Na ostrzu noża
Ojciec apeluje o niewykorzystywanie tragicznej śmierci swego syna w walce politycznej i do dzielenia społeczeństwa. O, naiwności! Przecież właśnie tak robi się dzisiaj populistyczną politykę. Najnowszy przykład to zabójstwo Henry’ego Nowaka. Lokalne zdarzenie w Southampton, UK, trafiło na czołówki mediów światowych, także w Polsce. Jakże mieliby politycy skrajnej prawicy nie skorzystać z takiej okazji?!
Oto Azjata zabija nożem białego Brytyjczyka. Policji wmawia, że to on jest ofiarą napaści na tle rasistowskim. Policja skuwa umierającego białego, dając wiarę napastnikowi. Co za skandal! Faktycznie, policja zrobiła ciężki błąd, tego nie kwestionuję. Ale co by było, gdyby Sikha spotkał taki los, jak czarnoskórego Floyda w USA, rzeczywistą ofiarę policyjnej przemocy na tle rasistowskim? O nie, wtedy protestów inspirowanych przez rasistowską skrajną prawicę by nie było.
Niewiele starszy od Nowaka Vickrum Singh Digwa stanął przed sądem, gdy wyszły na jaw jego kłamstwa. Dostał dożywocie pod koniec maja za zabójstwo. Policja nie zadziała prawidłowo, brytyjski wymiar sprawiedliwości zadziałał.
Błąd policjantów posłużył skrajnej prawicy do ataków na policję, czyli na państwo, pod hasłem, że jest szkolona i działa w duchu politycznej poprawności: nie służy ochronie wszystkich obywateli, preferuje mniejszości etniczne. Gdy ktoś się skarży, że jest ofiarą rasizmu, policja reaguje, gdy ktoś się skarży, że jest ofiarą przedstawiciela jakiejś mniejszości, a jest biały, policja nie traktuje go tak szybko i surowo.
Mieszkałem i pracowałem przed laty w Londynie, mieście setek narodowości, języków, kultur i religii. Dla mnie z Polski, kraju jednej wiary, jednego języka, jednej dominującej narodowości, było to fascynujące. Nieraz na ulicy spotykałem Sikhów w turbanach, pod którymi zgodnie z nakazami ich wiary kryli długie włosy, też zgodnie z ich religią.
Wiedziałem, że wiara każe im nosić ceremonialne kirpany, rodzaj kindżałów, w specjalnych pochwach, pod wierzchnim ubraniem – na znak gotowości do obrony potrzebujących pomocy. Już wtedy były dyskusje, jak to pogodzić z generalnym zakazem noszenia noży w miejscach publicznych. Teraz dyskusja odżyła. Nowak zginął od ciosów zwykłego noża, większego od kirpanu. Zabójca miał oba przy sobie. Prawo brytyjskie robi wyjątek dla kirpanów w ramach wolności religii. Ale pod warunkiem, że tylko w celach religijnych i ceremonialnych. Społeczność Sikhów w Wielkiej Brytanii potępiła zabójstwo Nowaka.
My w Polsce dopiero uczymy się funkcjonować w społeczeństwie wielokulturowym, które nastało u nas wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej i zmianą paradygmatu kulturowego w systemie otwartych granic. W pobliżu mojego obecnego miejsca zamieszkania działa od lat muzułmański dom modlitw, gromadzący co piątek wyznawców islamu różnych ras i narodowości. Nigdy dotąd nie zdarzyło się tu żadne przestępstwo. W Londynie nigdy nie zaczepił mnie żaden Sikh.
Henry Nowak, młodziutki student lokalnego uniwersytetu, nie miał takiego szczęścia. Momentalnie został wkręcony pośmiertnie w gwałtowną kampanię przeciwko imigrantom. Dołączyli do niej Musk i wiceprezydent Vance. To już normalka w Ameryce Trumpa wcinać się na chama w wewnętrzne sprawy innego państwa, nawet złączonego ,,specjalymi relacjami’’. Zignorowali apel rodziny Henry’ego, by tragedii nie upolityczniać.
W praworządnym państwie błędy policji muszą być prześwietlone do spodu, winni ukarani. Wszelkie mniejszości powinny mieć równe prawa i ochronę, jeśli szanują prawo. To samo dotyczy większości. Od tego mamy państwo i jego służby, na które płacimy podatki.
Jeśli te zasady przestają działać – dziś mnożą się przykłady, że przestają – politycy powinni temu zaradzać, a nie, jak populistyczna prawica, podsuwać przemocowe pseudorozwiązania typu masowe deportacje, relokacje do obozów w innych krajach, szerzenie teorii spiskowych o rzekomej Wielkiej Podmianie Białych przez Kolorowych.
Kolejnej Wielkiej Wędrówki Ludów w poszukiwaniu lepszego i bezpieczniejszego życia nie da się zatrzymać, czy nam się to podoba czy nie. Użycie siły prędzej czy później obróci się przeciwko jej adoratorom. Dlatego chylę czoła przed rodziną Henry’ego. Apel jego ojca wsparty przez innych jej członków to głos rozsądku i wyraz prawdziwej troski o dobrostan społeczny. To są prawdziwi obrońcy cywilizacji zachodniej.
Komentarze
Podsumujmy dla kształtowania osobistych opinii na temat tragedii , bez oddawania pola manipulantom, prowokatorom chaosu i politycznych niecnych szachrajom…bezmyślnych podpalaczy również naszego świata.
Anatomia manipulacji politycznych
Tragedia ta stała się „paliwem” dla skrajnych obozów politycznych, z których każdy wyciąga z niej tylko wygodne dla siebie wnioski.
1. Narracja skrajnej prawicy (np. Nigel Farage, populistyczni komentatorzy)
Śmierć Henry’ego to dowód na tzw. two-tier policing (dwu- i wielopoziomowość policji).
Twierdzą oni, że brytyjska policja jest tak sparaliżowana poprawnością polityczną i ideologią antyrasistowską (DEI), że woli określić białego, umierającego chłopaka jako agresora, byle tylko nie zostać oskarżoną o rasizm wobec mniejszości etnicznej.
Gdzie jest manipulacja?
Wykorzystują realny, udokumentowany błąd i uprzedzenie policjantów na miejscu zdarzenia, aby uogólnić to na całe państwo i wywołać rasowy odwet.
Lider Reform UK wzywał do „czystej, zimnej wściekłości”, co doprowadziło do gwałtownych zamieszek na ulicach Southampton, w których ranni zostali policjanci.
2. Narracja lewicy i rządu (np. Keir Starmer, środowiska progresywne)
To odizolowany, tragiczny błąd proceduralny policji na „niezwykle skomplikowanym miejscu zbrodni”, gdzie funkcjonariusze zostali celowo wprowadzeni w błąd przez zgłoszenie 999. Każda ostrzejsza krytyka policji lub systemu imigracyjnego to „rasizm” i „żerowanie na tragedii”.
Gdzie jest manipulacja?
Umniejszają systemowy problem.
Krytycy słusznie zauważają, że wytyczne antyrasistowskie dla brytyjskich służb nakazują „nie traktować wszystkich w ten sam sposób”, co w tym przypadku mogło realnie wpłynąć na lęk policjantów przed natychmiastowym spacyfikowaniem kłamliwego napastnika z mniejszości sikhijskiej. Próba uciszenia debaty o zasadności noszenia noży ceremonialnych w miejscach publicznych również była formą unikania trudnego tematu.
Jak sformułować i obronić własne zdanie w tragicznej sprawie i wielu podobnych?
W mojej opinii potępienie należy się zarówno systemowej ślepocie instytucji, jak i cynizmu radykałów.
Bronię następującego stanowiska:
Prawda o policji: urzędnicy i policjanci ponoszą pełną odpowiedzialność za rażące zaniedbanie. Słuchanie kłamstw mordercy zamiast procedur ratowania życia (ignorowanie słów „nie mogę oddychać” od zakrwawionego człowieka) to kompromitacja formacji. To nie jest „zwykły błąd” – to dowód na to, że ideologiczne wytyczne i strach przed oskarżeniem o rasizm ubezwłasnowolniły zdrowy rozsądek i instynkt funkcjonariuszy.
Prawda o prawie: Ojciec Henry’ego, Mark Nowak, słusznie domaga się rewizji brytyjskiego prawa dotyczącego noży. Przywileje religijne nie mogą stać ponad bezpieczeństwem obywateli na ulicach – noszenie 21-centymetrowych ostrzy w przestrzeni publicznej pod pretekstem tradycji powinno zostać natychmiast zakazane.
Odrzucenie populizmu i obrona apelu ojca: Najważniejszym głosem w tej sprawie jest głos samego ojca ofiary, który wprost powiedział: „Nie chcemy, aby śmierć Henry’ego była wykorzystywana do tworzenia dalszych podziałów, nienawiści czy napięć”.
Politycy skrajnej prawicy (oraz internetowi komentatorzy), którzy podpalają miasta i rzucają cegłami w policję, wcale nie mszczą się za Henry’ego. Bezpośrednio plują w twarz jego pogrążonej w żałobie rodzinie, traktując ciało 18-latka jako taran w swojej walce o poparcie wyborcze.
Podsumowując jednym zdaniem do dyskusji:
Można i trzeba ostro krytykować brytyjską policję oraz wadliwe prawo opierające się na przywilejach religijnych, ale robienie z tego pretekstu do rasistowskich zamieszek ulicznych jest ordynarnym, politycznym cynizmem, który niszczy pamięć o zamordowanym chłopcu.
