Grzebanie w korzeniach
Ministrów ocenia się za działalność urzędową, a nie za pochodzenie narodowościowe. W takiej Wielkiej Brytanii np. w skład rządu centralnego wchodzą osoby pochodzenia azjatyckiego, a liderem opozycji jest dziś osoba czarnoskóra. Naturalnie wszyscy mają obywatelstwo brytyjskie i urodzili się na Wyspach. I to jest w społeczeństwie zróżnicowanym etnicznie i kulturowo rzecz normalna i pożądana z uwagi na równość praw obywatelskich.
Ale u nas, choć też nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy społeczeństwem monolitycznym pod tym względem, mamy nagonkę na jednego z ministrów obecnego rządu, urodzonego w Warszawie polskiego obywatela o ukraińskich korzeniach. Lustratorzy pytają, czy rządzą Polską Ukraińcy. Znaleźli się i tacy, którzy chcą lustrować polskie urzędy pod kątem narodowości osób w nich zatrudnionych. Niesie ich fala antyukraińskiej histerii rozpętanej przez nacjonalistyczną prawicę w polityce i części mediów.
Hasło do lustracji dała dziennikarka jednej z mainstreamowych stacji telewizyjnych sympatyzującej z prawicą. Sama nosi nazwisko pochodzenia wschodniosłowiańskiego, wywodzące się z hebrajskiego. Powinna była się zastanowić, jaką puszkę Pandory otwiera. Mniejsza z tym, że nagonka może uderzyć też w samych instygatorów. Zwrócił na to uwagę w środę premier w Sejmie: ileż z niemiecka brzmiących nazwisk występuje w trójgłowej prawicy: Braun, Mentzen, Schreiber, Mueller itd. A przecież wszyscy oni podpisują się pod mantrą Kaczyńskiego o „bucie niemieckim”.
Mnie bardziej niepokoi historia Grzegorza Gaudena, autora książki o pogromie na Żydach lwowskich u początków odrodzonej w 1918 r. Polski. Na stacji benzynowej został zaczepiony przez nieznanego mu osobnika za przypinkę z flagami polską i ukraińską, którą nosi w klapie. Osobnik zwymyślał go od „banderowców”, później zatelefonował do kogoś: „tu siedzi, skopcie mu jaja i wybijcie zęby, to rozkaz”. Gauden wyciągnął swój telefon i zaczął natręta filmować. Wtedy osobnik uciekł.
Tak to się zaczyna: najpierw szczucie, obelgi, groźby karalne, potem rękoczyny. Najpierw pojedyncze zaczepki, później pogrom. A winowajcy na swobodzie i trolle moskiewskie na tyłach zacierają ręce. Dziennikarka może zadawać pytania, ale nie insynuować. Minister ma prawo i tytuł do prywatnych opinii wypowiadanych w mediach. Przecież to prawda, że UPA i AK walczyły ze sobą, a jednocześnie obie formacje walczyły o niepodległość swoich krajów. Po klęsce Niemiec hitlerowskich został jeden wspólny wróg: Sowiety. Jest absurdem wzywać ministra do ustąpienia za refleksję historyczną o tragicznych skutkach konfliktu polsko-ukraińskiego.
Grzebanie w korzeniach musi się kojarzyć z nazizmem i ustawami norymberskimi, a w naszej najnowszej historii z akcją Wisła i antysemicką kampanią marcową. Insynuacja, że obecny rząd nie służy polskim interesom, to oszczerstwo na potrzeby bieżącej walki politycznej. Nacjonaliści próbowali dotąd przedstawiać rząd Tuska jako podwykonawców polityki niemieckiej i unijnej.
Teraz znaleźli nowy pretekst do szczucia i prób delegitymizacji: rządzą Polską Ukraińcy. Absurdalny? Niepoparty żadnymi dowodami? Nie szkodzi. Liczy się jedno: obalić Tuska. Cel uświęca najbardziej niedorzeczne środki. Można wciskać ludziom wszystko, a kiedy odzew jest silny, przedstawiać swoją brudną robotę jako odpowiedź na oburzenie społeczne, które sami prowokują. Tragicznego węzła w historii obu narodów na pewno w taki sposób się nie rozwiąże.
Na szczęście słychać też rozważne głosy rozsądku: list sześciu ludzi dobrej woli, w tym działaczy pierwszej Solidarności, przestrogę przed plemienną solidarnością pióra prof. Andrzeja Romanowskiego: „odebranie orderu Zełenskiemu, prezydentowi kraju walczącemu z Rosją, także w sprawie Polski i Europy? Odebranie orderu naszemu sojusznikowi? Potraktowanie go jak wroga? To w stosunkach międzynarodowych byłby akt bezprecedensowy, jednoznacznie obraźliwy”. Też tak myślę. Krew przelana na Wołyniu powinna być zaczynem nowego myślenia o stosunkach między naszymi krajami w obliczu imperializmu rosyjskiego.
Komentarze
Szerszy kontekst i syndrom debili na stanowisku prezydentów państw — i>proportione servata
Fakty: 1. Trump organizuje na nieznaną w dziejach skalę widowisko w WH — UFC wysoko skorumpowaną imprezę — normalsi odmawiają udziału…
2. Dla zapchania dziury frekwencyjnej sekretarka Pana Jezusa Trumpa wysyła zaproszenie m.in. do Nawrockiego na „imprezę” na terenach Biełowo Hausa jakiej dzieje ziemskie nie widziały — ten ze znaną postawą parweniusza — korzysta z okazji i jako niestrudzony hołdownik jedzie zdać sprawę Jezusowi Trumpowi… i jak się da, o boshe, pocjełować w sygnet i wręczyć extra kopertę dziękczynną, dary lecą przez biegun Antonowem…
3. Trump zapowiada na dzisiaj/jutro „wielkie bombardowanie Iranu…mimo, że wczoraj jeszcze mówił o wielkim porozumieniu US z Iranem
4. Trwa wojna Ukrainy z Rosją — Żełeński ogłasza, że nie liczy już na pomoc US… będzie jej szukał w Europie…
5. Leon XiV nie ogłasza żadnego letteru w sprawie działań wojennych w Iranie…
Czy Polacy powinni zostawić p.o. prezydenta — wobec wymowy faktów… poplecznictwo — bez opierdolu?
1. Transakcyjność polityki i uwiąd autorytetu Białego Domu
Organizowanie przez Donalda Trumpa masowych widowisk, takich jak gale sztuk walki (UFC), w przestrzeni Białego Domu to element tzw. polityki estradowej.
