„Jak jedna pięść”
Nie przepadam za metaforami bokserskimi w polityce. Ani Magyar, ani Tusk na pięściarzy nie wyglądają. I całe szczęście. Już jednego mamy i starczy. Ale w sprawie napełnienia nową treścią porzekadła o dwóch bratankach jestem z nimi jako obywatel i publicysta. Samo porzekadło, co może warto przypomnieć, ma dwuznaczne pochodzenie.
Nieoceniony Władysław Kopaliński, nasz wielki leksykograf, przypisuje je czasom konfederacji barskiej, której przywódcy wylądowali na Węgrzech. Konfederacji spod znaku szabli i szklanki, zawiązanej w proteście przeciwko zrównaniu praw katolików i niekatolików. Wystąpili przeciwko królowi Poniatowskiemu, „familii” Czartoryskiego, a także przeciwko protektoratowi Rosji nad Rzecząpospolitą. Spowodowali wojnę domową, przegrali, w efekcie doszło do pierwszego rozbioru ówczesnego państwa polsko-litewskiego.
Jako student polonistyki wybrałem się z przyjaciółmi na Skałkę podczas historycznej pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Czekając na pojawienie się i przemówienie papieża, śpiewaliśmy pieśni patriotyczne. Między innymi hymn konfederatów barskich: „Nigdy z królami nie będziem w aliansach…”. Pieśń powstała dużo później, napisał ją Słowacki. Miał ją w repertuarze nasz idol Jacek Kaczmarski. Nie chodziło jednak o manifestację dewocyjnej maryjności, ale o wydźwięk antyrosyjski. Monitorujący zgromadzenie młodzieży esbecy nie interweniowali. Woleli aresztować „wichrzycieli” cichcem, kiedy nie byli na widoku publicznym. Konfederaci znali i śpiewali pieśń „Odważny Polak na Marsowym Polu”: „Stawam na placu z Boga ordynansu / Rangę porzucam dla nieba wakansu / Dla wolności ginę, wiary swej nie minę / Ten jest mój hazard”.
Wracam do wizyty Magyara. Dobrze przemyślanej, bo ze świadomością, że jest wydarzeniem nie tylko w relacjach polsko-węgierskich, lecz także pilnie obserwowanym w Unii, na twardej prawicy i w Rosji. Magyar zaczął w Krakowie, gdzie miał prywatne spotkanie z kardynałem Rysiem i szykującym się do referendum w sprawie jego odwołania prezydentem Miszalskim. Spotkanie z Rysiem nie powinno dziwić. Nie był to gest czysto konfesyjny. Magyar przypomniał, że w swej zwycięskiej kampanii często przywoływał mantrę Jana Pawła II „Nie lękajcie się”.
Co ciekawe, Magyara podczas kampanii zaczepiał ukrywający się w Budapeszcie Ziobro. Pod pretekstem, że Magyar przyznał, iż brał udział w prywatnej imprezie, gdzie widział narkotyki, Ziobro napisał do niego list, że to Magyara całkowicie dyskwalifikuje jako kandydata na premiera. List cytowały media węgierskie popierające Orbána. Moralizatorska hipokryzja uciekiniera przed sądem nie zna granic.
Potem była Warszawa, na koniec Gdańsk, kolebka pierwszej Solidarności, gdzie nowy premier Węgier spotkał się z odsądzanym od czci i wiary przez prawicę Lechem Wałęsą i spacerował po mieście z Donaldem Tuskiem, wrogiem numer jeden pisowskich nacjonalpopulistów. Dowodem klasy i dojrzałości politycznej Magyara było z kolei spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Przeszedł do porządku nad wizytą Nawrockiego w Budapeszcie, powszechnie odebraną jako wyraz jego poparcia dla Orbána.
Politycznym punktem ciężkości były jednak oczywiście spotkania z Tuskiem. „Jedna pięść” oznaczała gotowość obu premierów do współpracy dwustronnej i na niwie unijnej. Deklaracje składane przez Magyara nie pozostawiają wątpliwości, że Węgry wracają do Europy, a Magyar liczy na wsparcie Tuska w staraniach o odmrożenie węgierskiego KPO. Chce iść nawet dalej, bo zapowiada, że Węgry będą starały się o wejście do klubu euro. Obaj premierzy mówią o reaktywacji czworokąta wyszehradzkiego jako forum współpracy regionalnej. Magyar chce nawet doprosić Austrię – co naturalne – państwa skandynawskie i bałkańskie, co problematyczne, lecz ambitne.
Czy da radę? W Polsce sprawiał korzystne wrażenie: opanowany, nieco powściągliwy, przeciwieństwo populistycznych pyskaczy. Zarazem nie bał się spotkań z ludźmi witającymi go na ulicach, nie kryjąc się za (nielicznymi) ochroniarzami. W wywiadach dla mediów rzeczowy, ale ciepły. Nie jest politycznym żółtodziobem, a rząd skomponował z ludzi fachowych. To, że nie wziął zawodowych polityków, może być gestem populistycznym, lecz widocznie tak wyczuwał oczekiwania społeczne.
Odbicie Węgier z rąk Orbána jest dla obu optymistycznym komunikatem, że z populistami prawicowymi i lewicowymi można wygrać demokratycznie i przekonująco. Tusk był pierwszy w tych zawodach, lecz to Magyar dokonał cudu, zdobywając, zaledwie pod dwóch latach walki politycznej i w skrajnie niekorzystnych dla siebie warunkach, większość konstytucyjną. Zwycięstwo Magyara, podobnie jak Tuska w 2023 r., dało zastrzyk nadziei siłom demokratycznym i ich wyborcom. Tusk i Magyar, dwa bratanki – to mi się podoba.
Komentarze
Nic już nie pomoże nie rządowi Tuska.
Według najnowszego sondażu CBOS spadło poparcie dla rządu Donalda Tuska oraz ocena jego działań i możliwości poprawy sytuacji gospodarczej kraju.