Sprawy się mocno komplikują przy np. upowszechnieniu prawa do posiadania broni oraz wprowadzeniu – co nieuniknione – nowych rodzajów „wyrafinowanej” broni „osobistej” ochrony…
poprawione
Podsumujmy dla kształtowania osobistych opinii na temat tragedii, bez oddawania pola manipulantom, prowokatorom chaosu i politycznych niecnym szachrajom…bezmyślnym podpalaczom również naszego świata.
Anatomia manipulacji politycznych
Tragedia ta stała się „paliwem” dla skrajnych obozów politycznych, z których każdy wyciąga z niej tylko wygodne dla siebie wnioski.
1. Narracja skrajnej prawicy (np. Nigel Farage, populistyczni komentatorzy)
Śmierć Henry’ego to dowód na tzw. two-tier policing (dwu- i wielopoziomowość policji).
Twierdzą oni, że brytyjska policja jest tak sparaliżowana poprawnością polityczną i ideologią antyrasistowską (DEI), że woli określić białego, umierającego chłopaka jako agresora, byle tylko nie zostać oskarżoną o rasizm wobec mniejszości etnicznej.
Gdzie jest manipulacja?
Wykorzystują realny, udokumentowany błąd i uprzedzenie policjantów na miejscu zdarzenia, aby uogólnić to na całe państwo i wywołać rasowy odwet.
Lider Reform UK wzywał do „czystej, zimnej wściekłości”, co doprowadziło do gwałtownych zamieszek na ulicach Southampton, w których ranni zostali policjanci.
2. Narracja lewicy i rządu (np. Keir Starmer, środowiska progresywne)
To odizolowany, tragiczny błąd proceduralny policji na „niezwykle skomplikowanym miejscu zbrodni”, gdzie funkcjonariusze zostali celowo wprowadzeni w błąd przez zgłoszenie 999. Każda ostrzejsza krytyka policji lub systemu imigracyjnego to „rasizm” i „żerowanie na tragedii”.
Gdzie jest manipulacja?
Umniejszają systemowy problem.
Krytycy słusznie zauważają, że wytyczne antyrasistowskie dla brytyjskich służb nakazują „nie traktować wszystkich w ten sam sposób”, co w tym przypadku mogło realnie wpłynąć na lęk policjantów przed natychmiastowym spacyfikowaniem kłamliwego napastnika z mniejszości sikhijskiej. Próba uciszenia debaty o zasadności noszenia noży ceremonialnych w miejscach publicznych również była formą unikania trudnego tematu.
Jak sformułować i obronić własne zdanie w tej tragicznej sprawie i wielu podobnych?
W mojej opinii potępienie należy się zarówno systemowej ślepocie instytucji, jak i cynizmowi radykałów.
Bronię następującego stanowiska:
Prawda o policji: urzędnicy i policjanci ponoszą pełną odpowiedzialność za rażące zaniedbanie. Słuchanie kłamstw mordercy zamiast procedur ratowania życia (ignorowanie słów „nie mogę oddychać” od zakrwawionego człowieka) to kompromitacja formacji. To nie jest „zwykły błąd” – to dowód na to, że ideologiczne wytyczne i strach przed oskarżeniem o rasizm ubezwłasnowolniły zdrowy rozsądek i instynkt funkcjonariuszy.
Prawda o prawie: Ojciec Henry’ego, Mark Nowak, słusznie domaga się rewizji brytyjskiego prawa dotyczącego noży. Przywileje religijne nie mogą stać ponad bezpieczeństwem obywateli na ulicach – noszenie 21-centymetrowych ostrzy w przestrzeni publicznej pod pretekstem tradycji powinno zostać natychmiast zakazane.
Odrzucenie populizmu i obrona apelu ojca: Najważniejszym głosem w tej sprawie jest głos samego ojca ofiary, który wprost powiedział: „Nie chcemy, aby śmierć Henry’ego była wykorzystywana do tworzenia dalszych podziałów, nienawiści czy napięć”.
Politycy skrajnej prawicy (oraz internetowi komentatorzy), którzy podpalają miasta i rzucają cegłami w policję, wcale nie mszczą się za Henry’ego. Bezpośrednio plują w twarz jego pogrążonej w żałobie rodzinie, traktując ciało 18-latka jako taran w swojej walce o poparcie wyborcze.
Podsumowując jednym zdaniem do dyskusji:
Można i trzeba ostro krytykować brytyjską policję oraz wadliwe prawo opierające się na przywilejach religijnych, ale robienie z tego pretekstu do rasistowskich zamieszek ulicznych jest ordynarnym, politycznym cynizmem, który niszczy pamięć o zamordowanym chłopcu.
Sprawy się mocno komplikują przy np. upowszechnieniu prawa do posiadania broni oraz wprowadzeniu – co nieuniknione – nowych rodzajów „wyrafinowanej” broni „osobistej” ochrony…
” Wiedziałem, że wiara każe im nosić ceremonialne kirpany, rodzaj kindżałów, w specjalnych pochwach, pod wierzchnim ubraniem – na znak gotowości do obrony potrzebujących pomocy.”
Hmm…ciekawe….czy jak nosić nóż ” w specjalnej pochwie, pod wierzchnim ubraniem” to jest się w zgodzie z prawem ?
@piotr
To Pan nie przeczytał, co napisałem. Nie dziwi mnie to, bo na tym polega użytkowanie Sieci przez część użytkowników. Czepiają się jednego zdania, nierzadko jednego słowa, ignorując resztę tekstu. To pozorna dyskusja, ale powtórzę: tak, to jest zgodne z prawem brytyjskim pod określonymi warunkami. Społeczeñstwo brytyjskie jest wieloetniczne i wielokulturowe. To dziedzictwo brytyjskiego dominium z przełomu wieków XIX i XX. Elementem jest pluralizm religijny. Wielka Brytania akceptuje demokratyczną zasadę wolności religijnej w ramach prawa. Dla chrześcijan atrybutem wiary jest krzyż, dla wyznawców sikhizmu – m.in. kirpan.
Piotr II
6 czerwca 2026 21:10
Hmm…ciekawe….czy jak nosić nóż ” w specjalnej pochwie…
Nie chcę nawet wiedzieć, kto cię tu przywiódł na forum z tym głupawym i pustym pitoleniem w bambus …
No chyba, że „pochwy” to twoje hobby?
Do bezjajecznych hobbystów mam słabość.
Lubię takie newsy … podtrzymują moją nadzieję na pomyślny bieg spraw wzmacniających nasze Polski bezpieczeństwo.
„Ukraińcy uderzyli we Flotę Bałtycką.
Wołodymyr Zełenski zapowiada: „Czas to zakończyć”
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził atak na Kronsztad i poinformował o ataku na rosyjską bazę paliwową w obwodzie krasnodarskim. „Ukraińskie sankcje w odpowiedzi na agresję przynoszą efekty” — ocenił.
„Czas zakończyć tę wojnę. Jednak rosyjskie władze chcą kontynuować działania wojenne” — oświadczył w sobotę Wołodymyr Zełenski.
Prezydent Ukrainy zapowiedział także kolejne ataki na Rosję. „Rosja musi zakończyć wojnę i zaprzestać ataków na ludzi. Wszelkie przejawy niesprawiedliwości wobec Ukrainy spotkają się ze sprawiedliwą odpowiedzią” — stwierdził.
Przeczytaj także: Rosja atakowana. Porty, rafinerie i arsenały w ogniu. Ukraińskie drony uderzyły w cele
Ukraińskie ataki na Flotę Bałtycką i skład paliwa
W nocy z piątku na sobotę oddziały Deep Strike Sił Operacji Specjalnych wraz z Siłami Systemów Bezzałogowych i Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziły atak na bazę morską Floty Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej Kronsztad, położoną w pobliżu Sankt Petersburga.
„Kilka dronów Sił Operacji Specjalnych pomyślnie dotarło do wyznaczonych celów. Na terenie bazy odnotowano pożar” — poinformowała ukraińska armia. W bazie stacjonują okręty wojenne, w tym podwodne, znajdują się tam ośrodki szkoleniowe, doki remontowe oraz zakłady stoczniowe. Baza morska „Kronsztad” znajduje się ok. 1 tys. km od granicy z Ukrainą.
Wcześniej w sobotę rano lokalne władze w serwisie Telegram powiadomiły, że atak dronów wywołał pożar w składzie paliwa w mieście Ust-Łabinsk w Kraju Krasnodarskim na południu europejskiej części Rosji.
Przeczytaj także: Ukraina pokazała nowy pocisk. Pierwszy krok na drodze ku niezależności
Tymczasem rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało w sobotę, że minionej nocy rosyjskie siły przechwyciły bądź zestrzeliły nad krajem 376 ukraińskich dronów.
W środę, w pierwszym dniu Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, ukraińskie drony uderzyły w pobliską instalację naftową i obiekt wojskowy, wskutek czego goście przybywający na wydarzenie mogli zobaczyć w oddali kłęby czarnego dymu.
Ukraina w ostatnim czasie zintensyfikowała uderzenia na obiekty przemysłowe w Rosji, szczególnie te związane z sektorem energetycznym. Przekłada się to na zmniejszenie wielkości rosyjskiego eksportu produktów naftowych i gazowych”.