• Bojkot elit („normalsów”): Odmowa udziału tradycyjnych środowisk politycznych i eksperckich oznacza głęboki podział wewnętrzny w USA i izolację prezydenta na własnym podwórku.
• Mechanizm zaproszeń i parweniusze: Masowe wysyłanie zaproszeń przez sekretariat ma na celu sztuczne zapchanie luki i legitymizację władzy. Dla polityków z krajów peryferyjnych (wspomniany syndrom parweniusza) taka propozycja staje się okazją do budowania własnego kapitału politycznego w kraju.
• Skutek: spadek powagi dyplomatycznej USA sprawia, że partnerzy zagraniczni przestają traktować Waszyngton jako stabilnego, przewidywalnego gwaranta ładu, a zaczynają postrzegać go jako strukturę wodzowską i transakcyjną.
2. Strategia „nieprzewidywalności” a ryzyko wojny totalnej w Iranie
Gwałtowne przejście Donalda Trumpa od deklaracji o „wielkim porozumieniu w 2–3 dni” do ogłoszenia „mocnego uderzenia i bombardowania Iranu” (będącego odwetem m.in. za zestrzelenie śmigłowca Apache w rejonie cieśniny Ormuz) to podręcznikowy przykład doktryny celowej destabilizacji:
• Bliski Wschód na krawędzi: Iran kontrolował kluczowe szlaki handlowe (cieśnina Ormuz). Nagłe przejście do eskalacji militarnej (groźby uderzeń w elektrownie i mosty) drastycznie zwiększa ryzyko setek tysięcy ofiar cywilnych i kompletnego załamania gospodarczego w regionie.
• Brak strategii wyjścia: skakanie od negocjacji do nalotów uniemożliwia jakąkolwiek dyplomację prewencyjną. Sojusznicy USA są zaskakiwani decyzjami podejmowanymi na platformach społecznościowych, co uniemożliwia koordynację działań humanitarnych czy obronnych.
3. Zwrot strategiczny Ukrainy i osamotnienie Europy
Oficjalne ogłoszenie przez Wołodymyra Zełenskiego, że Ukraina nie liczy już na pomoc USA i szuka jej wyłącznie w Europie (w obliczu nacisków Waszyngtonu na pokój za wszelką cenę i odcinania dostaw), całkowicie zmienia architekturę bezpieczeństwa w naszym regionie:
• Przeniesienie ciężaru na Europę: Unia Europejska (formaty E3: UK, Francja, Niemcy) musi samodzielnie udźwignąć finansowanie obrony Ukrainy (m.in. poprzez pakiety rzędu 90 miliardów euro na lata 2026–2027).
• Ryzyko zamrożenia konfliktu na warunkach Rosji: bez amerykańskiego potencjału rakietowego i wywiadowczego, Ukraina staje przed widmem bolesnych ustępstw terytorialnych, na które jej społeczeństwo nie wyraża zgody. To generuje ryzyko długotrwałej, krwawej wojny na wycieńczenie tuż przy granicy z Polską.
________________________________________
Synteza splotu okoliczności: wnioski dla Polski i ryzyko ofiar
Splot ten tworzy efekt próżni bezpieczeństwa. W momencie, gdy uwaga i zasoby wojskowe USA zostają gwałtownie przekierowane na pełnoskalowy konflikt z Iranem, wschodnia flanka NATO zostaje wystawiona na potężne ryzyko.
1. Geopolityczne kleszcze: Polska znajduje się w sytuacji, w której jej dotychczasowy „główny sojusznik” (USA) wywołuje nieprzewidywalny pożar na Bliskim Wschodzie, jednocześnie porzucając pełne wsparcie dla Ukrainy.
2. Kwestia „poplecznictwa” i wyjazdu: to właśnie ta dramatyczna wymowa faktów sprawia, że polskie elity nie mogą ślepo „meldować wykonania zadania” w Waszyngtonie. Dawanie pełnego, bezkrytycznego poparcia działaniom Trumpa w tak niestabilnym momencie (zarówno w kwestii Iranu, jak i Ukrainy) mogłoby zostać uznane przez europejskich partnerów (Paryż, Berlin) za poplecznictwo w demontażu bezpieczeństwa kontynentu.
3. Ofiary i koszty ludzkie: jeśli eskalacja w Iranie doprowadzi do wojny regionalnej, a Europa nie zdoła samodzielnie powstrzymać naporu Rosji na Ukrainie, Polska stanie przed bezpośrednim ryzykiem nowej, gigantycznej fali uchodźców oraz koniecznością postawienia własnej armii w stan najwyższej gotowości bojowej w warunkach braku jednoznacznego wsparcia z USA.
I w takich okolicznościach ten dupek wyjeżdża — „prywatnie” — na galę UFC do umysłowo chorej zhakowanej (kompromaty) i rozgrywanej przez Putina/KGB marionety nowych czasów…
Takich zagrań zdrajców Polski będzie coraz więcej.
Polski nacjonalizm antyukraiński szczytuje
Nacjonalizm większości „prawdziwych Polaków”, np. członków towarzystwa „po pierwsze Polska”, którzy maja polskie serca, mówią, myślą i czynią po polsku, jest przeraźliwie schematyczny, infantylny i taki nacjonalizm jest fundamentalną podporą tzw. polskości w każdym calu, w każdym słowie, w każdej głowie, w każdym żalu – oni nas zabijali, jesteśmy duzi, a oni mali.
Taki nacjonalizm służy partiom prawicowym (PiS, Konfederacja) do umocnienia przekonań swoich wyborców o tym, że musicie nam ufać, musicie nas chwalić, my prawdziwi Polacy z dziada pradziada, kto nam podskakuje, walić w mordę dziada.
Patriotyzm spontaniczny, nie cierpiący zwłoki, waleczny i mądry, jak sam Now Rocky. Ten patriotyzm został szeroko pobudzony w Polsce i jest totalnie wykorzystywany w sprawie ukraińskiej przez te partie jako wsparcie słuszności, nienawiści, pamięci i gniewu.
A propos wiceministra Szeptyckiego, Skrajnie nacjonalistyczna prawica z PiSem na czele wykorzystuje moment historyczny, pobudza i zachęca rodaków aby taki właśnie patriotyzm przyjęli do swoich głów, aby zaciemnić, zabełtać nim sprawę ukraińską, poddać swój lud antyukraińskiemu wzmożeniu, jeszcze większej sterowności w stronę swojej polityki prostej jak budowa cepa (tak/nie, z naciskiem na nie), nasyconej nienawiścią, szczuciem i pogardą dla obcych, w tym dla Ukraińców.
