W ramach odwyku od nienawiści
W Krakowie wciąż słyszę na ulicach język ukraiński. Potrafię już odróżnić ten język od rosyjskiego. W liceum musiałem uczyć się tego drugiego. Moja nauczycielka, z pochodzenia Rosjanka, robiła wszystko, by nam język Puszkina obrzydzić, ale narzucony przez nią drill skutkował: do dziś mogę czytać Puszkina ze zrozumieniem. Nigdy nie mówiła o ukraińskim ani o literaturze rosyjskiej wpisanej przez sowieckich politruków na czarną listę prohibitów.
Te wszystkie deficyty zacząłem nadrabiać na studiach polonistycznych dzięki osobom, które wtedy poznałem. Nie było nic o Sołżenicynie czy „Doktorze Żywago” Pasternaka (obaj nobliści!) w oficjalnym kursie literatur obcych, ale w domach przyjaciół ich zakazane w Sowietach dzieła stały na półkach lub -częściej – leżały w skrytkach z obawy przed rewizjami policji politycznej.
Podałem tylko dwa przykłady, lecz książek, które mówiły prawdę o reżimie sowieckim, przeczytałem mnóstwo. Głównie w przekładach na polski lub angielski wydanych na Zachodzie lub u nas w podziemiu. Nabyłem pełnej odporności na proradziecką propagandę doby PRL. Tak wolne słowo podkopywało mury w łagrze „przyjaźni i pokoju”, aż runęły.
Napaść Rosji na Ukrainę wywołał w kręgach literackich gorący spór: jak traktować literaturę rosyjską w tej dramatycznej sytuacji? Oddzielić jej arcydzieła od polityki Kremla czy bojkotować, bo w wielu można odnaleźć jakiś element wielkoruskości? Sam Sołżenicyn, demaskator Gułagu, po powrocie z wygnania do Rosji uderzył w te nacjonalistyczne tony. Wielu pisarzy i intelektualistów ukraińskich było za takim bojkotem.
Dla wielu stosunek Rosji i Rosjan do kultury i tożsamości ukraińskiej był kolonialny: pełen pogardy i poczucia wyższości. Drwili z języka ukraińskiego jako rzekomo zepsutej, kulawej ruszczyzny, ignorowali bogactwo literatury ukraińskiej i historię ukraińskich dążeń do niepodległości, w istocie odmawiali Ukraińcom prawa do niezależnego od Rosji bytu narodowego. Nie ma czegoś takiego jak Ukraina – wmawiają światu – jest tylko „mniejsza Rosja” i ona nam się po prostu należy.
Od powstania niezawisłej Ukrainy – jako pierwsza uznała ją III RP, Amerykanie się nie kwapili – mamy okazję czytać książki ukraińskich pisarzy, poetów, eseistów obojga płci. A także ich dyskusje o ukraińskości. Pisarstwo Andruchowycza czy Oli Hnatiuk (np. „Odwaga i strach”) to moje podręczniki wiedzy na ten temat. Bezcenne.
W 2022, roku napaści, nakładem oficyn Pogranicze w Sejnach i lwowskiej Dżezwy ukazała się seria „W obliczu wojny”. To pierwsze reakcje twórców ukraińskich obojga płci na niezawinioną agresję. Dwujęzyczna, więc uczę się teraz ukraińskiego. Nie muszę dodawać, jak się czyta relacje wojenne, których autorami są ludzie pióra, w większości młodzi. Pisze Serhij Żadan: „A okazuje się, że mowa jest silniejsza, niż strach milczenia, / ona ma wypełnić sobą napierśne kieszonki życia, / ona ma osłonić miejsca, w których gromadzą się ludzie, / gdzie muszą mówić o sobie tak, / żeby odtąd na zawsze / rozpoznawać ich po głosie” (tłum. Aleksandra Zińczuk).
O jakiej mowie mowa? O ukraińskiej – tej, za którą dziś można w Polsce dostać w twarz. To przerażające, jak szybko tracimy wrażliwość na zło wokół nas. Na krzywdę osób, w tym dzieci, których jedyną „winą” w umyśle napastnika jest to, że mówią w Polsce swym ojczystym językiem, po ukraińsku. Broniłbym Polaka pobitego gdzieś za mówienie po polsku i tak samo bronię Ukraińców pobitych za mówienie po ukraińsku. Jedno i drugie to zdziczenie.
Jakim szokiem jest zbrojna napaść na własny kraj, w Polsce nie trzeba tłumaczyć. Nie trzeba? Ależ trzeba, bo nawet przyzwoici ludzie przestają to rozumieć, ulegają podsuwanej im wszędzie – w polityce, w internetach i niektórych mediach i we własnej rodzinie i kręgu znajomych – mowie nienawiści. Gdy Nawrocki milczy, apele Tuska o przerwanie tego barbarzyństwa przestają odnosić pożądany skutek. Nienawiść nas zalewa, kołem ratunkowym może być świadectwo literackie, ale kto po nie dziś sięga? Może trzeba przemycić do Pałacu Namiestnikowskiego choćby tę wspólną serię polskiej i ukraińskiej oficyny wydawniczej. W ramach odwyku od nienawiści.
Komentarze
Kibol uwaza nienawisc za patriotyzm. Na tak zdegenerowanych sila literatury nie zadziala. Jedynie sila prawa. I bardzo dobrze, ze policja tych amoralnych chlystkow szybko wylapuje.
Ostatnio byl wsrod nich nawet 76 letni dziadek! W Bawari mowi sie o takich:
Glupim sie urodzil i niczego nie nauczyl.
@fizyk
Tak, ale nie jego miałem na myśli.
Egzorcyzm za pomocą literatury ? Odważna propozycja ! Nawrocki za coś ten swój doktorat dostał, musiał się sporo naczytać w trakcie pisania tezy aby ja wypocić, a więc czytać że zrozumieniem raczej potrafi. To nie Wyższa Szkoła Obierania Cebuli nadała Nawrockiemu stopien doktorski, ale Uniwersytet w Gdańsku.
