Na nowy rok – opamiętanie
No proszę, Bułgaria dołącza do strefy euro, a my, dużo więksi, od lat się wahamy, a właściwie nie chcemy. Nie chce prawica, to jasne, ale i Tusk. W tym punkcie mamy narodowy konsensus. Szkoda, że w wielu innych rujnuje nas niezgoda. Nawet ustawa o osobie najbliższej, minimum minimorum w dziedzinie społecznej, trafi do wetomatu Nawrockiego. Swoją drogą to jednak niesłychane, że Trumpa wciąż nikt nie nauczył, jak poprawnie wymawiać nie takie przecież trudne polskie nazwisko.
Tymczasem nasi kochani rolnicy, co „żywią i bronią”, znów zablokowali polskie drogi pod hasłem „Nie dla Mercosuru”. Jeszcze przed przystąpieniem Polski do UE ponad 20 lat temu straszyli nas i siebie śmiercią polskiego rolnictwa, a polskie rządy dawały się przestraszyć tej narracji. Teraz też Tusk jest liderem sprzeciwu wobec tej umowy, no i oczywiście prawica.
Ale są też zdania odrębne. Najogólniej takie, że umowa z państwami Ameryki Południowej z UE może być korzystna dla gospodarki unijnej, a więc i polskiej: otworzy dla Unii ogromny rynek zbytu i złagodzi dla nas skutki taryfowego bombardowania świata przez Trumpa. Może więc rządy pisowskie miały rację, zgadzając się na Mercosur? Teraz udają, niestety, Greka. Czasami warto nie dezawuować z góry wszystkiego, co się zrobiło, tylko po to, by utrzymać się na fali.
Sam nie jestem specjalistą ani od strefy euro, ani od Mercosur. Mogę się mylić, ale sądzę, że ani euro, ani zgoda na Mercosur nam nie zaszkodzą. Tak jak nie zaszkodziło nam, w tym polskiemu rolnictwu, wejście do UE. Pozwoliło dokonać skoku nie tylko gospodarczego, lecz także cywilizacyjnego. Natomiast wyjście z UE cofnęłoby nas do punktu wyjścia. Na protestach niektórzy rolnicy wygłaszali swoje mowy w czapkach ze znakiem Polski Walczącej. To nadużycie. Polska nie jest okupowana, nie potrzebujemy ruchu oporu, tylko opamiętania. Oby nadeszło wraz z nowym rokiem, czego Polsce należy życzyć nie tylko od święta.
Komentarze
Życzenie opamiętania jest dobre, ale jak długa i trudna może być droga od opętania do opamiętania?
W psychologii i praktyce duchowej zwykle mówi się o dwóch poziomach zmiany: moment wglądu i proces przebudowy życia. Pierwszy może być błyskawiczny jak zenowskie satori, drugi jest zwykle długi i nierówny.
Błyskawiczne „olśnienie”
Możliwe jest nagłe uderzenie wglądu: ktoś w jednej rozmowie, jednym zdarzeniu „widzi”, że był zaślepiony, okrutny, fanatyczny. To bywa opisane w tradycjach duchowych jako „przebudzenie”, „nawrócenie”, „satori”. Ten błysk zmienia optykę: nagle inaczej widzi się swoje słowa, relacje, wybory. Często towarzyszy temu wstyd, skrucha, ulga, płacz, a nawet poczucie, że „świat jest inny niż myślałem”.
Długi powrót do równowagi
Nawet jeśli wgląd jest nagły, konsekwencje bywają rozciągnięte w czasie: trzeba odbudować relacje, naprawić szkody, zmienić nawyki myślenia i reagowania, nauczyć się nowych sposobów bycia. Mówiąc „daleka droga od opętania do opamiętania”, można mieć na myśli właśnie to: chwilę olśnienia i późniejsze miesiące/lata uczenia się życia „po nowemu”, bez poprzedniego zaślepienia.
Co decyduje, czy to będzie błysk czy długa droga
Głębokość „opętania”: im więcej tożsamości, relacji, interesów jest zbudowanych wokół fanatyzmu, tym trudniej puścić wszystko naraz, nawet po olśnieniu.
Gotowość na cenę zmiany: olśnienie bywa „tanie”, ale zmiana jest „droga” – kosztuje status, znajomych, obraz siebie jako „tego, który miał rację”. Jeśli ktoś nie jest gotów tę cenę zapłacić, może wracać do starych schematów mimo wglądu.
Zen a codzienna psychologia
W zen nagłe przebudzenie (satori) często nie kończy drogi, lecz ją rozpoczyna: potem następują lata praktyki, integracji wglądu z codziennym życiem (tzw. „po przebudzeniu – sprzątaj, zmywaj, pracuj”). Podobnie w życiu świeckim: ktoś może przeżyć moment, w którym widzi swoją przesadę czy fanatyzm jak na dłoni, ale równowaga uczuciowa, nowe reakcje i zaufanie otoczenia budują się powoli.
Kiedy „błysk” bywa złudzeniem
Czasem człowiek mówi „już zrozumiałem, już się zmieniłem”, ale to jedynie chwilowy wstrząs emocjonalny, bez głębszej pracy nad sobą. Wtedy „opętanie” wraca w nowej formie: inna ideologia, ten sam mechanizm. Prawdziwe opamiętanie można poznać po tym, że zmienia się nie tylko przekonanie, ale też sposób traktowania ludzi, zdolność do wątpienia we własną nieomylność i większa miękkość w sądach.
Redaktorze, proponuję poprawić tego Trupa w pierwszym akapicie, bo on gotów będzie się śmiertelnie na pana pogniewać… Najlepszego w Nowym Roku
W sprawie „ekscesów modernizmu”:
W 2025 minęło tysiąc lat od udanej koronacji Chrobrego i sto od nieudanego wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół. Pierwszą rocznicę celebrowaliśmy uroczyście i ogólnonarodowo, drugą w pewnym sensie też, chociaż nieco inaczej.
Spór o kształt edukacji seksualnej rozgorzał wraz z początkiem II RP, a w połowie lat 20 XX w. ruszyły pierwsze nieśmiałe próby umieszczenia w programie lekcyjnym „pogadanek higienicznych”. Ścierały się przeciwstawne koncepcje: lewicowi pedagodzy chcieli, żeby szkoła nauczała zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną i psychologiczną, prawica i hierarchia kościelna jednym głosem krzyczały przeciwko „demoralizowaniu młodzieży”.
