Maduro w kajdankach
W odpowiedzi na akcję w Wenezueli Rosja potępiła ingerencję naruszającą suwerenność niepodległego państwa i kartę ONZ, a Korea Północna wystrzeliła serię rakiet balistycznych. To znaczy, że na satrapiach akcja Trumpa zrobiła wrażenie.
Rosja, najeźdźca na Ukrainę, nie ma prawa wytykać najazdu Amerykanów na Caracas, bo sama szykowała Zełenskiemu los dyktatora Maduro. Tyle że jej nie wyszło, a Trumpowi tak. Korea Kima, tak jak Iran, może prężyć muskuły, ale obie tyranie dostały lekcję druzgocącej militarnej, operacyjnej i wywiadowczej przewagi USA. W gruncie rzeczy ta lekcja liczy się teraz bardziej niż cokolwiek w polityce międzynarodowej.
Ameryka Trumpa dotąd wzbudzała w kręgach politycznych różne uczucia, od niechęci do zachwytu. Teraz w państwach dyktatorskich wzbudziła strach. Jeśli Amerykanie bez strat przełamali wenezuelski system ochronny, wykorzystujący sprzęt rosyjski, to pokazali Kremlowi, że i z Rosji mogliby uprowadzić Putina.
Dla tyranów to sygnał alarmowy. Będą go rozbierać na najdrobniejsze elementy, by wyciągnąć wnioski dotyczące własnych możliwości obronnych. Ważne będzie też to, czy spektakularne porwanie Maduro wymusi „zmianę reżimu” w Wenezueli i w jaki sposób: siłą czy wskutek ustępstw ze strony osieroconych chavistów, którzy na razie utrzymali władzę. Uderzyć to jedno, odbudować demokrację to drugie.
W Europie skuteczna akcja Amerykanów też zrobiła wrażenie. Nikt w gremiach unijnych nie będzie żałował Maduro. Na razie reakcje unijne, w tym Tuska, są powściągliwe. Mamy jednak dylemat: czy praworządne demokracje europejskie powinny przejść do porządku nad obaleniem tyrana z pogwałceniem prawa międzynarodowego? Poważne wyzwanie dla elit politycznych i prawniczych.
Lecz niekoniecznie dla 8 mln Wenezuelczyków, którzy emigrowali z kraju rządzonego przez Cháveza i Maduro w poszukiwaniu lepszego życia, i tej części społeczeństwa, która nie emigrowała, ale poparła antyrządową opozycję. Wielu wiadomość o pojmaniu dyktatora przyjęło nie z oburzeniem, lecz z ulgą, radością i nadzieją.
Trump wziął odpowiedzialność za rozbudzenie tych nadziei. Jeśli nie zdoła ich zaspokoić, a w kraju dojdzie do wojny domowej, jak choćby w Iraku po 2003 r., będzie to jego kompromitacją w USA i na świecie. Pokój ustanawiany siłą dokonał się podczas II wojny światowej.
W obozie aliantów nie było protestów przeciwko planom zamachu na demokratycznie wybranego Hitlera, a nawet przeciwko masowym bombardowaniom miast niemieckich. Priorytetem było obalenia Führera i zniszczenie jego ludobójczego reżimu. Argument, że budował autostrady i auta dla mas, nie przeważył. Gorzej poszło z Sowietami, które do końca zimnej wojny miały obrońców w wolnym świecie. Ale w byłej Jugosławii ani na Bliskim Wschodzie „liberalna interwencja” Zachodu już nie odniosła pełnego sukcesu.
Jedyna droga skutecznego rozładowania głębokich konfliktów nie może kończyć się na interwencji zbrojnej. Musi mieć znaczące poparcie w społeczeństwie i jego elitach. Na tym polegało zwycięstwo liberalnych demokracji nad komunizmem. Końca historii jednak nie przyniosło. W XXI w. idea liberalna przechodzi kryzys, a głowę podnoszą siły antyliberalne. Kryzys ma wiele aspektów, prócz ideologicznego także społeczny, ekonomiczny i kulturowy.
To starcie definiuje obecne czasy. Pseudolewicowe i skrajnie prawicowe reżimy autokratyczne są wbrew swej propagandzie wrogami wolności. Nie wygrają, jeśli znacząca część ludzi w nich żyjących poczuje, że są ofiarami wielkiej manipulacji pod hasłem, że czarne jest białe.
Komentarze
Trump ma mocno gdzieś wenezuelskie społeczeństwo. Jemu chodzi tylko o wenezuelską ropę naftową i zysk z jej eksploatacji. Wyraźnie to powiedział. Może się okazać, że dyktatura Maduro zostanie zastąpiona inną dyktaturą, a realia codziennego życia pozostają bez zmian.
Zastanawiam się co będzie, gdy Trump, rozzuchwalony powodzeniem operacji w Wenezueli, zdecyduje się zająć np. Grenlandię? Tam wprawdzie nie ma dyktatury ale są surowce, których Ameryka potrzebuje.
@handzia
Ale przynajmniej stawiają sprawę jasno. Czy przejęli irackie złoża ropy naftowej? Wbrew lewicowej propagandzie zachodniej to jak dotąd nie nastąpiło. Z wenezuelskimi złożami może być inaczej, o ile Amerykanie faktycznie będą je kontrolowali. Fakt, że klasa ludowa wenezuelska tylko symbolicznie z nich korzystała, bo to był przywilej tamecznej nomenklatury, nie daje gwarancji, że pod kontrolą Amerykanów to sieę korzystnie dla ludu zmieni, lecz przynajmniej dla zachowania pozorów przyzwoitości może mu skapnąć więcej niż za Chaveza i Madury.
Wenezuelę łączy traktat z Rosją , która gwarantuje obronę. Kolejny raz mamy pokazaną wartość traktatów z takimi krajami jak Rosja.
W odniesieniu do Wenezueli, prawdą jest, że Trump zwalcza nielegalne nielegalnym. Ale pomimo tego, wielu to przemilczy , bo to może być uderzeniem w Rosję. Problem tylko w tym, że „może” chociaż powinno. Ale biorąc pod uwagę dotychczasową prorosyjską politykę Trumpa, może on działać tak by Rosja przy tym nie ucierpiała. Nikt nie wie, w co ten rusofil gra.