(Polska Agencja Prasowa, Jan Manicki)
To jest wojna…. również na odległość…
Propagandy obu stron nadają swoje „przekazy dnia”… manipulacja trwa to normalne i nigdy nie będzie inaczej… wystarczy poczytać komunikaty Jezusa Trumpa i jego przydupasów…
Trzeba docierać do prawdy faktów i odsiewać – w miarę możliwości – ziarno od plew…
Ot, theatrum wojenne…
A nasze psy i kundle ujadają… taki Skolik od GB czy Winnicki … chłopy roztropy…
Ich pokonanie przez Ukrainę Rosji kompletnie nie interesuje, a wręcz przeciwny wynik będzie ich cieszył – podczas gdy głównym celem Polski normalnej jest skuteczne sparaliżowanie zakusów imperialnej – zbrodniczej Rosji na długo…
„Ukraiński historyk ujawnił kulisy ws. UPA.
Gorzkie słowa o Zełenskim
Szymon Michalski
Nadanie ukraińskiej jednostce specjalnej imienia Bohaterów UPA stało się źródłem napięć w relacjach polsko-ukraińskich. Znany ukraiński historyk Jarosław Hrycak w rozmowie z „Newsweekiem” wyjaśnia, że decyzja miała motywować Ukraińców do walki i nie była wymierzona przeciwko Polsce.
– Jego wiedza o Wołyniu i UPA jest bardzo znikoma – mówi dosadnie o Zełenskim.
_ Pomysłodawcy kierowali się potrzebą motywowania Ukraińców, a nie przekazem antypolskim.
– Reakcje w Polsce wynikają z odmiennego postrzegania historii i asymetrii pamięci historycznej.
– Historyk Jarosław Hrycak apeluje o zrozumienie ukraińskiej perspektywy i proponuje moratorium na wykorzystywanie historii przez polityków na czas wojny.
Decyzja o nadaniu jednej z elitarnych ukraińskich jednostek sił specjalnych imienia Bohaterów UPA wywołała kontrowersje, szczególnie w Polsce. Jak podkreśla w rozmowie z „Newsweekiem” historyk Jarosław Hrycak, inicjatywa nie wyszła od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, lecz od wojskowych. Honorowe imię zostało zatwierdzone po wieloetapowej procedurze w armii, a prezydent złożył pod decyzją jedynie podpis.
– Trudno mi powiedzieć, dlaczego podpisał tę decyzję, bo nie siedzę w jego głowie. Mam jednak podstawy, aby sądzić, że jego wiedza o Wołyniu i UPA jest bardzo znikoma – stwierdził Hrycak.
Według Hrycaka armia ukraińska regularnie przedstawia prezydentowi liczne propozycje dotyczące nazw jednostek. Osoby odpowiedzialne za tę inicjatywę były świadome możliwości wywołania nieprzychylnych reakcji, jednak – jak twierdzi – motywacja dotyczyła tożsamości i mobilizacji Ukraińców, a nie relacji z Polską.
Dlaczego wybrano nazwę „Bohaterowie UPA”?
Historyk tłumaczy, że w ukraińskim społeczeństwie stosunek do UPA nie jest jednoznaczny, a sama armia gromadzi zarówno obywateli ze wschodu, jak i z zachodu kraju. Imię wybrano tak, by upamiętnić tylko tych członków UPA, których społeczeństwo uznaje za bohaterów, bez jednoznacznego wskazywania całej organizacji i osób odpowiedzialnych za zbrodnie.
– W ten sposób – w rozumieniu inicjatorów – upamiętnieni zostaną tylko bohaterowie UPA, a nie wszyscy jej żołnierze, w tym zbrodniarze, których w jej szeregach też nie brakowało. Poza tym pojęcie ‚bohaterowie’ jest bardzo szerokie, bo każdy Ukrainiec może mieć własnych – wyjaśnił Hrycak.
Wstępnie rozważano nawet nadanie jednostce imienia „Kłyma Sawura”, dowódcy odpowiedzialnego za krwawe wydarzenia na Wołyniu. Z tego pomysłu zrezygnowano po ostrzeżeniach, że taki wybór wywoła poważny konflikt międzynarodowy.
Jak Ukraińcy postrzegają UPA i Wołyń?
Hrycak podkreśla znaczące różnice w postrzeganiu historii przez Polaków i Ukraińców. Jak zauważa, przed rozpoczęciem wojny mniej niż połowa społeczeństwa Ukrainy była świadoma wydarzeń na Wołyniu. Konflikt ten nie funkcjonuje dla nich jako ludobójstwo, a w ocenie wielu osób odpowiedzialność za tamte zbrodnie rozkłada się po obu stronach.
– W ukraińskiej pamięci historycznej Wołyń nie funkcjonuje jako ludobójstwo. Dlatego ludzie, którzy doprowadzili do nadania tej jednostce imienia Bohaterów UPA, nie sądzili, że rozdrapują rany historii. Chodziło im o motywowanie Ukraińców, by wstępowali do armii – tłumaczy.
Czy nadanie imienia UPA zmieni ukraińską politykę historyczną?
W ocenie historyka nie jest to zapowiedź nowej polityki historycznej. Działania inicjatorów opisywane są jako pragmatyczne, podyktowane chęcią wzmocnienia morale i poparcia dla obrony kraju. Dla większości żołnierzy tematy historyczne mają niewielkie znaczenie na linii frontu.
– Od wojskowych, którzy zajmują się rekrutacją, słyszałem, że na linii frontu nie ma znaczenia, czy jesteś zwolennikiem, czy przeciwnikiem Stepana Bandery. Proszę zrozumieć, że ukraińska armia nie jest zindoktrynowaną strukturą. Żołnierze mają prawo do swoich poglądów, również na historię. Każdy z nich myśli, co chce. Również o UPA – podkreślił Jarosław Hrycak.
Nacjonaliści są obecni wśród ukraińskich żołnierzy, lecz – w jego opinii – stanowią dobrze wyszkolonych wojskowych. Motywacje wojskowych, którzy wyszli z inicjatywą nadania jednostce tego imienia, wynikają z potrzeby zaktywizowania społeczeństwa po kilku latach wojny z Rosją.
Polska reakcja i apel o moratorium na wykorzystywanie historii podczas wojny
Według Hrycaka gwałtowna reakcja strony polskiej była zaskoczeniem dla inicjatorów decyzji. W Ukrainie sprawa ta, gdyby nie medialny rozgłos, mogłaby przejść niezauważona. Historyk zwraca uwagę, że asymetria w postrzeganiu wspólnej historii stanowi realny problem w relacjach obu krajów.
– W relacjach polsko-ukraińskich problemem jest asymetria świadomości historycznej oraz pamięci zbiorowej. Ukraińcy zajmują bardzo istotne miejsce w polskiej pamięci narodowej, natomiast w ukraińskiej pamięci zbiorowej Polska jest tylko jednym z wielu ważnych sąsiadów. Dużo ważniejsza jest Rosja – mówił.
Apeluje przy tym o wyważone podejście obu stron. Opowiada się za tym, aby do zakończenia wojny politycy nie wykorzystywali trudnych wątków historycznych, proponując tymczasowe moratorium.
– Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłbym na czas wojny moratorium na wykorzystanie przez polityków pewnych tematów historycznych – zadeklarował Hrycak.
Proponuje, by dialog i pojednanie historyczne odłożyć na czas pokojowy, pozwalając na fachową analizę historyków bez presji politycznej.
Historyk podkreśla, że mit Stepana Bandery w Ukrainie jest przeważnie skierowany przeciwko Rosji, a nie Polsce. W społeczeństwie ukraińskim, będącym pod stałym ostrzałem, kwestie historyczne schodzą obecnie na dalszy plan.
– Od dawna tłumaczę Polakom, że Bandera jest w Ukrainie bohaterem narodowym głównie dlatego, że stał się symbolem oporu wobec Rosji. Jestem już zmęczony powtarzaniem na okrągło tego, że odwoływanie się do dziedzictwa UPA nie ma wymiaru antypolskiego – podsumowuje Hrycak.
Jego zdaniem prawdziwy dialog i pojednanie będą możliwe dopiero po zakończeniu wojny, kiedy obie strony zyskają dystans do bolesnych wydarzeń przeszłości. Na razie ukraińska pamięć historyczna koncentruje się na walce o przetrwanie i niepodległość w obliczu rosyjskiej agresji”.
I to by było na tyle…
Najwyższy czas by zmądrzeć,,, a pragmatyka obok matematyki to najważniejsze dyscypliny naukowe w czasach tuż przedwojennych, wojennych i powojennych.
———————————————————————————————–
W kontekście relacji polsko-ukraińskich i sporu o politykę historyczną (w tym wokół UPA), pragmatyka oznacza przedłożenie bieżących, wspólnych interesów państwowych nad spory ideologiczne i historyczne.
To podejście typu „realpolitik”, w którym kluczowe znaczenie ma bezpieczeństwo militarne, gospodarka oraz geopolityka, a nie przeszłość.
Pragmatyka z perspektywy Polski:
Wspieranie Ukrainy w wojnie z Rosją wynika z pragmatycznego założenia, że niepodległa Ukraina stanowi bezpośredni bufor oddzielający Polskę od agresywnej polityki Moskwy.