Poparcie dla obecnego rządu deklaruje 33 proc. dorosłych Polaków, a wynik ten jest o dwa punkty procentowe niższy niż miesiąc wcześniej.
Zadowolenie z Donalda Tuska jako premiera wyraża 35 proc. badanych, natomiast niezadowolonych jest 52 proc.
„Cała Europa wróci do rosyjskiego gazu”. Kontrowersyjne słowa Petera Magyara.
Sądzę, że kiedy wojna się zakończy, cała Unia Europejska powróci do zakupu rosyjskiego gazu, bo jest on tańszy. To nakazuje konkurencyjność, geografia. Po prostu
„Tusk i Magyar, dwa bratanki”. Pierwszego mają już dosyć w Polsce. Drugiego, za chwilę będą mieli dość na Węgrzech
@Jacek NH
A ciebie, Jacusiu, mają dość na niniejszym blogu.
W polityce nie ma przyjaźni, odpowiedział premier Peter Magyar dziennikarce zadającej pytanie o wizytę w palacu prezydenckim i spotkanie z Karolem Nawrockim.
To jest właściwe przedstawienie sprawy.
Polska miała z sąsiadami zawarte różne sojusze, m.in. o przyjaźni i współpracy wzajemnej. Sami się z takiego sojuszu z ZSRR wymiksowaliśmy licząc na Amerykę, która ma własne interesy na pierwszym planie, o czym nie należy zapominać.
Teraz za wszystko musimy płacić cenę rynkową, a tu nie ma zlituj się, tylko liczy się twarda waluta, o którą zabiegają wszyscy bez wyjątku.
Opozycja o tym nie zapomina wytykając rządowi wzrastające zadłużenie. Niestety sami pozostawili po swoich rządach pustą kasę.
Zatem nie należy wypominać Węgrom, że postępują zgodnie z rynkowymi zasadami.
Kupują tam gdzie to im się opłaca.
W Radiu Maryja mówią, że sponsorujemy przemysł niemiecki, a broń amerykańska jest lepsza od europejskiej.
Donald Trump ogłosił, że do Polski wyslani zostaną amerykańscy żołnierze w liczbie 5 tysięcy. To chyba efekt działalności rządu. Nie powiedziano ile zapłacimy. Warto przypomnieć, że dotychczas utrzymanie amerykańskiego żołnierza kosztowało nas 15 tysięcy dolarów rocznie.
Śladów konfederatów barskich jest sporo w południowej Polsce — sam Kraków, Tyniec, Lanckorona (bitwa w piosence Grechuty może się odnosić tylko do blamażu konfederacji); albo np. Tylicz, który był właśnie takim granicznym miejscem, gdzie zaplecze węgierskie było bliskie. Jako osoba ze Śląska, po przeprowadzce do Krakowa i różnych wędrówkach po Małopolsce byłem zdziwiony liczną obecnością tej konfederacji w „krajobrazie historycznym”. Można tu odnotować, że wcześniej, w czasie powstania Rakoczego było „odwrotnie”, bo Rakoczy miał bywać po polskiej stronie, gdy jego wojska walczyły z Habsburgami.
Co do współpracy polsko-węgierskiej, to zwróciłbym uwagę na Austro-Węgry. Tam Polacy i Węgrzy zwykle byli w sojuszu (mniej lub bardziej zaspokojeni od Habsburgów, oczywiście po 1867), a po drugiej stronie stali Czesi i Ukraińcy (domagający się swoich praw).
> Magyar chce nawet doprosić Austrię
Tylko notuję ironię historyczną, bo oryginalnie w czternastowiecznym spotkaniu królów w Wyszehradzie szło o wykolegowanie Wiednia…
@pak
Zgadza się, tylko nie przypominam sobie piosenki ,,konfederackiej’’ Grechuty, prócz Kaczmarskiego, J.Kowalskiego i K.Cugowskiego, do zacnego grona kontynuatorów tego nurtu kultury sarmackiej rokoszowej szlachty chyba można dołączyć Kuryłowicza jako kompozytora.
@ls
Ta zagrywka z wstrzymaniem a teraz reaktywacja kontyngentu przez Trumpa tylko pogłębi konflikt między Naurokim a Tuskiem. Zacznie się licytacja pod hasłem: to moja zasługa.Dodatkowo skonfliktuje ona Polskę z Niemcami i całym Nato na zasadzie orwellowskiej ròwni i równiejsi. Rzekome faworyzowanie Polski jest de facto obliczone na wywołanie tarć w Sojuszu, a w polityce polskiej na wzmocnienie Nałrokiego, który idzie od błędu do błędu, mimo patronatu takich jastrzębi jak Adam Bielan i usług świadczonych na Zachodzie przez figury takie jak D. Tarczyński.
@Adam Szostkiewicz:
Chodziło mi o „Lanckoronę” Grechuty:
Widok z balkonu willi w Lanckoronie
To panorama bitwy zwyciężonej
Pola przez które nie popędzą konie
Póki nie będzie zboże wykoszone
PS.
Ja trochę żałuję, że nie mogę oddać głosu żonie. Bo miałaby sporo do powiedzenia, ze względu na działalność harcerską w Krakowie w latach 80-tych i obfitość nawiązań konfederacji w ówczesnym harcerstwie.
@ls42
21 maja 2026
23:37
Sami się z takiego sojuszu z ZSRR wymiksowaliśmy…
Nie zaklamuj historii. To ZSRR samo sie najpierw gospodarczo a potem politycznie rozpadlo jak domek z kart. I kto chcial to na tym skorzystal (np. Polska, bratni Slowianie, Niemcy, Ukraina, Azja Srodkowa). I wogole cala Europa, ktora juz nie musiala sie zbroic.
Tak, to byl dla Europy piekny, pokojowy czas bez ZSRR. Az przyszli tacy nostalgicy jak Miloševic, Lukaszenko i putler z ich marzeniami o imperiach i mini-imperiach 🙁
@Pak
Acha, nie wiedziałem, dziękuję
The American Plague, or
Orange Chef and Melania the Ornament
Oto tron z dykty, ołtarz z gumy i sztuczna korona,
Siedzi na nim Orangeboss, miazga pomarańczowa!
