Witaj Maj, piękny Maj
Na koniec naszej politycznej majówki usłyszeliśmy, że przy Pałacu na Krakowskim Przedmieściu powołano kolejną radę, tym razem o nowej konstytucji. To projekt niepoważny, więc o nim później. Nasza majówka warta jest większej uwagi niż prowokacje wymierzone w Tuska.
Otóż nasza majówka polityczno-patriotyczna: święto ludzi pracy, święto flagi państwowej i narodowe święto konstytucji uchwalonej 3 maja ponad dwa wieki temu, to przedziwna sekwencja, w której odnajdziemy ślady ważnych wydarzeń promieniujących do dzisiaj, czasem radioaktywnie.
1 maja zawłaszczył komunizm. Po jego upadku zarządzał nim Kościół katolicki, który jego patronem uczynił cieślę, opiekuna Jezusa. Resztki lewicy urządzały nadal pochody, jakby nie dostrzegając, że jej społeczna baza, proletariat, odchodzi nieodwołalnie do historii. A „prekariat” w różnych odmianach najchętniej pracowałby mniej i zdalnie.
Dzień Flagi, pomysł zapomnianego działacza Platformy Obywatelskiej, energicznie popierany przez Jana Rokitę, niedoszłego „premiera z Krakowa” z ambicjami prezydenckimi, zakorzenił się w społeczeństwie, które w PRL chodziło w pochodach pod czerwonymi szturmówkami i flagami polskimi, lecz godłem państwowym był wówczas bezkoronny orzeł piastowski. Zakorzenił się, podobnie jak kokardy i przypinki w kolorach białym i czerwonym, choć te barwy zostały oficjalnie uznane za narodowe dopiero w 1831 r. przez autonomiczny Sejm Królestwa Polskiego, którego władcą był car imperialnej Rosji.
Rzadko mówi się o tym, że to niby polskie państwo od cara Aleksandra dostało swoją konstytucję, uważaną za liberalną, nad którą pracował zespół księcia Adama Czartoryskiego, przez niektórych typowanego na króla Polski. W pierwszym artykule tej ustawy o ustroju państwa napisano jasno, że Królestwo Polskie jest na zawsze połączone z Cesarstwem Rosyjskim. Nawet w PRL tak daleko komunistyczna władza nie poszła, choć oba twory były satelitami Rosji.
Twór „królewski” funkcjonował siedem lat, po przegranym powstaniu listopadowym car Mikołaj narzucił „kongresówce” nowy „statut organiczny”, wkrótce zresztą zawieszony: trawienie odrębnego państwa i narodu szło opornie.
„Witaj Maj, Piękny Maj/ U Polaków błogi raj”, śpiewali Polacy na rocznicowych uroczystościach w Polsce odrodzonej po 123 latach rozbiorów. Sama konstytucja przetrwała niespełna półtora roku i została unieważniona wspólnym wysiłkiem tzw. konfederacji targowickiej (konstytucja zakazywała szlacheckich konfederacji) i imperialnej Rosji.
Ostatni król Stanisław Poniatowski przeszedł na stronę buntu przeciw konstytucji, słaba już wówczas Rzeczpospolita przegrała wojnę w jej obronie z Rosją i została wymazana z politycznej mapy Europy. „Błogi raj” zakończył się marszem pogrzebowym: „chociaż kwitł piękny Maj/rozszarpano biedny kraj”.
Natchnieniem dla autorów konstytucji były idee oświecenia, rewolucji francuskiej i amerykańskiej – jedynej w historii, która po zwycięstwie zaprowadziła demokrację, a nie nową despotię, jak bolszewicka, nazistowska czy maoistyczna. Była dziełem ówczesnej polskiej elity „liberalnej”, próbą modernizacji niewydolnego szlacheckiego państwa polsko-litewskiego.
To było anatemą nie do przyjęcia przez ówczesną magnacką oligarchię, zatwardziałych konserwatystów w uprzywilejowanej od wieków warstwie szlacheckiej i Kościele, choć konstytucja katolicyzmowi nadała status religii państwowej, a za konwersję na inne wyznanie chciała surowo karać. Wespół w zespół próbę modernizacji, wzmocnienia i odblokowania potencjału rozwojowego kolosa, jakim była Rzeczpospolita Obojga Narodów – o trzecim, rusińskim, nie myślano po partnersku – powstrzymano siłą.
Jeśli zgodzimy się, że nic w historii nie ginie, tak jak dziś w internecie; że jest ona mimo wszystkich klęsk i katastrof ciągłością, „długim trwaniem”, wielowiekowym procesem politycznym, cywilizacyjnym i kulturowym, to można na dzieje konstytucji spojrzeć jako na wydarzenie definiujące naszą historię narodową i państwową: w tym, co złe i co dobre.
Zatem – jako na budujący przykład patriotycznej troski o „dobro wspólne” (choć pańszczyzny nie zniosła całkowicie) w elitach i jako na ostrzeżenie przed egoizmem i zaślepieniem w innych wpływowych kręgach i stronnictwach, które uważały jedynie siebie za rdzennie polskie i do cna patriotyczne, odmawiając tego samego reformatorom. A skończyło się przegraną i reformatorów, i sił pragnących zachować status quo, czyli państwo tylko dla siebie.
Upadek niezawisłego państwa naznaczył naszą dalszą historię. Konstytucja Trzeciego Maja stała się jednak symbolem polskich aspiracji niepodległościowych i w tym sensie pozostała żywa.
Oficjalne obchody kolejnych rocznic jej uchwalenia były możliwe dopiero w Polsce międzywojennej, zostały zakazane w Polsce Ludowej właśnie z powodu jej symbolicznego znaczenia. Wolno je było świętować tylko zaraz po wojnie i w czasie „karnawału Solidarności”. Skromne i nieliczne obchody pod policyjną obserwacją zdarzały się dzięki nielicznej opozycji prodemokratycznej różnych orientacji polityczno-ideowych, lecz połączonej dążeniem do niepodległości i poszanowania praw i swobód obywatelskich. Wróciły po 1989 r., ale o lekcjach płynących z historii naszej pierwszej konstytucji rozmawiamy za mało.
Skupiamy się na obrzędzie, celebrze i wywczasach, a mniej na głębszej refleksji, zwykle od święta albo na doraźny użytek w sporze: co dziś oznacza polskość i patriotyzm, poszanowanie prawa, w tym obecnej konstytucji, demokracja w działaniu, przynależność do Zachodu, w tym do Unii Europejskiej; gdzie dziś przebiega granica między rywalizacją stronnictw politycznych a destrukcją debaty publicznej w polityce, mediach i społeczeństwie.
Słowem, co dziś oznacza „błogi raj” dla Polaków? Bo chyba nie politykę doszczętnie spalonej ziemi, na jaką nastawił dziś PiS Jarosław Kaczyński. Wypromowany przez niego prezydent ogłosił właśnie, a jakże – 3 maja roku bieżącego – skład „rady nowej konstytucji” (m.in. J. Przyłębska i inne związane z PiS osoby). Taki skład nie pozwala inicjatywy Nawrockiego traktować poważnie. Nie będzie „nowej” konstytucji, tylko pisowsko-nacjonalistyczno-katolicka. Uszyta pod autorytarny system prezydencki.
Ale spokojnie: jak na razie, dzięki obecnej konstytucji, demokratyczno-obywatelskiej, do zmiany ustawy zasadniczej potrzeba większości parlamentarnej, której PiS, nawet wraz z dwoma innymi prawicami, nie zdobędzie.
Komentarze
Jeśli za rok prawica wygra wybory parlamentarne, nikt nie będzie się bawił w jakieś większości kwalifikowane, uchwalą łobuzy, co będą chcieli i w jakim trybie będą chcieli. Wiadomo było, co się stanie, kiedy marionetka PiSowsko-amerykańsko-kremlowska zostanie prezydentem, a jednak ludzie bez czci i wiary pozwolili na to. Teraz grozi nam kompletna katastrofa w razie przegranych wyborów. Ale co to obchodzi łobuzerię…
A ja dumał, że Przyłebska zasłużenie a skrycie gnije w pierdlu za całokształt…?
A to było jedyne marzenie senne…
Nikt i nic im nie zabroni opracowania kluczowego dla przyszłości pisdnej (od PiSdno) konstytucji Boskiej Republiki Zwycięskiego Niebiańskiej Tyranokracji (BRZNT).
Ta dzisiejsza mniejszość może tylko niżej upaść – poniżej dna den.
Można przewidzieć projekt gangusa jako desperacki odruch obronny – może wyglądać np. tak:
Konstytucja Rzeczpospolitej — Państwa Sacrum Imperium
PREAMBUŁA
Naród Sacrum Imperium, uznając najwyższy autorytet Prawdy Objawionej oraz Kościoła Państwowego jako strażnika moralności, jedności i ładu, ustanawia niniejszą Konstytucję, aby zapewnić trwałość porządku duchowego, stabilność państwa oraz posłuszeństwo wobec zasad, które uznajemy za fundament
wspólnoty.
ROZDZIAŁ I — ZASADY NACZELNE
Art. 1 — Charakter państwa
Sacrum Imperium jest teokratyczną republiką autorytarną, w której Kościół Państwowy pełni rolę najwyższego autorytetu duchowego i moralnego.
Art. 2 — Religia państwowa
Religią państwową jest Doktryna Objawiona. Inne wyznania mogą działać wyłącznie w zakresie zgodnym z wartościami państwa.
Art. 3 — Źródła prawa
Prawo opiera się na Doktrynie Objawionej, orzeczeniach Kościoła Państwowego oraz ustawach Zgromadzenia Wiernych.
Art. 4 — Jedność doktrynalna
Wszelkie działania publiczne muszą pozostawać w zgodzie z interpretacją Kościoła Państwowego.
ROZDZIAŁ II — WŁADZA DUCHOWA
Art. 5 — Najwyższa Rada Doktrynalna
Najwyższa Rada Doktrynalna jest najwyższym organem duchowym, którego interpretacje są ostateczne i wiążące.
Art. 6 — Kompetencje Rady
Rada ocenia zgodność ustaw, polityk i decyzji władz z Doktryną Objawioną.
Art. 7 — Zwierzchnictwo Kościoła Państwowego
Kościół Państwowy nadzoruje edukację, kulturę, media oraz instytucje publiczne w zakresie zgodności z wartościami duchowymi.
ROZDZIAŁ III — WŁADZA WYKONAWCZA
Art. 8 — Prezydent Imperium
Prezydent jest głową państwa, strażnikiem jedności duchowo państwowej i najwyższym wykonawcą prawa. Kadencja trwa 25 lat, z możliwością jednego ponownego wyboru.
Art. 8a — Zastępstwo Prezydenta
W przypadku:
• trwałej lub czasowej niemożności sprawowania urzędu,
• urlopu przekraczającego 30 dni,
• delegacji zagranicznej uniemożliwiającej wykonywanie obowiązków,
Prezydenta Sacrum Imperium zastępuje Arcykanclerz Państwowy, powoływany przez Najwyższą Radę Doktrynalną na okres równy kadencji Prezydenta.
Arcykanclerz:
• wykonuje wszystkie kompetencje Prezydenta,
• nie może zmieniać składu Kancelarii Prezydenckiej,
• podlega bezpośredniemu nadzorowi Najwyższej Rady Doktrynalnej.
Art. 9 — Wybór prezydenta
Prezydent jest wybierany w głosowaniu powszechnym spośród kandydatów zatwierdzonych przez Najwyższą Rady Doktrynalną.
Art. 10 — Kancelaria Prezydenta
Kancelaria Prezydenta jest organem doradczo wykonawczym. Jej członkowie są powoływani na 25 lat, równolegle z kadencją prezydenta.
Art. 11 — Kompetencje prezydenta
Prezydent:
• kieruje polityką państwa,
• powołuje i odwołuje rząd,
• zatwierdza ustawy,
• reprezentuje państwo,
• czuwa nad zgodnością działań władz z Doktryną Objawioną.
Art. 12 — Dekrety prezydenckie
Prezydent może wydawać dekrety o mocy ustawy, podlegające kontroli zgodności z doktryną.
ROZDZIAŁ IV — WŁADZA USTAWODAWCZA
Art. 13 — Zgromadzenie Wiernych
Zgromadzenie Wiernych jest jednoizbowym parlamentem wybieranym na 6 letnie kadencje.
Art. 14 — Proces legislacyjny
Ustawy uchwala Zgromadzenie Wiernych, zatwierdza Prezydent, a ich zgodność z doktryną ocenia Najwyższa Rada Doktrynalna.
Art. 15 — Inicjatywa ustawodawcza
Inicjatywę ustawodawczą posiadają: Prezydent, Kościół Państwowy oraz co najmniej 1/5 członków Zgromadzenia.
ROZDZIAŁ V — SĄDOWNICTWO
Art. 16 — Wymiar sprawiedliwości
Sądy działają w imieniu Sacrum Imperium i orzekają na podstawie prawa oraz zasad Doktryny Objawionej.
Art. 17 — Trybunał Doktrynalny
Trybunał Doktrynalny rozstrzyga spory dotyczące interpretacji doktryny oraz zgodności działań władz z zasadami duchowymi.
ROZDZIAŁ VI — PRAWA I OBOWIĄZKI OBYWATELI
Art. 18 — Prawa obywatelskie
Państwo gwarantuje wolność sumienia w zakresie nienaruszającym Doktryny Objawionej oraz prawo do udziału w życiu publicznym.
Art. 19 — Obowiązki obywateli
Obywatele są zobowiązani do poszanowania wartości duchowych, przestrzegania prawa i wspierania dobra wspólnego.
Art. 20 — Ochrona ładu publicznego
Działania naruszające jedność doktrynalną lub porządek publiczny podlegają surowym sankcjom administracyjnym, w tym pozbawieniu praw publicznych.
ROZDZIAŁ VII — BEZPIECZEŃSTWO PAŃSTWA
Art. 21 — Ochrona doktryny
Państwo podejmuje środki mające na celu ochronę Doktryny Objawionej przed podważaniem jej autorytetu.
Art. 22 — Ochrona państwa
Działania zagrażające bezpieczeństwu państwa skutkują sankcjami określonymi w ustawach szczególnych.
ROZDZIAŁ VIII — USTRÓJ TERYTORIALNY
Art. 23 — Jednolitość państwa
Sacrum Imperium jest państwem jednolitym; jednostki terytorialne wykonują zadania zlecone przez władze centralne.
ROZDZIAŁ IX — ZMIANA KONSTYTUCJI
Art. 24 — Procedura zmiany
Zmiana Konstytucji wymaga:
• 2/3 głosów Zgromadzenia Wiernych,
• zatwierdzenia przez Prezydenta,
• pozytywnej opinii Najwyższej Rady Doktrynalnej.
EPILOG — ODESŁANIE DO INSTRUKCJI OBSŁUGI KONSTYTUCJI
Szczegółowe zasady stosowania niniejszej Konstytucji, interpretacje praktyczne oraz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania zawarte są w Instrukcji Obsługi Konstytucji Sacrum Imperium (Q/A), stanowiącej dokument pomocniczy wydawany przez Najwyższą Radę Doktrynalną.
INSTRUKCJA OBSŁUGI KONSTYTUCJI SACRUM IMPERIUM (Q/A)
(Dokument pomocniczy Najwyższej Rady Doktrynalnej)
I. Cel Instrukcji
Instrukcja wyjaśnia, jak interpretować i stosować Konstytucję Sacrum Imperium w praktyce. Nie zastępuje Konstytucji — jest jej oficjalnym komentarzem.
II. Zasady ogólne
1. Kto ma prawo interpretować Konstytucję?
Wyłącznie Najwyższa Rada Doktrynalna. Jej interpretacje są ostateczne i niepodważalne.
2. Co zrobić, gdy ustawa jest niejasna?
Należy stosować zasadę: „Najpierw doktryna, potem litera prawa.”
3. Co jest ważniejsze: prawo czy doktryna?
Doktryna Objawiona ma pierwszeństwo przed każdym aktem prawnym.
