Ręce precz od konstytucji
Tuż przed świętem Konstytucji 3 Maja Karol Nawrocki powołał kolejną radę pod swoim patronatem: tym razem do opracowania projektu nowej konstytucji.
Liczba „radców” przy prezydencie sięga już tysiąca osób. To dekoracyjny element fasadowej prezydentury. Element składowy metody sprawowania przez Nawrockiego najwyższego urzędu państwowego. Polega ona na wetowaniu ważnych dla państwa ustaw przyjętych przez koalicję demokratyczną i próbach destabilizacji tej koalicji i rządu premiera Tuska pod dowolnym pretekstem.
Usprawiedliwieniem dla tej destrukcyjnej metody jest ostatecznie argument, że na wykreowanego przez Kaczyńskiego prezydenta głosowało 10 mln obywateli i że niezmiennie prowadzi w rankingu zaufania do polityków. Uzbrojona w ten argument ekipa Nawrockiego działa w przekonaniu, że to tylko ona służy Polsce i że jej frontman z niczego i przed nikim nie musi się tłumaczyć. Jej celem jest zdobycie władzy przez siły prawicowe i domknięcie systemu autorytarnego, w którym nie ma miejsca dla ugrupowań z nimi niesympatyzujących.
Jaką konstytucję może ta ekipa projektować, jeśli nie zmieniającą ustrój Polski z obecnego parlamentarno-gabinetowego na autorytarno-prezydencki? Czy taki ustrój byłby lepszy niż obecny? Byłby lepszy dla autorytarnej prawicy, to jasne, ale nie dla dzisiejszego społeczeństwa, które chce się rozwijać bez prowadzenia go za rączkę pod dyktando ideologiczne prawicy agresywnie nacjonalistycznej. Nie reprezentuje ona całego społeczeństwa, nie jest zdolna drogą demokratyczną – dzięki uzyskaniu większości konstytucyjnej – ani przemocową, wskutek zamachu stanu popartego przez armię, obalić obecnego ustroju. Nawrocki to nie Piłsudski.
Dlatego ma rację Tusk: niech zamiast planować nową konstytucję, ekipa Nawrockiego zacznie szanować tę, którą naród przyjął w referendum w 1997 r. Ma rację wicepremier Gawkowski, który wyklucza udział Nowej Lewicy w radzie Nawrockiego. Nie ma sensu, by demokraci kręcili sznur, na którym skrajna prawica chce powiesić demokrację parlamentarną. Powinni solidarnie zbojkotować ten kolejny prowokacyjny wist Krakowskiego Przedmieścia.
Zmieniać trzeba to, co nie działa. Rządy pisowskie doprowadziły do częściowego paraliżu instytucji państwowych opisanych w obecnej konstytucji. Przykładem choćby Trybunał Konstytucyjny. Teraz ten fatalny impas Nawrocki z prawicą chce wykorzystać do jej zastąpienia swoimi wymysłami, zamiast przywrócić stan prawidłowy, czyli odblokować zgodne z obowiązującą konstytucją działanie tych instytucji.
Dopiero wtedy można dokonać przeglądu jej postanowień pod kątem ich skuteczności po niemal 30 latach od jej uchwalenia i wdrożenia. W takiej radzie udział wszystkich sił politycznych miałby sens, dziś nie ma.
Komentarze
@Szanowni Gracze w klasy,
nadchodzi okragla (stuletnia) rocznica przewrotu majowego (1926). Powinna byc przestroga, do czego prowadzi koncentracja wladzy w rekach ”namaszczonego dlugopisu” 🙂 W roku 1935, prezydent Moscicki podpisal ustawe konstytucyjna. Art 2 byl: „Na czele Panstwa stoi Prezydent Rzeczypospolitej. Na nim spoczywa odpowiedzialnosc wobec Boga i historii za losy Panstwa„ 😀 😀 😀 Zwierzchnictwu prezydenta podlegal rzad, Sejm, Senat, sily zbrojne, sady oraz kontrola panstwowa.
Odpowiedzialnosc wobec Boga i historii za losy Panstwa w prosty sposob doprowadzily do Rzadow Trzech Polglowkow w 1939roku. Mierni ale wierni… Rodzaj triumwiratu, bez jakichkolwiek kompetencji, w jakiejkolwiek dziedzinie… Triumwirat polglowkow, Moscicki, Rydz-Smigly, Beck…
Skad te ciagoty do „wodzostwa”? Powodzenia, pzdr Seleuk
Szanowny Redaktorze !
Pełna zgoda , przemożna chęć Wyszczerzonego jest niczym nieuprawniona i obliczona li tylko na efekt propagandowy. Niemniej już dzisiaj można pokusić sie o ocenę działania zapisów konstytucyjnych , tak aby wraz z nadejściem samodzielnych rządów / w co głęboko wierzę/ przystąpić do właściwej pracy.W mojej ocenie konstytucja powinna w sposób wyrażny i jednoznaczny określić odpowiedzialność Rady Ministrów i jej Prezesa . Prezydent Rzeczypospolitej winnie
n być rozjemcą i mediatorem w sporach politycznych , oraz Godnym Reprezentantem RP na arenie międzynarodowej. To niejako w sposób bezpośredni implikowało by wybór kandydata na urząd o odpowiednich kwalifikacjach i wizerunku.
