Ręce precz od konstytucji
Tuż przed świętem konstytucji 3 Maja Karol Nawrocki powołał kolejną radę pod swoim patronatem: tym razem do opracowania projektu nowej konstytucji. Liczba ,,radców’’ przy prezydencie sięga już tysiąca osób. To dekoracyjny element fasadowej prezydentury. Element składowy metody sprawowania przez Nawrockiego najwyższego urzędu państwowego. Polega ona na wetowaniu ważnych dla państwa ustaw przyjętych przez koalicję demokratyczną i próbach destabilizacji tej koalicji i rządu premiera Tuska pod dowolnym pretekstem.
Usprawiedliwieniem dla tej destrukcyjnej metody jest ostatecznie argument, że na wykreowanego przez Kaczyńskiego prezydenta głosowało 10 mln obywateli i że niezmiennie prowadzi w rankingu zaufania do polityków. Uzbrojona w ten argument ekipa Nawrockiego działa w przekonaniu, że to tylko ona służy Polsce i że jej frontmen z niczego i przed nikim nie musi się tłumaczyć. Jej celem jest zdobycie władzy przez siły prawicowe i domknięcie systemu autorytarnego, w którym nie ma miejsca dla ugrupowań z nimi nie sympatyzujących.
Jaką konstytucję może ta ekipa projektować, jeśli nie zmieniającą ustrój Polski z obecnego parlamentarno-gabinetowego na autorytarno-prezydencki? Czy taki ustrój byłby lepszy niż obecny? Byłby lepszy dla autorytarnej prawicy, to jasne, ale nie dla dzisiejszego społeczeństwa, które chce się rozwijać bez prowadzenia go za rączkę pod dyktando ideologiczne prawicy agresywnie nacjonalistycznej. Nie reprezentuje ona całego społeczeństwa, nie jest zdolna drogą demokratyczną – dzięki uzyskaniu większości konstytucyjnej – ani przemocową, wskutek zamachu stanu popartego przez armię, obalić obecnego ustroju. Nawrocki to nie Piłsudski.
Dlatego ma rację Tusk: niech zamiast planować nową konstytucję, ekipa Nawrockiego zacznie szanować tę, którą naród przyjął w referendum w 1997 roku. Ma rację wicepremier Gawkowski, który wyklucza udział Nowej Lewicy w radzie Nawrockiego. Nie ma sensu, by demokraci kręcili sznur, na którym skrajna prawica chce powiesić demokrację parlamentarną.Powinni solidarnie zbojkotować ten kolejny prowokacyjny wist Krakowskiego Przedmieścia.
Zmieniać trzeba to, co nie działa. Rządy pisowskie doprowadziły do częściowego paraliżu instytucji państwowych opisanych w obecnej konstytucji. Przykładem choćby Trybunał Konstytucyjny. Teraz ten fatalny impas Nawrocki z prawicą chce wykorzystać do jej zastąpienia swoimi wymysłami zamiast przywrócić stan prawidłowy, czyli odblokować działanie tych instytucji zgodne z obowiązującą konstytucją.
Dopiero wtedy można dokonać przeglądu jej postanowień pod kątem ich skuteczności po niemal 30 latach od jej uchwalenia i wdrożenia. W takiej radzie udział wszystkich sił politycznych miałby sens, dziś nie ma.