Wieszczono, że za sprawą „tyranii panseksualizmu” i „propagandy bezwstydu” wkrótce dojdzie do upadku rodziny, państwa, narodu i religii, a na gruzach chrześcijańskiego ładu zapanuje „bolszewizm zmysłów” – „zupełna anarchia etyczna” i „nieposkromione szerzenie się homoerotyzmu”. Jak ostrzegał w liście pasterskim prymas Hlond „Dusze dziczeją. Zwierzęceje człowiek… Jakby jakieś burzycielskie demony gnały przez kraj, dławiąc siły moralne narodu”.
Katoliccy i prawicowi publicyści obawiali się przede wszystkim, aby „zgnilizna moralna” nie „ogarnęła czystych dusz młodzieży”. W 1927 r. na Zjeździe Katolickim w Warszawie przestrzegano: „Dzieciom nierozbudzonym nieudolny popularyzator rysuje na tablicy narządy, osłonięte w domowym wychowaniu dobroczynnym wstydem i daje objaśnienia rażące, których rodzice udzielali ostrożnie w cztery oczy w okresie dojrzewania każdemu dziecku oddzielnie. Naraz, na komendę, niewinność zniesiona, dzieci mają wszystko wiedzieć. […] Reformatorzy wychowania seksualnego lekceważą zupełnie rolę wychowawczą opanowania popędów zmysłowych. Uważają, że zaspokojenie zmysłów można oddzielić od celu, z którym jest związane, to jest od sprawy wydawania i wychowania potomstwa. Taka smutna ignorancja musi doprowadzić do katastrofalnych wyników dzieło tej pseudoreformy seksualnej. Pobłażanie przyczyni się do wzrostu chorób nerwowych, charłactwa fizycznego, spadku urodzin, słowem upadku życia moralnego i kulturalnego ludzkości.”
Zdaniem moralistów skutki uświadamiania szkolnego mogły być tylko jedne. Publicyści straszyli: „Czyha na młodzież straszny wróg – zły nałóg – samogwałt. Wróg, co grozi wycieńczeniem, neurastenią, zatrzymaniem w rozwoju ciała, umysłu, serca, spaczeniem charakteru, zgaśnięciem zapału do życia, do czynu, zboczeniem do perwersji. Rodzice i szkoła powinni wszystko uczynić, ażeby nie rozbudzać popędu za wcześnie, ażeby go sztucznie nie drażnić. A tu właśnie szkoła pompatycznie zwraca uwagę na te części ciała, dawniej za wstydliwe uważane, pouczenie rozszerza horyzonty uświadomienia”.
Wychowanie seksualne miało być początkiem końca Polski. „Przedwczesne budzenie łakomstwa płciowego […] stało się nieledwie programem społecznym. A samogwałt rozpowszechniony to klęska narodowa, bo jego skutkiem jest niedorozwój ogólny człowieka pod względem cielesnym, uczuciowym, umysłowym, to masowa dostawa dekadentów, defetystów, cyników, egoistów”.
W 1934 Episkopat ostrzegał „Erotyka i wyuzdanie ma pozbawić młodzież polską poczucia moralnego, zdrowia i sił. Rozwiązłość ma zdeprawować ducha polskiego. Choroby mają stoczyć polskie plemię. Swawolą i niekarnością prywatnego życia ma sobie dzisiejszy człowiek powetować zewnętrzne wędzidła ścieśnionej karności obywatelskiej. Według manifestu reformy seksualnej, współczesny człowiek to libertyn, cnota obłudą, grzech zabobonem, a nieskrępowane wyżycie się dowodem postępu.”
Trzeba przyznać, że setną rocznicę tej debaty uczciliśmy pełną rozmachu i realizmu rekonstrukcją historyczną.
(prof. Piotr Osęka)
Duzo zdrowia w Nowym Roku.
A tymczasem atak zimy zepchnął awanturę o Mercosur na dalszy plan.
W mediach społecznościowych pojawił się dziś filmik ze stacji kolejowej w Mławie, gdzie pociąg wprawdzie wjechał, więc sam tor musiał zostać wcześniej odśnieżony, ale na peronie leży ponad pół metra śniegu, a wysiadający wpadają prosto w zaspy i brną przez nie, objuczeni bagażami.
Scena ta jest tak surrealistyczna, że wywołała gorącą dyskusję na portalu X, ponieważ wiele osób uznało ją za twór sztucznej inteligencji. W końcu ktoś zapytał o to Groka, czyli iksowego asystenta AI, który odpowiedział:
„Po sprawdzeniu klatek, anomalii (brak śladów w śniegu, otwarte drzwi) i braku doniesień o wypadku w Mławie dziś, wygląda na to, że film jest wygenerowany przez AI. Brak potwierdzenia na TikToku i w newsach. Nie jestem pewien na 100%”.
Po chwili jednak ktoś inny zamieścił nagranie z posiedzenia rządowego sztabu kryzysowego, na którym Tusk tłumaczy zebranym, iż przejezdność torów to nie wszystko, bo pasażerowie muszą mieć gdzie wysiąść, a on dostał filmik z Mławy, który wyglądał jak fejk, ale po weryfikacji okazał się prawdziwy.
Pisowcy rzucili się do wyśmiewania Tuska za to, że nie panuje nad sytuacją lub odwrotnie – że zajmuje się osobiście peronem w Mławie, a premier nie jest od tego.
Oczywiście nie ma pewności, czy filmik z Tuskiem też nie jest produktem AI.
No i taki mamy klimat w ostatnim dniu pierwszej ćwiartki XXI wieku.
Redaktorowi i Blogowiczom składam najserdeczniejsze życzenia noworoczne i zachęcam mimo wszystko do optymizmu, albowiem wiele wskazuje na to, że 2026 będzie wprawdzie gorszy od 2025, ale za lepszy od 2027.
Always look on the bright side of life 😉
Był czas, gdy spółdzielnia kojarzyła nam się głównie z rodzajem grupowego związanego z osobistymi udziałami zakładu pracy. Moja świętej pamięci mama przepracowała w jednej spółdzielni ponad 40 lat. Pracownicy mieli świadomość, że ich płace zależą bezpośrednio od ilości i jakości ich pracy.
Ja w ramach studiów – odbytych jeszcze przed 1980 rokiem – spotkałem się dodatkowo z pojęciem spółdzielni, jako formy spekulacyjnej aktywności na giełdach towarowych i w obrocie finansowym.
W latach PRL mieliśmy cinkciarzy, żyjących z nielegalnego obrotu walutami krajów zachodnich. Spora część Polaków uprawiała wtedy turystykę ekonomiczną polegającą na walizkowym handlu międzynarodowym.