Na początek zaś powinniśmy przedyskutować co zmienić i jak zapewnić aby Sejm RP stał się platformą tworzenia rzetelnego prawa i nie dopuścić w najbliższych wyborach do wyłonienia sie powtórnie obrażającej naszą godność Hałastry , albo chociaż ograniczyć jej liczebność. Dość już Chamstwa.
Te harce i swawole gabinetu prezydenta może ukrócić tylko min. Domański obcinając budżet płac dla całej szajki Wielkiego Pałacu .Jest ogromny deficyt budżetowy, to trzeba szukać oszczędności i tu jest okazja, żeby pokazać Nawrocki emu, kto rozdaje karty. Dość tych bezczelnych zagrywek Nawrockiego. On robi sobie kpiny ze wszystkiego, a Rząd potulnie tylko popiskuje ,zamiast zrobić z tym porządek. Jeśli Rząd sądzi, że tą potulnością okazuje szacunek do praworządności, to głęboko się myli. Ludzie oczekują na okazanie sprawczości w przywołaniu tego grandziarstwa do porządku, a nie certolenia się z tymi bezczelnymi popisami Boguckiego i Nawrockiego oraz w sądownictwie. Trzeba też zrobić porządek z Bielanem. To, co wyprawia ten pajac na niekorzyść Polski, nie może pozostawać bez reakcji Rządu. Za jedno głupie słowo wypowiedziane przez kanclerza Nieniec Trump, niczym nadąsany smarkacz, natychmiast zmniejsza liczebność armii USA w RFN, a na naszym podwórku Rząd pozwala tej całej szajce Czarków et consortes na wołające o pomstę do nieba zachowania, przynoszące wielką szkodę Polsce. Tego po prostu nie można dalej tolerować, bo wstyd
Ci ludzie nie uspokaja się dopóki nie zniszczą kraju.
Jak Tusk mówi o nowej konstytucji, to jest w porządku?!
„Stankiewicz: Bielan ma nową misję. Opowiada dziennikarzom, że na Czarnka jest cała szafa haków
Najważniejszym celem Adama Bielana jest utrącenie Przemysława Czarnka. Idę po popcorn.
Na zdjęciu z pojednawczej kolacji Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim ten jeden element jest zaskakujący: Adam Bielan, gospodarz tej siedmiogodzinnej biesiady.
To pokazuje, że rola Bielana jest znacznie ważniejsza niż formalne stanowiska — bo nie ma go w żadnych z kluczowych organów PiS. Najważniejsze są bowiem kolacje, które organizuje. Wcześniej ważną rolę odegrał w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego. To on wciągnął w grę przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu innego kandydata koalicji — Szymona Hołownię. Doradcą Hołowni był Michał Kamiński, teoretycznie senator koalicji. W praktyce już wówczas skrycie współdziałał z Bielanem. Omotali biednego Hołownię i potraktowali go jak maczugę na Trzaskowskiego. Ostatnim akordem było zwabienie na kolację z Kaczyńskim w domu Bielana, gdzie w zamian za pozory uznania złożył im solenne śluby, że jako marszałek Sejmu zorganizuje zaprzysiężenie Nawrockiego na prezydenta. Dziś już nie jest im potrzebny.
Tandem
W latach 2001-2010 Bielan i Kamiński byli w PiS nierozłącznym tandemem. Prezentowali się jako główni autorzy sukcesów kampanijnych partii — w tym podwójnego zwycięstwa w 2005 r., gdy Lech Kaczyński niespodziewanie pokonał Donalda Tuska w wyborach prezydenckich, PiS zaś zwyciężyło z PO w wyborach parlamentarnych. Nawet jeśli przypisywali sobie dużą część cudzych sukcesów, to robili to skutecznie. Na pewno ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz był ich pomysłem i pod dużym ich wpływem.
Odeszli obaj w 2010 r. po porażce Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. W tamtej dziwnej kampanii po tragedii w Smoleńsku promowali go jako kandydata środka, przebrali w beżowe sweterki i zaprowadzili do kolorowych gazet. W wywiadzie dla „Newsweeka” prezes PiS tłumaczył później, że podali mu leki, co miało tłumaczyć zgodę na łagodną kampanię. Po porażce najwyraźniej leki odstawił, bo dokonał radykalnego, zamachowego zwrotu i przystąpił do rozprawy z twórcami kampanii — w tym z panami B&K.
