Błąd prezydenta

Karol Nawrocki chce upiec dwie pieczenie na jednym antyukraińskim ogniu. Wywołać do tablicy Zełenskiego i wymusić na Tusku, by poparł Nawrockiego w tym wrogim akcie. Pod decyzją o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy powinien być też podpis szefa rządu, oznaczający, że bierze on odpowiedzialność polityczną za decyzję prezydenta Polski. Takiej kontrasygnaty nasze prawo nie wymaga przy decyzji o uhonorowaniu jakiejś osoby najwyższym polskim odznaczeniem. Jest ona prerogatywą głowy państwa.

Pozbawienie Orderu to jednak poważna decyzja, która może pociągać poważne skutki. W tym przypadku napięcie dyplomatyczne między Polską i Ukrainą w momencie, gdy wspieramy politycznie i militarnie zbrojny wysiłek walczącej z rosyjską agresją Ukrainy. Rzecz w tym, że odbieranie Orderu nie znajduje się na liście prerogatyw prezydenckich, a zatem należy rozumieć, że podpada pod warunek kontrasygnaty. Właśnie dlatego, że może mieć negatywne skutki, a więc szef rządu, który według konstytucji prowadzi politykę zagraniczną, musi ją potwierdzić właśnie z tego powodu.

Ustawa o odznaczeniach i orderach nie mówi wprost, że premier powinien kontrasygnować odebranie Orderu, lecz taka powinność szefa rządu wynika z tego, że poza decyzjami prezydenta objętymi jego prerogatywami – przywilejami nie wymagającymi niczyjej zgody – wszystkie inne akty prawne wymagają przed ich publikacją w Dzienniku Urzędowym RP zgody premiera.

Pewnie, że byłoby lepiej, gdyby ustawa stwierdzała czarno na białym, że dotyczy to także decyzji prezydenta (uzgodnionej z kapitułą Orderu, co w tym przypadku nie będzie dla Nawrockiego problemem, bo skład obecny tego gremium jest prawicowy) o odebraniu Orderu. I tu zaczynają się schody.

Ustawodawca nie widział potrzeby, by to stwierdzać jasno, ponieważ prawdopodobnie zakładał, że nie powstanie taka sytuacja. Podobnie, jak twórcy konstytucji nie zakładali, że w przyszłości zdarzy się taka polaryzacja polityczna społeczeństwa, jak obecnie, a instytucje państwowe będą tak głęboko upolitycznione, że staną się narzędziami walki politycznej, zamiast być tym, do czego zostały powołane. Ani że głównym celem głowy państwa nie będzie wspieranie polityki rządu, lecz jego obalenie. Stąd brak w polskiej konstytucji opcji impeachmentu.

Brak jasności zachęca do przeciągania prawnej liny między ekipą prezydenta i rządem. Zacznie się więc i w sprawie odebrania Orderu Zełenskiemu przepychanka wśród prawników. Ponieważ wszystko jest dziś polityką, ekipa Nawrockiego gra Orłem Białym przeciwko Tuskowi. Premier ma dwie opcje: nie wszczynać kolejnego sporu lub wystąpić przeciwko decyzji Nawrockiego. Obie są dla niego politycznie ryzykowne. Obie zostaną przez prawicę wykorzystane przeciwko niemu.

Prawica przedstawi zaniechanie jako jego słabość, a wejście w spór jako zignorowanie oburzenia w Polsce decyzją Żeleńskiego. Apele o racjonalność i nieeskalowanie napięcia, wykazywanie ignorancji historycznej dotyczącej relacji polsko-ukraińskich zawsze wybrzmią słabiej, niż antyukraińskie filipiki prawicy – obłudnie patriotyczne, w istocie skrojone pod kampanię wyborczą. Najpierw podsyca się niechęć do Ukraińców, następnie odwołuje się do tej wygenerowanej przez samą prawicę niechęci. Brudna, durna robota zbiera jednak żniwo w sondażach i w części mediów, nawet mainstreamowych.

Historyczne zawiłości, rzetelne analizy, budzą mniejsze zainteresowanie niż narracje o zbrodniarzach przelewających polską krew. Mało kto będzie chciał słuchać o niespełnionym przymierzu Piłsudskiego z Petlurą, o mądrym wojewodzie wołyńskim Józefskim i klęsce jego koncepcji sojuszu polsko-ukraińskiego, która mogła zapobiec rzezi wołyńskiej lub o planie wspólnych działań Zrzeszenia niepodległościowego Wolność i Niezawisłość z Ukraińską Armią Powstańczą w walce z komunistami, uzgodnionym na Lubelszczyźnie w 1946 r., a więc po rzezi wołyńskiej.

To imperialistyczna Rosja była i pozostaje zagrożeniem dla Polski i dla Ukrainy. Podgrzewanie nastrojów antyukraińskich w dzisiejszej Polsce lub antypolskich w dzisiejszej Ukrainie służy wyłącznie Rosji. Słynna formuła przypisywana Talleyrandowi: ,,to więcej niż zbrodnia, to błąd” pasuje jak ulał do symbolicznego zabójstwa Zełenskiego przez Nawrockiego i jego stronników.

Reklama