Nie dla Ukraińców w rządzie, żądamy natychmiastowej selekcji. To nacjonalistyczne żądanie rozpala namiętności, omija myślenie, buduje zagrożenie oparte na instynktownej nieufności do obcych.
TJ
Gawryluk to nazwisko ukraińskie. A Szeptyccy to polska arystokracja kresowa. Czy tej wypacykowanej ciemniaczce nie można tego wytłumaczyć? Pewnie nie trzeba, bo ona to dobrze wie. Tylko z polecania „szefów” uprawia brudną robotę.
Pamiętam antysemicką nagonkę wysmażoną przez niesławnej pamięci Władysłąwa Gomułkę. To co się teraz dzieje, jako żywo mi to przypomina. To jest jota w jotę to samo. A już miałem nadzieję, że takiej hańby Polski jak ta z lat 1968-69 już nie doświadczę. Wówczas poczułem się shańbiony i teraz czuję się zhańbiony – nasza tożsamość i duma narodowa sprowadzone do prostej jak inżynieria cepa nienawiści. Myliłem się, że nie będę już w Polsce świadkiem takiego moralnego upadku. I w żaden sposób tej rasistowskiej nagonki na Ukrainców w Polsce, nagonki podszytej kolonialnym kompleksem wyższości, nie usprawiedliwia niezrozumiała, a wręcz absurdalna decyzja prezydenta Ukrainy. Oglądaliśmy transmitowane na żywo hańbienie Polski z mównicy sejmowej. Nagonka na Ukraińcow w Polsce trwa.
Wszedłem do dużego sklepu. Zanim się zorientowałem, że jestem jedynym klientem w tej branży, przeszedłem kilkadziesiąt metrów między eksponatami i ekspozycjami z wyposażeniem wc i łazienek oraz meblami kuchennymi i sprzętem domowym.
Sprzedawcy kilka razy pytali czym mogą służyć i czego potrzebuję. Było mi przykro, że nic nie kupię bo chciałem tylko zobaczyć co tam jest i skąd ten dobrobyt, a były tam wyszukane sprzęty i urządzenia z całego świata.
Handel nam się rozwinął jak żadna inna gałąź gospodarki. Można kupić wszystko i to z dostawą do domu. Nawet nie trzeba stać w kolejce jak dawniej. Klient ma to co chce do wyboru i do koloru.
Takiej możliwości nie mają zamawiający sprzęt wojskowy. To czego potrzebujemy nie leży nawet na amerykańskiej półce. Za dostawy trzeba płacić. Skala potrzeb była tak duża, ze poprzedni rząd nie mógł zwracać uwagi na cenę koreańskiej broni, wypowiedział się w sejmie poseł Kuźmiuk, ulubieniec telewidzów w programie TVN24.
Bez posła trudno sobie wyobrazić Szkło Kontaktowe.
Za kilka godzin telewizja zacznie nadawać wiadomości z mistrzostw świata w piłce nożnej. Będą to najlepsze mistrzostwa w historii powiedział amerykański prezydent Donald Trump, który obchodzi osiemdziesiąte urodziny. Nasz prezydent Karol Nawrocki znalazł się wśród osób zaproszonych na tą uroczystość. W radiu zastanawiano się czy pokryje koszty przelotu z własnych środków. Ja chciałbym wiedzieć z jakim prezentem poleci.
Wsród 48 drużyn biorących udział mistrzostwach nie ma naszych piłkarzy, ale będą Szwedzi, którzy nas wyautowali. Nie będzie też Ukrainy, która wyleciała wcześniej. To nas łączy. Czy prezydent Zełenski też został zaproszony przez Trumpa? Czy Nawrocki i Zełenski wypalą na amerykańskim gruncie fajkę pokoju?
Będą jakieś wypowiedzi szanownych komentatorów?
Zawsze z przyjemnością wykazuję słuszność twierdzeń prawicowców antysemickiej prowieniencji, że ,,Polską rządzą Żydzi” – tak to prawda: królem Polski jest Żyd Jezus a królową Żydówka Maryja.
Podobnie pisząc o przywódcach obu Konfederastii, z szacunku dla ogromnego, aż dławiącego, polskiego patriotyzmu ich liderów nieodmiennie używam polskiej pisowni ich szacownych nazwisk czyli Mencen i Brałn. Na zupełne spolszczenie nazwiska tego drugiego trochę mi brakuje odwagi: Brunatny.
Naprawdę musimy być żałosnym w swej szczęśliwości krajem skoro najpilniejszą robotą dla niektórych osób publicznych jedt przegrzebanie korzeni innych osób publicznych. Nuda musi ich zżerać bo nie słyszałem o żadnej innej ogólnoużytecznej inicjatywie z ich strony…
@ls
A konkretnie to co Pan chce powiedzieć na temat mego tekstu, bo na razie widzę słowotok, omijający ważny temat.
@sceptnik
Tak, a co gorsza ludzie biją brawo, jak w ‘68. Po tylu latach śmiercionośny wirus się uaktywnił z dużą pomocą nacjonalistòw, faszystòw, demagogòw i zwykłych durni w polityce, mediach i w samym społeczeństwie. Mòwią, że historia się powtarza jako farsa. Tak, są teraz elementy farsy, jak Braun, Bąkiewicz, ,,kamraci’’ itd, ale w demokracji niezdolnej do samoobrony lub broniącej się nieskutecznie, farsa może znowu zamienić się w tragedię.
Panie Redaktorze!
Nie ma potrzeby pytać. Proszę umieszczać te komentarze na temat, a nie wybiórczo, ale nie mam pretensji, to Pan jest tu gospodarzem.
Jednak w zamieszczonym wpisie jest odniesienie do tematu zagajenia, a jest to stosunek amerykańskiego prezydenta do Polski i Ukrainy ( pośrednio poprzez prezydentów obu krajów).
Jest to odniesienie życzeniowe, chociaż trudno przewidzieć jak to się skończy dla Polski.
Mnie też się kojarzy to wszystko z haniebną nagonką na Żydów w marcu 1968. I z równie haniebnymi działaniami Sanacji w latach 30. wobec Ukraińców, o których nikt nie uczy w szkołach i nikt nie pamięta. Jak skończyły się rządy PZPR i Sanacji doskonale wiemy. Czy Braunowaci faszole też zmierzają w tym kierunku? Wszystko na to wskazuje. Bez Unii, bez bufora wolnej Ukrainy będziemy już zdani tylko na łaskę satrapy z Kremla, który tak samo zakwestionuje w swoim czasie naszą niepodległości, jak teraz kwestionuje ukraińską.