Jednak czy wystaczy tego akademickiego czytania że zrozumieniem na rozumne zapoznanie się z lektura proponowaną przez Pana Redaktora ? Nie sądzę. Proponowana seria polskiej i ukraińskiej oficyny wydawniczej nie spełni oczekiwanego przez Pana efektu, bo teksty prezentowane w owej serii nadają na częstotliwości fali zupełnie nieczytelnej dla Nawrockiego. Można kibola ubrać w garnitur, dać mu dyplom PhD i nawet dać mu status prezydenta, ale kibola z kibolskim myśleniem nie da się zreformować.
Aliści… !
Nie wiem, jak ciężki jest taki tom należący do serii wspomnianej przez Pana Redaktora. Bo zdarzają się wypadki, że ludzie po doznaniu urazu głowy nagle zmieniają swoją osobowości, zaczynają mówić obcym językiem, grać na pianine – stają się po prostu inni. Może zatem w ten sposób potraktować użyteczność tej serii : spuścić książkę na łeb na tyle mocno, żeby coś tam się przestawiło z nadzieją na lepsze.
Bo na lekturę jako taka raczej nie ma co liczyć.
@Pan Adam
“To przerażające, jak szybko tracimy wrażliwość na zło wokół nas. Na krzywdę osób, w tym dzieci, których jedyną „winą” w umyśle napastnika jest to, że mówią w Polsce swym ojczystym językiem, po ukraińsku. Broniłbym Polaka pobitego gdzieś za mówienie po polsku i tak samo bronię Ukraińców pobitych za mówienie po ukraińsku. Jedno i drugie to zdziczenie.
Nienawiść nas zalewa, kołem ratunkowym może być świadectwo literackie.”
Werset z Pierwszej Księgi Samuela 15,3 dotyczący sądu nad Amalekitami, odwiecznymi wrogami Izraela. [1, 2]
„Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły”. (Biblia Tysiąclecia)
“Człowiek jest skończony, jest żywym trupem nie wówczas, gdy przestaje kochać, lecz gdy przestaje nienawidzić. Nienawiść konserwuje; to w niej właśnie , w jej chemii tkwi “tajemnica” życia. Nie bez przyczyny jest ona najlepszym, jaki kiedykolwiek wynaleziono, środkiem wzmacniającym, ponadto tolerowanym przez każdy, choćby najsłabszy organizm”.
E.M.Cioran
Dwa przykłady świadectwa literackiego na umysł wysadzony z zawiasów przez jasność widzenia.
@ Adam Szostkiewicz – ” Nabyłem pełnej odporności na proradziecką propagandę doby PRL.”
Cholera, zeby tak jakos nabyc odpornosci na te cala dzisiejsza propagande ktora nas zalewa. Tez wychowywalem sie w PRL. Nie przyszlo mi wtedy do glowy, ze tak oczekiwana wolnosc polaczona z nowymi technologiami zaleje nas wlasnie propaganda.
@ahaswer
Ja bym Biblii i Ciorana do tego antyukraińskiego wzmożenia u nas nie mieszał. Biblia to kroniki historyczne sprzed tysięcy lat, nie dotyczące żadną miarą Polan i Rusinów. Cioran to genialny mizantrop z wielkim talentem do prześwietlania duszy ludzkiej bez kompromisów z poprawnością kulturową. A ci tu u nas to szkoda gadać: ślepcy prowadzący głupców na zatratę.
Nie trzeba mnie przekonywać do mocy słowa. W tym słowa pisanego.
Ale czy w dzisiejszej Polsce, tu i teraz, książki mogą stać się drogą odwyku od nienawiści?
Z bólem serca, ale mocno w to wątpię.
Przede wszystkim czym jest nienawiść i skąd się bierze?
W największym skrócie: jest to strategia przetrwania ludzi zainfekowanych strachem. Karmionych strachem.
Z tegorocznych Gór Literatury przywiozłam, między innymi, jeszcze ciepłe, wydane przez Instytut Narutowicza książki: „Teorie spiskowe. Kompendium” , Butter Michael (red.), Knight Peter (red.) , tłum. Anna Topolska, 1140 stron.
I:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5199170/oslizgle-macki-wiadome-sily-historia-ameryki-w-teoriach-spiskowych
544 s.
Książki oparte na wnikliwych interdyscyplinarnych badaniach. Analizujące problem w przekroju historycznych, kulturowym, psychologicznym, socjologicznym.
Nie pozostawiają złudzeń: na myślenie spiskowe, oparte przede wszystkim na lęku, nie ma żadnego racjonalnego remedium.
Należy zacząć od zmniejszania poziomu lęku.
Ergo, zdiagnozować, rozpoznać źródła lęku. Sprzedawców lęku.
Książki, owszem, powinniśmy czytać.
Gorąco polecam Oksanę Zabużko:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Oksana_Zabu%C5%BCko
Ale nie liczmy na to, że one za nas rozwiążą problem.
To my jako społeczeństwo odpowiadamy za bezkarność sprzedawców lęku.
Aborygen
3 sierpnia 2026
2:00
Podejrzewam, że Cioran pomylił nienawiść z gniewem.
Gniew jest dla ludzkiej psychiki tym, czym gorączka dla ciała. Wysyła sygnał o zagrożeniu. Mobilizuje do walki o przetrwanie.
Przy czym nie należy mylić gniewu konstruktywnego (sufrażystki) z gniewem destrukcyjnym („Dzień świra”).
Prof. Maria Poprzęcka w swojej najnowszej książce „Śmierć przed obrazem. O Sztuce, starości i znikaniu” pisze: … nie dojrzałe mistrzostwo, lecz rebelia jest siłą sprawczą późnego rozkwitu … to bunt, sprzeciw, gniew, a nie tak zalecane przez mędrców pogodzenie z upływem czasu i nieuchronnością doczesnego losu.
Nie doceniamy siły i wagi gniewu.
Skutecznie oduczają od gniewu konstruktywnego sprzedawcy lęku.