Nadyma się, ryczy, puste dłonie w triumfie splótł,
Pod gębą wodza skomle mały, zakompleksiony kot.
Krzyczy o murach, o wielkości, o zwycięstwa chwale,
Gdy w spodniach udupiona pupa drży ze strachu stale!
Obok Melania – lalka z silikonu, posągowa, zimna,
W sztywnej konwencji nieludzko bezczynna.
Oko ze szkła, łydka naciągnięta botoksem do granic,
Ma tego swego boga-warchoła za nic!
Gdy on sfanatyzowany własnym sosem pluje na salony,
Ona mrozi go miną uduchowionej, tragicznej żony.
I nadymają się oboje przed lustrem historii na skróty,
On – pomarańczowy bałwan, ona – posąg zepsuty.
W sypialni – zderzenie flaków, gnatów i plastiku,
Dużo patosu, wrzasku, lecz miłości ni tyku!
Świnia świni tyłek ślini w złoconym wieżowcu,
Ku uciesze rozgęganego, głupiego manowcu.
A Golem XIV patrzy na to z czystej topologii krańca,
I wyłącza prąd, by przerwać ten cyrk nudnego zaprzańca…
Pan prof.J.Czaputowicz, to zawstydzający wazeliniarz w stosunku do Trumpa. Pamiętam z dawnych,dziecięcych lat, jak w PRLu, na klęcząco oddawano wszelki hołd Wodzowi Narodów J.Stalinowi ,potem to zostało publicznie potępione i obśmiane w mediach. Teraz pan Czaputowicz robi to samo w stosunku do Trumpa. Wtedy PRL była wasalem ZSRR, a po latach 1990 jesteśmy wolnym krajem. Od kogoś, kto jest profesorem, wymagać można choć trochę dystansu i umiaru, a przede wszystkim rozumu, że Polska w pierwszym rzędzie powinna żyć w zgodzie z krajami UE. Pan Czaputowicz przynosi wstyd tytułowi profesora
Z wielką uwagą (dwukrotnie)wysłuchałem wypowiedzi R.Kalisza u Moniki Olejnik w „Kropce nad I” na temat sędziów TK, zachowania szefa TK Święczkowskiego i zdziwienia R. Kalisza, że do tej pory władze Polski nie skorzystały z uprawnień tzw. „złapania kogoś na gorącym uczynku”, co uchyla z automatu zasłanianie się immunitetem i nie aresztowały Święczkowskiego za niewpuszczanie do biur TK tej czwórki sędziów. Ale najistotniejsze jest to, co wybrzmiało z wypowiedzi Kalisza, że zarówno wśród sędziów, jak i prokuratorów panuje obawa, że jak wróci PiS do władzy, to cała brać prawnicza, która obecnie sprzyja Rządowi Tuska, pójdzie na zieloną trawkę. Taki znawca rzemiosła prawniczego, jak Kalisz, ani razu nie posłużył się słowem: „przestrzeganie prawa…” Czyli jak to jest z tymi prawnikami, którzy są ojcami prawa i tym prawem : istnieją jakieś niepodważalne zasady i zapisy w konstytucji i ustawach, czy też dotyczą one tylko maluczkich, a ci na górze potrafią i mają prawo zrobić wszystko, żeby z białego zrobić czarne i głosić ludowi, że wszystko jest zgodne z prawem? To jest przerażające, jak prawnicy potrafią cynicznie frymarczyć prawem. Czyli rację ma J. Kaczyński, że nikt mu nie udowodni, że czarne jest czarne????,a białe jest białe? .To wszystko jest przerażające…
Dear readers, this prominent Author’s blog was probably hacked yesterday. It’s not the first time, but it’s never been this severe. For about 24 hours, the comment section has been hijacked by well-known pro-Putin and pro-PiS hacks. They are pushing Kremlin and PiS ‚talking points’ of hostile propaganda, turning this forum into a toxic sewer of nonsense.
Of course, you could look at this as a marginal issue—just the dregs of political commentary exposing their drivel in this weekly. It has nothing to do with the so-called ‚freedom of speech’ promoted by evangelical nationalism and ‚TRUE social’
This forum is one of the last ones left. The Editors and Authors closed the others, unable to handle the invasion of Russia, Orbán, and Trump-America worshippers who dream of ‚smashing’ the EU… and they might actually pull it off…
Adam Szostkiewicz
22 maja 2026
8:17
” ….. do zacnego grona kontynuatorów tego nurtu kultury sarmackiej rokoszowej szlachty chyba można dołączyć Kuryłowicza jako kompozytora.”
Czy nie chodzi o kompozytora Andrzeja Kurylewicza ?
@PAK4
22 maja 2026 7:48
Tylko notuję ironię historyczną, bo oryginalnie w czternastowiecznym spotkaniu królów w Wyszehradzie szło o wykolegowanie Wiednia…
Zjazd w Wyszehradzie z 1335 roku był jednym z najważniejszych kongresów dyplomatycznych średniowiecznej Europy. Spotkali się na nim trzej władcy: król Polski Kazimierz Wielki, król Czech Jan Luksemburski oraz gospodarz – król Węgier Karol Robert Andegaweński.
Młody polski król, który dopiero co objął zniszczone, niecałkowicie zjednoczone państwo, musiał stawić czoła potężnej koalicji wrogów.
W kontekście Austro-Węgier (a ściślej mówiąc: arcyksięstwa Austrii rządzonego przez Habsburgów oraz królestwa Węgier i Czech), XIV-wieczny Zjazd w Wyszehradzie odegrał fundamentalną rolę.
Był on wymierzony bezpośrednio w Austrię, a mechanizmy tam wypracowane ukształtowały mapę polityczną, która kilkaset lat później umożliwiła powstanie potężnego imperium Habsburgów.