Marginalizacja historii: pragmatyczne podejście nakazuje czasowe wyciszenie żądań dotyczących m.in. natychmiastowych ekshumacji ofiar Wołynia, aby nie osłabiać pozycji obronnej Kijowa i stabilności regionu.
Krytyka: Przeciwnicy tego podejścia w Polsce uważają je za „asymetryczne”, zarzucając władzom, że bezwarunkowa pomoc osłabia pozycję negocjacyjną Polski w egzekwowaniu prawdy historycznej.
Pragmatyka z perspektywy Ukrainy
Konsolidacja wewnętrzna: dla Kijowa odwoływanie się do symboliki UPA (jako formacji walczącej z ZSRR) jest pragmatycznym narzędziem budowania morale żołnierzy i mitu założycielskiego nowoczesnego, opierającego się Rosji państwa.
Ignorowanie wrażliwości sąsiada: w imię pragmatyzmu wojennego Ukraina decyduje się na gesty (jak nadawanie imion jednostkom), wiedząc, że wywoła to oburzenie w Warszawie, ale kalkulując, że Polska i tak nie zaprzestanie strategicznego wsparcia z powodu własnego zagrożenia ze strony Rosji.
Konflikt: pragmatyka vs. tożsamość
Konflikt wybucha w momencie, gdy granice pragmatyzmu zostają przekroczone przez kwestie tożsamościowe. Dla Polski pamięć o ludobójstwie na Wołyniu jest fundamentem tożsamości narodowej i wartością nienegocjowalną.
Gdy Ukraina (nawet z pragmatycznych, wewnętrznych powodów) instytucjonalizuje kult UPA, polskie władze są zmuszone porzucić podejście pragmatyczne na rzecz obrony pamięci historycznej, co prowadzi do obecnego kryzysu dyplomatycznego.
To logiczna analiza tyle tylko, że nie spotkałem by ktoś postawił tę kwestię gry w konflikt w formie analizy wyników konfliktu z pozycji Głupiego Jasia…
i wskazał prawdopodobny finał:
Rezultaty (hipotetyczne):
A. Polska stawia na swoim i zostaje z nienaruszonym „fundamentem swojej tożsamości” przy nodze.
B. Ukraina ze zwiększonymi utrudnieniami i przeszkodami jednak tak osłabia Rosję tak dalece, że ta idzie na wynegocjowane ustępstwa i czasowo zawiesza działania zbrojne na terytorium Ukrainy.
C. Ukraina przystępuje do realizacji największego w swych dziejach programu odbudowy i modernizacji kraju (infrastruktury technicznej, gospodarki etc.) z istotną pomocą finansową i techniczną niektórych krajów EU, Japonii, Korei… może nawet Chin (zależnie od biegu spraw geopolitycznych, a szczególności sytuacji politycznej w Niemczech, Francji, EU,… )
D. Rosja nawiązuje obustronnie korzystne stosunki polityczne i gospodarcze z Niemcami w tym przywrócenie pracy rurociągów morskich do transportu ropy naftowej i gazu z Rosji na wielką skalę… rozmowy już trwają (Schroeder)
E)…
A Polska trwa ze swym fundamentem tożsamości przy nodze i czeka na bieg spraw… i w naturalny sposób zamiera (brak ludzi do pracy i powolny brak wszystkiego) – „okienko szans” się zatrzasnęło… ale fundament histeryczny już jest i czeka na wzięcie przez obcych…
Ale przeciez nosil w pochwie czy nie w pochwie, ale uzyl tego noza, wiec czy nie nalezaloby wprowadzic zakazu tak jak na burki we Francji.
A pozatym bez demonstracji i to znacznych tam nic sie nie zmieni, czyli policja i inne urzedy nadal beda dyskryminowac bialych obywateli (to nie moje zdanie, lecz powszechne odczucie).
Jak sluchalem ojca to musze powiedziec ze az sie zagotowalem. Zabili mu syna a on: prosze nie demonstrowac, nic sie nie stalo. Wiem, ze go zmusili, ale jakby mojego syna zabila policja (bo defakto to dzialania policji spowodowaly zgon ktory moznaby uniknac), no wiec ja bym zareagowal odwrotnie, a nawet histerycznie pomimo zem czlek spokojny.
Jezeli o relacje polsko-ukrainskie chodzi to czarno widze. Pierwszym etapem konfliktow jest wyrazny podzial na my i oni. To juz sie dokonalo. A dalej to bedzie tak jak w wendettach na Sycylii – juz nikt nie pamieta o co poszlo, ale kolejne pokolenia sie wyrzynaja. Nie wiem dlaczego Zelenski to zrobil, bo mowienie ze nie wiedzial, nie znal polskiej drzazgi w bucie to jak mowienie ze Hitler nie wiedzial o obozach (nie porownuje ich, to tylko analogia sytuacyjna). A kolejne reakcje: och jacy laskawcy ze pozwalaja ekshumowac ofiary i zamiast przyslac profesorow historii ktora nie jest czarno-biala to przyslal tu Budanowa, ktory byl fantastycznym szefem wywiadu, ale na ta misje nadawal sie jak wol do karety.
@1958
Zełenski i cała wolna Ukraina ma większe zmartwienia na głowie, niż co jeszcze głupiego zrobi polski nacjonalizm, który woli się czepiać Ukrainy za jej politykę historyczną niż się douczyć historii Ukraińców. Nacjonalistom typu Brauna chodzi o zadymę. Środowisku Nawrockiego w sumie o to samo. Obu nie interesuje pojednanie i współpraca polsko-ukraińska w obronie przed Imperializmem rosyjskim, tylko wymuszenie na Tusku solidarności z najbardziej antyukraińskim nurtem na prawicy. Jeśli Tusk się ugnie, zaliczy poważny cios wizerunkowy, polityczny i etyczny. Zdradzi linię Mieroszewskiego, wciąż aktualny fundament polskiej polityki wschodniej.
@1958
Po pierwsze, sikhizm to nie islam. Indie wraz z Sikhami były częścią Imperium Brytyjskiego, a po jego rozpadzie weszły w skład wspòlnoty Commonwealth. Po drugie uznanie symboli i rytuałów religijnych i narodowych to nic dziwnego w demokracji parlamentarnej, tylko wyraz poszanowania bogactwa kulturowego. Po trzecie imponuje mi Mark Nowak tym, co Pana bulwersuje: panowanie nad emocjami w imię uspokojenia konfliktu podsycanego przez skrajną prawicę plus notabli Trumpa uważam za przejaw mądrości obywatelskiej.Niech korona zajmie się ekstremistami i kondycją policji. Tłum rozwścieczonych problemu nie rozwiąże.
Prawo brytyjskie nie określa długości tego śmiercionośnego kindżału. Jednak gdy obywatel brytyjski leci samolotem nie może nosić pod ubraniem tego „artykułu wiary”. I co, wtedy jednak można się dostosować do reguł, które obowiązują wszystkich i są oparte na legalizmie, a nie „wyjątkach” pochodzących prawdopodobnie z barbarzyńskich czasów kolonialnych? Te „wyjątki” potwierdzają regułę, że ustawowe ustępstwa mogą prowadzić do nieszczęścia. Gdyby do tej kłótni doszło w Szwajcarii, szanse na śmierć jednego z uczestników byłyby znacznie mniejsze.
Nagonka na Ukraińców wchodzi na nowy poziom. Dosięga obywateli polskich, urodzonych w Polsce, narodowości ukraińskiej. Przykład: nagonka na Andrzeja Szeptyckiego wiceministra nauki.
„W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polska rację stanu i widzą historię taką jaką ona była „
Takie słowa padły z ust Doroty Gawryluk na antenie Polsatu. Prawicowe szczujnie zachwycone bo to woda na ich młyn. Uważam, że jest to wypowiedź karygodna i zasługuje na potępienie.
Można się sprzeczać o to, co powiedział Szeptycki, można go nawet potępiać ale dzielenie obywateli na lepszych i gorszych, godnych i niegodnych zasiadania w polskim rządzie budzi mój sprzeciw.
@handzia
No tak, Gawryluk, Kania i ta z TV Sakiewicza.
Niestety w europie i nie tylko, wladze obawiaja sie wystapic w obronie swoich obywateli. Po prostu nie chca byc posadzane o rasizm czy faszyzm. Szczegolnie chodzi tutaj o wypadki gdzie sa zamieszani muzulmani lub tzw afro amerykanie.
Jeśli chodzi to tę awanturę a UPA, to naprawdę dziwię się Ukraińskim elitom, że gloryfikują morderców i jeszcze dziwią się, że trup wypadł z szafy i w Polsce wszyscy się wściekli. Wciąż mają podobnych patriotów, których warto upamiętnić a którzy zaczynali kariery w SS-Galizien i wielu z nich przeszła do UPA.
@mintel:
Miesiąc temu odbywał się Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, organizowany przez Centrum Mieroszewskiego. Było sporo dyskusji o Wołyniu. Widziałem tylko fragmenty — nie wskazywały na jakieś zmiany, ale jednak to inicjatywa, która ułatwia wzajemne zrozumienie:
https://mieroszewski.pl/aktualnosci/polsko-ukrainski-kongres-historyczny
@1958:
> policja i inne urzedy nadal beda dyskryminowac bialych obywateli (to nie moje zdanie, lecz powszechne odczucie).