Zostaje gniew destruktywny, anarchia i wóda.
Ja byłam odporna na PRL od pieluch z prostego powodu: odporni byli moi rodzice, a także krewni i znajomi. Wstrząsem było dla mnie – dziecka samobójstwo kuzyna ojca – w czasie okupacji prokuratora sądu AK – spodziewającego się aresztowania przez UB. Literatura nic nie pomoże, jeśli w genach nosi się prymitywizm i ciemnotę. Polskie społeczeństwo ma folwarczny rodowód o czym pisał już i prof. Mikołejko, i Leder.
@Jakobsky
„Nawrocki za coś ten swój doktorat dostał, musiał się sporo naczytać w trakcie pisania tezy aby ja wypocić, a więc czytać że zrozumieniem raczej potrafi.”
Szczerze wątpię. Batyr obronił doktorat w 2013 roku. Traf chciał, że w tym samym roku jego promotor przestał pełnić funkcję naczelnika Biura Edukacji Publicznej oddziału IPN w Gdańsku. Szczęśliwy przypadek sprawił, że następcą na tym stanowisku mógł zostać jego pupil, bo do objęcia funkcji naczelnika był potrzebny stopień naukowy. Zresztą tytuł pracy doktorskiej został podebrany „pod IPN”. Typowy przykład nepotyzmu urzędniczego i pseudo-naukowej ustawki. W końcu „ustawki” to specjalność naszego ukochanego przywódcy.
@Gospodarz
Myślę, że za język rosyjski też można u nas paść ofiarą ataku. Prawdziwy patriotyzm nie bawi się w drobiazgi, a że przez pomyłkę można napaść na sojusznika, to trudno.
Kalina
3 SIERPNIA 2026
9:15
…Literatura nic nie pomoże, jeśli w genach nosi się prymitywizm i ciemnotę…
Litości!
Naprawdę wypadałoby odróżnić geny od scenariuszy społecznych/kulturowych/gospodarczych.
O tych scenariuszach świetnie pisał dawno temu węgierski historyk Jenő Szűcs. Zwłaszcza w książce „Trzy Europy”:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jen%C5%91_Sz%C5%B1cs
To nie ma nic wspólnego z genami. Za to dużo z klasizmem, który, niestety, ciągle prezentujesz.
Żyję wśród ludzi z rodowodami od powstańców styczniowych z cenzusami naukowymi, którzy głosują na PiS, Konfederację, Nawrockiego. Dotują Ordo Iuris i TV Republika.
Stary Profesor,
No, jesli bylo, jak opisujsz, to stracona sprawa.
Prezydent Nawrocki nie ma władzy rządowej w Polsce. Funkcje premiera rządu pełni bowiem Donald Tusk.
Inna rzecz iż rządzenie Tuska krajem się skończy wraz z upływem jego kadencji w przyszłym roku. Co nastąpi potem będzie zależało kto zostanie następnym premierem rządu. Tego zaś jak na razie nie wiedzą nie wtajemniczeni. A zakusy prezydenta na więcej władzy w kraju wciaz pozostają w sferze jego marzeń.
@Jagoda
Oczywista oczywistość, że nienawiść bierze się z lęku. Lęku umotywowanego uprzednim złym doświadczeniem, do czego dołącza czasami żądza zemsty. Nienawiść niektórych Polaków do Ukraińców w wielu wypadkach wpisuje się w ten schemat. Gorzej kiedy ludzie nie mają żadnych osobistych powodów do nienawiści a jedynie ulegają propagandzie i pędowi stadnemu
@Stary Profesor
Trzeba jednak pamiętać, że część Ukraińców w Polsce mówi (wyłącznie?) po rosyjsku.
„Nie doceniamy siły i wagi gniewu.
Skutecznie oduczają od gniewu konstruktywnego sprzedawcy lęku.
Zostaje gniew destruktywny, anarchia i wóda.”
(dobre słowa Jagody)
Dodam tylko – gdy do gniewu pozwolimy na sprzedaż lęku to gniew zamieni się w nienawiść. Tak się stało ostatnio w Polsce i nie tylko ostatnio (tak się dzieje przez wieki).
Nienawiść to prosta droga do wojen i tak w tym kole się kręcimy. Nie tylko tu nad Wisłą.
Czy Cioran nienawiść pomylił z gniewem?
Według mnie nie.
@gostek
Co Pan sugeruje? Że bandyci uliczni nie odróżniają czy że mówiących po rosyjsku można napadać?
@orteq
Zobaczymy.
@Jagoda
Jak najbardziej uprawiam „klasizm”:))) Oczywiście nie geny decydują o naszych poglądach, chociaż wspierają. Podobnie nie ma znaczenia stopień wykształcenia. Decydujące jest środowisko, w jakim wzrastamy i odbieramy wychowanie. I tak najsilniejsze wsparcie znalazł reżym PRL-owski wśród ludzi wykorzenionych ze swego robotniczego i chłopskiego środowiska – zwykle prawicowego i religijnego
Do swojego powyższego postu dodam, że niemawiść ma związek z nacjonalizmem.
Nacjonalizm i nienawiść ze sobą współpracuje.
Żeby ten cel był w pełni osiągnięty potrzebna jest propaganda strachu i lęku. W Polsce specjalistów od sprzedaży strachu i lęku mamy dostatek. Jak to się skończy wcale nie jest trudno przewidzieć.
@Gospodarz – nie wiem czy bardziej o tempora…, czy signum temporis…, że za każdą wypowiedzią musi się kryć jakaś sugestia, najlepiej złośliwa albo ####fobiczna. Absolutnie niczego nie chciałem sugerować moim wpisem oprócz tego, że część Ukraińców nie zna albo nie posługuje się językiem ukraińskim tylko rosyjskim. Ale oczywiście – prawdziwym patriotom wystarczy, żeby ktoś nie mówił po polsku.
Nienawiść i nacjonalizm idą w parze ? No, nie zawsze.
Zainteresowanym tematem nacjonalizmu wypada polecić zapoznanie się z tym konceptem w wersji quebeckiej.