Wyszli z PiS w szerszej grupie — m.in. z Joanną Kluzik-Rostkowską i Pawłem Kowalem. Ale Bielan szybko zdradził także Kamińskiego. Gwizdnął kody do strony internetowej oraz listę sympatyków partii Polska Jest Najważniejsza, którą tworzyli. Już wówczas było jasne, że rozwalając od środka szalupę uciekinierów, gra na powrót do PiS. Nie ma się co dziwić — nigdy normalnie nie pracował, jest politykiem od czasów studiów, więc wszystko odda za mandat, którego PJN mu nie gwarantowała.
Żuczek gnojowniczek
Przed powrotem do PiS dostał od Kaczyńskiego dodatkową pokutę — musiał odegrać rolę żuczka gnojowniczka, który innych nurza w łajnie. To nie jest — wbrew famie — moje autorskie określenie działań pana Adama. Tak nazwali go koledzy z partii Porozumienie Jarosława Gowina, do której zapisał się, czekając na łaskę prezesa. Gowinowcy razem z ziobrystami zawarli w 2014 r. koalicję z PiS i rok później jako Zjednoczona Prawica zdobyli samodzielną większość. Bielan został senatorem i na nowo znalazł się blisko Kaczyńskiego.
Cel miał jasny — chciał wrócić do Parlamentu Europejskiego, z którego za swego członkostwa w PiS czerpał kasę pełnymi garściami. A jeśli cokolwiek pan Adam lubi, to lubi nade wszystko kasę.
W pandemii zaczęły się kłopoty Kaczyńskiego z Gowinem, który odmówił poparcia dla wyborów kopertowych. Kaczyński ustąpił, ale jednocześnie wydał wyrok na Gowina, rolę Judasza powierzając Bielanowi. To właśnie Bielan na początku 2021 r. dokonał rozłamu w partii, który zakończył los Porozumienia, a Gowina zaprowadził na leczenie. Nagrodą był wymarzony powrót do PiS i mandat europosła.
Tak jak ograł Gowina, tak ograł Hołownię. Był już wówczas na nowo w tandemie z Kamińskim — o czym wiedział tylko Kaczyński. Kamiński od odejścia z PiS latami publicznie wyzywał prezesa. Ale na początku kampanii prezydenckiej po cichu przeprosił się z Bielanem i wspomagał PiS. Z opóźnieniem podążył tą samą gnojową ścieżką.
Dziś Bielan ma kolejną misję w stylu żuczka gnojowniczka — zablokować premierostwo Przemysława Czarnka. Działa z pełnym rozmachem — dziennikarzom opowiada, że Czarnek pije i jest na niego cała szafa haków. Jest stronnikiem Morawieckiego, ale bez przesady — nie będzie za niego ginął, bo osierociłby lukratywny mandat w Brukseli. Wrodzy Morawieckiemu „maślarze” twierdzą nawet, że Bielan opowiada Amerykanom, że Czarnek jest antysemitą.
Czarnek ma wiele defektów, ale z punktu widzenia Bielana jeden zasadniczy — będzie pierwszym premierem z nadania PiS, który nie będzie się go słuchał tak jak Marcinkiewicz, Kaczyński, Szydło i Morawiecki. A więc na pewno chla i jest antysemitą”. /newsweek.pl
——————————————————
Czytajcie, czytajcie … z dobrych źródeł…, ale w środowisku KO od lat… aktywnych jest kilka istotnych pluskiew i parszywych mend… i uzasadnione jest podejrzenie, że to agentura rusko-amerykańska (działająca via ambasada / wywiad amerykańsko – izraelski).
Ten „bielak” w 2017 mówił:
„- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Dajmy pracować naszym dyplomatom, którzy chcą przygotować się do kolejnego szczytu, na którym może poznamy nowego szefa Rady Europejskiej – mówił w TVN24 Adam Bielan, komentując ostatnie doniesienia „Financial Times”. Według gazety PiS chce poprzeć kandydaturę Jacka Saryusza-Wolskiego na następcę Donalda Tuska. – Nie mogę ujawniać kuchni dyplomatycznej – podkreślił Bielan”.
Następne podrzucone gówno to „szczyt” G20 z udziałem Putina…
—
Adam Jerzy Bielan (ur. 12 września 1974 w Gdańsku) – polski polityk. Przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów (1996–1998), poseł na Sejm III i IV kadencji (1997–2004), poseł do Parlamentu Europejskiego V, VI, VII, IX i X kadencji
Absolwent IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku. Podjął następnie studia z zakresu stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, których nie ukończył. (wiki)
Nigdy nie pracował.
Od razu w polityce.
„Byłam zbyt brzydka na kurwę to poszłam w politykę”
Czyli trep, nieuk i matoł ze specjalizacją: menda do wynajęcia, haker, agent…
Sprzeda kążdego za kasę, którą doi skąd się tylko da…
W latach 1996–1998 był przewodniczącym Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Od W 2012 został członkiem rady „Fundacji Tradycja i Nowoczesność”, Ewelina Owczarska z Wolbromia to asystentka „bielaka”.