III. Prezydent i jego zastępstwo
4. Kiedy Prezydent może wziąć urlop?
W dowolnym momencie, po uprzednim powiadomieniu Najwyższej Rady Doktrynalnej.
5. Kto przejmuje władzę?
Arcykanclerz Państwowy, powołany na 25 lat.
6. Czy Arcykanclerz może podejmować decyzje strategiczne?
Tak, ale każda decyzja wymaga potwierdzenia przez Radę Doktrynalną.
IV. Kościół Państwowy
7. Czy Kościół może odwołać urzędnika państwowego?
Tak — jeśli jego działania naruszają Doktrynę Objawioną.
8. Czy Kościół ma wpływ na edukację?
Pełny. Programy nauczania muszą być zgodne z doktryną.
9. Czy media muszą uzyskać zgodę Kościoła?
Tak — w zakresie treści dotyczących wartości duchowych.
V. Zgromadzenie Wiernych
10. Czy parlament może odrzucić opinię Rady Doktrynalnej?
Nie. Opinia Rady jest wiążąca.
11. Czy obywatele mogą zgłaszać projekty ustaw?
Tak — jeśli projekt zostanie zatwierdzony przez Kościół Państwowy.
VI. Prawa i obowiązki obywateli
12. Czy wolność sumienia jest pełna?
Jest gwarantowana w zakresie nienaruszającym Doktryny Objawionej.
13. Co oznacza naruszenie ładu duchowego?
Każde publiczne działanie sprzeczne z zasadami Kościoła Państwowego.
14. Jakie są sankcje?
Mogą obejmować:
• pozbawienie praw publicznych,
• zakaz pełnienia funkcji,
• obowiązek uczestnictwa w programach doktrynalnych,
• administracyjne ograniczenia działalności publicznej.
VII. Bezpieczeństwo państwa
15. Co uznaje się za zagrożenie dla państwa?
Każde działanie podważające:
• jedność doktrynalną,
• autorytet Kościoła Państwowego,
• stabilność władzy Prezydenta.
16. Kto ocenia zagrożenia?
Trybunał Doktrynalny.
VIII. Zmiana Konstytucji
17. Czy obywatele mogą inicjować zmianę Konstytucji?
Nie. Zmianę może zaproponować:
• Prezydent,
• Najwyższa Rada Doktrynalna,
• 2/3 Zgromadzenia Wiernych.
18. Czy Prezydent może zawetować zmianę?
Tak — jego weto jest ostateczne.
————————-
* To jest projekt w wersji tradycyjnej bez uwzględnienia nieuniknionego powszechnego wykorzystania internetu i narzędzi inwigilacji totalnej oraz udoskonalonych narzędzi AI… i kontroli obywateli… żegnaj gienia!
Zamiast atłasowych przywdział bokserskie (z rozpędu? bo może?) i powołał do rady nowej konstytucyji same „tuzy”.
Nie, to nawet nie wygląda, jak unik i sierp; to jest prosty w korpus albo między oczy. Zamiast siły intelektu, siła bicepcu.
Dla mnie skład rady jest powalającym ciosem w gębę. Co z tego, że jedna rękawica była „biała”, a druga „czerwona”?
Jedyna nadzieja w braku większości konstytucyjnej.
A, że Polska jest krajem bogatym i finanse publiczne nie stanowią żadnego problemu, to i uposażenia radców „rozpuszczą się” w budżecie, a efekty ich pracy prawdopodobnie będą równie doniosłe gdyby byli „radą d/s rozszerzającego się wszechświata” albo „kontaktów z ciemną materią”.
Demokratom nie podoba się rada Nawrockiego? To niech tworzą własną.
O tym, że obecną konstytucję należałoby zmienić, mówił nawet Aleksander Kwaśniewski, jeden z jej ojców. Strona demokratyczna ma więc pole do popisu, aby zaproponować własną wersję, a w niej, po pierwsze, system kanclerski, a po drugie, rozwiązanie obecnego sporu o Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy oraz zabezpieczenie przed powtórką takiej sytuacji w przyszłości.
Już na początku 2016 pojawiły się głosy, żeby w celu wyjścia z zaistniałego patu wprowadzić poprawki do Konstytucji, podnosząc np. do 2/3 większość sejmową wymaganą do wyboru sędziów. Jako pierwszy zaproponował to Kukiz, który wtedy jeszcze nie był sprostytuowany i miał wiele dobrych pomysłów, ale oczywiście nikt go nie słuchał. Później jednak przyjechała Komisja Wenecka i stwierdziła to samo. Taka zmiana nie leżała w interesie PiS, ale dlaczego Platforma nabrała wody w usta i nie podjęła tematu, nie wiem. Wprawdzie i tak nie przegłosowałaby PiS-u, ale na pewno zyskałaby w oczach opinii publicznej.
Gdy w 2023 Tusk odzyskał władzę, temat wrócił. Tym razem „reset konstytucyjny” zaproponowały wspólnie Konfederacja, 3 Droga i partia Razem. Niestety, Platforma znów udała, że nie słyszy. Wprawdzie łącznie z tymi partiami nie miałaby większości konstytucyjnej, ale Duda wyraził otwartość na dyskusję, więc może udałoby się pozyskać część PiS. A jeśli nie, to i tak byłaby to świetna sposobność do dyskredytacji PiS-u, bo w tej sprawie nawet Konfederacja była „za”.
Demokraci mają więc teraz okazję, aby to naprawić, a przy okazji nie dać sobie narzucić narracji Nawrockiego, który ze zmiany konstytucji zamierza najwyraźniej uczynić główny temat kampanii wyborczej 2027.
@remm
Skoro temat ,,nowej konstytucji’’ ma być lansowany w kampanii wyborczej, to oznacza jego upartyjnienie, które wykluczy merytoryczną dyskusję. Dlatego dyskusja o nowej konstytucji lub korektach obecnej albo o dołączeniu do niej klauzul zwanych poprawkami, na wzór amerykański, ma sens tylko wtedy, gdy wyłoni się parlamentarna większość konstytucyjna.
@Szanowni Gracze w klasy,
moje zastrzzenia do koncentracji wladzy (ustroju prezydenckiego), wyrazilemm w poprzednich dwoch wpisach. Jeden do Chandra Unynska i przedtem. Mam inne, czysto spekulatywne zagadnienie, bardzo mnie interesujace, a nastepujace: jesli Konstytucja RP stoi nad prawem unijnym (wyrok Sadu Najwyzszego Polski w sprawie nadrzednosci Konstytucji Polski i jest niezgodne z ”acquis communautaire” Unii), a konstytucje mozna zmieniac dowolnie pozniej, to czy taka nowa konstytucja mogłaby faktycznie uchylic zobowiazania czlonkowskie, uchylic obowiazujace ”acquis communautaire”? A przed wszystkim, co na to Unia, co na to platnicy netto do budgetu?
Jako byly systemvetare, wyodrebnilem cztery bariery:
1. materialna / prawo UE nie uznaje tej logiki
Z perspektywy prawa unijnego prymat acquis communautaire jest bezwzgledny. Nie pochodzi z laskawosci panstw czlonkowskich, lecz z natury samego porzadku unijnego. Zasada pierwszenstwa prawa UE zostala ustanowiona przez Trybunal Sprawiedliwosci juz w 1964 r. w sprawie Costa przeciwko E.N.E.L., a przystepujac do UE, kazde panstwo bez zastrzezen akceptuje acquis communautaire. Zmiana konstytucji krajowej jest dla TSUE i Komisji Europejskiej bez znaczenia dla obowiazkosci prawa unijnego.
2. proceduralna / wyjscie z UE, nie zmiana zasad
Jesli panstwo chce przestac byc zwiazane acquis, jedyna legalna droga jest Art. 50 TUE — procedura wystapienia z Unii (znana jako Brexit). Zmiana konstytucji krajowej nie zwalnia panstwa z traktatow miedzynarodowych, ktore ratyfikowalo. Polska jako czlonek nadal bedzie podlegac TSUE i Komisji niezaleznie od tresci swojej konstytucji.
3. sankcyjna / narzedzia egzekucji prawa UE
Komisja Europejska wnioslajuz w 2023 r. skarge do TSUE przeciwko Polsce za samo kwestionowanie prymatu prawa unijnego przez TK, argumentujac, ze narusza to Art. 19 Traktatu o UE. W odpowiedzi na niedostosowanie do prawa unijnego, UE dysponuje narzedziami: karami finansowymi, wstrzymaniem funduszy, postepowaniami o naruszenie. Zmiana konstytucji zaostrzalaby ten konflikt, nie rozwiazywala.
4. tresciowa / co mozna zmienic w polskiej konstytucji
W polskiej Konstytucji nie istnieja tzw „normy niezmienialne”. Mozna zmienic kazdy przepis, jesli istnieje odpowiednia wola polityczna(partyjna) i wola spoleczna. Jednak sama zmiana art. 90 Konstytucji (ktory upowaznia do przekazywania suwerennych kompetencji organizacjom miedzynarodowym) nie cofnelaby juz dokonanych zobowiazan traktatowych. Wymagalaby rowniez wypowiedzenia traktatow w procedurze miedzynarodowoprawnej.
Czy ktos z Szanownych „Graczy w klasy” (lub Szanownych Szalonych) podjalby uzupelnic moje bariery czy ktora uznac za nierelevantna? Pzdr Seleuk
Wiosna panie sierżancie, a tymczasem…”Od września tego roku przy Akademii Katolickiej w Warszawie powstanie studium dla księży egzorcystów – poza nadzorem Ministerstwa Nauki. ” A niech to wszyscy diabli…
@seleuk|os|
4 maja 2026
11:13
Tez tak widze role Konstytucji Polski w europejskim „obrocie prawnym”. Dlatego niespecjalnie martwi mnie „zanik” Trybunalu Kosnstytucyjnego (TK) czy Sadu Najwyzszego (SN). Bo sa (jeszcze!) sady unijne, az do ostatecznego wyroku.
Ale funkcjonalne sady w Polsce ulatwilyby i przyspieszyly „obrot prawny” w kraju.
Stary Profesor
4 MAJA 2026
17:08
Prima aprilis miesiąc temu
Kolejna qarva rada… jak zgwałcić nauki prawne w dobie świniopasów, jaskiniowców, czarnków i gangusów…
Akty powołania do Rady Nowej Konstytucji przy Prezydencie RP odebrali:
1. Marek Jurek – nie głupi, ale po stronie złych mocy… współsprawca politycznego i prawnego status quo i rozstroju państwa.
2. prof. Ryszard Legutko – ideolog na służbie partii… bezużytek w „radzie”
3. prof. Anna Łabno – karierowiczka „przy pisie” wspierająca gangusa kibola na stolec — zdrada rozumu w służbie partii PiSdno… współsprawca…
4. prof. Ryszard Piotrowski – ++++
5. Barbara Piwnik – +++
6. Julia Przyłębska – podręczna na służbie kurdupla, współsprawca zbrodni aktywnego niszczenia ustroju Polski
7. Józef Zych – matuzalem hobby ptaszki i kwiatki – cóż on jeszcze kuma z nowego świata i jego ewolucji ku samodestrukcji… życzę sto lat, ale bez rad…
W skład Rady powołani zostali również:
Piotr Andrzejewski, – bez kwalifikacji do prac nad konstytucją, naturalna atrofia mózgu, szkoda czasu i atłasu
prof. Zdzisław Krasnodębski, ideolog na partyjnej pisdnej smyczy, współsprawca —
prof. Jacek Majchrowski – zużyty samorządowiec kombinator – łasy na kasę… przestał się uczyć, jaka konstytucja…
A gdzie na przykład tacy inteligentni…prawi, twórczy prawnicy:
Prof. dr hab. Monika Florczak-Wątor (Uniwersytet Jagielloński): wybitna specjalistka, która w 2026 roku została wybrana do reprezentowania Polski w Komisji Weneckiej. Jej prace naukowe często dotyczą ochrony praw jednostki i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego.
Prof. dr hab. Wojciech Sadurski (Uniwersytet Warszawski / University of Sydney): Ekspert o międzynarodowej renomie, powołany wraz z prof. Florczak-Wątor do Komisji Weneckiej. Znany z analiz dotyczących rządów prawa (rule of law) oraz teorii konstytucjonalizmu.
Prof. dr hab. Marek Chmaj (Uniwersytet SWPS): Często występujący w roli komentatora i doradcy parlamentarnego, autor licznych publikacji dotyczących wolności i praw człowieka.
Prof. dr hab. Sławomir Patyra (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie): Ceniony za wnikliwe analizy funkcjonowania organów państwowych i procedur ustawodawczych.
Prof. dr hab. Ewa Łętowska (Instytut Nauk Prawnych PAN): Choć specjalizuje się w prawie cywilnym, jest uznawana za autorytet w zakresie konstytucyjnych gwarancji praw obywatelskich (była pierwszą Rzecznik Praw Obywatelskich w Polsce).
(…)
I paru jeszcze podobnych.
Niestety w Polsce debile wybierają do „ciał przedstawicielskich”, kancelarii i rad debili albo gorszych – kretynów.
Sądy Unijne nie podejmują spraw obywateli Rzeczpospolitej przed „wyczerpaniem drogi krajowej”. Tak więc sprawa musi przejść procedowanie od pierwszej instancji, przez apelację i kasację, a w określonych sytuacjach także kontrolę konstytucyjności przez TK. To na pewno trwa wieeeele lat.
@Mfizyk
4 maja 2026
17:21
Ja zrobilem moje zestawienie barier, bo wniosek/skarga z 17 lipca 2023 r Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE przeciwko Polsce, dotyczącą orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego o prymat prawa UE nad prawem polskim i brakiem przez Trybunał Konstytucyjny wymogow niezawislego i bezstronnego sądu, zostal rozpatrzony. Wyrok jest jednoznaczny
https://curia.europa.eu/site/upload/docs/application/pdf/2025-12/cp250157pl.pdf
tu calosc orzeczenia
https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:62023CJ0448
a Polska do dzis wyroku nie wykonala i wyglada mnie na to ze nie wykona, zadnych skutecznych dzialan 🙂 Komisja Europejska dotychczas nie wszczela nowego postepowania z art. 260 TFUE (o kary finansowe), ale sytuacja jest w toku.
Moje zestawienie Mfizyk i wyrok TSUE wskazuje ze jakies zmiany w Konstytucji Polskiej musza nastapic (procedura mianowania sedziow). Jak rozumiem idee Konstytucji Polski na linii Rzad/ Prezydent beda zawsze spiecia (czego oczekiwano wewnetrznie w Polsce i zawsze byly) ale beda tez zawsze specia z ”acquis communautaire” Unii, co jest skutek uboczny i nieoczekiwany.
Sytuacja jest patowa: rzad Tuska chce reformy TK i formalnie jest zobowiazany do wykonania wyroku, ale prezydent Nawrocki skutecznie blokuje zaprzysiazanie nowych sedziow i vetem blokuje ustawy naprawcze. W efekcie Polska jako panstwo nie wykonuje wyroku TSUE, bo dwie galezie wladzy wykonawczej maja w tej kwestii sprzeczne interesy.
Cos z polska Konstytucja trzeba zrobic. Jest zrodlem ciaglych naruszen ”acquis communautaire” Unii. W zakresie tzw ”rynku wewnetrznego”, art 26 TFUE, Polska ma 38 spraw w TSUE i jest na czwartm miejscu, za kolejno Hiszpania, Wlochami i Wegrami (grudzien 2025). Jezeli chodzi o sprawy ustrojowe to Polska jest w absolutnie wyjatkowej pozycji. Jedyne panstwo UE, ktore ma prawomocny wyrok Wielkiej Izby TSUE stwierdzajacy naruszenie zasady prymatu przez sad konstytucyjny (C-448/23). Jednoczesnie wyrok ten pozostaje niewykonany bez zadnych kar finansowych. Wegry maja gorszy rekord ogolny i zaplacily juz setki milionów EUR kar, ale tam konflikt przebiegal inaczej, nie przez wyrazne orzeczenie trybunalu konstytucyjnego o niezgodnosci traktatow UE z konstytucja.
