Listy piszą do ministry
Antyizraelski list do minister Cienkowskiej, w którym słychać ponure echo prasy nazistowskiej i PRL-owskiej z okresu antysemickiej kampanii marcowej, na szczęście spotkał się z polemiką.
Powstał w odpowiedzi list sprzeciwiający się antysemityzmowi w kulturze i debacie publicznej. Przekonuje mnie całkowicie. Podobnie jak autorskie teksty Stanisława Krajewskiego i Bożeny Keff. Znakomite, bo pokazujące szerokie tło obecnej kontrowersji. A przecież to niejedyne wypowiedzi na jej temat warte namysłu, wolne od ideologicznego wzmożenia.
Być może z tego wyniknie w końcu jakieś dobro, tak jak z okazji debaty wokół „Sąsiadów” Jana Tomasza Grossa. Bardzo bym tego pragnął jako obywatel kraju, na którego ziemiach zgładzono 3 miliony naszych współobywateli narodowości żydowskiej. Czuję jako Polak i człowiek słowa, że powinienem o tym pamiętać, wyciągać wnioski, bronić prawdy, zwalczać kłamstwa, manipulacje i nienawiść.
Zawarte w liście antyizraelskim żądanie, by zerwać hurtowo z instytucjami i obywatelami Izraela niepasującymi ideologicznie autorom i sygnatariuszom listu antyizraelskiego, to totalitaryzm w masce empatii względem palestyńskiej i propalestyńskiej strony tragicznego konfliktu.
Od czasu imama Jerozolimy radzącego z Hitlerem, jak unicestwić raz na zawsze naród żydowski, konflikt ten zasadza się na odrzucaniu współistnienia z Żydami i państwem Izrael.
Choć Żydzi żyją od tysiącleci na Bliskim Wschodzie, są w tych nienawistnych kręgach traktowani jak nowotwór, który trzeba wyciąć radykalnie. To jest właśnie mentalny totalitaryzm. Przy splocie różnych okoliczności może przekształcić się w pogromy, zabijanie ludzi tylko dlatego, że są inni, nieakceptowani przez takich totalitarystów.
Trzeba więc przypomnieć humanistyczne normy cywilizacji demokratycznej – odrzucenie odpowiedzialności zbiorowej i wykluczania całych społeczności czy pojedynczych osób oraz hańbienia ich i publicznego upokarzania tylko dlatego, że trafili na czarne listy totalitarystów. Jest tu jedna czerwona linia: w debacie publicznej nie ma miejsca dla gloryfikacji i promowania mentalności i zachowań totalitarnych. Dotyczy to także Izraela.
W moim katolickim domu rodzinnym o tym się nie rozmawiało. Dopiero jako student polonistyki na UJ i dzięki kontaktom z ówczesną demokratyczną opozycją zacząłem poznawać historię antysemityzmu i jej skutki. Nie mam wątpliwości, że antysemityzm i wszelki rasizm to grzech i zło. Nie dam się nabrać na różne próby usprawiedliwiania, rozmywania i uszlachetniania antysemityzmu.
Najpierw jest demonizacja Żydów, później eksterminacja. Najpierw jest demonizacja Izraela, później odmawianie mu prawa do istnienia. Dziś jedno z drugim się splata codziennie. Obrona praw człowieka jest ideą uniwersalną, nie ma od niej wyjątków. Dotyczy zarówno Palestyńczyków, jak Żydów.
Zbrodnie Hamasu i wszelkich innych ugrupowań terrorystycznych, włącznie z przybudówkami Iranu i samym reżimem mułłów, dążących do zgładzenia Żydów i Izraela to fragment o wiele dłuższej historii antysemityzmu.
Nie można domagać się osądzenia przestępstw popełnianych przez żołnierzy izraelskich, a jednocześnie milczeć o zbrodniach Hamasu i innych palestyńskich frakcji zbrojnych. Nie można pomijać masakry 7 października w debacie o walkach w Gazie. Zbrodni popełnianych w trakcie tych walk nie można traktować wybiórczo.
Zbrodnie popełnione przez żołnierzy izraelskich są zwykle osądzane przez izraelskie sądy. Nie znam przypadku osądzenia zbrodni Hamasu w kontrolowanej przez Hamas Gazie. Ani przypadku praworządnego osądzenia przywódców palestyńskich przez samych Palestyńczyków.
Wielu z tych liderów zasłużyło na takie procesy. Ich polityka doprowadziła do obecnego zablokowania prawdziwych rokowań pokojowych z Izraelem. Arafat, Rabin, Begin, Sadat zdarzyli się raz, ich dzieło nie przetrwało. Rabina zamordował żydowski ekstremista, Sadata egipski dżihadysta. O trwałym pokoju na Bliskim Wschodzie można tylko marzyć. Netanjahu może stanąć przed izraelskim sądem, liderzy Hamasu nigdy nie staną przed palestyńskim.
Czerwona linia już nie działa. Antysemityzm znów jest legalny, jak napisała w „Tygodniku Powszechnym” Bożena Keff:
„Antysemityzm (może przy okazji sprawiedliwej krytyki Izraela) zalegalizował się w nocy z 7 na 8 października 2023, kiedy społeczności arabskie w Europie i w USA, lewica, studenci oraz inni sympatycy Hamasu świętowali śmierć zarżniętych, popalonych, zgwałconych Izraelek i Izraelczyków ze słodyczami, muzyką i gratulacjami. O rozkosz, bezwstydna juissance możliwości mordowania Żydów, wzniecona, jak napisała Herta Miller, od jednego pstryknięcia palcami milionami płomieni”.
Komentarze
Zachodzę w głowę, jak dziennikarz z pańską klasą może nie dostrzegać oczywistej oczywistości: nachalna obrona Izraela i nazywanie jego krytyki antysemityzmem tylko ten antysemityzm nakręca. Co widać, słychać i czuć
Kurde, od tak dawna czekałem na taki wyraźny tekst.
Chapeau bas, Monsieur Szostkiewicz Bez lizodupostwa
Ale jest jeden bemol. Arafat był skorumpowanym oportunistą To on zniszczył układy w Oslo wywołując 2 Infatida.
Gdy po ataku Iraku na Kuwejt mówił tamtejszym Palestyńczykom aby współpracowali z okupantem (dostawał od Hussajna walizki USD) pojąłem , że jest to bandyta a nie mąż stanu Camp David to było mydlenie oczu.
Rozwiązanie problemu palestyńskiego. (To naród, którego istnienie sięga 1948 roku. Podobnie jak Izraelczycy). Zakłada to, że wszystkie problemy mają rozwiązanie, co nie jest prawdą. Ludzkość nie rozwiązała problemu przestępczości, a żebractwo nadal istnieje we Francji (znacznie bardziej od czasów prezydentury Mitteranda). Jak możemy zyskać akceptację Arabów? Jak możemy wypracować modus vivendi? Syjoniści, zwłaszcza lewicowi, próbują od stulecia. Można by argumentować, że podeszli do tego źle, że powinni byli zrobić to, a nie tamto. Myślę, że problem był nie do rozwiązania i nikt by się odniósł sukcesu. Palestyńscy Arabowie, ofiary historii jak wielu innych, mieli szczęście, że mieli do czynienia z Żydami, a nie z Rosjanami, Anglosasami, Chińczykami, Niemcami, Ukraińcami, Pakistańczykami, Arabami, Turkami… Nie podzielili losu rdzennych Amerykanów, australijskich Aborygenów, Tasmańczyków (eksterminowanych), tureckich Ormian, Żydów (ponad sześć milionów zamordowanych w Europie), Tatarów krymskich, Niemców nadwołżańskich, Niemców sudeckich (dwa miliony), Niemców śląskich lub wschodniopruskich (dziewięć milionów), Pieds-Noir, Żydów ze świata arabskiego (850 tys, masowo wypędzonych), Hindusów z Pakistanu i muzułmanów z Indii (piętnaście milionów?), Polaków z Galicji, Rohingjów z Birmy, Tybetańczyków, Ujgurów, Rosjan z Azji Środkowej itd., itd., itd. Pozbycie się uciążliwej ludności nie jest takie trudne; problem został rozwiązany (lub jest rozwiązywany) przez wiele narodów: eksterminację lub wysiedlenie.
Ponieważ wypędzenie jest niemożliwe, a Izraelczycy nie chcą popełnić ludobójstwa (prawdziwego) i nie mogą lub nie chcą asymilować palestyńskich Arabów, nie ma rozwiązania. Niedawno Palestyńczyk w artykule w „Le Monde” stwierdził, że oba narody nie mogą się wzajemnie wytępić (nie podzielam tego poglądu; zagłada Żydów w Palestynie wydaje mi się realna) i że Izraelczycy powinni wyciągnąć rękę do swojego przeciwnika, który z kolei… i tak dalej. Mam nadzieję, że tak się stanie, ale to kłamstwo od 1929 roku i nadal jest kłamstwem w 2026 roku. Około 1930 roku Władimir Żabotyński stwierdził, że porozumienie lub kompromis są niemożliwe i że syjoniści nie mogą porzucić swojego projektu, ponieważ dla narodu żydowskiego jest to kwestia życia i śmierci. W związku z tym radził Żydom, aby byli silni, nie wierzyli, że mogą udobruchać przeciwnika prezentami (nowoczesną medycyną, nauką, nowoczesnym rolnictwem, edukacją itp.) ani ustępstwami i przygotowali się na wojnę stuletnią. Oto gdzie teraz jesteśmy.
Przykład samospełniającej się przepowiedni zagłady. Gdyby podział został zaakceptowany przez państwa arabskie w 1948 roku, Izrael miałby… Nie wiem dokładnie, może dziesięć tysięcy kilometrów kwadratowych. Gdyby nie został otoczony, zagrożony śmiercią i zlekceważony, Gaza znalazłaby się pod egidą Egiptu, (przypomnę, że ghetto Gaza zostało stworzone przez Egipt, nie Izrael) a Zachodni Brzeg Jordanu należałby do Jordanii. Gdyby nie odrzucono wszystkich propozycji pokojowych z lat 1948–2000… gdyby w 2000 roku Arafat nie zerwał negocjacji i nie splunął Izraelczykom w ręce, wywołując drugą intifadę… gdyby w 2005 roku Gaza nie wybrała najgorszych morderców… gdyby w 2023 roku Hamas nie dokonał masakry i nie wziął zakładników… gdyby… gdyby…
To nie oznacza, że Izraelczycy zawsze mają rację, ale że przez stulecie, nawet przed 1948 rokiem, robiono wszystko, by popchnąć ich w stronę ekstremizmu. Nie dziwi mnie to, że w rządzie zasiada taki błazen jak pan Ben-Gwir, ale to, że cały rząd nie składa się z pełnych nienawiści fanatyków. I że jest demokracją , której wiele krajów Europy mogą zazdrościć
Mógłbym wymienić kraje, które popełniły ten błąd, i to z powodów o wiele mniej ważnych.
Czy naród palestyński istnieje? Myślę, że tak. W Palestynie istniały populacje arabskie, których nie nazywano Palestyńczykami, ale nie było narodu świadomego własnego istnienia. Ale do 2026 roku wydaje mi się prawdopodobne, że wyłoni się palestyńska tożsamość narodowa, że Palestyńczycy będą wierzyć, że należą do narodu, a zatem, że są jednym, ponieważ narody istnieją tylko dlatego, że w nie wierzą. Syjonizm stworzy zatem dwa narody. Czy ten naród jest uwięziony w światopoglądzie, w którym Żydów można uważać jedynie za gorszych? Czy masy wierzą, że Palestyna jest terytorium waqf, gdzie zabronione jest ustąpienie choćby o cal niemuzułmanom (nowoczesny pomysł)? Co głosi Hamas. Czy konflikt ma charakter przede wszystkim narodowościowy, czy religijny? Nie wiem.