Kolego Zdzisławie (mam podobne imię do Twojego): daj sobie na wstrzymanie z podpowiadaniem, żeby już teraz zabrać się do weryfikacji postanowień konstytucji co do kompetencji poszczególnych organów państwa. Na to jest jeszcze czas, a ponadto jest to nietaktyczne podpowiadanie, bo PiS zaleje media szaleństwem „pomysłów”. Chyba w referendum naród powinien się wypowiedzieć, czy chce systemu kanclerskiego, czy prezydenckiego, a dopiero potem precyzować szczegóły. Nie mogą osobnicy (różne profesory i doktory typu Bogucki, Czarnek, Nawrocki, Bielan itd )pisać Polakom konstytucję, bo zaprowadzą nas do domu wariatów, albo prosto do Putina!!!.Prawnicy już się wystarczająco skompromitowali bezradnością przy tym totalnym bajzlu z TK i wystarczy. Naród ma zadecydować, co chce, a prawnicy są i będą od tego, żeby nadać tej decyzji narodu formę prawną. Na to przyjdzie czas po wyborach w 2027r.
Trzeba wiedzieć, jeśli się zapomniało w milionach informacji, a co przypomniał Krzysztof Varga:
(…) Bo willa na Łowickiej to przecież legendarna „willa plus”, którą za pieniądze podatnika Przemysław Czarnek kupił od Jacka Sasina. Ten Czarnek, który został wystawiony przez swojego szefa do wyścigu kłusaków o premierostwo w fantazmatycznym rządzie PiS po wyborach 2027.
Ściślej to było tak: pisowska fundacja Polska Wielki Projekt dostała od Czarnka, wówczas ministra edukacji, 5 mln zł na kupno willi na Łowickiej, gdzie kiedyś była ambasada Kanady. Willę wystawił na sprzedaż Polski Holding Nieruchomości, będący wtedy pod nadzorem ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Czyli minister Czarnek dał pięć baniek kolegom o słusznych poglądach, żeby mogli kupić od państwa polskiego piękny dom w doskonałej lokalizacji i w jego eleganckich wnętrzach walczyć z lewactwem w imię Wielkiej Polski. Zakładam się o wegański ramen w knajpce obok willi na Łowickiej, że prawie żaden przechodzień mijający arcydzieło architekta Gutta nie ma pojęcia, że to miejsce łączy w sobie geniusz Sasina i Czarnka.
Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał kiedyś Czarnka „pisowskim jaskiniowcem”, ale jeśli Czarnek jest jaskiniowcem, to trzeba przyznać, że już po jakiejś ewolucji, skoro interesuje się willami, a nie zwyczajowymi miejscami zasiedlanymi przez ludzi jaskiniowych.
Zabrałem się więc natychmiast do lektury książki Justyny Sucheckiej i Piotra Szostaka „Czarnek. Biografia nieedukacyjna” wydanej właśnie z okazji wielkiego wzlotu byłego wojewody lubelskiego, byłego ministra edukacji oraz wielkiej nadziei ludzi jaskiniowych na odzyskanie w Polsce władzy. (…)
Książka Sucheckiej i Szostaka to, owszem, biografia Czarnka, ale i powieść balzakowska. O sierocie z prowincji, który wcześnie utracił rodziców i był wychowywany przez księdza. O chłopcu, który wybrał jaskiniową strategię walenia maczugą. Jest to maczuga poświęcona przez Kościół katolicki, który jaskiniowców ma za prawdziwych rycerzy wiary (…)”. (KV newsweek.pl
@JacekNH
Pan nie chce lub nie potrafi doczytać do końca ze zrozumieniem tekstu, który pan komentuje, jeśli jego treść panu nie odpowiada. Sam piszę, że o nowej konstytucji można dyskutować pod warunkiem, że dyskusja będzie uczciwa, a nie będzie służyć forsowaniu jednego, prawicowego projektu prezydenckiego.Ustrój prezydencki jest sprzeczny z naszą polityczną tradycją, która strzeże nas przed tyranią. Przypominam, że przekroczył pan onegdaj czerwoną linię w debacie, gdy wyraził pragnienie, by już wreszie wybuchła u nas wojna domowa.Tym samym sam się pan wykluczył z tej debaty na tym forum.
Zauważam w postępowaniu p.o. prezydenta RP szereg elementów żywcem wyjętych z metodyki Trumpa. Między innymi podobieństwo do postępowania Trumpa w stylu – a teraz Utworzę Radę Pokoju, a kto mi co zrobi, gdybym ją wysłał w pustynię Gobi. Każdą wojnę zakończę, każdego wroga odwagi pozbawię, każdą sytuację w mig naprawię. Już 10 wojen zakończyłem. zbliża się jedenasta, w każdym przypadku ogłoszę – basta.