Po 1990 roku zacząłem spotykać ludzi, którzy w nowych warunkach ustrojowych z „kreatywnego podejścia” do obrotu gospodarczego zaczęli ciągnąć niezłe zyski.
Przyjęcie euro jako polskiego środka płatniczego, mocno ograniczyłoby niektórym możliwości spekulacji dziennymi kursami walutowymi w obrocie pieniężnym, a także towarowym. Do tego ludzie uzyskali by bezpośrednią wiedzę o różnicach w wycenie ich pracy, świadczonej na rynku wewnętrznym, a także w ramach usług zewnętrznych w różnych krajach Zachodu.
Znam sporą grupę ludzi polskiej polityki, którzy pod pozorem chęci zachowania polskiej suwerenności gospodarczej, kryją swoje nieoficjalne działania ekonomiczne, skutkujące szybkim i chyba nie do końca jawnym bogaceniem się. Niektóre nazwiska wychodzą ostatnio w informacjach o prowadzonych postępowaniach prokuratorskich. Polskie euro często ukróciło by w dużej mierze te działania. Dlatego jeszcze długo będziemy słuchać głośnych wypowiedzi o suwerenności. Ot, takiej indywidualnej suwerenności bez odpowiedzialności…
Dlaczego ciągle tak wielu z nas daje się oszukiwać tępym durniom a nawet debilom u „władzy” w Polsce, Ameryce i Rosji?
Stanisław Szczepanowski pisał w 1907, że: „szlachcic zakażony był trucizną
przywileju, (…) duchowieństwo stało się opasłem i wyziębłem, kołtun
był zakuty w swojej ograniczoności, a chłop pogrążony był w gnuśności
— a każda kasta zamknięta w swoim ciasnem kółku i związana węzłem
fałszywej solidarności. To były cechy Polski upadającej…”.
Uznał, że te zjawiska przetrwały.
Dzisiaj po blisko 120. latach niewiele trzeba zmieniać w tej znakomitej diagnozie stanu społeczeństwa w niewolnym kraju – niestety.
Parafrazując tamtą charakterystykę dzisiaj można by powiedzieć:
Klasa ludzi nominalne wykształconych zakażona została trucizną przywileju niezasłużonego, bo marność niskogatunkowego wykształcenia i kultury osobistej, nie idzie w parze z zapotrzebowaniem na wysoką jakość kadr administracji publicznej państwa i samorządów terytorialnych (zwłaszcza instytucji wymiaru sprawiedliwości i szkolnictwa publicznego (zwłaszcza szkół średnich i wyższych): – merytorycznie wybitnych w swoich specjalnościach otwartych na wyzwania ciągłej zmienności i adaptacji do szybko zmieniających się technologii i wprowadzanych innowacji, odpowiedzialnych oraz moralnie uczciwych, kler przeszedł do sfery robienia interesów osobistych, bo życie krótkie, stał się opasły, odstręczający i dający nieograniczony niczym upust rozwiązłości seksualnej czyniąc z siebie grupę pasożytów, bez żadnego autorytetu, kołtun jak był zakuty w swojej ograniczoności, tak ją jeszcze wielokrotnie wzmocnił, a rolnik pogrążony w swej gnuśności, sprycie i mściwości tylko obmyśla co by tu jeszcze z tej Brukseli skubnąć przed polexitem — a każda kasta zamknięta w swoim ciasnym kółku i związana węzłem fałszywej solidarności.
To są cechy Polski upadającej
Happy 2026 everyone!
We The People made it!
@lemarc
Takich diagnoz i przestróg mamy w naszej nowszej historii masę, ale tylko raz zdarzył się cud: pokojowa rewolucja Solidarności, jedyne powstanie narodowe bez rozlewu krwi, za to z dorobkiem przydatnym w odzyskaniu pełnej niezawisłości i budowie po raz pierwszy w Polsce ustroju demokratycznego państwa prawa. Minęło niespełna pół wieku i już się Polakom nudzi to niesłychane osiągnięcie. Tym z prawa tęskno do zamordyzmu, niektórym z lewa do neosocjalizmu. Jedni i drudzy gardzą wysiłkiem narodu, który po 1989 r. Wziął sprawy we własne ręce i zatwierdził w referendach konstytucję i wstąpienie do Unii Europejskiej. Nie zawsze zatem jesteśmy głupi, ale mamy w sobie zgubną skłonność do pychy i anarchii.
@Adam Szostkiewicz
1 STYCZNIA 2026
8:57
Wprawdzie z uporem twierdzę, ze to spoleczenstwo odznacza sie „genetyczną” głupotą, ale powinnismy byc sprawiedliwi: odchył w prawo i rzucanie bezmyslnych haseł to robota pokolenia naszych dzieci i wnuków. Nie naszego.
@remm
31 GRUDNIA 2025
21:44
„Always look on the bright side of life ”
Fiu, fiu….fiu, fiu, fiu, fiu, fiu, fiu…
Moja ucieczka na jasna stronę, to wspomnienia tamtych, super-czasów z Monty Pythonem.
Lemarc,nic tylko uciekać,dawniej upragniona była Ameryka,potem GB a teraz nie ma gdzie.
Oby nie było tak źle w Nowym obecnie Roku a przy naszej pomocy od 2027 roku coraz lepiej.
Noworocznie serdecznie życzę Panu Tuskowi z współpracownikami, Szanownemu Gospodarzowi i tutejszym Blogowiczom zdrowia i wszelkiej pomyślności.
Do siego Roku!!!
I pokoju Dzielnej Ukrainie!!!
@Kalina
„odchył w prawo i rzucanie bezmyslnych haseł to robota pokolenia naszych dzieci i wnuków. Nie naszego.”
a kto dzieciaczki tak wychował?
Zbieramy owoce z trwającego od wielu braku dania skutecznego medialnego odporu na propagandę pisowsko-kościelno-rosyjską… Od lat również strona liberalno demokratyczan nie może się przebić ze swym przekazem PR informacyjnym , który jest praktycznie NIE ISTNIEJĄCY. Dlaczego nie zatrudnia się do tego specjalistów , jak robi to od lat PIS…???!!!
Badania CBOS dotyczące wyborców partii Brauna, analizowane przez Remigiusza Okraskę (redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”) z których to wynika m. in. że profesor Matczak bredził bez sensu, gdy twierdził, iż za akces do braunistów odpowiadają „brutalne” i „totalne” ataki progresywnych elit na religię, przez co osoby religijne uciekają się pod obronę św. Grzegorza od Gaśnicy.