Nie mam absolutnie pojęcia, co należałoby zrobić, ale zniknięcie Izraela nie oznaczałoby pokoju. Wręcz przeciwnie.
Nie udobruchasz Bestii, rzucając jej ofiarę; ona tylko staje się bardziej żarłoczna. Widzieliśmy to u Hitlera, który nie był zadowolony z Czechosłowacji, i widzieliśmy to ponownie u Związku Radzieckiego, który dominował w imperium rozciągającym się od Niemiec po Wyspy Kurylskie i od Oceanu Arktycznego po Turkmenistan, i najechał Afganistan, bo musiał się rozszerzyć albo zginąć.
Jeśli chcemy, żeby ludzie byli sprawiedliwi, istnieje tylko jeden sposób: zabić ich wszystkich. Nie będzie wrogów
Myślę, że to Ben Gurion rozumiał doskonale problem Wiedział jednak również, że syjonizm , z jego konsekwencjami, jest koniecznością dla przetrwania narodu żydowskiego, jeszcze nie izraelskiego, co Żabotyński powiedział w 1930 roku, a co później potwierdziły wydarzenia. Naród żydowski cierpiał z powodu ubóstwa, dyskryminacji i prześladowań, a nawet masakr (sto tysięcy lub więcej ofiar na Ukrainie w 1919 roku, pogromy Konstantyna i Przytyka, wielki pogrom w Niemczech w 1938 roku, pogrom w Hebronie w 1929 roku itd.). Proponowano różne rozwiązania. Tradycjonaliści chcieli czekać na przyjście Mesjasza, Żydzi religijni, inni mówili: musimy stać się tacy jak wszyscy (Haskala) i, jeśli to konieczne, nawrócić się na chrześcijaństwo, a jeszcze inni mieli nadzieję na rewolucję społeczną, która odmieni los ludzkości(Bund). Syjoniści spotkali się z zaciekłym sprzeciwem większości ludzi religijnych (sami w ogóle nie byli religijni), asymilatorów i rewolucjonistów (wrogów drobnomieszczańskiego ruchu nacjonalistycznego, jakim był syjonizm, co było prawdą). W 1945 roku debata dobiegła końca; tradycjonaliści, asymilatorzy i rewolucjoniści albo zostali wymordowani, albo stali się syjonistami. Późniejsze wydarzenia całkowicie zniweczyły opcję rewolucyjną.
Wiedział również, że Arabowie w Palestynie nadal będą żyć, a ich liczba gwałtownie rośnie z powodu zaniku głodu, malarii, jaglicy, spadku śmiertelności niemowląt i matek oraz medycyny prewencyjnej – spraw, z którymi syjonizm nie był całkowicie niezwiązany.
Wdzięczność jest chorobą psów, niezakazna dla ludzi
I na koniec
Palestyńczycy, nazwa
Ojcowie współczesnego Izraela zastanawiali się , że nie dać krajowi nazwę Palestyna. Ostateczni wybrali biblijny Izrael , z księgi Rodzaju. Ten który walczy z Bogiem, lub Bóg zwycięża
Nazwa Palestyna pochodzi od Filistynów, być może Ludy Morza , którzy okupowali południowy zachód (Gazę, Gat, Ekron, Ciklag, Aszdod) w XIII wieku p.n.e. Wspominał o niej już Herodot w V wieku. W tamtym czasie posługiwano się jeszcze językiem aszdodyjskim, prawdopodobnie filistyńskim; Izraelici i Fenicjanie mówili o Kanaanie.
Błędem byłoby sądzić, że Kananejczycy, Jebusyci, Izraelici i Filistyni byli Palestyńczykami. Sami nigdy się tak nie nazywali. Historia patriotyczna jest dla historii tym, czym Łysenko dla genetyki i Vavilova
A ponieważ rzeczywistość historyczna, podobnie jak rzeczywistość w ogóle, nikomu nie służy i nie ma na celu przypodobania się, zaleca się zastąpienie jej przyjemnym kłamstwem, które w razie potrzeby można zmodyfikować.
Ale czy to wszystko upoważnia żołnierzy izraelskich do zabijania dzieci? Dlaczego dzieci. To szatańskie czyny i niewybaczalne.
@nałęcz
Nie ma dowodu, że izraelscy żołnierze zabijają świadomie dzieci. Nikt nie powinien zabijać dzieci, a terroryści z Hamasu zabijali je świadomie podczas rzezi 7/X.
@ahaswer
Merci.
@kalina
Po pierwsze nie tylko ja tak to widzę, po drugie, owszem, nie kaźda krytyka polityki izraelskiej jest antysemityzmem, szczególnie nie jest nim krytyka ze strony demokratycznej lewicy w samym Izraelu, ale często czytam krytyki, zwłaszcza radykalnej lewicy nieźydowskiej, które pod pokrywką krytyki pochwalają antysemityzm. Jeśli zdarzają się głosy, że Izrael nie ma prawa do istnienia, to przecież to jest jawny antysemityzm, bo sugeruje, że Żydzi jako społeczeństwo żyjące w Izraelu nie mają prawa do istnienia. Dziwię się przeto Pani zdziwieniu. Fraza ,,nie jestem antysemitą, tylko krytykiem Izraela’’ to ulubiony chwyt erystyczny antysemitów.
Nalecz@
Powtarza pan jak papuga papkę antysemickiej (oh, pardon, antysyjonistycznej) propagandy. Jest to tak powszechne, że sam zaczynam wątpić. Ale wydaje mi się , że jest pan szczery. Ostatnio NYT napisał że armia izraelska tresuje psy, aby gwalcily Palestynki To nawet lepiej niż słynne Protokoły Mędrców… .
Zabijanie cywili , celowe, jest zbrodnią wojenną. Jednak: Zanim pan napisze, warto było pomyśleć, że Gaza, getto stworzone przez Egipt, to najgęściej zaludnione terytorium na ziemi gdzie galopująca demografia jest narzędziem politycznym 90-95% Palestynek w wieku 18 lat są zamężne, średnio 6 dzieci na kobietę, połowa populacji ma mniej niż 20 lat.
Izrael walczy nie z mieszkańcami Gaza, lecz z Hamasem, dla którego populacja enklawy ma znaczenie jedynie jako ludzkie tarcze. Dlatego głównysztab Hamasu był pod głównym szpitalem. O czym wiedziały nawet dzieci Inne sztaby byłe w szkołach Zresztą ludność otrzymuje odezwyTsahalu, aby opuścić pewne tereny przed bombardowaniem celów Hamasu. W gaza jest wojna, teraz pełzająca, ale wojna. I na wojnie giną ludzie.Niestety dzieci też. Ponadto absurdalne jest przyjmowanie za prawdziwe dane podane przez Hamas, nawet jeżeli są uznawane za wiarygodne przez ONZ i Le Monde
Budzą mnie jednak takie teksty jak pana lub opinie niejakiej F Albanese , która ogłosiła , że Israel to wstyd i hańba ludzkości.
Nie przywiązuje wagi do słów (bardzo) specjalnej sprawozdawczyni Organizacji Narodów Zjednoczonych, Franceski Albanese, bardziej niż słowom mojej piekarki, z trzech prostych powodów.
Po pierwsze, jedynie Międzynarodowy Trybunał Karny i Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości są uprawnione do osądzania tych zbrodni. Sa ściśle ustalone definicje zbrodni wojennych i ludobójstwa. Francesca Albanese nie jest sędzią, a przede wszystkim jej powtarzające się i nieodwołalne wyroki nie są wynikiem żadnej procedury prawnej, wręcz przeciwnie, są prywatna, ekstremistyczna opinia osoby, która z racji swego urzędu powinna zachować minimum obiektywizmu.
Po drugie, Albanese jest propalestyńską aktywistką wybraną na przewodniczącą komisji, co nie czyni jej bardziej obiektywną niż ambasador Arabii Saudyjskiej od czasu wyboru go na przewodniczącego Komisji ds. Statusu Kobiet (CSW) przy ONZ. Wreszcie, trzeci powód – i zdaję sobie sprawę, że jest on bardzo subiektywny – wiąże się z osobowością mojej piekarki, którą uważam za znacznie bardziej zrównoważoną niż Albanese. Radosne oskarżenie
Otóż np rzecz w tym, że choć możliwe, a ja tak myślę , iż zamiar wyeliminowania wszelkich form żydowskiej obecności na Bliskim Wschodzie, nagłaśniany latami przez przywódców Hamasu i udokumentowany 7 października, taka próba generalna, zgodna z kartą Hamasu, może kiedyś zostać uznany za ludobójstwo, ja osobiście poczekam, aż sąd wyda wyrok skazujący, zanim uznam go za coś więcej niż hipotezę. Nie będę nikomu odmawiał prawa do myślenia inaczej, ani nie będę się ośmielał nazywać ich „ludobójcami” czy „współsprawcami ludobójstwa”. Wierzę bowiem, że w demokratycznym kraju nie oskarża się przeciwników o ludobójstwo – ani bezpodstawnie, ani z nadzieją, że zostaną zbojkotowani, prześladowani czy zabici.
Ostatnim powodem, który sprawia, że wątpię w dobrą wiarę tych, którzy oskarżają Państwo Izrael o ludobójstwo od momentu jego powstania, jest to, że oskarżanie Żydów o dokonywanie ludobójstwa wydaje się niektórym tak samo ekscytujące, jak żart humorysty we France Inter mówiący , że premier Izraela i hitler różnią się jedynie posiadaniem, lub brakiem napletka
Refleksja na dobranoc
Nikt nie jest niezastąpiony. Naród żydowski nie istniał zawsze i nie będzie istniał zawsze. Naród, który dał nam Mojżesza, Amosa, Ezechiela, Ezdrasza, autorów Księgi Rodzaju, Hioba, Koheleta, Pieśni nad Pieśniami, Hillela, Jezusa, Pawła, talmudystów, Majmonidesa, Montaigne’a, Spinozę, Heinego, Freuda, Einsteina, , Waxmana, Molnara, Feynmana, Tellera, Szilarda, Oppenheimera, Leviego, Prousta, Eisensteina, Ehrlicha, Lévy’ego, Brühla, Słonimskiego, Tuwima, Rudnickiego, Białostockiego , Leśmiana, Grossmana Salka, i innych może zniknąć ze świata, i nawet to by mnie nie zdziwiło. Świat będzie trwał dalej, tak jak trwał po Sumerze, Akkadzie, faraońskim Egipcie, starożytnej Grecji, Rzymie i wielu innych. Paryż i Londyn mogłyby równie dobrze dołączyć do Uruk, Troi, Memfis i Niniwy. Śmiem jednak twierdzic, twierdzić, że to byłaby wielka szkoda dla ludzkości
Ja wiem że jest copyright ale przetłumaczyłem Pana tekst i wysłałem znajomym. Też starszym braciom w wierze 😉
Nie pochwalam zbrodni Hamasu ale nie podoba mi sie zrównanie każdej krytyki Izraela z antysemityzmem. Żołnierze izraelscy prowadzą wojnę z Hamasem ale tak się składa, że zabijają więcej cywili niż bojowników Hamasu. Jeszcze gorsi są tzw.osadnicy żydowscy. Prawem kaduka wyrzucają ludzi z domów, podpalają uprawy i zajmują ich miejsca.Głośno nawołują do całkowitej eksterminacji Palestyńczyków. Czy krytyka ich działań jest antysemityzmem? Moim zdaniem, nie .