Jest nadzieja, że ceny ropy spadną:))) Co do innych satrapii – podzielam obawy komentatorów, że dokonał się cichy deal polegający na wyznaczeniu stref wpływów: Ameryka Płd. amerykańska, Europa Środkowa i Wschodnia – rosyjska, Tajwan – chiński
@Adam Szostkiewicz
4 stycznia 2026 18:34
Panie Redaktorze z satrapią wenezuelską nie jest tak prosto jak Pan ocenia. Po pierwsze Chavez miał MANDAT DEMOKRATYCZNY. Wygrał dwukrotnie wybory co do których nikt nie miał zastrzeżeń, że zostały sfałszowane. Jego główną ,,zbrodnią” było to, że miał czelność uznać, że główne bogactwo naturalne Wenezueli powinno ,,pracować” dla Wenezuelczyków a nie dla Chevrona Exxona itd. W odpowiedzi na to, na ten akt bezczelnego zuchwalstwa USA odpowiedziały ,,starą sprawdzoną metodą” czyli blokadą gospodarczą i knuciem spisków (przypominam cassus DEMOKRATYCZNIE wybranego S. Allende, który równie bezczelnie uważał, że chilijskie ,,złoto” czyli miedź powinno przede wszystkim służyć Chilijczykom i jakie to miało konsekwencje). Dlatego katastrofa gospodarcza Wenezueli była wynikiem NIE TYLKO nieudolnych rządów ale też polityki globalnego (jeszcze?) hegemona. Moja żona była turystycznie w Wenezueli w 2009r i wtedy ludzie raczej byli zadowoleni z polityki chavistów (choćby na polu opieki medycznej i edukacji).
Zobaczymy czy ,,deficyty” mandatu demokratycznego pani wiceprezydent przeważą czy wystarczy, że będzie ulegle pozwalała żerować kapitałowi USA na Wenezueli i wtedy USA przymkną na nie oko.
Niestety ta akcja jest KATASTROFĄ. Moralną, prawną – oto jeden kraj uznał, że władze drugiego mu nie odpowiadają i dlatego postanowił uprowadzić/aresztować jego prezydenta. Zarzuty? Posiadanie bronii i narkotyków. Kilka lat temu pewien kraj, na usługach którego najpradopodobniej jest obecny lokator Białego Domu postanowił, że zlikwiduje ,,faszystowsko-pedofilsko-narkomański” rząd Ukrainy. Wiemy jakie były ,,przewiny” Ukrainy…Jedyną różnicą jest to, że im ,,nie poszło” a USA na razie się udało (???).
Cała ta akcja jest aktem bandytyzmu międzynarodowego i niczym innym.
Tak, Maduro był podłą mendą: fałszował wybory, prześladował opozycję ale przypominam, że na świecie jest sporo takich i gorszych gnid. Np. w takiej Arabii Saudyjskiej rządzi koleś, dobry kumpel Trumpa, który uznał za stosowne pociąć piłą i rozpuścić w kwasie Pana kolegę po fachu – dziennikarza, który miał czelność krytykować owego księcia, a tak się składało, że był on też obywatelem amerykańskim.
Ameryka przez ostatnie lata zrobiła wiele by zerwać ze swoim podłym wizerunkiem w Ameryce Łacińskiej. Dziś pokazała, że wraca ,,polityka kanonierek” i to w najordynarniejszym stylu. Trump nawet nie kryje się, z łupieżczym charakterem swoich działań. Jasno mówi, że USA chce odzyskać ,,swoją ropę i ziemię”. Nawet Rosja nie jest tak wulgarna w swojej agresji na Ukrainę i kryje się za parawanem pseudo historiozofucznych elukubracji.
Ciekawe co to oznacza dla Europy. Na mój nos oznacza to deal: USA ,,zrobi sobie porządek” w Ameryce w zamian za wolną rękę dla Rosji wobec Europy. Dlaczego tak sądzę? ,,Oględna” reakcja Rosji – nie rozpętała histerii moralnej (a to przecież potrafii!). Ot, rytualny protest tylko.
Zobaczymy co dalej – Kuba czy Grenlandia. Obstawiam Grenlandię bo to oznacza koniec NATO a to jest główny cel moskiewskich mocodawców Trumpa.
Jesli faktycznie uznajecie role prawa, to nie mozecie twierdzic, ze USA czy Trump zrobili te akcje nielegalnie. Przeciez to wlasnie wedlug prawa kazdy jest niewinny dopoki nie udowodniono mu winy przed sadem. Czyli uznajac wine USA lub Trumpa sami lamiecie wlasne zasady praworzadnosci.
Kopiuję z NYT. Choć po angielsku, głos Mashy Gessen wydaje mi się tak ważny i tak celny, że chyba warto go tu przytoczyć.
M. Gessen
Opinion Columnist
In the initial rush of news on Saturday morning, many commentators speculated that the abduction of President Nicolás Maduro of Venezuela was also a blow to President Vladimir Putin of Russia, since Venezuela and Russia are allies. To the contrary, it is a victory for Putin, because it is a blow — quite likely fatal — to the new world order of law, justice and human rights that was heralded in the wake of World War II.
That order was never as robust as its champions made it out to be. Many of the multilateral institutions created to foster cooperation and enforce international law have been dysfunctional, often because they were sabotaged by their most powerful members. And yet, some mechanisms worked; some laws were enforced; some crimes were punished and many more were probably prevented; millions of people had their freedom and dignity affirmed; and a reasonable hope persisted that a law-based, humanistic world order would be built. No longer.
When he addressed the public in a news conference on Saturday, President Trump announced that U.S. forces had abducted the president of Venezuela and his wife in the name of democracy, justice, freedom for the Venezuelan people and the safety of Americans. It was a mockery: Despite what the hoodlums running our country may actually believe, abduction — whether on a street in Boston, in an apartment building in New York or Chicago, or in Maduro’s compound in Caracas — never serves the cause of justice.
Illegality does not uphold the law. Starting wars of aggression does not make anyone safer. Colonization does not bring freedom. And colonization is what Trump promised when he dismissed María Corina Machado, a Nobel laureate with a credible claim of a popular mandate and international recognition, as lacking leadership qualities and said, in various ways, no fewer than four times, “We are going to run the country.”
This was a very particular kind of mockery, familiar to anyone who has paid attention to Putin. Russia’s president has claimed that his invasion of Ukraine was a mission to liberate the people of that country. He has claimed to be defending Russia’s sovereignty, which Ukraine’s existence never threatened. Putin has even claimed that Ukraine has illegitimately appropriated infrastructure created by his nation (well, by the Soviet Union, which Putin conflates with Russia) — just as Trump falsely claimed that Maduro perpetrated the largest theft of American property in history by nationalizing the oil industry that U.S. companies had helped build.
There is a world of difference between Maduro, an autocrat who has stayed in power by falsifying elections, and Ukraine’s legitimate, democratically elected president, Volodymyr Zelensky. But what matters here is the similarity between the aggressors: Trump and Putin.