W Quebeku rządzi partia uważającą się za nacjonalistyczną (CAQ). Nacjonalizm w jej wydaniu to :
dążenie do maksimum atonomii politycznej w ramach federacji kanadyjskiej (nie, nawet nie sepracji – od tego jest inna partia);
gwarantowanie i obrona laickiego charakteru instytucji publicznych (państwa, jak kto woli – laickość jest stale atakowana ze strony wspólnot wyznanowych);
aktywna promocja i ochrona języka francuskiego (co nie znaczy, że inne języki, począwszy od angielskiego poprzez np. jezyki autochtonów, są zakazane i rugowane – przeciwnie !)
aktywne starania o jak największą kontrolę procesu imigracji (chodzi o wpływ na selekcję kandydatów pod kątem zagwarantowania zachowania języka i kultury quebeckiej i na ich ilość)
Nikt nikogo nie straszy obcym, nie podjudza, nie ma polowania na obcych, a prawdziwa ultraprawica tożsamościowa (np.La Muete) jest zmarginalna i raczej nie zanosi się na jej wyjście z tego marginesu. Jeśli już, to najgłośniejsze nawoływanie do nienawiści słychać głośno, ale co jakiś tylko czas podczas wieców propalestyńskich, naszpikowanych neolewicowymi aktywistami i proislamskimi ultraradykalami, jednak to nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem quekeckim opisanym wyżej.
Nienawiść bierze się z lęku? W przypadku Bąkiewicza i jemu podobnych tak niewątpliwie jest, ale ogólnie to chyba zbytnie uproszczenie. À propos dyskusji na innym blogu, przypomnijmy sobie bohaterów Homera. Achilles pała nienawiścią do Hektora za śmierć Patroklosa. A Achilles do tchórzliwych nie należał. W Odysei nienawiść to wręcz siła napędowa. Posejdon pała boską, okrutną nienawiścią do Odyseusza, zalotnicy nienawidzą Telemacha, a Odyseusz zalotników. Okrutny był ten świat mitów, tak jak nasza pierwotna natura. Wygląda na to, że dopiero Epikur i stoicy nawoływali do odrzucenia nienawiści. No i chrześcijaństwo (w swych początkach).
Ze strachami egzystującymi wciąż miedzy państwami Europa jakoś sobie radzi od kilkudziesięciu lat. To właśnie w tym celu stworzono zarówno Unie Europejska jak i NATO.
Tu dodajmy iż NATO to skrót od North Atlantic Treaty Organization. Po polsku, jest to Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, nazywana też Sojuszem Północnoatlantyckim. Jest to międzynarodowy sojuszniczy układ wojskowy i polityczny, który łączy kraje z Ameryki Północnej i Europy w celach obronnych przed ewentualnym konfliktem międzysąsiedzkim. Jak dotychczas, ten obronny w założeniu system umowno-organizacyjny zdaje egzamin, pomimo niedoskonałości.
Domowa biblioteka rodziców oraz uratowana pradziadków sprawiła, że wychowałem się na klasycznej literaturze francuskiej, hiszpańskiej, angielskiej w mniejszym stopniu niemieckiej a w ostatnich dwóch dekadach niemal wyłącznie non-fiction angielskojęzyczna. Nic rosyjskiego, radzieckiego NIC i nie zamierzam sobie “ich kulturą” głowy zawracać. Z jednym wyjątkiem; obejrzałem trzy filmy, choć nie wiem czy je można zaliczyć do rosyjskich czy radzieckich. Oto tytuły: “Leviathan” z 2014 obejrzałem tylko dlatego, że kandydował do Oscara i przegrał z polską “Ida”. Nawiasem mówiąc, był dużo lepszym. Drugi film pt. “Come and See” obrazujący okupacje niemiecką na Białorusi w sposób, na jaki nikt wcześniej się zdobył. Osobiście uważam, że jest to najlepszy film „wojenny” pokazujący “kompletny rozpad ludzkości”. Trzeci film nosi tytuł: “Forgotten by God”; los rosyjskiej rodziny w czterech konfliktach zaczynając od 1917 a kończy się w Donbas 2017.
@Jacobsky
Ale to jest brytyjska wersja nacjonalizmu i francuska, nasz parciany nacjonalizm Batyra, Brauna, ONR itd.,itp., nie ma z nimi wiele wspólnego. Megalomania bez osiągnięć, fasadowy patriotyzm bez próby ogniowej, antyintelektualizm, antyelityzm i agresja pod byle pretekstem.
Adam Szostkiewicz
3 SIERPNIA 2026
0:13
„Oddałeś głos na ten komentarz”…..
To przez nieuwagę. Nigdy nie klikam. Pardon
Pod każdą szerokością geograficzną nacjonalizm jest podobny – wrogość do obcych co w konsekwencji może prowadzić do nienawiści i wojen.
Skąd wywodzi się nacjonalizm?
Z narodowości i stawianie tejże ponad wszystko.
Z tegoż powodu jestem za Federacją państw UE bo tylko wówczas możemy stworzyć cos lepszego od wspólnot opartych na krajach narodowosściowych. Nasza narodowość nacjonalistyczna już prawie wszystkich sąsiadów ma za wrogów i propaguje lęk przed nimi czyli wtłacza w prostactwo nienawiść.
Obojętnie gdzie jestem na świecie to czuję się tylko i aż człowiekiem (nigdy Polakiem) i tak też uważam ludzi gdzie jestem.
Na świecie jest możliwy pokój gdy będziemy tylko i aż człowiekiem, a nie Rosjaninem, Ukraincem czy tez innej narodowości.
Panie Redaktorze,
Zgadza się. Mamy u nas taki lokalny nacjonalizm z ludzką twarzą 😉
Napisałem powyższe w odpowiedzi na zaproponowane tutaj uogólnienia. Tak jak jest wiele odmian liberalizmu czy konserwatyzmu, tak i nacjonalizmy mają swoje odmiany.