Gdzie jest ludzkość, gdzie my jesteśmy kiedy krytyka ludobójstwa w Gazie, Libanie, znęcania się nad osobami chcącymi pomóc zagładzanemu społeczeństwu itp. jest porównywana do antysemityzmu?
Od bardzo wielu lat czytuję „Politykę”
Czytam też blog Panów Szostkiewicza i Hartmana.
Tak nieludzkiej obrony zbrodniarzy uzasadnianej historią i krzywdami na łamach do niedawna ulubionej mojej Gazety dawno nie spotkałem.
Wszystkie te niegodziwości dzieją się tu i teraz a nie w czasie komunizmu czy też holokaustu.
Zadziwia mnie też, że zbrodniarze i zbrodnie izraelskie są oceniane inaczej niż rosyjskie.
Nie da się antysemityzmu oddzielić od religii wyznawanej przez antysemitów. Tych spod znaku krzyża i tych spod symbolu półksiężyca łączy więź wynikająca z kompleksu niższości – Bóg wybrał Żydów,
Malowidła z kościoła w Sandomierzu przedstawiające mord rytualny dowodzą intelektualnej bezradności wobec tej prawdy.
Tomasz z Akwinu w dziele „De regimine Judaeorum” (O rządzeniu Żydami) używa terminu wieczna niewola (perpetua servitus) , akt teologicznego antyjudaizmu stanowił jasne granice dajemy Żydom wolność wyznania, ochronę osobistą, ale zamykamy w gettach, a władca może odebrać ich majątek i wygnać z państwa.
Doprawdy, łaskawość Ojców Kościoła była niezmierna.
Czy można łączyć akt strzelisty Akwinaty z ludowym antysemityzmem spod Łomży? Wydaje się że, nie ma tu sprzeczności , mało tego jako dziecko pamiętam na domach wyblakłe napisy GHETTO – mieszkali w nich Polacy i bardzo niechętnie mówili o byłych właścicielach.
Dziś kiedy lewica zaczyna wyznawać poglądy zbliżone do tych, które głosił pewien akwarelista z wąsikiem, wybór jest oczywisty- każda ideologię można nagiąć tak aby niszczyła nasz indywidualny byt,
Pielęgnujmy wewnętrzna wolność i nie głosujmy na politycznych szalbierzy.
Trzeba więc przypomnieć humanistyczne normy cywilizacji demokratycznej – odrzucenie odpowiedzialności zbiorowej i wykluczania całych społeczności czy pojedynczych osób oraz hańbienia ich i publicznego upokarzania …
Miara cywilizacji (a juz szczegolnie demokracji) jest przestrzeganie prawa, szczegolnie miedzynarodowego. Prawo traktuje wszystkich rowno i indywidualnie, co do zasady. Prawo (np. Prawa Czlowieka) stoi ponad innymi zasadami jak, np. „oko za oko…”, „przeliczanie” ofiar, samosadem itd. Prymat prawa to objektywna i niezawisla proba osiagniecia sprawiedliwosci.
Niestety w rzeczywistosci prawo i sady musza nadal walczyc o prymat nad samosadami wladcow (nawet demokratycznie wybranych) i plemienna mentalnoscia („sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie”) 🙁
Co do konfliktu/wojny miedzy panstwami arabskimi (w tym powstajacym palestynskim) a Israelem, to uwazam, ze mieszanie postaw historycznych, religijnych, moralnych, militarnych itd. tylko utrudnia a wlasciwie uniemozliwia osiagniecie politycznego kompromisu. Niestety miedzynarodowe prawo jest w tej wojnie za slabe. Aktualnie rzadza (znowu) samosad i plemienna mentalnosc.
Nie o racje idzie, ale o metody…
Biblijne Prawo Klatwy Wojennej zastosowane przez skrajnych żydowskich nacjonalistów jest faktem i cofa ( uogólnienia będą obecne zawsze) do idei de facto faszystowskich również Izrael zgodnie z tezą, którą przyjęli. Niech gwałt się gwałtem odciska ( najlepiej w proporcji 1: 100 000…
I wie Pan co? Smutne to wszystko, jak jasna cholera!
@Nałęcz
” czy to wszystko upoważnia żołnierzy izraelskich do zabijania dzieci?” Nie upoważnia. Dobrze jednak jest wziąć pod uwagę, że Hamas stanowiska bojowe często umieszczał na boiskach szkolnych czy szpitalach. I „bojownicy”, jak ładnie nazywa się terrorystów, nie pozwalali opuścić nikomu terenu. Wyjścia z tuneli również często były tak umiejscowione. Dla Hamasu śmierć cywili a szczególnie dzieci to ‚złoto medialne’. Po to była masakra z 7.10.2023, po to było epatowanie okrucieństwem. Przecież z konsekwencji kierownictwo Hamasu musiało sobie zdawać sprawę. Zresztą informacje na temat zabitych pochodziły od władz Gazy, czyli Hamasu. Czego jak czego, ale propagandy móglby od Hamasu uczyć sie Gebbels.
@Ted. Szostkiewicz
Jest oczywiste, że antysemici są i za żadne skarby nie przyznają, że nimi są. Ja walczę jedynie o skuteczną taktykę, a ta powinna polegać na krytyce tego, co na krytykę zasługuje, w miejsce oskarżeń o antysemityzm, co jedynie wywołuje sprzeciw rzesz ludzi, którzy antysemitami nie są.
Antyizraelski list do minister Cienkowskiej, w którym słychać ponure echo prasy nazistowskiej i PRL-owskiej z okresu antysemickiej kampanii marcowej, na szczęście spotkał się z polemiką….
@Autor,
naprawdę, potrafi Pan stanąć przed prof. Andrzejem Lederem autorem książki „Prześnione rewolucje” upominającym się o prawdę o holokauście i rzucić mu w twarz, że uprawia propagandę przypominającą propagandę nazistowską i PRL-owską nagonkę z marca ’68?
Naprawdę odważyłby się Pan to zrobić?
Jestem wdzięczna A. Lederowi i innym sygnatariuszom tego listu za ratowanie honoru Polaków.
Ich list nie jest „antyizraelski”. To jest list w obronie fundamentalnych ludzkich wartości.
Izrael ma prawo do istnienia i do samoobrony. Ale NIC nie usprawiedliwia zbrodni jakie popełnia.
Niedawno nie przepuścił Pan mojego postu z linkiem:
https://wiadomosci.gazeta.pl/swiat/7,198075,32795142,palestynczycy-burza-wlasne-domy-w-ich-miejscu-izrael-chce-zbudowac.html#google_vignette
i komentarzem, że nie mieści mi się to w głowie.
Czy to był przejaw antysemityzmu z mojej strony?
A może głośne mówienie o tym:
https://www.polskieradio.pl/399/7977/Artykul/3691976,izrael-chce-wyburzyc-palestynska-wioske-objeta-polska-pomoca
też jest przejawem antysemityzmu?
Naprawdę na hasło Żydzi mamy wyzbyć się ludzkiej wrażliwości?
Jak to się ma do wartości humanistycznych, chrześcijańskich?
Rząd RP musi się niestety liczyć z niepoczytalnymi zachowaniami Trumpa marionetki w rękach Netanjahu. Musi kluczyć, bo za ścianą mamy zbrodniarza Putina, którego popiera Trump.
Dobrze, że są obywatele, którzy nie milczą.
To, co zrobili sygnatariusze listu porównuję do tego, co u nas robił KOR w PRL.
Ich też odsądzano od czci i wiary.
Znam to z autopsji.
A Pan jeszcze lepiej.
Dlatego to, co Pan pisze jest dla mnie bardzo przykre.
Wywiad izraelski jest najlepszy na świecie. Wie kiedy jaki ajatollah podrapie się po głowie i jaki mafioso kichnie. Dlaczego okazał się ślepy i głuchy przed 7/10/23?
Zbrodniarzowi Netanjahu potrzebny był pretekst do wojny i ucieczki przed więzieniem za korupcję.
Czy ten mój komentarz też Pan zaaresztuje?
@handzia
Ale osadnicy to nie całe społeczeństwo Izraela, w którym jest wielu krytyków tego osadnictwa. Niemożność rzeczowej rozmowy o konflikcie polega na tym właśnie, że sprowadza się ją do haseł: zabijają dzieci, tolerują agresywną kolonizację itd.
Chandra
„ Dziś kiedy lewica zaczyna wyznawać poglądy zbliżone do tych, które głosił pewien akwarelista z wąsikiem, wybór jest oczywisty- każda ideologię można nagiąć tak aby niszczyła nasz indywidualny byt,”
…
No to się znaleźliśmy jak w korcu… .
Warto pamiętać też, że islamizm jest prawie kalką nazizmu. Millenaryzm zbrodniczy. Tysiącletnia Trzecia Rzesza i wieczny raj Allaha z trawnikami, lezankami na nich, dziewicami i winem. Taka sama pogarda do innych. Jedną różnica: islamistyczny kult śmierci i raju dla Shahidòw. Tan metafizyczny wątek jest najgroźniejszy , bo niemożliwy do dyskusji
@Jagoda
Znam prof. Ledera i cenię jego książkę. W sprawie antyizraelskiego listu mam jednak zdanie odmienne. Proszę przecztać list przeciwko antysemityzmowi bez uprzedzeń, to pomoże Pani zrozumieć mój pogląd, równoprawny z poglądami wyrażonymi w liście antyizraelskim. Jest jeszcze trzeci list do p.Cienkowskiej, autorstwa prof. Bilewicza. Rzadko podpisuję zbiorowe petycje, ten podpisałem.
@karwoj
Analogia między Ukrainą i Izraelem, przy wszystkich różnicach historycznych, kulturowych i politycznych w ich sytuacji, jest taka, że oba narody i państwa walczą dziś z siłami odmawiającymi im prawa do istnienia. A ja tę walkę rozumiem i popieram, choćby dlatego, że Polska walczyła o to samo. Zbrodnie zawsze powinny być osądzone, obojętne, kto je popełnił. Ale uczciwie i rzetelnie, a nie wybiórczo i na użytek propagandy. Przykładem może być Katyń, Szoa, Rwanda, Srebrenica, popełniona na Ormianach w osmańskiej Turcji. Różnica między zbrodniami izraelskimi a palestyńskimi, arabskimi czy irańskimi jest fundamentalna, bo te pierwsze trafiają do sądów izraelskich, a te drugie nigdy nie były ukarane. Wynika to z tego, że Izrael jest praworządną demokracją, a atakujące go reżimy są satrapiami, w których sądy są podporządkowane satrapom.
handzia55
31 MAJA 2026
0:19
„Nie pochwalam zbrodni Hamasu ale nie podoba mi sie zrównanie każdej krytyki Izraela z antysemityzmem. Żołnierze izraelscy prowadzą wojnę z Hamasem ale tak się składa, że zabijają więcej cywili niż bojowników Hamasu.”
….
1. Przypomnę skromnie, że eksplozja antysemityzmu (pardon:antysyjonizmu, to bardziej szykowne i humanistyczne) nastąpiła, zanim pierwszy żołnierz Tsahal oddał pierwszy strzał w Gaza, aby uwolnić zakładników. Piękny polski zwrot:szambo wybiło I nasze demokratyczne media nie pokazały nam manifestacji radości setek tysięcy ludzi świętujących na ulicach państw muzułmańskich po masakrze. Na nieszczęście dla mnie, widziałem część filmu robione przez Hamas podczas barbarzyńskiej masakry i gwałtów i video ratowników i żołnierzy Tsahal, którzy przybyli potem. Dla zdrowia psychicznego, nie życzę pani tej wizji Nie rozumiem dlaczego Izrael nie pokazał tego szerzej. Dwa powody.