For years, Putin has been asserting a vision of a world divided by a few powerful men into spheres of influence. This, too, is the post-World War II order — the Cold War order, in which countries colonized by the Soviet Union were excluded from the liberal aspirations asserted by the West. It has long been clear that Trump instinctively shares this point of view: Carving up the world appears to be what he thinks political power is for. Whoever wrote the National Security Strategy that was made public in December codified this worldview as the Trump Corollary to the Monroe Doctrine, the United States’ two-centuries-old assertion of power over the Western Hemisphere. During Saturday’s news conference, Trump appeared to have renamed the corollary the “Donroe Doctrine.”
Half a century ago, as a Soviet third-grader, I sat through months of lessons devoted to natural resources. The Russian term — polezniye iskopayemiye — is telling: It literally translates as “beneficial extractables.” Those Soviet school units were so boring that I can still remember the sense that the minute hand of the classroom clock was standing still. I remember, too, that granite is solid, metal is found in ore, oil is necessary for modern life and the purpose of land acquisition is extraction. I remember, too, a giant map of the Soviet Union in which the manymineral-rich regions were colored bright red. This, I remember being told, was our wealth.
Trump seems to have arrived, on his own, at the same understanding of geography and politics that was pounded into the heads of Soviet schoolchildren, including Putin and me. During Trump’s news conference, he responded to most questions —whether they were about the mechanics of “running” Venezuela, the cost of such governance, or other countries’ geopolitical interests in the region — with answers about all the oil the United States will pump out of the Venezuelan wells. His politics is the politics of self-enrichment, one big quest for beneficial extractables. During his first presidential campaign, he used to
criticize George W. Bush for failing to “take the oil” during his war in Iraq. Some of us wondered at the time: How do you “take the oil”? This is how: You take the country
Another thing Trump and Putin share is their disdain for European values, the very values of cooperation, justice and human rights that the post-World War II international order was designed to uphold. Putin’s speeches drip with this disdain, much like Trump’s national security strategy does. The Donroe Doctrine, it seems, may allow Trump to take Venezuela, Cuba — which he and Secretary of State Marco Rubio have openly threatened — and any other part of the Americas Trump desires. (I am sure he will return before long to talk of making Canada the 51st state.)
If so, it will also allow Putin to take as much of Europe as he wants to bite off. Russia’s hybrid warfare in Europe — acts of both political and infrastructural sabotage, including suspected jamming of air-traffic-control frequencies at numerous European airports — has escalated since Trump returned to office. The Trump administration’s continued pressure on Ukraine has emboldened Putin. The invasion of Caracas, carried out in ways eerily similar to what Moscow had once planned for Kyiv, will embolden him further. A similar message has no doubt been received in Beijing: If Trump can take Venezuela and Putin can take Ukraine, surely President Xi Jinping of China can take Taiwan.
Putin was Maduro’s ally, but allies come and go; worldviews, and the desire to force the world to conform to them, stay. Putin’s world has just become more harmonious. Not because, as conspiracy theorists would have you believe, Putin tells Trump what to do, but because these two autocrats really do view the world in the same way. We have a saying for this in Russian: Two boots make a pair.
Kilka słów dla przypomnienia z czym wciąż mamy do czynienia.
„Aby pojąć jasno i gruntownie prawdziwe i nader smutne właściwości większości ludzi, co jest konieczne, bardzo pouczające jest posłużenie się literackim opisem ich zachowań i czynów jako komentarzem do zachowań i czynów w życiu praktycznym i vice versa. Jest to bardzo wskazane, by nie pomylić się ani co do nich, ani co do siebie. Nie wolno jednak dopuścić przy tym, by jakikolwiek rys szczególnie niski lub głupi, z którym spotykamy się w życiu lub literaturze zmartwił nas lub rozgniewał, bo muszą one nam bowiem służyć jako materiał poznawczy, dostarczając nowego przyczynka do charakterystyki rodzaju ludzkiego, który notujemy sobie w pamięci. Będziemy zatem obserwowali je mniej więcej tak, jak mineralog ogląda napotkany szczególnie charakterystyczny egzemplarz jakiegoś minerału. Wyjątki, oczywiście istnieją, nawet niewiarygodnie wielkie, a różnice między indywidualnościami są ogromne, ogólnie jednak biorąc świat, jak to już dawno stwierdzono jest ubogi: dzicy zjadają się nawzajem, a kulturalni oszukują się nawzajem, i tak oto toczy się świat. Czyż nie widać w całej historii jak każdy król, skoro tylko usadowi się mocno korzysta z tego, by ze swoim wojskiem, jak banda zbójców, napaść na kraj sąsiada? „Dans tutes les guerres il ne s’agit que de voler (w każdej wojnie idzie tylko o to, aby kraść), powiada Wolter, a Niemcom nie trzeba tego powtarzać.”
(A. Schopenhauer )
„Aphorismen zur Lebensweisheit” (Aforyzmy o mądrości życia)
Ze swojej strony dodam, że, nie trzeba tego też powtarzać ani Amerykanom po inwazji na Wenezuelę ani Rosjanom po inwazji na Ukrainę. Ci ostatni wsławili się grabieżą sedesów, które dumnie umieszczali jako wojenne trofea, w swych rozpadających się chałupach bez kanalizacji na głubince.
Ciekawe jak to się wszystko dalej potoczy. Mam nadzieję, że teraz wezmą się za Kubę, skąd pochodzi Rubio. Ja, na miejscu Amerykanów dałbym tamtejszej klice rok na przeprowadzenie całkowicie wolnych wyborów z obietnicą „pomocy”, jeżeli z jakichś powodów im się nie uda zdążyć…
@Adam Szostkiewicz:
Ale Trump sam mówi, że chodzi mi o ropę. Różnic z Bushem jest sporo — Bush uzyskał (stosując kłamliwe argumenty, ale uzyskał) akceptację parlamentarną, gdy Trump łamie amerykańską konstytucję. Bush miał szersze cele — stabilizacji i demokratyzacji; jeśli chodzi o Trumpa, to nic o tym nie mówi. Jak więc Stanom brakuje „technologii” demokratyzacji, jak wiadomo z Iraku, to w przypadku Wenezueli brakuje też chęci. Do tego atak na Wenezuelę świetnie się wpisuje w tezy o podziale stref wpływów, gdzie Korea i Iran mogą być bezpieczne; ale niekoniecznie Grenlandia.
Amerykańska akcja wywołała zrozumiałą zazdrość i chęć naśladowania.
– Duży jakiś ten worek, lejtnancie… Wysypcie go.
– Tak jest, Panie Prezydencie!
– Przecież to Łukaszenka, nie Zełeński!!! Coście porobili???
