Cenckiewicz rezygnuje
Chłop z wozu, koniom lżej. Były już szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odszedł ze stanowiska nie przez „antypaństwowy wandalizm Tuska”, tylko przez brak dostępu do tajemnic państwa, wynikający z braku poświadczenia przez służby tego przywileju. Nie mógł się go spodziewać choćby wskutek tropienia rzekomej zmowy obecnego premiera z Putinem.
Rezygnacja Cenckiewicza to dobra wiadomość z punktu widzenia państwa, bo teoretycznie likwiduje przeszkodę w kontaktach rządu z Kancelarią Prezydenta. Ale tylko teoretycznie, bo ekipa Karola Nawrockiego zapewne podpisałaby się obiema rękami pod rezygnacyjnym oświadczeniem Cenckiewicza.
Jest to jawny skrajnie prawicowy manifest kontrrewolucyjny: „najważniejsza jest zmiana rządu” i „przeciwstawienie się bezgranicznemu draństwu”. No tak, przecież sam Nawrocki nazwał rząd Tuska najgorszym po 1989 r. Ekipę Nawrockiego ta nienawiść do Tuska spaja jednoznacznie, a jednocześnie czyni z niej ośrodek antytuskowej rewolucji. Ale głowa Cenckiewicza musiała spaść, bo chodziło o dostęp ekipy prezydenckiej do tajnych informacji w dyspozycji rządu.
Cenckiewicz stał się obciążeniem w pałacu, nie tylko z powodu braku certyfikatu, ale też z powodu swego wizerunku radykała, który knuje z jednymi generałami, a na innych zbiera haki i przeszkadza ekipie pałacowej odgrywać rolę spolegliwych państwowców i patriotów, większych od ekipy Tuska. W ekipie Nawrockiego nie brak przerośniętych ambicji, pozbycie się nielubianego nawet tam Cenckiewicza daje przestrzeń innym kancelistom. Też by chcieli rozprawić się z ekipą Tuska, ale zarazem zachować pozory pracy państwowej.
Cenckiewicz w oświadczeniu mówi wprost, co zamierza robić dalej: choć ceni Morawieckiego, będzie pomagał Czarnkowi i zawiązaniu koalicji PiS z Konfederacją. „Niech Morawiecki łowi w centrum, KO przegra wybory, nowe ZSL zejdzie pod próg wyborczy, prezydent obejmie patronatem prawicowy Blok Senacki, a prawica zbuduje przyszłą koalicję”. Wszystko jasne. Dzięki manifestowi Cenckiewicza Tusk wie, co go czeka ze strony Nawrockiego i PiS, i co ma z tym zrobić.
Komentarze
Wreście…
Pamiętam sprzed wielu lat faceta jako autora kłamliwego, zafałszowanego słownika działaczy opozycji. Jak ktoś był świnią, świnią dalej jest. Metamorfoza mało prawdopodobna
„… Tusk wie, co go czeka ze strony Nawrockiego i PiS, i co ma z tym zrobić.”
Tusk już wcześniej wiedział, podobnie jak każde dziecko, co go czeka z tamtej strony. Ale niestety nadal nie wie co z tym zrobić. Więc podpowiem. Na początek zrealizować wyroki sadów i umożliwić rejestrację małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.
Mój ulubiony prawicowy pajac napisał na Twitterze: W PiS doszło do ciekawego podziału między potencjalnym elektoratem P. Czarnka – narodowego i konserwatywnego zarazem, a M. Morawieckiego – pragmatycznego i prawicowego zarazem. Wrogowie PiS udają że grozi w partii p. Jarosława rozłam, a to projekt warty wsparcia. Byle odsunąć Tuska!
Z tego scenariusza jeszcze bardziej niż Żaryn cieszyć się będzie pewien belgijski prawnik nazwiskiem D’Hondt. François Mauriac powiedział kiedyś „J’aime tellement l’Allemagne que je suis ravi qu’il y en ait deux.” To samo mogę powiedzieć o PiSie: to jest tak wspaniała partia, że szkoda aby była tylko jedna. The more the merrier.
Wystarczyły 3-4 komentarze i felieton na temat Cenckiewicza archiwisty i już go wypier…, choć ten odszczekuje się i grozi jak rasowy kundel.
To się nazywa, że blogi Polityki mają zasięgi i wpływy tam gdzie trzeba.
Mimo sporadycznych nalotów na forum zdradzieckich wszy i gnid.
__–
A oto co pisze niekwestionowany, i dobrze wykształcony znawca epoki lat minionych, profesor, ambasador, tyle, że korzenny antysemita i prorus (choć to ukrywa)… o tej tonącej kreaturze Cenckiewiczu dając światło na sprawy na ogół skrzętnie pomijane.
Grubo pisze i dobrze, ale trzeba znać różne punkty widzenia… w imię poszukiwania prawdy faktów i opinii.
”
Nie dali się komunistom, zabił ich archiwista.
Cieszyliśmy się, że będziemy mieć prezydenta, który nie będzie „sługą narodu ukraińskiego”. Mieliśmy nadzieję, że zerwie ze ślepym filosemityzmem i że nie zatrudni w swej Kancelarii patałachów tak, jak jego żałosny poprzednik. Ale po tym, gdy ogłosił, kto będzie szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, takiej nadziei już mamy mniej.
Uzasadniając wybór Sławomira Cenckiewicza, prezydent-elekt ogłosił: „To wybitny intelektualista, akademik i autor wielu książek dotyczących działalności komunistycznych oraz sowieckich służb specjalnych”.
Tu wyjaśnienie: Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odpowiada za doradztwo w zakresie bezpieczeństwa i obronności państwa. Opracowuje analizy i rekomendacje dotyczące zagrożeń, polityki militarnej oraz sytuacji strategicznej. Choć nie dowodzi wojskiem, pełni kluczową rolę – wspiera zwierzchnika Sił Zbrojnych.
A jakie kompetencje w tym zakresie ma archiwista. Gdzie je nabył?
Będąc pełnomocnikiem Antka Macierewicza ds. reformy archiwów wojskowych? Badając historię opozycji antykomunistycznej w PRL?
Sporządzania raportów dotyczących polityki militarnej oraz sytuacji strategicznej nauczył się kompilując biografię Lecha Kaczyńskiego i pracując na pół etatu w Archiwum MSZ?
W tym kontekście przypomnijmy, że ministrami obrony, odpowiedzialnymi za tragiczny stan polskiej armii byli historycy: Bronisław Komorowski, Antek Macierewicz i Mariusz Błaszczak (nie mówiąc o lekarzu psychiatrze Klichu, socjologu Parysie, posiadaczu dyplomu bakałarza filozofii Radku oraz lekarzu pediatrze Kosiniaku-Kamyszu). Nie zapomnijmy też, że „historykiem” jest Donald Tusk. Przytoczmy też słowa profesora historii Gerarda Labudy: „Odsetek idiotów wśród profesorów jest taki sam jak wśród woźniców”.
Gdy w lutym 2021 r. kierowanie wrocławskim oddziałem IPN powierzono Tomaszowi Greniuchowi, protestowali nie tylko Żydzi. Udział w nagonce wziął Sławomir Cenckiewicz. Nominację określił: „Tragedia”. Sekundował mu Piotr Cywiński: „[…] mamy do czynienia z ideologiem ONR-u, człowiekiem, który pisał manifesty, pisał zeszyty szkoleniowe ONR-u, on wychowywał całe roczniki ONR-owców”.