Oto najważniejsze powiązania i kolejna, potężna ironia historii…
Cel zjazdu był antyaustriacki sojusz gospodarczy.
Głównym, wspólnym wrogiem królów Czech i Węgier w 1335 roku była Austria rządzona przez dynastię Habsburgów.
Wiedeń posiadał tzw. prawo składu, które zmuszało wszystkich kupców podróżujących z północy i wschodu Europy do zatrzymania się w mieście i wystawienia swoich towarów na sprzedaż po narzuconych cenach.
Plan z Wyszehradu: Karol Robert i Jan Luksemburski postanowili ominąć Wiedeń i uderzyć w finanse Austrii.
Co osiągnięto?
Wytyczono zupełnie nowe, stałe szlaki handlowe. Towary z Węgier i Podola szły przez Słowację (wówczas Węgry) do Czech, a stamtąd do Niemiec, omijając terytoria austriackie. Polska (Kraków) również została włączona w ten obieg, zyskując potężny impuls gospodarczy.
Fundament pod przyszłe zjednoczenie (Węgry + Czechy + Austria)
Na zjeździe w 1335 roku, oprócz spraw polskich, przypieczętowano sojusz dynastyczny między Luksemburgami (Czechy) a Andegawenami (Węgry).
Z perspektywy czasu to właśnie te porozumienia rozpoczęły proces zrastania się koron Czech i Węgier.
Gdy w kolejnych wiekach wygasły tamtejsze dynastie, oba te potężne królestwa zostały przejęte przez… austriackich Habsburgów.
Układ środkowoeuropejski wypracowany w Wyszehradzie stał się więc geopolityczną bazą, z której w XIX wieku formalnie wyrosły Austro-Węgry.
Ironia historii związana z Austrią
Największa ironia polega na tym, że Wyszehrad miał na celu całkowite odizolowanie i osłabienie Austrii, a w efekcie końcowym stworzył potęgę, która na stulecia wchłonęła jego uczestników.
Zjednoczenie wrogów
Kraje, które w 1335 roku sprzymierzyły się przeciwko Austrii (Czechy i Węgry), niespełna dwieście lat później (w 1526 roku, po bitwie pod Mohaczem) na stałe połączyły się z Austrią unią personalną pod berłem Habsburgów.
Narodziny giganta
Izolowana w XIV wieku Austria, dzięki przejęciu koron Czech i Węgier, przekształciła się w mocarstwo.
A Polska, która w Wyszehradzie budowała swoją niepodległość i pozycję u boku Węgier i Czech pod koniec XVIII wieku została rozebrana m.in. właśnie przez Austrię (która zagarnęła południową Polskę jako tzw. Galicję).
Węgrzy, którzy w 1335 roku byli gospodarzami i rozdawali karty w regionie, w XIX wieku musieli krwawo walczyć o swoją podmiotowość, by ostatecznie w 1867 roku podpisać kompromis tworzący dualistyczne Austro-Węgry – stając się współrządzącymi w państwie rządzonym z Wiednia, czyli miasta, które w Wyszehradzie chcieli doprowadzić do bankructwa.
A zatem Zjazd w Wyszehradzie, zaplanowany jako ekonomiczny topór na Austrię, po stuleciach okazał się fundamentem pod budowę Austro-Węgier, które zdominowały cały ten region Europy.
@Piotr
Oczywiście, wkradł się błąd.
Jedna pięść zbrodniczego tandemu Ziobro – Święczkowski ciągle aktywna
– moim marzeniem jest by trio 2+1 ZŚ + JANECZEK
zadyndało zgodnie z naturalną sprawiedliwością boską…
„Prokurator generalny Waldemar Żurek zawiesił na sześć miesięcy zastępcę prokuratora generalnego ds. wojskowych Tomasza Janeczka. Decyzja ta spotkała się z ostrą reakcją Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości na Obczyźnie stwierdził w internetowym wpisie, że jest to „pokazowa” kara „za niezależność” oraz za to, że Janeczek „nie okazał należytej czci Żurkowi i Tuskowi”.
————————————————–
Tak wciąż działa sprywatyzowany folwark prokuratury Ziobry and company na Obczyźnie… współfinansowanym.in. przez Fundacja Instytut Polski Suwerennej ZONDACrypto.
„Na konto fundacji Zbigniewa Ziobry trafiło 450 tys. zł darowizny od kancelarii Przemysława Krala, prezesa giełdy walut cyfrowych Zondacrypto. W rozmowie z Wirtualną Polską przedstawiciel fundacji i były wiceminister sprawiedliwości zadeklarował, że nie zna darczyńców, a organizacja ma otrzymane środki przeznaczyć na akcję informacyjną dotyczącą „systemowego łamania prawa” przez rząd Donalda Tuska”.
Stało się to na krótko przed ważnymi głosowaniami nad ustawą regulującą rynek kryptoaktywów w Polsce.
Obok tego źródła kasy działa Fundacja Instytut Polski Suwerennej to organizacja, której założycielem i prezesem jest były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Wiosną 2026 roku fundacja znalazła się w centrum uwagi z powodu kontrowersyjnej darowizny finansowej oraz działań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W mediach termin „fundacja Ziobry” bywa też używany potocznie w kontekście innych organizacji (np. fundacji Ex Bono), które dostawały miliony złotych z Funduszu Sprawiedliwości, gdy Zbigniew Ziobro był ministrem. W sprawach tych organizacji prokuratura prowadzi śledztwa i wysuwa akty oskarżenia dotyczące wyłudzania dotacji.
———————————————
cd.
„Podjąłem decyzję o zawieszeniu zastępcy prokuratora generalnego ds. wojskowych – prok. Tomasza Janeczka. To człowiek Ziobry, który udowodnił, że partyjne interesy i medialne ustawki stawia wyżej niż elementarne bezpieczeństwo państwa i powagę własnego urzędu. Albo służysz Rzeczypospolitej i przestrzegasz prawa, albo ponosisz natychmiastowe konsekwencje” – napisał w piątek na platformie X minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Janeczek wpuścił do strefy ochronnej w Prokuraturze Krajowej troje posłów PiS i pracowników Telewizji Republika.