– eeee…. pilot miał wczoraj urodziny, trochę żeśmy mogli pobłądzić…
@Aborygen
A co kradli Amerykanie wyzwalający KL Dachau? Wolter miał szczęście, że nie dożył reżimów i wojen totalitarnych, także w jego ojczyźnie. Może by się zastanowił, czy rzeczywiście jest gotów umierać za prawo do wolności słowa dla wrogów wolności słowa i jednostki. Nie w każdej wojnie chodzi o to, by kraść. Dwie największe wojny w historii naszej planety nie były po to. Pierwszą sprowokował panslawistyczny terrorysta, drugą wywołał megaloman antysemita. Dwie jednostki puściły w ruch machinę totalnej destrukcji. W pierwszej nie wiadomo o co chodziło, ale straty były straszliwe, w drugiej było wiadomo, że chodziło o zniszczenie państwa Hitlera. Cel był słuszny i zbożny, straty jeszcze większe niż w pierwszej ,,światówce’’. Choć osiągnięty we współpracy z innym totalitaryzmem, stalinowskim, który pochłonął jeszcze więcej ofiar niż hitlerowski. Wojny napędza nienawiść lub patologiczna ambicja lidera, jak dziś w Rosji lub w USA.
Kolej na desant w Kopenhadze, Duńczycy zrabowali narodowi amerykańskiemu Grenlandię. Delta Force może skorzystać z Fortu Trump w Belwederze . Poćwiczą trochę z Batyrem. Marzenia Sray Kamińskiego muszą trochę poczekać
Slawczan
5 stycznia 2026
0:49
Mogę się tylko zgodzić, niestety
AS
„pokazali Kremlowi, że i z Rosji mogliby uprowadzić Putina.” Chyba trochę się Pan rozpędził. Maduro i Putin to jednak inne rozmiary kapelusza. Trump może próbować szkodzić Putinowi, ale na wojnę z Rosja nie pójdzie. To nawet dla jego ego za dużo. A co będzie w Wenezueli, czas pokaże. Jeżeli Amerykanie dogadają się z pozostałą częścią istniejącego reżimu, będzie na razie spokój. Jeżeli nie, może dojść do podobnej wojny, jak w Iraku.
@Adam Szostkiewicz
5 stycznia 2026 9:39
Dla przypomnienia: idealista F.D. Roosevelt bardzo chciał wmieszać się w wojnę z Niemcami. Już od 1940 udzielał poparcia Wielkiej Brytanii na tyle na ile pozwalało mu PRAWO. Niektóre z jego działań były jawną prowokacją wobec Niemców (przejmowanie ochrony konwojów i atakowanie ,,nierozpoznanych” okrętów podwodnych) ale…TO NIEMCY WYPOWIEDZIELI 11.12.1941r wojnę USA. USA (ich społeczeństwo a co za tym idzie politycy) wcale do wojny z Niemcami się nie rwali. Mieli od 7.12.1941 WŁASNE problemy na Pacyfiku. Osobistą zasługą Roosevelta jest to, że pokonanie tyranii Hitlera USA uznały (pomimo Pacyfiku) za swój priorytet.
W I WŚ interweniowali dopiero wtedy, gdy wydoili państwa Entanty do cna a perspektywa ich zwycięstwa a co za tym idzie spłaty zobowiązań zaczęła się oddalać.
Nawet patrząc tak cynicznie na udział USA w wojnach światowych, w wojnach po 1945r (z iracką 2003 na czele) nigdy USA nie dopuściły się aktu takiego bandytyzmu jak to zrobiły w Wenezueli. Nawet dla agresji na Irak czuli się zmuszeni pieczołowicie sfabrykować jakieś preteksty i zadbać o jakikolwiek mandat prawny. Tutaj Trump zachował się jak typowy herszt bandy zbirów dokonujący zajazdu na sąsiada celem grabieży jego majątku. Z jednej strony ktoś mógłby uznać, że to nawet lepiej – zdrowiej – tak jawnie, z jasno określonym celem niż kryjąc się za parawanem hipokryzji. Niestety, ten parawan był ostatnią ,,instancją” dającą złudne poczucie, że silniejszy nie może zrobić co zechce ze słabszym. Teraz nawet to zniknęło.
Świat jest wstrzemięźliwy jeżeli chodzi o opinie o akcji USA, bo nie można zdecydować czy być na tak czy na nie. Osobiście wydaje mi się, że to chyba jedyne z tego co zrobił Trump, co jest godne uwagi. Wszystko zależy od tego czy Wenezuela otrzyma pomoc w reorganizacji z republiki bananowej do stanu normalnego kraju. Maduro nie można bronić. Sama akcja dla usunięcia tego bandziora ma swoje uzasadnienie. Każda policja w sytuacji kryzysowej łamie prawo. Kwestią dyskusji jest w jakich okolicznościach wyższej konieczności można to prawo złamać. Pozytywne stanowisko, które zajmuje Trump wobec Rosji jest dla świata bardziej szkodliwe niż ta akcja.
Dla nas tragedią jest to co mówi pisowska opozycja wobec premiera Tuska w kontekście tego zdarzenia. Ci ludzie konsekwentnie udowadniają, że są patologią, którą trzeba niszczyć wszelskimi siłami, nawet tak jak Trump zniszczył Maduro.
@Piotr Hebda:
Jeśli wpadnę z bronią do banku z bronią, sterroryzuję kasjerów i ukradnę pieniądze, to nie będę wciąż niewinny, aż do chwili gdy sąd stwierdzi inaczej.
Mamy fakty: USA zaatakowały Wenezuelę, przy czym:
a) Wenezuela jest niepodległym państwem, uznawanym przez społeczność międzynarodową;
b) administracja nie wystąpiła o zgodę do Kongresu, który zgodnie z konstytucją USA ma wyłączne prawo na wypowiadanie wojny.
Co do (b) to mamy wymówkę, że to nie jest wypowiedzenie wojny. Ale i w tym przypadku prawo zobowiązuje prezydenta do uzyskania zgody parlamentu na akcję zbrojną — AUMF (Authorization for Use of Military Force).
@Piotr Hebda
Rozumiem, że Pan sobie z nas żartuje?
Podobno Trump już zapowiedział interwencję w Kolumbii i Meksyku:)))) Wyobrażam sobie, że po zwycięskiej akcji zakręci kurek z tamtejszą ropą, żeby jej ceny (czyli ropy rosyjskiej) poszły w górę
Maria Corina Machado powinna się migiem ewakuować z Webezueli, gdyż jej życie jest zagrożone
Pani Kalino: inwazja Trumpa na Wenezuelę nie będzie miała wpływu na ceny ropy obecnie, bo obecnie są wprawdzie w świecie nadwyżki podaży ropy,ale tu chodzi o ropy tzw. lekkie(głównie do produkcji benzyn),a Wenezuela posiada ogromne zasoby ropy,ale ropy tzw. „ciężkiej” .Ona służy głównie do produkcji min. olejów i asfaltów. Koszty udostępniania i obróbki ropy „ciężkiej są znacznie wyższe, niż ropy „lekkiej(głównie arabskiej).Paradoks Wenezueli polega na tym, że ma największe w świecie zasoby ropy „ciężkiej”, ale nie posiada środków finansowych do udostępniania tych zasobów i ich wydobywania i przetwórstwa. Gdyby założyć, że Trump przejmie od zaraz zasoby tej ropy w Wenezueli, to skutki na rynku pojawią się dopiero za kilka lat(koszty udostępnienia ogromne i koszty przetwórstwa ogromne).Trump,to agresor, ale jego agresja nie spowoduje zakłócenia w podaży ropy „lekkiej” i stąd benzyn- na rynku obecnie.