Now Rocky, to ten gość, który „uprawiał intensywnie politykę zagraniczną w pomieszczeniach do wynajęcia w Muzeum II Wojny w Gdańsku” (cytat z jego wypowiedzi), poczuł się tak dowartościowany swoimi oszustwami, że sypie pomysłami jak z rękawa, tworzy seryjnie różne rady z ludzi bez wiedzy i ogłady.
Prezydent Now Rocky jest obecnie w trakcie tworzenia Rady ds. nowej Konstytucji przy Prezydencie RP, co jest w istocie uzurpacją, bowiem powołuje on ciało, które ma charakter quasi konstytucyjny, co jemu jako inspiratorowi i nadawcy sensu dla takiego pomysłu ma nadać status uczciwości, zgodności jego działań z prawem, z interesem państwa i obywateli, nie bacząc jednocześnie na odwrócony aspekt takiego pomysłu – skoro Rada ma naprawić Konstytucję (zaproponować nową), znaczy to w domyśle, że obecna Konstytucja jest nie bardzo prawidłowa, niedobra, ograniczająca i spreparowana, a więc ja prezydent RP postępuję słusznie neutralizując ją w moim postępowaniu, bowiem nie mam innego wyjścia – prezydent musi dbać o państwo, musi przedkładać interes swojego państwa nad interes państwa lewaków, agentów, wrogów suwerenności RP. Polska nie może być rządzona przez najgorszego premiera, czyli Donalda Tuska. Trzeba postawić tamę działaniom lewactwa i ich unijnych inspiratorów.
Ja Now Rocky Niezłomny jestem jedynym panem, suwerenem, jestem Rocky Mały zwycięzca w imieniu narodu polskiego dla jego potęgi i chwały.
Tylko patrzeć jak w necie pojawiać się zaczną filmiki z Nawrockim w białej szacie i czerwonym płaszczu.
TJ
Zdazylem sie zorientowac ze nie jest Pan wielkim fanem obecnego prezydenta, ale czemu tak a’priori zakladac ze jego projekt bedzie „be”? Mysle ze jest widoczny „crunch” obecnego systemu prawnego i niedoprecyzowanie kompetencji organow panstwa, wiec konstytucje nalezaloby poprawic. Gdyby nastepnym prezydentem zostal polski Donald to pewnie nie mialby Pan nic przeciwko temu by ustroj byl badziej prezydencki?
Przeczytałem ostatnio bardzo emocjonalny wpis Jacka Dehnela na Facebooku komentujący najnowszą wypowiedź Marcina Matczaka w Gazecie Wyborczej. Dehnel napisał, że nie chce mu się pisać (o „biedamędrcu naszych czasów i Pawle Włodkowicu na miarę możliwości Gazety Wyborczej“), bo „nie ma o czym i o kim“. Tym niemniej zadał sobie jednak trud sporządzenia rysunku imitującego infografikę, który w niespecjalnie miłym świetle przedstawia „tatę Maty“. Panowie od lat się niezbyt lubią, ale to jednak eskalacja na nowy poziom.
Zaraz też znalazłem ów inkryminowany tekst Matczaka (w wydaniu papierowym „Cena transkrypcji“), który traktuje o problemie, który dotyczy Dehnela, a nie dotyczy Matczaka (czy też mnie) – transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa do polskich ksiąg USC. I na takim zupełnie podstawowym poziomie Dehnel ma racje: prawa człowieka są zero-jedynkowe, nienegocjowalne, a wszelkie próby pacyfikacji postulatów skazane na niepowodzenie. Zwłaszcza, że sprawa nie jest grą o sumie zerowej, jakąś walką o ograniczone zasoby: przyznanie praw małżeństwom jednopłciowym, nie odbierze ich tym pozostałym; nikt nie odniesie krzywdy (pomijając tę moralną prawicowych obsesjonatów, na którą z góry bardzo się cieszę).
Tyle że tekst Matczaka jest zupełnie o czymś innym, bo wraca do pytania, które i komentatorów tego bloga paliło apokaliptycznym ogniem: gdzie lewica (progresiści, jak mawia red. Szostkiewicz, a słuchowi językowemu czytelników pozostawiam ocenę, czy jest to termin emocjonalnie neutralny) ma szukać poparcia.
Zdaniem Matczaka wojny kulturowe to paliwo dla prawicy, gdy zaś dyskurs przechodzi z osi wartości i tożsamości na oś ekonomiczną i socjalną, nagle prawicy zaczyna brakować tlenu. Matczak ocenia, że owszem, jest w Polsce kilkaset tysięcy par jednopłciowych, które wymagają ochrony prawnej. Ale równocześnie jest półtora miliona samotnych matek wymagających naprawy systemu alimentacyjnego. I dodam od siebie, miliony ludzi na umowach śmieciowych („elastycznych formach zatrudnienia“), które są wymagającym natychmiastowej naprawy szyderstwem z praw pracowniczych i powrotem do XIX wieku. Matczak pisze, że nie chodzi mu o „hierarchię godności, ale o hierarchię zaniedbania“, i że zbudowanie szerszego poparcia dla zmiany (które już rośnie ewolucyjnie rośnie) jest lepsze niż strategia konfrontacyjna. Która być może przyniesie sukces teraz, ale niemal pewną katastrofę w przyszłorocznych wyborach
Zważywszy argumenty stron obu, zwłaszcza że Dehnel w charakterze argumentu pokazał język, byłbym – tym razem przynajmniej – za Matczakiem.