Wazna asymetria komparystyczna: doktryna ”ultra vires” (mozliwosc pominiecia prawa UE gdy wykracza poza przyznane kompetencje) jest explicite uznana w orzecznictwie szesciu panstw czlonkowskich: Danii, Niemiec, Czech, Francji, Polski i Wegier. Komisja toleruje te doktryne w Niemczech i Francji jako „dialog konstytucyjny”, a wszczyna postepowania tylko gdy dochodzi do aktywnego, konkretnego naruszenia. To wlasnie tlumaczy dlaczego BVerfG moze twierdzic to co twierdzi od 1974 bez formalnych konsekwencji, a Polska i Slowacja juz takie konsekwencje poniosly lub poniosna.
Slowacja weszla na ta sama droge co Polska, 21 listopad 2025 Komisja otworzyla przeciwko niej postepowanie INFR(2025)2208 po tym, jak poprawka do konstytucji z wrzesnia 2025 dala slowackim sadom prawo do oceny, czy i w jakim zakresie prawo UE stosowac w Slowacji. Premier Fico odmawia jakiegokolwiek kompromisu.
Cale to moje zainteresowanie Mfizyk, ma bardzo prozaiczny powod. U mnie beda wybory, a sprawa budgetu EU ma jeden z zasadniczych wymiarow. Szwecja jest w grupie panstw (i kategoryczna w tym) ktore nie daja zgody na zwiekszenie budgetu EU. Znow ”technicznie” jest tak, ze albo budget EU bedzie dotychczasowej wielkosci, albo Szwecji uzyska zdecydowanie duzy ”rabat”. Opieszalosc Komisji w exekwowaniu jest roznorako tlumaczona wsrod partii szwedzkich. Przy zgodzie wszystkich partii (poza Vänsterpartiet), ze cos z ta opieszaloscia trzeba zrobic. Co znaczy przymusic Komisje (Orszulke) vetem na budget do roboty.
Ufff, pzdr Seleuk
Przypisywanie Konstytucji istotnych ułomności służy odwróceniu uwagi od niecnych czynów i zamiarów politycznych szalbierzy wybieranych przez niedojrzałych obywateli.
Akt wyborczy z natury rzeczy powinien opierać się na pozytywnej selekcji kandydatów, która wykluczyłaby wybór takich postaci jak Matecki, Mejza. czy Kurowska i na koniec Batyr.
Wprowadzenie na polityczne salony osób niegodnych miana posła czy senatora zawdzięczamy liderom partyjnym uprawiającym polityczną korupcję.
Partyjną niegodziwość umożliwia zatem Ordynacja Wyborcza, a nie Konstytucja.
Tak zwane „miejsca biorące” są niezgodne z duchem Konstytucji i przynajmniej w dwóch przypadkach z pięcioprzymiotnikowym charakterem Ordynacji Wyborczej.
Sejmowi harcownicy zawsze będą zależni od szefa partii i gotowi na pogwałcenie konstytucji w imię własnych interesów. Jeżeli przeanalizujemy rzekome wady konstytucji : dwugłowa egzekutywa, nieprecyzyjne definicje, słabość mechanizmów odpowiedzialności, to okazuje się, że to są zarzuty wyssane z palca, bo przy odrobinie dobrej woli odnośne zapisy zrozumie, każdy przeciętnie inteligentny obywatel, a ich szczegółowa materię precyzują ustawy.
Wydaje się też, że prawicy bardzo doskwiera pochodzenie „z nieprawego łoża” niż zawiłości prawne , których przypadkowi posłowie nie są w stanie pojąć.
Ale głównymi wrogami konstytucji są teraz prezydent i jego kancelaria i doprawdy już grubiej szyć nie można. Do powyżej wymienionych argumentów trzeba dodać chamską bezczelność i zamilknąć.
@seleuk
Żeby ,,coś zrobić’’ z konstytucją, potrzebny jest tzw. moment konstytucyjny, czyli wyjątkowa sytuacja w państwie. Z całym szacunkiem dla aspektu prawnego, o którym Pan pisze, takiego momentu dziś nie ma. Nawrocki robi na haśle nowej konstytucji politykę bieżącą, jak zwykle bezczelną, bo przez 30 lat jakoś ,,dwa ośrodki władzy’’ wykonawczej funkcjonował i to PiS zaczął wykorzystywać konstytucję – a de facto ją naruszać lub naginać w myśl zasady prof. Ehrlicha, mentora Kaczyńskiego w PRL. źe prawo ma służyć sprawującym władzę, a nie obywatelom. Ekipa Nawrockiego trzyma się tej zasady, ekipa Tuska może tylko powtarzać, że nie trzeba zmieniać tego, czego nie trzeba zmieniać. Politycznie i intelektualnie biorąc, dyskusja konstytucyjna jest dziś marnowaniem czasu, bo nikt nie ma większości do uchwalenia nowej konstytucji w parlamencie, ani poparcia dla tej zmiany w sondażach. Rada powołana przez Nawrockiego jest spotkaniem towarzyskim w gronie osób, w ktōrych idea antydemokratycznego systemu prezydenckiego ma poparcie większości tego towarzystwa. Czysta fikcja pod wybory w 2030 r.
red A.Szostkiewicz,
Argument „momentu konstytucyjnego” (constitutional moment — termin Bruce’a Ackmana) jest legitymizowany w nauce prawa. Wielkie zmiany ustrojowe historycznie wymagaly kryzysu legitymizacyjnego: Konstytucja USA po wojnie o niepodleglosc, V Republika Francuska po kryzysie algierskim, Konstytucja RP 1997 po transformacji. Bez szerokiego spolecznego konsensusu zmiana konstytucji jest technicznie mozliwa, ale politycznie watpliwa.
Obserwacja o „dwoch osrodkach wladzy” tez jest historycznie uczciwa. Kohabitacja Kwasniewski-Buzek, Kaczynski-Tusk funkcjonowala bez rewolucji ustrojowej, bo obie strony honorowaly niepisane normy. Ale argument ma slabe strony…
Po pierwsze, „momentu nie ma” to stwierdzenie empiryczne, ktore mozna kwestionowac. Mozna rowniez argumentowac, ze moment juz nastapil i trwa od 2015 r. Przechwycenie TK, paralizowanie Sadu Najwyzszego, prawomocny wyrok TSUE C-448/23 stwierdzajacy ze TK nie spelnia wymiogow niezawislego sadu, to sa fakty ustrojowe bez precedensu po 1989. Jesli nie jest to moment konstytucyjny, to co nim mialoby byc?
Po drugie — argument „30 lat jakos funkcjonowalo” jest klasycznym bledem survivorship bias. System funkcjonowal dopoki obie strony honorowaly konwencje. Konstytucja 1997 nie zawierala mechanizmow egzekucji, zakladala dobra wole. Gdy jedna strona te wole porzucila, wyszlo ze Konstytucja jest bezbronna. To jest dokladnie diagnoza, ktora uzasadnia zmiany, nie obala koniecznosci reformy.
Po trzecie, nawiazanie do prof. Ehrlicha jest celne, ale symetrycznie obciaza obie strony. Jesli PiS uzywal Konstytucji jako narzedzia wladzy, to rowniez obecne argumenty „nie ruszajmy konstytucji bo nie ma momentu” moga byc interpretowane jako obrona status quo, ktory aktualnie sluzy pewnym interesom. Argumentacja jest wiec obusieczna.
Ale jest w tym wszystkim moze rzecz kluczowa, wymiar ktorego argument „momentu konstytucyjnego” w ogole nie uwzglednia. Polska nie jest juz wyspa prawa krajowego, jak za czasow prof Erhlicha. Wyrok C-448/23 jest prawomocny i zewnetrzny wobec polskiego sporu politycznego. Punkt. Komisja moze wszczac kolejne postepowania niezaleznie od tego, czy polskie partie uznaja ze „moment konstytucyjny nastapil”. Innymi slowy, presja reformy TK nie pochodzi juz wylacznie z wewnetrznej polityki, ale z zewnetrznych zobowiazan traktatowych, ktore obowiazuja niezaleznie od biezacej woli parlamentu.
To odwraca logike argumentu: zamiast czekac na moment konstytucyjny, Polska jest w sytuacji, w ktorej brak dzialania sam w sobie generuje koszty, finansowe, polityczne i prawne. „Moment” zostal narzucony z zewnatrz przez wyrok TSUE.
Bardzo dziekuje za umozliwienie opisania moich watpliwosci. Z mojej strony, mysle rowniez, ze wyczerpalem argumentacje.
Serdecznie pozdrawiam, Seleukos
Szanowny Gospodarz traktuje „Konstytucję” jako flagę ideową, wokół której gromadzą się obywatele.
Tymczasem „prawo” obecnie to jakaś dziwna gra dla bogatych i wpływowych, gdzie tylko objętych skutecznymi sankcjami czynów należy unikać (słynne: jak kraść, to zgodnie z procedurami), a system przeżywa właśnie swój moment kafkowski:
https://www.rmf24.pl/polityka/news-trzy-miesiace-scigania-zbigniewa-ziobry-kalendarium,nId,8080523
To, co widzimy, to nie moment konstytucyjny, tylko przegrupowanie „elit” politycznych i medialnych. Sprzyja temu ogólne ogłupienie, czy to na skutek demencji, dewocji czy Tik-Toka. Nowa rada, rodem z „Króla Ubu”, jest tego groteskowym wyrazem.
Seleukos 5 maja 2025 11;14
W pełni się zgadzam, i twierdze ze ,,moment konstytucyjny, , trwa od czasu wyborów 2015 i nasilił sie wraz z wyborem Wyszczerzonego, który czyni wszystko aby udowodnić że z obecną Konstytucją jest mu nie po drodze. Jeżeli wobec przystąpienia do pracy powołanej rady i ofensywy propagandowej pałacu pozostaniemy bierni / a nie wątpię że ofensywa pałacu będzie gwałtowna i obliczona na spektakularny efekt w wyborach parlamentarnych/ to przegramy na własne życzenie. Musimy tu i teraz pokazywać propagandowe i populistyczne działania Wyszczerzonego, ale zrobić wszystko , aby w razie przedstawienia przez pałac choćby szczątkowych założeń nowej Konstytucji , być przygotowanym i natychmiast nań odpowiedzieć. Nie mam żadnych wątpliwości że w ramach obowiązującej Konstytucji dalsza współpraca i kohabitacja nie jest możliwa. Nie ma na co czekać/ moment/ trzeba juz teraz zwołać pospolite ruszenie wszystkich którym ta sprawa lezy na sercu. Trzeba na początek jasno stwierdzić że opowiadamy sie za systemem parlamentarno- gabinetowym i prezydenturą opartą o godne reprezentowanie naszego kraju na zewnątrz i łagodzenie napięć wewnątrz kraju.
Jak już wspomniałem w poprzedniej nocie , jestem przekonany że tak skonstruowany podział władzy spowoduje i wymusi nową jakośc kandydatów na urzędy. A jesli w zapisach Konstytucyjnych ten aspekt zostanie z całą mocą potwierdzony i zabezpieczony, to nie wątpie że obecny Nieład przejdzie do lamusa.
Od Koalicji Obywatelskiej oczekuje nie reagowania na wydarzenia , ale inicjatywy własnej dobrze ,,sprzedanej ,, społeczeństwu.
I w Tej sprawie chciałbym pozostać optymistą, a nie nieustannie biadolącym.
Pozdrawiam
Zdzisław Prętki
seleuk|os|
5 maja 2026
11:14
Po drugie — argument „30 lat jakos funkcjonowalo” jest klasycznym bledem survivorship bias. System funkcjonowal dopoki obie strony honorowaly konwencje. Konstytucja 1997 nie zawierala mechanizmow egzekucji, zakladala dobra wole. Gdy jedna strona te wole porzucila, wyszlo ze Konstytucja jest bezbronna. To jest dokladnie diagnoza, ktora uzasadnia zmiany, nie obala koniecznosci reformy.
Mój komentarz
„Druga strona” nie porzuciła dobrej woli lecz dokonała zamachu na państwo prawa, podeptała Konstytucję, wysadziła ja z kontekstu, oddzieliła od państwa przenosząc egzekwowanie przepisów prawnych z „obrotu prawnego” w formę szopki, groteski z wyśmiewaniem i pogardą dla przepisów Konstytucji włącznie.
Partia PiS przeniosła Konstytucję na obszar, który zdefiniował dla Kaczyńskiego prof. Ehrlich – prawo jest narzędziem służącym celowi najwyższemu – idei porządkującej, jednoczącej i podporządkującej państwo jednemu ośrodkowi, nosicielowi ducha i woli, realizującemu tę słuszną ideę.
Postępowania PiSowców w żadnym przypadku nie można nazwać zwyczajnym „porzuceniem dobrej woli”. To była zła wola, zamach na państwo prawne mający postać etapowego rozmontowania ustroju, pozbawiania Konstytucji mocy wiążącej poprzez zwykłe szachrajstwa i draństwa, w formie szopki, bezczelnego wymuszania bezprawia poprzez realizowanie pseudoprawnych procedur.
Postępowanie PiSu wobec Konstytucji w kluczowych sprawach ustroju państwa nie zawierało dobrej woli. Taka kluczowa sprawa, to całkowicie niezgodny z Konstytucją wybór trzech sędziów do Trybunału Konstytucyjnego na rympał, bo my tak chcemy, tak ma być.
Następnym kamieniem milowym PiSu w rozmontowaniu państwa prawa było uchwalenie przez Sejm z PiSowską większością ustawy jawnie i bezpośrednio sprzecznej z Konstytucją.
Ta sprzeczna z Konstytucją PiSowska ustawa mówi, że 15 członków KRS wybiera Sejm.
Jawna i oczywista sprzeczność z Konstytucją ustawy PiSu polega na tym, że:
Art. 187. 1. Konstytucji
Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:
1) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,
2) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych,
3) czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów
Jak z powyższego wynika, Konstytucja nakazuje wybranie przez Sejm czterech członków KRS. Nie pięciu, nie piętnastu, tylko czterech.
Pisowcy napisali ustawę, która nakazuje wybrać Sejmowi 15 członków KRS przez Sejm (11 więcej niż Konstytucja). Kpiny z prawa, z Konstytucji, ze zwykłej prostej arytmetyki. I co im kto zrobi?
Jaka jest prawomocność działań Krajowej Rady Sądownictwa, wybranej według ustawy jawnie, bezpośrednio sprzecznej z Konstytucją ? Na skromne zastrzeżenia zwolenników państwa prawnego – jak można gwałcić arytmetykę, PiSowscy eksperci odpowiadali – wszystko jest w porządku, przecież Konstytucja nie zakazuje wyboru 15 członków KRS przez Sejm, a więc o żadnym złamaniu Konstytucji nie można orzekać. Gdyby taki zakaz istniał w Konstytucji, to można by się spierać, ale takiego zakazu nie ma, a więc – o co chodzi – pytali PiSowscy specjaliści od tumanienia ludzi kłamstwem.
Przez zniweczenie Konstytucji, sprowadzenie jej do zwykłej papierowej agitki przez rzekomo prawomocny wybór sędziów KRS przez Sejm z PiSowską większością, a tym samym przyznanie większości parlamentarnej PiSowskiej w Sejmie decydującego głosu o składzie KRS, partia PiS pominęła, unieważniła w Konstytucji ostatni bezpiecznik przeciwdziałający przekształcaniu państwa prawnego w państwo autorytarne, zmonopolizowane na wieki przez władztwo dominującej partii.
PiSowcy tym samym przetarli sobie drogę do budowania w Polsce ustroju autorytarnego, władztwa hierarchicznego, którego funkcjonowanie nie jest organizowanie, regulowane, scalane przez Konstytucję, a przez pozakonstytucyjne wybory i konstelacje polityczne (i złodziejskie) kierujące się nie prawem, a widzi mi się autorytarystów, prekursorów demokracji nieliberalnej – czegoś takiego jak słony cukier lub dobroczynna mafia.