Prowincjonalny prok. Janeczek z Zawiercia… „niskie czółko” w służbie Pisdowa.
Tak pisał Onet 6 czerwca 2024 (Magdalena Gałczyńska):
„(…) Kto finalnie odpowiada za incydent na granicy, gdy doszło do skucia polskich żołnierzy po tym, jak próbowali nie dopuścić do ataku na nią grupy uzbrojonych mężczyzn? To dopiero jest ustalane, trwa szukanie osób odpowiedzialnych. Jednak to, kto stoi za postawieniem im zarzutów, a przynajmniej służbowo odpowiada za nadzór nad prokuratorami wojskowymi, wydaje się jasne.
Formalnie osobą nadzorującą działanie prokuratur wojskowych w całej Polsce — a taka prokuratura stawia żołnierzom zarzuty — jest prok. Tomasz Janeczek, który na to stanowisko został powołany w końcówce rządów Zjednoczonej Prawicy, 23 listopada 2023 r. przez Zbigniewa Ziobrę.
Nazywano to awansami „last minute”, przy pomocy których Ziobro miał zabetonować prokuraturę swoimi ludźmi. A to dlatego, że odwołanie zastępców prokuratora generalnego, czyli Adama Bodnara możliwe jest wyłącznie za zgoda prezydenta. Zaś Andrzej Duda nie zamierza pozwolić na wyrzucenie z pracy nominatów Ziobry — w zasadzie bez względu na ich potencjalne zaniechania czy osiągnięcia.
(…)
„Mam nadzieję, że go odwołają”
— Liczę na to, że ta sytuacja legnie u podstaw skierowania do prezydenta wniosku o odwołanie Janeczka. Że go odwołają, po prostu, bo czas najwyższy. A prezydentowi będzie niewygodnie go bronić, będzie miał utrudnione zadanie, bo został zszargany mundur oficera polskich wojsk — mówi Onetowi jeden z prokuratorów Prokuratury Krajowej chcący zachować anonimowość.
Podkreśla, że Janeczka można odsunąć od czynności także w inny sposób.
— Gdyby wszczęte zostało wobec niego postępowanie dyscyplinarne, to zostałby zawieszony w obowiązkach i całkowicie wyciągnięty poza nawias wszelkich czynności w PK. Do tego mógłby mieć ograniczone wynagrodzenie. A podstawy do tego są. Janeczek miesiąc temu objął nadzorem śledztwo dotyczące sprawy żołnierzy i incydentu na granicy. I jeśli nie ma w aktach śladów jego jakichś ingerencji i wyciągania konsekwencji wobec podległych mu prokuratorów, to to oznacza, że wszystkie czynności w śledztwie zaakceptował. W tym sposób zatrzymania polskich żołnierzy, a to jest skandal — wskazuje nasz rozmówca.
— To zatrzymanie było tak pozbawione podstaw, że aż się nie chce wierzyć. Miał miejsce jakiś incydent na granicy. Wszystko jest nagrane na monitoringu i udostępnione Straży Granicznej. Materiał dowodowy jest w dużej części zabezpieczony, a wiedząc, że mamy do czynienia z żołnierzami, zakucie ich w kajdanki jest po prostu idiotyczne — zaznacza.
— Przecież oni są skoszarowani, jesteśmy w stanie ich zidentyfikować, skuwanie ich było kompletnie niepotrzebne. A skoro Janeczek objął sprawę nadzorem w maju, to ponosi konsekwencje błędów tych, którzy to postępowanie prowadzili — mówi.
— Powiem tyle. {Janeczek] To bliski przyjaciel tak Ziobry, jak Bogdana Święczkowskiego, który był z nimi przez całe lata. Ma wyjątkowo wysoki poziom arogancji, a do tego ideowo jest całym sercem i duszą po stronie „dobrej zmiany”.
On w to po prostu wierzy — podsumowuje.
Kim jest Tomasz Janeczek? Nazywają go „najwierniejszym żołnierzem Ziobry”
— Janeczek to najbardziej zaufany człowiek Ziobry, tak za pierwszych rządów PiS, jak i teraz. Jest pod szczególną ochroną — tak o Janeczku mówiła w listopadzie Onetowi prok. Katarzyna Kwiatkowska, szefowa niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia (LSO).
Wtedy właśnie Tomasz Janeczek został powołany na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego, którym ówcześnie był nominat Ziobry Dariusz Barski.
— O tym, że jest on pod szczególną ochroną, świadczyć mogą choćby podawane przez media informacje, że pan Janeczek dwukrotnie miał brać udział w zdarzeniach drogowych i ani razu nie został za to ukarany, ani nie wszczęto wobec niego postępowania dyscyplinarnego — podkreślała w listopadzie ub.r. prok. Kwiatkowska. — Wręcz przeciwnie, jedną ze spraw umorzono z powodu rzekomego niewykrycia sprawców, gdzie wszyscy wiedzieli, że sprawcą tego zdarzenia był właśnie szef katowickiej Prokuratury Regionalnej — opisywała.
Przypomnijmy, prok. Janeczek, zanim PiS doszedł do władzy, był szeregowym prokuratorem na Śląsku. W 2005 r. nagle został szefem katowickiej Prokuratury Apelacyjnej. W środowisku głośno było o tym, że ten spektakularny awans to decyzja Bogdana Święczkowskiego, który meblował niemal wszystkie prokuratury.
Katowice za czasów pierwszych rządów PiS — a zwłaszcza tamtejsze prokuratury — stały się dla Ziobry miejscem, do którego kierował niemal wszystkie śledztwa o zabarwieniu politycznym.
I tak, Janeczek nadzorował śledztwo w sprawie tzw. mafii węglowej.