@Piotr Hebda
5 stycznia 2026
1:40
A ktory sad powinien sie tym zajac? ONZ? Trybunal Miedzynarodowy? I kto ma wszczac postepowanie (jaka prokuratura)? Sama z siebie czy na wniosek? Kogo?
No i pytanie zasadnicze. Czy Trump moze to powtorzyc np. z Grenlandia, bo (jeszcze) jest domniemanie niewinny?
Wielopole
5 stycznia 2026
3:22
Mój komentarz
Analiza Trumpa słuszna , jasna i logiczna, tylko jeden aspekt jest pominięty (siłą rzeczy) – Trump, to jest kanciarz zbyt drobny, by mieć całą Amerykę (północ i południe przy sobie.
On uważa siebie za chytrusa, spryciarza, któremu nikt się nie oprze, a jak na razie mało kto dostrzega w nim uporczywego …nika, magalomana, mitomana pozorującego męża stanu, cinkciarza, zdawkowego tyrana, chorobliwego chwalcy, bawidamka, łupieżcy zarówno serc niewieścich jak i terytoriów, na których postawiona stopa Amerykanina ma pieczętować kolejne jego zwycięstwo, dawcy szczęścia, rozumu i zasobów, postać w glorii największego męża stanu Wszechświata, której już dziś należą się pomniki ze złota.
TJ
@Aborygen
5 stycznia 2026
3:41
Czyż nie widać w całej historii jak każdy król, skoro tylko usadowi się mocno korzysta z tego, by ze swoim wojskiem, jak banda zbójców, napaść na kraj sąsiada?
Kazdy krol?? Schopenhauer cos slabo zna historie i podstawy logiki 🙁
No i to tutaj … bardzo pouczające jest posłużenie się literackim opisem ich zachowań i czynów jako komentarzem do zachowań i czynów w życiu praktycznym i vice versa.
Literatura (kryminaly?) zamiast nauki i filozofii?? Autor cos slabo mnie zacheca do zajecia sie jego filozofia 🙁
Amerykanie się cieszą, że porwanie Maduro z jego pałacu nastąpiło bez strat własnych, co ogłosił prezydent Donald Trump i to mimo wielu ochroniarzy na służbie wenezuelskiego prezydenta.
Tymczasem, dopóki się nie dowiemy jak było i co się stało z ochroniarzami, dyskusja idzie dwutorowo. Jedni robią sobie jaja i piszą kto następny, gdy drudzy poważnie myślą jak się ochronić przed takimi amerykańskimi atakami, czyli jak zapobiec propagandzie i środkom rażenia.
W filmach sensacyjnych jest mgła paraliżująca wszystko, albo środki nasenne czy znalezienie się niespodziewanie w czwartym wymiarze wyobraźni.
Jak to bez strat własnych? Wszyscy tam w tym pałacu spali czy mieli halucynacje?
Być może jednak nie spodziewano się ataku mimo zgromadzenia przez Amerykanów wokół Wenezueli wielkich sił zbrojnych i krążących w powietrzu samolotów i helikopterów?
Zawodna okazała się też posiadana przez Wenezuelczyków broń i może dlatego Amerykanie wyszli bez strat własnych.
W każdym razie otwiera się pole do rozważań i dociekań kto powtórzy amerykański wyczyn?
Niedobrze mi się robi, kiedy słucham komentarzy w TVN. Oficjalna teza: Trump chciał (słusznie…no, prawie) ukrócić narkobiznes:))) Temu zapewne służą pogróżki wobec wiceprezydentki, że spotka ją coś dużo gorszego niż Maduro:)))
@Kalina
5 stycznia 2026
14:14
TVN schodzi na psy.. Jeśli uda się Paramount z pomocą trumpowskiej administracji przejąć Warner , to polski TVN24 zostanie zamieniony w coś na kształyt Fox News…
@AS
„Czy przejęli irackie złoża ropy naftowej? Wbrew lewicowej propagandzie zachodniej to jak dotąd nie nastąpiło.”
Ale to było dawno, inne czasy, inne standardy, byle romans mógł pogrążyć polityka i zakończyć jego karierę polityczną. Teraz prezydentem USA jest skazany przestępca, to i standardy mogły się zmienić. No i otaczają go sami lojaliści. Jest jak ta przysłowiowa małpa, tyle że z atomówką.
Obecną sytuację w Wenezueli świetnie podsumował wczoraj prof. Andrzej Rychard:
„Po ataku
Nie wiemy co dalej, ale może być i tak. W Wenezueli nastąpi zmiana autokracji prorosyjskiej na autokrację proamerykańską. Nota bene ostatnio te dwie orientacje nie są tak dalekie od siebie…
O demokracji w Wenezueli przynajmniej na razie nie ma mowy. Jej opozycja wobec Maduro wygląda na zignorowaną przez USA. Liczy się kasa, którą koncerny USA będą ciągnąć z ziemi. Na dłuższą metę, jeśli tak będzie, mogą wzrosnąć nastroje antyamerykańskie, których Ameryka Łacińska ma długie tradycje.
A w skali globalnej to realizacja polityki sfer wpływów. I może to być komunikat dla Putina: ty się nie wtrącaj w moje porządki na moim podwórku czyli na zachodniej półkuli, a ja nie będę się wtrącał w twoje porządki na twojej półkuli. Dla nas zasadnicze jest pytanie: na jakiej półkuli jesteśmy? Czy bycie w NATO wystarczy aby być zaliczonym do Zachodu?
W tym wszystkim wojna w Ukrainie jest dla Trumpa po prostu niewygodna i dlatego pewnie chce jej końca, jakiegokolwiek. Niewygodna, bo wikła go jednak w jakiś rodzaj sporu z Putinem, co utrudnia realizację tej geostrategii wpływów i niewchodzenia sobie w paradę.”
https://www.onet.pl/informacje/ppo2/po-ataku-nie-wiemy-co-dalej-ale-moze-byc-i-tak-w-wenezueli-nastapi-zmiana-autokracji/g3zlvrs,30bc1058
@Piotr Hebda. Jeśli pisze Pan serio, to dziwię się, że nie staje Pan w obronie także Maduro, którego „społeczność międzynarodowa ” ogłosiła już nie tylko dyktatorem, ale też winnym wielu przestępstw. Ogłosił to między innymi „niewinny” Prezydent USA D. Trump.