CBOS zbadał strukturę wyborców/sympatyków partii Brauna i oto mamy zdaje się po raz pierwszy w III RP w zauważalnej skali coś, co można nazywać mniej więcej (neo)faszyzmem i nazywać to tak bez jednoczesnego robienia kurtyzany z politologii. […]
Co mówi CBOS? Po pierwsze ten elektorat jest głównie męski – aż trzy czwarte sympatyków Brauna to mężczyźni. Tutaj oczywiście ludziom niezbyt mądrym włączają się teorie o patriarchacie i męskim szowinizmie. Idźmy więc dalej. Osoby w wieku 65+ stanowią zaledwie 8% elektoratu Brauna, choć wśród ogółu wyborców (osób deklarujących udział w wyborach) stanowią oni aż 26%. Aż 72% ogółu sympatyków partii Brauna to osoby w wieku 34-65 lat – czyli w wieku produkcyjnym i zarazem niemłode. Nie są to więc starcy nierozumiejący świata, zacofani, z innej epoki. Idźmy dalej: wcale nie jest to elektorat religijny. 30% zwolenników Brauna deklaruje brak udziału w praktykach religijnych; kolejne 21% tylko kilka razy w roku. Tylko jedna trzecia tego elektoratu chodzi do kościoła raz w tygodniu lub częściej. A teraz najciekawsze: nadreprezentację w elektoracie Brauna mają osoby zamożne – 22% sympatyków tego ugrupowania zarabia co najmniej 9000 zł miesięcznie, choć udział takich osób wśród ogółu wyborców to 15%; i analogicznie: tylko 13% zwolenników Brauna ma dochody do 3000 zł miesięcznie, choć ich udział w całej grupie wyborców to 25%. […]
Gdy się nazywało faszyzmem wszystko, czego się nie lubi i co zawadza liberalnej oligarchii, to teraz nie ma to sensu. Bo okazuje się, że wyborcy Brauna owszem mają profil podobny do historycznego faszyzmu: są to dość młodzi mężczyźni wcale niespecjalnie religijni, za to nieźle zarabiający. Historyczny nazizm i faszyzm nie były wcale ruchem „ciemnogrodu”, nie były też ruchem biedaków. Kreślenie analogii między faszyzmem a na przykład elektoratem PiSu było zupełnie kretyńskie i zdradzało fakt, że polscy „intelektualiści” nie mają pojęcia o ABC rozpoznań politologicznych, a ci ponoć „lewicowi” czy „lewicujący” z nich nawet nie otarli się o klasyczne lewicowe analizy faszyzmu, jego zaplecza społecznego i struktury klasowej. Historyczny faszyzm był ruchem wysadzonej z siodła i wystraszonej klasy średniej – nie ruchem ówczesnych „prowincjonalnych ciemniaków”, nie siedliskiem „religijnego zabobonu”, nie „moherowymi beretami”. Był ruchem tych, którzy byli dość młodzi, nowocześni, dynamiczni i nieźle zarabiający, ale zarazem wielki kryzys ekonomiczny przełomu lat 20. i 30. albo usunął im grunt spod nóg, albo przynajmniej wystraszył ich takim scenariuszem. I to właśnie tacy ludzie chcieli „silnego Wodza” i „zrobienia porządku z tym wszystkim”. Chcieli oparcia w niestabilnym, chaotycznym świecie.
Skład klasowy i struktura wyborców Brauna są podobne. Podobne są także przyczyny wzrostu takich postaw – chaos ostatnich lat: pandemia, wojna, inflacja, kryzys energetyczny itp. to był koniec świata dotychczas jako tako stabilnego, nie tylko pod względem bytowym, ale i w sferze symbolicznej, w kwestii lęków, obaw, wytrącenia z równowagi. To jest właśnie podobne do lat 20. i 30. – poczucie chaosu i oczekiwanie, że „ktoś powinien coś z tym zrobić”, jakiś zbawca, jakiś „silny człowiek”, ktoś „spoza układu”.
(za wpisem na fb)
Oczywiście tezy Matczaka, jakkolwiek bezsensowne, są balsamem dla uszu „osób religijnych” (także i tutaj), bo pozwalają oskarżać niemiłe sobie światopoglądy o winy niepopełnione, powołując się przy tym na różnych Matczaków czy Baczyńskich.
@zielona_limonka
1 STYCZNIA 2026
21:28
Niestety, my. Ale przy czynnym wsparciu zmieniajacego sie swiata. Ja osobiscie „winię” komputeryzację, internet, no i szybki rozwój samodzielnosci smarkaczy, którym, jak zwykle, ideały starych wapniakow absolutnie nie pasowały:)))
@jacekm22
1 STYCZNIA 2026
22:40
„Działam” na fb. Niestety, nie otrzymuje zbyt mocnego wsparcia, wiec jak ten Zawisza Czarny walczę samotnie z chmara przeciwników:))) Po prostu porządni, pracujący ludzie nie maja czasu na takie „dyskusje”, zas przeciwko sobie mam albo rzeszę wynajetych trolli, albo jakichs bezrobotnych przygłupów.
Teza: Pomimo pisowskiego złodziejstwa i platformerskiego nieróbstwa Polska miewa się dobrze i coraz lepiej.
Antyteza: Polska stoi na krawędzi upadku, wszystkiemu są winni politycy,
Synteza nr 1 ; Naród poradzi sobie bez polityków , ale z czego będą żyli dziennikarze. Synteza nr 2: Poradzimy sobie bez polityków i dziennikarzy, ale zabije nas nuda. Synteza nr 3 : Dobrze zorganizowane Państwo nie jest Polakom potrzebne, albowiem zabije ich Nuda.
W nowym 2026 roku życzę wszystkim ekscytujących doznań. Precz z nudą!
@zielona-limonka
„a kto dzieciaczki tak wychował?” Problem w tym, że tak naprawdę, to one same się wychowują. I, oczywiście, internet, socjalmedia ze swoimi algorytmami. Udało się obalić stare autorytety, włącznie z autorytetem rodziców i nauczycieli, udało się zakwestionować wiedzę i naukę, więc mamy autorytet Tik-toka. Dorośli zajęci są przeglądaniem internetu, dla dzieci czasu nie mają, załatwiają sprawę smartfonem dla pociechy. A algorytmy preferują przemoc agresję, preferują najgorsze cechy człowieka, bo to daje większe zasięgi, propaganda wylewa sieę przy każdej niemalże informacji, więc mamy to co mamy.