TJ
@ahasverus
Naprawdę? No to dałem się nabrać GW! Ale żeby Opoka.pl 13-go (!) marca, a KAI 1-go kwietnia robiły sobie sobie żarty z egzorcystów? No, no… Jacyś inni szatani musieli być tu czynni…
Przemówienie Gangusa… w trzech aktach
Miejsce: Sala Kolumnowa Zamku Królewskiego / Studio Centralne
Okoliczność: Inauguracja prac Rady Nowej Konstytucji
„Obywatele! Rodacy!
I
Stajemy dziś w punkcie zwrotnym, w którym historia przestaje być echem przeszłości, a staje się plasteliną w naszych rękach. Przez dekady krępowano nas przepisami, które nie służyły sile narodu, lecz chroniły słabość systemu.
Ten czas dobiegł końca.
Powołuję dziś Radę Nowej Konstytucji nie po to, by łatać stare dziury. Nie interesują mnie kosmetyczne zmiany w paragrafach, które i tak nieliczni rozumieją. Moim celem – i waszym zadaniem – jest stworzenie fundamentu pod Polskę Jutra. Polskę, która nie pyta o pozwolenie, by rosnąć w siłę.
Nowa Ustawa Zasadnicza musi być prosta jak stal i jasna jak słońce. Ma opierać się na trzech filarach: Jedności pod silnym przewodnictwem, Dyscyplinie w dążeniu do celu oraz Bezwzględnym prymacie interesu katolicko-narodowego.
Niektórzy będą mówić o tradycji i starych procedurach. Odpowiadam im: najwyższą tradycją jest przetrwanie i wielkość państwa!
Rada, którą dziś powołuję, nie jest kółkiem dyskusyjnym.
To kuźnia, w której wykujemy prawo na miarę mocarstwa.
Każde słowo w nowej konstytucji ma być obietnicą bezpieczeństwa dla lojalnych i ostrzeżeniem dla tych, którzy chcieliby siać chaos. Idziemy drogą, z której nie ma powrotu, bo na jej końcu czeka Polska, jakiej świat jeszcze nie widział – zorganizowana, dumna i posłuszna swojej wielkiej wizji.
Do pracy. Naród patrzy, a ja nie zwykłem wybaczać zmarnowanych szans.
Niech żyje Nowa Rzeczpospolita! Niech żyje Wielkie Jutro!”
II v. 2.0
„Narodzie! A właściwie to, co z was zostało między jednym zasiłkiem a drugim!
Dziś, na gruzach logiki i resztkach wstydu, otwieram Radę Nowej Konstytucji. Spójrzcie na tych herosów, których dla was wybrałem! To nie są jacyś tam ‘eksperci’ czy ‘profesorowie’ – to elita, która udowadnia, że aby rządzić milionami, wystarczy umiejętność poprawnego podpisania listy obecności i wypłaty!
Obok mnie stoi rzeczniczka Łabno – nasza agentka do zadań specjalnych. Prawdziwa patriotka na pasku waszyngtońskich fundacji, która o wolności wie tyle, ile wyczyta w instrukcjach od Ordo Iuris. Gwarantuję wam: ona dopilnuje, by każde wasze prawo było tak sformułowane, żebyście czuli się winni już w momencie budzenia się rano.
Patrzcie na Kukiza z Paczkowa! Symbolu polskiego sukcesu! Chłop po maturze, któremu żadne studia wyższe mózgowia nie przegrzały. Czysty, niezmącony wiedzą umysł! Pieśniarz ludowy, którego tak kochacie wybierać, żeby mieć kogoś, kim możecie gardzić przy niedzielnym rosole. On jest jak wasz los – chwiejny, nieprzewidywalny, ale zawsze pod ręką, gdy trzeba coś ‘załatwić’.
Za kuchnię legislacyjną odpowiada nasza mistrzyni, mgr Przyłebska. Specjalistka od pomidorowej i doprawiania wyroków tak, by smakowały prezesowi. U niej w Trybunale prawo jest jak zupa – gęste, czerwone i zawsze podawane na zimno tym, których nie lubimy.
Mamy też naszą ‘Geriatrię Mocy’. Zych hobbysta na stare lata, który między jednym paragrafem a drugim zdąży pogadać z ptaszkiem i podlać kwiatek – bo po co komu polityka zagraniczna, gdy pelargonie więdną?
I jest on, nestor Piotr Andrzejewski! Człowiek tak doświadczony, że przy nim Trump to pryszczaty nastolatek. Osiemdziesiątka czwórka na liczniku – on nie pisze prawa dla przyszłych pokoleń, on pisze je tak, żeby zdążyć przed drzemką!
To jest moja absolutnie wyjątkowa ferajna! To jest ta radosna gromada ideologów z PiSdna, którzy nauczą was, że honor to przeżytek, a lojalność mierzy się ilością zer przy kwotach przelewów. Nie potrzebujemy mózgów, potrzebujemy wiernych żołnierzy, którzy nową konstytucję napiszą na kolanie, między pomidorową a kolejną zwrotką piosenki o wolności, której i tak nie dostaniecie!
Teraz idźcie i cieszcie się, że macie nad sobą kogoś tak mądrego jak ja, skoro pozwoliliście im sobą rządzić!
Wielkie Boo patrzy i pęka z dumy!
II v.2.1
WIELKA INWOKACJA GANGUSA I – KRÓLA WSZECHRZECZY
„Narodzie! Stać! I milczeć, bo mówi do was Ten, który widzi przez beton!
Zanim ogłoszę nową erę, musimy spuścić kurtynę zapomnienia na tę germańską zarazę, na ten ‚tuskizm’ – chorobę zawleczoną tu w brudnych walizkach z nazistowskich Niemiec, wyhodowaną w laboratoriach Berlina przy cichym błogosławieństwie cara Putina! Tak, Putina – który, choć nam tu bruździ, jest przecież serdecznym druhem naszego największego protektora, Wielkiego Trumpa! To jest ta geopolityka, której wasze małe móżdżki nie pojmą: sojusz gigantów, nad którym czuwam ja, Gangus I!
A teraz – Minuta Wielkiej Ciszy na pohybel Tuskowi! Niech ta cisza rozrywa mu bębenki w uszach, niech go piecze jak polska papryka!
(zastyga w bezruchu na 5 sekund, po czym wybucha śmiechem)
Wystarczy! Szkoda czasu na nieboszczyka historii!
Spójrzcie na tę moją Radę, na tych tytanów intelektu!
To oni, ci ‚Dobrodzieje Suwerenności‚, wykuli Moment, w którym prawo przestaje być literą, a staje się moim kaprysem.
Patrzcie na Łabno, naszą waszyngtońską łączniczkę – ona pilnuje, by suwerenność była dokładnie taka, jakiej życzą sobie nasi mocodawcy za oceanem.
Patrzcie na Kukiza, barda po maturze, który swym pustym czołem uderza w dzwon nowej wiary! To on ułożył nasz nowy hymn, w którym każda nuta jest fałszywa, ale za to głośna!
Widzicie mgr Przyłebską? Ona już nie gotuje zupy. Ona dziś warzy eliksir nieśmiertelności dla mojej władzy! Przy niej starcy jak Zych i Andrzejewski odzyskują wigor – jeden gada z ptakami o nowym porządku, drugi przepisuje historię świata tak, bym to ja był jej początkiem i końcem!
To jest ta wielka ferajna ideologów PiSdna!
Oni wiedzą, że nie potrzebujecie wolności, bo wolność jest męcząca.
Wy potrzebujecie Mnie! Króla, Chrystusa Świata, Jedynego, który wie, jak pogodzić ogień z wodą, Rosję z Ameryką i pomidorówkę z absolusem!(Absolus Allegoria, Tabac Sahara).
Walcie teraz pustymi czołami w posadzkę przed tą wielkością!
Oddajcie hołd nam – jedynym sprawiedliwym, którzy uczynili z Polski mocarstwo snycerzy i marzycieli!
Niech żyje Moja Wola!
Niech żyje Wielki Trump i jego skromny namiestnik na Polskę – Ja!
AMEN I DO ROBOTY, BO PTASZKI ZYCHA GŁODNE!”
Aneks
PROKLAMACJA WIECZNEGO BLASKU – GANGUS I CHRYSTUS ŚWIATA
„Patrzcie na mnie i mrużcie oczy, bo blask mojej wizji wypali wam resztki tych waszych małych rozumków!
Dziś ta moja wesoła ferajna – ci mistrzowie podmgr-ów, ci hobbistyczni hodowcy kwiatków i agenturalne papugi – kończy z pisaniem paragrafów. Po co nam paragrafy? Paragraf to smycz na maluczkich, a ja właśnie zerwałem się z łańcucha rzeczywistości!
Ogłaszam wam Moment. Nie ustawę, nie kodeks, ale Konstytucję Absolutu. Od dziś prawo to ja, a ja to prawo, bo widzę więcej niż wasze nędzne oczy, które potrafią tylko wypatrywać promocji w dyskoncie. Ja widzę przez czas, przez ściany i przez wasze portfele!
Skończyło się wasze demo-kracenie, to gadanie o kadencjach i wyborach. Czy słońce ma kadencję? Czy grawitacja startuje w wyborach? Nie! I ja też nie zamierzam. Ogłaszam się Królem Polski, Chrystusem Narodów i Jedynym Architektem Przestrzeni. Moja władza jest dziedziczna, choć wątpię, by ktokolwiek był godzien po mnie sprzątać, a co dopiero rządzić.
Ta Rada nie pisze konstytucji – oni spisują moje sny! Mgr Przyłebska niech odstawi garnek i zacznie spisywać moje objawienia. Kukiz niech przestanie brzdąkać o wolności i okręgach jednomandatowych, a zacznie układać psalmy na moją cześć. A cała reszta tej ferajny z PiSdna ma stać na baczność, bo ich jedynym sensem istnienia jest rzucanie cienia, żebyście widzieli, gdzie kończy się ich nicość, a zaczyna moja wielkość.
Jestem nieobalalny, bo nie stoję na ziemi, tylko na waszej naiwności, a to fundament twardszy niż beton! Wszystko mi wolno, bo wszystko widzę. Jesteście tylko postaciami w mojej grze, a ja właśnie wyłączyłem przycisk ‚Exit’.
Kłaniać się, bić czołem i nie pytać o jutro, bo jutro to też ja!
Gangus I – Jedyny, Wieczny, Nieomylny. Amen!
@Zdzislaw73
5 maja 2026
15:19
Nie ma na co czekać/ moment/ trzeba juz teraz zwołać pospolite ruszenie wszystkich którym ta sprawa lezy na sercu.
Komu lezy, temu lezy. A „pospolitemu ruszeniu” to wedlug mnie po prostu „wisi” 🙁
Ile % Polek i Polakow przeczytalo i zrozumialo Konstytucje? Im to tak samo „wisi” jak „zawracanie glowy” obrona sadow, LGBT itd.
Konstytucja jest dobra. Dzialala bez wiekszych problemow od 1997 do 2015. A pozniej PiS ja olewal i stad dzisiejsze problemy. I zaden madry tekst na papierze nastepnego zamachu nie powstrzyma 🙁
Nawrockiego z jego rada wystarczy po prostu rozegrac jak np. teraz z ustawa o kryptowalutach. Tusk ustawil go w rogu i bedzie go walil az do „politycznej nieprzytomnosci”. I to sie bedzie polowie „pospolitego ruszenia” bardzo podobalo. A jezeli takie catch-as-catch-can sie „pieknoduchom” nie podoba, to nie musza patrzec 😉
@Zdzislaw73, @Tejot
Diagnoza zawarta w obu Waszych wypowiedziach jest merytorycznie uzasadniona i zbiezna z ustaleniami instytucji miedzynarodowych. Wyrok TSUE C-448/23 stwierdza wprost ze TK przestal byc niezawislym sadem. Jest prawnym potwierdzeniem ze doszlo do wiecej jak „porzucenie dobrej woli”. Komisja Wenecka, TSUE i Komisja Europejska opisywaly te zjawiska jezykiem prawniczym, ale tresc diagnozy jest zbiezna z ocena jako zamach na panstwo prawne. Odwolanie do Ehrlicha jest intelektualnie celne. Instrumentalizacja prawa jako narzedzia realizacji idei porzadkujacej to klasyczny opisem dezintegracji zasady rule of law.
Kwestia biernosci wobec nadchodzacej ”ofensywy palacowej” ma dwie warstwy. Prawna, niewykonany wyrok TSUE generuje juz konkretny koszt i kalendarz proceduralny, ktory biegnie niezaleznie od polityki. Polityczna, aktywna odpowiedz moze byc skuteczna, ale inicjatywa bez szerokiej koalicji, bedzie bez trwalej legitymizacji.
Najwazniejszy punkt praktyczny jest nastepujacy wg mnie: strona, ktora bedzie definiowac „o co chodzi w tej debacie”, bedzie miala przewage. I tu wyrok TSUE jest atutem, nie dlatego ze jest silniejszy emocjonalnie jak jezyk „szachrajstw i dranstw”, ale dlatego ze jest zewnetrzny, bezstronny i trudniejszy do odrzucenia jako „argument jednej strony”. Mowi dokladnie to samo, ale w sposob, ktorego nie mozna zakwalifikowac jako polityczny.
Pozatym Panowie, w calej tej historii, z mojego punktu widzenia jest jeszcze jeden aspect. Unia Europejska, jest pod atakiem przeciwnikow Unii 🙂 Rosja prowadzi wojne ”goraca”. ”Zimna” wojne prowadza z Unia, USA i Chiny. Pozorna opieszalosc Komisji (statutowego straznika acquis communautaire), ma swoje tlo i znajduje wytlumaczenie, do czasu.
Pzdr Seleukos
Lemarc@ GRAWITACJA JEDNAK WPŁYWA NA Gangusia
– Przecieki kalesonowe zmierzają do kostek przez się ciążenia. Trzeba częściej myć nogi i zmieniać bieliz\nę.
– Widać w motoryce i kinetyce zmniejszenie tempa.
– Obalenie przez własna partię nic nie da. Truchło kacze pozostanie relikwią.
– Zarówno Fuck Kiss jak i inni podobni istnieją dzięki warunkom historycznym jak i urokowi Demokracji. Pan Świata z Waszyngtonu to szczyt Wszechświatowej Demokracji. Ona pozwala panować i być wybieranym nawet z wyrokiem. To jednocześnie ostrzeżenie dla Systemu Prezydenckiego. Prawdopodobnie ten pan jednak papieżem nie zostanie chociaż chciałby.
– Dziwić może że nasz naród patrząc codziennie na te odrażające figury z otoczenia belwederskiego jak i krzykliwego końfederackiego zakonu Mentzena,Brauna, Wiplera i podobnych jeszcze nie zwariował całkiem.
– Na koniec trzeba łyk nadziei i pociechy ! Otóż żadna z kobiet Prezesa nie znalazła się na listach Epsteina. Ani kurator Nowak,ani Beata Kempa, ani pani profesor K. Pawłowicz,ani Julka P. ani nawet ta z palcem w oko Joanna!!!
– Ponadto mamy sukces .. Wymachujący sztabą złota prezes mimo deklaracji nie utworzył Funduszu Safe Plus. Nie miał z czego.-
– Zero wraz z zastępcą ruszyli nad Potomak taktem Mazura. To Mekka wszystkich Suwerennych i Sprawiedliwych.