W nagonce wzięła także udział „Wyborcza”. Krótko mówiąc, Cenckiewicz triumfował, a zza winkla rechotał Michnik. Nawiasem mówiąc Cenckiewicz nie zabrał głosu, gdy wicepremier w rządzie PiS mianował do Rady Muzeum Polin Ryszarda Sznepfa, którego ojciec, wraz z NKWD, polował na żołnierzy niezłomnych a jako funkcjonariusz Informacji Wojskowej przesłuchiwał, torturował i mordował, którego matka – funkcjonariuszka MBP zwalczała podziemie niepodległościowe, a wujek Oswald był sędzią, który wydawał wyroki śmierci na polskich patriotów, w tym ONR-owców.
A jakąż zbrodnię popełnił Greniuch? Nie był wnukiem funkcjonariusza UB. Nie był synem NKWD-zisty. W tym miejscu kilka porządkujących uwag: Chłopcy z ONR nie bili Żydów, ale żydokomunę. W przedwojennej Polsce faszystami byli syjoniści rewizjoniści (których wodza Ben Gurion nazywał „Włodzimierzem Hitlerem”). Członkowie 50-tysięcznego narodowo-radykalnego Bejtaru pozdrawiali się salutem rzymskim i uważali, że antysemityzm Hitlera jest pożądany, bo skłania Żydów do emigracji do Palestyny. Kierownictwo ONR osadził w Berezie Kartuskiej patron partii, do której doszlusował Cenckiewicz – Józef Piłsudski. Greniuch zajmował się przywracaniem prawdy o polskich patriotach i jego los był ostrzeżeniem dla historyków pokroju Cenckiewicza, czym mogą się zajmować, a czym nie.
Przymilając się naukowemu Sanhedrynowi, Cenckiewicz zatrwożył się „narastającą negatywną kampanią przeciwko Polsce o wydźwięku międzynarodowym”. Nie przyszło mu jednak do łba, że kampanii takiej można było dać odpór przy pomocy archiwów, w których szpera: Poprzez ujawnienie rodowodów tych, którzy nami rządzą; Poprzez pokazanie, że nieprzerwane oskarżanie Polaków o antysemityzm służy zamazaniu zbrodni, których dopuścili się na polskich patriotach; Poprzez przypominanie, że żydokomuna to potomkowie zbrodniarzy, którzy wytępili na uniwersytetach przedwojenną profesurę a na wykłady chodzili z naganami, bo „grozili im zewsząd polscy faszyści”; Poprzez uświadomienie, że to Stalin nakazał, aby agentura Kominternu na całym świecie zwalczała Polaków pod hasłem „walki z faszyzmem”.
No i poprzez przypominanie, że Żydzi mieli haniebny udział w zagładzie własnego narodu, że mieli żydowską policję, która w ręce Niemców wydała oprócz 50 000 Żydów, 6 000 Polaków, którzy ukrywali Żydów i ponad 1500 księży, którzy Żydom pomagali. Dlaczego nie przypomniał przy pomocy archiwów, że w Informacji Wojskowej, która popełniała najcięższe zbrodnie, funkcjonariuszami byli wyłącznie NKWD-ziści pochodzenia żydowskiego?
Narzędzie do szerzenia wiedzy o żydokomunie miał, gdy przejął Centralne Archiwum Wojskowe. Tymczasem szperał w nim w pojedynkę, skutecznie utrudniając innym dostęp do nich, a jego głównym „znaleziskiem” była teczki mające udowodnić antysemityzm Jaruzelskiego i antysemitów „prześladujących” żydowskich generałów w marcu ‘68. Cenckiewicz nie nadrobił też zaniechań z lustracją i dekomunizacją, która nie objęła tych, którzy mieli dziadków w MBP i KPP. Polsce lustracja jest potrzebna, ale nie podpowiadana przez Michnika i nie z pytaniem, gdzie kto był, tylko co robił, czy sądził w kapturowych sądach, czy torturował! Tymczasem pociągnięcia dekomunizacyjne Cenckiewicza i jego promotorów objęły jedynie Polaków z PZPR walczących z żydokomuną.
Archiwa Informacji Wojskowej były najpilniej strzeżoną tajemnicą nie tylko w PRL. Ale także dzisiejsi nadzorcy tych archiwów dbają o to, aby nie zostały rzetelnie zbadane, a jeśli już je wykorzystują, to głównie przeciw ludziom o poglądach narodowo-katolickich i do akcji antypolskich. To samo dotyczy IPN, który powołany po to, aby badać zbrodnie na narodzie polskim, zajął się w pierwszym rzędzie „zbrodniami Polaków na narodzie żydowskim”. Potwierdził to A. Kwaśniewski: „IPN celująco zdał najważniejszy w swojej historii egzamin w sprawie Jedwabnego. Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, co byłoby, gdyby takiej instytucji wówczas zabrakło”.
Stalin władzę w Polsce powierzył etnicznym mniejszościom, aby w miejsce wyniszczonych polskich elit stanowili trzon nowej „polskiej” inteligencji. Wiemy, że w 1956 roku 16 tysiącom obywateli ZSRR („obywateli”, a nie Rosjanom!) działającym w wojsku, milicji i bezpiece wydano polskie dowody osobiste wystawione na nazwiska Polaków zaginionych w czasie wojny. Dziś dzieci i wnuki tych ludzi rządzą Polską, zostają ministrami, zdobywają profesorskie tytuły. Często zadajemy sobie pytania, dlaczego Polakom nie udało się wyłonić własnych elit? Odpowiedź jest w archiwach. Gdy znaleziono 20 tysięcy kart ewidencyjnych „żołnierzy Armii Czerwonej, oddelegowanych do służby w Ludowym Wojsku Polskim”, Cenckiewicz szczycił się „unikatowym znaleziskiem” i zapowiedział ujawnienie kartoteki. Ale na zapowiedzi się skończyło. Dlaczego? Może dlatego, że były w niej nazwiska polityków z obu partii? A może i nazwisko dziadka dyrektora archiwum?
Mieczysław Cenckiewicz działał w Komunistycznym Związku Młodzieży Polski. Po wojnie znalazł się, jako oficer śledczy, w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Za „wydajną pracę” był awansowany. MBP było instytucją żydokomunistyczną i pikanterii dodaje, że po zdemaskowaniu dziadka, najgłośniej rechotała żydokomuna. „Setna rocznica urodzin Mieczysława Cenckiewicza. Kim był dziadek prześladowcy Wałęsy?” – pytał Jacek Rostowski. „Cenckiewicz walczy z grzechem. Co robił z Polakami dziadek nadwornego historyka PiS?” – to tytuł „Wyborczej”. „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Chociaż Cenckiewicza trudno zaliczyć do tego pięknego gatunku. Sądząc po jego obyczajach, bliżej mu do hieny. Przebrany za rycerza z wypraw krzyżowych walił przeciwników na odlew. No i doczekał się tego samego. Do przypomnienia, że dziadek Sławomira, był ‘zbrodniarzem i kanalią, trudniącą się torturowaniem i zabijaniem ludzi za poglądy’. Nie oceniamy ludzi po życiorysach rodziny. Ale dla Cenckiewicza robimy wyjątek” – kpił postkomunistyczny „Przegląd”. Odezwał się też Radek Sikorski: „Fakt, iż miał dziadka w UB, go napędza. On chce się uwiarygodnić w swoim środowisku, więc nikomu nie da się prześcignąć w radykalizmie”.