Kalina
1 stycznia 2026
9:43
… z uporem twierdzę, ze to spoleczenstwo odznacza sie „genetyczną” głupotą,…
Z naciskiem na upór i odrzucanie rzetelnej wiedzy.
Chcesz powiedzieć, że dobry PB ulepił Polaków z innej gliny niż Skandynawów, Brytyjczyków, etc. ?
To, co z takim uporem nazywasz „mierzwą” jest produktem polskiej odmiany Krk.
Wystarczy przeczytać choćby tę książkę:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5204606/dziesiecina-prawdziwa-historia-kleru-w-dawnej-polsce
Czy Kościół rządził Rzeczpospolitą? Komu naprawdę służyli księża? I czy wiara naszych przodków była tym samym chrześcijaństwem, które znamy dzisiaj?
Na kazaniach w przedrozbiorowej Polsce księża opowiadali wiernym o niebie jak o rajskiej wersji Rzeczpospolitej – aniołowie i święci stawali się dworzanami ubranymi w kontusze, sąd boski przedstawiano na wzór sądów szlacheckich, Mojżesz był „hetmanem pospolitego ruszenia”, a Jezusa wybrano królem „na polu elekcyjnym”. Trudno o lepszy symbol wielowiekowego sojuszu tronu i ołtarza.
Jak bogaty był Kościół w dawnej Polsce? Na tyle, że przyćmiewał majątek króla, a poniekąd i szlachty. Co łączyło biskupów i świeckich magnatów? Bogactwo, przepych i niedostępna dla innych władza. Czym zatem był ówczesny Kościół – instytucją wiary czy gigantycznym folwarkiem? Co groziło za nieobecność na mszy świętej i dlaczego chrzcielnice zawsze zamykano na kłódkę? Dlaczego wprowadzono celibat i czy kiedykolwiek był on przestrzegany? Odpowiedzi, jakie daje na te pytania Kamil Janicki, mogą szokować.
„Dziesięcina”, ostatnia część trylogii bestsellerowych książek o historii pierwszej Rzeczpospolitej i zwieńczenie opowieści zaczętej w „Pańszczyźnie” i „Warcholstwie”, to wolny od tabu obraz duchowieństwa uwikłanego we władzę, zbytek i inne pokusy świata doczesnego. Historia rozpasania, wyzysku i niemalże boskiej pychy, ale też bogaty opis życia w sutannie, które rządziło się swoimi prawami – i którego nie można oceniać według współczesnych norm i oczekiwań. Jednak Kamil Janicki nie każe brać niczego na wiarę, jego książka oparta jest na solidnych źródłach, które czynią z niej lekturę nie tylko pasjonującą, ale i konieczną dla każdego, kto chce poznać prawdziwe oblicze przedrozbiorowego Kościoła.
A nie jest to jedyna pozycja pokazująca jak Krk zdemoralizował polskie społeczeństwo.
Karczmy, browary należały w ogromnej ilości do kleru, chłop nie dostał zgody na ślub, jeżeli nie kupił książej gorzały.
Rozpijani, wycieńczeni morderczą pracą niewolniczą i głodem, przymuszani do apatii, bezwzględnego posłuszeństwa i donosicielstwa, bici i poniżani rozmnażali się na potęgę, żeby zwiększyć ilość siły roboczej.
To są korzenie i źródła „religijnej”, nie mylić z duchowością, znacznej części polskiego społeczeństwa.
Poparcie dla polskiego prawactwa, zdemoralizowanej katobolszewii jest największe w „religijnych” częściach kraju i grupach społecznych, niezależnie od wykształcenia i poziomu zamożności.
…ale powinnismy byc sprawiedliwi: odchył w prawo i rzucanie bezmyslnych haseł to robota pokolenia naszych dzieci i wnuków. Nie naszego.
Kiedy w roku 1990 Mazowiecki przegrał z Tymińskim naszych wnuków nie było na świecie. A i dzieci niekoniecznie brały już udział w głosowaniu.
To mentalni niewolnicy „wyprodukowani” i „reprodukowani przez polski Krk szukali „dobrego pana”.
„Katolicki głos w naszych domach” puszczał antysemicki smrodek przeciw Mazowieckiemu.
Nie liczę na to, że cokolwiek z tego do Ciebie dotrze.
Raczej będziesz „z uporem” bronić swojego obrazka na temat rzeczywistości.
A wystarczyłaby odrobina wiedzy z … historii.
epmg
2 stycznia 2026
9:21
„a kto dzieciaczki tak wychował?” Problem w tym, że tak naprawdę, to one same się wychowują…
Czyżby?
Już jako noworodki inkorporowane są do instytucji Krk. A potem „nauczycielski urząd” naucza, poucza, wdrukowuje w głowy, kompletnie niezdolne do samodzielnego myślenia, obrazy, narracje, cele, lęki, powinności. Zastrasza. Wabi rytuałami, obietnicami Raju.
Zanim dziecko sięgnie po komórkę, internet ma już kompletnie umeblowaną głowę w zakresie przekonań dyrektywnych. Zamontowany układ orientacji i oddania i leci na tym autopilocie. Umacnianym i pogłębianym spowiedziami już w wieku wczesnoszkolnym.
Od jego temperamentu, środowiska rodzinnego i tym podobnych czynników zależy sposób funkcjonowania konkretnych ludzi.
Mechanizm „produkowania” i „reprodukowania” mentalnych niewolników nastawionych na szukanie „dobrego pana” jest ten sam dla wszystkich.
„Najlepszy Pan” to ten, do którego przepustki sprzedają funkcjonariusze Krk. z naciskiem na sprzedają.
I koło się zamyka na Grzegorzu „szczęść boże” Braunie.
On jest tylko jednym z narzędzi.
…Udało się obalić stare autorytety,…
Zdaniem H. Arendt nikt ich nie obalał.
To one „zdradziły dzieci” rezygnując z roli autorytetów.
Pisała o tym mniej więcej w połowie ubiegłego wieku w eseju o edukacji w książce Między czasem minionym a przyszłym. Osiem ćwiczeń z myśli politycznej.
Pisała o sytuacji w Ameryce.
Ale nasze zapatrzenie w Amerykę i jej ekspansja kulturowa robi swoje.
Trzeba mieć odwagę wzięcia na siebie odpowiedzialności za bycie autorytetem.
@Chandra Unyńska
2 stycznia 2026
9:17
🙂 🙂 🙂
@epmg
2 stycznia 2026
9:21
Pierwsza zachowana wzmianka o marnosci mlodzierzy pochodzi chyba ze Starego Egiptu (4 tys. lat temu?).