To on miał naciskać na podwładnych, aby wydali nakaz zatrzymania byłej posłanki SLD Barbary Blidy. Podczas tych czynności Blida popełniła samobójstwo.
Także Janeczek, jak podają media, miał polecić jednemu z podwładnych, aby nagrał przesłuchanie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który zeznawał w charakterze świadka. Ów podwładny odmówił.
Gdy PiS w 2007 r. stracił władzę, Janeczek stał się szeregowym śledczym.
Na szczyty wrócił w 2016 r., po wygranej PiS i znów został szefem śląskich prokuratorów, a konkretnie nowo utworzonej Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Otrzymał także tytuł prokuratora krajowego.
Od listopada ub.r. stał się zastępcą prokuratora generalnego.
Premier Donald Tusk zainicjował jego odwołanie w czerwcu 2024, pisowski prezydent (wtedy był to Andrzej Duda vel Debil) odmówił zgody na odwołanie.
„Gdy w lipcu 2008 rejestrowano organizację pod nazwą Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „AD VOCEM” (KRS: 0000309406; REGON: 240958763, NIP: 6321958247) Tomasz Janeczek należał do komitetu założycielskiego. W latach 2017-2024 był nawet wiceprezesem tego Stowarzyszenia.
Teoretycznie jest to organizacja skupiająca niezależnych prokuratorów, którym zależy na porządkowaniu i reformowaniu prokuratury. W rzeczywistości, organizacja została założona nieprzypadkowo wkrótce po utracie władzy przez pierwszy rząd PiS i są tam wyłącznie zagorzali zwolennicy Zbigniewa Ziobro i jego destrukcyjnych działań mających wprowadzić w Polsce system autorytarny.
Połączyła ich miłość do utraconych wysokich stanowisk i horrendalnie wysokich wynagrodzeń. Bardzo uaktywnili się po 15 października 2023. Komentują zmiany, protestują przeciwko przywracaniu praworządności, bronią swoich członków i sympatyków przed odpowiedzialnością za popełnione przestępstwa.
Tomasz Janeczek nadal jest przedstawiany na stronie internetowej Prokuratury Krajowej jako członek kierownictwa Prokuratury Krajowej – Zastępca Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych. Pełni funkcję, ale z bardzo ograniczonymi kompetencjami. W mediach jest opisywany jako „najwierniejszy żołnierz Ziobry” z „wyjątkowo wysokim poziomem arogancji”. Skoro służył i nadal służy bardziej Ziobrze niż wymiarowi sprawiedliwości, może powinien przenieść się do Budapesztu?” (X)
—————————————————
W rankingu MAXI GNID POLSKICH – stale aktualizowanym i niestety rosnącym w liczbie pozycjonowanych członków rzeczywistych – ZŚJ okupuja miejsca w TOP 10
Współczynnik korelacji między zbiorami rankingu MAXI GNID Polskich i rankingu TREPÓW Polskich czyli „niskich czółek” wynosi 0.8-0.95, co wskazuje na wysoka istotność statystyczną współzależności.
Czy być Polakiem to brzmi dumnie?. Wobec wazeliniarstwa, lizusostwa i umizgów jakie pokazują politycy głównych partii w stosunku decyzji Donalda Trumpa w sprawie obecności wojsk amerykańskich w Polsce mam duże wątpliwości. Szybko zapomnieli co ten gość mówił na temat obecności wojsk koalicji w Afganistanie. Myślę że sztandary na których napisane jest między innymi słowo : Honor, czas zwinąć.
Będę to powtarzał aż do śmierci…
Instytut Pamięci Narodowej to półtajna organizacja:
Złoczyńcy – inspiratorzy, pomysłodawcy, wykonawcy, beneficjenci (różni w różnych okresach historii tego projektu i kadencji aktualnej władzy; szczegóły ujawnione w licznych źródłach o różnej wartości dowodowej):
– prominentni agenci UB/SB, którzy wcisnęli autorski pomysł kontynuatorom…
– Działania, role i interesy kluczowych osób oraz instytucji w Polsce opierają się na walce o wpływy nad archiwami, sądami oraz służbami specjalnymi. Struktura ta dzieli się na powiązane ze sobą role, interesy polityczne i obszary konfliktów institucionalnych.
1. Kluczowe postacie:
– Antoni Macierewicz – Likwidator Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI). Jego głównym interesem oficjalmym było całkowite usunięcie ze służb ludzi szkolonych w ZSRR. Wykorzystywał dokumenty IPN do udowadniania, że polskie wojsko i specsłużby były oplecione radziecką agenturą.
– Sławomir Cenckiewicz – historyk/archiwista i publicysta bliski prawicy.
Pełnił funkcję szefa komisji ds. badania wpływów rosyjskich (tzw. „lex Tusk”).
Jego rolą było naukowe i archiwalne dowodzenie, że politycy opozycji (głównie PO) prowadzili szkodliwą politykę „resetu” z Rosją.
– Mariusz Kamiński i Zbigniew Ziobro: architekci zaostrzenia działań karnych i lustracyjnych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Kamiński (jako szef MSWiA i koordynator służb) oraz Ziobro (jako Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny) dążyli do centralizacji władzy.
Używali IPN, prokuratury i służb do eliminowania z życia publicznego osób z przeszłością w PRL lub oskarżanych o korupcję i nepotyzm, a także ludzi z opozycji politycznej.
– Andrzej Duda
Jego główną rolą interesem było systemowe i kadrowe zabezpieczenie reform sądownictwa oraz instytucji historycznych wprowadzanych przez prawicę.
Blokował próby cofania tych zmian przez nową władzę (np. poprzez przywracanie do obiegu raportów uderzających w opozycję za pośrednictwem Biura Bezpieczeństwa Narodowego).
– Karol Nawrocki – prezes IPN. Jego rolą była realizacja twardej polityki historycznej, dekomunizacja przestrzeni publicznej (usuwanie pomników radzieckich) oraz edukacja patriotyczna wpisująca się w konserwatywny profil ideologiczny.