To się nazywa: Astroturfing. Praktyka maskowania sponsorów przekazu,
aby sprawiać wrażenie, że pochodzi on od zwykłych ludzi
i jest przez nich popierany (dotyczy również pozornie oddolnych inicjatyw organizacyjnych). To sposób na tworzenie fałszywego poczucia konsensusu lub poparcia. (Cyt. za Perry Carpenter, FAIK. Sztuczna inteligencja w służbie fałszywej rzeczywistości.)
Klarenbach na Republice prowadzil rozmowę z udziałem m.in. profesora Żaryna, Mateckiego i publiczności… Przywołano wypowiedż jakiegoś dowódcy z Ukrainy – wy byliście okupantami Ukrainy i należalo wam się, teraz wy i Europa zależycie od nas. Profesorowie na to, że ukraińców należy uczyć historii, bo Rosja i t.d. Dla myślących o udziałach w odbudowie Ukrainy – historia okradzionej w Kijowie polskiej firmy budującej tam oczyszczalni.
@adler
A konkretnie to kto w ,,elitach ukraińskich’’ ,,gloryfikuje morderców’’? To są antyukraińsie sterotypy wykorzystywane do walki politycznej przez polskich nacjonalistów i propagandę kremlowską. Przed napaścią Putina pamięć o UPA walczącej z Sowietami, jak u nas oddziały typu Hubala, aż do póznych lat 50, a nawet wczesnych 60, była żywa w środowiskach niepodległościowych w zachodniej Ukrainie, a na wschodzie Ukrainy żadna. Było to widać w wynikach kolejnych wyborów, w których kandydaci skrajnej nacjonalistycznej prawicy, czasem odwołujący się do tradycji OUN/UPA zyskiwali minimalne poparcie. Napaść Putina reaktywowała tę tradycję, szczególnie w ukraińskiej armii i ochotniczych jednostkach samoobrony, takich jak batalion Azow, używający symboliki UPA. To z kręgów wojskowych wyszła prośba do Zełenskiego o dedykację jednej formacji pamięci bohaterów UPA. Prezydent się przychylił, bo jak miał odmówić woli żołnierzy walczących i ginących dzisiaj za wolną Ukrainę. Nie był to akt wrogi wobec Polski, bo chodziło w nim o morale oddziałów na froncie ukraińsko-rosyjskim. My czcimy pamięć o AK, a nawet ,,żołnierzy wyklętych’’, Ukraińcy na tej samej zasadzie odwołują się do tradycji UPA. Podczas wojny UPA walczyło z AK, a AK z UPA. Była to walka o terytorium, prowadzona z myślą o powojennych rokowaniach granicznych. Niemniej jednak, gdy szala wojny wychyliła się na korzyść Sowietów kierownictwa obu formacji dostrzegły, że teraz to Sowieci są wspólnym wrogiem niepodległości Polski i Ukrainy. Doszło nawet do spotkañ na ten temat między poakowskim zrzeszeniem WiN a UPA na Lubelszczyźnie. Banderę zamordował po wojnie w Monachium agent KGB. Konfliktowe wersje historii PoLski i Ukrainy nie powinny przesłaniać obecnej rzeczywistości, w której wciąż Rosja jest zagrożeniem dla obu naszych państw i narodów. Od lat w kręgach nienacjonalistycznych historyków i intelektualistów obu krajów trwa dyskusja o tragicznych kolejach naszych losów, w tym o Wołyniu. Mamy dokumenty, relacje świadków. Za pogrom ludności polskiej AK i AL urządzały pogromy ludności ukraiñskiej. Krew niewinnych ofiat – tylko dlatego, że były Polakami albo Ukraińcami – mają na rękach obie zbrojne formacje. Jak przed laty pisał urodzony we Lwowie Jacek Kuroń, krew takich ofiar nie wsiąka w ziemię, tylko rodzi dalsze konflikty. Kuroń próbował szukać pojednania w imię przyszłości na wzór listu polskich biskupów ,,wybaczamy i prosimy o wybaczenie’’. Podobnie widział to Jan Paweł II, gdy mówił o dwu płucach Europy i apelował podczas wizyty w Ukrainie (byłem tego świadkiem jako korespondent prasowy) o pojednanie obu narodów. Papież Polak wiedział, co mówi, gdy zaznaczał, by nie mylić patriotyzmu z nacjonalizmem. Patriotyzm daje szansę na współpracę między narodami w wspólnym interesie, nacjonalizm ją wyklucza.Tak samo polski, jak ukraiński. Jeśli Ukraina aspiruje do UE, musi powściąnąć siły nacjonalistyczne. Polska, choć jest w UE, ma ten sam obowiązek. Nacjonalizm potrafi burzyć, nie potrafi budować.
@szum
Nie oglądam tej szczujni.
@adler67:
Dziwisz się? Mamy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Mieliśmy też, dopiero co, żołnierza, który oskarżony o strzelanie do uchodźców poszedł do sądu w koszulce z symbolem jednej z dywizji Waffen SS. Jeśli porozglądasz się po polskiej polityce, to powinieneś zrozumieć. I to, zapewne, nawet nie będzie kwestia polityków, którzy stoją po przeciwnej stronie sceny politycznej niż sam stoisz.
Zawsze się zastanawiałem jak tematy wrzucane przez piso-kibolo-prawicę potrafią zdominować dyskusję publiczną. Osiągnęli w tym mistrzostwo, ale ta wrzutka z odebranie orderu to rekord świata. Proponuję aby prawica postawiła pomnik bojownikom UPA w Baligrodzie, w końcu zabili tego okropnego komucha, Karola Świerczewskiego.
Szanowni @Gracze w klasy,
sprawa jest powazna, tu chodzi o forse, a nie o jakies wolynskie cmentarze. Ukraina odbierze Polsce wszelkie zapomogi z bruxelki, tak dla rolnictwa jak i regionalnego (nie)dorozwoju, gdyby do takiego nieszczescia doszlo. A one to przeciez, jak psu kosc Polsce naleza, konfitura z bruxelki 😎
@Szanowni, a co to bedzie jak Turcy zapragna do EU? Oj to bedzie to bedzie!!! Exhumacja i godny pochowek dla Malego Rycerza i Ketlinga na podolskim zamku potrzeba. Choc tu moznaby rowniez podczepic i aktualnych banderowcow.
Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze o forse chodzi. Pzdr Selukos
Pan Przydacz od Nawrockiego dał popis swojego debilstwa wyśmiewając D. Tuska za jego apel do Nawrockiego, żeby bezpośrednio jak prezydent z prezydentem pogadał z prezydentem Zełeńskim o tym nieszczęsnym konflikcie ukraińsko-polskim. Przecież konflikt wywołąli ci obaj prezydenci, więc niby dlaczego to Tusk ma za to odpowiadać? Co za mendy są wokół Nawrockiego. Słów brak
„Na ostrzu noża”: Wielka Brytania, Niemcy, Francja będą ustalać z Zełeńskim, co dalej. Polski przy tej rozmowie nie ma. Ponieważ od pewnego czasu Europa widzi, że z Polski są w sprawach istotnych dwa różne głosy(Tusk-Nawrocki),więc wolą nie zapraszać Polski na takie rozmowy. Tym sposobem Polska na własne życzenie wypisuje się grona decydentów. Nikt tyle nie pomógł Ukrainie, co Polska(biorąc pod uwagę potencjał gospodarczy krajów).Nikt tyle nie sprawił, żeby pomiędzy naszymi narodami doszło do całkowitego pojednania, nikt nie otworzył serca dla napadniętych Ukraińców przez Putina tyle,, co Polacy. A teraz co mamy? debilną wojenkę i przegrywamy na własne życzenie. To znaczy: źle napisałem; nie my przegrywamy, jako obywatele ,ale na nasz rachunek przegrywają gówniarze w szajce Nawrockiego i w rządzie, bo ambicyjki są dla nich ważniejsze, niż los Polski i Polaków. Już się wydawało, że coś się zmieniło ,że Polacy zmądrzeli, ale niestety wystarczy, że jest kilku dupków na górze i los narodu jest w szambie. I potwierdza się kolejny raz ,że Polak jest głupi zarówno przed szkodą, jak i po szkodzie. A szary obywatel na dole zaciska zęby z bezradnej wściekłości
@NH
Moją rodzinę pod Lwowem uratowali przed UPA Ukraińcy. Mojego stryja zamordowali w Katyniu Rosjanie. Jak pan śmie tu się wtrącać?
Trochę obok tematu, przepraszam. Obejrzałam „Ojczyznę” Pawła Pawlikowskiego. O ile jego poprzednie filmy nie wzbudziły mego zachwytu, ten jak najbardziej. Jest rok 1949. Tomasz Mann po wielu latach przyjeżdża do Niemiec – upokorzonych i okupowanych przez zwycięzców, zwłaszcza upokarzająca jest okupacja sowiecka. I właśnie władze okupowanej przez Sowietów części Niemiec zapraszają Manna do Weimaru. Jechać czy nie jechać, zwłaszcza, że właśnie popełnił samobójstwo syn Tomasza Klaus, nienawidzący Niemiec i deklarujący, że jego noga tam nie postanie. Wielki pisarz jednak jedzie do Weimaru. Bo tam też są Niemcy, o czym przypomina wspólna dla wszystkich kultura, zwłaszcza poezja Goethego i muzyka Bacha. Urzekło mnie to przypomnienie, że są sprawy dla człowieka większe i ważniejsze niż doraźne wydarzenia polityczne.