@ Sławczan. W pełni zgadzam się z Pana opiniami zawartymi w obu komentarzach. Szczególnie podoba mi się dosadne, ale uzasadnione użycie określenia „bandytyzm”.
Cała oprawka polityczna i komentarze politykierów przesłaniają podstawową odpowiedź na pytanie: które służby „sprzedały” p. Maduro – MON czy MSW a wygląda że obie. Przecież interwencja USA trwała kilkadziesiąt minut, a Maduro spał w najlepsze i jako prezydenta nikt go nie powiadomił o sytuacji. To prawie jak akcje w 07 zgłoś się. Powodzenia.
@tejot. Amerykańska stopa stanęła na gruncie księżycowym. Pozostaje czekać… Ciekawe na którym miejscu na liście zadań trumpowych znajduje się ziemski satelita.
@limonka
Słowem: Wenezuela za Ukrainę. Taki deal.
@Is42. Kubańczycy ogłosili własne straty w karakaskiej akcji: 32 zabitych żołnierzy i funkcjonariuszy spraw wenętrznych. Było bezpardonowo chyba. Kubańczycy podobno stanowili trzon madurowej ochrony. Chyba nie mieli szans poddać się.
Nie cieszyłabym się za bardzo. Teraz kolej na Grenlandię.
Dyktatura Maduro a intencje Trumpa to dwie różne rzeczy. Trump porwał Maduro nie po to aby ustanowić pokój i demokrację na świece, ale aby przejąć ropę. Sam to powiedział. Zrobił to ponieważ wiedział, że nikt nie ujmie się za dyktatorem. Grenlandia, kopalnie Ukrainy, Kanada. To jest zwyczajny imperializm. Panią premier Danii też by pewnie porwał, no ale za duże koszty. Kima nie porwie (a pewnie może) bo też za duże koszty.
Trump w ciągu dwóch lat zniszczył kluczowy element potęgi USA. „Mów łagodnie, ale w ręce trzymaj gruby kij”. To powiedzenie — w oryginale „Speak softly and carry a big stick” — przypisuje się Theodore’owi Rooseveltowi, prezydentowi USA na początku XX wieku. Roosevelt używał go jako metafory swojej polityki zagranicznej: mówić spokojnie i dyplomatycznie, ale jednocześnie mieć realną siłę (np. militarną), która stoi za słowami. Mocarstwo jest potężne nie tylko ze względu na swoją siłę militarną, ale tzw. siłę miękkiego oddziaływania. Teraz tego nie da się już odbudować. Nawet jeżeli dojdzie do zmiany władzy, to jak będą wyglądały relacje z UE i pozostałymi państwami na świecie? Jaki będzie poziom zaufania?
Trochę żartobliwie: Jeśli strefy wpływów miałyby oprzeć się stricte na zerowym południku, to US Prezydent będzie miał dylemat europejski. Jak podzielić wyspy brytyjskie, do podziału też Francja… A „demoludy ” europejskie pod Putinem! Siedziba władz UE też!
czesław 5 stycznia 2026 18:46 mnie uprzedzil. Niemniej pozwole sobie umiescic moj abalogiczny ale troche rozszerzony komentarz.
Projekt „Wenezuela” CIA rozpoczelo wkrotce po wyborze Hugo Chavez na prezydenta. (Wiele poddobnych projektow zostalo ukonczonych, a z istniejacych najwazniejszym jest projekt „Iran”). Chavez byl chwilowo „porwany”, niby przez opozycje, ale jak plotki mowia, opozycja byla kierowana przez CIA. Z braku poparcia ludu i lojalnych generalow dla puczu, Chavez wrocil na stanowisko prezydenta. Bylo tez pare nieudanych silowych prob usuniecia samego Maduro. Wobec niepowodzenia zmiany rzadu, US zaczela nakladac na Wenezuele sankcje. Pierwszy byl Bush, a nastepnie Obama i Trump. Wielkim zwolennikiem sankcji byl Marco Rubio, najpierw jako senator, a obecnie zwolennik silowego przejecia Wenezueli jako szef od bezpieczenstwa i spraw zagranicznych. Sankcje sa po to, aby rozmiekczyc poparcie dla rzadu. Jak niezadowolenie osiagnie wystarczajacy poziom, to nastepnym krokiem jest zorganizowanie opozycji. Najlepiej kiedy do opozycji mozna przekonac generalow i inne wazne osobistosci. Na przyklad przez obietnice duzuch zyskow materialnych, albo przez „oferty nie do odrzecenia”, albo przez jedno i drugie. Z nielicznych wiadomosci pojawiajacych sie w prasie, wydaje sie, ze ministerstwo obrony i ministerstwo bezpieczenstwa nie zostaly zneutralizowane. To moze oznaczac, ze oba ministerstwa co najmniej przypatrywaly sie biernie calej akcji porwania Maduro. Z dostepnych przekazow video widac bylo, ze Apache i Chinook lataly po Caracas bez obawy bycia latwym celem do zestrzelenia. Jak na dzisiaj, akcja „Operation Absolute Resolve” sie udala. Co bedzie dalej, czas pokaze. W kazdym razie, dotychczasowe prawo miedzynarodowe zostalo wyrzucone do kosza. Mozna sie spodziwac, ze tego typu amerykanska akcja bedzie sie powtarzala w innych czesciach swiata i w wykonaniu innych aktorow. Nie ma co mowic o „rule-based international order”. Juz jawnie zadne traktaty sie nie licza, liczy sie tylko „brute force” (zawsze sie liczyla, ale nie byla tak jawnie gloryfikowana). Szkoda tylko, ze liderzy europejskich liberalnych demokracji znowu pokazali, ze sa wasalami Stanow Zjednoczonych. A co do Maduro, to pewnie czeka Nicolasa ten sam los jaki spotkal Manuela Noriega.
Amerykańskie firmy naftowe nie zwiększają wydobycia ropy nawet w Stanach. Nie opłaca się. Niskie ceny, niepewność polityki energetycznej itd. A co dopiero Wenezuela…
Mam nadzieję, że to jest początek końca Trumpa. Rozpętał siły, których nie będzie w stanie kontrolować.
Już w przeszłości na forum Pana Gospodarza Adama pisałem o amerykańskim imperialiźmie, o czym tyle słyszałem w czasach komuny, a te jeszcze pamiętam (Pesel 41). Teraz to pojęcie wraca.
To – co Trump zrobił z suwerennym krajem – jest powtórką tego, co uprzednio zrobił Putin wobec Ukrainy. Mogą podać sobie ręce.