@E. Baka
11 czerwca 2026 18:43
Przecież JarKacz to gomułko-moczarszczyzna… to nie domniemanie, to nasienno-ubecka sekwencja… a „tajemniczy” tatusiek Rajmundo z wyrzutami? i rozpaczą przestrzegał przed swoim przychówkiem: „Boże, uchroń Polskę przed moimi synami”, a także ostrzegał: „Moim dzieciom nie wolno dawać władzy”.
Wiedział co mówi.. znaki dawał…
Polskę czeka sasino-czarnkowszczyzna i śmierć w butach…
Młodzi i nieuctwo tego nie rozumie i… będą mieli swój gównoświat na własne życzenie.
@ Adam Szostkiewicz
11 czerwca 2026
18:12
Uważam, że teraz najwyższa odpowiedzialność poczywa na nauczycielach. W polskich szkołach uczy się ponad 220 tysięcy ukraińskich dzieci. To olbrzymia inwestycja i szansa na przyszłość, o ile się jej nie zmarnuje. Te dzieci w przyszłości mogłyby się stać swego rodzaju pomostem między obydwoma narodami. Jeśli szkoła nie da sobie rady z obecnym polowaniem na ludzi o rodowodzie ukraińskim, z naszej wyłącznej winy i z zaniechania wyrośnie kolejne pokolenie skrzywdzonych. Ciekawe, czy Ministerstwo Edukacji monitoruje tę sprawę. A moim zdaniem jest to sprawa ABSOLUTNIE ELEMENTARNA I KRYTYCZNIE WAŻNA! Jeśli za tę nacjonalistyczną nagonkę w Polsce zapłacą ukraińskie i polskie dzieci, jeśli ta nienawiśc przeniesie się na najmłodsze pokolenie, jeślli dopuścimy do skażenia tych dzieci nienawiścią wzajemną, ślady tego będą trwałe przez następne dziesiątki lat.
„Powinna była się zastanowić, jaką puszkę Pandory otwiera”
Ona siedziała w tej puszce w środku.
„Wtedy osobnik uciekł.”
I to jest wskazówka dla Tuska, jak postępować z takimi „osobnikami”.
P.S.
Ja bardzo przepraszam wszystkich zainteresowanych blogowiczów, ale nie czytam wpisów dłuższych niż dwa paragrafy.
Dla przypomnienia dzisiejszej gówniarzerii pseudopolitycznej (niech wie na co się godzi):
Mieczysław Moczar (właściwie Mikołaj Demko vel Diomko) pochodził z rodziny chłopskiej o korzeniach białoruskich i polskich. Jego ojcem był Tichon Demko, Białorusin i działacz komunistyczny, a matką Bronisława Wierzbicka, Polka.
Pan ten pozostawił po sobie twórczość literacką, a jego głównym i niezwykle wpływowym dziełem była autobiograficzna powieść partyzancka pt. „Barwy walki” (1962 r.).Książka ta odegrała gigantyczną rolę propagandową w czasach PRL, choć powszechnie uważa się, że Moczar nie napisał jej sam.
Barwy walki” (1962), to wspomnienia Moczara z czasów II wojny światowej. Opisywały one (często w sposób mocno ubarwiony lub zafałszowany) walki partyzanckie oddziałów Gwardii Ludowej i Armii Ludowej z niemieckim okupantem. Książka stała się gigantycznym bestsellerem Polski Ludowej – w latach 1962–1988 – dopiero co – doczekała się aż 13 wydań.
Historycy i krytycy literaccy są zgodni, że Moczar (człowiek o bardzo skromnym wykształceniu) był jedynie autorem ogólnego zamysłu lub surowych relacji. Rzeczywiste spisanie i literackie ukształtowanie „Barw walki” przypisuje się znanemu pisarzowi Wojciechowi Żukrowskiemu (który pełnił rolę tzw. ghostwritera).
W 1966 roku ukazała się także powiązana publikacja pt. „Mieczysław Moczar: 60 lat pod szczęśliwą gwiazdą”. Moczar pisywał również liczne artykuły propagandowe i polityczne do prasy partyjnej (m.in. do „Głosu Robotniczego” czy „Nowych Dróg”).
Jacek Sasin kulturowo wywodzi się ze środowisk podwarszawskich robotników oraz etosu polskiej administracji państwowej.
Klasa społeczna: miejska i podmiejska klasa robotniczo-biurowa. Syn tokarza i księgowej z podwarszawskich Ząbek.
Tożsamość regionalna: silnie związana z Mazowszem i powiatem wołomińskim, a w późniejszych latach także z Podlasiem.
Kulturowe tło Czarnka ukształtowało się na styku dwóch środowisk: środkowopolskiej wsi oraz lubelskiego środowiska akademicko-kościelnego.
Klasa społeczna: tradycyjna, skromna klasa pracująca z małej prowincji (wieś Goszczanów w województwie łódzkim). Rodzice wykonywali proste, państwowe zawody (kierowca i pielęgniarka).Wpływ Kościoła katolickiego: Najważniejszy element jego kulturowej tożsamości. Po przedwczesnej stracie i chorobie rodziców, kluczowy wpływ na jego dorastanie miał wuj – [ksiądz profesor Jerzy Pałucki] wykładowca na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (KUL). To ukształtowało Czarnka w duchu tzw. „katolicyzmu narodowego”, rygorystycznego konserwatyzmu i tradycjonalizmu, gdzie religia jest ściśle powiązana z tożsamością państwową.
Obaj mają solidne zadatki na zamordystów prima sort.
Moczar przy nich to „inteligentny” nieboraczek swojego czasu.
Całą przypomnianą tu trójcę łączy pożądliwy pęd do władzy z pozycji świniopasów.
Dzielą czasy: Moczar (1913) był starszy od Sasina o 56 lat, a od Czarnka o 64 lata.
Z kolei Jacka Sasina (1969) i Przemysława Czarnka (1977) dzieli 8 lat różnicy wieku – obaj reprezentują współczesne pokolenie polityków, choć Sasin dorastał w czasach PRL, a Czarnek u progu nowej Polski.
Polska ma duże szanse do powtórki z rozrywki tyle, że 90+, tyle że cywilizacyjnie od ok. 40 lat życie w Polsce istotnie przyspieszyło.