@Pielnia11, 8 czerwca 2026, 16:02
”Wielka Brytania, Niemcy, Francja będą ustalać z Zełeńskim, co dalej. Polski przy tej rozmowie nie ma. Ponieważ od pewnego czasu Europa widzi, że z Polski są w sprawach istotnych dwa różne głosy…” Nie tylko to…
Rownie istotne (moze istotniejsze) uwazam sa konflikty ”o pietruszke” z wszystkimi sasiadami. Politycy polscy koniecznie chca napisac historie od nowa wszystkim sasiadom. Projekt ten uwazam za z gory poroniony. Na wschodzie, to popluczyna nieudanej proby kolonialnej Rzeczypospolitej. Litwa, pisownia nazwisk. Latentny stan zapalny. Z Bialorusia, obustronne proby destabilizacji systemow. Z Ukraina… Z Niemcami, po raz N-ty rachunek odszkodowan wojennych. 6,22bilionow Plzl, co jest blisko 40% BNP Niemiec, a Polski 2,2xBNP. 😎
Tego na dluzsza mete zaden polityk EU nie wytrzyma Pielnia. Bohaterowie (platnicy netto do budgetu EU) sa zmeczeni. Jak to ”sprzedac” trzeciemu pokoleniu Niemcow czy trzeciemu Ukraincow? Zebracze, ale jagiellonskie, pretensje z ambicjami na pokaz? Gdzie te krolewny na wydaniu?
Pzdr Seleuk
@leśnyszum
Tu się mend nie wprowadza, tu się mendy eliminuje bo niebezpiecznie trują i śmierdzą na odległość…
Klarenbachy, rachuje, mateckie i kłaczki
to znane nad wyraz pisdne robaczki.
Nic nie zrobisz takim wujom
gangsterka kibolska im sprzyja
i wielebny macher z radio ma ryja…
Gaci się trzęsą arcymonarsze nawet warszawskiemu Adrianowi
bo Sakwa w swej szczujni asystentkę trzymał w gabinecie
co nie uszło uwadze eleganckiemu i z mózgiem księdzu Sowi,
który teraz zapewne popadnie w tarapaty bo nie ma chodów w knesecie.
Oto krótka fraszka nawiązująca do medialnej i publicystycznej działalności Adriana Klarenbacha:
Głośny w studiu, żwawy w słowie,
Zawsze z miną wprost gotowiec.
Zada pytanie, sam odpowie,
Aż z wrażenia szumi w głowie!
Szybkie riposty, cięte riposty
– Z nim dyskusje nigdy nie są proste.
.
@ Adam Szostkiewicz
Panie Redaktorze, konkretnie odpowiedzialny jest ten kto podpisuje. Ja rozumiem, że Zelenski urodził się we wschodniej Ukrainie i nikt go o tym w szkole nie uczył, ale temat Wołynia a ostatnio jeszcze ekshumacji wałkuje się od tylu lat, że powinien się choć minimalnie orientować w temacie.
Ja wiem, że w AK, BCH czy AL nie służyły tylko anioły, ale nie można porównywać zaplanowane, zorganizowanej i bezwzględnie przeprowadzonej (za prof. Motyką) akcji UPA to działań odwetowych naszego podziemia.
Połowa mojej rodziny pochodzi z Wołynia, moja babka była jedyną Polką w klasie. UPA zamordowała mojego pradziadka, chociaż ich ukraińscy sąsiedzi ostrzegali ich, żeby uciekali „bo tutaj będą się działy rzeczy straszne”. Babka nigdy nie oskarżała wszystkich za to co się stało. Była w stanie wymienić nazwiska Ukraińców, którzy ratowali Polaków i osiedlili się w naszym mieście na Pomorzu, bo woleli stamtąd wyjechać.
Na koniec happy end: Gdy zaczęła się napaść Rosji na Ukrainę i pojawiły się u nas tłumy uchodźców, mój ojciec przyjął pod swój dach Ukrainkę i córką, które mieszkały u niego dwa lata. Po awansie w pracy panie wynajęły mieszkani i wyprowadziły się a teraz przychodzą co roku na urodziny. To tylko dowodzi, że zwykli ludzie są bardziej rozsądni niż politycy. Pozdrawiam.
@seleuk|os|:
Myślę, że przeceniasz naszych męciwodów — tu nie ma głębszej myśli. Tu jest granie na niskich smakach politycznych, czyli szowinizmie narodowym. A szowinizm… cóż, spotkało się parę rzeczy. W każdym razie, słuchanie, że Polska jest super (a jeśli tak, to trzeba jakiegoś odniesienia, więc reszta świata jest zepsuta) jest miłe. Coś, jak podjadanie lodów. Dorosły człowiek powinien jednak wiedzieć, że „słodkie co nieco” nie jest podstawą diety. A tu mamy jakby do czynienia z wiecznymi dziećmi, które całą dietę medialno-światopoglądową, próbują oprzeć na tym co przyjemne, omijając rzeczy solidne, czy mniej smaczne.
@adler67:
Tylko piszesz o AK, czy BCH, a omijasz „Żołnierzy Wyklętych”, do ktorych się odnosimy. Bo kwestia UPA przypomina bardziej ich — kult budowany mocno na antykomunizmie, gdzie kwestia zbrodni jest dużo ważniejsza, podobnie jak składnik szowinistyczno-nacjonalistyczny.
I tak, w Polsce mamy łatwiej. Budując tożsamość historyczną mamy dużo więcej punktów odniesienia, bo mamy to AK, mamy PSZ na Zachodzie, mamy armię kampanii wrześniowej — to wszystko obok I i II Armii WP; i obok „Żołnierzy Wyklętych”. Ukraińcy mogą się odwołać do swoich rodaków, którzy walczyli w Armii Czerwonej, albo do UPA/OUN — czyli do walczących, którzy jakoś się łączyli z totalitaryzmami. To dużo gorszy materiał do lepienia nowoczesnego patriotyzmu.
Moje zrozumienie dla Zełeńskiego jest o tyle wysokie, że widzę, jak w Polsce, mimo dużo, dużo lepszych warunków, ulepiono kult „Żołnierzy Wyklętych” — i to celowo zakreślając go tak, by włączyć* osoby kolaborujące z Hitlerem, czy też dokonuję zwykłych mordów. Uważam, że z tej perspektywy, nie mamy moralnego prawa nikogo pouczać.
*) Dopiszę jeszcze dla jasności — tak, wśród „Żołnierzy Wyklętych” byli ludzie, którzy byli, po prostu, bohaterami. Ale wśród walczących w UPA też znajdą się tacy.
@PAK4, 9 czerwca 2026, 7:25
platnicy netto do EU budgetu sa zmeczeni. Nie przeceniam maciwodow 🙂
Krotka lista ostatnich ich ”dokonan”:
https://brusselssignal.eu/2026/03/polish-opposition-wants-to-leave-eus-emissions-trading-system/
i wyroki TSUE (Komisja vs Polska) C‑147/23, C‑448/23, C‑192/18, C‑530/23 czy C‑398/23
https://euruleoflaw.eu/rule-of-law/rule-of-law-dashboard-overview/polish-cases-cjeu-ecthr/
Bycie hamulcowym kosztuje PAK. Nikt nie zaprasza do stolu ludzi, co puszczaja smierdzce pierdy caly czas przy jedzeniu i chca ”aby buty im smierdzialy, jak smierdzialy przed stu laty” (za Kazimierz Przerwa-Tetmajer). Zobaczymy PAK kto przyjedzie 25/26 do Gdanska na Ukraine Recovery Conference 2026
Zwroc uwage PAK ze z systemu ETS braly pieniadze wszytkie opcje polityczne i dokladaly do budgetu. 20lat braly bez zenady. Omijajac cel tego systemu (transformacje) i przy aprobacie wyborcow. Takie czyny sa normalnie klasyfikowane jako kradziez i paserstwo 😎
Platnicy netto do budgetu EU sa zmeczeni… Pzdr Seleukos
@seleuk|os|:
Ale z tym płatnikiem netto i systemem ETS to tak średnio, tak średnio. Bo opłaty w ramach ETS trafiają w większości do krajowego budżetu. Szwedzkie do szwedzkiego, polskie do polskiego, itp. Mniejszość to Fundusz Innowacyjny, ogólnoeuropejski, który jest dysponowany według potencjału wdrożeniowego — w Polsce jest on mały i Polska jest tu „płatnikiem netto”. I jest Fundusz Modernizacyjny (4,5%), gdzie Polska dysponuje pieniędzmi, ale na konkretne programy.
Rozumiem to, co mówisz o „płatnikach netto” w ogólności, ale akurat system ETS nie jest tu dobrym przykładem — bo Polska nie okrada tu Szwecji, tylko samą siebie i swoją przyszłość.
To celna i bardzo ważna uwaga, która dotyka samej istoty działania unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS).
Masz rację, że mechanizm ten działa zupełnie inaczej niż tradycyjny budżet UE i pojęcie „płatnika netto” nie ma tu bezpośredniego zastosowania w klasycznym sensie transfersów między państwami.
Oto kluczowe powody, dla których sytuacja Polski w ETS to przede wszystkim wewnętrzne wyzwanie gospodarcze, a nie konflikt ze Szwecją.
Jak naprawdę działa system ETS?