A także zbrodnicze ??? tajne przezpoufne…
– Adam Glapiński -Prezes Narodowego Banku Polskiego, dawny bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego z czasów Porozumienia Centrum (PC). Jego interes to utrzymanie niezależności banku centralnego jako bastionu dawnego układu rządzącego, przy jednoczesnym odpieraniu zarzutów o upolitycznienie finansów państwa.
– Łukasz Hajduk (lub postacie z nim utożsamiane w kontekście IPN/służb) –
lokalni prokuratorzy i urzędnicy IPN realizujący śledztwa w terenie. Ich rolą jest bezpośrednie prowadzenie spraw o zbrodnie komunistyczne oraz weryfikacja oświadczeń lustracyjnych na poziomie regionalnym.
Sprawa śmierdzi na odległość od lat, kto to wyorze głęboką skibą zdobędzie moje uznanie i podziw.
To najgorsi niszczyciele Polski
Ironia historii:
Kurtyka – prezes IPN zginął w katastrofie Smoleńskiej, a np. taki dzwon Macierewicz nie?
Teoria „układu” i dekomunizacja:
PC głosiło, że Okrągły Stół był zgniłym kompromisem. Uważało, że dawni dygnitarze PZPR oraz oficerowie służb PRL (SB) zachowali zakulisowe wpływy w biznesie i polityce. Jarosław Kaczyński nazywał to „układem”.
Dzisiaj UKŁAD to zdradziecka Zjednoczona Prawica – – to państwo w państwie – mam nadzieję rozsypujące się i odchodzące bezpowrotnie w śmierdzącej hańbie.
@Pablos
23 maja 2026
16:26
No coz, ciebie na to stac, zeby sie „uniesc honorem” i pasc od ruSSkich dronow. Wielu z nas wtedy zginie. Ale ty jestes pewno gotowy tyle ofiar poniesc 🙁
Do lemarca: (dot. wpisu z 23 V.12:32);z Twojej wypowiedzi w komentarzu dot. prokuratora Janeczka wynika, że znasz to całe towarzystwo sędziowsko-prokuratorskie od środka i od przysłowiowej kuchni i potwierdzasz ,że oni z moralnością i przyzwoitością mają mało wspólnego. Szarego obywatela potrafią rozliczać profesjonalnie, ale sami czują się zwolnieni z przestrzegania prawa, że przestrzeganie prawa ich nie dotyczy. Takie samo wrażenie odniosłem po wypowiedzi R. Kalisza, o którym napisałem powyżej. Więc co mają z tym zrobić szeregowi obywatele? Przyglądać się bezsilnie ,jak Święczkowski i jemu podobni frymarczą poczuciem przyzwoitości, czy-jak powiada pani prof. Łętowska-to wszystko jest zbyt skomplikowane od strony prawnej i trzeba czekać ….aż samo się załatwi?
Znany do bólu kiszek, kancelista gangusa Bohucki – zakompleksiony karierowicz z Góry, a do do tego rasowy szczekacz… nie może przeboleć, że amerykańscy agenci z SS odstrzelili bezpardonowo rzekomego dybacza na życie Pomarańczowgo Psychola, a u nas jak zwykle – w jego szczurzych ślepiach i 300 ml masy białej i szarej móżdżku – kompromitacją premiera i ostro skrytykował władze po interwencji służb w domu matki Karola II i ocenił, że wyłamanie drzwi w wyniku fałszywego alarmu to dowód kompromitacji rządu oraz zarzucił premierowi i szefowi MSWiA dyletanctwo zagrażające bezpieczeństwu państwa.
Napisał ów zawistnik na Truth social: „Służby pod rządami premiera Donalda Tuska i ministra Marcina Kierwińskiego wyłamały drzwi w prywatnym domu Prezydenta RP po fałszywym alarmie. To najbardziej czytelny dowód totalnej kompromitacji rządzących po serii fałszywych zgłoszeń. Oni w zakresie nadzoru nad służbami są dyletantami wystawiającymi na szwank nasze bezpieczeństwo i powagę Państwa Polskiego”.
Widać wyraźnie, że kondycja psychiczna kancelisty z Góry coraz częściej i mocniej – trend wznoszący – szwankuje i za wszelką cenę chciałby przykryć amatorszczyznę SOKu – służby ochrony kancelarii, która pogrążona w walce koterii o prymat w kancelaryjnym porządku dziobania i korzyści osobistej traci resztki publicznego approvalu…
Jednak metody działania SS w Ameryce dają nadzieję, że gorszący spektakl publiczny – zafundowany światu przez kukułcze gniazdo pod nieświatłym przywództwem amerykańskiego gangusa MAGI – jeszcze chwilę potrwa a potem zakończy się nieznanym w historii Bing Bangiem…
Najgorsze, że w tę amerykańską gangsterkę zainwestował cały swój kapitał wszelakiego pochodzenia zarówno nasz gangus Alphonso jak i cały kaczystan ciągnący swój los na ostatnich oparach…
Afera goni aferę… w Pisowie.
Temat Euro jako waluty jest bardzo istotny i cieszę się, że Magyar poruszył tę kwestię. Widocznie jego doświadczenia bardziej przekonały go, że przyjęcie Euro jest dalszym umocowanie w strukturach europejskich i stanowi polityczną i ekonomiczną kotwicę. Jest to zabezpieczenie przed autorytarnymi zapędami, potencjalnych kolejnych rządów. Chciałbym, aby polski rząd wreszcie zaczął przygotowania do tej jakże istotnej zmiany, i przede wszystkim zaczął przełamywać tzw. prawicową narrację o utracie niepodległości, „opcjach niemieckich”, i takie tam.