@seleuk
Sęk w tym, że prawica populistyczna i nacjonaliści tę ,,zewnętrzność’’ wyroków prawnych sądów unijnych wykorzystują w swej propagandzie jako przykład ograniczania naszej suwerenności państwowej i jeden więcej argument za polexitem, co ,,ciemny lud’’’ Jacka Kurskiego chętnie kupuje, bo to jest przekaz prosty jak drut, podczas gdy dywagacje takie, jak na tym forum, pod strzechy nigdy nie zejdą. Wiemy dobrze, jak to delikatna, koronkowa struktura to prawo unijne i europejskie, a antyunijni, protrumpowscy i zwykle proputinowscy, bo antyukraińscy, ,,suwereniści’’ nie cofną się przed niczym w swej żądzy władzy i mamony. Słowem, prawo powinno mieć prymat w normalnej sytuacji, ale dziś prymat ma polityka, bo sytuacja jest nienormalna, tzn. reguły, zasady i hierarchie w polityce wewnętrznej i międzynarodowej, są ignorowane, omijane, łamane jawnie, a nawet ostentacyjnie w świecie demokratycznym opartym na nich przez dziesięciolecia, a czasem od wieków. Liderzy tej irredenty mówią nam prosto w oczy: prawo to ja.
@Adam Szostkiewicz
6 maja 2026
8:17
@seleuk
…co ,,ciemny lud’’’ Jacka Kurskiego chętnie kupuje, bo to jest przekaz prosty jak drut, podczas gdy dywagacje takie, jak na tym forum, pod strzechy nigdy nie zejdą.
Wedlug mnie warto zauwazyc, ze ta ich „argumentacja” ma dodatkowo wciagac „pieknoduchow” w jalowe dyskusje i odwracac ich uwage od tego, co PiS i populisci w miedzyczasie i pod taka oslona dymna w praktyce robia.
red A. Szostkiewicz,
ja nie mam nic więcej specialnie do powiedzenia. Argument suwerennosciowy dziala propagandowo bo prosty i apeluje do emocji. Moja odp rownie prosta jest:
Suwerennosc to nie prawo do robienia bezprawia bezkarne. Suwerennosc to zdolnosc do dotrzymywania umow, ktore sami podpisalismy. Polska dobrowolnie przystapila do UE w referendum 2004 roku (77% powiedzialo „tak”). Nikt Polakow do tego nie zmuszal. Tylko sloik z ”konfitura” bruxelki byl powodem „tak”?
Drugi krotki argument dotyczy „ciemnego ludu” Kurskiego, tu warto byc precyzyjnym. Ludzie, co kupuja ten przekaz, nie sa ciemni, racjonalnie reaguja na prosty komunikat. Osobiscie, wiele razy reagowalem na niedocenianie tej „ciemnej” strony. Grasz z szachista pierwszy raz, otworz gambit, nie kombinuj pionami od wiezy. Nie wymyslaj kola bo przegrasz. Mowienie jezykiem koronkowym do ludzi ktorzy oczekuja przekazu prostego jak drut?
Przekomarzanki jak na tym forum nie zejda pod strzechy, ale ich esencja (koniec konfitur z bruxelki) moze zejsc, jak ktos to przetlumaczy.
Pzdr Seleuk
Często padają tu pytania dlaczego jako lud wyborczy w tak wielkiej mierze jesteśmy matołami wybierają do władz debili, którzy potem tę nieznośną tępotę utrwalają ucząc w liceach i technika – od czasów nastania epoki jaskiniowców i świniopasów do dzisiaj – m.in. takich treści filozofii:
(…)
34. Jakie cywilizacje istnieją w Europie?
(…) Zwykło się mówić, w sposób stanowczy i niepodważalny, że Polska istnieje w Europie i jest częścią Europy nie tylko w aspekcie geograficznym, ale przede wszystkim kulturowym i cywilizacyjnym.
Problem ma charakter filozoficzny i domaga się filozoficznego rozstrzygnięcia. Warto mieć na uwadze pewne doniosłe fakty, w świetle których możliwe jest poznanie prawdy. Wiesz, że gdy pod koniec X w. tworzyła się nasza tożsamość narodowa, państwowa i kulturowa, Mieszko I, ówczesny władca Polan, podjął decyzję o przyjęciu chrztu z Rzymu. Jego decyzja z pewnością miała nie tylko aspekt religijny, ale także kulturowy i cywilizacyjny oraz polityczny. Dawała bowiem rodzącemu się państwu i narodowi określone zasady, wynikające z obecnej w chrześcijaństwie wizji człowieka. Wizja ta bardzo mocno akcentowała ludzką godność i wolność, podkreślała także, że życie ludzkie spełnia się przez używanie rozumu i działanie wolnej woli. Upowszechnił ją w Europie Kościół, który niosąc Ewangelię, jednocześnie formował człowieka i jego życie zbiorowe. Decyzja Mieszka I była również działaniem politycznym, formą obrony rodzimej wspólnoty przed niemieckim imperializmem, który nie tylko zmierzał do germanizacji plemion polskich, ale wręcz do ich fizycznej likwidacji.
Przyjmując chrzest, Mieszko I związał swą państwowość z istniejącym od czasów rzymskich systemem prawa, przejętym i rozpowszechnianym przez Kościół katolicki, w którym prawo jako rozporządzenie władzy publicznej, wydane dla dobra wspólnego, było środkiem do rozumnego kierowania ludźmi we wspólnocie państwowej. Kierowanie to zakładało, że rozporządzenie władzy jest nakazem adresowanym do ludzi, istot rozumnych i wolnych, posiadających podmiotowość i niezbywalne uprawnienia na mocy urodzenia się człowiekiem.
Przyjęcie chrztu z Rzymu niosło także związanie z nauką jako tym typem wartościowego poznania, który nie tylko umacnia człowieka w jego życiu religijnym, ale także stanowi fundament dla tworzonej przez człowieka kultury. Chodziło bowiem o to, by kultura żyła prawdą sprawdzoną, należycie rozpoznaną i zrozumiałą, aby wyrastała z wiedzy prawdziwej, bo człowiek ma prawo do prawdy, a tym samym do własnego doskonalenia. Z tej racji nauka, jako ceniony typ poznania, wymagała powstania nie tylko uniwersytetów (wspólnot profesorów i studentów rozmiłowanych w poznawaniu prawdy), ale także systemu edukacyjnego (szkół) oraz całej dziedziny komunikacji ludzkiej.
Od X w. zatem jako społeczność narodowa i państwowa związaliśmy się z tym, co nazywane jest cywilizacją Zachodu, cywilizacją łacińską. Wymaga ona określonych elementów życia prywatnego, rodzinnego i publicznego. Pierwszym z nich jest oparcie całego bytu zbiorowego na istnieniu nierozerwalnego związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny jako fundamentu rodziny, w której przychodzi człowiek na świat. Monogamia, dożywotnia i nierozerwalna, dała realną szansę na emancypację rodziny z rodu, czyli na jej autonomię i suwerenność. Było to możliwe dzięki oparciu życia indywidualnego i rodzinnego na instytucji własności prywatnej. Posiadanie prywatnego majątku powodowało, że uzyskiwało się realną autonomię, niezależność od innych, swobodę działania, możliwość realizacji własnych planów. Własność prywatna dawała środki prowadzące do wolności. Monogamia była również bardzo istotnym elementem umacniającym prawa, godność i podmiotowość kobiety, która dzięki niej posiadała to wszystko, co jej małżonek, i stawała się mu równą w prawach i obowiązkach. Dawała także szansę na uzyskanie przez dziecko, za życia rodziców, tzw. dojrzałości, czyli uprawnienia do własnego osobistego życia, które nie podlegało władzy rodzicielskiej. Dojrzałość ta (emancypacja dziecka) umożliwiała kierowanie swoim życiem, sprawiała, że młody człowiek stawał się właścicielem indywidualnego majątku, którym mógł od pewnego czasu swobodnie rozporządzać, nie oczekując od rodziców zgody czy ingerencji w jego decyzje jako osoby wolnej i dojrzałej. Dzięki temu, będąc dzieckiem-człowiekiem, stawał się podmiotem życia publicznego równym rodzicom.
Cywilizacja łacińska zawsze akcentowała moralny imperatyw pracy, tj. zdobywania dla siebie środków do życia poprzez własny trud i wysiłek. Istniejące bowiem od starożytności kultury i cywilizacje mocno deprecjonowały pracę, widząc w niej zajęcie dla „gorszych” ludzi, tj. niewolników. Generowało to wiele form niesprawiedliwości i „pasożytowania” na pracy drugiego człowieka. Ewangelia natomiast, niesiona przez całą cywilizację łacińską, jasno za św. Pawłem Apostołem pouczała, że „kto nie chce pracować, niech również nie je” (2 Tes 3,10).
Obowiązek moralny i religijny pracy wychowywał człowieka do odpowiedzialności za siebie, do planowania, organizowania i do takiego kształtowania swego życia, w którym „je się ze spokojem swój własny chleb”. Afirmacja i moralny obowiązek pracy w cywilizacji łacińskiej stawały się nie tylko zaczynem bogacenia się ludzi, całego społeczeństwa i państwa, ale także realną podstawą dla zlikwidowania instytucjonalnego niewolnictwa, które zawsze wytwarza się tam, gdzie jest pogarda dla pracy, obarczanie nią innych ludzi oraz niesprawiedliwe korzystanie z owoców ich trudu.(…)
—————————
Takie oto brednie ordynarne walą nominaci świniopasa autorzy indoktrynerzy z kulwy w podręczniku dla LO i techników…
„Ku mądrości. Podręcznik do nauki filozofii w szkole ponadpodstawowej, I. Chłodna Błach, J. Kiereś- Łach, M. Sagan, P. Skrzydlewski, Zamość 2025, ss. 339.
Tam też najczęściej cytowanym filozofem – obok Arystotelesa i Tomaszka – jest prof. Krąpiec, a największym polskim filozofem JPII…
Nie zachęcam do „studiowania” tego arcydzieła dla chrześcijańskiego narodu…
A przecież mogłoby być tak – w zgodzie z naukowym poznaniem:
w duchu współczesnego religioznawstwa, historii idei i socjologii, który zastępuje ideologiczną indoktrynację rzetelnym opisem procesów historycznych. Zamiast „formowania człowieka”, skupiamy się na strukturach władzy, pragmatyce i ewolucji systemów prawnych.
„Analizując procesy, które ukształtowały Europę Środkową u progu drugiego tysiąclecia, należy wyjść poza sferę symboliki religijnej i przyjrzeć się mechanizmom pragmatyki politycznej. Decyzja Mieszka I o przyjęciu chrztu w obrządku łacińskim (966 r.) była przede wszystkim genialnym manewrem dyplomatycznym, mającym na celu włączenie państwa Piastów w krąg kultury śródziemnomorskiej i zabezpieczenie jego suwerenności przed ekspansją Cesarstwa.
1. Państwo zamiast plemienia
Przyjęcie chrześcijaństwa nie było ‚odnalezieniem prawdy o godności’, lecz wprowadzeniem nowej technologii sprawowania władzy. Kościół przyniósł pismo, administrację i koncepcję władzy pochodzącej od Boga (a nie z wyboru wiecu), co pozwoliło zjednoczyć rozproszone plemiona w jeden organizm państwowy. Relacje z sąsiadami przestały opierać się na kategorii ‚pogańskiego najeźdźcy’, a stały się elementem europejskiej gry dyplomatycznej.
2. Ewolucja struktur społecznych i monogamia
Wprowadzenie modelu chrześcijańskiego małżeństwa monogamicznego miało przede wszystkim wymiar prawno-gospodarczy. Z punktu widzenia państwa, nierozerwalna monogamia ułatwiała dziedziczenie majątku i stabilizowała strukturę społeczną, odchodząc od rozbudowanych, wielożeńskich struktur rodowych na rzecz mniejszych komórek – rodzin nuklearnych. Choć teoretycznie podnosiło to status kobiety (zakaz handlu kobietami, wymóg zgody na ślub), w praktyce sankcjonowało jej podległość mężowi w ramach patriarchalnego porządku prawnego.
3. Własność i podmiotowość
Współczesna nauka wskazuje, że to nie religijny imperatyw, lecz rozwój prawa rzymskiego i gospodarki rynkowej (opartej na własności prywatnej) doprowadził do autonomii jednostki. Proces ten trwał stulecia. Instytucja własności pozwoliła na wyodrębnienie się sfery prywatnej spod totalnej władzy monarchy czy rodu, co stało się fundamentem późniejszych koncepcji wolności obywatelskich.
4. Kultura pracy i zmierzch niewolnictwa
Zanik instytucjonalnego niewolnictwa w Europie był procesem złożonym, wynikającym bardziej z rachunku ekonomicznego (przejście na system feudalny i pańszczyźniany) niż z nagłego oświecenia etycznego. Choć chrześcijaństwo nobilitowało pracę (etos ora et labora), wczesnośredniowieczna gospodarka w dużej mierze opierała się na wyzysku i poddaństwie. Dopiero renesansowy humanizm i oświeceniowy racjonalizm postawiły człowieka w centrum uwagi nie jako ‚grzesznika do sformatowania’, lecz jako suwerenny podmiot posiadający przyrodzone prawa.
Podsumowując, wejście Polski w krąg cywilizacji łacińskiej było procesem akulturacji, który przyniósł nam narzędzia rozwoju cywilizacyjnego. To nie dogmat religijny, lecz dialektyka między wiarą, nauką a prawem naturalnym stworzyła fundament pod współczesne rozumienie wolności i demokracji, które dziś opiera się na fundamencie praw człowieka, a nie jednej, narzuconej odgórnie doktryny”.
Kluczowe różnice względem oryginału podręcznika:
1. Brak anachronizmów: Usunięcie „niemieckiego imperializmu” (termin XIX-wieczny) na rzecz „ekspansji cesarstwa” i „dyplomacji”.
2. Pragmatyka zamiast mistyki: Chrzest jako narzędzie polityczne, a nie cudowne oświecenie.
3. Demistyfikacja rodziny: Monogamia jako narzędzie stabilizacji dziedziczenia, a nie „jedyny fundament godności”.
4. Uznanie różnorodności źródeł: Przyznanie, że wolność wywodzi się z prawa rzymskiego i oświecenia, a nie tylko z Ewangelii.
@metaxa:
Ale nawet po tym „złagodzeniu”, to dalej zbiór anachronizmów. Bo Mieszko nie działał „przeciwko” cesarstwu, niezależnie od tego, jak politykę cesarstwa ocenimy.
Bardzo się cieszę, że obecny Rząd i w zasadzie cała rządząca Koalicja nie daje się napuścić na debilne propozycje dyskusji o napisaniu nowej konstytucji. Tylko naiwny frajer nie rozumie tego, że te nowe komisje i dyskusja o tym inicjowana przez Nawrockiego ma odciągnąć uwagę opinii publicznej od grandziarstwa wetowania. Najpierw należy zorganizować referendum(oczywiście po wyborach w 2027r.) ,czy naród chce systemu kanclerskiego, czy prezydenckiego, a dopiero potem zajmować się konstytucją. Obecna konstytucja ma -moim zdaniem – jedną najistotniejszą wadę; po prostu napisana jest dla ludzi rozumnych i przyzwoitych, a nie dla takich „intelektualistów’, jak np. Matecki, czy cały obóz ministrów prezydenckich i doradców prezydenta na czele z prezydentem. Drugą wadą jest zbyt ogólnikowe określenie zasad nadrzędności prawa UE nad konstytucją. Całe gangsterstwo PiSu i Nawrockiego polega na bezczelnym „interpretowaniu'” tych zapisów. Poprawki obecnej konstytucji są niezbędne w aspekcie doprecyzowania kompetencji poszczególnych organów Państwa poprzez opisanie, w stylu, jak dziadek krowie na miedzy, np. czego nie wolno, co jest obowiązkiem, co jest prawem do, dookreślenie tego nieszczęsnego: „wobec”. Takie poprawki można uzgodnić w ciągu kilku tygodni i teraz nie jest czas, żeby o tym dyskutować. Jeśli po wyborach zostanie zorganizowane referendum, czy system kanclerski, czy prezydencki ,to trzeba w zapytaniach w referendum zapytać, czy przy systemie kanclerskim prezydenta będzie wybierać sejm wraz z senatem, a nie cały naród. I na koniec tak sądzę, że w Polsce takie obecne uprawnienia prezydenta, jakie sobie zawłaszczył Nawrocki wołają o pomstę do nieba. Cały gabinet premiera uzgadniają pomiędzy sobą koalicjanci, ale wszystko podlega zatwierdzeniu przez sejm, istnieje system weta wobec ministrów, a Nawrocki dobiera sobie absolutnie woluntarystycznie swoją kancelarię ,niczym Kaligula i nie ma na nich siły, gdy zachowują się, niczym rozgrymaszone bachory i szkodniki. Usunąć ich może tylko prezydent. I mamy to stado pajaców, jak choćby Bogucki, podobno prawnik, a nie potrafi posługiwać się logiką. On cały czas robi „robotę” adwokata, a nie specjalisty, czy taki rzecznik prezydenta. Kompletny zarozumiały ignorant .Poprawki do konstytucji, to wystarczy tylko doprecyzować kompetencje gabinetu prezydenta i samego prezydenta, ale na to przyjdzie czas po wyborach w 2027r.A jeśli nowa konstytucja, to najpierw referendum. Zachowanie Nawrockiego powinno być dla Polaków ostrzeżeniem, że w rozpolitykowanej Polsce tylko system kanclerski zapewnia więcej demokracji, a równocześnie ładu i praworządności
@pielnia11:
> Tylko naiwny frajer nie rozumie tego, że te nowe komisje i dyskusja o tym inicjowana przez Nawrockiego ma odciągnąć uwagę opinii publicznej od grandziarstwa wetowania.