W krajowy obiegu pieniądza, pieniądze, które polskie elektrownie i zakłady przemysłowe płacą za uprawnienia do emisji CO2, trafiają w zdecydowanej większości bezpośrednio do polskiego budżetu państwa, a nie do Brukseli czy Sztokholmu.
Polska otrzymała od UE ogromną pulę darmowych uprawnień do sprzedaży na aukcjach. W ostatnich latach zasiliło to polski budżet kwotą kilkudziesięciu miliardów złotych.
Zgodnie z unijnym prawem, co najmniej 50% (a obecnie blisko 100%) tych środków powinno być wydawane wyłącznie na transformację energetyczną, czyli m.in. na OZE, termomodernizację i rozwój sieci.
Dlaczego Polska „okrada własną przyszłość”?
Przejadanie funduszy: Głównym problemem jest to, że miliardy złotych z ETS trafiały do ogólnego budżetu i były przeznaczane na bieżące wydatki socjalne lub łatanie dziur budżetowych, zamiast na realną modernizację energetyki.
Deficyt uprawnień: Ponieważ polska gospodarka emituje więcej CO2, niż wynosi przyznana nam darmowa pula aukcyjna, polskie firmy muszą dokupować uprawnienia na rynku od innych podmiotów. To generuje odpływ kapitału z kraju.
Rosnące koszty: Brak szybkich inwestycji w czystą energię powoduje, że polski prąd jest jednym z najdroższych i najbrudniejszych w Europie, co uderza w konkurencyjność naszych firm i portfele obywateli.
Masz więc absolutną rację – to nie Szwecja drenuje polskie zasoby w tym systemie. Problem leży w sposobie, w jaki wewnętrznie zarządzano środkami z ETS, co doprowadziło do opóźnienia transformacji i uzależnienia gospodarki od rosnących kosztów emisji.
W latach 2013–2025 do polskiego systemu finansów publicznych wpłynęła z licytacji uprawnień do emisji CO2 (EU ETS) gigantyczna kwota łączna wynosząca 138,6 miliarda złotych.
Zdecydowana większość tych środków zasiliła krajową kasę w ciągu ostatnich kilku lat, kiedy ceny uprawnień na gmach rynkowych gwałtownie wzrosły.
Gdzie dokładnie trafiły te miliardy?
Zgodnie z oficjalnymi analizami oraz raportami Najwyższej Izby Kontroli (NIK), dystrybucja tych środków wyglądała następująco:
Zasilenie ogólnego budżetu państwa: Około 85% całej kwoty (ponad 115 miliardów złotych) trafiło bezpośrednio do budżetu i zostało wykorzystane na bieżące wydatki, takie jak łatanie dziury budżetowej czy programy socjalne.
Reszta kwoty zasiliła m.in. Fundusz Rekompensat Pośrednich Kosztów Emisji (wsparcie dla przemysłu energochłonnego) czy Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).
Na bezpośrednie, twarde cele klimatyczne i modernizację (np. inwestycje w OZE) wydano zaledwie około 1,3% całej puli.
Mechanizm „ekwiwalentu” – jak państwo omijało reguły?
Choć unijne przepisy nakładały obowiązek przeznaczania tych pieniędzy na cele powiązane z klimatem, Polska (podobnie jak rządy wielu innych państw) z powodzeniem stosowała tzw. mechanizm ekwiwalentu.
W sprawozdaniach dla Brukseli wykazywano, że wymóg jest spełniony, ponieważ kwoty równe wpływom z ETS wydawano na transformację z innych źródeł krajowych (np. dotacje z funduszy ochrony środowiska).
W rzeczywistości jednak „żywa gotówka” ze sprzedaży uprawnień po prostu rozpływała się w bieżących potrzebach Ministerstwa Finansów.
Jak wygląda to z roku na rok?
(Przykłady)
Wpływy rosną wraz ze skokami cen uprawnień na giełdach:
Lata 2013–2023: Przyniosły łącznie blisko 94 mld zł.
Rok 2024: Sam ten rok wygenerował 16,4 mld zł, z czego aż 14,1 mld zł poszło na ogólne cele budżetowe.
Rok 2025: Przychody wyniosły kolejne 16,2 mld zł.
Właśnie te twarde dane potwierdzają twoja opinię: system wygenerował potężny strumień pieniędzy bezpośrednio do rąk polskiego rządu.
Gdyby te 138 miliardów złotych poszło w całości na kable, sieci przesyłowe, farmy wiatrowe czy atom, problem wysokich cen prądu w Polsce w dużej mierze przestałby dzisiaj istnieć.
Jak na tle Polski wypada Szwecja, która dzięki atomowi i hydrologii niemal nie płaci za ETS?
Porównanie Polski ze Szwecją w kontekście systemu EU ETS to zderzenie dwóch skrajnie różnych światów energetycznych.
Szwecja jest niemal całkowicie odporna na koszty uprawnień do emisji CO2, podczas gdy Polska ponosi najwyższe koszty w całej Unii Europejskiej.
Oto szczegółowe zestawienie pokazujące, jak Szwecja wygrała na swojej strategii energetycznej:
1. Miks energetyczny i emisyjność
Różnica w emisyjności produkcji prądu między obydwoma krajami jest gigantyczna
Polska: ponad 50% energii wciąż pochodzi z węgla (kamiennego i brunatnego), wspomaganego gazem. Powoduje to, że wyprodukowanie 1 kWh energii w Polsce generuje średnio ok. 560 g CO2. To najbardziej emisyjna gospodarka w UE.
Szwecja: Aż 99% energii elektrycznej pochodzi ze źródeł niskoemisyjnych.
Głównymi filarami są hydroenergetyka (ok. 38–40%) oraz energetyka jądrowa (ok. 29–30%), dopełniane przez dynamicznie rosnący wiatr (ok. 23%). Paliwa kopalne odpowiadają za zaledwie 1,2% miksu. Dzięki temu wyprodukowanie 1 kWh w Szwecji generuje tylko ok. 29 g CO2.
2. Pozycja w systemie EU ETS i przychody
Z powodu niemal zerowych emisji w energetyce, bilans ekonomiczny obu państw w ETS drastycznie się różni.
Polska choć zarobiła z aukcji ETS miliardy złotych (które następnie w większości przejadła), to polskie firmy energetyczne i przemysłowe muszą dokupować na giełdach ogromne ilości uprawnień z zagranicy. Bilans finansowy dla całej gospodarki jest głęboko ujemny – kapitał ucieka z kraju.
Szwecja a raczej szwedzkie elektrownie praktycznie nie kupują uprawnień, bo nie emitują CO2. Co ciekawe, Szwecja jako państwo członkowskie również otrzymuje swoją pulę uprawnień do sprzedaży na aukcjach. Przez lata zarobiła na nich na czysto ponad 1,4 miliarda euro.
Te środki Szwedzi w 100% inwestują w dalszy rozwój czystych technologii, innowacje przemysłowe (np. bezemisyjna stal HYBRIT) oraz transport elektryczny.
3. Ceny prądu dla gospodarki i obywateli
Różnica w kosztach CO2 bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność obu państw na rynku hurtowym: średnia cena energii w Polsce: oscyluje wokół 113 euro/MWh. Wysoka cena wynika głównie z konieczności doliczania kosztu uprawnień ETS do każdej megawatogodziny wyprodukowanej z węgla.
Średnia cena energii w Szwecji: wynosi ok. 81 euro/MWh.
Dzięki darmowej energii z wody, wiatru i atomu, szwedzki przemysł ma dostęp do jednego z najtańszych prądów na kontynencie. Szwecja jest też potężnym eksporterem netto energii (eksportuje ponad 33 TWh rocznie do innych krajów).
Podczas gdy polskie elektrownie walczą o przetrwanie pod ciężarem opłat emisyjnych, Szwecja traktuje system ETS jako mechanizm, który promuje jej gospodarkę. Szwedzi zbudowali swój bezemisyjny system oparty na atomie i wodzie jeszcze w latach 70. i 80. XX wieku. Dziś zbierają tego owoce – nie tylko nie płacą za emisje, ale wręcz zarabiają na unijnej polityce klimatycznej, przyciągając do siebie m.in. gigantyczne, energochłonne centra danych (np. Google, Meta), które szukają taniego i zielonego prądu.
Te różnice pogłębiają się …
Pitolcie panowie dalej o historycznych fikcjach i fiksacjach wojennych, kto zaczął, czyja wina, o trupach… i innych tematach zastępczych by ukryć niewiarygodną indolencję „kierowników” i ich urzędników zdegenerowanych i niewykształconych i liczcie dalej na „reparacje” dla biednej Polski najlepiej od czasów Krzywoustego…
To jest (vide supra) dopisek do istotnego wątku @PAK & @Seleuk… i przeciw bałamuctwom „władzy”…
@PAK, @Besai,
dziekuje za wsparcie i twarde dane. Celem moich aktualnych wpisow byla jednak korekta pogladu skad jest „pomijanie” Polski, polityczne. Publicznosc polska moze tego nie rozumiec, szkoda. Nikt tego za polskich politykow, polskich dziennikarzy, polskich expertow, nie bedzie naprawial 🙂 Jest watpliwa strategia polityczna zaslaniac wlasna nieudolnosc, nakazami z EU i ukrainska niewdziecznoscia.