A dodać trzeba, że Radek coś na ten temat wie, bo jego wujek był majorem KBW, bo przy wjeździe do swego dworku umieścił napis „Strefa zdekomunizowana”, bo w MSZ otoczył się żydokomuną. No i tak, jak Cenckiewicz ma problemy ze zdrowiem psychicznym. I jeszcze jedno – to nie Cenckiewicz ujawnił teczkę dziadka. Sam przyznał: „Moi koledzy z IPN zapytali, czy miałem w rodzinie kogoś takiego jak Mieczysław Cenckiewicz”.
Dlaczego tak się zachował? Odezwały się w nim geny po dziadku umoczonym po uszy w antypolskim szambie? Chciał doszlusować do nowej elity nazwanej przez S. Michalkiewicza „szlachtą jerozolimską”? Wydawało mu się, że już jest jej członkiem. Doszedł do konkluzji, że aby doszlusować do nowej elity jest tylko jedna droga – dać się obrzezać? Tymczasem wykonał posługę szabesgoja, czyli – jak podaje Wikipedia – ubogiego chrześcijanina służącego za niewielkie wynagrodzenie do wykonywania czynności, które są zakazane Żydom podczas szabatu, jak rozpalenie pieca i… zmiana świec w chanuce. I jeszcze jedno – w 2005 r. Cenckiewicz nie pozwolił, by metropolitą warszawskim został ktoś, kto rozszyfrował rodowód polskich elit – wziął, obok Lecha Kaczyńskiego, B’nai B’rith i „Gazety Polskiej”, udział w akcji utrącenia abpa Stanisława Wielgusa.
7 listopada 2011 r. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego nadał Sławomirowi Cenckiewiczowi tytuł doktora habilitowanego. Za rozprawę habilitacyjną posłużyła broszura o Annie Walentynowicz. Dopuszczenie do kolokwium habilitacyjnego to nie łatwa sprawa – wymaga zgody kontrolujących polską naukę cadyków. Centralną rolę w procesie habilitacyjnym odgrywa „komisja habilitacyjna”, której członków powołuje Rada Doskonałości Naukowej, której (jak mówi ustawa) „skład i przewodniczący jest starannie dobierany”. I tu pytanie: Czy prożydowskie wyczyny Cenckiewicza nie są spłatą zobowiązań podjętych wobec żydokomuny za dopuszczenie do kolokwium habilitacyjnego?
Cenckiewicz poparł tzw. Deklarację szesnastu zarzucającą, że G. Braun „szerzy wrogość w relacjach chrześcijańsko-żydowskich”. We jej wstępie czytamy: „Chrystus obchodził święto Chanuki”. Tymczasem w Ewangelii mamy: „Jezus przechadzał się w świątyni (…) Żydzi porwali za kamienie, aby Go ukamienować”. Uczestnictwo w święcie Chanuka jest dla katolików grzechem śmiertelnym. Uczył o tym św. Tomasz i mówił Benedykt XIV (w encyklice Ex quo): „Obrzędy Prawa Mojżeszowego zostały zniesione przez przyjście Chrystusa i nie mogą być dłużej przestrzegane bez grzechu, po ogłoszeniu Ewangelii”.
I jeszcze jedno – ci, którzy zapalali świeczki to członkowie sekty, którzy swojego ostatniego przywódcę uważają za „mesjasza”, a to oznacza, że udział katolików w takich obrządkach to łamanie pierwszego przykazania. Jeden z sygnatariuszy listu, były marszałek Sejmu Marek Jurek egzegezy Pisma Świętego dokonał w oparciu o skrypty uczelniane swej córki, studiującej judaistykę na UW. A skąd wiedzę na ten temat czerpał archiwista Cenckiewicz? Jakie miał w tej materii kompetencje? Może tłumaczy to opinia o nim kolegów archiwistów, że to pyszałek i bufon?
W innej części listu mamy: „Obchodzenie uroczystości zasługuje na szacunek. Tymczasem, Braun nie sprzeciwił się obrządkom w żydowskiej świątyni, ale imprezie politycznej, której zamysłem jest demonstracja potęgi sekty Chabad Lubawicz i pokazanie, kto tam rządzi i pisze ustawy. Nie przypadkiem też świece zapalili w czasie obrad Sejmu – centrum władzy ustawodawczej, w dniu expose premiera, co badaczowi tajnych służb powinno dawać do myślenia. I jeszcze jedno: Chanuka upamiętnia wyrżnięcie Greków i zhellenizowanych Żydów, i to tak, jakby kazać Rosjanom fetować na Kremlu „Cud nad Wisłą”.
Cenckiewicz zlustrował Witolda Kieżuna. W pełnym łgarstw paszkwilu oskarżył profesora o współpracę z PRL-owską bezpieką. Kim był (zmarł 12 czerwca 2021 w wieku 99 lat) prof. Kieżun? To żołnierz Armii Krajowej, bohater Powstania Warszawskiego, odznaczony osobiście przez gen. Bora Komorowskiego Orderem Virtuti Militari (z okazji 70. rocznicy Powstania Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczki z podobizną profesora). Aresztowany i przesłuchiwany przez NKWD w katowni na Montelupich. Zesłany do sowieckiego łagru na pustyni Kara-kum. Do kraju powrócił, ale wprost do lochów UB. Po 1970 roku pracował naukowo na polskich uczelniach i w PAN. Po 1980 wykładał w Filadelfii i Montrealu, pracował w Burundi, najpierw z ramienia ONZ, gdzie pomagał w tworzeniu administracji, później, jako przedstawiciel Kanady.
Przytoczmy, dla przykładu, kilka próbek lustracyjnej pisaniny Cenckiewicza: „To członek PRL-owskiego establishmentu, bo nie włączał się w jakikolwiek nurt opozycji w latach 70.”. O współpracy Kieżuna z SB świadczy fakt, że „będąc jeszcze studentem został praktykantem w NBP”. Miarą korzystania profesora z przywilejów ludzi władzy była „nieskrępowana możliwość podróżowania po świecie”, a koronnym dowodem, że zwiedził kilka krajów arabskich, afrykańskich oraz Czechosłowację i Bułgarię.
Kieżun bardzo przeżył paszkwil, przeszedł nerwowe załamanie, miał myśli samobójcze. Sukces w „zdemaskowaniu” agenta miał także swoją cenę dla Cenckiewicza. Odcięli się od niego przyjaciele. Byli współpracownicy zarzucali mu manipulowanie faktami. „Zajmuję się tą sprawą kilkanaście lat zawodowo, ale tak złego i tendencyjnego tekstu jeszcze nie widziałem (…) zawiera mnóstwo błędów rzeczowych, Kieżunowi przypisuje się czyny i myśli, które nie miały z nim nic wspólnego. Moim zdaniem to celowo zaplanowane działanie” – krytykował dr Piotr Gontarczyk, niegdyś bliski przyjaciel Cenckiewicza i współautor książki o Wałęsie.
