Premierze, nie tańcuj z nacjonalistami

Gdy u nas trwają przepychanki wokół Orła Białego dla Zełenskiego, Europa idzie dalej i nie ogląda się na Polskę. Może właśnie z powodu tych naszych potępieńczych swarów. W Londynie odbyło się spotkanie z udziałem Zełenskiego na temat dalszej pomocy dla Ukrainy. Liderów ,,koalicji chętnych”, Macrona i Merza, przywódców najpotężniejszych państw UE, Francji i Niemiec, zaprosił równie chętny do tej współpracy, premier UK, Starmer.

Przed wejściem do jego kancelarii przy 10, Downing Street, rozłożono czerwony dywan i wystawiono flagi państwowe trzech krajów, w tym dwu dysponujących arsenałem broni nuklearnej – UK i Francji. I wszystko pięknie, tylko dlaczego gospodarz, Starmer, , nie zaprosił Donalda Tuska? Pół roku temu na podobne spotkanie premier Polski również nie dostał zaproszenia.

Być może w obu przypadkach istnieje proste wytłumaczenie. Na przykład kolizja terminów. Opinii publicznej należy się jednak jakaś informacja wyjaśniająca dwukrotną absencję szefa polskiego rządu. Tusk przecież też zgłosił akces do ,,koalicji chętnych”. Rząd Tuska jest głęboko i szczerze zaangażowany w wspieranie walczącej Ukrainy.

Brak wyjaśnienia już wykorzystują przeciwko niemu ludzie Nawrockiego. Obwiniają go o totalną porażkę polskiej dyplomacji w kontaktach z Kijowem. Tusk sam przyznał, że dyplomacja zawiodła. Lecz w tym tangu bierze udział także strona ukraińska. Może ją miał na myśli, a nie chciał publicznie wywołać jej do tablicy, by nie eskalować obecnego napięcia. Spowodowała je decyzja Zełenskiego, którą Nawrocki podchwycił na fali nastrojów antyukraińskich w Polsce, by grać Orłem w walce z Tuskiem.

Tusk wezwał prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego do szczerej rozmowy twarzą w twarz. ,,Zanim emocje zrujnują naszą solidarność”. Po raz setny powtórzył oczywistą tezę polityczną, że współpraca leży w interesie Polski i Ukrainy, a konflikt w interesie Moskwy. Ale to już dzisiaj nie wystarczy. Człowiek Nawrockiego, odpowiedzialny za politykę zagraniczną w jego ekipie, nie wahał się wykorzystać przeciwko Tuskowi spotkania w Londynie: premier Polski,, jest na aucie, a miał go nikt nie ograć”, tweetnął Przydacz.

Insynuacja, że nieobecność Tuska na tym spotkaniu jest efektem jakiegoś ,,ogrania”, powinna spotkać się z reakcją premiera i ministra Sikorskiego. To nie Starmer chce ograć Tuska wspólnie z Macronem i Merzem, tylko ekipa Nawrockiego. Dlatego oczekuję od nich wyjaśnień i w sprawie Londynu, i w sprawie słów Tuska, że ,,dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów”. Dlaczego nie przyniosła? Kto zawiódł? Na jakim polu? To zbyt ważne, by poprzestać na suchym stwierdzeniu.

Wezwanie do szczerej rozmowy na tym tle brzmi słabo. Zełenski nabrał wiatru w żagle. Nikt nie zajmuje się przepychanką wokół Orła Białego, poza klasą polityczną i mediami w Polsce. Świat dyskutuje o doskonałym liście Zełenskiego do Putina. ,,Listonoszem” miał być oligarcha Abramowicz. Coraz częściej słyszymy od ekspertów, że Rosja przegrywa z Ukrainą. W Brukseli szykują się do wyznaczenia specjalnego wysłannika do Moskwy, który miałby sondować gotowość Kremla do poważnych rozmów pokojowych.

W Londynie sformułowano pięć sensownych warunków zakończenia absurdalnej i krwawej wojny Putina. Między innymi zgodę na międzynarodowe siły pokojowe stacjonujące w Ukrainie. Polska, przypomnijmy, do udziału w tych siłach się nie kwapi, więc Tusk w Londynie zalazłby się w niezręcznej sytuacji, musząc firmować te propozycje, a przecież nie chciałby być hamulcowym procesu pokojowego. Dzieje się dużo i dobrze na rzecz przerwania wojny, a my wolimy chocholi taniec z Orderem. Premierze, nie tańcuj z nacjonalistami. Takie igrce zawsze kończą się fatalnie.

Reklama