postaw — tradycji i kultury chrześcijańskiej, jako przeciwstawionych życiu ukierunkowanemu na praktykowanie chrześcijańskich cnót; zresztą w przeżywaniu religijności mamy ciągłe przejście postaw), ale kierują uwagę poza takie plemienne rozumienie religii. Zresztą KK jest „powszechny” i papieże nie mogą inaczej.
*) W tle sobie czytam o tradycjonalistach — Guenon, Evola, Schuon… I oni przez tradycjonalizm chrześcijański potrafili dochodzić do islamu 🙂 Uśmieszek, bo u altrightowców zwykle chrześcijaństwo przeciwstawia się islamowi, albo okultyzmowi, który mocno inspirował początki tradycjonalizmu.
@Slawczan
12 KWIETNIA 2026
21:02
Pewnie ma Pan rację:(((
Przepraszam, nie na temat…
Dziś się cieszę na czerwono-biało-zielono!
(gdybym tam był przybijałbym „piątki” na moście Małgorzaty……tkm)
@PAK4
13 kwietnia 2026
6:52
…, raczej o rozumienie religijności.
Wydaje mi sie, ze chyba tak samo rozumiemy religijnosc/wiare. To jest osobista sprawa i indywidualna droga. W rzadnym wypadku religijnosc i wiare nie zastepuje przynaleznosc do „klubu”. Czy jakis „klub” mi pomaga w mojej indywidualnej drodze (np. do Boga czy do zlotego medalu)?
Moze pomoc. Ale jedynie jezeli to robi indywidualnie i dopasowuje sie do moich potrzeb i umiejetnosci. Tak jak to robi np. personal trainer. Wszelkie ogolne „klubowe” zalecenia i wskazowki sa tyle samo warte co hasla „uprawiajcie sport a bedziecie zdrowsi” („chodzcie co niedziele do kosciola, sluchajcie ksiedza i pojdziecie do raju”) 🙁
A o „wartosci” kibolskich „klubow” juz nawet nie warto dyskutowac.
„Polscy katolicy swojego kukurydzianowłosego idola kochać raczej nie przestaną.”
Ciekawe, czy po opublikowaniu grafiki Trumpa w roli Jezusa polscy katolicy znajdą na to jakiś sensowny komentarz. Swoją drogą, politycy trumpolubni powinni być nieustająco pytani, czy aby nie jest to obraza uczuć religijnych.
OMEN ?? amerykański katolicyzm ręka w rękę..z militaryzmem ewangelikalnym i syjonizmem chcą chyba posadzić Trumpa w funkcji Księcia Pokoju i ogłosić go bogiem.
Gloria i Uwielbienie ..iuż sięga absurdu, a będzie jeszcze gorzej. Nie jest wiadome czy ten osobnik kiedykolwiek przechodził badanie psychiatryczne?
Mamy w kraju wiele podobnych przypadków jednak zasięg mniejszy..znacznie.
List św Pawła do Tesaloniczan [bw] Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.
2:3
Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia,
2:4
Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga.
Cytat z Biblii Warszawskiej jak ulał tyczy domniemanego Człowieka Bezprawia ..który siebie i swój kraj jak i swoją armię stawia ponad wszystkim w świecie. Kult Prezydenta nigdy nie osiągnął takij mocy ani formy. ZACZĄŁ SIĘ PARĘ LAT TEMU ATAKIEM NA BIAŁY DOM.
Niedawno w Warszawie kilkadziesiąt dewotek śpiewał pojęta ambona sprzyja dalej temu Nierzadowi. Sam wielebny Trump wskazał dlaczego Leon jest papieżem.
Może nuncjusz w Pentagonie coś zmieni w sprawie konklawe?
Trumpowi odbija coraz bardziej. Siebie porównuje do Chrystusa, bezpardonowo atakuje LeonaXIV. Niedługo sam ogłosi się bogiem wszechmogącym, papieżem i cesarzem w jednej osobie. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
P.s. Jednak miałam rację,pisząc 7 kwietnia, że poparcie Trumpa dla Orbana I komplementy Vance będą dla Orbana pocałunkiem śmierci.