Pierwszy to szacunek dla ofiar. Jak pokazać ciało obnażonej nastolatki zgwałconej wielokrotnie z kulą w głowie? Jak pokazać dekapitowane ciała kobiet mężczyzn Ludzi spalonych żywcem Jak w Jadwabne, Radziłowie.
Drugi: taki film wywoła salwy śmiechu i radosne wycie milionów ludzi na świecie
2. A skąd Pani wie o tych danych. Hamas podaje to co chce, na przykład
Info Hamasu: izraelska bomba uderzyła w główny szpital gaza robiąc setki (500?) ofiar śmiertelnych.
Info wiarygodne: rakieta hamasowska się zagubiła i spadła na parking szpitala robiąc 50 ofiar śmiertelnych.
Ale wersja Hamasu jest nadal ważna dla ONZ, F Albanese, Sancheza, Cobryna, Libération , Le Monde i amerykańskich kampusów
@A.Szostkiewicz
Zgadzam się z Panem, że osadnicy to nie jest całe społeczeństwo Izraela. Żadne społeczeństwo nie jest monolitem, a więc i tam są ludzie krytyczni wobec działań władzy . Problem tkwi w tym, że realna władza spoczywa w rękach skrajnych nacjonalistow , takich jak Ben-Gvir, Smotricz, Kac i inni. To oni wydają rozkazy, ich głos jest najbardziej słyszalny na arenie międzynarodowej.
Dzień dobry, Z archiwum: Kalina vel Nałęcz albo Nałęcz alias Kalina. Nie mylić z „Mierzwą”
@ ahasverus
Brytyjskie media pokazywały ten wybuch dzikiej radości w krajach muzułmańskich. Byłam wtedy w Londynie i na własne oczy widziałam propalestynska manifestację. Radość z cudzej śmierci, śmierci zadanej w okrutny sposób, budzi we mnie obrzydzenie, bez względu na to, kogo ta śmierć dotyczy.
Adam Szostkiewicz
31 maja 2026
Dla mnie zabijanie dzieci to zbrodnia, nie hasło.
Ref. „Opinie p.o. Prezydenta:
„Mężczyzna, podszywając się pod różne osoby, wysyłał do wielu instytucji i organów publicznych zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów. Treść zawiadomień wskazywała, że ich ofiarami mieli być Prezydent RP oraz Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Do wysyłanych listów załączał nielegalnie posiadane dokumenty, a w jednym z nich umieścił amunicję – przekazała policja.
Jak dodała, funkcjonariusze weszli siłowo do jednego z warszawskich mieszkań, w którym znaleźli laptopy, pendrive-y, karty pamięci, telefony komórkowe, odznaki służb, a także różnego rodzaju broń i amunicja. Podczas przeszukania policjanci znaleźli też prawa jazdy, dowody osobiste, karty pobytu należące do innych osób. W samochodzie 48-latka funkcjonariusze odkryli amunicję i 10 pocisków artyleryjskich.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, a znalezione przedmioty zostały zabezpieczone do dalszych badań. KSP poinformowała, że 48-latek usłyszał siedem zarzutów. Podejrzany jest m.in. o to, że podszywając się pod osoby pełniące w przeszłości wysokie funkcje publiczne, wysłał do organów publicznych fałszywe zawiadomienia o przygotowaniach do zamachu na prezydenta i ministra spraw zagranicznych. Mężczyzna podejrzany jest również o ukrywanie dokumentów należących do innych osób, a także nielegalne posiadanie broni i amunicji.
Mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu na okres 3 miesięcy.”
Śledczy podkreślają, że sprawa Macieja Z. jest prowadzona odrębnie i nie ma bezpośredniego powiązania z głośną serią fałszywych alarmów bombowych (m.in. w domach polityków prawicy), w której również trwają zatrzymania”. (dziennik.pl)
„Policja zatrzymała znanego warszawskiego adwokata Macieja Z., który miał zawiadamiać o fałszywych zamachach m.in. na prezydenta Karola Nawrockiego oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Jak informuje TVN24, sprawa nie ma bezpośredniego związku ze sprawą fałszywego pożaru w mieszkaniu matki prezydenta.
48-letni mecenas miał się podszywać pod znane osoby i wysyłać fałszywe zawiadomienia o przygotowaniach do zamachów na życie i zdrowie.
– Temat dotyczył także znanych w państwie osób, w tym prezydenta Polski, a także ministra spraw zagranicznych.
Dla uwiarygodnienia treści zawiadomień, dołączał do przesyłanych listów nielegalnie posiadane dokumenty oraz przedmioty, które miały za zadanie obciążyć niewinne osoby i skierować na nie działania służb. W jednym z listów znajdowała się amunicja.
W mieszkaniu adwokata, do którego policjanci musieli wejść siłowo, znaleziono nielegalnie posiadaną bronią i materiały faszystowskie. – To są pendrive’y, nośniki pamięci, to jest broń biała, także broń palna, w tym także amunicja. Mężczyzna w domu posiadał spory arsenał, bo to jest 10 pocisków artyleryjskich – przekazał podkomisarz Jacek Wiśniewski. Zabezpieczone materiały przekazano do laboratorium kryminalistycznego.
Maciej Z. usłyszał siedem zarzutów i decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Według policji, sprawa jest rozwojowa. Jak powiedział anonimowo jeden z oficerów, badanych jest wiele nowych wątków.
Przypomnijmy, że prokuratura prowadzi już dochodzenia ws. serii zgłoszeń o fałszywych alarmach dotyczących dotyczącymi polityków i osób związanych z prawicą. Chodzi m.in. o wezwanie służb do fikcyjnego pożaru w domu matki prezydenta Nawrockiego, zawiadomienie o zagrożeniu życia dziecka w mieszkania Tomasza Sakiewicza oraz zgłoszenie o rzekomym ładunku wybuchowym na terenie nieruchomości Jarosława Kaczyńskiego. W tej sprawie zatrzymano pięć osób, z których trzy są już w areszcie”. (rp.pl)
Daję info z dwóch źródeł prasowych… na wszelki wypadek…
Według informacji reportera Radia ZET zatrzymanym jest adwokat Maciej Z.
Nie ma nic wspólnego z kancelarią Kopeć & Zaborowski (KKZ).
Czyli z adwokatem Maciejem Gustawem Zaborowskim – byłym asystentem Ziobry.
Ale, swoja drogą, to Pisdowo jest małe.
Wkrótce Maciej Z. ma zostać oficjalnie zawieszony w prawach wykonywania zawodu adwokata.
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/11253898,maciej-z-adwokat-warszawa-aresztowany-zarzuty.html
Jeśli tak, to nie mecenas Maciej Zaborowski to „znany warszawski adwokat, który specjalizuje się w obsłudze prawnej polityków, przedsiębiorstw i osób publicznych. W swojej karierze reprezentował bardzo szerokie grono znanych postaci oraz był obrońcą w głośnych sprawach medialnych”.
Państwo działa wbrew oskarżeniom różnych psów i kancelistów oraz ich capo di tutti capi…
Najbardziej wredna, a jednocześnie „ochraniana” ponad miarę jest zdegenerowana kasta adwokatów diabłów.
Dlaczego tak mało wiemy – my obywatele – o adwokacie podejrzanego Ziobry i wielu innych przestępców i zbrodniarzy?
Stary wpis, ale też istotny dla „spraw” polskich i niepolskich
Mariusz Gierszewski
@MariuszGierszewski
5 cze 2024
Odnaleźliśmy na Węgrzech Daniela Obajtka. Były prezes Orlenu używa luksusowego apartamentu należącego do spółki biznesmenów powiązanych z zięciem Viktora Orbana. Korzysta z penthouse’u o powierzchni 147 metrów. Wspólne śledztwo @RadioZET_NEWS @FRONTSTORY_PL
Adam Szostkiewicz
31 maja 2026
11:53
…Proszę przecztać list przeciwko antysemityzmowi bez uprzedzeń, to pomoże Pani zrozumieć mój pogląd, równoprawny z poglądami wyrażonymi w liście antyizraelskim….
Tak, Pański pogląd jest równoprawny. Co nie znaczy, że nieomylny. Ma Pan do niego prawo.
Prawo do swoich poglądów ma też prof. A. Leder i inni sygnatariusze listu, w których Pan słyszy echa nazizmu i komunizmu z PRL.
Szkoda, że nie uważa Pan za stosowne uszanować ich poglądów.
List prof. Bilewicza jest skoncentrowany na nieco innych kwestiach.
„Imagine there’s no heaven
It’s easy if you try
No hell below us
Above us, only sky
Imagine all the people
Living for today”
Pewien marzyciel napisał i nagrał te słowa dokładnie 45 lat temu. Do tego aby jego marzenia się spełniły jest dalej niż kiedykolwiek..
@Jagoda
Mam nadzieję, że zabijanie dzieci żydowskich też uważa Pani za zbrodnię. W odróżnieniu od zabijania dzieci w Gazie, była to zbrodnia umyślna i systemowa. Krew tych dzieci mieli na rękach nie tylko oprawcy niemieccy, ale też ich okupacyjni kolaboranci, w tym polscy policjanci.
@handzia56
I po kolejnych wyborach ten rząd rozliczą sami Izraelczycy. Oni go wybrali, oni go odwołają albo nie. Ich prawo, ich decyzja. Hamas po dojściu do władzy w Gazie nigdy nie urządził kolejnych wyborów. Można ubolewać nad losem biednych Palestyńczyków z różnych powodów, ale trzeba pamiętać, że poparli Hamas tak samo jak większość Izraelczyków poparła rząd Netanjahu i jego politykę, bo jedni i drudzy chcieli silnego przywództwa w niespokojnym czasie. Co gorsza, każdy cios zadany Izraelowi przez terrorystów, których oni uważają za bojowników za walność, fetowano na ulicach Gazy i w całym świecie muzułmańskim, co oglądali Izraelczycy, konsolidując się wokół ,,Bibiego’’. Wszystkie próby schłodzenia konfliktu odrzucali muzułmańscy radykałowie z poparciem radykalnej lewicy na Zachodzie. Do tego doszła fala antysemityzmu, w tym ataków na Żydòw, przetaczająca się przez Europę i USA, pierwsza tak potężna od zakończenia II wojny światowej. Izraelczycy uznali, źe tylko Ameryka chce i może im pomòc stawić czoło egzystencjalnemu zagrożeniu ich państwa, gdy Unia Europejska jest w tej sprawie niezdecydowana.
Ruch Bojkotu, Dezinwestycji i Sankcji (BDS) promuje zniekształconą, jednostronną narrację o konflikcie izraelsko-palestyńskim i delegitymizuje istnienie państwa Izrael. Próbuje odizolować Żydów, którzy wierzą w prawo Izraela do istnienia i jest przeszkodą dla procesu pokojowego.
Ruch Bojkotu, Dywestycji i Sankcji (BDS) to międzynarodowa kampania założona w 2005 roku, aby odizolować Izrael pod względem politycznym, ekonomicznym i kulturowym. Jego celem jest zakończenie istnienia żydowskiego i demokratycznego państwa Izrael i sprzeciwia się pokojowemu rozwiązaniu dwupaństwowemu.