Pociecha dla nas „starych” moze byc, ze w ciagu Historii zadna(?) mlodziez nigdy na dluzszy czas nie osiagnela w polityce tego, czego od rodzicow zadali 😉
@babilas
Cóż, ani Matczak, ani Artur Nowak mnie nie przekonali. A interpretacja badania CBOS – ciekawego – którą Pan przytacza też nie.Dla mnie brzmi podejrzanie jako próba odwrócenia uwagi od sedna problemu, czyli pojawienia się w polityce nurtu antydemokratycznego, na dodatek gloryfikującego przemoc symboliczną i fizyczną. Ofiarom jest obojętne, jak diagnozują postawę sprawców socjolodzy.
Nauka
Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,
Logarytmów, wzorów i formułek,
Z kwadracików, trójkącików i kółek
Nauczyli mnie nieskończoności.
Rozprawiali o „cudach przyrody”,
Oglądałem różne tajemnice:
W jednym szkiełku „życie kropli wody”,
W innym zaś „kanały na księżycu”.
Wiem o kuli, napełnionej lodem,
O bursztynie, gdy się go pociera…
Wiem, że ciało, pogrążone w wodę
Traci tyle, ile…et cetera.
Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli
Słońce świeci, gdy u nas jest ciemno!
Różne rzeczy do głowy mi wkuli,
Tumanili nauką daremną.
I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
Że ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami.
I do dziś mam taką szaloną trwogę:
Bóg mnie wyrwie a stanę bez słowa!
– Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,
Ja wymawiam się, mnie boli głowa…
Trudna lekcja. Nie mogłem od razu.
Lecz nauczę się… po pewnym czasie…
Proszę! Zostaw mnie na drugie życie,
Jak na drugi rok w tej samej klasie.
(JT)
Trudna lekcja życia… tak wielu „chce” niemożliwego…
@Jagoda
Nie raz już dawałam swoją diagnozę zjawiska: Kościół I duchowieństwo katolickie to nie jakieś demiurgi z kosmosu tylko krew z krwi i kość z kości tego społeczeństwa. Społeczeństwo głupie i bez poczucia odpowiedzialności obywatelskiej, tacy też i księża. Problem oczywiście jest złożony, dodam tylko jeszcze raz to, co uważam za istotne. Polska inteligencja została wytępiona, dotyczy to też i księży na jakimś poziomie, podczas ostatniej wojny. Dziś to swoi zwracający się do swoich: durni, pazerni, ciemni księża mieszający w i tak głupich głowach Ciemnego Ludu
Życzę Panu redaktorowi i wszystkim dyskutantom szczęścia, pomyślności oraz dalszych owocnych rozważań politycznych w 2026 roku.
@Adam Szostkiewicz Ofiarom jest obojętne, jak diagnozują postawę sprawców socjolodzy.
Bardzo słusznie ujęte, tyle że mnie zawsze uczono, że prawidłowo postawiona diagnoza jest warunkiem sine qua non skutecznej terapii.
Wyniki badań CBOS falsyfikują tezę Matczaka, że poparcie dla Brauna wynika z pęczniejących okopów św. Trójcy, a do brunatnych sotni Gaśnicowego masowo garną się pod opiekę prześladowani (we własnym chorym wyobrażeniu) polscy katolicy. QED.
Że wyborcy i sympatycy Brauna są w swojej masie indyferentni religijnie (a przynajmniej coś innego ich do Brauna ciągnie) to jedna sprawa. Druga sprawa to to, jak do fenomenu Brauna odnosi się polski Kościół. Na szczęście ja się nie muszę ani nie mam zamiaru za nich wstydzić. A jest czego.
@Ada Ja
Wzajemnie
Kalina
2 stycznia 2026
16:35
…Kościół I duchowieństwo katolickie to nie jakieś demiurgi z kosmosu tylko krew z krwi i kość z kości tego społeczeństwa. …
I odwrotnie. Społeczeństwo … i tak dalej.
…Społeczeństwo głupie i bez poczucia odpowiedzialności obywatelskiej, tacy też i księża. …
Jak wyżej.
…Polska inteligencja została wytępiona, dotyczy to też i księży na jakimś poziomie, podczas ostatniej wojny. …
Wcześniej jedno z najpotężniejszych państw europejskich straciło niepodległość.
W ramach bycia „przedmurzem chrześcijaństwa”.
Czy to mówi coś historykowi?
…Dziś to swoi zwracający się do swoich: durni, pazerni, ciemni księża mieszający w i tak głupich głowach Ciemnego Ludu…
Pełna zgoda.
Nie „modernistyczne ekscesy”, ale „durni, pazerni …” konserwują „Ciemnego Luda”
Wygląda na to, że podzielasz moje poglądy 😉
Kalina 2 stycznia 2026 16:35
Jagoda 2 stycznia 2026 21:59
Czy talibowie to też agenci Rzymu?
A Państwo Islamskie z agendami w rodzaju Hamasu to praktykujący katolicy?
Wdrukowywanie ateizmu ogniem i mieczem przez Rosję Sowiecką też było, i Pol Pot się zdarzył z setkami tysięcy ofiar i wielki skok Maozedonga…..
Biczujcie Drogie Panie tępotę, zacofanie i krwiożerczość rodu ludzkiego jako takiego, bo religie regionalne bądź ich przeciwieństwa są jedynie przejawami – zawsze łatwiej i wygodniej powoływać się na „siłę wyższą” by zdławiać dla utrzymania władzy – również wrodzone i w normalnych ludziach tkwiące – rozróżnianie dobra i zła.
Obyśmy w zdrowiu doczekali następnego Nowego Roku i nie musieli życzyć sobie by nie był gorszy od poprzedniego….
@Jagoda
Pozostanę przy swoim zdaniu. „Już jako noworodki inkorporowane są do instytucji Krk.” Doprawdy sądzi Pani, że fakt chrztu ma wpływ na późniejsze poglądy i zachowanie j dziecka ? Brak samodzielnego myślenia jest utrwalany od chwili otrzymania pierwszego smartfona. W jakim wieku, Pani zdaniem, przeciętne dziecko otrzymuje to źródlo wiedzy i wzorców zachowań po raz pierwszy ?
Dziś modne jest zamiana rodziców w kolegów i przyjaciół. Niemal normalne jest zwracanie się do rodziców po imieniu czy anglosaskie Ty w przypadku każdego człowieka. Moim zdaniem, być może błędnym, trudniej o zachowanie autorytetu i bycie wzorcem dla kolegi-dziecka niż dla po prostu dziecka. Reszty dokonuje internet. Wirtualna rzeczywistość, szerząca absurdy i preferująca konflikt i przemoc. W bardzo wielu przypadkach, jak sądzę, to Tik-tok jest źródłem prawdy i wzorcem dla młodego człowieka, nie rodzice czy szkoła.