Ale na tym nie koniec. W paszkwilu [Cenckiewicz]pisze: „Sprawa prof. Kieżuna to jedna z odsłon rywalizacji ‘Chamów’ z ‘Żydami’, sprawa pułapki zastawionej na szczerych patriotów przez reżyserów z KGB i GRU”. Tymczasem korzenie konfliktów polsko-żydowskich sięgają końca XVIII wieku i pierwszych lat po rozbiorach polski, zwłaszcza po przesiedleniu „Litwaków” na ziemie Kongresówki, że konflikty te odcisnęły trwałe piętno na polskiej kulturze i polityce zarówno w kraju jak i na emigracji i wokół nich ogniskowała się w znacznym stopniu myśl prominentnych przedstawicieli różnych nurtów politycznych.
W świetle tego, pisanie o rywalizacji „Chamów” i „Żydów” w kontekście dzisiejszych sporów i pułapce zastawionej przez służby sowieckie na tych, którzy kontynuują politykę obozu narodowego, trąci nie tylko prymitywną propagandą, ale debilizmem naukowym. Krótko mówiąc, to nie była „zastawiona pułapka”, to był „Cham” Cenckiewicz wkupiający się w łaski „Żydów” w rozprawie z niewygodnym „Chamem”.
Ale to nie wszystko. Przy okazji zabrał się za prof. Wiesława Chrzanowskiego, też uczestnika Powstania Warszawskiego, który działalność rozpoczął w Młodzież Wielkiej Polski, był współtwórcą konspiracyjnej organizacji Młodzież Wszechpolska, walczył w szeregach Narodowej Organizacji Wojskowej a po wojnie działał w konspiracyjnym Stronnictwie Narodowym i Związku Akademickim Młodzież Wszechpolska. W 1948 r. został aresztowany przez UB i skazany na karę 8 lat pozbawienia wolności (gdy w 1991 r. został ministrem sprawiedliwości, urzędował w gmachu, w którego lochach był przesłuchiwany przez UB). W 1992 magister historii Antek Macierewicz umieścił Chrzanowskiego na swej liście. Sąd lustracyjny prawomocnie orzekł, że Chrzanowski nie był agentem SB. Gdy w roku 2012 odszedł, informacją o nagłej śmierci kolegi, Kieżun opatrzył słowami: „Nie dał się komunistom, zabili go koledzy w Niepodległej Polsce”.
Znany jest z udziału w wielu prożydowskich akcjach i żydowskich machinacjach medialnych. Jako członek Kolegium IPN sprzeciwiał się ekshumacji w Jedwabnem, bo „sprowadzi na Polskę katastrofę” (a „Jedwabne” to kamień węgielny całej antypolskiej propagandy, i wykazanie kłamstw Grossa obaliłoby moralną podstawę roszczeń majątkowych za rzekomy udział Polaków w holokauście). Sprzeciwiał się nowelizacji ustawy o IPN. Jest też autorem proizraelskich wypowiedzi. Komentując zabójstwo irańskiego generała stwierdził: „Polska powinna spoglądać na doświadczenia braci Żydów”. Gdy doszło do izraelskiego ataku na ambasadę Iranu w Damaszku, skacząc z radości pod sufit wpisał na X: „I dobrze. Bronimy się przed Iranem”. Odnosząc się do nagrania pokazującego izraelską obronę usiłującą przechwycić irańskie rakiety, napisał: „Izraelu, broń się skutecznie i obroń się!”. Sęk w tym, że Iran jedynie odpowiedział na atak Izraela i że to Izrael był agresorem.
Reasumując: przyszły doradca Prezydenta RP ds. bezpieczeństwa kibicuje Izraelowi. A to dla Polski i Polaków może oznaczać dużo, bo Izrael zagraża bezpieczeństwu Polski poprzez swe roszczenia materialne, a obywatele Izraela ustawili się w rekordowych kolejkach po polskie paszporty, które przyznaje… prezydent RP. Jeszcze inny przykład: Skrytykował film „Legiony”. Scenę, w której ortodoksyjni Żydzi odwracają się od legionistów, uznał za skandaliczną, wypaczającą relacje polsko-żydowskie i określił jako „tandetę z domieszką antysemityzmu”.
Wywodzi się z kręgów narodowych. Był powiązany z duszpasterstwem Bractwa św. Piusa X i redagował pismo lefebrystów „Zawsze Wierni”. Był wykładowcą szkoły ojca Rydzyka (która, według „Wyborczej”, jest „uczelnią szkolącą prawicowych, ultrakatolickich fanatyków”). Ale to także wychowanek Antka Macierewicza i tym samym na sprawy lustracji patrzy okiem i z temperamentem trockisty. Nie tylko omija szerokim łukiem teczki Żydów (tak, jak Antek teczkę Geremka), ale skupia się na Polakach i to tych o poglądach narodowych i czynnie uczestniczy w akcjach utrącania takich ludzi. Innymi słowy – dziadzio Cenckiewicz, jako funkcjonariusz UB więził i torturował narodowców a dziś wnusio, jako „resortowe dziecię” kontynuuje rodzinne tradycje i gnoi prześladowanych przez dziadka. [!!!.Kurduple to też resortowe dzieci i niektórzy ich kumple]
W Polsce nie tylko politycy, ale i profesorowie historii przeszyci są strachem. Są przekonani, że Żydzi rządzą Polską, a pomagają im w tym rozlokowane w bazach amerykańskie wojska, gotowe do pacyfikacji tubylców sprzeciwiających się Żydom. Wierzą, że Ameryką rządzi niepodzielnie lobby żydowskie, a Trump wykonuje rozkazy Netanjahu. Wyznają doktrynę Kaczyńskiego: Zagraża nam Putin. Przed nim może nas obronić tylko Ameryka. W Waszyngtonie rządzi lobby żydowskie i jak nie będziemy Żydom posłuszni to Trump zostawi nas na pastwę Putina.
I tu pytanie: Czy dbanie o bezpieczeństwo państwa w wykonaniu nowego szef BBN nie będzie polegać na podszeptach, że należy czapkować Żydom, że nic przeciw Żydom, nic bez Żydów, a wszystko z Żydami, że w Belwederze trzeba obchodzić Chanukę? [ Można pomyśleć, że coś jest na rzeczy, bo ambasador Rose swobodnie porusza się po BBN i kancelarii gangusa i nawet NBP…]
Nie załamujmy rąk. Mogło być gorzej. Szefem BBN mógł zostać Antek M. Liczmy na to, że Karol Nawrocki powstrzyma rozpad Państwa Polskiego. [tu nos autora tych słów zawiódł kompletnie!, a może coś innego…?] Chociaż i tu pamiętamy, że katastrofa zaczęła się o wiele wcześniej, że ci z PO nazywają nas „faszystami”, a ci z PiS nazywali nas „ruskimi onucami”, że Tusk zaordynował nam wystawę „Nasi chłopcy w Wehrmachcie”, a Duda ekspozycję przyrównującą zburzenie kilku chałup w Mariupolu do zniszczenia Warszawy, że Instytut Pileckiego promuje ojca Sznepfa, a za PiS promował martyrologię Żydów, czyli tych, którzy Pileckiego zamordowali. Idzie nowe i od 6 sierpnia będzie lepiej. Z tym, że zanim będzie lepiej, będzie dużo, dużo gorzej.
Nowy szef BBN ma taki sam ciekawy zyciorys jak poprzednik.
Nowa huta wiecznie żywa
@metaxa
Proszę podać autora i źródło. Bo ,,korzennych antysemitów’’ tu nie publikujemy.