No to jestem frajerem 😉 Bo uważam, że Nawrocki próbuje wykorzystać swój ubiegłoroczny sukses wyborczy, oraz wciąż płynący przykład zza Atlantyku, gdzie przecież o rolę jedynowładcy stojącego ponad prawem, walczy Trump. W Polsce raczej nie wylansuje swojej wersji konstytucji, ale zawsze to jakiś sposób nacisku na zwiększenie kompetencji prezydenta.
No ale słyszę, że prezydent ma nowy pomysł — antyunijne referendum, pod pretekstem kosztów polityki klimatycznej.
Nawrocki jest narzędziem do wojowania z Tuskiem. Jeśli wojowanie odbędzie się po trupie Rzeczpospolitej, to on nie uroni ani jednej łzy.
@PAK4
7 maja 2026 10:11
Bo Mieszko nie działał „przeciwko” cesarstwu, niezależnie od tego, jak politykę cesarstwa ocenimy.
Dziękuję za zainteresowanie i krytyczną uwagę, którą przyjmuję, bo „szarpnąłem się” na propozycję innej wersji krytykowanego podręcznika „filozofii” pozbawioną najważniejszych – moim zdaniem – anachronizmów najmniej odbiegającą od „oryginału” indoktrynerów kulwy, pozostawiając wszak zmanipulowaną – stosownie do zleconego zadania ideologii czarnkizmu i chamskiej propagandy Gangusa I „historyka Solidarności”, by z podręcznika „filozofii” zrobić podręcznik religii państwowej i propedeutykę teologii – apologię chrześcijaństwa (jak nie drzwiami to oknem) – i to był mój błąd za który bardzo przepraszam czytelników.
A co do meritum:
Szybki przegląd dostępnych uczniowi źródeł wskazuje, że:
„Nie ma źródeł potwierdzających tak lubiane przez mediewistów przypuszczenie, że Mieszko I zbudował swoje państwo na bazie jakiegoś wcześniejszego „plemienia Polan.
W tradycyjnym ujęciu początek dziejów Polski utożsamiono z ochrzczeniem się (sic!) Mieszka I w 966 r. W ten sposób chrześcijaństwu nadano status decydującego czynnika sprawczego. Wskazując taki punkt zwrotny, stworzono sztuczną cezurę polityczną, bo archeologia dowodzi przecież, że nasz pierwszy historyczny władca odziedziczył istniejące od kilkudziesięciu lat terytorium umocnione siecią silnie obwarowanych grodów. Niestety, nie wiemy nic konkretnego o ich budowniczych ani o istocie ich władzy politycznej.!!!
Dopiero Mieszko I skupił uwagę obserwatorów Europy Środkowej końca pierwszego tysiąclecia. Chociaż obaj autorzy najstarszych wzmianek (żydowski kupiec Ibrahim ibn Yaqub i niemiecki mnich Widukind z Korbei), zgodnie nazwali Mieszka I „królem”, to przecież nie był formalnie ukoronowanym monarchą. Z czasem więc ta błędna tytulatura została skorygowana i piastowskiego władcę określano później w cesarstwie jako „księcia”, choć czasem nazywano go też „hrabią” albo nawet „margrabią”.
W Polsce w odniesieniu do czasów Mieszka I powszechnie mówi się piastowskim „państwie”, chociaż taki termin nie istniał we wczesnym średniowieczu. Zdaje się on funkcjonować jak jedno z tych uniwersalnych słów wytrychów, których się nie definiuje, bo wydają się oczywiste. Tymczasem wielu mediewistów kwestionuje państwowość nawet samego cesarstwa ottońskiego, które miało być raczej dość niestabilną oligarchią arystokratyczną. Bo też zbyt rygorystyczne przykładanie nowożytnej koncepcji państwa do rzeczywistości X w. nie uwzględnia specyfiki tamtego czasu, w którym trudno szukać: stabilnych granic, jednej stolicy, nazwy własnej, uregulowanego systemu prawnego czy świadomej polityki gospodarczo-monetarnej.
Trzeba więc przyjąć, że wczesnośredniowieczne organizacje terytorialne były swoistymi arenami ciągłego ścierania się indywidualnych i grupowych interesów, nieuregulowanego sztywnymi zasadami. Warianty funkcjonującej w nich kultury politycznej i rozwiązań organizacyjnych są tak zróżnicowane, że można mieć wątpliwości, czy możliwe jest sformułowanie uniwersalnej definicji ówczesnego „państwa”.
Aktem ‚Dagome iudex‚ (ok. 991/992), nazywanym tak od pierwszych słów tekstu, Mieszko I, jego żona Oda oraz dwóch ich synów, Mieszko i Lambert, powierzyli swe ziemie Stolicy Apostolskiej. W średniowieczu była to rozpowszechniona czynność prawna zwana precaria oblata, polegająca na przeniesieniu praw do gruntów na wybraną osobę lub instytucję kościelną. Po jej dokonaniu ofiarodawca stawał się jedynie ich użytkownikiem. W ‚Dagome iudex’ opisano państwo Mieszka I wraz z ‚przynależnościami’ (łac. pertinentis). Określone tajemniczym słowem ‚Schinesghe‚ państwo graniczyło na północy z długim morzem (longum mare) i Prusami (Pruzze), na wschodzie – z Rusią (Russe), na południu sięgało Krakowa (Craccoa), a na zachodzie – Odry (Oderre). Alemure to być może Ołomuniec, natomiast gród Schinesghe to zapewne Gniezno. Na mapie zaznaczona została nienależąca do państwa Mieszka ziemia Milczan (Milze).
(…)
Nie ulega wątpliwości, że Mieszko I umiejętnie wzmocnił strukturę organizacyjną odziedziczoną po swoich przodkach. Nadał jej cechy wczesnego państwa funkcjonującego według zasad obowiązujących w Europie chrześcijaństwa łacińskiego. Był pewnie samoukiem politycznym, ale umiejętnie poruszał się po scenie geopolitycznej. Dobrze orientował się w hierarchii władców, aktywnie budował sojusze i sprawnie operował językiem symboliki politycznej. Budowa stabilnego państwa była rozłożonym na kilkadziesiąt lat procesem, kontynuowanym po 992 r. przez Bolesława Chrobrego, który przekształcił Polskę w regionalne mocarstwo”. (Przemysław Urbańczyk, 2022; GW)
—————————-
„Dagome” to prawdopodobnie imię Mieszka (być może chrzcielne lub rodowe), a „iudex” oznacza sędziego. Dokument nie przetrwał w oryginale. Znamy go jedynie z późniejszego (ok. 1087 r.) streszczenia (regestu), znajdującego się w zbiorze dokumentów kardynała Deusdedita.
——————————————————
I to tyle w sprawie zasadniczych anachronizmów, propagandy i herezji … w podręczniku „Filozofii” dla szkół ponadpodstawowych z 2025 roku.
Profesor Przemysław Urbańczyk zachęca do lektury!
„Dzieci jesionu, dzieci wiązu. Historia Wikingów” Neila Price’a
A ja polecam dwie obowiązkowe książki profesora Przemysława Urbańczyka:
„Zanim Polska została Polską” , 2015
SPIS TREŚCI
Wprowadzenie ■ 7
1. Pierwsze państwa u sąsiadów ■ 21
2. Korzenie państwa wczesnopiastowskiego ■ 51
3. Plemiona czy chaos? ■ 67
3.1. Wolinianie ■ 87 | 3.2. Wiślanie ■ 91 | 3.3. Polanie ■ 95
4. Problemy finansowe ■ 117
4.1. Eksport niewolników ■ 118 | 4.2. Import srebra ■ 126 | 4.3. Płacidła ■ 137
5. Organizacja terytorium, czyli po co budowano grody? ■ 143
6. Ustalanie granic ■ 169
6.1. Śląsk – między Polską, Czechami a Niemcami ■ 171 | 6.2. Dolne Nadodrze
– piastowskie okno na świat ■ 198
7. Wybór stolicy ■ 221
8. Uznanie geopolityczne – szczyt gnieźnieński ■ 245
9. Nadanie nazw państwu i ludziom ■ 317
Zakończenie ■ 361
Literatura ■ 367
Indeks osób ■ 413
Indeks postaci historycznych ■ 419
Indeks geograficzny ■ 433
„Mieszko I Tajemniczy, 2012
Spis treści
pierwsze wprowadzenie ……………………………………………………………. 7
wprowadzenie drugie – archeologia a historia ………………….. 17
rozdział 1. pierwsze piastowskie państwo/władztwo/regnum 29
Czy we wczesnym średniowieczu istniały państwa? ……………….. 31
Kryteria państwowości wczesnośredniowiecznej……………………. 41
Historiografie państwa …………………………………………………………… 60
rozdział 2. pierwsi obserwatorzy zewnętrzni ………………………. 71
Wisła jako symboliczny identyfikator „polskiej” części Europy 72
Etniczne zróżnicowanie Europy Środkowo-Wschodniej w czasach
przedmieszkowych według źródeł arabskich …………………… 79
Barbarzyńscy „królowie” ……………………………………………………….. 94
rozdział 3. mieszko nie był pierwszy ………………………………………. 99
Polanie i inne „plemiona” ………………………………………………………. 103
Budowa infrastruktury terytorialnej ………………………………………. 113
Pochodzenie Piastów……………………………………………………………… 129
rozdział 4. „pierwsze” imię mieszka ………………………………………… 167
Relacja Ibrahima ibn Jakuba ………………………………………………….. 171
Widukind i inni …………………………………………………………………….. 182
Najstarszy zapis polski …………………………………………………………… 186
rozdział 5. mieszko – pierwszy chrześcijanin? ……………………… 191
Społeczeństwa przedchrześcijańskie ………………………………………. 192
Ekspansja chrześcijaństwa na północno-wschodnie peryferie
Europy porzymskiej………………………………………………………… 199
Chrześcijaństwo w Polsce przedmieszkowej? …………………………. 212
Czy Mieszko był poganinem? ………………………………………………… 218
rozdział 6. mieszko pierwszy – chrystianizator …………………… 227
Ku chrześcijańskiej Europie …………………………………………………… 231
Kościół Mieszka …………………………………………………………………….. 236
Przekonania eschatologiczne poddanych Mieszka I ……………….. 260
rozdział 7. mieszko pierwszy – budowniczy ………………………….. 293
Architektura rezydencjonalna z czasów Mieszka I …………………. 297
Architektura sakralna…………………………………………………………….. 299
Grody ……………………………………………………………………………………. 304
rozdział 8. mieszko pierwszy – polityk ………………………………….. 317
Przed 965 rokiem…………………………………………………………………… 317
Lata 965–984 …………………………………………………………………………. 324
Lata 985–992 …………………………………………………………………………. 350
rozdział 9. terytorium mieszka pierwszego ………………………….. 361
Szukanie państwa wczesnopiastowskiego na mapie Europy……. 362
Świadectwa archeologiczne ……………………………………………………. 363
Kartografia polityczna Dagome iudex …………………………………….. 369
rozdział 10. pierwszy pochówek mieszka pierwszego ………….. 387
Śmierć władcy ……………………………………………………………………….. 387
Grobowiec w katedrze poznańskiej………………………………………… 394
Kto i gdzie został pochowany? ……………………………………………….. 398
zakończenie – pierwsze i ostatnie…………………………………………… 421
bibliografia ……………………………………………………………………………….. 425
wykaz ilustracji ……………………………………………………………………….. 463
summary. mieszko i the mysterious ………………………………………… 467
indeks osobowy …………………………………………………………………………. 473
indeks postaci historycznych ………………………………………………… 479
indeks geograficzny ………………………………………………………………… 497
@metaxa:
Trafiłeś na jeden z moich koników. I tak, Urbańczyka czytałem, choć ostrzegam — Urbańczyk jest takim badaczem, który lubi szokować i nie zawsze jest traktowany serio przez kolegów.
Co do Polan, to oczywista prawda — „Polanie” to konstrukt historyków, na których istnienie nie ma najmniejszych dowodów. A tu, jeśliby istnieli, to coś powinno jednak być (patrz: Geograf Bawarski).
Mi chodziło o coś innego, co uderzyło mnie w nowej biografii Chrobrego (Pleszczyńskiego), w ktorym mnie uderzyło (nie że nowość, ale że głębokość uświadomienia), jak bardzo Piastowie byli częścią elit cesarstwa. Już Mieszko przyjmował funkcje administracyjne „po niemieckiej stronie”; Chrobry się przyjaźni (tu jest relacja wzajemności) z częścią niemieckich elit; a całe zabiegi dotyczą miejsca w hierarchii cesarstwa (współpracownik, czyli osoba z pierwszej „piątki” powiedzmy bliskich cesarza za Ottona III; czy osoba z drugiego szeregu, którą można upokorzyć dla przykładu — za Henryka II). Zresztą i za tego Henryka II, Chrobry zdobywający Kijów jest, z punktu widzenia Cesarstwa, jego narzędziem wpływów. Ekspansja cesarstwa jest tu faktem, ale nie zagrożeniem — coś jak ekspansja UE.
Badacze zwracają uwagę, że jeśli w ogóle mówimy o jakiejś niechęci do niemieckiego Kościoła przy przyjmowaniu chrześcijaństwa przez Mieszka, to ewentualnie chodzi o ominięcie drogi „północnoniemieckiej”, bo w zależności od arcybiskupstwa metody chrystianizacji mogły się różnić. Tu mamy odwołanie „południowoniemieckie” (Moguncja, Ratyzbona, Salzburg).
Panowie PAK i Metaxa,
jest bardzpo grubym przeklamaniem przypisywanie organizacji koscielnej czynnika panstwowotworczego. Propagandowym klamstwem. Ludzie kosciola potrzebni byli do tworzenia sieci handlowej.