Oficjalną organizacją BDS Movement w USA jest S. Kampania na rzecz Praw Palestyńczyków, która współpracuje z międzynarodowymi, krajowymi i lokalnymi grupami w celu promowania swoich celów.
Trzy główne postulaty Ruchu BDS, jeśli zostaną w pełni wdrożone, zakończą globalnie akceptowaną formułę „dwa państwa dla dwóch osób” i zastąpią Izrael państwem w większości arabskim na wszystkich terytoriach, które są obecnie Izraelem, Zachodnim Brzegiem i Gazą. Większość prominentnych liderów ruchu popiera to „jednopaństwowe rozwiązanie”.
Ruch BDS używa zapalnego i niedokładnego języka, w tym oskarżenia o ludobójstwo, „czystość etniczną” i „kolonializm osadników” w celu demonizowania Izraela i przedstawia błędne argumenty utożsamiające Izrael z apartheidem w Republice Południowej Afryki.
Aby osiągnąć swoje cele, Ruch BDS i jego podmioty stowarzyszone promują:
– zbycie funduszy od firm, które mają przynależność do Izraela (wiele z nich to firmy z siedzibą w USA).
– bojkot izraelskich naukowców, muzyków, artystów, organizacji i sprzeciw wobec wszelkich interakcji między Arabami / Palestyńczykami i Izraelczykami, znany jako „antynormalizacja”. Palestyńska kampania na rzecz akademickiego i kulturalnego bojkotu Izraela (PACBI) jest głównym organizatorem tych wysiłków.
Ruch BDS oferuje zniekształcony, nietolerancyjny i jednostronny obraz bardzo złożonej sytuacji, przedstawiając Izrael jako wyłącznie odpowiedzialny za konflikt.
Jego skrajny i zapalny punkt widzenia nie tylko delegitymizuje dalsze istnienie Izraela jako państwa żydowskiego i demokratycznego, ale aktywnie zniechęca do interakcji między Izraelczykami a Palestyńczykami w ramach kampanii „antynormalizacyjnej”, a nawet wysiłków, które są krytyczne wobec izraelskiego rządu. Te wysiłki mają kluczowe znaczenie dla budowania trwałego pokoju.
Ruch BDS postrzega konflikt jako grę o sumie zerowej – oferując fałszywy wybór, że można działać tylko w interesie Izraelczyków lub Palestyńczyków, zamiast iść naprzód i promować rozwiązanie, które przyniesie korzyści wszystkim.
Ruch BDS przyczynia się również do klimatu, który sprzyja antysemityzmowi, promując nietolerancję dla innych punktów widzenia i stosując zapalną retorykę. Kiedy BDS i inne antyizraelskie rezolucje są wprowadzane do kampusów uniwersyteckich, rad miast i innych miejsc, często następuje powstaje wrogie środowisko dla Żydów i incydenty antysemityzmu.
Co według JCRC Bay Area będzie promować pokój i koniec konfliktu?
JCRC uważa, że zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy mają prawo do narodowego samostanowienia, a my popieramy i promujemy rozwiązanie dwupaństwowe, aby zakończyć konflikt. Uważamy również, że ustalenie ostatecznych granic i innych kwestii dotyczących ostatecznego statusu musi zostać pozostawione samym stronom do negocjacji w procesie pokojowym wolnym od przemocy i groźby przemocy.
Jako alternatywa dla BDS, inicjatywa Inwestuj w pokój JCRC wzmacnia i wspiera samostanowienie zarówno Palestyńczyków, jak i Izraelczyków, i jest poświęcona wspieraniu wysiłków w terenie, które zmierzają do wspólnej przyszłości pokojowego współistnienia i dobrobytu„.
„Jak w ciągu 20 lat apel podpisany przez organizacje, których nazwy były znane jedynie ich członkom, w zapomnianym przez Boga i ludzi zakątku świata, przerodził się w globalny ruch, który zawładnął sercami i rozumami milionów, z którym muszą się liczyć rządy na świecie i który daje swoim uczestnikom moralny mandat do używania przemocy? Jeżeli napiszę, że mam na myśli ruch BDS (Boycott, Divestment, Sanctions), to mało kto w Polsce będzie wiedział o co chodzi. Jeżeli jednak dodam, że chodzi o bojkot Izraela, to sprawa stanie się jasna.
9 lipca 2005, osiem miesięcy po śmierci Arafata i zakończeniu drugiej Intifady, w Ramallah ponad 170 organizacji palestyńskich wystosowało do Zachodniego Świata „Palestinian Civil Society Call for BDS” [1]. Apel był inspirowany walką antyapartheidową w RPA i wzywał do bojkotu, dywestycji i sankcji „podobnych do tych przeciw RPA w epoce apartheidu”. Celem miało być doprowadzenie do zburzenia muru, powrotu uchodźców i utworzenie państwa Palestyna. O podpisaniu nie poinformowały żadne media na Zachodzie. Po 20 latach mamy nie tylko wielusettysięczne manifestacje w największych miastach świata, protesty na uczelniach, postulaty likwidacji Państwa Izrael i „powrotu” Żydów do Polski i na Białoruś, ale też akty terroru podejmowane w ramach „Global Intifada”. Można oczywiście powiedzieć, że globalny sukces BDS jest wynikiem działań Izraela pod przywództwem Netanyahu, jednak nawet sami uczestnicy ruchu nie tak opisaliby przyczyny sukcesu BDS.
Import BDS
Praktycznie w Polsce nieznany i trudny do zrozumienia, jest proces „zaimportowania” BDS do brytyjskiego dyskursu. A to Wielka Brytania jest pierwszym krajem Zachodu, w którym BDS się rozwinął. Bez tego kroku ruch pozostałby apelem działaczy niewielkiego fragmentu „Trzeciego Świata” (tak wtedy nazywane było Globalne Południe) o sprawiedliwe traktowanie, który pozostał bez żadnych praktycznych konsekwencji.
Dlaczego stało się inaczej? Na mapie brytyjskiego dyskursu o odpowiedzialności moralnej za kolonializm Południowa Afryka zajmowała szczególne miejsce. Z jednej strony mamy godną wstydu i pogardy wojnę burską. Wojnę kolonialną, imperialną i rasistowską. Z drugiej natomiast, winę tę można uznać za „odkupioną” ze względu na skuteczne pokonanie zbrodniczego apartheidu w RPA, w którego obaleniu obywatele UK mieli ważny udział zmuszając swoje władze do ustanowienia bojkotu i sankcji.
Moralnym symbolem „czystego zła” nie były ani Indie — kolonializm był tu relatywizowany kontekstem historycznym, ani Kenia — o obozach koncentracyjnych po powstaniu Mau-Mau Brytyjczycy dowiedzieli się z książki Caroline Elkins Britain’s Gulag [2], która ukazała się pół roku po apelu z Ramallah.
Moral panic i odpowiedzialność zbiorowa
Mamy więc symbol czystego zła przeniesiony z RPA na Izrael. Co więcej zła, które całkiem niedawno zostało pokonane przez lewicę. Dzisiaj znowu słyszymy wołanie o pomoc, a skoro raz się udało, to powtórzmy ten sam model działania. Ten mechanizm pozwolił na szybkie osadzenie się BDS w środowiskach progresywnych — w Akademii, NGO, związkach zawodowych i mediach. Pierwsza uchwała wzywająca do bojkotu izraelskich uniwersytetów została przyjęta przez AUT (Association of University Teachers) 22 kwietnia 2005 roku — a więc jeszcze przed ogłoszeniem apelu BDS z Ramallah. Była reakcją na wcześniejszy apel PACBI (Palestinian Campaign for the Academic and Cultural Boycott of Israel) z kwietnia 2004 roku, podpisany przez ok. 60 palestyńskich akademików. Wprawdzie uchwała AUT została uchylona po miesiącu, jednak sprawa bojkotu systematycznie wracała na zjazdach organizacji nauczycieli akademickich. To pokazuje, że lipcowy apel z Ramallah był raczej próbą zjednoczenia i sformalizowania już istniejących inicjatyw niż ich zainicjowaniem.
Użycie odniesienia do RPA wyzwoliło mechanizm moral panic opisany przez Stanleya Cohena: „Pojawia się stan, epizod, osoba lub grupa osób, które zaczynają być definiowane jako zagrożenie dla wartości i interesów społecznych; ich natura jest prezentowana w sposób stylizowany i stereotypowy przez mass media; na barykady moralne wchodzą redaktorzy, biskupi, politycy i inne prawo-myślące osoby” [3].
Mechanizm opisany przez Cohena składa z kilku elementów. Musi istnieć „ludowy diabeł”, grupa, na którą projektowane są lęki społeczne. Nie trzeba przeczytać 2000 stron „Historii antysemityzmu” Poliakova, żeby wiedzieć, że Żydzi są obsadzani w tej roli w Europie od setek lat. Grupie tej przypisywana jest dewiacja (w tym przypadku oskarżenie o apartheid) i następuje spirala nakręcania dewiacji — coś na kształt medialnej komory rezonansowej. Aby to nastąpiło potrzebne są autorytety moralne (moral entrepreneurs), w tym przypadku akademicy i media. Wreszcie cechą moral panic jest nieproporcjonalność reakcji do faktycznego zagrożenia [4].
Panika moralna powoduje powstanie „wspólnoty dobrych”, do której przynależność wymaga przyjęcia konkretnej postawy, a jej kwestionowanie skutkuje wykluczeniem. W tym przypadku brytyjskie środowiska progresywne obsadziły Izrael w roli złego i Żydów w roli uprzywilejowanych, a wykluczeniem ze „wspólnoty dobrych” skutkowało kwestionowanie tego pewnika. Pisał o tym David Hirsh, socjolog z Goldsmiths University, który od 2005 roku przeciwstawia się ruchowi BDS w brytyjskiej Akademii [5].
Moral panic przynosi nie tylko wykluczanie z grona przyzwoitych tych, którzy nie przyłączą się do krytykowania „czystego zła”. Walka z diabłem usprawiedliwia przemoc. Może nie fizyczną (to jednak Oxbridge i sztachetami się tu nie bijemy), ale werbalną, emocjonalną i symboliczną na pewno. Panika moralna nie tylko wyklucza nieprawomyślnych, ale też, przez demonizację, usprawiedliwia coś jeszcze: odpowiedzialność zbiorową.
USA i intersekcjonizm
Rozwój BDS w USA warty jest dokładniejszego omówienia z kilku powodów. Po pierwsze, miał on korzenie w tradycji ruchów progresywnych sięgające głębiej niż w Wielkiej Brytanii. Po drugie, jego wpływ na państwa Wspólnoty Brytyjskiej był większy niż samej Wielkiej Brytanii. Po trzecie wreszcie, miał duży wpływ na uczynienie broni z terminów prawnych (weaponisation of law).
“Sojusz” progresywno-palestyński w USA należy liczyć od Czarnych Panter. Malcolm X odwiedził Gazę w 1964 roku, spotkał się z szefem PLO Ahmadem Shuqayrym, a w Egyptian Gazette opublikował esej „Zionist Logic” — atak na logikę syjonizmu jako kolonializmu [6]. Huey P. Newton, współzałożyciel Black Panther Party pisał, że „Izrael został stworzony przez zachodni imperializm i utrzymywany zachodnią siłą ognia” [7]. BPP traktowała Afroamerykanów jako „wewnętrznie skolonizowany” lud, w Palestyńczykach widziała „bratni lud Trzeciego Świata”, a al-Fatah popierała od 1968. Narracja propalestyńska w ruchach wyzwolenia Afroamerykanów była obecna do końca lat 70. Jeszcze w 1979 Jesse Jackson spotyka się z Arafatem, ale potem temat zanika do końca lat 90.