@Adam Szostkiewicz:
Znalazłem słowa cytowane przez Metaxę w tekście Krzysztofa Balińskiego z końca lipca 2025, a cytowanym w różnych miejscach — być może oryginał to portal nacjonalista.pl.
@Szostkiewicz
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Bali%C5%84ski
Nagły odruch i nagła decyzja. Detonatorów było kilka. Decyzja sadu w sprawie klauzuli-krasuli i dalszy opór służb rządowych Tego TUSKA!
-Wizyta Macrona w Gdańsku i spotkanie z Legendą Solidarności laueratem Nobla ,chyba jednak odczuwane jako bolesne kopnięcie w kostkę. Ne można już tej pary .tzn Wałesy i Cenckiewiczów rozłączyć. Dziadek i Wnuk w jednym stali domu i Polska io tym wie wystarczy pokazać ich ofiarę publicznie.
– Ponadto wyraźna już klęska wizerunkowa polityki Owalnej skłoniła Cenckiewicza do publicznej zachęty dokonania korekt. Piszą że niejaki Rose to stały gość w Belwederze. na tym dworze on dużo może.
Profesor Markowski na podstawie badań, twierdzi, że powszechna opinia o prawicowym charakterze polskiego społeczeństwa jest mitem.
Z badań wynika, zdecydowana przewaga poglądów liberalnych, a nawet lewicujących i co ciekawe zdecydowaną większość w tej grupie mają kobiety.
Marzę o chwili kiedy zdesperowane kobiety pogonią kota męskim oportunistom w sutannach , drogich garniturach i kibolskich dresach, a prawacko-chłopska degrengolada zmieni się w przyjazny Matriarchat.
Prezydentka na miarę profesor Łętowskiej, odmieniłaby oblicze tej skisłej ziemi.
@metaxa
Hm, zaczynał dobrze, skończył na skrajnym marginesie. Cóż, ma dzięki tej ewolucji od służby Polsce Ludowej do skrajnej antysemickiej prawicy coś do powiedzenia na jej temat od wewnątrz, przyznaję, ale więcej proszę nas nie ubogacać tą insiderską wiedzą. To neomoczaryzm.
@Szostkiewicz
Jasne, że neomoczaryzm, ale tylko od takich insiderów możemy dowiedzieć się, że kaczyzm to dziecko resortowych dzieci – katobolszewia, a Cenckiewicz ostro zaburzony „żołnierz” tej formacji z ubecko-esbeckiego nasienia.
Typ bardzo groźny bo zgnojony osobistymi kompleksami, teraz podrażniony kolejnym „upadkiem”, będzie kopał i gryzł – będę zwalczał tego Tuska do końca – jak każdy świr opętany bożą ideą .
Czekam aż wypłyną inne „rewelacje” z tego kaczego dołu… czekam kiedy balińskie zaczną się zagryzać o prymat i mówić wprost na czyim są żołdzie .
Proszę więcej i o ostrzej pisać o hakowni IPN i pani Hajduk, to instytucja do zaorania to SBS – Służba Bezpieczeństwa Swoich absolutnie zbędna.
I o „kancelarii” – puchnącym osobowo ulu debili i naddebili – miodzio… płynące od ćwierćmozgów i Wielkiego Łowczego… itp.
Spokojnego dnia życzę…
To ja też polecę jakiś tekst, ale taki którego nie trzeba wcale daleko szukać. Dzisiejszy artykuł red. Janickiego na stronie Polityki „Sondaże stabilne, zaufanie kruche. Rząd Tuska gubi zwolenników, pretensji jest sporo. Skąd to rozczarowanie?” Chrzanić „maślarzy”, „harcerzy”, lefebrystów, czytelników brewiarza z Nowej Huty i kogo tam jeszcze. Martwmy się o nas!
metaxa
23 kwietnia 2026
21:28
Mój komentarz
What is the matter?
TJ
@Adam Szostkiewicz
24 kwietnia 2026
10:35
Wedlug mnie metaxa nie wiadomo z jaka motywacja (moze bezmyslnie?) szerzy tutaj przez (bezmyslne?) cytowanie prawackie i antysemickie myslenie. Np. o „odwiecznej winie” przez wszystkie pokolenia:
Ryszarda Sznepfa, którego ojciec, wraz z NKWD, polował na żołnierzy niezłomnych a jako funkcjonariusz Informacji Wojskowej przesłuchiwał, torturował i mordował, którego matka – funkcjonariuszka MBP zwalczała podziemie niepodległościowe, a wujek Oswald był sędzią, który wydawał wyroki śmierci na polskich patriotów, w tym ONR-owców.
A tutaj dalsze klasyczne prawackie i antysemickie schematy:
Chłopcy z ONR nie bili Żydów, ale żydokomunę.
…
To samo dotyczy IPN, który powołany po to, aby badać zbrodnie na narodzie polskim, zajął się w pierwszym rzędzie „zbrodniami Polaków na narodzie żydowskim”.
…
Poprzez ujawnienie rodowodów tych, którzy nami rządzą; Poprzez pokazanie, że nieprzerwane oskarżanie Polaków o antysemityzm służy zamazaniu zbrodni, których dopuścili się na polskich patriotach; Poprzez przypominanie, że żydokomuna to potomkowie zbrodniarzy, ..
Nie chcialo mi sie dalej tego „elaboratu” czytac 🙁
Sugerowalbym (niesmialo) ten przydlugi wpis „wygumkowac” aby nie mogl byc cytowany. Aby tez nie posluzyl jakiejs AI do „doksztalcania” sie.
@Chandra Unyńska
Mam wrażenie, że p. Markowski głęboko się myli wyciągając wnioski z obserwacji jedynie swojej wielkomiejskiej, uczelnianej bańki. Społeczeństwo jest nie tylko prawicowe, ale i głupie (nie każda prawicowość musi prowadzić na manowce intelektualne). Przestrzegałabym też przed pokładaniem wielkich nadziei w kobietach. Przypominam, że to one licznie zasilają szeregi Konfederacji I PiS. Liberalizm jest dla tego plemienia po prostu za trudny do pojęcia i przyswojenia
@metaxa
No, po takim poście o spokojnym dniu raczej nie ma mowy. A poważnie, to jednak tych wynurzeń neomoczarowca dłużej się tu trzymać nie da. Jeszcze ktoś pomyśli, że to tak zwana druga strona medalu.
Panie Redaktorze !