Węgrzy jednak nie stracili rozsądku.
lemarc
12 kwietnia 2026
15:25
Mój komentarz
Zdjęcie Trumpa z modlącym się nad nim personelem jest niesamowite. Niesamowite jak Nauczyciel siedzi przy biurku, dłonie splecione, twarz charyzmatyka i apostołowie modlący się o lepsze jutro dla niego.
Można teraz przystąpić do ostatniego etapu i wykonać fotkę „Ostatnia Wieczerza” z Trumpem jako centralną siłą Wszechświata – mesjańskim wyzwolicielem, darczyńcą, bożym wojownikiem, wrogiem szatana, mędrcem mścicielem.
TJ
@mfizyk:
Widzę, że się rozumiemy i chyba mamy podobną osobowość — ja często reaguję alergicznie na „zbiorowe” emocje.
Ale, znając swoją cechę, rozumiem że wielu ta wspólntowość pomaga. I to jest w porządku, dopóki nie łączy się z postawami agresywnymi, w styku kiboli.
@tejot
13 kwietnia 2026 12:03
A ten dialożek współczesny Jezusa z Leonem XIV:
Trump ostro skrytykował w niedzielę głowę Kościoła katolickiego we wpisie na platformie Truth Social oraz podczas późniejszej rozmowy z dziennikarzami w bazie wojskowej Andrews pod Waszyngtonem:
„Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej. Mówi o strachu przed administracją Trumpa, ale nie wspomina o STRACHU, który Kościół katolicki i wszystkie inne organizacje chrześcijańskie odczuwały podczas pandemii Covid, kiedy aresztowano księży, duchownych i wszystkich innych za odprawianie nabożeństw” – napisał Trump.
Dodał, że znacznie bardziej lubi brata papieża, Louisa Prevosta, niż jego, bo Louis „jest w pełni MAGA”.
„On to rozumie, a Leo nie! Nie chcę papieża, który uważa, że to w porządku, by Iran miał broń nuklearną. Nie chcę papieża, który uważa, że to straszne, że Ameryka zaatakowała Wenezuelę, kraj, który wysyłał ogromne ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych i, co gorsza, opróżniał więzienia, w tym morderców, handlarzy narkotyków i zabójców, (wysyłając ich do) naszego kraju”.
„I nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych, bo robię dokładnie to, do czego zostałem wybrany, PRZYTŁACZAJĄCĄ WIĘKSZOŚCIĄ GŁOSÓW, osiągając rekordowo niskie wskaźniki przestępczości i tworząc najlepszą giełdę papierów wartościowych w historii”– dodał.
Trump przyznał też, że „nie jest fanem” papieża.
Papież Leon XIV powiedział w poniedziałek dziennikarzom w samolocie w czasie podróży do Algierii:
„Nie obawiam się administracji Trumpa” – oświadczył Leon XIV.
„Ja mówię o Ewangelii” – podkreślił.
Dodał też, że będzie nadal głośno wypowiadał się przeciwko wojnie.
Wyjaśnił też, odnosząc się do słów Trumpa, że nie zamierza wchodzić z nim w dyskusję.
—————————-
Jak widać francja elegancja w stosunkach dwóch – świadomych stawki – graczy dwóch rodzin mafijnych.
Interesy i deale napędzają ten nędzny teatr…, który nie może skończyć się pokojem.
A przecież Jezus powiedział: „Gdybym nie był w Białym Domu, Leon nie byłby w Watykanie”.
Co teraz zrobi kacapski fan club kretyna Trumpa w Polsce co rusz przywołujący obu bogów prosząc ich o wstawiennictwo, a tu jeszcze kacapski kurdupel z Budy, capo di tutti capo Fideszu, przegrał wybory w fatalnym stylu… ?