Jestem tylko ciekaw tego – w jaki sposób ten amerykański prostak (nazywa on swojego poprzednika debilem) zechce przejąć Grenlandię i co postanowi Rada Bezpieczeństwa oraz inne międzynarodowe ciała, a także – jaka będzie sytuacja na Dalekim Wschodzie (Chiny…. ).
Pozdrawiam. Pesel 41.
@cxi
RB ONZ jest atrapą, jedyną ,,korzyścią’’ z jej istnienia jest dziś możliwość wysłuchania zwykle obłędnie cynicznych kłamstw i hipokryzji z ust Rosjan i Chińczyków, a czasem i dyplomatów z państw zachodnich. Poniedziałkowe posiedzenie Rady zwołane z inicjatywy Kolumbii było porażającym przykładem jej całkowitej zbędności.
Wielodomenowa wojna przyszłości wg Cenckiewcza
Nielegalny szef Prezydenckiego biura obrzępusów politycznych Cenckiewicz powiedział w TV Republika o agresji USA na Wenezuelę:
„Ameryka pokazała, jakie ma możliwości, jakie ma zdolności, pokazała że jest silna, wbrew temu, co różni analitycy nasi, krajowi i międzynarodowi głoszą, zwłaszcza od momentu, w którym Donald Trump po raz drugi został prezydentem USA. Amerykanie zaprezentowali wojnę przyszłości – To znaczy pokazali jakby wielodomenowe zaangażowanie i przewagę nad całym światem, który próbuje jakoś wyrównać siły, jeśli chodzi o te kwestie militarne.”
Błyskawicznie wolnomyślący i oceniający tupeciarz nadający się co najwyżej do szatkowania kapusty. Przy tej czynności wystarczy jakby jednodomenowe wykonanie i nie ma potrzeby wyrównywania sił.
TJ
Mniejsza o Maduro. Natomiast USA nigdy nie zmażą z siebie zbrodni, jaką był współudział w chilijskim zamachu stanu w 1973 r. i zamordowaniu prezydenta Allende.
@mfizyk
Schopenhauer cos slabo zna historie i podstawy logiki
Autor cos slabo mnie zacheca do zajecia sie jego filozofia
Ach mfizyk, jak to „m” (in lowercase ) doskonale wpasowuje się w twój nick
@mezzo
5 stycznia 2026
18:34
Bardzo celna uwaga 🙂 🙂 🙂
„Niewinny” (formalnie) Trump uprowadza „niewinnego” (formalnie) Maduro. A pozyteczni idioci zamykaja oczy na niszczenie miedzynarodowego prawa 🙁
Slyszalem jak ekspert od miedzynarodowego prawa powiedzial pelen ironii: „Prawo zawsze bedzie rzadzilo: albo w obronie slabszych albo jako „prawo dzungli””:-(
@mezzo
5 stycznia 2026
18:34
PS.
Ten sam ekspert podkreslil, ze miedzynarodowe prawo zabrania uzywania sil wojskowych przeciw suwerennym panstwom. Obojetnie pod jakim pretekstem (np. terroryzm), obojetnie czy to sa demokracje czy dyktatury itd. Jedynym wyjatkiem uzycia wojsk przeciw suwerennym panstwom sa resolucje Rady Bezpieczenstwa ONZ.
A o taka resolucje Trump nawet nie mial zamiaru sie pro forma postarac.
Ostra reakcja na moj post. A przeciez on tylko wskazywal, ze wy tez na jakims poziomie lamiecie prawo.
mezzo:
5 stycznia 2026
18:34@Piotr Hebda. Jeśli pisze Pan serio, to dziwię się, że nie staje Pan w obronie także Maduro, którego „społeczność międzynarodowa ” ogłosiła już nie tylko dyktatorem, ale też winnym wielu przestępstw. Ogłosił to między innymi „niewinny” Prezydent USA D. Trump.
Piotr Hebda: Ja robie to zgodnie z logika, gdyz ja uwazam, ze prawo lamia wszyscy, wiec nie ma co sie oburzac. Ani na Manduro, ani na Trumpa.
Od porwania minęło kilka dni i jak na razie wygląda na to, że Trump po prostu nie miał i nie ma _żadnego_ planu na to, co „ma być potem”. Ot, porwie się Maduro, narobi hałasu, pokaże Władimirowi kto jest prawdziwy kozak, a potem się zobaczy…
Brzmi to niewiarygodnie, ale tylko z pozoru – głupota jest niedocenianym i kto wie, czy nie najbardziej istotnym motorem historii.
Wenezuelski reżym, mający na swym koncie największą w nowożytnej historii rujnację kraju nie będącego w stanie wojny, wydaje się być nietknięty. Usunięto tylko kierowcę autobusu, który akurat był na czele tej korupcyjnej piramidy; chętnych na jego miejsce zapewne nie brakuje, a sukcesja była sprawna. Społeczeństwo – a raczej to, co z niego zostało – jest zdezorientowane i nie podejmie żadnych poważniejszych działań w kierunku normalności, ani spontanicznych, ani zorganizowanych. Armia popiera reżym, bo jest jego częścią. Jakby nie popierała, to najbardziej dupo..ty Comandante en Jefe już by perorował przez telewizor o przejęciu władzy, otoczony przez (póki co) wiernych spadochroniarzy.
USA nie wyśle wojska do kraju, którego połowa to dżungla świetnie nadająca się do partyzantki, co od ponad półwiecza widać w pobliskiej Kolumbii. Tu musiał by się zgodzić Kongres, kaprys Trumpa by nie wystarczył. Amerykańskie firmy nie podźwigną wenezuelskiego przemysłu wydobywczego, bo 1) nie będą chciały podjąć ryzyka pakowania funduszy w kraj, przy którym Liberia to oaza stabilności i porządku, 2) nikt ich tam z Wenezueli nie zaprosi.
Wszystko pozostanie po staremu. Tyle, że Maduro nie musi się już troszczyć o emeryturę i o to, że ktoś go może kiedyś obalić.
To, że USA – rzekoma ostoja praw wszelakich i demokracji – olała wszystko i wszystkich i, de facto, wzięła sobie wolny, acz słabo rządzony kraj dowodzi , że „król jest nagi”. Nikt dzisiaj nie powinien mieć wątpliwości, że USA to bandycki kraj-szkodnik i nie ma co udawać, że jest inaczej.
Atak na Wenezuelę podpiłował i tak kruchy fundament porządku naszego Świata. Nie jest to porządek doskonały ale jest. Chciałbym by go zmieniano ewolucyjnie a nie tak jak to zrobiło USA Trumpa.
@Piotr Hebda
6 stycznia 2026
6:05
…gdyz ja uwazam, ze prawo lamia wszyscy, wiec nie ma co sie oburzac.
Ok. Wiec jak ci jakis oprych da w morde, to tez sie nie bedziemy oburzac 😉
Porównywanie akcji Amerykanów w Wenezueli do napaści Rosji na Ukrainę dla zniszczenia państwa i narodu to mało udany żart.