Powstanie pierwszej organizacji panstwowej Piastow bylo bezposrednio wywolane przez wlaczenie w eurazjatycki handel niewolnikami, ktory dostarczyl ogromnych ilosci srebra. To wlasnie srebro zdobywane za sprzedawanych ludzi (kobiety tez) umozliwilo oplacenie druzyny, budowe grodow, rozwoj przemocy jako narzedzia politycznego oraz stworzenie pierwszych struktur administracyjnych. Dzieki temu Piastowie mogli szybko intensyfikowac rolnictwo, przesiedlac ludnosc (dzis nazywane czystki etniczne) i podporzadkowywac nowe tereny. Jednak zaleznosc od niestabilnych sieci handlu ludzmi sprawila, ze panstwo bylo kruche. Gdy przeplywy srebra oslably, a presja militarna wzrosla, system padl w ciagu kilku pokolen. Chrzescijanstwo nie pomoglo 😎
https://www.pnas.org/doi/full/10.1073/pnas.2409056122
A tu moj wlasny text (wstep caly i tytula rozdzialow), napisany jako cwiczenie seminaryjne na Universytecie Skövde. Pare lat temu. Przetlumaczylem teraz z szwedzkiego. Liste zrodel/ literatury moge podac osobno (dluuuga) 😎
Wstep. Prawo salickie Chlodwiga, Lex Salica, spisane okolo 507–511 r. n.e. jest czesto w popularnych opracowaniach sprowadzane do prawa dziedziczenia, znanego z wykluczania kobiet z sukcesji tronu. Jest to duze historyczne uproszczenie, przeslania glebszy i trwalszy wklad tego prawa w europejska kulture prawna. Prawdziwie rewolucyjnym aspektem Lex Salica nie bylo to, kto dziedziczyl wladze, ale jak rozwiazywac konflikty miedzy rownoleglymi i wzajemnie sprzecznymi systemami prawnymi. W krolestwie, w ktorym Rzymianie i Frankowie zyli obok siebie, fundamentalne pytanie nie bylo prawne w nowoczesnym sensie, lecz polityczno‑filozoficzne: czyje prawo ma zastosowanie, gdy nastepuje zderzenie dwojga tradycji prawnych? Odpowiedz, ktora wypracowaly prawo salickie i system prawny Frankow, nie byla ani jedna tradycja, ani druga. Odpowiedz byla negocjacjami i umowa stron. Niniejszy esej dowodzi, ze ta zasada negocjacji, i jej dopelnienie, karalna obraza majestatu Chlodviga/ monarchy (a w sensie nowoczesnym przestepstwo przeciw Panstwu) przez tego, kto odmawia negocjacji, stanowia zywe dziedzictwo w architekturze prawnej nowozytnej Europy. Od Danelagen, nastepnie przez Prawo Magdeburskie i Lubeckie, przez Pokoj Westfalski, po system traktatowy Unii Europejskiej. Europa nie jest systemem, w ktorym wszystkie prawa sa zharmonizowane w jedna tresc. Jest systemem, w ktorym obowiazek negocjowania sam w sobie jest uniwersalnym prawem.
1/ Podwojna logika prawna prawa salickiego
2/ Danelaw i prawo magdeburskie jako nastepcy saliccy
3/ Slady ciaglosci – od Westfalii do Unii Europejskiej
4/ Filozoficzne podstawy negocjacji i znaczenie wspolczesnej obrazy majestatu
Takie nieskromne pytanie. Dlaczego ciagle klamstwa propagandowe powtarzac? Szczegolnie teraz, kiedy coraz bardziej widac niespojnosc poltyki na uzytek wewnetrzny prowadzonej, z wymogami Unii. Wyczytalem ze bedzie w Polsce referendum o zmianie unijnej polityki klimatycznej. Znaczy Polacy zadecyduja jaka polityke klimatyczna bedzie EU prowadzila. Dlatego drugie pytanie nieskromne. Czy nie moga pomyslodawcy polscy mlotkiem w lby wlasne popukac?
Pzdr Seleuk
Do PAK4:napisałeś,że :”No to jestem frajerem „. Absolutnie się z Tobą nie zgadzam, bo wiem, że Ty nie jesteś frajerem. Mamy odmienne wykształcenie i odmienny życiorys zawodowy, ale zawsze nadajemy na zbliżonych falach.
Pozdr.
@seleuk|os|:
> jest bardzpo grubym przeklamaniem przypisywanie organizacji koscielnej czynnika panstwowotworczego.
Ale bym nie powiedział, że bez znaczenia. Kościół przynosi z sobą umiejętność pisania i czytania. To, że „historię Polski zaczyna chrzest” (upraszczam, sam bym się spierał, bo to grube uproszczenie) nie jest przypadkiem — bo to następuje tuż po wejściu w orbitę cywilizacji, która pisała i mogła o kraju Mieszka zostawić wiadomości potomnym.
> Jednak zaleznosc od niestabilnych sieci handlu ludzmi sprawila, ze panstwo bylo kruche
Jak piszę, że to mój konik, to w tej dyskusji o Piastach i handlu niewolnikami jestem zagubiony. Z jednej strony to dziś uchodzi za oczywistość. Z drugiej… papierów na to za bardzo nie ma.
W każdym razie, przejście od „mafijnej” opieki przez rodzinę książęcą i jej drużynę, do państwowości, z podatkami i dbałością o rozwój gospodarczy państwa, to temat też znany i wskazywany. W trochę innym tonie — jako wskazanie, że to bardziej się opłaca w dłuższej perspektywie.
> Wyczytalem ze bedzie w Polsce referendum o zmianie unijnej polityki klimatycznej.
Jest propozycja. Mocno sugerująca. Na razie nie spotykam entuzjazmu, spotykam szyderstwa.
Do seleuk /osa/ i PAK4: pozwolicie ,panowie, że wtrącę się do Waszej dyskusji o inicjatywie szanownego prezydenta o referendum n/t. polityki klimatycznej(czy popierasz politykę klimatyczną UE?). Seleukos napisał:”Znaczy Polacy zadecyduja jaka polityke klimatyczna bedzie EU prowadzila. Dlatego drugie pytanie nieskromne. Czy nie moga pomyslodawcy polscy mlotkiem w lby wlasne popukac?” .
Tzw. polityka klimatyczna- tłumacząc to na język inżynieryjno-chemiczno-ekonomiczny oznacza, że trzeba (w trosce o losy przyszłych pokoleń) obniżać -zapobiegać ocieplaniu atmosfery ziemskiej poprzez zmniejszanie emisji do atmosfery dwutlenku węgla(oraz innych gazów trujących) „produkowanych ‚ w procesie wytwarzania energii elektrycznej. I problem tkwi w kosztach tego obniżania. UE, jako świadoma tych procesów i problemów ,to jest szkodliwości nadmiernego „wytwarzania „dwutlenku węgla wdraża (chce wdrażać) stopniowe przechodzenie na wytwarzanie energii el. bez „produkcji’ dwutlenku węgla. Proces wytwarzania en. el. z np. wiatraków wytwarza znikome ilości CO2. Wytwarzanie en. el. z węgla wytwarza dwukrotnie więcej CO2,niż z gazu ziemnego. Nawrocki chce odrzucić w referendum koncepcję UE i chce znacznego zwiększenia w Polsce wytwarzania en. el. z węgla, bo np. pan prezydent Duda głosił, że mamy w Polsce tego węgla pod dostatkiem (na 200lat) i Nawrocki idzie tą samą drogą. Ponieważ akurat na tym się znam, to oświadczam, że w Polsce nie ma węgla kamiennego na 200 lat,a co najwyżej na 20 lat (rejon Bogdanki i resztki na G. Śląsku); owszem, są zasoby geologiczne, ale są one niewybieralne ze względów technicznych, a przede wszystkim ekonomicznych. Czyli Nawrocki namawia Polaków do referendum :”czy chcecie być piękni, zdrowi, bogaci bez wydatków finansowych?” Takiego kretyństwa w Polsce dawno nie było. Finanse od Glapińskiego na SAFE,to pikuś przy „polityce klimatycznej”. Nawrocki(zaczął to Duda)plecie bzdury o węglu kamiennym… Owszem: polityka klimatyczna kosztuje. Wydatki na ochronę klimatu czynią, że konkurencyjność wytwarzania dóbr w UE spada na tle Świata. UE popełniła błędy, bo nie uzgodniła tego procesu z potęgami gospodarczymi świata oraz z biednym krajami, które mają problem,co do garnka włożyć, a nie problem czystego powietrza, ale robienie w Polsce takiego referendum oznacza, że wracamy do mroków Średniowiecza. Do czasów , gdy sądzono, że wystarczy modlitwa do Niepokalanej Dziewicy, zamiast wiedza, technika i ekonomia przy rozwiązywaniu problemów gospodarczych i społecznych. Smutne. Duch Jędraszewskiego panuje w polskiej Prawicy. Kołtuństwo, bezczelność, kłamstwo
@Pielnia11, 9 maja 2026, 10:03,
Europejska Agencja Srodowiska (EEA) szacuje liczbe przedwczesnych zgonow w Polsce spowodowanych PM2.5 (glownie z wegla i innych paliw kopalnych) na ponad 40 tys rocznie
https://www.eea.europa.eu/en/europe-environment-2025/countries/poland/health-impacts-of-air-pollution
Analiza naukowa cytowana przez Sciences Po wskazuje, ze zanieczyszczenia PM2.5, NOx i O3 powodowane spalaniem paliw kopalnych prowadza do ponad 47 tys przedwczesnych zgonow rocznie w Polsce, najwyzszy wynik w UE!!!! 😎
https://www.sciencespo.fr/chair-sustainable-development/news/air-pollution-in-poland-a-climate-and-health-emergency/
HEAL (Health and Environment Alliance) podaje, ze zanieczyszczenie powietrza w Polsce powoduje ponad 40 tys przedwczesnych zgonow rocznie, a koszty zdrowotne i ekonomiczne siegaja 60 mld euro rocznie (kolo 13% PKB)
https://www.env-health.org/new-briefing-external-costs-of-climate-change-and-air-pollution-in-poland/
Pozatym Pielnia, dochodzi niebagatelny a subvencjonowany koszt „na pompie” 😎 Subvencjonowany, to znaczy brak forsy na inne…
Oba te zjawiska sa niezmiernie korzystne dla pozostalych Europejczykow, Przedwczesne wymieranie i „koszt na pompie”. I to boli, to boli… Innych korzysci bola. To boli bardziej jak wlasne straty. Pzdr Seleukos
@Pozatym Pielnia,
tak mnie teraz przyszlo do glowy (popijajac kaffke), ze to moze byc tworcze rozwiniecie pewnej idei na ktora wpadl cesarz Karolek Wielki w roku 780 (chyba). Saxare byli bardzo oporni i odporni na chrzescijanstwo. To cesarz przymusowo ich chrzcil i od razu, bez wychodzenia z wody kazal topic. W ten sposob mial pewnosc, ze nie beda grzeszyc, do nieba pojda jak niewinne aniolki. To jest znane jak „Masakra w Verden”
„The event, after that dubbed “The Massacre of Verden” was no more gruesome than many of the other acts committed by the Carolingians. Forced baptisms and conversions were commonplace under Charlemagne’s rule. But Verden was different. The leader of the Saxons, Widukind, was brother-in-law to the king of the Danes, Sigfred. News of the massacre undoubtedly reached the Danish court, and as such would have (and this is conjecture) deeply angered them. It was yet another brutal, violent display of power by Charlemagne, the latest in a long series spanning decades.”
https://cjadrien.substack.com/p/what-caused-the-viking-age
Zrodel skandynawskich cytowal nie bede bo „nieczytelne”.
W kazdym wypadku Pielnia, Karolek (nie)Wielki Prezydencko Nawrocki, mogl tworczo rozwinac 😎 Topic nie moze w rzekach (bo susza), ale na choroby plucne moze do nieba wysylac 😎
pzdr Seleuk
@PAK
@Seleuk
Dziękuję za uwagi i najnowsze źródła! (Seleuk)… zmieniły on całkowicie moje widzenie X i XI wieku „państwowości” piastowskiej… polecam wszystkim zainteresowanym… bo w zderzeniu z jaskiniową zakłamaną do cna, haniebnie zmanipulowaną propagandą Gangusa, Debila, kurdupla i milionów innych tak uformowanych obateli łykających kacze g… jak pelikan cegłę, dają wiedzę o dawnych czasach wielce prawdopodobną.
„Polska” ufundowana jest solidnym niewolnictwie i handlu ludźmi i dzikiej przemocy za srebro oraz prawdopodobnym chrzcie Mieszka nie Mieszka w wąskim gronie.
Idealizacja początków procesów osadniczych na ziemiach obecnej Wielkopolski nie służy dobrej sprawie, jak każde kłamstwo mitu założycielskiego forsowanych przez matołowatych dzisiejszych kmiotów i półgłówków gotowych na opowieść każdej bajki.
————
„(…)
Jak wyjaśnić błyskawiczny wzrost i upadek państwa piastowskiego w Wielkopolsce? Pewną wskazówkę stanowią wyjątkowo liczne znaleziska importowanych srebrnych monet: niedawno opublikowany katalog odnotował ponad 80 000 monet pochodzących głównie z ok. 200 skarbów zakopanych w X i XI wieku n.e. ( 42 ). Monety importowano głównie ze świata islamskiego, zwłaszcza z Azji Środkowej, oraz z Niemiec, a każda grupa stanowiła prawie 40% całości. Analiza chronologiczna skarbów, oparta na termini post quem, czyli datach najnowszych monet, pozwala nam w przybliżeniu określić, kiedy monety zostały sprowadzone do Wielkopolski.
Koncentrację srebrnych skarbów w Wielkopolsce należy rozpatrywać w szerszym kontekście handlu dalekosiężnego. Pomiędzy ok. 800 a 980 r. n.e. ZNACZNE ilości islamskich srebrnych monet (dirhamów), być może nawet od 120 do 240 ton, importowano do północnej Europy, szczególnie do Skandynawii, Rusi i Polski ( 43 ). Muzułmańscy pisarze donoszą, że monety te były zdobywane przez skandynawskich wojowników-kupców (znanych również jako Wikingowie) w zamian za futra i, przede wszystkim, jeńców. Dużą skalę tego handlu niewolnikami potwierdzają częste wzmianki o słowiańskich niewolnikach — jako konkubinach, niewolnikach domowych, urzędnikach lub żołnierzach — w źródłach muzułmańskich ( 44 ), znaczenie tematów niewoli i niewolnictwa w północnoeuropejskich źródłach z tego okresu ( 45 ) oraz dowody archeologiczne na niezwykły poziom przemocy na ziemiach słowiańskich, skąd najprawdopodobniej pochodziła większość niewolników ( 46 ).
Mimo późnego przybycia, Wielkopolska była jednym z głównych beneficjentów tego systemu w ostatnim półwieczu jego funkcjonowania (ok. 930–80 r. n.e.), co sugeruje aktywny udział elity piastowskiej w dalekosiężnym handlu niewolnikami. Po ok. 980 r. n.e., gdy handel z Azją Środkową został przerwany, skład skarbów uległ zmianie, a dirhamy zostały zastąpione monetami niemieckimi. Dominują dwie grupy: po pierwsze, tzw. denary Otto-Adelheida, a po ok. 1040 r. n.e. tzw. Kreuzpfennige, obie prawdopodobnie wybite ze srebra z gór Harz w Saksonii. Logika ich napływu nie została w pełni wyjaśniona ( 47 ), ale handel ludźmi musiał trwać aż do spadku popytu na nie ok. 1100 r. n.e.
Nasza analiza pokazuje, że zmiany w rozmieszczeniu przestrzennym skarbów korelują z ewolucją państwa piastowskiego w Wielkopolsce ( ryc. 3 , panele 2A i 2B). Najwcześniejsze skarby, datowane przed 980 r. n.e., koncentrują się w obszarze rdzenia i często znajdują się w pobliżu głównych grodów. Ten schemat utrzymywał się w kolejnych dekadach, w których również nastąpiła ekspansja obszaru gromadzenia skarbów, w szczególności w kierunku północnym i południowym. Wreszcie, polityczny upadek lat 30. XI w. n.e. jest widoczny w przesunięciu strefy gromadzenia skarbów z dawnego terytorium rdzenia Piastów w kierunku południowym, w szczególności w kierunku Kalisza.
(…)
Srebro pozyskane z handlu dalekosiężnego było prawdopodobnie wykorzystywane do płacenia za wojsko władcy i bezpośrednio finansowało rozwój państwa piastowskiego (str. 162–168 w ref. 37 ; 48 ). Powstanie tego państwa było zatem ściśle związane z rozszerzeniem sieci handlu niewolnikami na Europę Środkową, a niewątpliwie zostało przez nie wywołane. Aby zapewnić sobie jeńców, Piastowie rozwinęli powiązane z tym technologie przemocy, widoczne w archeologii, ale także w zapisach tekstowych (patrz poniżej). Uzyskali w ten sposób dostęp do bezprecedensowych dochodów i byli w stanie szybko zwiększyć produkcję rolną na swoim terytorium, dysponując przymusową i przesiedloną siłą roboczą. Jednakże zależność Piastów od tych obfitych, ale niestabilnych sieci wymiany była również źródłem znacznej podatności na zagrożenia dla ich państwa.