Dzisiaj władzę mają szanse przechwycić znowu kibole, sutenerzy, trepy i świniopasy wszyscy szukający ochrony w narodowym katolicyzmie z dominującą cechą do kombinatorstwa, oszustwa i złodziejstwa, z dość dobrze wyuczoną i opanowaną goebbelsówą … co czyni z nich nową elitę trepiarstwa…
poprawione
Z ostatniej chwili katecheza Sasina:
„Jacek Sasin założył stowarzyszenie, choć jest przeciwnikiem stowarzyszeń
Sasin, który 9 czerwca ogłosił założenie stowarzyszenia Po Pierwsze Polska, po powitaniu go słowami „dzień dobry, panie prezesie” odpowiedział, że jest raczej „podprezesem”. Na uwagę, że mówi tak, ponieważ prezes jest tylko jeden (Jarosław Kaczyński, prezes PiS), Sasin przytaknął.
Sasin informując o założeniu stowarzyszenia podkreślił lojalność jego członków wobec PiS oraz „Prezesa Jarosława Kaczyńskiego” (pisownia oryginalna, słowo „prezes” we wpisie pisane było dużą literą).
Na pytanie, czy powstanie kolejnego stowarzyszenia w PiS nie jest dowodem porażki i słabości Jarosława Kaczyńskiego, który apelował o jedność do członków PiS, Sasin odparł: „wręcz przeciwnie”.
– Co do tego prezesa – niestety tak to wynika z Ustawy o stowarzyszeniach, że jest zarząd, jest prezes, są organy stowarzyszenia. Natomiast absolutnie prezes jest tylko jeden, potwierdzam to, prezes PiS, pan prezes Jarosław Kaczyński, którego absolutne przywództwo uznajemy – oświadczył.
– To nasze stowarzyszenie jest pięścią Jarosława Kaczyńskiego, to jest narzędzie Jarosława Kaczyńskiego prowadzenia polityki. W żadnym wypadku nie jest w żadnej kontrze – dodał Sasin. – Jest pięścią do walenia we wszystkie przeszkody, które stoją na drodze do tego, by wygrać najbliższe wybory i stworzyć rząd patriotyczny w Polsce, odsunąć koalicję 13 grudnia – mówił też.
(…)
– Oczywiście można było realizować ten cel bez stowarzyszeń. Ja akurat, osobiście, mimo że stanąłem na czele stowarzyszenia, jestem zwolennikiem tego, by żadnych stowarzyszeń w PiS nie było – stwierdził. – Jestem przeciwnikiem istnienia stowarzyszeń w Prawie i Sprawiedliwości. Taką decyzję pewna grupa kolegów naszych kolegów z PiS podjęła, że takie stowarzyszenie chce powołać. W obliczu tego pan prezes podjął decyzję, że PiS będzie funkcjonować w tej samej formule, formule dwóch płuc. Tego płuca bardziej liberalnego, centrowego, wielkomiejskiego, czyli tego płuca premiera (Mateusza) Morawieckiego. My jesteśmy tym płucem, które jest dominującym wśród wyborców polskiej prawicy, czyli konserwatywnej, prawicowej, patriotycznej, stawiającej na pierwszym miejscu suwerenność Polski – wyjaśnił Sasin, nawiązując do założonego wcześniej przez Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus (…)”.
I proszę by młodzi i starsi nie mówili, że nikt nie ostrzegał… że stare zgredy z Pisdowa wyruszyły na łowy…
I na koniec dwie, trzy mądre myśli:
Młodość to dar, starość to sztuka.” – pisał Stanisław Jerzy Lec.
A Steve Jobs zauważył: „Starsi ludzie nie są przestarzałymi maszynami, są innowatorami w dziedzinie życia.”
A stare przysłowie afrykańskie powiada: „Kiedy stary człowiek umiera, jest tak, jakby spaliła się cała biblioteka.”
lemarc
11 czerwca 2026
19:35
Nie zgadzam się w tą opinią. Moim skromnym zdaniem Nawrocki właśnie urywa się ze smyczy kczystowskiego pislamu i konsekwentnie zaczyna tworzyć własne ugrupowanie oparte na radykałach agresywniejszych od Kaczyńskiego. Co pomniejsi pislamiści czując już schyłkowy etap kaczyzmu na razie delikatnie, ale coraz śmielej, przesiadają się do pociągu nacjonalistów, któremu zwrotnice właśnie spektakularnie Nawrocki przestawia na tory trumpizmu w skarlałej skali polskiej. Kaczyński ani się obejrzy, jak zostanie zmarginalizowany zanim biologia zrobi swoje. Ci pomniejsi pislamiści ani się nie obejrzą, kiedy zostaną wydymani i odesłani na out, chyba że odpowiednio w porę złożą wiernopoddańcze hołdy nowemu Bwana Kubwa.
@lemarc
11 czerwca 2026 19:35
Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze zatęsknisz za Jarkiem. Powiedzmy – postać to negatywna ale przed skutkami tego zawsze chronią nas deficyty jego. Jest zuchwały ale zawsze mu brakowało odwagi cywilnej ale i tej męskiej. CzarnkoSasinoMencenoBrałny są jeszcze negatywniejsi ale w odróżnieniu od Jarka dla swoich celów nie zawahają się ,,póǰść w trupa”. Coś jak Trump i Vance. Pierwszy to zaburzony narcyz, który nie ma nawet świadomości jsk wiele jego cech jest patologiczne i debilne. Drugi podłość swej agendy bierze ,,na zimno”, racjonalnie.
@A. Szostkiewicz
Cieszę się, że Pan poświęcił więcej miejsca sprawie obrzydliwej nagonki rozpętanej przez Dorotę Gawryluk i jej ideowych pobratymców z PiS i Konfederacji. Trzeba o tym mówić i pisać gdzie tylko się da, aby głos ludzi rozsądnych nie został całkowicie zagłuszony przez wrzask nienawistników oczadzonych nacjonalizmem.
Podał Pan przykład Wielkiej Brytanii, gdzie nawet w rządzie są ludzie pochodzący z innych stron świata. Tam nikt nikomu przodków nie lustruje.
Dodam jeszcze jako ciekawostkę, że aby pracować w ministerstwie transportu UK nie trzeba mieć nawet obywatelstwa, w zupełności wystarczy status osoby osiedlonej. Moja córka tam pracuje, razem z nią pracują ludzie różnych narodowości, różnych kolorów skóry. W procesie rekrutacji liczyły się kwalifikacje, a nie pokrewieństwo czy przynależność partyjna, tak jak to jest w Polsce.