Pana komentarz dla przemyśleń Metaxy bardzo łagodny. Bo nie uważam aby tego rodzaju tekst był na blogu uprawniony . A co do meritum, to do wymiany w Tym Pałacu nadają się wszyscy lokatorzy, bez wyjątku. Niestety taką mamy pogodę w kraju i na świecie, tylko spokój nas może uratować i konsekwentne działanie, nie ,,na huraaa,, nie na rympał, ale stanowcze i zrozumiałe nawet dla tych co szare komórki zamienili na pokraczne i siermiężne myślenie i działanie. Wszyscy którym zależy na utrzymaniu i wzmocnieniu demokracji w naszym kraju , na naszej przynależności do obozu Cywilizacji Europejskiej ,winni skupić swoją uwagę na sprawach najważniejszych dla kraju i nie tracić sił i energii na jałowe i pozbawione sensu ,,nawalanie się,, z niedoważonymi gówniarzami którym sie wydaje że Polska może istnieć w jakieś wyimaginowanej rzeczywistości . I z tymi którzy marzą o Wielkiej Polsce Katolickiej / albo nie będzie jej wcale/ Jeśli wywołujemy dyskusję poważną i dotyczącą spraw najważniejszych to zaproponujmy w sposób otwarty np; Rostrzygnięcie w sposób jasny i rzeczowy w znowelizowanej Konstytucji jakiego systemu podziału władzy chcemy. I taką dyskusję może zaproponawać ugrupowanie p. Premiera, wyjmując gorący kartofel Rezydentowi, ktoremu się wydaje że właściwym jest bezczelne zmienianie dotychczasowej praktyki na sobie pod porządkowany system władzy. POwinniśmy z wyprzedzeniem proponować rozwiązania różnych spraw ,wyjmując inicjatywę z rąk przeciwników politycznych. Bo jak dotychczas reagujemy najczęsciej w sposób spózniony i asekuracyjny. I przestańmy opowiadać w koło macieju tych samych dyrdymałów , dawno zapoznanych, a dla młodego pokolenia beż znaczenia , bo wymogi wspólczesności są jakoby inne i nie polegają bynajmniej na nieustannym udowadnianiu sobie kto Większym Patriotą Jest..
Pozdrawiam
@Adam Szostkiewicz
24 kwietnia 2026 18:23
Między innymi przez takie myślenie mamy co mamy – w każdej instytucji publicznej jakieś mendy, podejrzane typy i mendy… Cenckiewicze… i budowanie niewydolności ustroju państwowego i kolejne porażki wyborcze…
Przecież pan nie może niedoceniać zagrożenia…
A powinien się ciezyć, że i teksty na pańskim blogu Polityki przyczyniły się do upadku tego Cenckiewicza, którego jedynym i dozgonnym wrogiem jest Premier Tusk… na obecny czas… jedyny, który jest i może być… postrachem zdradzieckich pisdzielców… zdrajców Polski.
PS Mam nadzieję, że Pan rozpoznaje bezbłędnie obce naszej Polsce typy, które, na tym forum, znowu chcą „gumkować” teksty innych… nie mając nic do powiedzenia w sprawach poruszanych w pańskich felietonach.
Życzę zdrowia mimo niepokojów o losy Ojczyzny.
@mfizyk
24 kwietnia 2026 14:06
Takimi dzwonami, którzy nie potrafią czytać prostych tekstów w polszczyźnie, ze zrozumieniem a proponujących”wygumkowanie” tekstów innych – gardzę przytomnie.
@Stary Profesor
24 kwietnia 2026
11:48
Martwmy sie o nas
Czyli o kogo?
Uwazam cytowany artykul red. Janickiego za jeden ze slabszych merytorycznie. Autor powoluje sie ciagle na „wyborcow” (przwaznie KO) ale nigdzie ich systematycznie nie analizuje. Przeciez to nie jest jednorodna grupa!
Brak analizy ilosciowej i jakosciowej tych wyborcow prowadzi do powielania jednostronnych opinii. Np.:
Partii Tuska zarzuca się, że jej progresywny wizerunek w 2023 r. był na pokaz, a jest w istocie partią mocno prawicową…
A co jesli jest akurat na odwrot, ze to wyborcy PO/KO sa w duzej czesci bardziej konserwatywni i liczniejsi niz ta bardziej lewicowa czesc? Wyglada na to, ze to raczej Tusk ma racje a nie jego (lewicowi) krytycy. Przeciez notowania KO sa stabilnie wysokie. A nawet wyzsze niz przy wyborach.
Po przegranej w 2015 ukazala sie obszerna socjologiczna analiza wyborcow PiS:
„Cyniczny jak wyborca”, Slawomir Sierakowski:
Wniosek: polski wyborca głosujący na PiS na ogół nie jest ślepym miłośnikiem władzy. Jest nie mniej wyrobionym politykiem niż ci, którzy do niego kierują propozycje. Kolejne piątki Kaczyńskiego pokazują, jak dobrze wyborca potrafi się targować i jak się cenić. Zachowuje się jak działacz polityczny. Podczas fokusów, wigilii, w mediach społecznościowych jedne tematy uwypukla, innych unika, uczy się linii partii i jej używa w sporach. Partia nie reprezentuje już wyborców, tylko wyborcy partię. Bo nie chcą już ustępować politykom w cynizmie. Ale Kahneman i Tverski pokazują też, że z czasem punkt odniesienia dla wyborców się zmienia, pojawiają się nowe oczekiwania i potrzeby. A dotychczasowi „dobroczyńcy” są porzucani bez żalu.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1799394,1,cyniczny-jak-wyborca.read
Czy ktos zna podobnie obszerna analize aktualnych wyborcow KO? Bo to by wedlug mnie zdecydowanie podnioslo merytoryczny poziom politycznej dyskusji o Tusku, KO i rzadzie.
Szkoda, ze red. Janicki tak obszernie zajal sie tylko czescia wyborcow KO. A reszte potraktowal bardzo zdawkowo:
I że Tusk musi lawirować w kwestiach ideowych, bo ma zróżnicowany, kapryśny i krytyczny elektorat, wcale nie tak postępowy, jak to wygląda w deklaracjach.
Wtedy artykul mozna by zatytuowac: „Rząd gubi zwolenników a KO rosnie”. To by bylo blizsze (calej) prawdzie.
PS. I znowu powtorze: koalicyjne demokratyczne rzady skoncza sie, jezeli lewica nie uzyska ca. 12% wlasnych wyborcow, a nie z „pozyczki” od KO. Powtorze tez za Panem Andrzejem Sewerynem: „Demokratow mozna podzielic na tych walczacych i na tych jeczacych”. Ja zdecydowanie bardziej martwie sie o tych walczacych.
Wstawanie z krzesła wymaga siły, równowagi i koordynacji. Są lekarze co obserwując wstającego potrafią określić stan jego zdrowia.
Nie widząc komentatora trudno napisać co komu dolega, ale już emocje dają się zauważyć. Większość zabiega o zmiany w kraju, rzadziej za granicą, chociaż skutek jest taki sam czyli nieodwracalnie beznadziejny. Skoro dany urzędnik opuścił stanowisko, które dotychczas zajmował, już go tam nie ma i nie będzie, poza wyjątkami obejmującymi prezydentów i premierów. Szczególnym przykładem jest tu Donald Trump. Był, potem go nie było i znowu jest prezydentem USA. Podobnie Donald Tusk, ale ten był premierem i znowu nim jest, o czym każdy wiedzieć powinien.
Sławomir Cenckiewicz był szarą eminencją w gabinecie Karola Nawrockiego. Budził mieszane uczucia. Podobnie teraz. Na sąsiednim blogu stają w jego obronie bo odsłonił życiorys Lecha Wałęsy. Co tu odsłaniać? Jaki był były przewodniczący NSZZ SOLIDARNOŚĆ, a potem prezydent Polski każdy widział. Przyjmowano Wałęsę z honorami w USA i na całym świecie. Ostatnio przebywał w Gdańsku w towarzystwie premiera Donalda Tuska i prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Nie ma się co czepiać. Jest przecież fundamentem zmian po 1989 roku podobnie jak muzeum POLIN.