Oczywiście jest to zasługa tych, co byli przed nimi, to oni zwalczali ‚elyty’ z ich głupimi zasadami i tworzyli nowe, ale obecnie wpływ starszego pokolenia na wychowanie młodzieży jest coraz mniejszy. Ich wychowuje AI.
@Jagoda
2 STYCZNIA 2026
21:59
Podzielam twoja opinie o współczesnym polskim duchowieństwie. reszta zagadnienia, to problem bardziej złozony, wiec na tym poprzestańmy
Teoria, ze wszystkiemu (czyli caloksztalt spoleczenstwa) jest winny KK mnie nie przekonuje. Z czysto formalnych powodow.
Bo po pierwsze nie widze dowodow na to, ze jest universalna. KK byl (i jest) w calej Europie. Czy wszedzie tam bylo/jest tak jak w Polsce?
A po drugie. Jezeli ta teoria obowiazuje tylko w Polsce, to jak mozna ja sfalsyfikowac (przynajmniej potencjalnie)? A bez tego zadna teoria nie moze byc uznana za naukowa (czyli „prawdziwa”) 🙁
Oczywiscie mozna wykazac konkretne przyklady (negatywnego) wplywu KK na konkretne wydarzenia w historii Polski. Ale to nie jest dowodem na ogolna/uniwersalna teorie. Bo to moze byc tylko nieuprawnionym uogolnieniem.
babilas
2 stycznia 2026 5:17
A może to nie „wysadzona z siodła i wystraszona klasa średnia”, tylko zdolności do zarabiania pieniędzy i uwielbienie silnej ręki miewają (statystycznie) wspólne podstawy? Np. uproszczone myślenie i nieprzekombinowaną wizję świata?
@dino77
Wygląda na to, że utożsamia Pan moją wizję świata z wizją Jagody;))) Stanowczo protestuję!!!
Kalina
3 stycznia 2026
9:54
Podzielam twoja opinie o współczesnym polskim duchowieństwie….
Współczesne polskie duchowieństwo to giganci intelektu, etyki i zawodowej pragmatyki w porównaniu z tymi ze Średniowiecza, a i z okresu po soborze trydenckim, kiedy to w ramach walki z Reformacją zaczęto wprowadzać wymóg kształcenia przyszłych plebanów.
A i to czasem owo wykształcenie sprowadzało się do kilkumiesięcznego przyuczenia.
Najważniejsze było znalezienie sobie beneficjum, czyli miejsca pracy.
Mając takie można było nie mieć nawet święceń i zostać plebanem, trzeba było zobowiązać się do ich przyjęcia.
Przed soborem trydenckim nawet przebywanie w miejscu swojego kościoła parafialnego i odprawianie nabożeństw nie było dla plebana (proboszcza) obowiązkowe. Załatwiał to tak zwany, nędznie wynagradzany, proletariat typu wikarzy. Proboszczem mógł zostać nastolatek pochodzenia szlacheckiego, a właściwą pracę mógł wykonywać staruszek wikary niższego stanu. Po soborze różnie bywało.
Najważniejszym obowiązkiem plebana było pilnowanie powierzonego przez fundatora (pracodawcę) majątku i trzymanie plebsu w karności, bezwzględnym posłuszeństwie, donosicielstwie metodą zastraszania z przemocą fizyczną i ekonomiczną włącznie.
Wieki takiego „szkolenia” musiały owocować produkowaniem, reprodukowaniem i konserwowaniem tego, co nazywasz „mierzwą”.
Historyk/historyczka powinna to wiedzieć.
Dzisiejsze dziecko pierwszokomunijne ma dużo szersze horyzonty religijne od przed i po trydenckiego kleru.
Kalina
4 stycznia 2026
0:12
Ja również 😉
mfizyk
3 stycznia 2026
10:31
Teoria, ze wszystkiemu (czyli caloksztalt spoleczenstwa) jest winny KK mnie nie przekonuje. Z czysto formalnych powodow….
I słusznie.
Pomijając już względy formalne, bo to nie są rozważania na to miejsce, nie spotkałam się z propozycją takiej „teorii”.
Wręcz przeciwnie.
Warto w tym miejscu przywołać mało znaną książkę Stefana Bratkowskiego WIOSNA EUROPY. Mnisi, królowie, wizjonerzy. wydaną w roku 1997 przez Wydawnictwo „Iskry”. Bratkowski, sam człowiek niewierzący, nie należący do Krk, oddaje w niej hołd papieżowi Sylwestrowi II (Gerbertowi z Aurillac):
… nie lada niespodzianką było dla mnie spotkanie pionierów wspólnej Europy, Europy równych sobie państw i narodów tysiąc lat przed nami… Nie mieli szczęścia do potomnych … (czwarta strona okładki)
Sylwester II pobierał nauki na półwyspie Iberyjskim będącym wtedy pod władzą Maurów. Zarzucano mu, że miał pakt z diabłem.
… bez wzoru Gerberta i jego wychowanków intelektualizm klasztorny nie przetrwałby presji kluniatów … doszłoby do … niemal pełnego zerwania ciągłości kulturowej i cywilizacyjnej. Kanclerz Grzegorza VII, …, późniejszy święty będzie nazywał nauki świeckie „głupotą i błazeństwem”; Cluny, które z latami obejmie swą kongregacją około trzech tysięcy klasztorów w Europie, zabroni swoim mnichom studiowania prawa i medycyny (!), ponieważ wymagałoby to kontaktu z dziełami starożytnych. … To nie była Europa Gerberta z Aurillac i Ottona III. … Ta Europa z tysiącletnim wyprzedzeniem wydaje mi się cennym dorobkiem mądrych ludzi. Cenną próbą. Propozycją ideałów, do których dziś dopiero staramy się zbliżać. … s. 335
Po doświadczeniach ostatniej wojny światowej to katolicy położyli podwaliny pod Wspólną Europę.
W X wieku papieże niewiele znaczyli. Wybierali ich obywatele Rzymu. Jeden z nich przed wyborem nie był nawet księdzem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_VIII
Zakony to były przede wszystkim zamki obronne mające świadczyć pomoc materialną i zbrojną wiecznie walczącym z sobą jaśniepanom.