Kalina
3 sierpnia 2026
16:43
Jak najbardziej uprawiam „klasizm” …
Zatem:
Klasizm, pogarda, nienawiść i pycha są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ wszystkie te zjawiska wynikają z poczucia wyższości, służą wykluczaniu innych oraz niszczą ludzką równość.
Mechanizm wyższości i hierarchii
• Pycha jest fundamentem – to przekonanie o własnej wyjątkowości, ważności i wyższości nad kimś innym.
• Klasizm to praktyczne zastosowanie tej wyższości w społeczeństwie; polega na ocenianiu i gorszym traktowaniu ludzi ze względu na ich majątek, pracę lub pochodzenie.
Postawa i emocje wobec drugiego człowieka
• Pogarda jest emocjonalnym wyrazem pychy i klasizmu; oznacza patrzenie na kogoś z góry, odmawianie mu godności i szacunku.
• Nienawiść stanowi skrajną, agresywną formę wrogości, która rodzi się tam, gdzie pogarda i poczucie wyższości nie spotykają się z akceptacją lub gdy drugiego człowieka chce się całkowicie zniszczyć.
Tyle AI.
Myślę, że klasizm w swojej istocie nie różni się niczym od braunizmu, bąkiewiczyzmu.
Kwestia innej estetyki, środków wyrazu, dekoracji.
Nie mogę pojąć, jak, ludzie myślący, mogą godzić z sobą klasizm z chrześcijaństwem.
Tak tu dużo wielkiej literatury, filozofii tłumaczącej kondycję plemienia ludzkiego. Ale co z tych wielkich idei pomogło Polkom, ich dzieciom, które miały zaszczyt być żonami ukrainskich bohaterów walki o samoistną Ukrainę ?
@Jacobsky
Oczywiście, że tak, ale nam, tu nad Wisłą i Odrą zagraża nasz polski z długimi korzeniami w naszej historii – porwanej, postrzępionej, nigdy do końca niezacerowanej i niedopiętej na wszystkie guziki. Przed wojną: getta ławkowe i palenie cerkwi, podczas wojny pogromy i Jedwabne, po wojnie czystka etniczna najpierw obywateli pochodzenia ukraińskiego (akcja Wisła), później obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, a po 1989 rozkwit neonazistowskiego podziemia, antyniemieckie i antysemickie wrzutki liderów kościelnych i politycznych, włącznie z Wałęsą, i w końcu wtargnięcie Brauna do mainstreamu. Nacjonalizm anglosaski budował imperia trwające przez wieki i pozostawiające cywilizacyjne i ustrojowe ślady w epoce postkolonialnej. Brytyjski wydał Wspólnotę Coomonwealth działającą do dziś. Co trwałego i wartościwego stworzył nacjonalizm polski? Zniszczył Polskę Jagiellońską, żywił się i żywi ideą momoetnicznej i monokulturowej Polski ,,Piasowskiej’’, w czym prawicowi komuniści w PRL, typu Moczara, dogadywali się znakomicie z endekami w kraju i na emigracji. Konsens ,,piastowski’’ pasuje do wyobrażeń sporej części społeczeństwa wychowaywanego do dzisiaj przez nacjonalistyczny KRK do spółki z populizmem ludowym PiS-u, partii, która wycofała się z nowoczesnej chadecji europejskiej i przestawiła na skrajną prawicę antyeuropejską i antyliberalną. Współczesna prawica w Polsce idzie wieloma ścieżkami, ale w tym samym celu: zastąpienia systemu demokracji konstytucyjnej, opartej na zasadzie równości praw wszystkich obywateli i uczestnictwa w instytucjach ponadnarodowych, UE i NATo, czyli we wspólnocie Zachodu wyrosłego z idei Oświecenia, a nie oddzielnie od niej w jakiejś szarej strefie, którą i tak wypełni imperializm Rosji. Słowem: polski nacjonalizm, nie mający nic wspólnego z nowoczesnym konserwatyzmem typu brytyskiego, jest hamulcowym, a nie siłą progresywną w polityce polskiej.Nigdy nie stworzył niczego trwałego. Dawna Polska sama zapracowała ,,konfederacjami’’ na swój rozbiór, II RP trwała krócej niż PRL i podła wskutek anachronicznych koncepcji politycznych i metod rządzenia, padła ,,Piastowska’’ PRL, ideał ograniczonej suwerenności pod nadzorem jednej siły politycznej i sowieckiej Rosji jako stabilizatora i gwaranta trwałości systemu. Dziś toczy się ta sama co zawsze w polskiej polityce i kulturze nierozstrzygnięta ostatecznie walka między realistycznym patriotyzmem a samodestrukcyjnym nacjonalizmem. Polski nacjonalizm potrafi tylko straszyć, nienawidzić i niszczyć, nigdy tworzyć trwałe dobra materialne i duchowe.
Adam Szostkiewicz
4 sierpnia 2026
9:20
…po wojnie czystka etniczna najpierw obywateli pochodzenia ukraińskiego (akcja Wisła), później obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, …
I Niemców z tak zwanych ziem odzyskanych, dla których te ziemie to ich Heimat od wieków.
Pamiętam z dzieciństwa jak byli traktowani.
To tak, jakby ktoś dzisiaj karał mnie za stalinizm, kaczyzm, baraunizm dlatego, że żyłam i żyję w tym czasie.
@Jagoda – „baraunizm” – ładna literówka, nadaje zwierzęcego kolorytu 😉
@Jagoda
„Klasizm” to używane przez lewicę określenie oznaczające:
– przyznanie oczywistości, że nie wszyscy ludzie są równi. Nie będę wymieniała tych różnic, lista jest długa
– wnioski, że różnice między ludźmi determinują ich możliwości życiowe
– wniosek, że jedni ludzie są inteligentniejsi (młodsi, zdrowsi, sprawniejsi, ładniejsi etc.), nie jest skutkiem ani pychy, ani nacjonalizmu, ani faszyzmu, ani braunizmu etc., tylko stwierdzeniem rzeczywistości
@Red. Szostkiewicz
Dodam, że w nieco innej płaszczyźnie toczy się co najmniej 300-letni spór pomiędzy etnocentryzmem i europocentryzmem. Co owocuje narodzinami tępego nacjonalizmu i proeuropejskiego konserwatyzmu/liberalizmu
@Jagoda
4 sierpnia 2026
7:10
Tak, warto czasami popytac AI (ale koniecznie sprawdzic, czy nie bredzi!)