Opowiadała mi córka jak na międzynarodowej konferencji w Wiedniu, Polskę reprezentował syn posłanki PiS Machałek. Recytował wyuczone formułki marna angielszczyzną. Gdy w przerwie córka do niego podeszła i zapytała go po polsku o zagadnienia związane z tematem , uciekł przerażony. Śmiała się z tego bardzo ale dla mnie to jest smutne ogromnie. Ja już nie dożyję takich czasów aby w Polsce decydowały kwalifikacje a nie pochodzenie, przynależność partyjna, czy też działalność przodków. To, co teraz się dzieje, budzi we mnie obrzydzenie i strach przed przyszłością.
Ja tak narzekam na ping-pong, ale tak — mamy wylansowane „źli Ukraińcy” — to nie dotyczy Wołynia, bo wystarczy, że w transmisji wykładu jest szuma na sali, a zaraz pojawiają się komentarze, że Ukraińcy nie potrafią się zachować (i co z tego, że świadkowie tłumaczą, że tam byli niemal wyłącznie Polacy); albo zdjęcia bałaganu przy szałasie w górach — „ci Ukraińcy” (znowu: nie mamy żadnych przesłanek, że to Ukraińcy, sądząc po demografii tam bywających, byli to Polacy); albo historia szeptana o białym wanie, który porywa dzieci w Krakowie, a za kierownicą ktoś mówi „wschodnim akcentem”…
Nie wiem, w jakiej mierze to spontaniczne wyrazy nacjonalizmu, w jakiej propagandy, a jeśli propagandy to czyjej — bo oprócz oczywistej Rosji, mogą być i inne ośrodki.
Że to przejmują politycy? No cóż, jest elektorat do zagospodarowania. W końcu, w ubiegłorocznych wyborach, to popularność Mentzena i Brauna dała sukces Nawrockiemu. To jest ta część wyborców, może umiarkowanie liczna, która decyduje o tym, kto będzie rządził
Slawczan 22:33,
„Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze zatęsknisz za Jarkiem.”
Better the devil you know?
Jak przypomne sobie euforie sprzed dokladnie trzech lat kiedy to (z b. daleka) ogladalem slynny marsz w Warszawie, to ten defetyzm jawi mi sie jako najgorszy koszmar.
Trzy lata wniwecz?
Czarnek bojowy
Czarnek na konferencji prasowej otrzymał pytanie od ukraińskiej dziennikarki – Jak Pan uważa, co Polska może zrobić, żeby skutecznie walczyć z rosyjską dezinformacją i nie dopuścić do osłabienia współpracy z Ukrainą? – zapytała dziennikarka.
Premier in spe odpowiedział:
Polska może naciskać na pana Zełenskiego, który zachował się w sposób haniebny i obrzydliwy – powiedział poseł.
Poseł Czarnek, to człowiek subtelny, odważny sprytny patriota, a druga strona to hołota haniebna i obrzydliwa. Polska wysoka i sprawiedliwa.
TJ
@sceptnick
11 czerwca 2026 21:27
Nie zgadzam się w tą opinią. Moim skromnym zdaniem Nawrocki właśnie urywa się ze smyczy kczystowskiego pislamu i konsekwentnie zaczyna tworzyć własne ugrupowanie oparte na radykałach agresywniejszych od Kaczyńskiego.
Z czym się nie zgadzasz z tej opinii:
Przecież JarKacz to gomułko-moczarszczyzna… to nie domniemanie, to nasienno-ubecka sekwencja… a „tajemniczy” tatusiek Rajmundo z wyrzutami? i rozpaczą przestrzegał przed swoim przychówkiem: „Boże, uchroń Polskę przed moimi synami”, a także ostrzegał: „Moim dzieciom nie wolno dawać władzy”.
Wiedział co mówi.. znaki dawał…
Polskę czeka sasino-czarnkowszczyzna i śmierć w butach…
Młodzi i nieuctwo tego nie rozumie i… będą mieli swój gównoświat na własne życzenie.
… mogę ci pomóc zrozumieć te 4. zdania…?
@Slawczan
11 czerwca 202622:33
@lemarc
11 czerwca 2026 19:35
Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze zatęsknisz za Jarkiem.
Nie pisałem o tęsknocie…? Ostrzegałem… to… tak…
Dla prorusów czyli Pisdowa i dla ich ordynarnych „przekazów dnia” niepojętym jest, że kluczem do relacji polsko-ukraińskich jest oddzielenie bieżącego bezpieczeństwa od trudnej historii.
Wspieranie Ukrainy w walce z rosyjskim imperializmem to nasz czysty interes narodowy, a uleganie populistycznym narracjom tylko nas osłabia. Emocje wokół przeszłości są zrozumiałe, ale nie mogą dyktować strategii obronnej w obliczu realnego zagrożenia ze Wschodu. Pamięć o Wołyniu i godny pochówek ofiar są absolutnie konieczne, ale musimy do nich dążyć drogą dialogu, a nie dyplomatycznej wojny czy obrażania sojuszników.
Skłócenie Polski i Ukrainy służy wyłącznie Moskwie. Współczesny sojusz wojskowy i rozliczenie przeszłości nie muszą się wykluczać, a warunkiem naszego przetrwania jest stabilny front przeciwko wspólnemu agresorowi.
I na to trzeba się przygotowywać… choć to praktycznie niemożliwe…
Ale kancelistów i gangsterów oraz Mencenów… trzeba tępić do ostatniego
Szukanie ukraincow w sejmie ma zapobiec pojawienia sie idei szukania tam rosjan. Teraz nicht sie na to nie odwazy. Ja byc raczej proponowal policzenie historykow i pseudohistorykow. Tej grupy „politykow“, dla ktorych liczy sie przeszlosc a przyszlosc do kreowania jest za trudna. Polska przegrywa obecnie swoja pozycje w Europie, nie jest zapraszana na wazne spotkania, gdyz nikt nie chce psuc polskimi pretensjami ustalonej w tych krajach postawy wzgledem Ukrainy. Przypomnijmy sobie postawe polskiego rzadu w sprawie stosunkow zachodnich aliantow do ZSRR w II Wojnie swiatowej i t.zw. Katastrofe Gibraltarska. Niewielu polakow czuje obrzydzenie z powodu atakow na ukraincow i to sie zemsci.