Nie istnieje coś takiego jak „całokształt społeczeństwa”. Nie istnieje, nie istniało i istnieć nie będzie.
Ale istnieje coś takiego jak dominujące tendencje, postawy. I istnieją mechanizmy, instytucje, ludzie je kształtujący.
Jeżeli w rękach jednej grupy społecznej jest cała edukacja, zdrowie, znaczne zasoby materialne, komunikacja społeczna, obowiązujący światopogląd, rytuały przejścia, to ta grupa odpowiada za dominujące postawy społeczeństwa.
Kim była ta grupa do rozbiorów a i później?
…Czy wszedzie tam bylo/jest tak jak w Polsce?…
Od czasów królów elekcyjnych Artykuły Henrykowskie dawały możliwość odwołania króla „w uzasadnionych przypadkach”. O tym praktycznie decydował Prymas będący członkiem Senatu. Bez jego zgody nie przeszła przez parlament żadna ustawa.
Królowie byli też słabsi ekonomicznie od biskupów. Potrzebowali ich wsparcia.
Administracją zajmował się kler, bo on umiał pisać i czytać.
Czyja władza, czyja odpowiedzialność.
Na zachodzie Europy kler służył państwu, w Polsce państwo służyło klerowi.
Dzisiejszy polski Krk, czyli „system”, kultywuje najgorsze tradycje tej instytucji, niszcząc te konstruktywne.
Za chwilę grozi nam polexit.
Kto to wspiera? Kto błogosławi Bąkiewicza?
epmg
3 stycznia 2026
9:49
…Doprawdy sądzi Pani, że fakt chrztu ma wpływ na późniejsze poglądy i zachowanie j dziecka ?…
Neuroobrazowanie mózgu to potwierdza.
Pierwsze kontakty wzrokowe noworodka z innymi pobudzają określone obszary w mózgu .
Mają wpływ na anatomię mózgu.
@Jagoda
Ludzie nazywani przeze mnie „mierzwą” są religijnie i światopoglądowo różnorodni. W dużym procencie to ludzie indyferentni religijnie, do czego skłania ich niski poziom kulturalny i intelektualny. Byli zapewnie ochrzczeni, co nie zainspirowało ich do głębszego zainteresowania się religią i duchowością w dalszym życiu, w czym zapewne naśladowali swoich prymitywnych rodziców. Co innego inteligencja katolicka – świadoma dobra i zła i skłonna do stawania po stronie tzw. wartości. Jak więc widzisz, nasza wspólna ocena współczesnego polskiego duchowieństwa nie prowadzi nas do wspólnych wniosków dotyczących roli religii w społeczeństwie. Ta rola jest pozytywna pod warunkiem, że dotyczy ludzi o wyższym kapitale intelektualnym i kulturalnym
@Jagoda
PS.
Sięganie przez ciebie do historii Koscioła nie ma najmniejszego sensu, gdyż nieuchronnie prowadzi do prezentyzmu. A to odbiera wszelką wartość tezom końcowym
dino77
3 stycznia 2026
9:13
…Monoteizmy żydowski, chrześcijański, islamski często rozwijały się jako formacje despotyczne, nietolerancyjne, potępiające wszelką odmienność. A gdy dochodziły do władzy politycznej okazywały swój potencjał eksterminacyjny. … Nazizm, komunizm jako ideologie totalne mają podobną strukturę: wszyscy są w błędzie, tylko my mamy rację … A wrogów rasowych, klasowych należy wytępić. Jeden z najbardziej chorych konceptów monoteizmu to idea walki dobra ze złem. Wtedy zawsze się okazuje, że nasza sekta to samo dobro, a jak inni się nie podporządkują, to są czystym złem. … ( Tadeusz Bartoś w rozmowie z Arturem Nowakiem Bóg odszedł z poczuciem winy. Prószyński i S-ka, 2025, s. 91)
Przykład:
„nieprawdopodobna walka przeciw chrześcijaństwu”,
…Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki – mówi w najnowszym wywiadzie przewodniczący Komisji Episkopatu Polski i metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. I w ten właśnie sposób hierarcha… ostrzega przed „lansowaną pod płaszczykiem programu równościowego ideologią genderyzmu”…
https://natemat.pl/119293,abp-gadecki-ostrzega-przed-uczeniem-chlopcow-ze-winni-sprzatac-a-nie-czekac-az-zrobia-to-dziewczynki
Jesteśmy w Polsce i to tutaj katolicyzm był przez wieki religią państwową, praktykowaną pod rygorem kar psychicznych, społecznych, ekonomicznych, fizycznych.
Był jedną z dominujących form różnorakiej przemocy.
Ten sposób przemocowego myślenia jest wciąż żywy co pokazuje pan arcy Gądecki.
Dlatego nie wolno milczeć na ten temat.
A rozpoczynający się rok z pewnością będzie gorszy od poprzedniego.
Rzecz w tym, żeby się temu złu nie poddać.
Zdrowie z pewnością bardzo się do tego przyda.
@Kalina,
nie mamy wspólnych opinii na temat kleru.
Rozumiem, że zamiast historii wolisz rasistowską genetykę – „Polacy dotknięci genem głupoty”.
@ Jagoda 4 stycznia 2026 22:01
cyt: „Rozumiem, że zamiast historii wolisz rasistowską genetykę – „Polacy dotknięci genem głupoty”.
Nie jedynie Polacy!. Geny?, wychowanie – lub jego brak? – postępujące idiocenie „rozwiniętych” społeczeństw potwierdzają kolejne fakty. Klub się palił, młodzież filmowała ogień i tańczyła nadal….. Ocaleni pewnie zagłosują na rządy silnej ręki, by ktoś im wszystko zorganizował jak trzeba, a oni nadal mogli się zajmować tym co ich bawi.
@dino77
Pewnie nie mieszka Pan w Warszawie, a szkoda. Jest czynna w Soho Art Center wystawa reprodukcji murali Banksy, ego. Dużo z nich jest poświęconych zidioceniu i autodestrukcji współczesnego świata. Świetna sztuka, polecam
@Jagoda
Błędem jest przeciwstawianie historii temu, co nazywasz genetyką – dodam – społeczną. Kultura i kulturalne wzorce i priorytety w dziejach narodów i społeczeństw może niekoniecznie są przekazywane w genach, jednak są przekazywane poprzez wychowanie przez pokolenia. Dla mnie szczególnym przykładem wzorca mentalnego, który trwa przez wieki w polskim społeczeństwie, jest wzorzec sarmacki. Dziś „wzbogacony” o mentalność folwarczno-pańszczyznianą