Tak z ciekawosci zadalem jej pytanie:
Jak rozwiazac konflikt miedzy rownoscia, indywidualnoscia i sprawiedliwoscia?
Konflikt między równością, indywidualnością a sprawiedliwością można rozwiązać poprzez redefinicję sprawiedliwości jako sprawiedliwości dystrybutywnej i merytokratycznej, która traktuje równość jako punkt startowy, a indywidualność jako miarę wkładu i potrzeb. Kluczem jest przyjęcie zasady, że równość oznacza równe szanse i prawa, indywidualność pozwala na różnicowanie wyników, a sprawiedliwość równoważy te aspekty.
Zasady równowagi.
Równość szans:
Zapewnienie każdemu takiego samego startu i dostępu do podstawowych dóbr oraz praw, bez faworyzowania nikogo.
Szacunek dla indywidualności:
Uznanie unikalnych talentów, wyborów i wysiłków każdej osoby, co naturalnie prowadzi do różnych efektów końcowych.
Sprawiedliwość jako proporcjonalność:
Dopasowanie nagród i obowiązków do indywidualnego wkładu lub rzeczywistych potrzeb, zamiast stosowania ślepej, matematycznej równości.
Miejwiecej takiej odpowiedzi oczekiwalem. W zasadzie nic rewelacyjnego i chyba state of the art. Ale pytanie ile procent ludzi wedlug tych zasad chce zyc i tak zyje?
„Nie mogę pojąć, jak, ludzie myślący, mogą godzić z sobą klasizm z chrześcijaństwem.” -Jagoda
Wystarczy zajrzeć do źródła, do Bilii żeby móc to pojąć. Nie będę tu cytatów przytaczał. Warto żeby każdy sam się wgłębił.
Biblia to jedna wielka sprzeczność, która w rękach szamanów katolickich jest dobrym narzędziem do uprawiania i propagowania klasizmu, szczególnie pogardy dla innosci.
Panie Redaktorze,
Dziekuje za obszerny wpis. Mam takie samo spojrzenie na dzieje Polski i ich przyczynek do obecnej kondycji ze szegolnym uwzglednieniem polskiej wersji nurtow zachowawczych. Hehe, nawet ta Polska piastowska nie byla monoetniczna i monokulturowa ! Ani polska do szpiku kosci ! Wystarczy wspomniec, ze ustroj powstajacych miast na terenach polskich (tzw. lokowanie miasta) zakorzeniony byl w prawie niemieckim (np. magdeburskim), a rodzime wersje (np. prawo chelminskie) byly pochodnymi od orginalu niemieckiego.
Moze jedna uwaga à propos Anglii : ta angielska (a potem anglosaska) kultura polityczna, upowszechniana w koloniach i w dominiach brytyjskich, tez ma swoje brudne epizody, od niewolnictwa poczynajac. RPA i Rodezja byly jak najbardziej wytworami Imperium Brytyjskiego.
PAMIĘTAJCIE O OGRODACH
Z lasów i gajów ogniem zieje, pożoga dym pękaja pnie.
umilkli pewnie kaznodzieje,w murch klasztoru chroniac się.
Moloch miastowy pożera park pali skwery, dolarem drży wieczny mit
liczy kochanków swoich prowincjał ,zerka na drzwi
Wszystko jest nasze wszystko teraz, uwiera siłą młody wzwód.
chwast stoi z kosą, obok siekiera.podpala las,na dym na smród
Pamiętajmy o ogrodach,stamtad przecież przez chciwość` nas wygnano.
Zrujnowała niebo i ziemię,pluje ogniem dzisiaj w każde rano.
Musk z Putinem oraz cala reszta ,liczą kasę nad krwawiacą raną.
Jeden złodziej zniknął z Budapesztu, innych ukryto skrzętnie pod sutanną.
Pamiętajmy o ogrodach tych znad Dunaju i znad Wisły.
Starym bajkom urosła długa broda. Rudy Yankes pluje smrodem skisłym.
Ktoś roztrwonił wodę z Dunaju, ktoś obnażył łono Wisły gołe.
Poszerzają dochodów koryto, pęka ziemia rzęzi jałowym polem.
Kushner Yebko na łbie nosi obrzędowe
rośnie w siłe familia cwaniaków padalców
Słychać wokół znaną NOWOMOWĘ.
Nu ?rzeba sprzedać kupić . Uzyczymy za weksel smalcu.
Depce mierzwę bezsilną plewiastą ,mocna noga w bitcoiny obuta.
dla nas świat, dla nas niebo ziemia miasto,
mamy złoto ,miecz mamy i ducha oraz słabą władzę
ZGINIE TO CO SŁABE BO SIĘEGA NIEBA NOWY BABEL
Po rusku szwabsku czy jankesku? łacina czy inne narzecze. !!!
Ludzie zamordowaliście nie tylko Boga Tako Zaratruszta Rzecze.
Ogniem zapłonie Woda Gore już powietrze
Nie da grosza za przeliczne krzywdy chciwa kasta w powłóczystych szatach
Stanął wreszcie obłudnik obrzydły zeznać w sądzie dalej broniąc psubrata.
Cnota i sumienie superata non consumata. w uszach syfiasta wata!
Nikt nie kopnie w eklezjalną dupę, to odwieczne prawo purpurata.
„Zgadza się. Mamy u nas taki lokalny nacjonalizm z ludzką twarzą”
No tak, separatyzm. Może mieć formę ostrych sporów i konfliktów zbrojnych (tak często bywa)
Nacjonalizm w każdym zakątku świata jest podobny, tylko objawia się różnymi formami.