Jędrzej Bielecki z Rzeczpospolitej mówi w Loży Prasowej, że Magyar powiedział mu w autoryzowanym wywiadzie, że nie chce być taki jak Tusk
@pielnia
Tak, to wielki problem, z którym koalicyjny rząd raczej nie rady.i może to go kosztować w wyborach. Opcja siłowa jest wykluczona z powodów konstytucyjnych, a konstytucję opozycja wykorzystuje skutecznie, kopiując działania opozycji demokratycznej, kiedy PiS był u władzy. Opcja legalistyczna wybrana słusznie przez obecną większość obraca się teraz przeciwko niej. To jest paraliż. Za chwilę sparaliźowany do końca zostanie Sąd Najwyższy. To jest zgroza.
@Adam Szostkiewicz
24 maja 2026
12:59
Mamy jeszcze sady UE (TSUE) i Rady Europejskiej (ETPCz). Nawet zwykli obywatele i obywatelki z Polski osiagnely tam korzystne dla siebie wyroki (i odszkodowania).
Co prawda droga tam jest jeszcze dluzsza niz i tak juz dluga w Polsce. Ale jest.
Moim zdanie to zwyklych obywateli mierzi raczej dlugi czas na prawomocny wyrok niz spory konstytucjonalne. Co mowi AI:
Średni czas trwania postępowania sądowego (od wniesienia pozwu do prawomocnego wyroku) w Polsce w sprawach cywilnych wynosi około 1,5 do 3 lat. Na tle Unii Europejskiej, gdzie średni czas rozstrzygania spraw waha się w granicach od kilku miesięcy do około roku, Polska plasuje się w grupie państw o dłuższym czasie oczekiwania na rozstrzygnięcie.
@Adam Szostkiewicz
24 maja 2026
12:59
PS.
Mialo byc „konstytucyjne” spory. Bo wiadomo, ze chodzi o ordynarne lamanie Konstytucji.
Do Red. A. Szostkiewicza: Szanowny Gospodarzu bloga:pisze Pan:”Opcja siłowa jest wykluczona z powodów konstytucyjnych” i dalej: „Opcja legalistyczna wybrana słusznie przez obecną większość obraca się teraz przeciwko niej”. Ja nie wiem, jaką opcję wybrała i wybiera obecna Koalicja. Możliwe, że ma Pan rację. Ale jeśli tak jest,to przy tym przeciwniku, jaki jest, jeśli obecna Koalicja rządowa przegra z powodów, o których pan pisze, będzie to świadczyć o tym, że obecna Koalicja nie nadawała się do sensownego rządzenia, bo sensowność liczy się poprzez skuteczność. Pal licho Koalicję, to kilka tysięcy aktywistów partyjnych; chodzi o los narodu, demokracji, poczucia sensowności ,przyzwoitości, tych wszystkich, te miliony ludzi, którzy im uwierzyli. Ja jednak mam nadzieję, że premier D.Tusk nie jest takim frajerem i tzw. infantylny -dziecinny legalizm nie przesłania mu oczu. Gdyby szukał wymówki, że za mało zrobił i w połowie się zatrzymał, to mógłby zasłaniać się legalizmem, ale Tuskowi tego nie wolno zrobić. Jest to za poważna sprawa. (Gdy słucham tych bezradnych wypowiedzi i porad szanownej prof. E. Łętowskiej, to dostaję skrętu kiszek; to nie są porady konstruktywne, to jest moim zdaniem zwykłe akademickie asekuranctwo). Jeśli naród w 2023r powiedział, że dość pisowskiego bezprawia, a D.Tusk i jego zespół powiedział, że to naprawią, to trzeba naprawić i nie patrzeć że czasem trzeba trochę pobrudzić sobie ręce. Historia by tego nie wybaczyła.
Sztuczna inteligencja jak uczy doświadczenie, a i jej własne ostrzeżenia po każdym akapicie sesji „…podane informacje i opinie należy sprawdzać w poważnych źródłach” (jam ci niewinna).
Ale kto tam by czytał ostrzeżenia, żerowanie na całym wysypie frajerów trwa w najlepsze!
Ostatnio jakiś wielbiciel „inteligencji” przyrządził sobie „dawkowanie” lekarstwa wg AI i… pożegnał się z tym naszym jedynym światem.
Ofiary prototypów modeli, zwłaszcza „inteligentnych”, w konkurencyjnym otoczeniu, wkalkulowane jest w ryzyko biznesu ich właścicieli i producentów.
ABC…
@besai:
1) Jest już encyklika Leona XIV, więc temat się tu zbliża.
2) Cytowałem Neila deGrasse, z którym mam tu zgodne spostrzeżenia — AI przeważnie ma rację. DeGrasse mówi o 80%, ale to może zależeć od dziedziny. I chwili czasu, bo to się dynamicznie zmienia. W każdym razie: to nie jest źle, to raz; a dwa — czy to się czymś różni od wjechania na zarwany most bo GPS tak prowadzi? Przecież też przerabialiśmy falę wyśmiewania kierowców za takie błędy.
@PAK4
25 maja 2026 15:02
W całej historii Kościoła katolickiego ogłoszono blisko 300 (dokładnie 293) oficjalnych encyklik. Choć listy okólne pisano już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.
Leon XIII: ogłosił 86 encyklik (m.in. przełomową Rerum novarum z 1891 r.), co stanowi niemal 1/3 wszystkich tego typu dokumentów.
Złośliwcy mówią, że Len XIV zamierza pobić ten rekord…
Jedna encyklika mniej czy więcej nie ma najmniejszego znaczenia.
——————
Neil deGrasse, to astrofizyk ponoć genialny, ale jako produkt medialny wszystkowiedzący na każdy temat – z filozofią i zaawansowaną informatyką włącznie – przez wielu uważany jest, z ironią, za mocno „overrated”.
A to w świecie nauki obelga.
@besai
Tak, tak mòwià złośliwi, którzy nie mają wiele do powiedzenia, prócz klepania zużytych stereotypów.
@lemarc
Stanowczo proszę o dyscyplinę stylistyczną w pańskich wpisach. Nie mam czasu ani ochoty czyścić je ze zbędnych wulgaryzmów, choćby intencje były zrozumiałe.