@KMP
6 stycznia 2026
15:07
Na szczescie. Ale lamanie prawa miedzynarodowego to juz niestety ten sam poziom 🙁
@mfizyk
Napad z kijem basebalowym na przechodnia by go obrabować a obicie mordy oszustowi to nie jest ten sam poziom.
@KMP
6 stycznia 2026
23:18
Samosad to jest lamanie prawa. Bo to prawo wymierza kare a nie ofiara.
Ofiara ma tylko prawo do samoobrony, ktora musi byc uzasadniona, konieczna i proporcjonalna.
@KMP:
Dowcip mi ostatnio mignął:
„Ten atak na Wenezuelę… Prezydent zamieszany w zamach stanu, mający wiele korupcyjnych powiązań, gardzący własnymi obywatelami, na którym wisi tyle zarzutów… A Maduro też nie jest aniołkiem!”
Nie widzę, by ktoś bronił tu Maduro. Natomiast mam takie brzydkie wrażenie, że nienawiść do Maduro przysłoniła to, co robią Stany. Trump nie zadbał o zezwolenie na atak: ani konstytucyjne (fakt, nie jeden Trump to łamał, ale ustalono rozwiązanie, które pozwala po fakcie „naprawić” taki błąd — Trump nie skorzystał, choć wcześniej prezydenci korzystali), ani budując jakąś międzynarodową koalicję. Machado bezwstydnie podlizuje się Trumpowi (teraz widzę, że chce mu oddać swojego Nobla), ale dla Trumpa to, albo nawet to, że można sprawdzić, kto realnie wygrał wybory w Wenezueli, nie jest istotne. Mamy jakieś deklaracje, że to Stany będą rządzić Wenezuelą i jakieś rozmowy z Rodriguez.
Gdyby to robił przywódca innego państwa niż USA grzmialibyśmy wszyscy, że to skandal, łamanie prawa, że dyktator. Ale, że Stany (gdzie Trump ma kredyt zaufania, bo byli lepsi prezydenci przed nim), i że Maduro, który nie tylko był dyktatorem, ale i który był dyktatorem na ostrzu dyskursu politycznego i propagandy, to jakoś to cichnie.
@mfizyk:
Maduro ma stanąć przed sądem. Nie wiem, czym to się skończy, bo oskarżenie obejmuje zarzuty związane z handlem narkotykami, co ze wszystkich zarzutów wobec Maduro jest najsłabiej uzasadnione. Może się więc zdarzyć, że sąd go uniewinni. W każdym razie, choć można powiedzieć dużo złych rzeczy o tym, co się stało, to postępowanie sądowe jest w planie, więc to jeszcze nie jest „samosąd”.
Sadze , ze tutejsze „towarzystwo politykow-historykow“ nie rozroznia domniemania niewinnosci, bedacego podstawa od ktorej sad zaczyna rozpatrywac sprawe, od zwyklego, ludzkiego, niekiedy falszywego “wyroku“.
@PAK4
7 stycznia 2026
8:28
Ten samosad to sie odnosil do ostatniego przykladu podanego przez KMP.
Co do Maduro. Ciekawe czy sad bedzie niezawisly i czy sie prokuraturze uda udowodnic udzial w handlu narkotykami, albo posiadanie „broni maszynowej”. A jezeli nie to co wtedy? USA go wypuszcza?!
Jak narazie glowna linia obroncy Maduro jest zarzut, ze klient zostal nielegalnie aresztowany. Noriega oddal sie dobrowolnie w rece USA (wyszedl z ambasady Watykanskiej). Wiec precedensu prawnego raczej nie ma.
Nie ma takiego prawa w cywilizowanym swiecie, by traktowano na równi patologicznego mordercę i kogoś oskarżonego np. o bójkę w knajpie. Gdyby prawo uznawało to za ten sam poziom, to zarówno wielookrotny morderca jak i Andrzej Gołota, który obił jakiegoś gościa w restauracji byliby skazani na śmierć. Obaj złamali prawo. Ale prawo nie jest zero-jedynkowe, prawo wartościuje. I to co robi Putin i to co zrobił Trump, to dwie różne rzeczy.
Co nie znaczy, że należy powstrzymywać sie od szczerej oceny ale przytomnej oceny.
Trump to patol i bandzior pierwsza klasa, więc sprawa jest rozwojowa, i może on okazać się nawet gorszym typem niż „Pucin”. Ale dopóki co, nie można sprawy wyolbrzymiać. Wszystko zależy od tego jaki jest amerykański pomysł na Wenezuelę. Trump ośmieszył się w sprawie Rosji i teraz najwyraźniej udaje kowboja by zatrzeć zły wizerunek.
Teraz można odmawiać „zdrowaśki” o to, by się nie okazało, że to wszystko było ustawką z Putinem. Jeżeli tak, to jesteśmy zgubieni; prawie.
@KMP
7 stycznia 2026
17:18
Nie ma takiego prawa w cywilizowanym swiecie, by traktowano na równi patologicznego mordercę i kogoś oskarżonego np. o bójkę w knajpie.
Podstawa prawa jest, ze kazdy jest traktowany tak samo. Symbolem jest opaska na oczach Justici. W praktyce oznacza to, ze np. kazdy ma prawo do niezawislego sadu, prawo do obroncy, prawo do odwolanie sie od wyroku itd. Co wogole nie oznacza, ze kary sa tez „po rowno”.
I to co robi Putin i to co zrobił Trump, to dwie różne rzeczy.
Oboje lamia prawo. Putin juz jest oskarzony. Moze Trump tez bedzie.
Ale nie ma wartosciowania zasady/faktu, ze prawo zostalo zlamane. Nie ma wiekszego i mniejszego lamania prawa. To jest zero-jedynkowe. Jest za to prawnie przewidziana kara adekwatna do czynu.
Dla przykladu w USA lawa przysieglych najpierw stwierdza zlamanie prawa i wine oskarzonego. Dopiero potem sedzia oglasza kare.
@mfizyk:
Myślę, że KMP nie szło o postępowanie sądowe (nie zanosi się, by Putina albo Trumpa postawiono za to przed sądem), tylko o nasze oceny.
Inna rzecz, że się nie zgadzam. Jakby to powiedzieć — wiadomo, że najwięcej zbrodni ciąży na Putinie, ale wpływ osobowy Trumpa może być bardziej szkodliwy.
@ mfizyk
„Ok. Wiec jak ci jakis oprych da w morde, to tez sie nie bedziemy oburzac ”
Mialem na mysli miedzynarodowa polityke, nie drobnych kryminalistow. Ale jak sie nad tym zastanowic, to niczyje oburzenie w takiej sytuacji za bardzo mi sie nie przyda. 🙂