Okazało się po czasie, że Cenckiewicz nie jest aż takim służalcem, jak mi się wydawało, i że umiał się czaswm postawić. Dziś ten Kowalski może okazać się prawdziwym łobuzem, a ta roszada w BBN – sprytnym posunięciem dającym agenturze belwederskiej dostęp do tajnych informacji
„Cenckiewicz – człowiek, który widział spiski wszędzie (wersja bez protokołu, personalna)
Są w polskiej polityce ludzie, którzy coś wiedzą. Są tacy, którzy coś rozumieją. I jest jeszcze trzeci gatunek – ludzie, którzy wiedzą wszystko, rozumieją wszystko i dodatkowo uważają, że tylko oni wiedzą i rozumieją. Sławomir Cenckiewicz należy do tej trzeciej kategorii: do ludzi, którzy zamiast lustra mają ekran projekcyjny i wyświetlają na nim własne podejrzenia, aż zaczynają je brać za rzeczywistość.
I oto ten właśnie człowiek – historyk od teczek, prokurator od sugestii, demiurg od insynuacji – odchodzi z Biura Bezpieczeństwa Narodowego z oświadczeniem, które brzmi jak skarga strażaka, że w mieście wybuchł pożar, choć sam chodził z kanistrem i zapałkami.
AKT OSKARŻENIA I: WAŁĘSA – PRZYPADŁOŚĆ ZWANA „BOLKIEM”
Epizod pierwszy, fundamentalny: Lech Wałęsa. Współautor książek, wywiadów, konferencji – nie badacz, tylko akwizytor jednej tezy. „Demaskacja Wałęsy to obowiązek wobec historii” – mówił z miną człowieka, który właśnie niesie tablice z góry Synaj.
Tyle że w tej „demaskacji” dokument bywał pretekstem, a konkluzja – punktem wyjścia. Najpierw wyrok, potem uzasadnienie. Najpierw „Bolek”, potem selekcja papierów.
To nie była historiografia. To była monomania w todze nauki.
AKT OSKARŻENIA II: WSI – ANEKS JAKO FETYSZ I POLITYCZNY TALIZMAN
Epizod drugi: Wojskowe Służby Informacyjne i ich aneks – ten sam, który latami krążył po korytarzach władzy jak zaklęty pergamin. Cenckiewicz uczynił z niego relikwię. „Prawda, której boją się ujawnić” – powtarzał.
Aneks miał być młotem na elity, latarnią dla ludu i krzyżem dla winnych. Tyle że kolejni prezydenci – od Lecha Kaczyńskiego po Andrzeja Dudę – odmawiali publikacji, bo między faktami a interpretacją zionęła tam przepaść.
I nagle, gdy Karol Nawrocki rozpoczyna procedurę odtajnienia, Cenckiewicz znika z BBN jak statysta po zdjęciu dekoracji.
Zbieg okoliczności? Owszem. Taki sam jak wszystkie jego „systemy wpływów”.
AKT OSKARŻENIA III: KOMISJA DS. WPŁYWÓW ROSYJSKICH – TEATR Z WYROKAMI PRZED PREMIERĄ
Epizod trzeci: komisja do spraw wpływów rosyjskich. Narzędzie, które miało badać, a zaczęło sugerować; które miało ważyć, a zaczęło walić. Cenckiewicz był tam w swoim żywiole.
„System podporządkowywania Polski Rosji” – ogłaszał. Bez trybu przypuszczającego, bez cienia wątpliwości. System gotowy, wszechobecny, wygodny.
Nazwiska? Donald Tusk – oczywiście. Radosław Sikorski – rzecz jasna. W tle wszyscy, którzy nie pasowali do obrazu świata, w którym każde spotkanie to układ, a każdy podpis – zdrada.
Dowody? W drugiej kolejności. Najpierw narracja, potem dopasowywanie.
To nie była komisja. To był teatr, w którym scenariusz napisano przed premierą.
AKT OSKARŻENIA IV: UTRATA POŚWIADCZENIA – DIAGNOZA ZAMIAST SPISKU
I przychodzi moment, w którym państwo mówi: dość. Człowiek od bezpieczeństwa traci dostęp do informacji niejawnych. Decyzja administracyjna, ale o ciężarze wyroku.
Cenckiewicz odpowiada: „moja wiedza jest powodem represji”. To zdanie powinno być eksponatem w muzeum pychy.
Bo kiedy ktoś twierdzi, że jest prześladowany za wiedzę, zwykle chodzi o coś innego: o brak zdolności do odróżnienia wiedzy od przekonania.
Państwo nie zabiera dostępu z zazdrości. Państwo zabiera dostęp, gdy przestaje ufać.
AKT OSKARŻENIA V: BUTA – NAJTAŃSZY ZAMIENNIK ROZUMU
Cenckiewicz przez lata nie prowadził sporów – on je kończył, zanim się zaczęły. Oponent nie był partnerem, tylko przeszkodą. Krytyka nie była argumentem, tylko dowodem spisku.
To styl człowieka, który nie dopuszcza błędu, bo wtedy musiałby dopuścić myślenie.
A myślenie bywa bolesne.
AKT OSKARŻENIA VI: NAWROCKI – PREZYDENT I JEGO WŁASNY WYBÓR
Karol Nawrocki nie odziedziczył Cenckiewicza. On go wybrał. Dał mu gabinet, wpływ i dostęp do centrum państwa.
To była decyzja polityczna i osobista zarazem – decyzja, by zaufać człowiekowi, który świat widzi jak planszę do gry „Kto jest zdrajcą?”.
Efekt był przewidywalny: napięcie, konflikty, instytucja zamieniona w megafon.
A teraz ten sam Nawrocki odtajnieniem aneksu WSI odcina się od własnego doradcy – jak chirurg odcina źle zszytą ranę.
Zostaje blizna. I pamięć decyzji.
AKT OSKARŻENIA VII: OD DEMASKATORA DO SKARŻĄCEGO – OBIEG ZAMKNIĘTY
Cenckiewicz mówi dziś o „szykanach”, „nienawiści”, „prześladowaniach”. Ten sam człowiek, który przez lata rozdzielał etykiety z hojnością kelnera na weselu.
Mechanizm jest stary jak polityka: najpierw budujesz reputację na podważaniu innych, potem – gdy ktoś podważa ciebie – odkrywasz moralność.
To nie jest przemiana. To jest obieg zamknięty.
AKT OSKARŻENIA VIII: DRUGI PLAN – LUDZIE, KTÓRZY ZNIKAJĄ W PRZYPISACH
W tle zawsze byli inni: współautorzy, współpracownicy, polityczni patroni. Antoni Macierewicz i jego raport o WSI, który stworzył klimat, w którym insynuacja staje się walutą. Urzędnicy, którzy podpisywali decyzje. Politycy, którzy klaskali.
A gdzieś obok przewijają się nazwiska z komisji, analitycy, funkcjonariusze – ludzie, których praca znika pod ciężarem jednej, głośnej narracji.
Cenckiewicz nie działał w próżni. Ale to on był twarzą tej metody: najpierw oskarż, potem zobacz.
AKT OSKARŻENIA IX: OŚWIADCZENIE – LITERATURA Z ŻALEM W ROLI GŁÓWNEJ
I wreszcie perła, deser, danie główne i zakąska w jednym: oświadczenie Cenckiewicza po rezygnacji. Tekst, który powinien być czytany studentom jako przykład, jak napisać wszystko i nie powiedzieć niczego poza własną krzywdą.