Jeśli język staje się przyczyną do separatyzmu to muszę z całą powagą stwierdzić, że ten nacjomalizm nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem. Jeśli język jest zachętą do separatyzmu to nic dobrego nie przyniesie.
@Jacobsky
Ależ oczywiście, że i Brytania ma swoje kolonialne grzechy na sumieniu, ale nie jest to tabu w debacie naukowej i publicznej, jak nasze grzechy i katastrofalne błędy w naszej debacie.Sama idea ,,polityki historycznej’’ przyczynia się do tego, czego najgorszym przykładem w III RP jest degeneracja IPN do roli strażnika jednej tylko, prawicowej opowieści o naszych dziejach. W UK rzecz nie pomyślenia, w Ameryce Trumpa jak najbardziej.
@Adam Szostkiewicz,
W pelni sie zgadzam.
@lukipuki
Chyba przesadzasz z tym separatyzmem nacjonalizmem.
Silny nurt separatystyczny istnieje w tej chwili w Albercie – prowincji na >95% angielskojezycznej. Po prostu pewna czesc mieszkancow Alberty nie odnajduje sie w ROC (rest of Canada), z roznych powodow, z pewnoscie nie z powodow roznic jezykowych.
Polskie dziennikarstwo w wielu redakcjach schodzi na psy. Na domiar złego odchodzą dziennikarze inteligentni, solidni i uczciwi. Dziś zmarł redaktor Andrzej Morozowski
@mfizyk
… potwierdzam kompletnie „nic rewelacyjnego” – mniej niż zero … jak to sztuczna inteligencja…, której używa przeciętność …
@mario
4 sierpnia 2026
20:56
Ja uwazam, ze AI podala aktualnie prawidlowa odpowiedz na zadane pytanie (czyli podala state of the art). I to jest zdecydowanie wiecej niz zero.
Chetnie poczytam twoja odpowiedz na zadane pytanie („Jak rozwiazac konflikt miedzy rownoscia, indywidualnoscia i sprawiedliwoscia?”).
@mfizyk:
Mi się ta odpowiedź AI nie podoba, będąc bardzo „sztuczno-inteligentna”, generując takie uogólnione mambo-jambo. (Tu robię zastrzeżenie: uważam, że AI jest, generalnie, przydatna, ale jeśli jej zadajesz ogólne, filozoficzne pytanie, w skali ogólności jak:” zdefiniuj mi cel życia w pięciu zdaniach”, to efekt będzie właśnie taki.)
> Konflikt między równością, indywidualnością a sprawiedliwością można rozwiązać poprzez redefinicję sprawiedliwości jako sprawiedliwości dystrybutywnej i merytokratycznej
Ehkm… Jak pisałem tu parę razy, czytałem „Tyranię merytokracji” Sandela. W największym skrócie: „sprawiedliwość merytokratyczna” to kłamstwo. Tzn. zajmujący się tematem (filozofowie i ekonomiści), od lewa do prawa, wiedzą, że coś takiego nie istnieje, ale coś podobnego funkcjonuje w języku polityków.
Generalnie, system nie jest i nie może być „sprawiedliwy”. W zależności od postawy politycznej możesz bardziej akcentować jego „efektywność”, albo „humanitaryzm”, zwykle łączony z większym egalitaryzmem. W zasadzie, to taka oś sporu w polityce.
> Kluczem jest przyjęcie zasady, że równość oznacza równe szanse i prawa
Czyli AI podała tu postulaty polityczne, które są oczywistością w demokracji liberalnej od dobrych kilkudziesięciu lat… Choć niepokojące jest, że przyjmuje je dalej jako pewne założenie — tymczasem to wciąż postulaty, innymi słowy coś, co chcemy (przeważnie) osiągnąć.
> Zapewnienie każdemu takiego samego startu i dostępu do podstawowych dóbr oraz praw, bez faworyzowania nikogo.
Co jest postulatem utopijnym. Wszyscy podlegają „loterii urodzinowej”: różnią się, co do warunków startu zamożnością, dostępem do edukacji, kulturą domową, czynnikami środowiskowymi, genami… Można to zmniejszać, lub ignorować, ale nigdy tego nie rozwiążemy.
> Uznanie unikalnych talentów, wyborów i wysiłków każdej osoby, co naturalnie prowadzi do różnych efektów końcowych.
Poza paru dobrymi słowami o „uznaniu”, to ja bym tu był wstanie podstawić każdy system polityczny.
> Dopasowanie nagród i obowiązków do indywidualnego wkładu lub rzeczywistych potrzeb, zamiast stosowania ślepej, matematycznej równości.
Marks i Hayek przy jednym stole tu siedzą…
@PAK4
5 sierpnia 2026
12:03
Zaczne od tego co o AI wiadomo. Ze np. nie jest ani filozofem ani politykiem . Ani nawet inteligentna czy kreatywna (w sensie wymyslenia czegos jeszcze nieznanego) nie jest. Nie wymysla wiec nic nowego. A juz szczegolnie ta bezplatna AI, ktora powiela tylko to, co „gdzies zaslyszala” 😉
To zadane/znane pytanie (o rownosc, indywidualnosc i sprawiedliwosc) jest dylematem. Dylematy z definicji nie maja dobrego rozwiazania. Ten powyzszy dylemat mozna porownac do trojkatnej husteczki. Jezeli ciagniesz za jeden rog (np. sprawiedliwosc) to automatycznie przesuwasz te dwa inne. Sa rozne propozycje rozwiazan. W zaleznosci od konkretnego filozofa, polityka itd. I tak np. Marks ciagnie za jeden rog a Hayek za drugi.
Wedlug mnie ta cytowana odpowiedz AI jest aktualnym konsensusem wsrod liberalnych demokratow. Ale roznych innych propozycji w przeszlosci i dzisiaj jest multum. Jest w czym wybierac. To liberalne podejscie (choc czesciowo utopijne) mnie osobiscie pasuje. Ale nie ludze sie nadzieja, ze opisany dylemat da sie praktycznie i perfekcyjnie rozwiazac.