Jednak środowisko akademickie w USA było na początku lat 2000. „gotowe” na ruch BDS. W 1993 Hatem Bazian, palestyńsko-amerykański aktywista na UC Berkeley, zakłada pierwszy oddział Students for Justice in Palestine (SJP), chociaż do 2002 ruch pozostaje marginalny. W 2002 powstaje Palestine Solidarity Movement, sieć kampusowa organizująca coroczne konferencje. Po ogłoszeniu BDS Call z Ramallah, oddziały SJP mnożą się na amerykańskich kampusach jak grzyby po deszczu. Do 2011 roku SJP miało ich ok. 100 — w tym na uczelniach Ivy League, a na Columbia zorganizowało swoją pierwszą ogólnokrajową konferencję. Do 2024 roku liczba oddziałów przekroczyła 275.
Kluczowe dla odrodzenia się sojuszu środowisk progresywnych ze sprawą palestyńską było intersectionality (intersekcjonalność) — pojęcie z krytycznej teorii rasy Kimberlé Crenshaw [8], oznaczające splatanie się różnych form opresji. Amerykańskie organizacje propalestyńskie wbudowały sprawę palestyńską w sieć spraw sprawiedliwości społecznej: prawa osób kolorowych, feminizm, LGBTQ+, rdzenni Amerykanie, abolicjonizm więziennictwa, klimat. Palestyna stała się częścią pakietu — jeśli jesteś progresywny, musisz popierać BDS, tak jak musisz popierać prawa trans. Punktem zwrotnym jest tu powstanie ruchu Black Lives Matter po zabójstwie Michaela Browna w Ferguson w sierpniu 2014 roku. W czasie protestów, które rozlały się na cały kraj wznoszone jest hasło „From Ferguson to Palestine, occupation is a crime!” (w lipcu wojska izraelskie prowadziły w Gazie operację „Protective Edge”), a w 2015 delegacje aktywistów BLM odwiedzają Zachodni Brzeg. W 2016 koalicja Movement for Black Lives (M4BL) publikuje manifest polityczny, w którym nazywa Izrael „państwem apartheidu” i oskarża USA o współudział w „ludobójstwie narodu palestyńskiego” [9]. W 2016 ukazuje się także książka Freedom Is a Constant Struggle Angela Davis [10], która wprost łączy rasizm, przemysłowy kompleks więziennictwa i kolonializm osadniczy „z perspektywy intersekcjonalności”. Najnowszym akordem w tej kompozycji są propalestyńskie hasła i symbole w trakcie protestów przeciwko ICE w Mineapolis.
Są jeszcze dwa powody, dla których USA są istotne dla rozwoju ruchu BDS. Pierwszy wynika z użycia pojęcia „settler colonialism” do opisu Izraela. Ta konstrukcja — zrównania sprawy palestyńskiej z prześladowaniem rdzennej ludności w koloniach w wyniku kolonializmu osadniczego — rezonowała bardzo dobrze w lewicy australijskiej, kanadyjskiej i nowozelandzkiej, czego skutkiem było upowszechnienie się BDS w tych krajach. Drugi powód jest może jeszcze ważniejszy. W USA rozumienie wolności słowa jest znacznie szersze niż w Europie. Pierwsza Poprawka interpretowana jest zgodnie z wyrokiem Brandenburg v. Ohio (1969) [11]: mowa traci ochronę TYLKO jeśli jest „skierowana na wywołanie i prawdopodobnie wywoła bezpośrednie bezprawne działanie” (imminent lawless action). Oznacza to, że w przeciwieństwie do Europy użycie w wypowiedzi publicznej określenia „ludobójstwo” nie wymaga szczególnego uzasadnienia, a zabronić go można jedynie wtedy, gdy stanowi bezpośrednie wezwanie do przemocy (np. ruchy antyszczepionkowe bez konsekwencji prawnych używały określenia „vaccination genocide” jako opisu działań niepożądanych szczepionek). Dla dyskursu amerykańskiego niczym nadzwyczajnym nie było użycie przez M4BL określenia „ludobójstwo narodu palestyńskiego” latem 2016 roku. W konsekwencji dużo łatwiej było tę samą konstrukcję upowszechnić globalnie. W ten sposób pojęcie oznaczające „najgorszą możliwą” zbrodnię prawa międzynarodowego zaczęło funkcjonować w odniesieniu do Izraela dużo wcześniej niż od początku wojny w Gazie.
Zarówno „apartheid” w Wielkiej Brytanii, jak i „ludobójstwo” w USA pełniły tę samą funkcję: nadawały ruchowi BDS ciężar moralny, który usprawiedliwiał radykalne działania. Warto się przyjrzeć, jak ten mechanizm działa.
Język jako oręż dobrej sprawy
Pojęcia „apartheid”, które było wehikułem upowszechnienia BDS w Wielkiej Brytanii i „ludobójstwo”, które pełniło podobną funkcję w USA, mają jedną wspólną cechę. Są pojęciami z zakresu prawa międzynarodowego, mają precyzyjnie określony delikt, praktykę orzeczniczą i poważne sankcje. Mieszanie użycia publicystycznego, w celu podkreślenia wagi problemu, z prawno-karnym nazywane jest weaponizacją języka prawnego. Powstaje sekwencja: publicystycznie to ludobójstwo (widać podobieństwa) — czyli to jest ludobójstwo — ludobójstwo ma swoje sankcje prawne — mamy obowiązek wyciągnąć te sankcje z taką samą bezwzględnością, jak robiliśmy to wcześniej.
Zaczynając od ludobójstwa — Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa (1948), w Art. II definiuje ludobójstwo jako czyny popełnione „z zamiarem zniszczenia w całości lub części grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej jako takiej” [12]. Nie wystarczy przedstawić dowody na wystąpienie pięciu rodzajów czynów składających się na ludobójstwo: zabijanie członków grupy, powodowanie poważnych szkód fizycznych lub psychicznych, narzucanie warunków życia obliczonych na fizyczne zniszczenie, zapobieganie urodzinom, przymusowe przekazywanie dzieci. Trzeba jeszcze udowodnić zamiar fizycznego wyniszczenia grupy. W praktyce oznacza to, że wiele jest zachowań zbrodniczych, które są podobne do ludobójstwa, jednak nim nie są. MTS orzekając w sprawie Bośnia v. Serbia (2007) uzasadniał: „Nie wystarczy ustalić, że doszło do umyślnych bezprawnych zabójstw członków grupy. Dodatkowy zamiar musi być również ustalony i jest zdefiniowany bardzo precyzyjnie” [13]. Ale przecież Amnesty International wydało raport nt. ludobójstwa w Gazie, MTS zarządził w styczniu 2024 środki tymczasowe, a Komisja Praw Człowieka ONZ jednoznacznie wypowiedziała się w tej sprawie. Tylko że ani Amnesty International, ani Komisja Praw Człowieka ONZ nie są sądem prawa międzynarodowego i ich stanowisko nie ma mocy orzeczenia. Co więcej, AI we własnym raporcie explicite odrzuca standard dowodowy przyjęty przez MTS do wykazywania zamiaru ludobójczego państwa, uznając go za „nadmiernie zawężającą interpretację, która w praktyce wyklucza stwierdzenie ludobójstwa w kontekście konfliktu zbrojnego” (overly cramped interpretation… that would effectively preclude a finding of genocide in the context of an armed conflict) [14]. Innymi słowy, AI dochodzi do wniosku o ludobójstwie stosując łagodniejszy próg dowodowy niż ten, który obowiązuje przed trybunałami międzynarodowymi. Natomiast decyzja MTS o środkach tymczasowych to nie orzeczenie merytoryczne — Trybunał stwierdził jedynie, że roszczenia RPA są prawdopodobne (plausible) i sytuacja wymaga zabezpieczenia przed rozstrzygnięciem co do meritum, które jeszcze się nie odbyło [15].
Ludobójstwo jest „zbrodnią zbrodni” i jego wystąpienie uzasadnia podjęcie wszelkich możliwych działań, z odpowiedzialnością zbiorową włącznie, jak dywanowe bombardowania miast niemieckich w czasie II wojny światowej, w których zginęły setki tysięcy cywilów.
Podobnie wygląda problem z apartheidem. Istnieją Konwencja o Apartheidzie (1973) i Statut Rzymski ICC definiujące zbrodnię apartheidu jako „nieludzkie czyny popełnione w celu ustanowienia i utrzymywania dominacji jednej grupy rasowej nad inną grupą rasową i systematycznego jej uciskania” (Konwencja) oraz „popełnione w kontekście zinstytucjonalizowanego reżimu systematycznego ucisku i dominacji jednej grupy rasowej nad innymi i popełnione z zamiarem utrzymania tego reżimu” (Statut Rzymski) [16]. Od 2005 roku, gdy oskarżenie to zostało przedstawione przez ruch BDS, do dziś oskarżenie takie wobec Izraela nawet nie zostało przyjęte do rozpatrzenia przez MTK. Głównie dlatego, że niezwykle trudne dowodowo byłoby uzasadnienie „kontekstu dominacji jednej grupy rasowej nad drugą”.
Emocjonalnym paliwem ruchu BDS nie mogą być oskarżenia o zbrodnie wojenne (to także poważna zbrodnia prawa międzynarodowego). W tym przypadku dużo trudniej byłoby osiągnąć efekt moral panic. Zbrodnie wojenne są nie tylko bardziej „powszednie”. Trzeba byłoby także pod podobnym pręgierzem stawiać własne kraje. Sposób rozliczenia zbrodni wojennych w Abu Ghraib niewiele różni się od podobnych procesów w Izraelu. Natomiast tłumienie powstania Mau-Mau w Kenii nie spowodowało postawienia komukolwiek oskarżenia o zbrodnie wojenne (w 2005 roku żyli bezpośrednio odpowiedzialni i ich dowódcy). Trochę trudno mobilizować do walki z Izraelem, skoro nie rozliczyliśmy nie tylko naszej przeszłości kolonialnej, ale także dzisiejszych zbrodni.
Należy do tego zbioru dodać pojęcie kolonializmu. Użycie pojęcia „kolonializm osadniczy” w odniesieniu do ostatnich zachowań państwa Izrael i Żydów mieszkających na Zachodnim Brzegu jest adekwatne. Tylko że pojęcie to w Europie jest niezrozumiałe i przymiotnik jest pomijany. Opisowo zrównuje z kolonializmem europejskim, a moralnie zrównuje zachowania Izraela z zachowaniami Króla Leopolda II w Kongu.
Weaponizacja języka, niezależnie czy świadoma, czy nie, prowadzi do przyzwolenia na przemoc i odpowiedzialność zbiorową. A nawet uczynienie z niej cnoty, jak pisał Fanon o walce z kolonializmem: „Na poziomie jednostki przemoc odtruwa. Wyzwala skolonizowanego z kompleksu niższości, z rozpaczy i bezczynności” (tłum. autora) [17].
O tym, jakie znaczenie ma weaponizacja pojęć prawnych, mówił Philippe Sands (UCL, autor East West Street, reprezentuje Gambię przed MTS ws. Rohingya): „Słowo ludobójstwo zyskało pozycję w kręgach politycznych i dyskusjach publicznych jako »zbrodnia zbrodni«, wynosząc ochronę grup ponad ochronę jednostki (…). Wydaje mi się mało przekonujące, że zabicie 100 000 ludzi jako zbrodnia przeciwko ludzkości jest mniej straszne niż zabicie 100 000 ludzi jako grupy” [18].