„Bezpodstawnie odebrano mi dostęp do informacji niejawnych” – pisze. Czyli klasyczne: nie wiadomo kto, nie wiadomo dlaczego, ale wiadomo, że niesprawiedliwie. To zdanie brzmi jak reklamacja złożona przez klienta, który nie dostał stolika w restauracji, a nie jak komunikat człowieka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa.
Dalej jest jeszcze lepiej: „moja wiedza o roli premiera Tuska… jest prawdziwym powodem represji”. Tu już wchodzimy na poziom literatury fantastycznej. Wiedza jako powód prześladowania – jak u bohatera, który odkrył tajemnicę wszechświata, tylko że zamiast wszechświata mamy politykę i zamiast dowodów – przekonanie.
Potem pojawia się fraza o „antypaństwowym wandalizmie rządu”. To jest moment, w którym język całkowicie odrywa się od rzeczywistości i zaczyna żyć własnym życiem, jak balon wypełniony gorącym powietrzem. Wandalizm, który polega na odebraniu dostępu do tajemnic człowiekowi, któremu przestano ufać – to trochę tak, jakby nazwać kontrolę trzeźwości zamachem na wolność kierowcy.
I jeszcze ten patos: „z drogi walki zejść nie zamierzam”. Oczywiście, że nie zamierza. Bo to nie jest droga – to jest pętla. Pętla, w której każde wydarzenie potwierdza wcześniejsze przekonania, a każda decyzja innych jest dowodem spisku.
Oświadczenie Cenckiewicza nie jest dokumentem politycznym. To jest dziennik urazów, pamiętnik pretensji i katalog krzywd, w którym autor jest jednocześnie bohaterem, narratorem i jedynym sprawiedliwym.
Gdyby to skrócić do jednego zdania, brzmiałoby tak: „zabrali mi zabawki, bo jestem za mądry”.
I to zdanie byłoby uczciwsze niż cały ten elaborat.
AKT OSKARŻENIA X: MIKROFON – OSTATNIA DESKA RATUNKU
„Będę walczył dalej” – zapowiada. Oczywiście, że będzie. Bo kiedy znika urząd, zostaje mikrofon. A mikrofon jest wygodny: nie zadaje pytań, nie żąda dowodów, wzmacnia ton.
W tej roli Cenckiewicz czuje się najlepiej – jako komentator, który wie wcześniej i więcej, nawet jeśli nie musi tego udowadniać.
POINTA: EGZEKUCJA BEZ PROTOKOŁU
Nie ma tu tragedii. Jest mechanizm.
Człowiek, który latami budował kapitał na podejrzeniu, sam stał się podejrzany. Człowiek, który rozdawał wyroki, doczekał się decyzji. Człowiek, który widział spiski, w końcu został sam z własną opowieścią.
I to jest najdotkliwsza kara: nie wyrok, nie dymisja, nie utrata funkcji. Tylko cisza, w której zostają już tylko własne słowa.
A one – jak wiadomo – potrafią wracać. I gryźć”.
(Krzysztof Bielejewski)
——————————————-
Tak, Cenckiewicz to haniebnie obrzydliwy kontynuator ubeckiego czyli kacapskiego rzemiosła w wolnej Polsce.
„(…)Nie zapominajmy też o rządzie poprzednim. Bo kim, jeśli nie niedouczonymi głupkami była ferajna Morawieckiego? Za odpowiedź wystarczy tępa, przypominająca komendanta posterunku MO w Wołominie gęba wicepremiera. Gdy na horyzoncie pojawiło się widmo gospodarczej zapaści, antykryzysową tarczą zasłaniali się: premier po studiach historycznych, minister finansów po technikum ogrodniczym, minister rozwoju po stażu w Muzeum PRL i 28-letni wiceminister finansów Piotruś, przy którego nominacji decydujące okazało się, że w licealnych czasach „był wyszczekany” i był finalistę olimpiady wiedzy o prawach człowieka.
(…)
Znamy nazwiska idiotów. Ale pamiętajmy też o tych, którzy tych idiotów wybrali. Bo największymi idiotami są wyborcy idiotów, którzy śpią przez 4 lata, a jak się budzą to tylko po to, aby zagłosować na idiotów. Pisał o tym proroczo George Orwell: „Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów, nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami”.
W dzisiejszej Polsce krzyżują się obce wpływy, toczy się mnóstwo potyczek a nasza „elita” polityczna składająca się z przypadkowych miernot, natrętnie podsuwa nam tezę: Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Tymczasem wolnej Polski nie będzie bez wyrwania Polski z rąk idiotów, bez pozbycia się zidiociałego towarzystwa notorycznie przegrywających miernot, ludzi nie tylko nie myślących po polsku, ale nie myślących w ogóle. Na koniec powiedzmy: Polska nie jest biednym, pustynnym krajem. Polska nie jest nękana przez kataklizmy. Jedynym kataklizmem, jaki gnębi Polskę od lat są pospolite głupki przy władzy„. (z sieci)
—————————–
Choćby takich Hołowni z ferajną niezaspokojonych ćmoków bez elementarnej wyobraźni…
Kupili samolot za 3 miliardy dolarów który nie nadaje się do walki, przeczytałem na Onecie. Tytuł wprowadza w błąd. Kupili 48 samolotów FA-50 za 3 mld dolarów, a to już tylko 62,5 miliona dolarów za samolot, czyli około ćwierć miliarda złotych za sztukę.
Co z tego, że nie są uzbrojone? Przynajmniej nikomu żadna bomba nie spadnie na głowę. Czy to problematyczny zakup to co innego. Czy prezydent Andrzej Duda i jego BBN o tym wiedział?
Czy brał udział w podejmowaniu decyzji?
Teraz podobno doradza litewskiej spółce, ale to już nie nasze zmartwienie.
Inaczej przedstawia się sprawa nowego zwierzchnika sił zbrojnych i nowego szefa BBN. Karol Nawrocki jest zwolennikiem zakupów broni w USA, a tam nie ma nic za darmo i trzeba prosić.
Sprawę zakupów broni widzę tak: odpowiedni dział uzbrojenia UE analizuje potrzeby i wybiera dostawców. Sami się nie obronimy
Czy Pan Redaktor pozwoli osobie podpisującej się „mitaxa” zniszczyć ten blog? Byłoby szkoda….
@midaro
Wpisy @metaksy, owszem, niepotrzebnie miejscami przekraczają czerwone linie retoryczne, i tego nie lubię ani nie pochwalam, jednak lwia część wydaje mi się merytoryczna, dlatego temu forum nie zagrażają.
@Adam Szostkiewicz
25 kwietnia 2026
16:10
Lwia czesc przydlugich wpisow @metaksy to copy&paste. Gdzie tu „wklad wlasny”? 🙁
MFIZYK
Znany na forum Polityki „Niemiec”
– ten od narracji kurdupla – o Tusku
w systematyce ssaków gatunków
z trudem się mieści
przez ten przerośnięty wkład własny
bez istotnej treści
sam przekonany o swej wybitności
i życiowej roli – w zasadzie –
o jednym w kółko pierdoli
i pyta swe ofiary niby inkwizytor jaki:
a cóżeś ty dzwonie dla Polski zrobił ?
@metaxa
26 kwietnia 2026
17:34
Metaxa… z zeroma gwiazdkami 🙁