@mfizyk:
Tak, tylko trochę nie zauważasz, że jeśli zapytasz o state of the art powiedzmy w chemii, udział populistycznej polityki, czy politycznych trolli w odpowiedzi będzie mniejszy, a wiedza streszczana — konkretniejsza — niż gdy zapytasz o politykę.
Samo pojęcie merytokracja ma swoje źródło w satyrze — bo komuś się kiedyś wydawało, że czegoś tak głupiego nikt nigdy nie wymyśli. Teraz to podajesz jako „state of the art” wśród liberalnych demokratów… Tak… takie jest popularne przekonanie, tyle że znowu — to nie jest wiedza, to jest taka popkultura polityczna chłopków-roztropków.
> Jezeli ciagniesz za jeden rog (np. sprawiedliwosc) to automatycznie przesuwasz te dwa inne
Ignorujesz, co napisałem — w nurcie liberalnym, wśród myślicieli, panuje mocno ugruntowana wiedza, że „sprawiedliwość” nie jest możliwa. Spór dotyczy tego, jak najlepiej postępować w takiej sytuacji. To, że w ogóle mówi się i rozpatruje sprawiedliwość, że o sprawiedliwości mówią niektórzy politycy, to bym umieszczał w kategorii „populistycznego wyparcia rzeczywistości”, które, owszem, jest dostrzegalne.
> Wedlug mnie ta cytowana odpowiedz AI jest aktualnym konsensusem wsrod liberalnych demokratow.
No wiesz… wrócę do tej sprawiedliwości — zapytałeś o nią, a AI odpowiedziało. To, że to jest konsensus z wyłączeniem myślicieli politycznych (zwłaszcza liberalno-demokratycznych), to moze bym się zgodził…
@PAK4
6 sierpnia 2026
6:43
Ignorujesz, co napisałem — w nurcie liberalnym, wśród myślicieli, panuje mocno ugruntowana wiedza, że „sprawiedliwość” nie jest możliwa.
Mocno ugruntowana wiedza? Wtedy AI powinna to znac. Ale na pytanie „Czy sprawiedliwosc wedlug liberalnych myslicieli jest mozliwa?” pisze:
Tak, sprawiedliwość według myślicieli liberalnych jest jak najbardziej możliwa, ale jest rozumiana w sposób specyficzny – jako sprawiedliwość proceduralna, oparta na wolności jednostki, równości szans oraz bezstronności państwa. Liberałowie odrzucają wizję sprawiedliwości polegającą na odgórnym, równym podziale wszystkich dóbr. Zamiast tego skupiają się na uczciwych regułach gry.
Główne nurty liberalnej sprawiedliwości
Sprawiedliwość jako bezstronność (John Rawls): Słynny filozof proponował „zasłonę niewiedzy” – zasada sprawiedliwości to reguły, jakie ludzi ustaliliby nie znając swojej pozycji w społeczeństwie.
Równe szanse a nie rezultaty: System jest sprawiedliwy, gdy każdy ma taki sam start, a ostateczne wyniki zależą od talentu i pracy.
Prawa i wolności jednostki: Sprawiedliwe państwo chroni wolność każdego człowieka i nie faworyzuje jednej wizji dobrego życia.
Kluczowe zasady
Wolność: Prawa jednostki mają pierwszeństwo przed dobrem kolektywu.
Równość wobec prawa: Wszyscy obywatele są traktowani tak samo przez instytucje.
Merytokracja: Nagrody i stanowiska trafiają do osób najbardziej kompetentnych.
Pomoc najsłabszym: W liberalizmie egalitarnym (np. u Rawlsa) nierówności są usprawiedliwione tylko wtedy, gdy pomagają najuboższym.
Zapytalem AI „Czy stwierdzenie, ze wedlug liberalow „sprawiedliwosc nie jest mozliwa”, nie jest przypadkiem „czarna propaganda” anty-libkow?” Ponizej skrot odpowiedzi:
Skąd bierze się krytyka
Krytyka z lewej strony: Egalitaryści twierdzą, że równe szanse to mrzonka, gdy punkty wyjścia są nierówne. Brak redystrybucji bogactwa oznacza dla nich brak sprawiedliwości.
Krytyka z prawej strony: Konserwatyści uważają liberalny indywidualizm za rozbijanie tradycji i wspólnot.
Efekt propagandowy: Przeciwnicy zamieniają krytykę „sprawiedliwości rozdzielczej” (państwowego równania szans i wyników) w fałszywy zarzut, że liberałowie w ogóle nie chcą sprawiedliwości.
PS. Pierwsza czesc odpowiedzi AI odpuscilem, bo to moglo byc „podlizywanie sie”:
Tak, twierdzenie, że według liberałów „sprawiedliwość nie jest możliwa”, to uproszczenie i w dużej mierze czarna propaganda. Liberałowie nie odrzucają sprawiedliwości. Zmieniają oni jednak jej definicję na sprawiedliwość proceduralną i równe szanse, co krytycy z lewa i prawa nazywają brakiem prawdziwej sprawiedliwości społecznej.
@mfizyk:
I ja lubię Rawlsa 😉 Tylko nie dość, że to lewa strona liberalizmu, a i Twoja AI pisze: Zmieniają oni jednak jej definicję na sprawiedliwość proceduralną i równe szanse, co krytycy z lewa i prawa nazywają brakiem prawdziwej sprawiedliwości społecznej.
Zmiana definicji, to jest odrzucenie typowego rozumienia słowa „sprawiedliwość”.
@PAK4
6 sierpnia 2026
12:33
A „typowym” rozumieniem slowa „rownosc” to takie, ze kazdy ma po 175cm wzrostu i 75kg wagi 😉
Kazde ortodoksyjne rozumienie slow „sprawiedliwosc”, „rownosc”, „indywidualizm” poglebia tylko dylemat 🙁 Liberalna demokracja probuje dylemat pomniejszyc. Chociaz wie, ze go sie nie da w pelni rozwiazac 🙂