@seluk
Dwie reformy – dwa upadki Rzeczypospolitej. Konstytucja 3 maja ostatecznie uśmierciła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a Sanacja dobiła II RP.
Prawica zarzucała ojcom Konstytucji 3 maja oświeceniowy jakobinizm, a sanacyjnym pułkownikom sołdacką rubaszność. Półgłówki ?- moim zdaniem, za łatwo i zbyt prosto , szczególnie wobec „polskich jakobinów”.
Posługiwanie się wytrychem tam gdzie potrzebny był finezyjny klucz, kowalski młot wytoczony przeciwko zawiłym problemom międzynarodowym i społecznym. Demokratyczne państwo oddaje dziś pole harcownikom, bo i tym razem nie potrafi rozmontować sprzeczności.
Ale co ciekawe pomysły na wieszanie biskupów już się pojawiają na razie in efige, formułuje je pani kurator Nowak w stosunku do biskupa Rysia.
@1958
Przecież to jasne: nie trzeba zmieniać tego, co działa. Z obecną konstytucją przed dojściem PiS do władzy na osiem lat i przed prezydenturą Dudy, a teraz jego następcy, nie było funkcjonalnych problemów. Teraz widzimy więcej: przede wszystkim niewydolność przyjętej zasady prezydent reprezentuje, rząd rządzi. Powoduje to dodatkowe zaburzenia funkcjonowania państwa, więc powinno być przedmiotem przyszłej, merytorycznej dyskusji, ale nie teraz, gdy Nawrocki tworzy jedną po drugiej jakieś fasadowe rady konsultacyjne, aby mieć podkładkę do kontynuacji swojej antyrządowej i de facto antypaństwowej działalności, wymachując dyskusyjnym dziesięciomilionowym mandatem wyborczym, gdy jego rywal miał niemal identyczne poparcie wyborcze (a może i większe, czego nigdy się nie dowiemy, bo Tusk uciął dyskusję o tym, a Hołownia zaprzysiągł bezzwłocznie KN umożliwiając mu objęcie urzędu.
Jeśli utrzyma się tempo tworzenia Rad Tego i Owego to pałac prezydencki stanie się Pałacem Radzieckim.Nie wątpię,że Nawrocki chciałby mieć władzę genseka.
@Chandra Unyńska
3 maja 2026
8:30
Ja tylko chcialem zwrocic uwage na pewne podobienstwa i ich skutki. Jestem, sam siebie tak nazywam, ”braudelian amator” 😉 Wyczulony na ”dlugie trwanie” blednych, ale powtarzalnych w nowych dekoracjach, rozwiazan.
Bledy polskiej klasy politycznej po 1918 roku sa chyba dobrze opracowane. Mnie (z innych przyczyn) interesuja szczegolnie dwa. Oba z uporem dzis powtarzane.
Brak reformy rolnej i konsekvencje. Rozdrobnienie i bieda wsi, ktora w wiekszosci nie mogla byc konsumentami. Do 1939 roku rozparcelowano, przy stalym oporze ziemianstwa, 2,6 miliona hektarow 😀 Setki tysiecy rodzin chlopskich zylo w nedzy na kilkuhektarowych rozproszonych kawalkach/ poletkach. Wielki strajk chlopow w 1937 pokazal przepasc, miedzy panstwem a wiekszoscia ludnosci. I tu Chandra paradox drugiego bledu.
Armia polska byla w 80% chlopska. Zolnierz z biednej, analfabetycznej wsi mial duze trudnosci z obsluga nowoczesnego sprzetu, czytaniem map, rozumieniem rozkazow. Zaniedbanie oswiaty, poziomu zycia wsi mialo bezposredni przeklad na jakosc armii. A dalej Chandra, dzis znow z uporem… Modernizacja wojska / mity i rzeczywistosc… Przy olbrzymim (astronomicznym 35% budgetu panstwa) popelniono dwa koszmarne bledy. Wiekszosc tych pieniedzy pochlonela marynarka wojenna (140km wybrzeza) i strategiczne lotnictwo bombowe (PZL37 Los).