Trzeba się w pełni zgodzić z redaktora niepokojem dotyczącym realnego zagrożenia faszyzmem w naszym kraju i to bez prawa do jakiegokolwiek niuansu. Sprawa jest bardzo poważna. Pis z Kaczyńskim, któremu na koniec marzy się wielki strzał, przejęcie władzy i rządy autorytarne nie cofnie się przed niczym aby na powrót dorwać sie do władzy. Nie należy mu wierzyć, że nie nie wyobraża sobie sitwy z Braunem po wygranych wyborach, nie należy też ufać konfederacji, że oto nagle przeobraziła się w zwyczajną partię, im również nie należy ufać bo nie wyrzekli się swych faszystowskich korzeni. Czekają nas niebawem wybory a w związku z tym wielka eskalacja nastrojów nacjonalistycznych, antyukraińskich, słowem haniebna powtórka z lat 30-tych. Warto aby do tych, którzy czytają ten blog (mowa przede wszystkim o zaglądających tu oponentach) dotarło, że nacjonalizm zawsze prowadzi do wojny, zła i cierpienia. Zawsze. Istotą tego absurdalngo konkursu na najlepszą nację jest konfilkt i wojna, która pojawia się na jakimś tsm etapie tej drogi, wcześniej lub później. Nie należy dawać się uwieść tym głosom z lasu z wiersza Goethego i na pierwszym miejscu zaufać rozumowi. Przecież nikt nie chce aby nasze dzieci odebrały po raz kolejny tak straszną lekcję jak ta o której pisał po wybuchu wojny wielki mistrz polskiego języka Julian Tuwim
Lekcja
Ucz się dziecko polskiej mowy
To przed domem to są groby
Małe groby wielki cmentarz
Taki jest twój elementarz.
Ustawiły się w szeregu czarne krzyże w brudnym śniegu
Na Warszawie mrok żałoby
Ucz sie pięknej polskiej mowy.
Pod zwaloną kamienicą
Leży upiór z upiorzycą
Wyją żółte upiorzęta
Zapamietasz… zapamiętam.
Nocą gniewnie we śnie krzyczysz
Straszne ptaki w niebie liczysz
Rano w ziemi rozoranej
Szukasz piąstki oderwanej.
Ucz sie ruin, gruzów ucz sie,
Z upiorami siądź przy uczcie
W świat ogromny, świat plugawy
Pieśń warszawskich dzieci zawyj.
Hanna Arendt w takich sytuacjach zawsze radziła: stop, and think. Dlatego chyba trzeba wszystkimi się zatrzymać i pomyśleć, którą drogą należy podążać. Ten moment jest do tego odpowiedni.
@ lemark
Nie zgadzam się z tym Pana stwierdzeniem: „Polskę czeka sasino-czarnkowszczyzna i śmierć w butach…”. Moim zdaniem, Sasin i Czarnek to są drobne pieski ujadające grzecznie na łańcuchu przy budzie, a kiedy przychodzi pora podawania karmy merdające ogonem przy misce. Rzecz idzie teraz o większego drapieżnika, który na naszych oczach urywa się z łańcucha i nie chce już tańczyć, jak mu zagra jego pan. Układa swoją partyturę i swoją choreografię. To niestety jest postać o wiele bardziej niebezpieczna dla Polski niż Sasin i Czarnek razem wzięci. Może Pan łatwo zgadnąć o kim myślę.
@PAK4 – 7:28
Jest wciąż tak że rzad rządzi a prezydent reprezentuje, z tego co wiadomo.
Z rządzeniem to za wiele się nie zmieniło ostatnio choć prezydent chciałby więcej władzy niż ma obecnie. On wyraźnie pragnie się wzorować na amerykańskim systemie prezydentury. Takie to mamy śliczności na najwyższych szczeblach urzędasów.
Poranny pesymizm…od kiedy jesteśmy Polakami, Niemcami, Rosjanami i np. Ukraincami, czy my, prawdziwi Polacy urodziliśmy się w Kielcach, Gdańsku, Sosnowcu czy Kluczborku lub za Bugiem, dlaczego są „historycy” i o tym decydują, może ci historycy to „drobne pieski…” Niestety, tak jest również u sąsiadów, wszystkich. Może trzeba jasno powiedzieć, że nie powinniśmy mieć przyjaciół tylko interesy,a Polaków i ich interesy określa rok 1945 nie 1025.
@Orteq:
Prezydent ma więcej możliwości niż reprezentowanie. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, reprezentowanie się prezydenta Nawrockiego jest chyba jeszcze gorsze od jego wet.
Natomiast chyba nie zauważyłeś, że mamy w Polsce dwa dominujące obozy polityczne, oraz ich satelitów, oraz że prezydent i premier wywodzą się z rywalizujących obozów; zaś w przyszłym roku są wybory parlamentarne — czyli najważniejsze 😉
Polityka bardziej toczy się wokół tego, jak zdobyć większość w wyborach, niż o to, jak będą żyć Polacy. I o to chodzi w tym, co piszę o „ping-pongu” (spodobała mi się ta metafora, więc jej używam), czyli wrzucaniu sobie wzajemnie gorących tematów, których niezręczny odbiór może dać te kilka punktów procentowych, które zadecydują o przegranej przyszłorocznych wyborów. A że mamy szeroko rozwinięty szowinizm narodowy i antyukraińską nagonkę, to antagonizowanie wokół urzędnika ukraińskiego pochodzenia jest taką piłeczką.
@leśny szum
No chyba nie, bo ,,prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie’’, więc mądry naród dba, by ich posiadać w innych narodach. Pragmatyzm pod hasłem kierowania się własnymi interesami oczywiście dominował i dominuje w stosukach międzynarodowych jako rodzaj oświeconego egoizmu. To podejście ma dwa słabe punkty: eliminuje wszelkie projekty uniwersalistyczne wychodzące z założenia, że w interesie ludzkości jest uniknięcie zagłady planety i cywilizacji. Matginalizacja tych pojektów – dziś popularna w kręgach prawicy w formie wykpiwania UE, ONZ czy nawet Nato – jest z kolei niespójna z manifestowaniem przez tę prawicę przywiązania do chrześcijaństwa, które przecież jest największym projektem uniwersalistycznym w dziejach. Punktem wyjścia w Polsce jest wg mnie raczej rok 1989, a potem 2004 – demontaż PRLi wejście do UE, czyli pożądana i prawidłowa zmiana wektora z wschodniego na zachodni. Opór przed tą zmianą naszego paradygmatu cywilizacyjnego znów przybiera na sile po napaści Rosji na Ukrainę, która dokonuje podobnej zmiany wektorów jak my i to moim zdaniem jest główną przyczyną brutalnej agresji Putina, który nigdy nie myślał w kategoriach uniwersalistycznych, lecz w neoimperialistycznych, uznawszy upadek Sowietów, a wraz z nimi bloku sowieckiego w Europie, za największą tragedię geopolityczną XX wieku, gdy w rzeczywistości była nią II wojna światowa, która podzieliła w efekcie świat na dwa bloki w ustawicznej zimnej wojnie ze sobą, co niszczyło wszelkie myślenie uniwersalistyczne. No i pozostaje jeszcze odwieczne pytanie: kto definiuje owe wieczne narodowe interesy? Uniwersaliści czy nacjonaliści? I co definiuje historię ludzkości: ,,zderzenie cywilizacji’’ czy ich współpraca dla dobra powszechnego, rozwoju i postępu; plemienne wojny o dominację, terytorium i zasoby czy dążenie do kantowskiego wiecznego pokoju?