Lewica nie może być antysemicka?
Nie bez znaczenia dla rozwoju ruchu BDS było to, że na sztandary wyniosła go lewica. Reputacja i tradycja lewicy działają jak szczepionka na oskarżenia o antysemityzm. Jak ktoś o lewicowych poglądach może być oskarżany o antysemityzm? To Żydzi budowali socjalizm i komunizm. Bund został założony podczas I Zjazdu Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Komuniści byli głównym wrogiem nazistów. Dali temu świadectwo na ulicach Berlina w latach 30., w Stalingradzie w 1942 i w Północnych Włoszech w 1944. Socjalizm jest ideologią równouprawnienia, tolerancji i obrony prześladowanych. Zatem z definicji człowiek lewicy antysemitą być nie może.
Niestety, lewica nie tylko może, ale wystarczająco często była antysemicka, żeby nie traktować tego jako przypadek. Pierre-Joseph Proudhon zapisał: „Żyd jest wrogiem rodzaju ludzkiego. Tę rasę trzeba odesłać do Azji albo wytępić”. Charles Fourier pisał, że „Żydzi są trądem i ruiną ciała politycznego” [20], a jego uczeń Alphonse Toussenel zasłynął klasycznym dziełem „antysemityzmu ekonomicznego” [21]. Nie tylko francuscy socjaliści — także Engels w korespondencji wielokrotnie posługiwał się antysemickimi stereotypami [22]. Zachowań takich można by mnożyć, choć oczywiście było też wielu działaczy lewicy, jak Róża Luxemburg, którzy takim postawom się sprzeciwiali.
Nie tylko chodzi tu o tradycje lewicy, ale też o zachowania z II połowy XX wieku. Powojenna stalinowska czystka, która nie doszła do skutku tylko dlatego, że dyktator odszedł z tego świata, miała dotyczyć „odchylenia kosmopolitycznego” (czytaj: żydowskiego) [23]. Antysemicka par excellence była kampania gomułkowska, która wypędziła z Polski co najmniej 13 000 Żydów. Stanowiła ona element strategii sowieckiej, w ramach której „antysyjonizm” stał się cnotą i tarczą przed oskarżeniem o antysemityzm — syjonizm został przedefiniowany przez sowiecką propagandę z ruchu narodowego w ideologię rasistowską i kolonialną [24].
Gdy mówimy o ruchach lewicowych, warto też przypomnieć historię Lat Ołowiu w Europie Zachodniej. Znacząca część środowisk sięgających po terror w latach 70. zaczynała od udziału w pokojowych manifestacjach lewicy w końcu lat 60. Przemoc aparatu państwa, brak własnej sprawczości i poczucie alienacji doprowadziły aktywistów do sięgnięcia po przemoc. Dojście od pokojowej walki o równość, sprawiedliwość i prawa mniejszości do uczestniczenia niemieckich lewicowych terrorystów z Revolutionäre Zellen w selekcji żydowskich zakładników podczas porwania samolotu Air France do Entebbe w 1976 roku, pod parasolem dyktatora Ugandy Idi Amina [25], jest przykładem degradacji moralnej, która przydarzyła się lewicy.
Antysemityzm lewicy nie jest dużo rzadszy niż ten prawicowy, chociaż nie jest on elementem DNA jej światopoglądu, jak w przypadku nacjonalizmu. Raczej jest „socjalizmem głupców”, jak nazwał go August Bebel [26]. Antysemityzm jest jednak czymś więcej niż czkawką lewicy. W prawidłowości, że Żydzi byli obsadzani w roli wroga ludu, sprawiedliwości społecznej i równości aż nazbyt oczywiste były intencje wykorzystania resentymentów i kalek antysemickich do zdobycia poparcia mas.
Co dalej?
Warto przyjrzeć się procesom upowszechniania, bo Polska także znajduje się na mapie ruchu BDS. Papierkiem lakmusowym do oceny, na jakim etapie jesteśmy, może być sprawa Nitro-Chem (polskiego producenta materiałów wybuchowych wykorzystywanych w broni sprzedawanej przez USA Izraelowi) i udział w niej Ostatniego Pokolenia. Dlaczego przywołuję OP? Od paździenika zeszłego roku jedynymi publicznymi akcjami tego ruchu były manifestacje pod Nitro-Chem i Ministerstwem Aktywów Państwowych. A tym, którzy mogliby mieć wątpliwośći co sprawa palestyńska ma wspólnego z klimaten aktywiści wyjaśnili: „Zbrodnie w Gazie i zbrodnie klimatyczne to pogarda dla ludzkiego życia.” Inni propalestyńscy polscy aktywiści zostali zatrzymani w marcu 2026 z zarzutami “pomocnictwa w czynie terrorystycznym”, którym było podpalenie przez The Earthquake Faction zakładu czeskiej firmy zbrojeniowej zbrojeniowej LPP Holding.
Trzy miesiące temu napisałbym, że w porównaniu z Wielką Brytanią jesteśmy na etapie mainstreamizacji i działań non-violence. Dzisiaj nie jestem tego taki pewny, mnie widzę wielkiej różnicy z Palestine Action w Wielkiej Brytanii [27], która od akcji symbolicznych przeszła do sabotażu fabryk zbrojeniowych. Czy to ostatni etap rozwoju BDS? Doświadczenia historyczne wskazują, że taka granica nie istnieje, jeżeli sami jej nie postawimy.
Czy możliwa jest dalsza radykalizacja? Przesłanki są. Tajne organizacje sięgające po terror istnieją: Palestine Action w Wielkiej Brytanii, Turtle Island Liberation Front w USA [28], czy The Earthquake Faction w Europie Środkowej. Istnieje masowy ruch, którego sprawczość staje pod znakiem zapytania. Jak w latach 60. narasta klimat przemocy i nie ma powodu zakładać, że wydarzenie podobne do postrzelenia Rudiego Dutschkego [29], które stało się impulsem do powstania Rote Armee Fraktion, nie zepchnęłoby radykalnych działaczy z drogi non-violence ku przemocy „w walce o słuszną sprawę”.
Nie ma wątpliwości, że takim procesem byłaby zainteresowana Moskwa, która bardzo chce zdestabilizować Europę. Czy jesteśmy na to gotowi? Brytyjskie i niemieckie służby raczej tak. Wnosząc z ostatnich zatrzymań polskie chyba też. Przyznajmy jednak, że na mapie zagrożeń dla bezpieczeństwa Polek i Polaków zagrożenie terroryzmem propalestyńskim nie jest najpoważniejsze. Nie mam natomiast wątpliwości, że społeczeństwa europejskie zupełnie nie są gotowe na taką sytuację, tak jak nie są gotowe do konfrontacji z Rosją.
Czy Lata Ołowiu powtórzą się w Europie? Raczej nie, bo dzisiaj terroryzm wygląda trochę inaczej. Dzisiejsi terroryści to osoby zradykalizowane w amorficznych środowiskach, podejmujące decyzję o ataku dość kompulsywnie. Nie spodziewałbym się dokładnie zaplanowanych porwań czy zamachów na znane osobistości — z tym służby raczej sobie poradzą. Bardziej „amatorskich”, improwizowanych ataków, z wykorzystaniem broni, która akurat była pod ręką i z ofiarami, które może symbolizują „zło”, ale na pewno nie są za nie odpowiedzialne.
Przesadzam? To przypomnę. 14 grudnia 2025 roku dwóch zamachowców inspirowanych ISIS otworzyło ogień do kilkuset osób świętujących Chanukę na Bondi Beach w Sydney. Zginęło piętnaście osób — od dziesięcioletniej Matildy Bee, po osiemdziesięciosiedmioletniego Alexa Kleytmana, ocalałego z Zagłady, który został zabity, zasłaniając własnym ciałem żonę Larisę — również ocalałą. Matka Matildy, Valentyna, powiedziała: „Przyjechałam z Ukrainy. Byłam taka szczęśliwa, że mój syn nie musi walczyć o swoją ziemię i że jest tu bezpieczny. Nie mogłam sobie wyobrazić, że stracę tu córkę.” (Rafał Szymczak, 1 czerwca 2025, Liberte)
I dlaczego wpuszcza pan takie opinie jak @justusater ? Co one wnoszą. Proszę o zachowanie poziomu.
Jeden z największych organicznych antysemitów w Polsce handlujący propagandą antyizraelską i antyamerykańską wywiadowany przez kolegę: (przykład)
Co to znaczy, że Izrael „przeprowadza dziś pierwszą prawdziwie przemysłową, technologiczną (z użyciem narzędzi AI) zagładę XXI wieku”?
Dlaczego bezprecedensowa przemoc Izraela uchodzi mu dotąd tak bezkarnie?
Czy Izrael ma „prawo do istnienia”?
Czy Izrael ma „prawo do obrony”?
Jaka jest najbliższa przyszłość Gazy?
Czego oczekuje Pan od państwa polskiego w związku z popełnieniem przez Izrael ludobójstwa na Palestyńczykach w Strefie Gazy?
I próbka stylu agenta chaosu:
„Izrael jest dziś – dzięki protekcji Imperium Amerykańskiego i jego materialnemu i militarnemu wsparciu, w nagrodę za realizowanie roli jego flanki na Bliskim Wschodzie – bezkarną świętą krową społeczności międzynarodowej. Powinien się natomiast stać jej pariasem, któremu nikt przyzwoity nie podaje ręki.
Tak więc: nie, stanowisko domagające się sankcji wobec Izraela i krytykujące sankcje wobec Rosji nie jest wewnętrznie sprzeczne. Wewnętrznie sprzeczne jest stanowisko, które domaga się lub popiera sankcje wobec Rosji, natomiast do dzisiaj, po tym wszystkim, co przez ostatnie 6 tygodni wywinęło Państwo Izrael, potrafi wciąż znajdować jakieś śliskie wymówki przed żądaniem natychmiastowych sankcji wobec Izraela – ekonomicznych, militarnych i dyplomatycznych. Wewnętrznie sprzeczne i nie do obrony. A do wytłumaczenia – tylko euroatlantyckim rasizmem. Wszystko w nim zależy od tego, czy ofiary są białe czy nie. Wszystko w nim wolno naszemu Imperium, jego zewnętrznym prowincjom, jego przydupasom, jego państwom klienckim; zupełnie inne reguły dotyczą tych wszystkich dzikich na Wschodzie i Południu globalnych relacji władzy, zupełnie inna jest w nim wartość ich życia.
Pozostaje bardzo bolesnym poznawczym doświadczeniem obserwowanie, jak wielu z tych, którzy przez cały rok 2022 moralizowali i moralnie szantażowali wszystkich wkoło, by wymusić bezkrytyczną jednomyślność w sprawie stanowczości wobec Rosji, na widok pięciu tysięcy tak szybko wymordowanych gazańskich dzieci (and counting) i kilkunastu zbombardowanych tam szpitali (and counting) do tej pory nie wydało z siebie pisku. Ilu nawet z tych, którzy używali w Polsce porównania z Palestyną, żeby wycierając nią sobie gęby dokonać swoistego „leftwashingu” własnego akcesu do linii forsowanej przez USA i NATO w sprawie Ukrainy, do dzisiaj nie wypowiada równie wyraźnego zdania w sprawie Gazy? Palestyna była dobrym porównaniem, żeby uzasadniać (na potrzeby niszowych publiczności) wszelkie formy zaangażowania po stronie nie tyle nawet Ukrainy (bo to wszystko niespecjalnie jest w interesie miażdżącej większości Ukraińców), co prozachodniej marionetkowej kliki u władzy w Kijowie. Jakoś nie jest wciąż jeszcze Palestyna dobrym porównaniem dla samej siebie – dobrym na tyle, żeby zmobilizować do choćby ćwierci tego samego działania, tych samych żądań, podobnej stanowczości”.