To oczywiscie pozbawilo panstwo srodkow na bron przeciwpancerna, lacznosc i motoryzacje (ktorych zabraklo). Flota i strategiczne bombowce (ktorych zdolano skompletowac kolo 50), byly oczywiscie wyrazem myslenia prestizowego i symbolami mocarstwowosci. W wojnie wrzesniowej mialy zerowe osiagniecia. Zalozono (doktryna) konflikt pozycyjny, poprzedniej wojny, niemiecka rewolucje wojny blyskawicznej wysmiano (7TP 130 sztuk, Niemcy zaatakowali ponad 2700 czolgow). A stara korupcja i lobbying zrobily reszte…
Widze analogie Chandra do dzisiejszych decysji wprost. Stad ostrzezenie przed centralizacja i wladza dlugopisu w longue durée. To jest bardzo pozorna efektywnosc. Pzdr Seleukos
Obecny podział władzy między prezydentem i premierem jest dysfunkcyjny i szkodliwy dla Polski. Być może w chwili tworzenia obecnej konstytucji było inaczej, bo nie mieliśmy jeszcze silnie spolaryzowanego układu dwupartyjnego. Teraz mamy. Dlatego wygląda to tak, że gdy prezydent pochodzi z tej samej partii co premier, jest praktycznie jego pomocnikiem i mógłby być równie dobrze wybierany przez parlament. Jeśli zaś należy do opozycji, jego głównym celem staje się pomoc własnej partii w powrocie do władzy, co fatalnie wpływa na procesy rządzenia krajem. Problemy pojawiają się nawet wtedy, gdy premier i prezydent są z jednej partii, ale obaj mają własne ambicje polityczne, jak Miller i Kwaśniewski.
Zarówno system prezydencki, jak i kanclerski jest lepszy od obecnego. Ludzie to widzą i docenią każdego, kto zaproponuje zmianę.
Nawrocki od początku zapowiadał, że będzie dążył do wprowadzenia systemu prezydenckiego. Dlatego – o czym pisałem już na tym forum – Tusk powinien jak najszybciej rozpocząć kampanię na rzecz systemu kanclerskiego, bo jeśli pozostawi pole Nawrockiemu, ten na tym zyska. To czy w 2027 wygra PiS, zależy głównie od sytuacji w USA, ale działania na rzecz zmiany konstytucji na pewno przyniosą prawej stronie wyborcze korzyści. A jeśli jej się uda osiągnąć ten cel (co jest mało prawdopodobne, ale wygrana Nawrockiego też się taka wydawała), Nawrocki zostanie pierwszym „prawdziwym prezydentem”.
1958
2 maja 2026
23:49
Zdązylem sie zorientowac ze nie jest Pan wielkim fanem obecnego prezydenta, ale czemu tak a’priori zakladac ze jego projekt bedzie „be”? Mysle ze jest widoczny „crunch” obecnego systemu prawnego i niedoprecyzowanie kompetencji organow panstwa, wiec konstytucje nalezaloby poprawic.
Mój komentarz
Zmiana ustroju parlamentarno gabinetowego na jakiś inny. Now Rocky przyznał, ze nie wie jaki – może taki, może siaki. To nie jest kompetencja ani misja ani przywilej prezydenta. W jego wykonaniu jest to próba, jak zwykle nieudolna i chamska, zawłaszczania prawa, czyli kontynuacja działań PiSowskich chachmęciarzy, abecadlarzy prawnych, którzy przez chwilę mieli pod sobą państwo polskie.
TJ
Cytaty z dzisiejszego przemówienia Nawrockiego
„Polska jest dzisiaj w momencie konstytucyjnym”.
„Instytucje państwowe, które mają być trwałe, mają być silne, mają budować państwo, Rzeczpospolitą, jej ciągłość, jej długie trwanie (są) zaangażowane do walki politycznej i partyjnej z horyzontem cztero- albo pięcioletnim”, a system praworządności, mający tonować społeczne nastroje, produkuje kolejny chaos i kolejne społeczne konflikty”. – Trzeba powiedzieć temu dość – oświadczył prezydent.”
Mój komentarz
Chaos pojęciowy do nijakości włącznie, Stylistyczna kwiecistość i raperska śpiewność prozy Batyra są oszałamiające.
„Instytucje państwowe (jakie – przyp. moje) mają budować państwo, RP, jej długie trwanie”.
„System praworządności produkuje kolejny chaos i społeczne konflikty”
„Trzeba powiedzieć temu dość.”
Mowa Nawrockiego nadaje się doskonale do rapowania. Metafory nijakie, insynuacje i zaklęcia głoszone z zaciekłą kibolską śpiewnością.
„Moment konstytucyjny” i „kolejny chaos”.