Mnie się wydaje, że prezydent Ukrainy powinien stanąć w prawdzie raz na zawsze wyłuszczyć swoje rozumienie spraw z przed 80 lat. A są dwie: przodkowie walczyli z Sowietami o wolną Ukrainę i to bohaterowie. I ci sami dałi sie podpuścić nacjonalistom na drugiego wroga czyli Polaków i mają krew na rękach. Czcimy bohaterów i współczujemy Polakom. Ale to była dawna straszna wojna a teraz musimy dalej walczyć z ruskimi między innym i za was i chcemy ,żebyśmy sobie wybaczyli zło dawnych czasów dla dobrej wspólnej przyszłości.
SZ. Redaktor.
Po czynach ich poznacie ! Po ’45 grupy przywódcze -to nie były elity w dzisiejszym pojmowaniu tego słowa, oczywiście byli i tacy, którzy kierowali się tylko „chłopskim sprytem” rządzący zdawali sobie sprawę z geosytuacji. Mimo, że pochodzili z bardzo różnych obozów kierowali się swoistym patriotyzmem „pozytywizmem” , dali ludziom dach nad głową, nauczyli ludzi czytać i pisać, w ramach istniejących możliwości powstały dobre uczelnie techniczne, które zapewniły kadrę dla nowych przemysłów, również polska humanistyka -Noble. Polacy mieli swoje okienko w historii, wielu im zazdrościło, również w kraju – aby skrócić ten koślawy wpis- zazdrościli ci, którym podobał się rok 1025. Ponieważ już nie było powrotu zajęli się historią i tworzeniem polityki historycznej i wzoru prawdziwego Polaka. Znależli się tacy, którzy im za to płacą. Można odnieść wrażenie, że mitologia szkodzi /twórcy mitologii/ w każdym systemie politycznym.
@sceptnick
12 czerwca 2026 21:04
Nie zgadzam się z tym Pana stwierdzeniem: „Polskę czeka sasino-czarnkowszczyzna i śmierć w butach
Drogi panie,
Jasne, że to relatywnie podrzędne kundle i świniopasy, ale ciągle na służbie… i swoją działkę z entuzjazmem obrabiają… dokładając swoje pięć groszy do dzieła zniszczenia państwowości polskiej.
Może Pan łatwo zgadnąć o kim myślę.
Piszę o tym typie i jego kancelistach od dawna na tym forum, ale przecież nie chodzi tu o to kto pierwszy, a kto skuteczniej działa w sferze budzenia świadomości obywatelskiej i otwierania oczu… potencjalnym wyborcom i kibicom.
To jest podłożona bomba atomowa hodowana specjalnie od lat (m.in. przez gada Cenckiewicza – ubeckie nasienie).
Dzisiaj zapytam kiedy ta menda przestanie pracować na drugim etacie w IPN – kontynuacji SB pod lichą przykryweczką.
Dlaczego – skoro taki koleś kanalii Jezusa T. – nie przywiezie do kraju, po hołdowniczej wizycie u Pana świata, choćby podejrzanego Ziobry?
To zwyczajny pisowczyk, a nie – jak piszesz – „drapieżnik”, choć niewątpliwie należy go blokować na każdym kroku.
Youtube podsunęło mi wspomnienia Jana Lityńskiego.
Lata sześćdziesiąte. Kuroń i Modzelewski, represje, Michnik, kluby dyskusyjne, kółka samokształceniowe, zakazane lektury.
Jakie to z perspektywy ponad 30 lat tej wymarzonej, niepodległej Polski dalekie, jakie naiwne.
Marketingu trzeba się uczyć. Teraz znajomość języków jest obciążeniem, kibolstwo sprzedaje się jak kiedyś świeże bułeczki.
A ciągną chmury…
Szanowny @Wyborco12,
ktoremu się wydaje, że prezydent Ukrainy powinien stanąć w prawdzie raz na zawsze wyłuszczyć swoje rozumienie spraw z przed 80 lat. To jest wystarczajaca i jedyna deklaracja prezydencka potrzebna 🙂
https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2026/06/12/statement-by-president-von-der-leyen-and-president-costa-on-the-agreement-to-open-the-first-accession-negotiation-cluster-with-ukraine-and-moldova/
a zaden kraj na swiecie (a juz szczegolnie w Europie kraj) nie ma najmniejszego prawa zadac pisania historii sasiadow wedlug wlasnego widzimisia. Zaden kraj, Szanowny Wyborco, takiego prawa nie ma…
pzdr Seleukos
Drogi Seleuk,
O pisaniu komuś historii mowy nie może być ale czy prezydent też tak w głębi duszy nie myśli tylko polityka – słupki zaufania podpowiadają mu inne kroki.
W naszej historii długo stało, że my zawsze pomagaliśmy Żydom i wiele osób nie dopuszcza tej niechlubnej karty.
I tak samo w Ukrainie . Banderowcy to ich bohaterzy tak samo jak dla niektórych nasi żołnierze wyklęci
A tak w ogóle to mamy wspierać Ukrainę a nie odbierać medale i …spierać się o historię.
Pozdrawiam
@Wyborca12:
Ja tu już wrzucałem linka do Centrum Mieroszewskiego, które na początku maja zorganizowało Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny:
https://mieroszewski.pl/aktualnosci/polsko-ukrainski-kongres-historyczny
Obie strony mówiły o Wołyniu, o definicji ludobójstwa itp. Słyszałem tylko fragmenty wystąpień — nie pokazywały one, by strony się zrozumiały, czy zbliżyły stanowiska, ale strony, tj. polscy i ukraińscy historycy, się z uwagą i szacunkiem słuchali.
Chcę powiedzieć, że mamy inicjatywy, które służą takiemu „stanięciu w prawdzie”, ale też że mamy długą drogę — to muszą „przetrawić” historycy, a to zajmie lata, w wersji optymistycznej, dopiero zaś potem mogą sięgnąć po ich syntezy i opinie politycy.