(…)
źródła arabskie i hebrajskie dostarczają wglądu w gospodarkę kluczowego X wieku n.e. ( 36–38 ) ( Tabela 1 ) .(…)
Żadne z tych źródeł nie oferuje jednak bezpośredniego wyjaśnienia błyskawicznego wzrostu państwa piastowskiego. Najwcześniejsze wzmianki o jego pierwszym znanym władcy, Mieszku I (zm. 992), pochodzą z początku lat 60. n.e. i ujawniają już w pełni funkcjonalne państwo: hiszpański dyplomata Ibrahim ibn Jakub zachwyca się potężną armią Mieszka, liczącą 3000 wojowników w zbroi, i jego zdolnością do regularnego płacenia jej srebrem ( 37 ), podczas gdy niemiecki kronikarz Widukind z Korbei nazywa Mieszka I „przyjacielem cesarza [niemieckiego]”, sugerując jego zaangażowanie w politykę cesarstwa niemieckiego ( 33 ). Państwo to pojawiło się dosłownie znikąd, ponieważ nie można zidentyfikować żadnych poprzedników w dwóch geografiach plemiennych datowanych na ok. 870 i ok. 930 r. n.e. ( 36 , 41 ).(…)
Źródła pisane są bardziej pomocne w opisie tego, co moglibyśmy nazwać procesami budowy państwa, w szczególności w wykorzystaniu chrześcijaństwa jako ideologii państwowej i kręgosłupa aparatu państwowego. Wydaje się, że dwaj pierwsi piastowscy władcy, Mieszko I i Bolesław I (992–1025 n.e.), świadomie naśladowali model oferowany przez sąsiednie państwa niemieckie, przede wszystkim Saksonię. [patrzcie gangusy i kurduple „świadomie naśladowali Niemców] Potężna armia stopniowo przeszła od najazdów do stałego zajmowania sąsiednich terytoriów; ta ewolucja niewątpliwie odzwierciedlała się w przejściu od wywożenia podbitej ludności do jej eksploatacji na miejscu ( 32–35 , 40 ), próbując rozwinąć typowe, zorientowane militarnie „państwo zbożowe” ( 3 ) , nawet jeśli dzikie zasoby [przemocowe zniewalanie dzikusów! w imię ukrzyżowanego…] nadal odgrywały ważną rolę. W ramach tego modelu Mieszko I przyjął chrześcijaństwo i w 960 r. n.e. ustanowił pierwsze biskupstwo na terytorium rdzennym państwa (w Poznaniu). Jego następca, Bolesław I, poparł misję chrystianizacyjną Wojciecha do sąsiednich Prus w 997 r. n.e., gdzie misjonarz poniósł śmierć męczeńską, co z kolei wzmocniło pozycję Bolesława I na arenie międzynarodowej chrześcijańskiej Europy i umożliwiło ustanowienie państwowych struktur kościelnych w 1000 r. n.e., w tym arcybiskupstwa gnieźnieńskiego (w pobliżu Lednicy) ( 32 , 39 ). To wykorzystanie chrześcijaństwa jako ideologicznej i administracyjnej podstawy nowego państwa, w połączeniu z opisanym powyżej rozległym programem budowy fortyfikacji, pokazuje, że dynastia Piastów starała się dopasować ekspansję terytorialną do intensywnego rozwoju sieci i połączeń, które integrowałyby szybko rozwijające się państwo i zarządzały przepływami jego zasobów. Jednocześnie teksty arabskie i hebrajskie ujawniają przebłyski działalności handlowej i podkreślają ciągłe znaczenie handlu ludźmi ( 37 , 38 ). Muzułmańscy geografowie i podróżnicy z X w. n.e. dostrzegli bezpośrednie powiązanie między eksportem dirhamów do północnej Europy a importem niewolników stamtąd ( 49 ). (…)
Sama obecność dirhamów silnie sugeruje zatem udział w systemie handlu niewolnikami. Chociaż w X wieku w Europie Północnej nie zachowały się żadne teksty – co sprawia, że argumentacja na temat roli Piasta w tym systemie opiera się głównie na zbieżności dowodów numizmatycznych i archeologicznych – dokumenty pisane z następnego stulecia wskazują na kontynuację masowego pojmania jeńców w Europie Północnej oraz na zależność lokalnej gospodarki od handlu niewolnikami i pracy jeńców (np. ref. 50 ).
(…)
upadek tego państwa był katastroficzny: klęski militarne podważyły prestiż trzeciego władcy, Mieszka II (1025–34), po którego upadku najwyraźniej nastąpił bunt niższych warstw ludności ( 31 ). Ostateczny cios zadał czeski książę Brzetysław I (1034–55), który w 1039 r. n.e. spustoszył Wielkopolskę i uprowadził jej ludność wraz z relikwiami św. Wojciecha ( 34 ). Ród Piastów przeniósł swoją bazę władzy do Krakowa i stracił kontrolę nad Lednicą i Wielkopolską na kilka dziesięcioleci, co dramatycznie ilustrują opowieści o dzikich zwierzętach gnieżdżących się w ruinach katedr w Gnieźnie i Poznaniu ( 31 ).
(…)
Gwałtowny wzrost nowej dynastii jest dobrze udokumentowany we wszystkich naszych źródłach i stosunkowo łatwy do wyjaśnienia jako historyczny zbieg okoliczności. Umożliwił go napływ srebra w zamian za niewolników oraz integracja technologii przemocy związanych z pozyskiwaniem jeńców. Po tym początkowym bodźcu nastąpiła intensyfikacja społeczno-ekologiczna w obszarze centralnym, którą można opisać jako krytyczną transformację w regionalnym systemie społeczno-ekologicznym ( 6 ), dokonaną w skali regionalnej w ciągu 50 do 70 lat ( ryc. 5 ).
Wręcz przeciwnie, upadek dynastii jest trudniejszy do wyjaśnienia. Zasadniczo, opierając się na dostępnych dowodach paleoklimatycznych, możemy wykluczyć klimat jako czynnik w tym procesie ( Dodatek SI, Tekst uzupełniający S2 ). W związku z tym musimy szukać czynników społecznych, takich jak uderzająca dysproporcja między potencjałem społeczno-ekologicznym państwa a skalą jego działań. Państwo opierające się na populacji w zakresie od 15 do 30, 000 ludzi w intensywnie zarządzanym jądrze wewnętrznym (oznaczonym twierdzami #1-5 na rys. 3 ), a dalej 100 do 150, 000 w dużym jądrze zewnętrznym (zdobytym około 960 r. n.e.), dążyło do ekspansji terytorialnej na wielką skalę ( Rys. 1 ; szacunki populacji; patrz Dodatek SI, Tekst uzupełniający S3 ). Ta populacja była jednak zbyt mała, aby utrzymać stałą skalę działań państwa i powtarzające się konflikty z jego potężnymi sąsiadami. Piastowie również nie byli w stanie rozwinąć struktur administracyjnych niezbędnych do kontrolowania tego stale rosnącego terytorium, pomimo ich wysiłków zmierzających do stworzenia opartego na Kościele aparatu administracyjno-ideologicznego i zbudowania potężnych twierdz kontrolujących kluczowe węzły komunikacyjne na ich terytorium. W rezultacie, w obliczu klęsk militarnych w latach 30. XI wieku n.e., ustrój praktycznie zanikł, ale to, co nastąpiło później, nie było całkowitym upadkiem(…)
Choć na pierwszy rzut oka sprzeczne, nasze źródła ujawniają wieloaspektowy proces upadku i kontynuacji. Państwo piastowskie i jego elity rzeczywiście zniknęły, co doprowadziło do nagłego kresu piastowskiej intensyfikacji ekologicznej. Źródła pisane sugerują, że podbita ludność otwarcie odrzucała zarówno piastowską kulturę przemocy, jak i związaną z nią ideologię polityczno-religijną (tj. centralizm polityczny i chrześcijaństwo).
Upadek nastąpił w ciągu 2–4 pokoleń od przymusowych przesiedleń niezbędnych do intensyfikacji społeczno-ekologicznej, kiedy pamięć o wcześniejszych, bezpaństwowych sposobach życia mogła być wciąż żywa – co dodatkowo sprzyjało samoczynnemu upadkowi społecznemu i deintensyfikacji ekologicznej, gdy tylko aparat przemocy Piastów osłabł lub zanikł. Wielkopolska jako region i system społeczno-ekologiczny nie uległa jednak załamaniu. Przeciwnie, skok naprzód, jakiego doświadczyła w okresie piastowskiego przyspieszenia ekologiczno-ekonomicznego, był nieodwracalny i stworzył podstawy do dalszego rozwoju w okresie średniowiecza.
Pomimo wysiłków zmierzających do szybkiego stworzenia chrześcijańskiej hierarchii religijnej, państwo piastowskie nie było w stanie skutecznie wykorzystać spójności religii (w przeciwieństwie do średniowiecznych Czech, Węgier czy Serbii, gdzie kult świętych dynastycznych prowadził do silniejszej synergii między państwowością a chrystianizacją); nie wypracowało też skutecznego mechanizmu kooptacji podbitej ludności i jej elit (jak Rzym i Bizancjum). Ostatecznie państwo piastowskie opierało się na czystej sile, ponieważ zostało stworzone ex nihilo, z niczego, przez lokalnych handlarzy niewolników. W przeciwieństwie do wielu udanych przykładów budowy państwa i ekspansji terytorialnej, w kontekście bardzo słabo zaludnionej i w dużej mierze odizolowanej wczesnośredniowiecznej Europy Środkowej, elity piastowskie nie miały żadnych istniejących wcześniej sieci wymiany, kulturowych, religijnych ani politycznych, na których mogłyby oprzeć swój rodzący się, coraz bardziej złożony organizm polityczny; nie miały sposobu na zbudowanie niezbędnego minimum łączności. Krytycznie ograniczone przez niedostateczne powiązania, technologię i demografię, nie były w stanie dalej rozwijać zapoczątkowanej przez siebie intensyfikacji ekologicznej. Ten brak niezawodnych, wcześniejszych sieci, na których mogłyby oprzeć swoje wysiłki na rzecz budowy państwa, okazał się fatalnym obciążeniem, które ujawniło się w gwałtownym upadku pierwszego państwa polskiego – pomimo wysiłków Piastów, by rozwinąć takie sieci we własnym zakresie. W terminologii teorii cyklu adaptacyjnego i systemów złożonych, z powodu braku ujemnych sprzężeń zwrotnych w systemie piastowskim, nowy ustrój akumulował kapitał znacznie szybciej, niż był w stanie go stabilizować poprzez zwiększanie własnej łączności. (…)
Aktywne odrzucenie rządów Piastów przez lud na rdzennym terytorium Wielkopolski pozostaje zatem tylko jednym z kilku ekwifinalnych [wielorakość dróg: niezależność od początku procesu] wyjaśnień, wraz z innymi obejmującymi najazd i grabieże dokonane przez Brzetysława I lub globalną społeczno-ekologiczną nieefektywność systemu piastowskiego. Zatem, zgodnie z nauką o złożoności, chociaż nie możemy łatwo ograniczyć naszej analizy do poziomu pojedynczych agentów lub lokalnych podsystemów, nadal jesteśmy w stanie dostrzec kluczowe zjawiska i ich trajektorię.
Podsumowując, prezentowane przez nas studium przypadku Piastów jest wyjątkowe ze względu na wieloaspektowy, choć fragmentaryczny, charakter dokumentacji. Pozwala ono na dogłębny wgląd w ekologiczny, ekonomiczny, polityczny, religijny i kulturowy wymiar mechanizmu powstawania i upadku wczesnych państw. Historia Piastów może zatem służyć jako porównanie, jeśli nie model, podobnych zjawisk społeczno-ekologicznych w innych częściach świata i w innych okresach historycznych: takich jak na przykład pojawienie się państw niewolniczych w Afryce Subsaharyjskiej w średniowieczu i na początku ery nowożytnej ( 56 ). Gdzieniegdzie zewnętrzny popyt na niewolników stwarzał warunki do formowania się lokalnych państw na obszarach determinowanych mniej przez warunki środowiskowe (gleby w Wielkopolsce są raczej ubogie), a bardziej przez kluczowe szlaki handlu niewolnikami. Model Piastów rodzi pytania o sposoby, w jakie elity takich nowo powstałych państw próbowały stabilizować swoje struktury polityczne (pomimo destabilizujących społecznych skutków pozyskiwania niewolników), a w szczególności o rolę intensyfikacji społeczno-ekologicznej w takich próbach”.(…)
Zwłaszcza młode pokolenia nie powinny sobie pozwolić na wciskanie kitu w żadnej sprawie przez tępych gangusów, jaskiniowców i obrzydliwych kłamców… nikt nie zwolnił nikogo z krzewienia prawdy naukowej: nawet abp Ryś zapytany nie udzielił prostej odpowiedzi na pytanie, czy ma czasem wątpliwości, że Pan Bóg istnieje. Zastanawiał się minutę, westchnął i odpowiedział: Chyba aż tak to nie. To, że Pan Bóg nie istnieje, to jest bardzo poważna teza. Natomiast myślę, że dla chrześcijanina to nie jest najważniejsze pytanie. Bo nie chodzi o to, czy Bóg jest czy Go nie ma, tylko czy się objawił w Jezusie Chrystusie, albo czy się w ogóle objawił i ma dla nas Słowo – powiedział.
@pielnia11:
> I problem tkwi w kosztach tego obniżania.
Nieobniżanie to też koszty.
Problem polega na tym, że problemy związane z brakiem surowców energetycznych (UE w przytłaczającej większości je importuje, nawet węgla w Polsce nie mamy za dużo, no i samochody na węgiel nie pojadą), czy z kosztami związanymi ze zmianami klimatu (a tak, to już w Polsce odczuwamy, i już można mówić i w Polsce o ofiarach śmiertelnych), są dużo trudniejsze do wyobrażenia (bo mówią językiem prawdopodobieństwa, możliwości, szacunku), niż populistyczna wrzutka, że prąd będzie droższy, albo wymuszona będzie wymiana samochodu, czy sposobu ogrzewania domu/mieszkania.
> Nawrocki(zaczął to Duda)plecie bzdury o węglu kamiennym…
Chodzi o związkowców, którzy boją się utraty pracy.
> UE popełniła błędy, bo nie uzgodniła tego procesu z potęgami gospodarczymi świata
USA, czy Chiny nie chciały się ograniczać formalnie, ale praktycznie prowadziły transformację energetyczną. I tu duży sukces odniosły Chiny. Co im daje przewagę w relacjach z Europą.Dopuściliśmy do tego (my=Europejczycy), ulegając ruchom populistycznym, często sponsorowanym przez Rosję (nie tylko chodzi o uzależnienie energetyczne, ale też o to, że Rosja jest tu eksporterem i lansuje narracje anty-OZE, jak też negujące globalne ocieplenie).
> robienie w Polsce takiego referendum oznacza
Samo zrobienie nie, ale ciężko będzie głosować na „podwyższenie rachunków za energię”, jak tego chce Nawrocki. A to oznaczać będzie zapewne jakiś polexit, bo inne państwa nie będą chciały „płacić” za polskie cwaniactwo. W zasadzie „polexit” to może być za słabe, bo dlaczego takie Chiny nie mają wymusić mocno nierównych umów handlowych z takim „cwaniakiem”, jakiego chce grać Nawrocki? Bo tworzeniu wspólnoty państw dokonujących transformacji, będą towarzyszyły cła na państwa, które się nie stosują.
> Duch Jędraszewskiego panuje w polskiej Prawicy.
Ale zdajesz sobie sprawę, że dla części prawicy w Polsce, Jędraszewski był zbyt liberalno-nowoczesny?