TJ
@babilas
Używam terminu progresiści rzadko i opisowo, w nawiązaniu do ideologii, ktòrą generalnie popieram, lewicowego skrzydła amerykańskiej Partii Demikratycznej. Jednak jej wydolność polityczną oceniam sceptycznie. Wszelki radykalizm mija się z oczekiwaniami ,,milczącej większości’’, co politycy demokratyczni muszą brać pod uwagę w kontekście wyborczym. Oczywiście sprawa komplikuje się w epoce trumpizmu. Choć sytuacja polityczna w USA czy w Europie nie jest rewolucyjna, to jednak wymusza na stronnictwach politycznych na lewicy i na prawicy radykalizację programów, a to osłabia mityczne centrum, główny fundament systemu otwartej demokracji pluralistycznej. Jesteśmy w środku historycznego procesu zmiany podstawowych zasad i reguł systemu demokratycznego i międzynarodowego. Wynik jest niepewny po obu stronach zasadniczego sporu o to, jakie rządy lepiej odpowiadają potrzebom i wyzwaniom naszych czasów: umiarkowane czy radykalne.
Pielnia11 2 maja 2026 19;33
Szanowny Kolego !
Wyjścia są dwa; Albo zgłaszam W y akces do komisji Wyszczerzonego i walczymy o zachowanie systemu parlamentarno-gabinetowego, co nie jest intencją inicjatora, albo pracujemy nad projektem Nowej Konstytycji w oparciu o przesłanki które nie raczyłeś dostrzec. I to Demokratyczna Koalicja zgłasza jako projekt alternatywny wobec zamiarów Wyszczerzonego. Nie może być tak, że projekt obecnego lokatora pałacu , bedzie jedynym poddanym ocenie. Należy tylko wybrać sposób i terminy ogłoszenia Naszego projektu. W tej sprawie nie możemy chować głowy w piasek i udawać że obecna konstytucja , nie stwarza wątpliwości i pytań.
Nie mam żadnych wątpliwości że Projekt Nowej Konstytucji oparty o precyzyjnie napisane postanowienia, w sposób jasny i konkretny określające kompetencje poszczególnych segmentów władz, znajdzie poparcie w społeczenstwie i zostanie uchwalone na drodze referendum.
I na Litość Boską i Ziemską, nie oddawajmy inicjatywy , to My jesteśmy odpowiedzialni za kształt Demokracji , a nie cyrkowcy Maga i wielbiciele Zamordyzmu.
Pozdrawiam
Zdzisław Prętki
Szkoda, że nie ma u nas instytucji „poprawki do konstytucji”, bardzo by się przydała. Na przykład art 194 mówi:
„Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.”
I tu przydała by się poprawka: „Sędzia obejmuje swoje obowiązki z chwilą wyboru przez Sejm. Uzależnianie uznania jego statusu sędziego Trybunału Konstytucyjnego od innych warunków ustawowych jest niedopuszczalne.”
I tak dalej… PIS z Batyrem dostarczyli pełnej listy koniecznych „poprawek”. Przy czym tak naprawdę, nie są to żadne poprawki czy zmiany! To po prostu wyrażenie słowami ducha tych zapisów, które szlachetni twórcy uznali za oczywiste… Niestety nie przewidzieli czegoś takiego jak PiS, Batyr i „oczywista oczywistość”.
Pomysł zmiany konstytucji sam w sobie jest szokujący.Ludzie, którzy mają pisać treść tej nowej, szokują jeszcze bardziej. Legutko, Jurek, Przylebska,ta, która zdemolowała Trybunał Konstytucyjny. Ryszard Piotrowski i Anna Łabno to stali goście szczujni Republika. Wiadomo , że napiszą każdą bzdurę, której zażyczy sobie Nawrocki. A Nawrockiemu marzy się samodzierżawie I wcale tego nie ukrywa. Dziś właśnie wywrzeszczał to na obchodach trzeciomajowych.
Szanowny Zdzisławie: a ja jednak upieram się przy tym, żeby nie dać się wciągać Nawrockiemu do pozorowanej dyskusji, bo jemu o to właśnie chodzi, żeby pokazać, że wykazuje jakąś troskę o poprawę konstytucji, stąd tworzy różne infantylne komisje etc.,a wiadomo, że jemu chodzi wyłącznie o to, żeby pokazywać swoją sprawczość. Ja uważam, że tę „sprawczość” należy bagatelizować i nazywać ją zawracaniem ludziom głowy. I głosić, że obóz obecnie rządzący po wyborach w 2027 ,albo tuż przed wyborami najpierw zapyta naród, czy chce systemu prezydenckiego z obecnymi warchołami i pajacami oraz złodziejami, czego Pisiory dali dowód pod prezydenturą Dudy, czy chce demokratycznego systemu kanclerskiego, który zapewni krajowi racjonalny rozwój i skuteczną praworządność. Nie jest problemem napisanie poprawek do konstytucji; to można de facto zrobić w ciągu kilku tygodni. Problemem jest to, czego oczekuje naród. Całego narodu nie da się wciągnąć do takich zespołów . Czyli najpierw trzeba zrobić referendum, naród zadecyduje, a potem w ciągu kilku miesięcy napisać poprawki do obecnej konstytucji. Zajmowanie się tym od zaraz, od dzisiaj przez jakieś olbrzymie zespoły doradców ,to kompletne pierdoły i zawracanie głowy; to pozorowana robota.