Tak działa w Polsce Putin i Rosja.
A gówna do roboty ma pod dostatkiem.
Absolutnie nie należy lekceważyć listów pisanych do pani Minister.
Antysemityzm ciągle „w modzie” i cenie.
Mam wrażenie, że ofiarą tego sporu pada coś co powinno łączyć a nie dzielić czyli kultura i sztuka. Czy z powodu Hitlera, Putina, Netanjahu…. mieliśmy się odwrócić się od artystów niemieckich, a teraz mamy bojkotować rosyjskich, izraelskich… i nie podziwiać ich talentu, który jest ponad poglądy polityczne? „A co cierpiących ludzi może uratować? Jedynie sztuka, tylko sztuka! Wierzcie w nią”, jak śpiewał Wysocki.
@Nałęcz
Ale o co chodzi?
@Nałęcz
31 MAJA 2026
21:11
Osobnik @justusater usiłuje przekonac, ze krytykowac polityke Izraela moze tylko jedna osoba:)))) Jest to równie idiotyczne jak przypisywanie wszystkim krytykom Izraela antysemityzmu. Tak wiec nalezy takich blogowiczów tylko wspierać, gdyz sa zywym przykladem na fakt, ze w obliczu krytyki państwa, z ktorym sie identyfikuja, dostaja plemiennego wzmozenia i zaczynaja pleść od rzeczy. Negatyw Polakow dostajacych kręćka na wspomnienie polskich przewinień wobec Żydów podczas II wojny:)))
Na Dzień Dziecka pisze 16. latka w Gazecie Prawnej:
Czy nauka może zakończyć wojny?
Homo sapiens to gatunek, który potrafi wysłać sondę poza Układ Słoneczny, a jednocześnie – wykorzystując tę samą inteligencję – w sposób karygodny walczyć o skrawek ziemi, zabijając cywilów oraz niszcząc infrastrukturę i ludzką psychikę. Jako młoda osoba patrzę na współczesne tragedie i nie potrafię zrozumieć, dlaczego wciąż to robimy.
Dlaczego zniszczenie czyjegoś życia w imię mglistego celu wciąż bywa określane mianem „zwycięstwa”? Karty historii aż nadto ukazały skalę okrucieństwa, jaką niesie wojna. Czy zatem jest ona nieusuwalnym błędem w naszym „oprogramowaniu”?
Erich Fromm, wybitny psycholog i filozof, próbował odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego człowiek jest jedynym zwierzęciem, które morduje swoich pobratymców na tak wielką skalę i z takim sadyzmem?”. W swoim dziele „Anatomia ludzkiej destrukcyjności” wyróżnił dwa typy agresji. Pierwszy to agresja łagodna – biologicznie zaprogramowany instynkt, który przejawia się w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia; jest racjonalna i służy przetrwaniu. Drugim typem jest agresja złośliwa, specyficzna wyłącznie dla gatunku ludzkiego. Opiera się ona na niszczeniu dla samego niszczenia, na okrucieństwie i żądzy panowania. Według Fromma nie rodzi się ona z natury, lecz z wadliwej kultury oraz braku wykształcenia i rozwoju duchowego.
Fromm skontrastował dwie postawy życiowe: biofilię i nekrofilię. Biofil to osoba kochająca życie, odczuwająca silną potrzebę tworzenia, budowania i uczenia się. Ludzie świadomi i wykształceni rzadko dążą do wojny, gdyż cenią życie jako najwyższą wartość. Ich przeciwieństwem jest nekrofil, którego pociąga to, co martwe, sztywne i mechaniczne. Fromm używał tego pojęcia, by opisać jednostki kochające absolutną kontrolę, siłę, beton i mundury. Takie osoby nienawidzą różnorodności i spontaniczności. Nauka, w tym biopsychologia, pokazuje jednak, że wojna jest „chorobą cywilizacji”, a nie prawem natury. Skoro zaś jest chorobą, nauka może zaproponować lekarstwo: edukację i systemowy rozwój empatii.
Próba „wyleczenia” ludzkości z tej destrukcyjności podjęta została w Norymberdze. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy nie był zwykłym sądem, lecz wielkim przedsięwzięciem naukowym i etycznym. Zjechali się tam najwybitniejsi prawnicy, psycholodzy i historycy. Proces stał się momentem, w którym rozum stanął ponad barbarzyństwem. Po raz pierwszy światu ukazano dowody – dokumenty i zdjęcia – przedstawiające porażające realia obozów koncentracyjnych. Stało się to w obecności głównych winowajców (choć Goebbels uniknął sądu przez samobójstwo, na ławie oskarżonych zasiedli tacy decydenci jak Hermann Göring, Joachim von Ribbentrop czy Hans Frank). Po raz pierwszy w historii zwycięzcy nie dokonali jedynie egzekucji na pokonanych, lecz poddali ich rygorystycznej ocenie intelektualnej i moralnej. Wprowadzenie terminu „zbrodnia przeciwko ludzkości” było triumfem rozumu oraz fundamentem nowoczesnego prawa międzynarodowego. Norymberga ustanowiła precedens: rozum ma prawo sądzić siłę.
Fromm dostrzegał wspomniany profil nekrofila u Hitlera i Stalina. Nienawiść obu dyktatorów do nauki i wolnego myślenia wynikała z lęku przed prawdą, której nie da się kontrolować. Totalitaryzmy niszczyły intelektualistów, ponieważ ich krytycyzm zagrażał sztywności systemu. Trudno władać społeczeństwem świadomym, dlatego dyktatorzy posługują się socjotechniką i dezinformacją. Choć radzieckie KGB formalnie powstało w 1954 roku, było bezpośrednią kontynuacją stalinowskich struktur terroru (takich jak NKWD). Jego celem była demoralizacja przeciwnika i sprawienie, by ludzie przestali wierzyć w fakty.
Ten szum informacyjny jest boleśnie widoczny także dzisiaj, głównie za sprawą internetu. Jak dowodzą badania MIT, fałsz rozchodzi się w sieci sześć razy szybciej niż prawda, ponieważ żeruje na prymitywnych emocjach – strachu i nienawiści – które nauka stara się tonować. W dobie nadużywania technologii i bezrefleksyjnego korzystania z AI zanika w nas umiejętność krytycznego myślenia. Tymczasem im bardziej jesteśmy świadomi mechanizmów świata, tym trudniej przekonać nas, że „sąsiad to wróg”. Współczesna wojna zaczyna się od zniszczenia prawdy.
Dlaczego zatem, znając koszty agresji, niektórzy wciąż ją wybierają? Statystyki pokazują, że porywczy liderzy i radykalni populiści bazują na elektoracie o niższym kapitale edukacyjnym. Do tej grupy łatwiej trafić dzięki charyzmie opartej na emocjach i sile, gdyż trudniej jest jej odróżnić demagogię od faktów. Współcześni autokraci wykorzystują tę słabość, nazywając inwazję „operacją specjalną” i stosując język jako narzędzie dehumanizacji. Stalinowskie „szkodniki”, nazistowskie „robactwo” czy współczesna retoryka uprzedmiotawiająca imigrantów to operacje lingwistyczne mające na celu wyłączenie empatii w ludzkim mózgu. To prowadzi do zniekształcenia wielkich idei – takich jak wizja „nadczłowieka” Fryderyka Nietzschego. Filozof głosił samodoskonalenie jednostki, jednak jego pojęcia zostały cynicznie przeinaczone w ideę „lepszej rasy”. To pokazuje, jak kluczowa jest rzetelna edukacja; bez niej najszlachetniejsze myśli mogą stać się narzędziem nienawiści.
Czy nauka zakończy wojny? Z pewnością dostarcza nam narzędzi do usuwania ich, ale nie zmusi nas do bycia mądrymi. Według Stevena Pinkera statystycznie przemoc na świecie spada dzięki „procesowi cywilizacyjnemu”. Przykładem tego sukcesu jest integracja europejska. Francja i Niemcy, toczące ze sobą wojny przez wieki, zdołały zbudować wspólnotę – Unię Europejską. Decyzja ta radykalnie poprawiła sytuację edukacyjną i gospodarczą, a co najważniejsze – zagwarantowała pokój. Organizacja ta, oparta na szacunku do prawa i wiedzy, pokazuje, że nauka i racjonalizm są najlepszym fundamentem bezpiecznego świata.
Wojna skończy się wtedy, gdy społeczeństwa będą na tyle wykształcone, by nie wybierać liderów-nekrofilów i na tyle krytyczne, by nie ulegać propagandzie. Nauka to nasz jedyny kompas w świecie wciąż rządzonym przez jaskiniowe instynkty.
Hanna Naworol, 16 lat”
Jak dobrze, że obok tysięcznych stad świniopasów i jaskiniowych debili, są myślący młodzi ludzie…
Do kolegi mintela; zlituj się, nie pisz takich obszernych tekstów.Jeden „Cichy Don „(4 tomy) wystarczy.
@pielnia11
1 czerwca 2026 13:20
Dziękuję…za uwagę krytyczną…pokój… temu domowi…
Nie wiem czy zauważyłeś, że w dobie internetu produkcja informacji: mądrości i głupoty a zwłaszcza szkodliwej i polaryzującej politycznej propagandy na zamówienie zagrożonych „kierowników” i ich folwarków, niepomiernie wzrosła.
Cyrkulacja informacji przyspieszyła – świat tego nie widział.
Forum Polityki staje się swoistą biblioteką świata sieciowego…
A wielu myśli że to kiosk „Ruchu” albo sieciowy muzułmański „kebab”… w szczycie zatłoczony…
Cała nadzieja w naszych zdolnościach adaptacyjnych…
BTW
„Cichy Don” Michaiła Szołochowa to czterotomowa epopeja historyczna nagrodzona Noblem, przedstawiająca losy Kozaków dońskich podczas I wojny światowej, rewolucji i wojny domowej. Dzieło, ukazujące tragiczne rozdarcie głównego bohatera Grigorija Melechowa, jest uważane za jedno z najważniejszych dzieł literatury rosyjskiej.
Głównym celem Michaiła Szołochowa było stworzenie obiektywnej epopei o losach Kozaków dońskich w obliczu upadku ich świata.
Autor pisze o tragedii jednostki w trybach historii – historia niszczy życie zwykłych ludzi, niezależnie od ich wyborów oraz o bBratobójcza walka – wojna domowa dzieli rodziny i sąsiadów, odzierając obie strony z człowieczeństwa.
Pisze też o kryzysie tożsamości – główny bohater, Grigorij Melechow, miota się między „białymi” a „czerwonymi”, nigdzie nie znajdując prawdy, a także o przeznaczenie i natura – potęga rzeki Don i ziemi trwa niezmiennie, kontrastując z kruchością ludzkiego życia.
Celem autora było m.in. ocalenie pamięci – utrwalenie unikalnej kultury, tradycji i obyczajów Kozactwa oraz pokazanie prawdy o wojnie – przedstawienie rewolucji bez czarno-białej propagandy, z uwzględnieniem okrucieństwa obu stron.
Jakże to aktualne i nieprzemijające prawdy…
Do mintela;tak,wiem,mam w domowej bibliotece min.”Cichy Don” i ten gest, gdy Grigorij rzuca karabin, jest wiele mówiący, ale niestety dzisiaj czasy są znacznie bardziej cyniczne