Dzieks, pzdr Seleuk
@seleuk|os|:
Ja mam trochę inne podejście „dlaczego”. A przynajmniej tak tłumaczę (wiem, z punktu widzenia propagandowego to nie jest dobre…) rozgoryczonym, że „nas pominięto”: „Ludzie, wybierajcie mądrych polityków; jak wybierzecie takich, którzy mają coś do powiedzenia, to ich będą słuchać; a jeśli wybierzecie głupców — nie — i to będzie wasza wina”.
Bardzo sensowny wpis @besaia z 9,bm,godz.16:21>Jeśli nałożymy na to, co pisze besai ,to, co głosi np. pan (podobno) profesor Czarnek, były minister od oświaty, to otrzymamy przerażający obraz polskiej głupoty i to nie od dzisiaj, a od wieków. Debil Czarnek chce zwiększać wydobycie węgla kamiennego w Polsce,(mimo, iż jest to głęboko nieopłacalne od kilkudziesięciu lat) te same bzdety głosił Duda, to samo bredzi Nawrocki, to samo głoszą w sejmie „polscy patrioci” równocześnie hamując rozbudowę wiatraków na lądzie, a potem mają pretensje do całego świata, że koszty pozyskania energii w Polsce są za wysokie i obarczają za to UE, bo wymyśliła system opłat klimatycznych, które Polska wykorzystuje niezgodnie z intencją. Polska głupota, zacietrzewienie i buractwo od wieków są przyczyną, że nikt Polaków nie traktuje poważnie. No bo jeśli naród w wyborach wybiera idiotów i szachrajów, typu Czarnek, to nikt nie będzie do takich idiotów dokładał forsy, co słusznie zauważa np. Holandia.
@pielnia11:
Widzę przynajmniej takie czynniki:
1) Górnicy, energetycy — ludzie boją się stracić pracę, bo doświadczenie pokazuje, że o dobrą pracę jest trudno. A politycy rzadko idą na ryzyko, by zaproponować jakąś alternatywną wizję ich dalszej kariery zawodowej. Przypomnę, że Solidarność zrobiła manifestację poparcia dla referendum proponowanego przez prezydenta Nawrockiego.
2) Firmy energetyczne itp. — im jest taniej nie modernizować się. Bo modernizacja to wydatki, a wydatki zmniejszają zyski — w tym premie szefostwa, czy możliwości sponsorowania. Dodam tu, choć to informacja zasłyszana, a nie zweryfikowana, że ostatnio Polska robiła wieksze inwestycje w energetykę i jej przyszłość za późnego PRL. To już nie jest sama kwestia „oze-sroze”, ale też technicznej żywotności elektrowni, czy kopalni.
3) Polska polityka przypomina mi często ping-pong — X coś robi, by Y musiał odbić piłeczkę, bo może odbije źle i w jakiejś grupie wyborców straci; Y jednak odbija i teraz do X ma problem co z piłeczką zrobić… Nie ma w tym kierunku — są dość przewidywalne (przynajmniej dla kogoś, kto sam graczem nie jest) zagrania, które tylko przerzucają problemy z miejsca na miejsce. Wtrącę, że o ile o ETS się z seleuk|os|em tu nie zgadzam, o tyle tak, całe walki o historię postrzegam, jako ten ping-pong, który jest obok realnych problemów, gdzie zamiast kursu czesto dryfujemy. A klimat, energetyka, kompetencje obywateli… to wszystko się zawiera w potrzebnym kursie.
4) Dodam — mieliśmy pecha, bo pierwsze etapy dyskusji o klimacie i ekologii nas ominęły — najpierw był późny PRL i rzeczy z Zachodu docierały w sposób ograniczony; potem była transformacja i myśleliśmy o innych sprawach i w innych kategoriach. Mamy zaległości w nauce, jako społeczeństwo.
W zasadzie może powinno być (5) — ale napisałem tu „kompetencje obywateli”, jako wielki temat, nieobecny w polityce. Bo ze zmian gospodarczych, oraz z samej natury demokracji, wynika potrzeba nieustannego kształcenia społeczeństwa. To jest i brak, który wykorzystują takie narracje; to jest i kwestia braku wyobraźni polityków.
***
Co do dokładania, to Polska się wzbogaciła i jak słyszę o dalszym funkcjonowaniu UE, to dokładanie się będzie kończyło — niezależnie od jakości naszych polityków i naszej wewnętrznej polityki. Kraje zachodnie, bogatsze, rozwijają się obecnie słabo i jest pytanie, w jakiej mierze jest to kwestia transferu środków na wschód UE. Tego się nie da, politycznie, znosić bez końca.
PAKu (z godz.11:45) dzięki za podjęcie dyskusji w Twoich punktach:1-4.Tak się składa, że w tych tematach uczestniczyłem zawodowo w latach 1995- 2010; redukcja zdolności wydobywczych w kopalniach węgla kamiennego, ogromne problemy z redukcją zatrudnienia(skutki, min. finansowe)), ogromne problemy z przystosowaniem się energetyki na odchodzenie od węgla kamiennego i brunatnego, ogromne problemy społeczne, a nad głową zawsze wisiał problem braku forsy oraz bardzo niski poziom wiedzy u decydentów w kwestii opłacalności i makroekonomii; po prostu chodzi mi o wiedzę w zakresie: co się lepiej opłaca; brutalna ekonomia, zysk, strata, skąd wziąć forsę itd, itd. Ale wiesz co, Szanowny Kolego PAKU? Dopóki rozmawiali ze sobą fachowcy, zawsze dochodzili do uzgodnienia. A jak się wpieprzali politycy oraz przemądrzali dziennikarze, to z białego robiło się czarne. W tej dzisiejszej bieżączce większość zapomina, że od Zachodu uczyliśmy się profesjonalnego biznesu. Moim zdaniem jest to największa korzyść dla Polski z przystąpienia do UE; nauczyliśmy się prawdziwej ekonomii. Ja nie mam żadnej pretensji do Holendrów, że irytuje ich polska niewdzięczność za pomoc, jaką nam dali i dawali>Idioci z PiSu zarzucają Ukrainie brak wdzięczności za pomoc Polski, a pomoc, jaką otrzymała Polska od Zachodu jest nieporównanie większa. Piszę trochę chaotycznie. Chodzi mi głównie o to, że za dużo jest durniów., którzy potrafią demagogicznie uwodzić niedouczony naród, za dużo jest chaosu, za mało wykorzystuje się nabytą wiedzę przez specjalistów. Wszystko dałoby się rozwiązywać racjonalnie (redukcje zatrudnienia, relokację specjalistów itd poprzez wyprzedzające działania w tworzeniu nowych miejsc pracy itd. gdyby tym zajmowali się ludzie z wyobraźnią, z umiejętnością patrzenia do przodu, z umiejętnością liczenia skutków finansowych , którzy mają pojęcie o oporze materii, a nie takie dupki, jak Czarnek, czy Nawrocki itd., a przede wszystkim którzy mają pojęcie o roli finansów, o liczeniu efektywności ,o liczeniu skutków itd. Ale tak już chyba musi być, że o losach narodów zawsze decydują ignoranci. J a już, na szczęście , nie muszę w tym uczestniczyć zawodowo. Pozdr.
@pielnia11:
> Dopóki rozmawiali ze sobą fachowcy, zawsze dochodzili do uzgodnienia.
Uhm. Migały mi też relacje o ekologach, którzy jeździli przekonywać górników, że wydobycie węgla nie ma przyszłości. To się da robić, tak generalnie, jeśli chcesz się dogadać i jeśli chcesz znaleźć rozwiązanie.
Tzn. dodam: fachowcy będą się rozumieli, będą rozumieli też, że „przeciwne stanowiska” często się mijają i jest możliwy kompromis. Ale „często”, nie znaczy zawsze.
> A jak się wpieprzali politycy oraz przemądrzali dziennikarze
Bo dla nich to często polityczny ping-pong, a nie kwestia wspólnego dobra.
> że od Zachodu uczyliśmy się profesjonalnego biznesu
Ale też reguły relacji państwo-biznes.
> Ja nie mam żadnej pretensji do Holendrów, że irytuje ich polska niewdzięczność za pomoc
Tylko to trochę nie o to chodzi. Przynajmniej ja to widzę inaczej. Moim zdaniem chodzi o to, że kraje bogate łożą na rozwój biednych. Mamy więc z jednej strony taki, klasyczny egoizm, że moje pieniądze powinny być u mnie wydawane, a nie pomagać obcym; a z drugiej o potencjalny realny problem, że skoro świetnie się rozwija Polska, czy Rumunia, i ten rozwój plus minus odpowiada zachodnim inwestycjom, to się rozwija kosztem stagnacji gospodarki niemieckiej, czy francuskiej.
Pierwsze jest tą samą egoistyczną siłą, która rozbija wspólnoty — i to jest niebezpieczne politycznie, niezależnie od tego, czy to egoizm Polaków, czy Szwedów, albo Holendrów. Masz świetny przykład byłej Jugosławii, gdzie właśnie kwestie gospodarcze, w tym transfer z bogatych republik (Słowenia, Chorwacja) do biednych regionów (Kosowo), było takim wyzwalaczem rozpadu.
A drugie… cóż, obawiam się, że jest prawdziwe i niebezpieczne.
> Wszystko dałoby się rozwiązywać racjonalnie
Tyle, że to kosztuje.
W mojej banieczce jest to dość częsty temat — państwo skąpe nie potrafi rozwiązywać problemów, co tylko napędza nieufność i populizm.